o przemocy wobec dzieci

02.02.14, 11:25
na podstawie wpisów pod tekstem justina biebera
widac ze dla polaków przemoc i wychowanie to to samo słowo
kobieta.gazeta.pl/kobieta/1,107881,15354488,Justin_Bieber___rozpuszczony_nastolatek_w_gwiazdorskich.html?v=1&obxx=15354488#opinions
tez tak uwazacie czy was wkurza ta gowniana katolska mentalnosc- dac pasem i wychowac
    • piotr_57 Re: o przemocy wobec dzieci 02.02.14, 11:49
      minasz napisał:

      > tez tak uwazacie czy was wkurza ta gowniana katolska mentalnosc- dac pasem i wy
      > chowac

      Wchodzi pani do klasy i mówi : drogie dzieci dzisiaj odpowiecie na pytanie "Kto jest największym mężem stanu na świecie" i dlaczego uważacie, że jest nim tow. Stalin?

      Nie jesteś już nastolatkiem i powinieneś wiedzieć, że zadawanie pytań "z tezą" ani nie świadczy o kulturze, ani nie zachęca do udzielania odpowiedzi.
    • berta-death Re: o przemocy wobec dzieci 02.02.14, 12:29
      To nie katolska moralność tylko pańszczyźniane dziedzictwo. Chłop znał tylko język bata i dyb. A potem 50lat szeroko pojętej kultury robotniczo chłopskiej tylko utrwaliło kult przemocy i prymitywizmu.
      • minasz Re: o przemocy wobec dzieci 02.02.14, 12:49
        wlasnie ze katolska- przypomnij sobie szymona słupnika biczowników ukrzyzowanie -ogolnie znecanie sie nad swoim ciałem aby zmienic odpowiednio osobowosc
        to niesie katolizm przez odpowiednie znecanie sie masz sie oczyszczac i byc blizej pana heheh
    • wiarusik Re: o przemocy wobec dzieci 02.02.14, 12:31
      ależ oczywiście że lać pasem i patrzeć czy równo puchnie =)
      a moje pochodzenie jest szlachecko-chłopskie.
      • berta-death Re: o przemocy wobec dzieci 02.02.14, 12:43
        Ale czyż nie trzeba mieć parobskich korzeni i być mentem żyjącym z socjałki, żeby twierdzić, że pan Bieber to rozpuszczony bezwartościowy człowiek, któremu się przemoc należy? Przecież ci, którzy tak o nim piszą, do pięt mu nie dorastają. Co oni osiągnęli w życiu a co Bieber? Jak oni spędzają swoje noce i dnie a jak on. Czy on może od dnia swoich narodzin leży na kanapie, gapi się w telewizor, całe dnie spędza przed tv, udaje że się uczy i pracuje, narzeka niczym Ferek Kiepski, że dla osób z jego wykształceniem nie ma pracy i że wszyscy to lenie i nieroby i kipi nienawiścią do każdego, kto ma coś więcej niż równowartość zasiłku dla bezrobotnych? Czy może ciężko pracuje od świtu do zmierzchu, żeby utrzymać się na fali. Bo w jego fachu nie ma, że się nie chce, że boli głowa, że gorączka, że cokolwiek. Jest kontrakt, jest termin i żeby się paliło i waliło, to trzeba się z tego wywiązać. Inaczej w tym samym dniu wszyscy o nim zapominają. A o Bieberze nikt nie zapomina, więc z której strony on jest rozwydrzonym i niewychowanym bachorem, któremu się wybatożenie należy? I komu w tej sytuacji brakuje bata i dyscypliny, jemu, czy tej rzeszy komentujących?
