elektryczność

03.02.14, 20:40
Powiedzcie mi, że nie da się zbudować związku tylko na chemii.

Tzn. ja to niby wiem, ale korci mnie strasznie, żeby sprawdzić.

Mam takiego kolegę. Dobry z niego chłopiec, wartościowy.
Jednak intelektualnie i osobowościowo nijak mnie nie pociąga (taki typowy konsument, ekstrawertyczny chłoptaś, którego wszyscy lubią, ale który np. rzuca tak płytkie suchary, że to aż żenujące, albo nie zna trudnych słów, które ja znam i przez to odczuwam intelektualny dyskomfort i asymetrię, która doprowadza mnie do szału - chociaż po 5-letnim związku z geniuszem, wręcz sawantem - pewnie ciężko będzie mnie zadowolić w tej kwestii). Natomiast fizycznie - łomatko, dawnożem takiej elektryczności (kto czytał/oglądał "Bożą Podszewkę", ten wie, o czym mowa) nie odczuwała. I nie to, żeby był jakiś przystojny. Ale jak mnie musnął w policzek na pożegnanie, to w takim transie byłam, że niemal drugą strefę biletową przekroczyłam :O

Drogie forum, powiedzcie, żebym sobie darowała. Cale moje życie w Waszych rękach.

Idę po kanapkę z salami.
    • ongoing Re: elektryczność 03.02.14, 20:47
      oj, a musisz od razu w związek się pakować? korzystaj z elektryczności i baw się dobrze
      • stokrotka_a Re: elektryczność 03.02.14, 22:30
        Bez zwiazku? Bez malzenstwa? To nie po Bozemu!
        • magadanskaya Re: elektryczność 03.02.14, 23:12
          Zgadza się, dziękuję, że zapamiętałaś, jakie mam poglądy :))
      • nocnymarek2 Re: elektryczność 04.02.14, 11:36
        ongoing napisała:

        > oj, a musisz od razu w związek się pakować? korzystaj z elektryczności
        > i baw się dobrze

        Tylko umiejętnie, o izolacji nie zapomnij!
        • magadanskaya Re: elektryczność 04.02.14, 13:41
          :D
    • neojeriomina Re: elektryczność 03.02.14, 20:47
      Daruj sobie, bo ta elektryczność nie zastąpi Ci reszty :)
      • magadanskaya Re: elektryczność 03.02.14, 21:19
        Ok.
        Chyba, że pan zmądrzeje.
        Może zrobię mu jakieś testy na inteligencję. To by było okrutne :D
        • neojeriomina Re: elektryczność 03.02.14, 21:31
          Trust me, inteligencja mierzona testami moze byc calkiem calkiem, a pan bedzie przejawial prostactwo w obyciu i jechal sucharami na sto km.
          • magadanskaya Re: elektryczność 03.02.14, 21:45
            Oj, w obyciu on jest b. miły, kulturalny. No mówię, taki dobry chłopak.
            Tylko zdarza mu się mylić słowa...Albo ma takie niewinne żarty. Tak niewinne, że rodem z przedszkola.
            • system.tzw.edukacji Re: elektryczność 03.02.14, 22:04
              > Tylko zdarza mu się mylić słowa...

              No i co, że myli? Bynajmniej będziesz mieć marazm.
              • magadanskaya Re: elektryczność 03.02.14, 22:25
                Argh! :D :D :D
                • neojeriomina Re: elektryczność 03.02.14, 22:53
                  Odczuwasz już pierwsze syndromy? :)
                  • magadanskaya Re: elektryczność 04.02.14, 13:42
                    Zdecydowanie :D
                    Ale jak nauczyłam go mówić "w cudzysłowie" ponad pół roku temu, tak do tej pory mówi poprawnie :D
      • thesloth Re: elektryczność 04.02.14, 17:17
        > Daruj sobie, bo ta elektryczność nie zastąpi Ci reszty :)

        W tzw. związku rzeczywiście nie. Ale jeśli to ma być nie związek, lecz romans, to może i warto, bo taka 'elektryczność' potrafi być czymś tak niesamowitym, że nie może się równać chyba z niczym innym i jest szansa, że będzie się ją wspominało po latach.:)
    • soulshuntr Re: elektryczność 03.02.14, 20:47
      Zwiazek nie zwiazek, ale popieprzyc sie mozna. Jedziesz z tym koksem kobieto, bo pozniej bedziesz zalowala i nie bedziesz miala czego wspominac na lozu smierci.
      • kino.mockba Re: elektryczność 03.02.14, 21:32
        soulshuntr napisał(a):

        > Zwiazek nie zwiazek, ale popieprzyc sie mozna.

        :D
      • magadanskaya Re: elektryczność 03.02.14, 22:29
        Nie, bo obiecałam sobie, że następnym facetem, z którym pójdę do łóżka, będzie mój mąż :<
        • soulshuntr Re: elektryczność 03.02.14, 22:34
          no to ok, potem bedzie szybki rozwodzik i gitesmajones
        • system.tzw.edukacji Re: elektryczność 03.02.14, 22:51
          > Nie, bo obiecałam sobie, że następnym facetem, z którym pójdę do łóżka, będzie
          > mój mąż :<

          Trochę kupowanie kota w worku, ale ja się nie znam.
          • magadanskaya Re: elektryczność 03.02.14, 23:02
            Nawet nie trochę, tylko bardzo.
            Ale wierzę w to, że jak ludzie się kochają i ROZMAWIAJĄ ze sobą bez skrępowania, to da się dopasować na każdej płaszczyźnie, w łóżku też.
            • system.tzw.edukacji Re: elektryczność 03.02.14, 23:12
              > Ale wierzę w to, że jak ludzie się kochają i ROZMAWIAJĄ ze sobą bez skrępowania,
              > to da się dopasować na każdej płaszczyźnie, w łóżku też.

              Przy ewidentnych różnicach w libido „rozmowy” na wiele się nie zdadzą. Są rzeczy, których się przeskoczyć nie da, nie tylko zresztą w sprawach łóżkowych. Według mnie jakikolwiek ślub przed wspólnym mieszkaniem i wspólnym spaniem to nieodpowiedzialność.
              • magadanskaya Re: elektryczność 03.02.14, 23:13
                Masz prawo tak uważać, Krytyku ;-) Co więcej - masz rację, jesli mowa o ludziach niewierzących.
                • system.tzw.edukacji Re: elektryczność 03.02.14, 23:27
                  > Co więcej - masz rację, jesli mowa o ludziach niewierzących.

                  Różnica polega na tym, że kiedy dojdzie do sytuacji, w której pozostaje już tylko modlitwa, to przynajmniej masz do kogo. Według mnie jednak gra toczy się o to, żeby do takiej sytuacji w ogóle nie doszło. Ostatecznie Panu Bogu zdarzało się już w karierze modlitw nie wysłuchiwać.
                • katie3001 Re: elektryczność 04.02.14, 11:38
                  do faceta czujesz wybitnie fizyczne poządanie i tylko. Jak nie chcesz skorzystać to daj sobie spokój.
                  a jak spotkasz przyszłego meża to chociaz przed slubem zajrzyj w majtki czy chociaz bedzie tam jakieś narzędzie ;-).

                  • magadanskaya Re: elektryczność 04.02.14, 13:34
                    Dzięki za radę, postaram się skorzystać :D
                    • neojeriomina Re: elektryczność 04.02.14, 13:38
                      Samo urządzenie nie wystarczy, przydałaby się jeszcze wprawa w jego używaniu... Dałabyś niedoświadczonemu do ręki wiertarkę udarową? :)
                      • magadanskaya Re: elektryczność 04.02.14, 13:45
                        No błagam, takie porównanie jest nie na miejscu :P

                        Można się siebie uczyć, swoich potrzeb. Nie od razu Kraków zbudowano :)
                        • neojeriomina Re: elektryczność 04.02.14, 17:25
                          Jeśli po ślubie okazuje się, że libido współmałżonków jest skrajnie odmienne, to niestety, uczenie się potrzeb na wiele się nie zda :)
                • thesloth Re: elektryczność 04.02.14, 17:19
                  A to wierzącym różnica w libido nie przeszkadza? Cóż, nie wiem, zazdrościć czy współczuć.:)
                  • neojeriomina Re: elektryczność 04.02.14, 20:23
                    No właśnie. Może się okazać po ślubie dwojga wierzących, że jedno z nich, odkrywając uroki współżycia, zaczyna mieć wielkie potrzeby, a drugie, być może bardziej poddane religijnej indoktrynacji cierpi na potworne zahamowania w tej dziedzinie...
                    • thesloth Re: elektryczność 04.02.14, 21:56
                      I albo sprawa się rypła, albo oboje się męczą (ubierajac to w jakieś wzniosłe przemyślenia) bo przecież przysięgali.:)
                      • stephanie.plum Re: elektryczność 04.02.14, 22:12
                        ja rozumiem, że małżeństwo może się nie udać.
                        jest obarczone ryzykiem jak każda ludzka relacja.

                        ale stwierdzenia, z których wynika, że kto usiłuje dotrzymać przysięgi, jest durniem, są słabe.

                        zresztą, w odróżnieniu od małżonków, a zwłaszcza tych, którzy swój związek traktują poważnie i odpowiedzialnie, konkubenci z konkubinami mają zawsze lekkie, różowe życie. prawda? i nigdy, przenigdy się nie męczą, ani nie robią sobie świństw. zawsze są szczęśliwi jak szczypiorek na wiosnę.

                        :~D
                        • neojeriomina Re: elektryczność 04.02.14, 22:52
                          Daruj stefa, ale tego typu chwyty sa ponizej Twojego poziomu :-D
                          • stephanie.plum Re: elektryczność 04.02.14, 23:06
                            a, to przepraszam.

                            ale nie lubię protekcjonalnych tekstów "przysięgali, więc się męczą". są albowiem ogólnikowymi stereotypami.

