magadanskaya
03.02.14, 20:40
Powiedzcie mi, że nie da się zbudować związku tylko na chemii.
Tzn. ja to niby wiem, ale korci mnie strasznie, żeby sprawdzić.
Mam takiego kolegę. Dobry z niego chłopiec, wartościowy.
Jednak intelektualnie i osobowościowo nijak mnie nie pociąga (taki typowy konsument, ekstrawertyczny chłoptaś, którego wszyscy lubią, ale który np. rzuca tak płytkie suchary, że to aż żenujące, albo nie zna trudnych słów, które ja znam i przez to odczuwam intelektualny dyskomfort i asymetrię, która doprowadza mnie do szału - chociaż po 5-letnim związku z geniuszem, wręcz sawantem - pewnie ciężko będzie mnie zadowolić w tej kwestii). Natomiast fizycznie - łomatko, dawnożem takiej elektryczności (kto czytał/oglądał "Bożą Podszewkę", ten wie, o czym mowa) nie odczuwała. I nie to, żeby był jakiś przystojny. Ale jak mnie musnął w policzek na pożegnanie, to w takim transie byłam, że niemal drugą strefę biletową przekroczyłam :O
Drogie forum, powiedzcie, żebym sobie darowała. Cale moje życie w Waszych rękach.
Idę po kanapkę z salami.