        • minasz Re: o przemocy wobec dzieci 02.02.14, 12:50
          bieber podobno wydał ostatnio bardzo dobra płyte swietnie oceniana przez krytyków muzycznych
        • wiarusik Re: o przemocy wobec dzieci 02.02.14, 12:55
          bieber to jest małpa, której podstawiają tekst pod nos, o muzykę chłopcze się nie martw, twoja stylówa to też nasza sprawa itd. praca z choreografem jakaś tam jest, ale warto bo dobre zarobki (nie to co tu. gdzie tu? cholera, nawet diabeł zapomniał jak się ta kraina nazywa)
        • neojeriomina Re: o przemocy wobec dzieci 02.02.14, 12:56
          Bieber miał po prostu szczęście, bo został odkryty i wypromowany przez wpływowych ludzi. W Polsce nie ma na to szans. Miliony ludzi wrzucają swoje instrumentalne i wokalne covery różnych utworów i jakoś nikt ich nie "odkrywa". Kraje anglosaskie są szczególne pod tym względem, tam faktycznie można zostać kimś, będąc nikim :)
          • wiarusik Re: o przemocy wobec dzieci 02.02.14, 12:58
            język.każdy ciul anglojęzyczny dostał na dzień dobry premię-nie musi się tego dziadostwa uczyć w późnym wieku.
            • wiarusik ALE 02.02.14, 13:09
              są zespoły, które nie posługują się j. ang., a mają rzeszę fanów na całym świecie (rammstein, czy zespoły japońskie). kluczem do sukcesu, oprócz oczywiście dobrego pomysłu na siebie, jest marka kraju (silna gospodarka, wysokie PKB, innowacyjność, atrakcyjna kultura, siła militarna itd.).
              • leptosom Re: ALE 02.02.14, 13:12
                zdarzają się również wyjątki, np. Evora
              • neojeriomina Re: ALE 02.02.14, 13:19
                A Gangnam style? :) Czy "My Słowianie"? Szkoda tylko, że jeśli już coś innego niż anglojęzyczne jest promowane na całym świecie, to zazwyczaj jest to masakryczne guano.
                • wiarusik Re: ALE 02.02.14, 13:25
                  burżuazyjna korea (korea płd.) jest jednym z azjatyckich tygrysów.
                  a o "my słowianie" się nie wypowiadam, bo promować można zewsząd różne bzdety.
                  • neojeriomina Re: ALE 02.02.14, 14:17
                    Kiedyś były tez jakieś dwie Rosjanki co śpiewały, że ich nikt nie dogoni. Raz na czas coś się przebija :)
          • berta-death Re: o przemocy wobec dzieci 02.02.14, 13:11
            Nie chodzi mi o jego talenta artystyczne czy wirtuozerię. Chodzi mi o to, że co by o nim nie powiedzieć, to na pewno nie jest rozpuszczonym bachorem, któremu dyscypliny brakuje. Podobnie jak Paris Hilton. Ten tryb życia jaki oni prowadzą, ten sposób na istnienie i zarabianie pieniędzy, wyklucza to. Przecież to szalonej dyscypliny, samozaparcia, ambicji, pracowitości, solidności, obowiązkowości i rzetelności wymaga, żeby sprostać wymogom zawodu jakim jest celebryta. Nie ma tak, że on sobie zaśpi i się spóźni na samolot, że nie pójdzie na próbę, nie nauczy się tekstu, nie zagra koncertu, nie spotka się z fanami, nie udzieli wywiadu, nie zrobi ustawionego skandalu czy czegokolwiek innego, co ma w kontrakcie. A grafik ma wyjątkowo napięty.
            M.in. dlatego tak trudno znaleźć kogoś kto jednocześnie będzie prezentował naprawdę wysoki poziom i zostanie gwiazdą. Mało kto jest w stanie sprostać takiemu trybowi życia. I w związku z tym te różne wytwórnie jak mają kogoś wylansować to wylansują słabszego a solidnego i wytrwałego, niż genialnego twórcę, ale niezdolnego sprostać wymogom zawodu. Osoby typu 2w1 tak rzadko istnieją, że jakby chcieli czekać na taką perełkę, to mogliby zwinąć interes. Zwłaszcza, że szeroka publiczność i tak nie zwróci uwagi na to czy ktoś trochę lepiej czy gorzej śpiewa.
