Przyjaciółka?

04.02.14, 10:26
Mam chyba problem z przyjaciółką. Znamy się kupę lat. W skrócie- dziewczyna ogólnie mądra, niebrzydka, kiedyś miała sporo kompleksy z powodu nadwagi. Teraz jest już ok , wróciła jej pewność siebie i poczucie własnej wartości niestety aż w nadmiarze. W tym tkwi cały problem. Mam wrażenie ze ona kompletnie straciła poczucie rzeczywistości. Wszystkie nasze obecne kontakty ograniczają sie do rozmów o Niej, jej problemach, perypetiach, wyglądzie itp. Ona bez przerwy i opamiętania opowiada o swoim powodzeniu, urodzie, mówi ze jest niezwykle zgrabna , wręcz zjawiskowa... (Właśnie takich barwnych określeń używa). Poza tym stale podkreśla jak młodzieńczo wyglada i ze np. otoczenie daje jej co najwyżej 29 lat. A mamy już swoje lata jesteśmy dzieciate i ze sporym stażem małżeńskim. Ale fakt ona b dobrze sie trzyma. Cieszę sie z jej "szczęścia" ale problem w tym, ze ona mnie zadręcza tym ciągłym bezkrytycznym skupieniem na sobie. Poza tym mam wrażenie, nie żebym jej ujmowania albo zazdrościla ze dziewczyna ma problem z realnym postrzeganiem swojej osoby. Jest po prostu zwyczajna babka według mnie całkiem ładna jak sie zrobi ale na codzień po prostu przeciętną a nie jakąś boginia a tak siebie niestety postrzega, co wręcz przeradza sie w jakiś rodzaj obsesji. (Zawsze zreszta miała lekko obsesyjny naturę, zwykle jak sie uczepila jakiegoś tematu to męczyła tym całe towarzystwo) Malo tego daje wyraźnie odczuć mi i innym koleżankom ze jest od nas lepsza ładniejsza, lepiej sie trzyma itp. Poza tym przykre jest to, ze w zasadzie moja osoba kompletnie jej nie interesuje. Kiedy zaczynam coś mowić o sobie to albo słucha z wyraźnym znudzeniem, ale szybko przeskakuje na swój ulubiony temat czyli własna osobę, albo ewentualnie szybko kończy rozmowę i odkłada słuchawkę. O swojej pracy potrafi rozmawiać godzinami a moje rozterki zawodowe zazwczyczaj kwituje w dwóch słowach i dosłownie czuć wyraźna niechęć , czasami mam wrażenie , ze zacznie ziewać. Poza tym jest wręcz chorobliwie skąpa. Odkąd pamietam była oszczędna ale teraz to już jest chorobliwie skapstwo do tego stopnia, ze potrafi żerować na znajomych, nie dorzucac sie do taksówek, na "sępa" pic drinki. Przy tym potrafi byc naprawdę wyrachowana. Niedawno oznajmiła mi ze wdala sie w romans z gościem z pracy, który ma jej pomoc w jakiś sposób w sprawach zawodowych. Ma tez bowiem obsesje na punkcie swojej pracy i twierdzi ze dla stanowiska zrobi wszystko. Na jej usprawiedliwienie dodam ze stanowisko to jest naprawdę niezła gratka i warto o nie walczyć nie wiem tylko czy takimi metodami. Najgorsze jednak jest to i to mnie dobija najbardziej, ze ona nie ma żadnych ale to najmniejszych wyrzutów sumienia wobec męża , dzieci itp . Zero! Mam ochotę wygarnac jej to wszystko ale sie waham. Ma dziewczyna swoje piec minut, po co mam jej psuc samopoczucie. Z drugiej strony strasznie sie w środku męcze, nie zgadzam sie z jej postępowaniem, wyborami itp.
    • magadanskaya Re: Przyjaciółka? 04.02.14, 10:35
      Trudno mi uwierzyć, że znacie się "kupę lat" i nagle ona taka straszna się zrobiła.
      A jak rzeczywiście tak jest - to ja bym jej to wygarnęła. Albo list napisz jak Ci na niej zależy. Napisz, że Ci przykro z powodu jej zachowania i że ta relacja dawno zaczęła Cię więcej kosztować emocjonalnie niż dawać.
      • whiteivetta Re: Przyjaciółka? 04.02.14, 10:44
        Znamy sie przeszlo dwadzieścia lat... skąpa i troche egoistyczna była zawsze ale teraz te cechy sie pogłębiały.
