ratowac samobojcow czy nie ?

04.02.14, 20:46
Zawsze bylam zdania, ze nie.
Dzis natrafilam na taki artykul :
opole.gazeta.pl/opole/1,35086,15397233,Chcial_popelnic_samobojstwo__uratowal_go_policjant_.html#LokKrajTxt
    • berta-death Re: ratowac samobojcow czy nie ? 04.02.14, 20:56
      Tak, ale tylko pod warunkiem, że potem nie zostawi się ich na pastwę losu. Tak jak w tym przypadku:
      trojmiasto.gazeta.pl/trojmiasto/1,35636,15281282,Drugie_zycie_Tobiasza___Kur_____czlowieku__tylko_mi.html#TRrelSST

      Bo może się okazać, że drugi raz nie zdobędzie się na ten krok, jednak instynkt przetrwania za wszelką cenę jest naprawdę silny, a jego życie zmieni się na jeszcze gorsze. I zafundowaliśmy komuś piekło na ziemi a mógł mieć eutanazję.
    • wiarusik Re: ratowac samobojcow czy nie ? 04.02.14, 20:59
      samobójca to ktoś, kto wkrótce popełni zbrodnię i za to nie odpowie. sól w oku wymiarowi sprawiedliwości.
    • thesloth Re: ratowac samobojcow czy nie ? 04.02.14, 22:03
      Cóż, próby samobójcze chyba rzadko kiedy są efektem przemyślanych 'za' i 'przeciw'. Najczęściej to wynik depresji, niepowodzeń życiowych lub nieszczęścia, które przerosło daną osobę. W ostatnim przypadku mam wątpliwości, ale depresje można leczyć, a niepowodzenia średniego kalibru przezwyciężyć. Natomiast po drugiej stronie mamy prawo osoby do decyzji o sobie.
      • gree.nka Re: ratowac samobojcow czy nie ? 04.02.14, 22:55
        tylko to nie jest decyzja zdrowej osoby, pomijam bankrutów - choć to też decyzja podyktowana sytuacją życiową. nikt szczęśliwy sie nie zabija.
        • thesloth Re: ratowac samobojcow czy nie ? 05.02.14, 16:48
          Tylko trzeba zdefiniować zdrowa osobę i bycie nieszczęśliwym. Już pisałam, że depresje się leczy, a jeśli jestem nieszczęśliwa, bo mnie rzucił facet, to należy mi się kop motywujący. Natomiast zdarzają się sytuacje, kiedy czyjeś życie jest pasmem nieszczęść, niepowodzeń i bólu. Albo męczarnią z powodu choroby. Nie wiem, na czym miałoby polegać ratowanie takiej osoby i udowadnianie jej, że warto żyć. Ktoś może uważać, że w takiej postaci, jaką zna, nie warto. I może mieć rację.
          • gree.nka Re: ratowac samobojcow czy nie ? 05.02.14, 21:46
            no zaraz, jeś facet rzuci to ratować i motywowac a jak facet rzuci i pół rodziny umrze w wypadku to już nie motywowac tylko dobić?
            czasami dobrze, ze tłum nie ma prawa głosu
            • thesloth Re: ratowac samobojcow czy nie ? 06.02.14, 16:33
              Też uważam, że to dobrze, ale każdy może się wypowiedzieć, nawet jeśli nie zakumał - korzystasz z tego z lubością.:)
    • malami115 Re: ratowac samobojcow czy nie ? 04.02.14, 22:11
      Nie. To ich decyzja i trzeba ją uszanować.
    • czoklitka Re: ratowac samobojcow czy nie ? 04.02.14, 22:15
      Wg mnie - nie.
    • g.r.a.f.z.e.r.o Re: ratowac samobojcow czy nie ? 04.02.14, 22:59
      Widzę że sporo idiotów w tym wątku... A tyle osób u nas psychologię studiuje lub "zgłębia" amatorsko. Ba, nawet psychologia niepotrzebna, wystarczy zdrowy rozsądek.
    • rekreativa Re: ratowac samobojcow czy nie ? 04.02.14, 23:08
      Tyle osób mówi, że nie???
      Oj ludzie, ludzie... Już widzę ten "szacunek do cudzej decyzji", jeśli znajdziecie na sznurze swoje dziecko, partnera, albo przyjaciela.
      A lekarz czy policjant ma po prostu odruch ratowania i też się nie będzie nad głupotami zastanawiał, tylko odcinał/wyławiał/reanimował.
      • berta-death Re: ratowac samobojcow czy nie ? 04.02.14, 23:12
        Bo to taki rozdźwięk między teorią a praktyką. Przecież nawet nie można nie ratować, bo prawo do tego obliguje. Jak się widzi jakiegoś potencjalnego samobójcę, np kogoś szykującego się do skoku z mostu, to przynajmniej policję trzeba wezwać, żeby potem nie mieć kłopotów.
        • neojeriomina Re: ratowac samobojcow czy nie ? 05.02.14, 09:04
          Dokładnie, nie zauważyłam tej wypowiedzi i się na ten temat rozpisałam pod spodem :)
      • czoklitka Re: ratowac samobojcow czy nie ? 04.02.14, 23:23
        >Oj ludzie, ludzie... Już widzę ten "szacunek do cudzej decyzji",
        > jeśli znajdziecie na sznurze swoje dziecko, partnera, albo przyjaciela.