            • neojeriomina Re: o przemocy wobec dzieci 02.02.14, 13:21
              Co do Biebera ostatecznie się zgodzę. Co do Paris Hilton - nie, absolutnie nie zgodzę się. Wyciekło do netu tyle kompromitujących ją materiałów, świadczących o tym, że poza bogatym tatuśkiem ta pani nie ma kompletnie nic na swoją obronę. I żadnej pracy ta osoba w nic nie wkłada, bo zresztą nie ma w co. Z próżnego i Salomon nie naleje.
              • berta-death Re: o przemocy wobec dzieci 02.02.14, 13:43
                Paris Hilton tak samo. Ona w przeciwieństwie do Biebera nie ma nawet tyle co on talentu aktorskiego, wokalnego ani żadnego innego. W przeciwieństwie do niego, nie odebrała też takiego wykształcenia, nie uczyła się od dziecka muzyki, tańca, śpiewu, gry aktorskiej, ani niczego innego. Nikt nie miał motywacji, żeby w nią zainwestować, bo bogate dzieci i tak są ustawione, nie muszą harować od urodzenia, żeby coś w życiu osiągnąć. No to rodzice sobie odpuszczają. Nie mniej jednak nie spoczęła na laurach, nie żyła z pieniędzy bogatych rodziców, zrobiła coś samodzielnie. W 100% wykorzystała potencjał jaki miała. Nie leżała i nie pachniała, tylko zarabiała kasę. Zarobiła samodzielnie więcej niż dostałaby w spadku od dziadka Hiltona. To wcale nie jest tak łatwo prowadzić taki tryb życia jak ona. Też nie ma, że boli głowa, brzuch, cokolwiek, że się nie chce, że kac, że choroba. Trzeba wstać i robić swoje. Razem z siostrą zaczęły a tylko ona się utrzymała, siostra szybko walnęła całym tym showbusinessem. Dodatkowo ona naprawdę nie miała żadnej motywacji ani żadnego nacisku z zewnątrz. Mogła w dowolnym momencie sobie odpuścić i wciąż żyć wygodnym życiem. A jednak wybrała pracę.
          • kalllka Re: o przemocy wobec dzieci 02.02.14, 13:18
            protekcjonalne podejście heroino,
            Ale może uprawnione przez jednoznaczna definicje: Kto to nikt.
            W temacie
            U anglosasow kontrreformacja zbudowała społeczeństwo pracy. ale Pokolenia Praktykują i przetwarzają takze to co wymyślono przed nią. Taka tradycja, z lenistwa robienia wcześniej tego co inni robią pózniej . Amerykanie do etosu pracy u podstaw dołożyli radość przetrwania i to cała tajemnica tzw spuścizny kulturowej.
        • thesloth Re: o przemocy wobec dzieci 05.02.14, 17:21
          Ja tu widzę także drugie dno, mianowicie to, że idolami z kasą i sławą zostają właśnie taki Bieber czy Rihannna - ludzie tak naprawdę nie wykraczający ponad przeciętną pod względem talentu, inteligencji, osobowości. Po prostu ktoś w odpowiednim momencie się za nich wziął i ich wykreował. Równie dobrze mógłby wziąć się za jakąkolwiek inną młodą, wyglądającą względnie dobrze osobę. To ludzi wkurza, bo widzą, że z przeciętniaków robi się gwiazdy.