        Tez myśle zeby z Nią porozmawiać ale boje sie, ze uzna ze jestem zazdrosna... nie cieszę sie z jej sukcesów...
        • magadanskaya Re: Przyjaciółka? 04.02.14, 10:56
          Jeżeli rzeczywiście zazdrościsz, to macie temat do przemyślenia obie.

          A jeżeli nie zazdrościsz, a mimo to, ona będzie tak uważać, to myślę sobie, że pozamiatane.

          Neo ma rację.
          To, że z kimś się zna wiele lat, nie oznacza jeszcze niestety przyjaźni.
          Ja miałam kiedyś taką paczkę znajomych. Było doskonale, kiedy imprezowaliśmy. Mieliśmy dokładnie takie samo poczucie humoru, podobne zainteresowania. Śmieszyły nas rzeczy, których osoba trzecia nawet by nie zauważyła. I mimo, że było tak cudownie, to po pewnym czasie nasze drogi się rozeszły, bo okazało się, że gdy dopadają człowieka problemy, to nagle nie ma wokół siebie nikogo. To nie jest przyjaźń.
          • whiteivetta Re: Przyjaciółka? 04.02.14, 11:27
            Generalnie nie jestem zazdrosna... ale ona nie ma umiaru i mam wrażenie ze paplajac tak i przechwalajac sie chce we mnie te zazdrość wzbudzić. Jesteśmy rówieśniczkami. Powiedzmy, ze najswietniejsze lata mamy już za sobą... ja moze wyglądam niestety troche gorzej od niej ... wiec niestosownym mi sie wydaje i chyba troche złośliwym ciagle podkreślanie swojego młodego wyglądu, tego ze otoczenie to dostrzega każdego dnia ja komplementuje...
    • neojeriomina Re: Przyjaciółka? 04.02.14, 10:41
      Wciąż mnie zadziwia, jak ludzie łatwo używają słowa "przyjaźń", zapominając o jego istocie. Mnóstwo osób uważa, że przyjaciel czy przyjaciółka to ktoś, z kim się chodzi na piwo/kawę etc. i rozmawia, ew. zna się tego kogoś długo. A gdy pojawia się realny problem, to nie można na tych "przyjaciół" liczyć.
      Droga Autorko wątku. Nie masz przyjaciółki. Masz koleżankę. I tego się trzymaj. I wcale nie piszę tego z żadną wredną satysfakcją. Dobrze to znam. Czasem lepiej nie mieć przyjaciół, niż mieć wokół siebie takich ludzi.
      • whiteivetta Re: Przyjaciółka? 04.02.14, 10:52
        Noejeromina... to nie jest do końca tak... przedstawiłam jeden aspekt naszej relacji, ten który mnie ostatnio bardzo mocno drażni, ale tak jak napisałam wcześniej znamy sie bardzo długo , nasza przyjaźń przeszła wiele zawirowań. Raz nawet zerwalysmy kontakt na pare lat. Jednak wiele nas łączyło i nadal łączy choć zaczynam zauważać, ze coś sie psuje. Przez lata, wydaje mi sie panowała w naszej relacji względna równowaga w "dawaniu i braniu" dopiero teraz sie to popsuło.
      • wez_sie cale szczescie ze nie trzeba miec znajomych 04.02.14, 12:52
        cale szczescie ze nie trzeba miec znajomych jak sie ma chlopaka cnie?
        • coelka Re: cale szczescie ze nie trzeba miec znajomych 04.02.14, 12:58
          znajomych trzeba mieć, zeby sie rozerwać, ale niekoniecznie takich jak ta z opisu, mozna trafic w lepszy target i bardziej moralny trochu, czasem trzeba dłuzej poszukac, ale z takich znajomych bym zrezygnowała, ale kazdy jest inny, tacy znajomi jak ta pani z opisu to proszenie się o kłopoty na własna prośbę, znajomi sa fajni,ale waśnie fajni znajomi
        • neojeriomina Re: cale szczescie ze nie trzeba miec znajomych 04.02.14, 12:58
          Kto Ci powiedział, ufoludku, że nie mam znajomych?