        Ktoś mi bardzo bliski popełnił samobójstwo - poderżnął sobie gardło. Mimo to nadal jestem za opcją "nie - nie wtrącać się". Więc, zamiast głupawo się wypowiadać, doradzę rozwijać wyobraźnię, gdyż nie każdy musi "mieć" tak, jak Ty.
      • thesloth Re: ratowac samobojcow czy nie ? 05.02.14, 16:51
        Oczywiście, że teoretyczne rozważania, a sytuacja dotycząca naszych bliskich, to zupełnie inny kaliber. Tak jak należałoby rozróżnić, czy za ratowanie uznajemy naciskanie na kogoś i przekonywanie, czy sytuacje typu jadę samochodem, ktoś chce skoczyć z mostu, wysiadam i z nim rozmawiam.
    • man_sapiens Re: ratowac samobojcow czy nie ? 04.02.14, 23:11
      Nie jestem psychologiem, ale z tego co wiem decyzja o samobójstwie jest na ogół podejmowana w przemijającym stanie depresji, rozpaczy, poczucia samotności itp. Na dodatek samobójcom często chodzi nie tyle o zabicie się ile o zwrócenie uwagi na swój problem.
    • six_a Re: ratowac samobojcow czy nie ? 04.02.14, 23:18
      ileż empatii:
      natemat.pl/69863,samobojca-na-torunskim-moscie-zniecierpliwieni-ludzie-krzyczeli-skacz
      a tu hardkorowa wersja "namsięspieszy", poprzednia nie była hardkorowa, bo stała policja, więc nie wypadało.