          • berta-death Re: o przemocy wobec dzieci 05.02.14, 18:10
            Być może jeśli chodzi o ich talenty muzyczne czy aktorskie, to faktycznie są mocno przeciętni. Ale na pewno nie są przeciętni jeśli chodzi o ich osobowość sceniczną, celebryta nie może być mdły, nijaki i niewpadający w oko. Na pewno też nie są przeciętni jeśli chodzi o ich stabilność psychiczną i zdolność do rzetelnego wywiązywania się z obowiązków. Co z tego, że Villas miała świetny głos, skoro była neurotyczką ze skłonnością do alkoholizmu i narkomanii. Co z tego, że jej występ był prawdziwym wydarzeniem muzycznym, skoro odstawiała numery w stylu, że się na nim nie pojawiła, bo akurat taką miała fazę, że nie.
            Wiele osób naprawdę utalentowanych, które swój talent do wirtuozerii doprowadziły, padło właśnie dlatego, że nie udźwignęły takiego morderczego trybu życia. Nawet jeżeli mieli swoje pięć minut i sięgnęli szczytów, np Michael Jackson czy Whitney Houston. A taka Madonna, miernota w każdej dziedzinie, trzyma się jak za dawnych młodych lat. Nic jej nie złamało, nie zniszczyło, żadnych scen ani konfliktów z wytwórniami nie miała, zdyscyplinowana, rzetelna, robi swoje. Stabilna miernota, której można być pewnym zdecydowanie bardziej liczy się w branży, niż niezrównoważony psychicznie geniusz. Zwłaszcza jak wytwórnia chce delikwenta doić przez kilka lat. Muszą być pewni, że to wytrzyma, bo inaczej inwestycja się nie zwróci.
            • thesloth Re: o przemocy wobec dzieci 05.02.14, 18:17
              Ok, trzeba mieć predyspozycje (ale brak cech, o których piszesz, jakoś nie przeszkodził Jacksonowi czy Marilyn Monroe w zostaniu legendami), natomiast o ile Madonna wydaje się być kumatą, sprawną bizneswomen, oczywiście ze sztabem ludzi za sobą, o tyle młodsze pokolenie sprawia wrażenie osób całkowicie stworzonych i prowadzonych na smyczy przez taki sztab. Z resztą Bieber ma problemy ze sławą i wchodzeniem w wiek dorosły, Rihanna podobno tylko imprezuje i pali zioło (aczkolwiek u niej to wygląda na kreację medialną), więc tak naprawdę ciężko powiedzieć, kto jak sobie radzi. Mnie Philip Seymour Hoffman wyglądał na tzw. normalnego faceta i nie wiedziałam, że ćpa, bo nie czytałam o jego życiu prywatnym, a się okazało, że niestety.
              • berta-death Re: o przemocy wobec dzieci 05.02.14, 18:39
                Bardzo łatwo popaść w uzależnienie jak się taki tryb życia prowadzi. Takie Presley, rano brał prochy, żeby się obudzić, wieczór, żeby zasnąć. Wystarczy zerknąć na grafik ich trasy koncertowej. Pół roku, non stop, średnio co drugi dzień koncert, każdy w innym mieście. A do tego bankiety, na których trzeba być, żeby integrować się z kim trzeba, wywiady, nagrania, sesje zdjęciowe, ustawki z paparazzimi i cholera wie co jeszcze. Oprócz tego próby, treningi na siłowniach i innych, wizyty u kosmetyczek, krawcowych, fryzjerów i całej reszcie. Harują niemalże 24h/dobę pod presją czasu, pieniędzy, wyścigu szczurów, życzliwych, którzy chcą im świnie podłożyć. Mało kto to wytrzyma. Dawniej to tych gwiazd nie było zbyt wiele, teraz się ich produkuje seryjnie, żywcem nie ma spośród kogo wybierać jak się ich takie ilości potrzebuje.
    • mm969696 Re: o przemocy wobec dzieci 02.02.14, 15:20
      nie nie denerwuje mnie bo nie znam żadnego katola który bije dzieci, natomiast znam wielu ateistów którzy to robią.