                            zupełnie tak, jakby wierność danemu słowu była frajerstwem.
                            ale masz rację nie powinnam się wdawać.
                            :~)
                            • thesloth Re: elektryczność 05.02.14, 16:38
                              Może nie doprecyzowałam - chodzi mi rzeczywiście o takie sytuacje, gdy ktoś przysięgał i się męczy, chwyta się tej przysięgi jak brzytwy. Taka zasada dla zasady, czasami też trzymanie się przysięgi z obawy przed zmianą, działaniem. Nie chodzi mi o to, że przysięganie komuś samo w sobie jest beznadziejne. Tylko że życie się toczy, a po iluś latach, pod wpływem rożnych czynników lub działania drugiej strony, można zmienić zdanie. Widzę czasami takie dyskusje w necie, gdzie poza ową przysięgą nie ma już nic, ale trzeba jej dotrzymać, czasami wplątywane są do tego jakieś wątki honorowe, takie podnoszenie sobie ego i nadawanie sensu tam, gdzie trzeba uciekać, a nie szukać sensu. To trochę jak zostawanie razem dla "dobra" dzieci, gdzie owe dzieci maja "dobro" w postaci awantur domowych i nienawidzących się rodziców.
                              • stephanie.plum Re: elektryczność 05.02.14, 17:09
                                masz rację,
                                ale wierność przysiędze to nie znaczy: powiedziałam, a teraz wbijam zęby w ścianę, i "wytrzymuję".
                                taka postawa jest faktycznie beznadziejna.
                                wierność przeżywa się i rozgrywa każdego dnia. tak, jak każdego dnia, no nie wiem, trzeba jeść albo pracować.
                                wierność nie równa się męczeńskiej decyzji "nie odejdę", tylko polega na dostrzeganiu, chronieniu i hodowaniu dobra, które się widzi w związku i w partnerze.

                                jeżeli nagle ludzie się budzą z ręką w nocniku i stwierdzają, że nic nie zostało tylko przysięga, to znaczy, że zaniedbali tę wierność już dawno. obojętność też jest rodzajem zdrady, i to bardzo niefajnym.
                                • thesloth Re: elektryczność 05.02.14, 17:15
                                  Niby racja, ale czy nie może być tak, że drogi się rozeszły, ludzie z wiekiem się zmienili lub też prozaiczne, acz częste i krytykowane - pojawił się ktoś inny i to jest właśnie to? Czy naprawdę zawsze chodzi o zaniedbania jednej lub dwóch stron - a nie mogło być tak, że popełniono błąd, że nie z tym człowiekiem lub nie w tym czasie?
                                  Najlepszy związek jaki ja znam, to kolejne małżeństwo zarówno jego, jak i jej, natomiast za dużo widuje takich, które trwają, ale jak się patrzy na to z boku, to w sumie nie wiadomo po co. Z resztą, znam sytuację, gdzie facet niedługo po ślubie spotkał ponoć miłość życia, ale przysięgał, więc miłość po jakimś czasie się zwinęła z tej relacji, a on sobie wegetuje, bo takie jest życie (prawie jego słowa).
                                  • stephanie.plum Re: elektryczność 05.02.14, 18:00
                                    na tym świecie w ogóle mało jest przedsięwzięć, które zawsze w 100% się udają.
                                    myślę, że trudniej jest mieć dobre małżeństwo niż satysakcjonujcy luźny związek.

                                    kto w związku z tym nie chce brać ślubu, to wszak nie musi.

                                    ja osobiście cieszę się, że spotkałam gościa, który wobec wszystkich, którzy chcieli słuchać, oświadczył, że będzie ze mną aż do śmierci.
                                    cieszę się, że takiego człowieka spotkała moja siostra.
                                    cieszę się, że mój brat miał jaja, żeby przysiąc to swojej żonie.

                                    a co będzie dalej? kto będzie żył długo i szczęśliwie, a kto walnie kulą w płot?
                                    nie wiadomo. jak to w życiu.
                                    • thesloth Re: elektryczność 05.02.14, 18:11
                                      > myślę, że trudniej jest mieć dobre małżeństwo niż satysakcjonujcy luźny związek.

                                      Możliwe są też poważne, nieluźne związki, niebędące małżeństwami.:)
                                      • stephanie.plum Re: elektryczność 05.02.14, 18:13
                                        dzięki, nie wiedziałam :~P
                                        • thesloth Re: elektryczność 05.02.14, 18:17
                                          Proszę.:)
                        • thesloth Re: elektryczność 05.02.14, 16:44
                          > ale stwierdzenia, z których wynika, że kto usiłuje dotrzymać przysięgi, jest durniem,
                          > są słabe.

                          > konkubenci z konkubinami mają zawsze lekkie, różowe życie. prawda? i nigdy, przenigdy
                          > się nie męczą, ani nie robią sobie świństw. zawsze są szczęśliwi jak szczypiorek na wiosnę.

                          Przecież nic takiego nie napisałam. No ale "a u was bija murzynów".:) Poza tym to chyba właśnie małżeństwo jest traktowane jako lek na wątpliwości, a konkubinaty są postrzegane jako związki mniej poważne, często takie, gdzie kobieta skrycie marzy o białej sukni, ale mężczyzna nie chce.:)
                          • stephanie.plum Re: elektryczność 05.02.14, 16:53
                            "oboje się męczą (ubierajac to w jakieś wzniosłe przemyślenia) bo przecież przysięgali."
                            • thesloth Re: elektryczność 05.02.14, 17:03
                              No to chyba jednak napisałam coś innego, niż twierdzisz, szczególnie w kontekście całego podwątku. O co dokładnie chodziło, przed chwilą wyjaśniłam innym poście.
                              • stephanie.plum Re: elektryczność 05.02.14, 17:11
                                rozumiem i już się nie kłócę
                                :~)
              • majaa Re: elektryczność 05.02.14, 15:15
                system.tzw.edukacji napisał:

                Według mnie jakikolwiek ślub przed wspólnym mieszkaniem i wspólnym span
                > iem to nieodpowiedzialność.
                >

                Wspólne mieszkanie i wspólne spanie przed ślubem też gwarancji niestety nie daje. Osobiście znam takich, co przed ślubem parę lat ze sobą mieszkali, a jak się już "sprawdzili" i pobrali, to za jakiś czas się okazało, że jednak do siebie nie pasują;o
                • thesloth Re: elektryczność 05.02.14, 16:33
                  Może należałoby zacząć od tego, że wspólne spanie i mieszkanie przed ślubem lub po, to dosyć archaiczne podejście do tematu. Zwłaszcza, że zakłada ślub jako oczywistość. Seks to element związku, mieszkanie razem często też, a jeśli ktoś postanawia zostawić to sobie na potem, to jest to decyzja wynikająca z jakichś powodów i przekonań. W związku z tym ja nie rozpatrywałabym tych dwóch stanowisk na zasadzie porównania.
            • stokrotka_a Re: elektryczność 03.02.14, 23:17
              Wiara dobra jest w kosciele, ale nie radzilabym ci budowac zwiazku opartego na niej.
              • thesloth Re: elektryczność 04.02.14, 17:21
                Młoda jest, może musi sama się na czymś/kimś przejechać, żeby się czegoś nauczyć?
        • neojeriomina Re: elektryczność 04.02.14, 10:23
          Posłuchaj rady starszej koleżanki, która taką opcję jak seks i mieszkanie dopiero po ślubie przerabiała w tym wieku, w którym jesteś teraz Ty (bo wierzyłam wtedy w Boga i myślałam, że on tego ode mnie oczekuje) - nie pakuj się w takie coś, to się w większości przypadków nie udaje. Zdecydowanie wybieram drugą opcję, czyli żadnego ślubu przed seksem i mieszkaniem.
          • magadanskaya Re: elektryczność 04.02.14, 13:51
            Masz prawo.
            Wiesz, a u mnie było na odwrót. Żyłam już w konkubinacie i wiem, że na dłuższą metę nie dałoby mi to szczęścia. Teraz chcę spróbować inaczej. Spotkać kogoś o podobnych poglądach albo przynajmniej kogoś, kto je uszanuje.

            Nie jestem ideałem i daleko mi do wzorowej katoliczki. Może mnie ponieść, mogę zgrzeszyć, etc.
            Ale chcę spróbować. Skoro wierzę w Boga i wierzę, że w swojej miłości On wie, co dla mnie dobre, to postępowanie zgodne z Jego wolą siłą rzeczy zaprowadzi mnie do szczęścia. I wcale nie mam tu na mysli sytuacji, że wszystko będzie cacy, bo życie to nie jebajka. Tylko że w tym wszystkim ważne jest poczucie spełniania, spokój duszy.

            Sytuację można odwrócić - co z tego, że w łóżku jest raj, jak poza łóżkiem jest brak poczucia koherencji wyznawanych wartości i postępowania? Dla mnie poczucie wewnętrznej spójności jest jednak ważniejsze niż seks (nie umniejszając wartości seksu, który jest cholernie ważną składową związku).

            A teraz możecie mnie zlinczować.
            • stokrotka_a Re: elektryczność 04.02.14, 14:38
              magadanskaya napisała:

              > Skoro wierzę w Boga i wierzę, że w swojej miłości On wie, c
              > o dla mnie dobre, to postępowanie zgodne z Jego wolą siłą rzeczy zaprowadzi mni
              > e do szczęścia.

              Nie mam nic przeciwko postępowaniu zgodnie z Jego wolą, ale skąd wiesz, jaka jest jego wola??? Przecież istnieją tysiące różnych poglądów w tej kwestii. Skąd wiesz, że jakaś konkretna opinia na temat Bożej woli jest tą właściwą?
              • magadanskaya Re: elektryczność 04.02.14, 17:58
                100krotko, naprawdę nie umiem Ci na to odpowiedzieć.
                Ja Ci napiszę, że dekalog, Biblia, Kościół, teksty ojców kościoła i filozofów chrześcijańskich, a Ty mi i tak napiszesz, że to nic nie warte i że nie wiadomo jaka jest wola Boga.

                Mnie to wystarcza. Plus modlitwa. Czasem Bóg naprawdę daje tak widoczne znaki, że trzeba być ślepym lub niewierzącym, żeby nie dostrzec Jego woli. Tylko o to trzeba się modlić, prosić. Bo mamy wolną wolę i Bóg nie będzie nikomu właził z butami w czyjeś życie.
                • stokrotka_a Re: elektryczność 04.02.14, 18:20
                  magadanskaya napisała:

                  > 100krotko, naprawdę nie umiem Ci na to odpowiedzieć.
                  > Ja Ci napiszę, że dekalog, Biblia, Kościół, teksty ojców kościoła i filozofów c
                  > hrześcijańskich, a Ty mi i tak napiszesz, że to nic nie warte i że nie wiadomo
                  > jaka jest wola Boga.

                  No sama widzisz, że ludzkie interpretacje i opinie nie mówią nic o woli Boga.

                  > Mnie to wystarcza. Plus modlitwa. Czasem Bóg naprawdę daje tak widoczne znaki,
                  > że trzeba być ślepym lub niewierzącym, żeby nie dostrzec Jego woli. Tylko o to
                  > trzeba się modlić, prosić. Bo mamy wolną wolę i Bóg nie będzie nikomu właził z
                  > butami w czyjeś życie.