    • leptosom Re: Przyjaciółka? 04.02.14, 11:04
      podczep się pod nią. :)
    • minasz popełniacie podstawowe błedy 04.02.14, 11:08
      charakter zmienia sie z wiekiem
      rada zmien kolezanke to głupia rura
    • whiteivetta Re: Przyjaciółka? 04.02.14, 11:38
      Jeszcze a propos jej skapstwa. Moja sytuacja finansowa jest dużo lepsza niz jej, wiec sknerstwo i swego rodzaju zerowanie na mnie, ona sobie tłumaczy tym, ze na biednego nie trafiło i mi nie ubędzie a przynajmniej sie pobawimy. Dlatego sie nie dorzuca do taksówek, albo ostentacyjnie nie zamawia zeby jej coś kupić itp. Ja sie przez jakiś czas na to godziłam. Było pare imprez, na których stawialm wszystkie kolejki , przejazd itp. I nie był to jeden raz. Ale na litość boska nie będę tego robić bez końca bo czuje sie wykorzystywana... Ona chyba sie za to przyzwyczaiła , ze ma krowę dojną i nie widzi w tym nic nie stosownego.
      • six_a Re: Przyjaciółka? 04.02.14, 11:54
        >Ona chyba sie za to przyzwyczaiła , ze ma krowę dojną i nie widzi w tym nic nie stosownego.

        a do czego ty się przyzwyczaiłaś? bo znosisz to wszystko z nadzwyczajną tolerancją. może ci pasuje taka rola?
      • nie.poprawna Re: Przyjaciółka? 04.02.14, 12:04
        ehhhh, niestey znam to. Lata przyjazni, niestety dosc jednostronnej. Teraz jak na to patrze to bylam dama dworu u "krolowej". Niestety miarka sie ostatnio przebrala. Radze zostac na stopie kolezenskiej. Niech jej sie powodzi jak najlepiej, a moze wkoncu sama zrozumie swoje zachowanie jak coraz wiecej ludzi sie od niej odwroci.
    • malami115 Re: Przyjaciółka? 04.02.14, 12:28
      piszesz jakbyś była zazdrosna, ze przyjaciółka wyładniała i ma dobrą pracę. Jeżeli znacie się kupe czasu to prosto z mosku powiedz: POROZMAWIAJMY TERAZ O MNIE, BO TEŻ MAM CI PARĘ SPRAW DO POWIEDZENIA.
      • nie.poprawna Re: Przyjaciółka? 04.02.14, 12:33
        Tylko co to da, mowic do sciany, opowiadac o sobie, jak rozmowcy to nie interesuje. Mysle ze to jest typ niereformowalny, co nie znaczy ze nie moze byc kolezanka, tylko w potrzebie raczej bym na taki typ nie liczyla.
    • coelka Re: Przyjaciółka? 04.02.14, 12:39
      Życie nauczyło mnie jednego trzymac sie od takich osób z daleka, zeruje na innych, wkreca sie na krzywy ryj , ona o problemach innych słuchac nie chce i wsparciem nie bedziie dla ciebie i nie doradzi, ale ty masz być dla niej wsparciem i wysłuchiwac o jej problemach i rozterkach a do tego sypia z zonatym zeby awansowac w pracy. Obraz tej osoby , który nakresliłas nie jest zbyc ujmujacy ja spieprzałabym w podskokach od tej tzw. przyjaciółki zanim mi wykręci jakiś świński numer. Skoro tak się zachowuje to i Tobie coś wykreci jak będzie okazja i zobaczy ze na tym może cos ugrać dla siebie.
      • nie.poprawna Re: Przyjaciółka? 04.02.14, 12:45
        Nie jest tak latwo jak lacza nas z ta osoba lata znajomosci, to juz prawie rodzina. Ciezko wzwalic 20 lat do kosza. Ja bym sie sklaniala ku rezygnacji za statusu "przyjaciel".
        • miau.weglowy Re: Przyjaciółka? 04.02.14, 12:57
          sklasyfikowac tylko jako kolezanke to po pierwsze a ograniczyc kontakty po drugie. a jak sie nie poprawi to dystans. to czasami dziala (co obserwuje we wlasnym zyciu. moze pozytywnie czlowieka zaskoczyc wtedy taka odstawiona na boczny tor osoba, a jak i wtedy nie, to gudbaj).
    • mia17 Re: Przyjaciółka? 04.02.14, 15:26
      mam przyjaciółkę, z którą znam się 20 lat.
      i mogę jej powiedzieć wszystko - nawet, a może w szczególności to, że coś mi nie pasuje u niej.
      potrafimy ze sobą rozmawiać o wszystkim - a trudnych tematów nie unikamy, choć lekko nie jest.
      ale na tym m.in. polega prawdziwa przyjaźń. jeżeli boisz się pogadać z nią otwarcie i wyrazić swoje obawy i odczucia - to zastanów się, czy to faktycznie jest przyjaźń.
Pełna wersja