    • zeberdee28 Re: o przemocy wobec dzieci 02.02.14, 16:09
      Wg mnie komentarze nie świadczą o tym że panuje u nas 'katolska mentalność', tylko raczej o tym że słabo się cenzuruje wpisy różnej maści frustratów z których większość zapewne ma marne życie i zwyczajnie żal im d... ściska z powodu tego iż nie mają tyle kasy co Bieber:) Natomiast mnie osobiście jest szkoda tego dzieciaka - mam nadzieję że jakoś mu się upiecze i nie zostanie ćpunem/alkoholikiem, tudzież uniknie problemów z głową.
    • twojabogini Re: o przemocy wobec dzieci 02.02.14, 17:05
      Znów pytanie, czy źródła takiej mentalności są katolickie? Z jednej strony znam wielu katolików, którzy za nic nie uderzyliby swojego dziecka, znam też takich, mocno wierzących, którzy uważają, że prawo do bicia dzieci zapisał im bóg w biblii ("nie żałuj kija synowi swemu", pewnie niedokładnie cytuję, ale sens ten - na moją uwagę, że pasterze używali kijów nie do bicia owiec, ale do ich prowadzenia nie otrzymuję odpowiedzi - wiedzą swoje), ateiści lub wierzący niepraktykujący też bijają dzieci.
      Z drugiej strony książka chrześcijańskiego psychologa Kevina Lemana (wychować dziecko i nie oszaleć) wciąż ma w Polsce nowe wydania i jest reklamowana jako bestsellerowy poradnik. Książka ta zawiera instrukcję bicia dziecka, metodycznego bicia na zimno stosowanego jako równouprawniona metoda wychowawcza. Jestem za swobodą wypowiedzi, ale jak myślę, że jakiś matoł to przeczyta i wdroży chrześcijańskie wychowanie a la Leman, to jednak jestem za tym, aby rozdział był przynajmniej opatrzony notą edytorską o obowiązującym stanie prawnym i relacją paru dzieci, które wychowano z użyciem tej metody.
      Niestety pan Leman podobnie jak wielu innych "chrześcijańskich psychologów" jest w tym co pisze bardzo przekonujący. Marzę o tym, że uda mi się kiedyś przeprowadzić wywiad z jednym z jego dzieci, zwłaszcza z tą córką, której sprawił lanie i opisał to szczegółowo w książce (za to, że jako mała dziewczynka parę razy podebrała drobniaki członkom rodziny - bo pan psycholog chrześcijański nie wie, że na pewnym etapie rozwoju dziecka popędy przeważają i nie jest ono w stanie opanować impulsów -co wcale nie znaczy, że bez bicia wyrosną na złodziei).

      Więc jednak mentalność katolska przyczynia się do przekonania że bicie=wychowanie (w przeciwieństwie do mentalności wierzących katolików, kierujących się przesłaniem miłosierdzia i miłości - są tacy).
      • berta-death Re: o przemocy wobec dzieci 02.02.14, 18:35
        To nie o to chodzi, że religie nakazują jakieś zachowania, bo nie zawsze tak jest i nie zawsze wprost. Religie jedynie dają łatwe usprawiedliwienie. Jeżeli ateista robi coś dwuznacznego moralnie, to musi niekiedy niezłą akrobację myślową zrobić, żeby znaleźć na to coś usprawiedliwienie. Niekiedy sam się w tej akrobacji tak zaplątuje, że odkrywa bezsens tego co robi, abo nawet niemoralność tego postępowania. Człowiek religijny ma zawsze pod ręką stosowne słowo boże, które go usprawiedliwia i kończy wszelkie dyskusje.