                  Wiesz, w czy problem? W tym, że różni ludzi dostają od Boga zupełnie różne znaki i są przekonani, że to ich znaki są tymi właściwymi. Bez osobistej interwnecji Boga nie ma żadnego wiarygodnego sposobu roztrzygnięcia, czyje znaki są prawdziwe. A o ile dobrze się orientuję, Bóg ani nawet Jezus Chrystus nie zstąpili z niebios by powiedzieć, że chrześcijanie mają rację, a muzłamnie nawołujący do zabijania niewierzących w Allaha się mylą. A zatem bez boskiej interwencji mamy tylko opinie ludzi, a Bóg może mieć zupełnie inną opinię. Może więc być tak, że działasz niezgodnie z wolą Boga, nie postępując jak prawdziwa muzułmanka.
            • thesloth Re: elektryczność 04.02.14, 17:23
              > Sytuację można odwrócić - co z tego, że w łóżku jest raj, jak poza łóżkiem jest
              > brak poczucia koherencji wyznawanych wartości i postępowania?

              To trochę co innego - jeśli seks jest ok, a reszta nie, to nie wiem jak można budować coś nazywanego związkiem, rozumianym jako wspólne życie, często także założenie rodziny. Zaś jeśli gra wszystko oprócz seksu, to można próbować coś naprawiać i chyba jakoś tak bardziej żal, jeśli nie wyjdzie tylko przez ten jeden element. Ważny, ale jednak jeden, konkretny.
            • neojeriomina Re: elektryczność 04.02.14, 17:27
              > Sytuację można odwrócić - co z tego, że w łóżku jest raj, jak poza łóżkiem jest
              > brak poczucia koherencji wyznawanych wartości i postępowania? Dla mnie poczuci
              > e wewnętrznej spójności jest jednak ważniejsze niż seks (nie umniejszając warto
              > ści seksu, który jest cholernie ważną składową związku).
              >
              > A teraz możecie mnie zlinczować.
              >

              Zakładasz, że albo łóżko udane, albo relacja "duchowa"? Dziwne podejście :)
              • magadanskaya Re: elektryczność 04.02.14, 17:55
                Nie, nie zakładam, chyba coś źle zrozumiałaś z mojej wypowiedzi.
                Idealną sytuacją jest, kiedy duchowo jest ok i w łóżku jest ok.
            • system.tzw.edukacji Re: elektryczność 04.02.14, 21:06
              > wierzę w Boga i wierzę, że w swojej miłości On wie, co dla mnie dobre,
              > to postępowanie zgodne z Jego wolą siłą rzeczy zaprowadzi mnie do szczęścia.

              Powiedz to ofiarom Holocaustu, wielkiej proletariackiej rewolucji kulturalnej, Gułagu i Czerwonych Khmerów. A jeśli będziesz miała kłopoty, żeby się z nimi skontaktować, zawsze możesz skoczyć z dobrą nowiną do umierającej z głodu, pragnienia i chorób Afryki – z pewnością się ucieszą, że Pan Bóg ich prowadzi go szczęścia.

              Zresztą, może i Pan Bóg w swej mądrości uznał, że w każdym stadzie muszą być czarne owce? Niezbadane są…

              A nawiasem mówiąc: w którym konkretnie miejscu Pan Bóg (względnie Pan Chrystus) dał Ci mianowicie do zrozumienia, że zgodnie z Jego wolą powinnaś wstrzymać się ze spółkowaniem do ślubu? I, przy okazji, gdzie i kiedy niby wg Ciebie ustanowił śluby?

              Nie chcę Cię martwić, ale na razie usiłujesz wbrew elektryczności postępować zgodnie z wolą katabasów, a nie zgodnie z wolą Bożą.
              • stephanie.plum Re: elektryczność 04.02.14, 22:26
                mylisz wiarę w Boga z wiarą w magię: powiem zaklęcie i zło zniknie, cierpienie zniknie, i będzie tak, jak sobie wymarzyłem.

                Bóg, w którego wierzymy, na zło świata odpowiada w taki sposób, że daje się ukrzyżować - a więc sprowadzić do całkowitej bezradności. przyjmuje wszystkie ciosy, które świat wymierza najsłabszym i bezbronnym.
                czy to działa jak pigułka przeciwbólowa? o, nie. bynajmniej.
                ale wiara jest wiarą, a nie empiryczną nauką. jej centrum jest poza horyzontem doczesności, a więc poza tym, co doświadczalne.
                chrześcijanie wierzą, że miłość nie likwiduje zła, ale trwa mimo zła. i koniec końców to ona jest rzeczywistością.

                mam to powiedzieć ofiarom przemocy, tortur, ludzkiego okrucieństwa albo śmiertelnych chorób?
                tu nie ma co mówić. ale gdybym mogła coś konkretnego zrobić dla kogoś, kto cierpi, zrobiłabym.
              • magadanskaya Re: elektryczność 05.02.14, 00:51
                Nie chce mi się wdawać w tę dyskusję. Serio :D W duszy mam, czy macie mnie za kretynkę ;-) Możecie mieć za naiwną, zindoktrynowaną gąskę. Serio ;D I nie oczekujcie ode mnie partnera do dywagacji teologicznych, bo już kilka razy to podkreślałam, że mi to lata.

                Krytyku, natomiast Tobie w kontrkście holocaustu polecam książkę pana Viktora Frankla pt. "Człowiek w poszukiwaniu sensu. Głos nadziei z otchłani Holocaustu". Mam nadzieję, że nie potraktujesz tego protekcjonalnie, w sumie już jakiś czas temu miałam polecić Ci tę pozycję.

                Dobranoc moi kochani Ateiści :)
                • neojeriomina Re: elektryczność 05.02.14, 01:09
                  O, przepraszam, ja jestem agnostykiem. W myśl słów Woody Allena "nie chcę strzelić sobie w łeb, a potem dowiedzieć się, że jednak coś znaleźli" ;-)
                  • magadanskaya Re: elektryczność 05.02.14, 16:38
                    Cóż, już Pascal postulował to wygodne stanowisko :D
                    Chociaż i tak nie do końca zgadzam się z jego stanowiskiem, że ten, kto nie wierzy, "traci" życie wieczne.
                    Bessęsu. Niezbadane są wyroki Boga, więc nie posuwałabym się do tak daleko idących stwierdzeń. Jesli Raj i życie wieczne istnieją, to na pewno żaden ze śmiertelników nie potrafi tego ogarnąć umysłem i tak sobie myślę, że wszyscy możemy się jeszcze zdziwić (jak Jezus mówił - cudzołożnicy wejdą do raju przed prawymi, czy jakoś tak...). To, co w oczach ludzkich jest miernotą, dla Boga może stanowić ogromną wartość i potencjał.
                    • kalllka Re: elektryczność 05.02.14, 17:52
                      Wiec opowiedziałas sie juz po chłopaka) stronie.
                      Swietnie;
                      Bosko było czytac auto refleksje i dowiedzieć o tym, ze wiara w możliwości (jego) cielesnej powłoki rozwiązuje zadanie tekstowe.


        • stephanie.plum Re: elektryczność 04.02.14, 18:04
          a toś wsadziła, za przeproszeniem, kij w mrowisko.

          nie ma siły - po czymś takim musiałaś się dowiedzieć, że jesteś młoda, nieodpowiedzialna i nie znasz życia.

          ja dodam od siebie, że jak ktoś nie chce podejmować ryzyka, przetestowanie kandydata na męża za pomocą seksu i wspólnego mieszkania zdecydowanie nie wystarczy.
          wszak ludzie się zmieniają.
          ślub powinno się brać nie wcześniej, niż na łożu śmierci. dopiero wtedy jest pewność, że wybranek nigdy, w żadnej sytuacji cię nie zawiedzie.

          fajnie pokazał ten wątek, że rady "zaszalej z nim, a potem go rzuć" sprowadzają życie uczuciowe do zimnych, wyrachowanych manewrów, w których druga osoba nie bardzo się liczy.

          dla mnie osobiście decyzja "następnym facetem, z którym pójdę do łóżka, będzie mój mąż" jest przeskoczeniem kilku etapów. takim napięciem muskułów do granic możliwości, a to utrudnia życie :~)
          woluntaryzmem, na którym można się przejechać.

          piszesz "to nie fair", kiedy ktoś ci radzi, żebyś nacieszyła się elektrycznością i dała kopa kolesiowi, kiedy się znudzi.
          i właśnie owo "to nie fair" jest kluczem do słusznych decyzji.
          jeżeli w żadnym momencie nie zgodzisz się na coś, co nie jest fair wobec drugiego albo wobec ciebie samej, to sądzę, że dożeglujesz szczęśliwie do tej nocy poślubnej.
          • thesloth Re: elektryczność 04.02.14, 18:28
            > ja dodam od siebie, że jak ktoś nie chce podejmować ryzyka, przetestowanie kandydata
            > na męża za pomocą seksu i wspólnego mieszkania zdecydowanie nie wystarczy.
            > wszak ludzie się zmieniają.
            > ślub powinno się brać nie wcześniej, niż na łożu śmierci. dopiero wtedy jest pewność,
            > że wybranek nigdy, w żadnej sytuacji cię nie zawiedzie.

            Z drugiej strony można też z poprosić rodziców, żeby zaaranżowali małżeństwo, skoro już tak absurdalnie sobie poczynamy. Przecież nigdy nie ma pewności, więc co się człowiek będzie wysilał.

            > piszesz "to nie fair", kiedy ktoś ci radzi, żebyś nacieszyła się elektrycznością i dała kopa
            > kolesiowi, kiedy się znudzi.
            > i właśnie owo "to nie fair" jest kluczem do słusznych decyzji.