    • twojabogini Re: o przemocy wobec dzieci 02.02.14, 17:21
      Zresztą o czym my tu piszemy...przemoc fizyczna o mały pikuś. Justyna Dąbrowska napisała ostatnio tekst o słowach-kamieniach, którymi rzucamy w dzieci - publicznie nie wstydząc się, bo wszyscy tak robią. Na forach dla rodziców często wypowiadają się matki - zmęczone, sfrustrowane - które za wszystkie swoje problemy winią dzieci, niekiedy piszą o nich wręcz z nienawiścią - takie które bardzo potrzebują pomocy. Tyle, że otoczenie skupia się na dziecku, które matkę "wykańcza", a nie na tym, że od lat nigdzie sama nie wyszła, że za wszystko odpowiada sama, często - że mąż ma ją gdzieś. Winne jest dziecko - bo jest nerwowe, bo absorbuje swoją zmęczoną mamę...
      Dla ludzi o mocnych nerwach: forum.gazeta.pl/forum/w,851,149238587,,Nie_radze_sobie_non_stop_cos_Co_robie_nie_tak_.html?v=2

      Bardzo żal mi kobiety, która napisała ten post - naprawdę bardzo potrzebuje wsparcia i pomocy. Jeszcze bardziej żal mi jej córki, także tego, że jest zagrożona przemocą ze strony mamy, a przemocy psychicznej doświadcza stale, będąc obarczona odpowiedzialnością, za wszystko co złe w życiu jej matki. Tyle, że takich przypadków nie ma nawet co zgłaszać - takiej rodzinie wystarczyłoby parę sesji z psychologiem i wysłanie matki na parodniowy urlop. Zamiast tego nasze "służby socjalne" odbierają dzieci, albo ignorują problem, bo lodówka pełna a dzieci nie mają widocznych siniaków.
      • berta-death Re: o przemocy wobec dzieci 02.02.14, 18:45
        Nie do końca się z tym zgodzę. To jest coś w osobowości a nie w warunkach środowiska. Przemoc wobec dzieci występuje nawet w rodzinach, które mają pomoc, pieniądze i w gruncie rzeczy bezproblemowe życie. Jak chce się dziecko uderzyć, zawsze znajdzie się i kij i powód.
        Za PRL ludzie na ogół nie mieli większych problemów, zawsze mogli dzieci oddać do jakiejś ochronki, świetlicy czy wysłać je na 3-tygodniowe kolonie, do babci, czy gdziekolwiek i sobie odpocząć. Problemów w stylu jak związać koniec z końcem i co do gara włożyć, to już w ogóle. Nawet od męża kata można było łatwo odejść i dostać pomoc od państwa. Każdy miał pracę, była zapewniona opieka nad dziećmi, zasiłki, naprawdę darmowe szkoły, wszystko. Nawet tych dzieci nie mieli bądź ile, tylko średnio dwoje, więc też nie było tak, że matka nie ogarniała całej gromadki. A przemoc była taka, że mózg staje. Nie wiadomo jakie frustracje te kobiety na dzieciach odreagowywały, bo realnych powodów by je mieć, nie było. A tłuczone były nawet niemowlaki w wózkach. Jak się w latach 80-ych na spacer wyszło, to nie było ulicy, na której by jakaś matka w ataku szału dziecka nie okładała. Tak samo w sklepach a nawet kościołach. Msze to były ubarwiane scenkami, bo co chwilę jakiś rodzic wywlekał dziecko na zewnątrz, żeby mu wtłuc a potem wracał się modlić. A do tego cała gama innych form przemocy. Nie tylko ze strony rodziców, tak samo ze strony nauczycieli i innych osób sprawujących czasowo opiekę nad dziećmi.
        • zeberdee28 Re: o przemocy wobec dzieci 02.02.14, 18:57
          Gdzieś tu było napisane że stosowanie przemocy to raczej bezrefleksyjny nawyk a nie skutek działania obiektywnych warunków. Po prostu za komuny do miasta przyjechało pokolenie ludzi których rodzice byli często niepiśmienni, więc sporo niecywilizowanych nawyków im zostało - nauczyli się jeść nożem i widelcem, obsługiwać jakąś maszynę w fabryce i na tym koniec, z resztą trudno ich winić - PRL nauczył ich tylko tyle ile było niezbędne by przysposobić ich do życia w bloku i zagonić do roboty.