            Wykorzystanie i kopnięcie, a obopólna decyzja, to jednak dwie różne rzeczy. Tzn. w waszym świecie może takie same, bo bez ślubu i miłości, nie wiem.
            • stephanie.plum Re: elektryczność 04.02.14, 18:32
              jaka obopólna decyzja?
              • thesloth Re: elektryczność 04.02.14, 18:36
                No taka, że jest romans, ale to nic poważnego i nie mamy planów względem siebie.
                • stephanie.plum Re: elektryczność 04.02.14, 18:51
                  ale tutaj nie było o czymś takim mowy.

                  w świecie, w którym żyję, rzadko spotykają się ze sobą osoby w równym stopniu sobą nawzajem nie zainteresowane, identyczne definiujące "romans" i "nic poważnego" oraz tak samo niechętne planom - nie mówię na całe życie, ale choćby na następny tydzień.
                  prawie zawsze z jednej strony są skrywane nadzieje, a z drugiej - wyrachowanie albo radosny, spontaniczny egocentryzm.

                  w filmach, oczywiście, jest inaczej.
                  • thesloth Re: elektryczność 04.02.14, 19:34
                    Cóż, chyba to właśnie w filmach jedna strona jest wyrachowanym draniem myślącym o wykorzystaniu drugiej osoby, zaś druga strona naiwnie zakochaną, wykorzystaną, płacząca w poduszkę.
                    O taki sam punkt wyjścia w przypadku romansu wcale nie trudno. A że może (może, nie musi) potoczyć się tak, że jedna strona zaangażuje się bardziej - no, może. Tak jak może być tak, że w związku jedna strona przestanie kochać lub zdradzi. Zawsze jest jakieś ryzyko.
                    • stephanie.plum Re: elektryczność 04.02.14, 23:09
                      racja.
                      nie wiem dlaczego, jak pisałąm tamto, to myśałam o takich naiwnych, różowiutkich filmach.

                      więc w podstawach się zgadzamy - ważne, żeby na dzień dobry mieć uczciwe zamiary.
      • thesloth Re: elektryczność 04.02.14, 17:18
        > Zwiazek nie zwiazek, ale popieprzyc sie mozna. Jedziesz z tym koksem kobieto, bo
        > pozniej bedziesz zalowala i nie bedziesz miala czego wspominac na lozu smierci.

        Prawie sto postów w wątku, a wystarczy raz, a konkretnie.:D
        • magadanskaya Re: elektryczność 05.02.14, 16:39
          C'nie? :) Bo Górole już tak majo ;P
    • astrofan Re: elektryczność 03.02.14, 20:49
      to w końcu chemia czy elektryczność, może elektrochemia?
    • system.tzw.edukacji Re: elektryczność 03.02.14, 21:01
      > Idę po kanapkę z salami.

      Coś czuję, że podobnym stwierdzeniem uraczy Cię już niebawem Twój spowiednik: „Sekund pięć, skoczę tylko po czipsy i piwo” czy coś w ten deseń. Ha! ha! :D
      • magadanskaya Re: elektryczność 03.02.14, 21:21
        Cooooooooo?:D
        Nie mam spowiednika, ale chciałabym mieć.
        • piataziuta Re: elektryczność 03.02.14, 21:25
          ja mogę być Twoim spowiednikiem
          często obsadzają mnie w tej roli

          i też skaczam po czipsy i wino
          ewentualnie poprawić makijaż :P
          • stephanie.plum Re: elektryczność 03.02.14, 21:38
            a ciężkie pokuty zadajesz...?

            bo i mnie by się przydał spowiednik
            :~)
            • piataziuta Re: elektryczność 04.02.14, 11:15
              > a ciężkie pokuty zadajesz...?
              >
              > bo i mnie by się przydał spowiednik
              > :~)

              tak, pokuta jest ciężka, ale trwa tylko jeden dzień
              trzeba się wtedy dobrze nawadniać i pić kefir
              • magadanskaya Re: elektryczność 05.02.14, 16:40
                hihi, a jakie katharsis...:D
    • chinski_czosnek Re: elektryczność 03.02.14, 21:03
      Związek się nie uda, ale dla przyjemności cielesnej możesz trochę intelektualnie pocierpieć. ;P
    • triismegistos Re: elektryczność 03.02.14, 21:20
      Byłam swego czasu hm... poważnie zauroczona pewnym niezbyt mądrym facetem na zasadzie chemi, elektryczności i takich tam. Skończyło się katastrofą. Chociaż w tym przypadku katastrofalne okazały się nie tylko braki intelektualne ale i inne cechy, które powłaziły, także nie przesądzam.
      Natomioast chciałabym napomknąć, że między unikaniem muskania a miłościa po grób i osemką drobiazgu są jeszcze rozwiązania pośrednie, nadające się do pewnego typu mężczyzn.
    • six_a Re: elektryczność 03.02.14, 21:28
      tam salami, suchą krakowską trzeba mieć
      w tonacji forum.

      wracając do adoratora suchara. jak nie burak i cham. to go bierz.
      na miesiąc i do widzenia.
      • magadanskaya Re: elektryczność 03.02.14, 22:31
        No nie cham i nie burak.
        Bardzo przyzwoity.
        Tylko problem w tym, że jego suchary mnie nie bawią. A z kolei moje (nawet te najsłabsze, rzucane od niechcenia) sprawiają, że brakuje mu tchu, tak się zanosi śmiechem. Chociaż kto wie, może on udaje :x
    • stephanie.plum Re: elektryczność 03.02.14, 21:33
      a dobrze go znasz?

      bo może przy bliższym poznaniu (niekoniecznie w sensie biblijnym!) zyska. albo straci. i tak dobrze, i tak dobrze.

      bywają ludzie bardzo inteligentni, którzy rzucają suchary, bo ich to bawi.

      ale jeżeli autentycznie umysłowo powolny, to czy chwile zażenowania nie gaszą twej żądzy?
      ;~)
      • magadanskaya Re: elektryczność 03.02.14, 23:16
        Właśnie w tym problem, że on chyba nie jest "powolny"... Pracuje na dość odpowiedzialnym stanowisku, więc przygłupem być nie może.
        Ale...tak jakoś...mimo wszystko, no... :/ On strasznie dużo mówi, jest dość żwawym człowiekiem i w tym wszystkim bardzo dużo głupot zdarza mu się palnąć. Czasem aż żal mi patrzeć na jego wysiłki, żeby mnie rozbawić :D
        • stephanie.plum Re: elektryczność 03.02.14, 23:24
          nie wiem, nie wiem...

          protekcjonalność zabija libido.

          ale, zresztą, nieważne, co o nim mówisz innym. ważne, co czujesz, kkiedy jesteście sami.

          kiedyś myślałam, że za mąż to trzeba z rozsądku.
          teraz wiem, że rozsądek by mnie dwudziestu lat z tym samym chłopem nie utrzymał. więc dobrze, że zdecydowała "elektryczność". wzmocniona kilkoma elementami...
    • fiigo-fago Re: elektryczność 03.02.14, 21:53
      Owszem, znasz trudne słówka –np.: „sawant”, gorzej jest jak widzę ze znajomością ich znaczenia. ;)
      Bo sawant to ma strasznie niski IQ – niższy (średnio) nawet od osoby dotkniętej debilizmem, a dokładnie taki sam jak osoby z zespołem Downa o średnim stopniu upośledzenia. Zatem bym kogoś nie porównywał do sewanta w znaczeniu pozytywnym, nawet mimo pewnych cech ponadprzeciętnych – jak fenomenalna pamięć. Debil z dobra pamięcią – nie brzmi dobrze. ;)

      Sam miałem długotrwały romans z kobietą o takiej pamięci, przy czym była jeszcze przy tym mocno inteligentna. ;) I faktycznie po niej moje standardy intelektualne w stosunku do partnerek dość mocno poszły do góry, bo była jedną z nielicznych kobiet (jakie znałem osobiście) niemal mi dorównujących intelektualnie. Niestety potem musiałem te kryterium zaniżyć drastycznie, by nie mieć za „przyjaciela” tylko mojej ręki. ;) Ale gdzieś tam jednak jakieś granice minimalne są, poniżej których nawet dwa razy (no może z 5 ;))) ) do łózka z tą samą kobietą nie pójdę, nie wspominając już o związku, bo byłoby to męczące mentalnie, a samym seksem człowiek nie żyje.

      Moja rada? Nie słuchaj rad, kieruj się własnymi osądami! Ponoć najbardziej się żałuje rzeczy których się nie zrobiło, więc głupio byłoby czegoś nie robić, bo ktoś głupio podpowiedział. ;)
      • system.tzw.edukacji Re: elektryczność 03.02.14, 22:05
        > Nie słuchaj rad, kieruj się własnymi osądami!
        > Ponoć najbardziej się żałuje rzeczy których się nie zrobiło

        To w końcu ma się kierować własnym osądem czy ludową mądrością?
        • fiigo-fago Re: elektryczność 03.02.14, 22:57
          system.tzw.edukacji napisał:
          > To w końcu ma się kierować własnym osądem czy ludową mądrością?

          Ma, nie ma. Jej wybór. Tu dobrze poradzić nie można, bo to zbyt indywidualna rzecz, by występowały jakieś skorelowane z tym wzorce postępowania gwarantujące sukces. ;)
          • system.tzw.edukacji Re: elektryczność 03.02.14, 23:18
            > Tu dobrze poradzić nie można, bo to zbyt indywidualna rzecz, by występowały jakieś
            > skorelowane z tym wzorce postępowania gwarantujące sukces. ;)

            Otóż to: rzecz indywidualna. Moim zdaniem w wieku 23 lat, bo tyle zdaje się liczy Autorka wątku, człowiek powinien już wiedzieć, czy nadaje się do tzw. relacji czy nie.
      • marguy Re: elektryczność 03.02.14, 22:09
        fiigo-fago napisał:

        > Owszem, znasz trudne słówka –np.: „sawant”, gorzej jest jak w
        > idzę ze znajomością ich znaczenia. ;)
        > Bo sawant to ma strasznie niski IQ – niższy (średnio) nawet od osoby dotk
        > niętej debilizmem, a dokładnie taki sam jak osoby z zespołem Downa o średnim st
        > opniu upośledzenia. Zatem bym kogoś nie porównywał do sewanta w znaczeniu pozyt
        > ywnym, nawet mimo pewnych cech ponadprzeciętnych – jak fenomenalna pamięć


        Bzduey opowiadasz. Cos wiesz ale dokladnie nie wiesz o co i o kogo chodzi. Sam fakt, ze piszac o syndromie Darold Treffert'a odwolujesz sie do zespolu Downa o tym swiadczy.

        Co do reszty, to polskie 'sawant' w kontekscie (wlasciwym zreszta) w ktorym uzyla go zalozycielka watku wywodzi sie bezposrednio od francuskiego "savant" czyli uczony (jako przymiotnik oraz rzeczownik) i funkcjonuje w jezyku polskim od co najmniej dwoch stuleci.
        • system.tzw.edukacji Re: elektryczność 03.02.14, 22:17
          > Bzduey opowiadasz. Cos wiesz ale dokladnie nie wiesz o co i o kogo chodzi. Sam
          > fakt, ze piszac o syndromie Darold Treffert'a odwolujesz sie do zespolu Downa o
          > tym swiadczy.

          Ty opowiadasz bzdury. Porównał jedynie IQ właściwie zespołowi sawanta i Downa. Jeśli wierzyć Wikipedii, Figo ma rację: w obu zespołach IQ oscyluje w granicach 40-70 mniej więcej.

          > Co do reszty, to polskie 'sawant' w kontekscie (wlasciwym zreszta) w ktorym uzyla
          > go zalozycielka watku wywodzi sie bezposrednio od francuskiego "savant" czyli
          > uczony (jako przymiotnik oraz rzeczownik) i funkcjonuje w jezyku polskim od
          > co najmniej dwoch stuleci.

          Aż dziwne, że słownik jeszcze tego nie zdążył zarejestrować.
          • six_a Re: elektryczność 03.02.14, 22:21
            > Aż dziwne, że słownik jeszcze tego nie zdążył zarejestrować.
            chyba zdążył:
            doroszewski.pwn.pl/haslo/sawant/
            • system.tzw.edukacji Re: elektryczność 03.02.14, 22:28
              > doroszewski.pwn.pl/haslo/sawant/

              Zwracam honor, SJP nie rejestruje. Chociaż cóż… nie dość, że dawne, to jeszcze ironiczne.
              • marguy Re: elektryczność 03.02.14, 23:27
                Ironiczne, bo weszlo w powszechna polszczyzne jako 'singe savante' (uczona malpa) stad fredrowskie "rada malpa ze sie smieli kiedy mogla udac czleka".
                Jednak w dziedzinie nauk scislych ,oraz filozofii slowo to ma bardzo zacne, wrecz czcigodne znaczenie.

                No i dzisiaj nie ma ironii mniej lub bardziej subtelnej; wszystko jest zajebiste lub nie i basta.
      • magadanskaya Re: elektryczność 03.02.14, 22:37
        No, bo był sawantem.
        Geniusz w jednej dziedzinie - we wszystkich pozostałych niestety poniżej przeciętnej :P
        • fiigo-fago Re: elektryczność 03.02.14, 23:01
          Eeeee, jak reszta poniżej przeciętnej to jeszcze nie sawant – ale specjalista . :P :D
        • senseiek Re: elektryczność 04.02.14, 02:06
          > Geniusz w jednej dziedzinie - we wszystkich pozostałych niestety poniżej przeciętnej :P

          Przeciez to calkiem normalne dla ludzi.. ?

          Nie mozna byc dobrym we wszystkim.
          Poswiecajac czas na jedna dziedzine, nie poswiecamy tego czasu na inna dziedzine.
      • miss_fahrenheit Re: elektryczność 04.02.14, 10:39
        > Sam miałem długotrwały romans z kobietą o takiej pamięci, przy czym była jeszcz
        > e przy tym mocno inteligentna. ;) (...) bo była jedną z nielic
        > znych kobiet (jakie znałem osobiście) niemal mi dorównujących intelektualnie.

        urocze :)
        • neojeriomina Re: elektryczność 04.02.14, 10:46
          Daj spokój, użytkownik figo-fagot w każdym wątku się przechwala, co to z niego nie jest, niestety wywołuje wrażenie odwrotne, niż by chciał :)
        • fuzja_jadrowa Re: elektryczność 04.02.14, 11:04
          > urocze :)

          :D

          To nie pierwszy raz, przyzwyczaj się.

          Szczerze mówiąc - przynajmniej na podstawie forumowych wpisów, które, przyznaję, mogą być mylące - zawsze zaliczałam figo do tych średnio lotnych i błyskotliwych. Ale co tam nasza opinia, najważniejsze, że on czuje się ze sobą bardzo dobrze. Takim ludziom żyje się łatwiej. W pewnym sensie im zazdroszczę.
          • neojeriomina Re: elektryczność 04.02.14, 11:22
            Coś jak narcyz opisany w wątku obok :)
            • fiigo-fago Re: elektryczność 04.02.14, 15:40
              To wszystko jest tylko na pozór tak „urocze”. ;)
              Prawda jest bardziej prozaiczna – a mianowicie mogę sobie tutaj (anonimowe forum) pozwolić na 100% szczerości.
              Nie ma we mnie narcyzmu, ale nie ma też fałszywej skromności. Bo i owszem, mam IQ na poziomie takim że mógłbym być członkiem Mensy, ale dla mnie Mensa to żaden powód do dumy, i brak mi parcia by tam wstąpić, bo standardy by się do niej dostać są żenujące – powtarzalne testy – które można się „wyuczyć” – vide członkowie Mensy będący półmózgami typu Doda. Dodatkowo mam sporą wiedzę ogólną, od mechaniki kwantowej po sztukę, Ale… To nie czyni mnie kimś lepszym od innych, bo każdy człowiek jest unikatowy, ma różne zdolności, wiedzę, zalety, itd. Ani nie ma się czym chwalić, bo mam sporo wad, braków umiejętności różnych i zdolności.
              Ot był temat o bystrości, to się wypowiedziałem w nim, z moich własnych przeżyć przytaczając przykład. Jakoś w każdym temacie nie zachwalam swojej osoby, wbrew pozorom. ;)
              Następna sprawa, to że niby chcę zrobić wrażenie. Otóż nie chcę, i nawet nie widzę powodu dlaczego miałbym chcieć – bo co mógłbym „ugrać” tym wrażeniem? Są tu same obce dla mnie osoby, od których nic nie chcę. Do tego zdaję sobie doskonale sprawę że brak skromności poczytywany jest pejoratywnie, i dobrego wrażenie tym wywołać się nie da, i achów i ehhów nad moją osoba nie będzie. ;) Nawet gdybym chciał te ahhy, a nie chcę, bo nie potrzebuję aprobaty mojej osoby – w końcu jestem w tym samowystarczalny jako narcyz. ;))))
              Sprowadza się to do tego, że pomimo tego iż mogę być negatywnie odbierany, to pisuję szczerze. Choć rozumiem że są tu osoby lubiące tworzyć kółko wzajemnej adoracji, zatem takie osoby pisują ostrożnie, z wyczuciem, byleby tylko ktoś o nich źle nie pomyślał – bo chcą być lubiane (vide inny watek na tym forum). Ja pisuję tu, bo lubię nieskrępowaną wymianę myśli, i mam gdzieś jak ktoś mylnie bierze mnie za gbura, bufona, narcyza, mitomana, gawędziarz erotomana ( ;))) ), czy co tam jeszcze chcą. To jest cena za wystawanie przed szereg, i mogę ja płacić.

              p.s. Swoją droga lubię:
              • miss_fahrenheit Re: elektryczność 04.02.14, 16:44
                Wierzę, że jesteś tak inteligentny, jak piszesz. W końcu - czemuż miałbyś kłamać? Wierzę też w problem ze znalezieniem partnerki na odpowiednim poziomie (czyli przynajmniej nie nudnej). Wierzę również, że rozumiesz fakt, iż problemy ze stałym związkiem mogą być również skutkiem Twojego poczucia wyższości, a nie niższości intelektualnej kobiet, które dane było Ci spotkać. Być może związek z taką osobą jak Ty byłby męczący mentalnie.
                • stokrotka_a Re: elektryczność 04.02.14, 16:57
                  miss_fahrenheit napisała:

                  > Wierzę, że jesteś tak inteligentny, jak piszesz.

                  Jaka ty łatwowierna! ;-)

                  > W końcu - czemuż miałbyś kłamać?

                  Nie musi kłamać, żeby to co pisze było nieprawdą. Kłamstwo zakłada świadome mówienie nieprawdy, a jest możliwe, że on podaje fałsz nieświadomie.
                  • miss_fahrenheit Re: elektryczność 04.02.14, 17:10
                    stokrotka_a napisała:

                    > miss_fahrenheit napisała:
                    (...)
                    >
                    > > W końcu - czemuż miałbyś kłamać?
                    >
                    > Nie musi kłamać, żeby to co pisze było nieprawdą. Kłamstwo zakłada świadome mów
                    > ienie nieprawdy, a jest możliwe, że on podaje fałsz nieświadomie.

                    Fakt, mój błąd, zbyt szybko i pochopnie zasugerowałam się słowami "mogę sobie (...) pozwolić na 100% szczerości" i ogólnym wydźwiękiem słów, na które odpisywałam. Dziękuję za zwrócenie uwagi.
                  • fiigo-fago Re: elektryczność 04.02.14, 17:50
                    stokrotka_a napisała:
                    > Nie musi kłamać, żeby to co pisze było nieprawdą. Kłamstwo zakłada świadome mów
                    > ienie nieprawdy, a jest możliwe, że on podaje fałsz nieświadomie.

                    A robiono mi kilkakrotnie profesjonalne testy na IQ, więc tutaj moje subiektywna ocena nie wchodzi w grę. ;)
                    Zresztą ja nie rozumiem czemu ludzie przywiązują taką rolę do samego IQ. Samo IQ o niczym nie przesądza, bo ktoś może mieć je wysokie i być głupi jak but. Do wysokiego IQ potrzebna jest jeszcze szeroka ogólna wiedza, i umiejętne (a zwłaszcza poprawne) wykorzystywanie logiki, do tego chęć zrozumienia świata i ludzi, głębokie pomyślenia, i nie pochopne wnioski, przenikliwe założenia i gruntowne badania nad naturą rzeczy. Dopiero wtedy można powiedzieć że ma bystry umysł, i jakąś tam mądrość. Choć taki człowiek ma więcej pytań niż odpowiedzi, i zdaje sobie sprawę że więcej nie wie niż wie.
                    • stokrotka_a Re: elektryczność 04.02.14, 18:23
                      fiigo-fago napisał:

                      > A robiono mi kilkakrotnie profesjonalne testy na IQ, więc tutaj moje subiektywn
                      > a ocena nie wchodzi w grę. ;)

                      Można mieć wysokie wyniki w testach na IQ i być sięgać dna intelektualnego.
                      • fiigo-fago Re: elektryczność 04.02.14, 20:11
                        stokrotka_a napisała:
                        > Można mieć wysokie wyniki w testach na IQ i być sięgać dna intelektualnego.

                        A umiesz jakoś zdefiniować dno intelektualne i wyżyny intelektualne?
                        • neojeriomina Re: elektryczność 04.02.14, 20:24
                          Dnem jest Twoja sygnaturka chociażby. Ale w niejednym poście jeszcze zapukasz od spodu :)
                          • fiigo-fago Re: elektryczność 04.02.14, 21:08
                            neojeriomina napisała:
                            > Dnem jest Twoja sygnaturka chociażby. Ale w niejednym poście jeszcze zapukasz o
                            > d spodu :)

                            Z moją sygnaturką jest jak z tym kawałem. Ma drugie dno, którego po raz kolejny wykładać nie będę – czyt.: dla ludzi którzy nie biorą wszystkiego dosłownie.