          • berta-death Re: o przemocy wobec dzieci 02.02.14, 19:20
            Ja bym tutaj jeszcze nudę i zbyt dużą ilość wolnego czasu upatrywała. Starsze pokolenie, które sobie gospodarowało na wsiach, nie miało czasu na jakieś frustracje i nienawiści. Owszem, była przemoc wobec dzieci, podobnie jak i wobec zwierząt, ale taka jakaś w stylu iście pańszczyźnianym, żeby towarzystwo do roboty pogonić. Ta przemoc nie dotyczyła niemowląt i małych dzieci. One były pod opieką starszych dzieci i tym nie pozwalano na dręczenie młodszych. Tej przemocy można było uniknąć, wystarczyło wywiązywać się ze swoich obowiązków, bądź udawać, że się wywiązuje i schodzić rodzicom z drogi. Takie klasyczne znęcanie się dla samego znęcania i odreagowywania stresów były wyłącznie domeną ówczesnych patologii społecznych, które właśnie miały dużo wolnego czasu.

            Dzisiaj ludzie wcale się nie ucywilizowali. Dzisiaj mają lepsze zajęcia niż wyżywanie się na żonach i dzieciach. Mają kilkaset programów telewizyjnych, internet, komputer, prasę brukową, seriale, celebrytów. Mają czym żyć, czym się pasjonować i czym zająć. Dzieci również, więc stosunkowo rzadko wchodzą sobie w drogę. Coraz częściej każdy domownik ma swój pokój, swój tv, swój komputer, swoje życie, to i punktów zaczepnych brak.
    • sweet_pink Re: o przemocy wobec dzieci 02.02.14, 17:51
      Ja uważam, że temat nie ma nic wspólnego z wiarą religią. Społeczne przyzwolenie wynika stąd, że sami dostawialiśmy "w dupę", a mało kto ma z tego powodu traumę. Ludzie którzy sporadycznie obrywali i mają dobre zdanie o swoim domu rodzinnym, będą bagatelizować kary cielesne, bo piętnowanie tegoż wywołało by w nich dyskomfort psychiczny, trzeba by się zmierzyć z faktem "rodzice mnie krzywdzili". Mało komu się chce...łatwiej jest twierdzić, że "czasem trzeba w dupę dać". A w moim kręgu w moim pokoleniu "w dupę" oberwało pewnie z 90%.
      Zarzuć kiedyś na jakimś spotkaniu towarzyskim w grupie 30+ temat "czy dostaliście w dupę i za co?" i zobacz jak lekko ludzie się wypowiadają o własnych doświadczeniach.
      • twojabogini Re: o przemocy wobec dzieci 02.02.14, 18:26
        > Ja uważam, że temat nie ma nic wspólnego z wiarą religią. Społeczne przyzwoleni
        > e wynika stąd, że sami dostawialiśmy "w dupę", a mało kto ma z tego powodu trau
        > mę.

        Zwróciłaś uwagę na bardzo ważny aspekt negowania szkodliwości przemocy wobec dzieci. Jest taka książka: Jak wychować szczęśliwe dziecko unikając błędów naszych rodziców - Janet G. Woititz. Wiele osób po jej przeczytaniu twierdziło, że spadły im łuski z oczu, że odkryli jak wiele rzeczy pomijali, usprawiedliwiali, unikali myślenia o nich. I jak bardzo skłonni są błędy rodziców powtarzać, lub chcąc ich uniknąć - wpadać w inne równie szkodliwe skrajności.

        Większość 30-latków i starszych osobników nawet jeśli nie doświadczała przemocy, doświadczała braku szacunku w swoich rodzinnych domach oraz pomijania potrzeb, nie zwracania uwagi na to co czują.