                            Kawał:
                            "W pubie o bardzo ciemnym wnętrzu siedzi przy barze znudzony facet
                            i popija drinka.
                            Czuje, ze obok też ktoś siedzi, wiec zagaduje:
                            - Eee, opowiedzieć ci dowcip o blondynce?
                            Na to glos (kobiecy):
                            - No, możesz. Ale musisz wiedzieć, ze jestem blondynką 1,80 wzrostu
                            i 70 kg wagi i jestem naprawdę silna. A obok mnie siedzi tez blondynka, 1,90 wzrostu, 80 kg wagi i podnosi na co dzień ciężary. A jeszcze dalej przy barze siedzi kolejna blondynka, 2 metry wzrostu. To mistrzyni kickboxingu. Dalej chcesz opowiedzieć ten dowcip?
                            Facet pociąga powoli ze szklanki, myśli i mówi:
                            - Nie, juz nie. Nie będę go trzy razy tłumaczył."
                            • fiigo-fago p.s. 04.02.14, 21:36
                              Zmęczyło mnie tłumaczenie dowcipu w podpisie, to go usunąłem. 1:0 dla mniej kumatych. ;)
                              • thesloth Re: p.s. 04.02.14, 21:57
                                I w całej swojej inteligencji mensowskiej nie łapiesz, że nie chodzi o niezrozumienie "dowcipu"?
                                • fiigo-fago Re: p.s. 04.02.14, 22:41
                                  Nie chodziło o niezrozumienie dowcipu, bo dowcip był prosty jak budowa cepa. Chodziło o niezrozumienie ukrytej puenty dowcipu.
                        • fuzja_jadrowa Re: elektryczność 05.02.14, 16:23
                          > A umiesz jakoś zdefiniować dno intelektualne i wyżyny intelektualne?

                          A ty umiesz zdefiniować pojęcie człowieka „prawie tak inteligentnego, jak ty”? Jak to się robi? Jak wychwytuje się to „prawie”?
                          • fiigo-fago Re: elektryczność 05.02.14, 16:56
                            Pomijając ironiczne pytanie o „prawie”, to reszta wychodzi w dyskusji gdzie używana jest logika. Im większa dysharmonia między prawidłowym rozumieniem logiki ma moim poziomie, a rozumieniem logiki adwersarza, tym większa różnica w naszej inteligencji.
                            Działa to też w drugą stronę, bo są ludzie inteligentniejsi ode mnie. ;)
                • fiigo-fago Re: elektryczność 04.02.14, 17:55
                  Nie uważam iż ktoś musi być na takim samym poziomie intelektualnym by nie był nudny.
                  Nie mam poczucia wyższości, mam jedynie zalety i wady. To że mam jakieś zalety mocniej rozwinięte od innych nie czyni mnie lepszym.
                  Co do tego czy związek ze mną jest męczący - żadna moja ex nie przyznała się do takich opinii, więc zakładam iż nie był. ;) Obecna też nic nie mówi, ale mogę ją spytać. :D :P
                  • miss_fahrenheit Re: elektryczność 05.02.14, 09:06

                    > Nie mam poczucia wyższości,

                    Napisanie słów, które pogrubiłam, dowodzi czegoś przeciwnego. Oczywiście tak użyte słowa mogą dowodzić także jedynie niezdarności wypowiedzi, ale Twoje dalsze słowa skłaniają mnie ku pierwszej opcji.

                    > Co do tego czy związek ze mną jest męczący - żadna moja ex nie przyznała się do
                    > takich opinii, więc zakładam iż nie był. ;)

                    Albo po prostu nie widziały powodu, żeby Cię informować o tym, że możesz być męczący, lub możesz nie przystawać do nich intelektualnie (niekoniecznie jako ten bystrzejszy, czy z większą wiedzą). Ludzie przekonani o tym, że nawet mocno inteligentne osoby są jedynie niemal tak inteligentne jak oni sami, są zwykle męczący (a już rozmowy, będące przecież podstawą relacji z ludźmi, bywają katorgą). Zwłaszcza, że zazwyczaj ich przekonania są bezpodstawne.
                    • fiigo-fago Re: elektryczność 05.02.14, 12:34
                      - Jacek, umiesz pływać? Bo ja kompletnie nie umiem.
                      -Asiu, pewnie że umiem, pływam bardzo bardzo dobrze, lepiej niż większość ludzi.
                      - Mogłeś tego Jacku nie mówić, twoja niezgrabna wypowiedz dowodzi że masz poczucie wyższości…
                      - Ehh, no, ale Asiu, ja zdobyłem mistrzostwo Europy w pływaniu.
                      - Daj spokój Jacku, ludzie przekonani że nawet osoby dość dobrze pływające pływają jedynie prawie tak dobrze jak Ty są straszliwie męczący, nie pójdę z Tobą na basen! Twoje przekonania o pływaniu są bezpodstawne.
                      - Dobrze Asiu, pływasz równie dobrze jak ja…
                      - No widzisz Jacusiu, da się jednak z Toba żyć! (cmok cmok)


                      ;)))
                      • miss_fahrenheit Re: elektryczność 05.02.14, 13:41
                        Ładna historyjka. Rozumiem, że miała być zobrazowaniem tej dyskusji - w takim razie, jako osoba inteligentna dostrzegasz zapewne fakt, że jest zupełnie nietrafiona? I w zasadzie, choć pewnie w zamierzeniu miała być dowcipną puentą, stała się raczej dodatkowym argumentem za tezą, że cechuje Cię poczucie wyższości, bądź niezdarność w wypowiadaniu się? Wybacz, nie każda zabawna historyjka jest błyskotliwą puentą, zwykle jest rubaszną próbą ośmieszenia rozmówcy, stosowaną przy braku argumentów.
                        • fiigo-fago Re: elektryczność 05.02.14, 13:48
                          Wszystkie argumenty podałem już wcześniej, tylko że je albo zignorowałaś, albo nie zrozumiałaś. Mnie to już najzwyczajniej bawi, bo co mi innego zostało? :)
                          • miss_fahrenheit Re: elektryczność 05.02.14, 14:18
                            fiigo-fago napisał:

                            > Wszystkie argumenty podałem już wcześniej, tylko że je albo zignorowałaś, albo
                            > nie zrozumiałaś. Mnie to już najzwyczajniej bawi, bo co mi innego zostało? :)
                            >

                            Odpisując poważnie - wydaje mi się*, że uwzględniłam wszystkie Twoje argumenty (nie było ich zbyt wiele), jesli któryś pominęłam, to przepraszam, nie zrobiłam tego celowo. Wydaje mi się* również, że trafnie zrozumiałam Twoje intencje (bo argumenty są oczywiste i zostały obalone, co, mam nadzieję, zauważyłeś).

                            Odpisując w narzuconej przez Ciebie konwencji - wszystkie argumenty obaliłam wcześniej (bądź podałam kontrargumenty), tyle, że albo ten fakt zignorowałeś, albo nie zrozumiałeś. Fakt, zabawne są takie dyskusje.
                            • miss_fahrenheit Re: elektryczność 05.02.14, 14:21
                              nie dopisałam:
                              * wydaje mi się - ponieważ biorę pod uwagę fakt, że nie wszystko da się wyrazić w krótkiej pisemnej formie, plus uwzględniam własną nieuwagę czy jakieś niedopatrzenie.
                            • fiigo-fago Re: elektryczność 05.02.14, 15:23
                              Twoimi głównymi argumentami jest to, iż Tobie się wydaje po moich wypowiedziach że:
                              - mam poczucie wyższości. - Tego rozstrzygnąć się nie da z braku „dowodów”, bo i moje i Twoje zdanie jest subiektywne, i opiera się na naszych odczuciach. Dla mnie po prostu nie jestem fałszywie skromny, a dla Ciebie jestem pyszałkowaty. ;)

                              - "Ludzie przekonani o tym, że nawet mocno inteligentne osoby są jedynie niemal tak inteligentne jak oni sami [...] Zwłaszcza, że zazwyczaj ich przekonania są bezpodstawne. " – Twój kolejny argument, opierający się na rzekomych moich przekonaniach. Otóż tłumaczyłem iż nie są to pokonania, ale gruntownie udokumentowane „badania” psychologiczne (o czym pisałem przecież), z kilkakrotnymi testami na IQ. Zatem albo ignorujesz „fakt” że mam bardzo wysokie IQ – twierdząc po prostu że mam przekonanie o tym tylko, albo nie rozumiesz że IQ można zbadać, a nie żyć tylko w przekonaniach czy się ma wysokie lub nie.

                              Mimo tych dwóch rzeczy twierdzisz że pozbijałaś moje argumenty, dowiodłaś czegoś tam, i ogólnie masz rację. Chociaż tyle że dopuszczasz iż mogłaś coś przeoczyć i jej jednak nie mieć. ;)
                              • miss_fahrenheit Re: elektryczność 05.02.14, 16:31
                                Ok, spróbuję jeszcze raz.

                                > Twoimi głównymi argumentami jest to, iż Tobie się wydaje po moich wypowiedziach
                                > że:
                                > - mam poczucie wyższości.

                                Zaznaczyłam wyraźnie na początku, że może mi się tak jedynie wydawać. Potem, po dalszych Twoich postach, utwierdziłam się w swoim przekonaniu. Jednocześnie, nawet wówczas zaznaczając, że może to być wina nie Twojego poczucia wyższości, a niezręcznego wyrażania się. To się zdarza, znane mi bardzo inteligentne osoby czasem mają z tym problem. Słowo pisane, zwłaszcza w formie krótkich postów na forum, mogą nie oddać faktycznych intencji piszącego.

                                > - Tego rozstrzygnąć się nie da z braku „dowodów
                                > ”, bo i moje i Twoje zdanie jest subiektywne, i opiera się na naszych odc
                                > zuciach. Dla mnie po prostu nie jestem fałszywie skromny, a dla Ciebie jestem
                                > pyszałkowaty. ;)

                                Próbowałam jedynie przekazać Ci, że Twoje przekonanie o własnej, wyższej niż u spotkanych osób, przewadze intelektualnej - jest również jedynie Twoim subiektywnym odczuciem.

                                >
                                > - "Ludzie przekonani o tym, że nawet mocno inteligentne osoby są jedynie nie
                                > mal tak inteligentne jak oni sami [...] Zwłaszcza, że zazwyczaj ich przekonania
                                > są bezpodstawne. "
                                – Twój kolejny argument, opierający się na rzekom
                                > ych moich przekonaniach. Otóż tłumaczyłem iż nie są to pokonania, ale gruntown
                                > ie udokumentowane „badania” psychologiczne (o czym pisałem przecież
                                > ), z kilkakrotnymi testami na IQ.

                                Pisałeś, owszem, i nie przypominam sobie, żeby negowała wartość testów, ani nawet Twoją inteligencję. Negowałam nie Twoją inteligencję, ale Twoje przekonanie o tym, że inteligencja znanych Ci osób* jest najwyżej niemal na poziomie Twojej. Mam nadzieję, że dostrzegasz różnicę.
                                *co można zawęzić do kobiet, bo tylko o nich pisałeś.

                                > Zatem albo ignorujesz „fakt” że m
                                > am bardzo wysokie IQ – twierdząc po prostu że mam przekonanie o tym tylko
                                > , albo nie rozumiesz że IQ można zbadać, a nie żyć tylko w przekonaniach czy si
                                > ę ma wysokie lub nie.

                                vide: moja wypowiedź wyżej.

                                > Mimo tych dwóch rzeczy twierdzisz że pozbijałaś moje argumenty, dowiodłaś czego
                                > ś tam, i ogólnie masz rację.

                                W świetle tego, co napisałam (wcześniej i teraz), podtrzymuję moje zdanie.

                                >Chociaż tyle że dopuszczasz iż mogłaś coś przeoczy
                                > ć i jej jednak nie mieć. ;)

                                Zawsze biorę to pod uwagę. Obawiam się, że tym się różnimy. Szkoda.
                                • fiigo-fago Re: elektryczność 05.02.14, 17:25
                                  >”Próbowałam jedynie przekazać Ci, że Twoje przekonanie o własnej, wyższej niż u spotkanych osób, przewadze intelektualnej - jest również jedynie Twoim subiektywnym odczuciem.”

                                  Przewaga intelektualna jest pojęciem bardzo względnym. Bo ktoś może znać kilka języków, mieć słuch muzyczny, różne talenty, itd., ale mieć np. niskie IQ, mała widzę ogólną, niską wrażliwość, itd. Ktoś inny znów mieć cechy odwrotne, inne talenty. Nie da się jasno sprecyzować przewagi intelektualnej, nawet biorąc te wszystkie czynniki pod uwagę. Ja pisałem tylko o bystrości umysłu – która obejmuje kilka specyficznych rzeczy tylko, i nic ponad to. Nie pisałem tez o obcych osobach, u których nie znam ich talentów, zalet, itp., ale o partnerkach które poznałem dość dobrze – i dzięki temu mogłem poczynić porównania.

                                  >” Twoje przekonanie o tym, że inteligencja znanych Ci osób* jest najwyżej niemal na poziomie Twojej”

                                  Przesłanek było kilka. Pierwsza to statystyka. Mało prawdopodobne bym trafiał akurat na kobiety z 5% przedziału o IQ na moim poziomie lub wyższym, ale możliwe. Ale dyskutując z kimś, a ja dyskutować lubię na nawet abstrakcyjne tematy używamy w dyskusji logiki (np. ja używam), lub zderzamy się z logiką kogoś kto jej użył. W momencie gdy widzimy że ktoś słabo/średnio/dobrze/bezbłędnie używa logiki, to możemy przypuszczać o jego poziomie IQ, najprawdopodobniej tylko do progu własnego IQ lub niewiele wyższego, bo dość wyższe może być niezrozumiałe IMO. Ostania sprawa to niektórzy robią tez sobie testy na IQ (liczą się tylko profesjonalnie u specjalistów), i gdy ktoś mi mówi że ma kilkadziesiąt punktów mniej to sprawa dla mnie jest jasna.

                                  Ogólnie to zaczyna się robić żenujące, by człowiek musiał „bronić” swoich zalet. Może tylko o tą jedną całe zamieszanie jest, i pewnie gdybym powiedział że: ” lepiej pływam niż zdecydowana większość znanych mi osób” (choć to tylko przykład, bo tak nie jest) to nie byłoby tyle zamieszania. ;)

                                  p.s. ja też nie jestem nieomylny, więc nie pochlebiaj sobie że aż tak się różnimy ;)
                                  • miss_fahrenheit Re: elektryczność 05.02.14, 19:06
                                    > Przewaga intelektualna jest pojęciem bardzo względnym.

                                    Zgadzam się. I to właśnie próbowałam przekazać, ponieważ po lekturze Twoich wcześniejszych postów można było odnieść zupełnie inne wrażenie.

                                    > Ale dyskutując z kimś, a ja dyskutować lubię na nawet abstrakcyjne tematy
                                    > używamy w dyskusji logiki (np. ja używam), lub zderzamy się z logiką kogoś kto
                                    > jej użył. W momencie gdy widzimy że ktoś słabo/średnio/dobrze/bezbłędnie
                                    > używa logiki, to możemy przypuszczać o jego poziomie IQ,

                                    Osobną kwestią jest, czy i dlaczego umiejętność wnioskowania dedukcyjnego miałaby świadczyć o inteligencji człowieka. Ale to temat na inną, długą rozmowę.

                                    I zgadzam się z tym, co napisałeś - ale znów - zupełnie co innego wynikało z Twoich poprzednich postów (np. wpadka z nietrafioną historyjką).

                                    > p.s. ja też nie jestem nieomylny, więc nie pochlebiaj sobie że aż tak się różni
                                    > my ;)

                                    Cieszy mnie ta obserwacja.
                                    • fiigo-fago Re: elektryczność 05.02.14, 20:23
                                      :)
                      • fuzja_jadrowa Re: elektryczność 05.02.14, 16:17
                        > -Asiu, pewnie że umiem, pływam bardzo bardzo dobrze, lepiej niż większość ludzi.
                        > - Mogłeś tego Jacku nie mówić, twoja niezgrabna wypowiedz dowodzi że masz poczu
                        > cie wyższości…
                        > - Ehh, no, ale Asiu, ja zdobyłem mistrzostwo Europy w pływaniu.

                        Inteligencja (podobnie, jak uroda zresztą), w przeciwieństwie do umiejętności pływania, jest niemierzalna i ciężko o obiektywną definicję.

                        Sam wcześniej napisałeś, że testów można się wyuczyć i wynik IQ nie musi o niczym świadczyć, a teraz posługujesz się chybionym przykładem.
                        • kalllka Re: elektryczność 05.02.14, 16:33
                          Ktoś te testy jednak wymyśla.. kadrowo( fuzjo;)
                          A w temacie
                          miła autorko, jeśli ci akumulator trybi ( chłopak odpowiada ci fizycznie) to da sie wykrzesać "iskre bożą " reszta spoczywa w waszych rękach.
                        • fiigo-fago Re: elektryczność 05.02.14, 17:34
                          Po części masz rację, bo są różne dziedziny w których u jednej osoby różny jest stopień inteligencji. Jeden świetnie rozwiązuje zadania matematyczne w pamięci, za to słabo kojarzy sprawy językowe, drugi na odwrót. Ale wszystko to łączy logika – i dobrze zbudowany test zmuszający do posługiwania się głownie nią, pominąwszy dolności matematyczne, językowe, słuchowe, itd. powinien dać dość obrazowy IQ.

                          Druga sprawa to powtarzalność testów. Osoba która nie siedzi nad tymi testami ciągle w celu wyrobienia sobie biegłości w ich wypełniania, to może być jako tako badana obiektywnie.
                          Ale ja pisałem wcześniej o osobach które „uczą” się testów specjalnie by zawyżyć wyniki, przez co staja się one niemiarodajne.
                          • fuzja_jadrowa Re: elektryczność 06.02.14, 11:36
                            > Ale wszystko to łączy logika – i dobrze zbudowany test zmuszający do posługiwania się głownie nią, pominąwszy dolności matematyczne, językowe, słuchowe, itd. powinien dać dość
                            > obrazowy IQ.

                            Nie twierdzę, że to, co mierzą testy nie składa się na inteligencję i że ich wynik o niczym nie świadczy. Tylko, że na podstawie twojej historyjki o pływaniu wnioskuję, że wg ciebie IQ=inteligencja, z czym się nie zgodzę.

                            O ile łatwo na podstawie samego testu stwierdzić, że człowiek o IQ50 nigdy nie będzie tytanem intelektu, o tyle trudniej o porównanie inteligencji jednostek o zbliżonym IQ.

                            Stąd moje wcześniejsze pytanie o to „prawie”, które wygodnie pominąłeś.
    • czoklitka Re: elektryczność 03.02.14, 22:10
      Nie traktuj znajomości z nim na zasadzie związku, ale potraktuj to jako "atrakcję". I tak, po pewnym czasie, sama "klapniesz" i nie będziesz chciała już go oglądać na oczy (piszę to całkiem serio). Więc nie ma sensu sobie żałować.
    • stokrotka_a Re: elektryczność 03.02.14, 22:49
      Bierz kolege bez namyslu. Intelektualne rozrywki poza zwiazkiem nie sa grzechem, a taka elektrochemia w zwiazku to skarb.
      • magadanskaya Re: elektryczność 03.02.14, 23:07
        No tak, tylko seks się kiedyś kończy - patrząc perspektywicznie.
        I co potem?
        Fajnie by było po seksie też o czymś pogadać.
        • czoklitka Re: elektryczność 03.02.14, 23:08
          > No tak, tylko seks się kiedyś kończy - patrząc perspektywicznie.

          I całe szczęście dla ciebie. :D

          > I co potem?

          potem zrywasz z kolegą.

          • system.tzw.edukacji Re: elektryczność 03.02.14, 23:13
            > potem zrywasz z kolegą

            Oczywiście mężczyźni mają prawo kobiety traktować w sposób analogiczny?
            • magadanskaya Re: elektryczność 03.02.14, 23:18
              No właśnie to nie jest fair.
              Bo ten chłopak jest "dobry". Ma dobre serce, szanuję go jako człowieka.
              Nie chciałabym go wykorzystac i rzucić.
              • magadanskaya Re: elektryczność 03.02.14, 23:20
                Zwłaszcza, że wiem, że on chciałby związku a nie tylko seksu.
                No wiem, bo znam go nie od dziś. I wiem, że nie od dziś się we mnie brzydko mówiąc "buja".
              • czoklitka Re: elektryczność 03.02.14, 23:26
                >Bo ten chłopak jest "dobry". Ma dobre serce, szanuję go jako człowieka.

                więc od razu daj sobie z nim spokój, skoro jest za dobry.
                ale, bez względu na to, co zamierzasz począć z tym dobrym człowiekiem - to i tak, wcześniej lub później, znajdzie na tyle dobrą dla siebie żonę, która będzie uwielbiać jego suchary.
              • system.tzw.edukacji Re: elektryczność 03.02.14, 23:33
                > No właśnie to nie jest fair.
                > Bo ten chłopak jest "dobry". Ma dobre serce, szanuję go jako człowieka.
                > Nie chciałabym go wykorzystac i rzucić.
                > Zwłaszcza, że wiem, że on chciałby związku a nie tylko seksu.
                > No wiem, bo znam go nie od dziś. I wiem, że nie od dziś się we mnie
                > brzydko mówiąc "buja".