        Wielu znajomych opowiadało mi o za małych lub niewygodnych butach, które rodzice przynieśli ze sklepu, niewygodnych ubraniach, niewykrytych na czas schorzeniach (od zaburzeń widzenia, po stosowanie okładów na bolący brzuch podczas ataku wyrostka). To pokolenie ludzi, którzy słyszeli często: nie płacz, nie marudź, nie przesadzaj, pospiesz się, nie zachowuj się jak (tu epitet) - gdy zgłaszali swoje potrzeby, ból, niewygodę. To pokolenie, które jako dzieci było traktowane bardzo przedmiotowo. Podobnie było w przedszkolach i szkołach.

        Złe zaciera się w pamięci - ale wraca gdy mamy swoje dzieci. Wtedy zaczyna działać automatyzm. Pewnego dnia usłyszałam jak mówię do swojego dziecka te same kwestie, które mówiła mi moja mama - złe i raniące, bezmyślne. Włożyłam bardzo dużo pracy żeby ten bezmyślny automatyzm wyeliminować.
        Niektórzy boją się myślenia o tym, z obawy przed uwikłaniem się w pretensje do rodziców. Ja pretensji nie mam - wiem, że byłam dzieckiem kochanym, choć byłam traktowana "jak dziecko". Wiem też, że moi rodzice mogli spisać się lepiej i nie poświęcili zbyt wiele czasu na to, aby mnie poznać, skupiali się tak jak większość rodziców wtedy na tym, aby mnie "wychować" i żebym nie sprawiała kłopotów. A i tak miałam dobrze, bo byli postępowi i postanowili mnie nie bić i w zasadzie udało im się tego dochować, poza 1 czy dwoma przypadkami klapa.
    • thesloth Re: o przemocy wobec dzieci 04.02.14, 18:44
      Mnie to nawet bawi - właśnie takie komentarze o rozwydrzonych dzieciakach/młodych ludziach, którym rodzice powinni wlać pasem, bo wtedy by umiały się zachować. Sądzę, że takie osoby sprawiające problemy,rekrutują się z pępków świata, ale także właśnie z takich, dla których obrywanie pasem to chleb powszedni.
    • man_sapiens Re: o przemocy wobec dzieci 04.02.14, 23:40
      Że to jest "gó...ana" mentalność - zgadzam się, ale dlaczego uważasz, że "katolska"?
      • minasz Re: o przemocy wobec dzieci 05.02.14, 00:10
        przeczytaj watek to sie dowiesz
    • nstemi Re: o przemocy wobec dzieci 08.02.14, 21:40
      Cóż wydaje mi się, że zrzucanie winy na "katolską mentalność" jest nadużyciem. To nie zalezy od religii, czy jej braku. Znam katolickie rodziny (głęboko wierzący ludzie, nie niedzielni wierni), w których żadna przemoc-ani psychiczna, ani fizyczna jest nie do przyjęcia. Nie tylko wobec dzieci.
      Moim zdaniem te agresywne, pełne frustracji komentarze piszą ludzie, którzy sami zbyt wielu dobrych rzeczy w dzieciństwie nie doświadczyli. Ludzie, którzy byli bici, wobec których stosowano być może przemoc psychiczną. Dla nich metoda rozwiązywania problemów z dzieckiem jest prosta: spuścić manto i sponiewierać to "wyjdzie na ludzi". Bez żadnej refleksji i próby zalezienia związków przyczynowo-skutkowych.
      A Bieber-cóż dzieciak w okresie burzy i naporu.
      • neojeriomina Re: o przemocy wobec dzieci 08.02.14, 21:52
        Okres burzy i naporu? On ma juz 20 lat...
        • nstemi Re: o przemocy wobec dzieci 08.02.14, 22:25
          Serio? O kurczę, tego nie wiedziałam :-) No dobra, ale jego dorastanie było niezupełnie normalne. Może ma opóźniony okres buntu :-)
Pełna wersja