                No to chyba masz odpowiedź.
                • magadanskaya Re: elektryczność 03.02.14, 23:41
                  No wiem, wiem...Tylko ciągle się łudzę, że może gdybym obniżyła standardy, jesli chodzi o elokwencję partnera, to mogłoby byc fajnie :x
                  • magadanskaya Re: elektryczność 03.02.14, 23:42
                    Poza tym chyba nigdy takiej elektryczności jednak to nikogo nie czułam.
                    On doprowadza mnie do szału :D Mimo że z wyglądu jest bardzo przeciętny.
                    Taka zagadka w sumie. Nie wiem, co mnie w nim pociąga :x
                    • system.tzw.edukacji Re: elektryczność 03.02.14, 23:46
                      > Poza tym chyba nigdy takiej elektryczności jednak to nikogo nie czułam.
                      > On doprowadza mnie do szału :D Mimo że z wyglądu jest bardzo przeciętny.
                      > Taka zagadka w sumie. Nie wiem, co mnie w nim pociąga :x

                      No to ja już nie wiem. :(
                      • magadanskaya Re: elektryczność 03.02.14, 23:56
                        Nie smutaj, dam radę :D

                        Spotkam się z nim jeszcze kilka razy i zobaczymy, może mnie czymś pozytywnie zaskoczy. Na przykład jak opowiada o pracy, czyli o czymś, na czym dobrze się zna, to brzmi nawet całkiem, całkiem.

                        Ale jeśli nadal będą mnie drażniły jego "wpadki" związane z różnorodnymi pojęciami, to chyba sobie odpuszczę. Taka już widocznie moja natura, że uwielbiam mężczyzn oczytanych i umiejących prowadzić grę słów. On niby czasem rozumie moje aluzje, ale jak już zrozumie i uda mu się odpowiedzieć w podobnym tonie, to strasznie się z tego cieszy i zbyt mocno tę radość okazuje.
                        Cholera, a taki fajny facet.
                        • system.tzw.edukacji Re: elektryczność 04.02.14, 00:09
                          > On niby czasem rozumie moje aluzje, ale jak już zrozumie i uda mu się odpowiedzieć w
                          > podobnym tonie, to strasznie się z tego cieszy i zbyt mocno tę radość okazuje.

                          On nie był przypadkiem jednym z pomocników pana geometry z powieści czeskiego pisarza Franza Kafki?

                          Gdy K. obudził się w nocy z powodu jakiegoś szmeru i pierwszym, niepewnym, na
                          wpół sennym jeszcze ruchem poszukał Friedy, spostrzegł, że zamiast Friedy leży przy nim
                          jeden z pomocników. Rozdrażniony nagłym przebudzeniem, K. poczuł taki strach, jakiego
                          jeszcze dotychczas me doznał w tej wsi. Z głośnym krzykiem podniósł się nieco i
                          półprzytomnie uderzył pomocnika tak mocno pięścią, że ten zaczął płakać. Wszystko
                          wyjaśniło się zresztą wkrótce. Frieda obudziła się z poczuciem, że jakieś wielkie zwierzę – tak
                          przynajmniej jej się wydawało – prawdopodobnie kot, wskoczyło jej na piersi i zaraz potem
                          uciekło. Wstała więc i ze świecą przeszukała cały pokój, by odnaleźć to zwierzę. Jeden z
                          pomocników wykorzystał to, by na chwilę zaznać rozkoszy leżenia na sienniku – teraz już
                          gorzko tego żałował. Friedzie jednak nie udało się nic znaleźć, może zresztą było to tylko
                          jakieś przywidzenie. Wróciła więc do K. i po drodze, jak gdyby zapomniała o wieczornej
                          rozmowie, pogłaskała skulonego i lamentującego pomocnika po włosach, chcąc go pocieszyć.
            • czoklitka Re: elektryczność 03.02.14, 23:19
              Oczywiście. :)
        • stokrotka_a Re: elektryczność 04.02.14, 08:54
          magadanskaya napisała:

          > No tak, tylko seks się kiedyś kończy - patrząc perspektywicznie.
          > I co potem?
          > Fajnie by było po seksie też o czymś pogadać.

          W znalezieniu tematów do rozmowy może pomóc twoja wiara, a w przypadku braku erotycznego przyciągania wiara nie pomoże.
    • man_sapiens Re: elektryczność 03.02.14, 23:00
      Oczywiście da się.
      Ja to są megawolty, to z niczego powstają cząsteczki, woda płynie pod górkę, Ziemia kręci się tak, że słońce wschodzi na zachodzie. Po prostu cuda się dzieją, UE wydała majątek żeby zbudować Wielki Zderzacz Hadronów a tobie się to ot tak przydarzyło.
      Szkoda by było to zmarnować.  
      • magadanskaya Re: elektryczność 03.02.14, 23:05
        O borze zielony.
        Potem będzie na Ciebie, zobaczysz :P
        • marguy Re: elektryczność 03.02.14, 23:46
          Nie lataj po borach tylko sie zderzaj.

          Moj przyjaciel filozof, bardzo dzis katolicki zreszta, w mlodosc - gdy jeszcze porzadnym czlowiekiem byl i etyka na KULu sie nie zajmowal - madrze mawial: zyjmy dlugo i czesto.

          Co dzis mawia, tego nie wiem. Jestem jednak przekonana, ze nie zaluje iz niegdys slowa swe w czyn wprowadzal z ogromnym zapalem ;)
          • system.tzw.edukacji Re: elektryczność 03.02.14, 23:57
            > Moj przyjaciel filozof, bardzo dzis katolicki zreszta, w mlodosc - gdy jeszcze
            > porzadnym czlowiekiem byl i etyka na KULu sie nie zajmowal

            Jak go kiedyś jeszcze spotkasz, to przekaż mu ode mnie, że KUL powinien być utrzymywany z tacy, a nie z podatków (zwłaszcza moich, bo nie po to haruję po dwieście godzin na miesiąc, żeby utrzymywać pseudointelektualne przybudówki tej cholernej sekty, od której się nie możemy uwolnić od dwu tysięcy lat).

            A filozofów, zwłaszcza chrześcijańskich, tobym najchętniej postał na księżyc – i niech sobie filozofują, do woli. Najlepszy był ten… no… Kołakowski, były marksista, później nawrócony. Nieodżałowanej pamięci Lem tak się z niego kiedyś celnie nabijał, że się niemal udusiłem ze śmiechu.

            > Jestem jednak przekonana, ze nie zaluje iz niegdys
            > slowa swe w czyn wprowadzal z ogromnym zapalem

            Także sądzę, że ten załgany hipokryta niczego nie żałuje.
            • marguy Re: elektryczność 04.02.14, 00:54
              Az tak zle to z nim nie bylo i mial niezle jaja na to, zeby w tamtych czasach pojsc na KUL.
              Marksista nigdy nie byl, za to czlowiekiem myslacym i otwartym umyslem tak. Choc przy Kancie popadal w pewnego rodzaju, lekka ale zawsze, sztywnosc.
              To co mnie dziwi w jego historii, to ze tak dlugo tam wytrzymuje. No chyba, ze do konca wierny swemu przywiazaniu do obserwowania z bliska zjawiska ktore go interesuje, siedzi w tej katedrze etyki i kontempluje jej kompletny brak u wspolkolegow, a i moze samego siebie takze.
              Czort wie? Czasy zmienily sie bardzo, kregoslupy moralne wyszly z mody, obluda sie panoszy, zascianek tyz, a z czegos zyc trzeba...
        • man_sapiens Re: elektryczność 04.02.14, 14:01
          > Potem będzie na Ciebie, zobaczysz :P

          Przywykłem już do tego :)
    • shmu Re: elektryczność 03.02.14, 23:47
      Daj przyklad wypowiedzi. Bo ja nie wiem, jak moze byc sexi i nudny...
    • minasz Re: elektryczność 04.02.14, 00:21
      jakos drazni mnie ten watek nie przespałbym sie z toba hehe
      • magadanskaya Re: elektryczność 04.02.14, 01:08
        tyle przegrać, hehe
      • neojeriomina Re: elektryczność 04.02.14, 10:20
        Nie sądzę, by Twoja kandydatura w ogóle była rozważana, więc możesz spać spokojnie... :)
        • minasz Re: elektryczność 04.02.14, 11:17
          myslisz :) kobiety szukaja nowosci a ja na swoj sposob jestem niepowtarzalny- taki produkt dla koneserek hehehe
          • neojeriomina Re: elektryczność 04.02.14, 11:23
            Przed słowem "kobiety" zapomniałeś dodać "niektóre".
          • berta-death Re: elektryczność 04.02.14, 11:48
            >ja na swoj sposob jestem niepowtarzalny

            Co prawda to prawda. Drugiego takiego nie ma.
          • czoklitka Re: elektryczność 04.02.14, 22:55
            >ja na swoj sposob jestem niepowtarzalny

            to tak, jak każdy ;)
    • miau.weglowy Re: elektryczność 04.02.14, 13:13
      jesli nie pracujecie razem, to mozesz sie pozytywnie doladowac ;)
    • light_in_august Re: elektryczność 04.02.14, 13:32
      Po przeczytaniu Twojego opisu sytuacji, nie wróżę Wam niestety "i żyli długo i szczęśliwie". Taka elektryczność jest świetna na początki związku, ale ma to do siebie, że dość szybko się wypala. A potem trzeba żyć na co dzień z tym, co zostaje po elektryczności, dogadywać się, dzielić te same wartości i cele... zwłaszcza że masz takie poważne życiowe plany wobec swojego kolejnego partnera.
      • magadanskaya Re: elektryczność 04.02.14, 13:37
        Kurczę, kandydatem na ewentualnego męża jest idealnym. Jest odpowiedzialny, czuły, zaradny, "złota rączka", chce mieć dzieci, etc.

        Normalnie ideał. Poza tym głupimi tekstami właśnie...
        Może głupia jestem, że wybrzydzam.
        Taki normalny, fajny facet z niego.
        Ale o książkach czy filmach to ja z nim raczej nie podyskutuję :/ A to jakby nie patrzeć, ważna sfera mojego życia. Wrrr.
    • piataziuta to co? 05.02.14, 14:29
      podjęłaś decyzję?
      w końcu wszyscy Ci tu zgodnie radzą :) :P
      • magadanskaya Re: to co? 05.02.14, 16:32
        Tak, bardzo zgodnie ;P

        Jeszcze nie wiem. Może dam czasowi czas i zobaczymy jak się ta relacja potoczy.
        Na razie z kolegą się nie spotykam, bo on ma sajgon w pracy, a ja na uczelni. Będę zdawać relację, jakby co :D
Pełna wersja