      "Zginął pieszy potrącony przez dwa samochody. Żaden się nie zatrzymał
      agn 19.01.2014 , aktualizacja: 19.01.2014 10:51 A A A Drukuj
      53-letni pieszy zginął potrącony przez dwa samochody osobowe w Ostrowcu Świętokrzyskim. Żaden z kierowców się nie zatrzymał. Szuka ich policja.
      53-letni mężczyzna w sobotę wieczorem w Ostrowcu Świętokrzyskim przebiegał przez ulicę Reńskiego, czyli drogę krajową nr 9. Uderzył go samochód osobowy, przez co pieszy upadł na lewą część drogi, gdzie potrącił go nadjeżdżający z przeciwka drugi pojazd. Mężczyzna zmarł w karetce wiozącej go do szpitala. - Sprawcy są poszukiwani. Za spowodowanie wypadku ze skutkiem śmiertelnym grozi im kara do 12 lat pozbawienia wolności - mówi Mateusz Rogula z zespołu prasowego świętokrzyskiej policji."
      • minasz Re: ratowac samobojcow czy nie ? 05.02.14, 00:07
        ciekawe czy ti siksa bys sie zatrzymała hehehehje
        • six_a Re: ratowac samobojcow czy nie ? 05.02.14, 09:22
          hipokamp to ty może masz rozwinięty, bo przynajmniej orientujesz się w drzewie. ale reszta zdaje się w zaniku HEHE.
      • dreemcatcher Re: ratowac samobojcow czy nie ? 05.02.14, 08:35
        w tym ostatnim przypadku sprawca nieumyślnego spowodowania śmierci jest akurat ten pieszy, jak tak dalej pójdzie to będziemy skazywać właścicieli chodnika na którym rozwalił się samobójca.
        • six_a Re: ratowac samobojcow czy nie ? 05.02.14, 09:22
          akurat zupełnie nie chodzi o to, kto jest sprawcą. ani nawet o to, kogo należy skazać.
    • minasz Re: ratowac samobojcow czy nie ? 05.02.14, 00:03
      ja bym powiedział zeby ratowac-sam w tamtym roku byłem bliski samobojstwo po bardzo nieciekawym roku i wielu traumach- w tym okresie bardzo mało spałem po 2h na dobe schudłem 6 kilo w 2 tyg -teraz to co sie wtedy ze mna działo uwazam za niepojete jak mogłem tak zareagowac???? ale ja miałem jeden wielki plus byłem na cos takiego finansowo przygotowany
    • neojeriomina Re: ratowac samobojcow czy nie ? 05.02.14, 09:02
      Jest jeden problem, którego tu obecni nie biorą pod uwagę - mianowicie, jeśli jesteśmy świadkami zagrożenia życia (ktoś się rani, wiesza, truje), w świetle prawa mamy OBOWIĄZEK wezwać pomoc (karetka, policja itd.). Mamy też obowiązek próby reanimacji i podtrzymania życia dopóki fachowiec nie nadjedzie. Oczywiście nie w każdym wypadku to możliwe. Ale bierne przyglądanie się, jak ktoś odbiera sobie życie, brak reakcji w przypadku znalezienia powieszonego, otrutego, zranionego grozi wyciągnięciem w stosunku do nas konsekwencji prawnych.
      Tak więc, ja bym na pewno ratowała, bo nie chciałabym, żeby mnie ktoś oskarżył o nie udzielenie pomocy.
      • minasz Re: ratowac samobojcow czy nie ? 05.02.14, 09:47
        bys napewno ratowała???? napewno? byłas juz kiedys w takiej sytuacji
        wiesz jak sie zachowasz?
        • berta-death Re: ratowac samobojcow czy nie ? 05.02.14, 10:02
          W czym problem wezwać policję? Przecież niczego więcej robić nie trzeba.
        • neojeriomina Re: ratowac samobojcow czy nie ? 05.02.14, 10:07
          Tak, byłam już w takiej sytuacji. Dziękuję za uwagę.
    • piotr_57 Re: ratowac samobojcow czy nie ? 05.02.14, 09:48
      Jeżeli chodzi o wymiar prawny to samobójców należy ratować, jak każde inne życie, a uratowanych karać jak za próbę zabójstwa.
      Natomiast w moim systemie etyczno-moralnym, jeżeli ktoś chce się rozstać z życiem, to nie należy mu w tym przeszkadzać.
      • 3longina Re: ratowac samobojcow czy nie ? 05.02.14, 11:59
        "Natomiast w moim systemie etyczno-moralnym, jeżeli ktoś chce się rozstać z życiem, to nie należy mu w tym przeszkadzać".

        czyli jesli twoje nastoletnie dziecko, ktore wlasnie przezywa pierwszy zawod milosny, wpadnie na pomysl pozbawienia sie zycia, to ty mu na to pozwolisz?

        no dosc ciekawy jest ten "twoj system etyczno-moralny".
        • piotr_57 Re: ratowac samobojcow czy nie ? 05.02.14, 13:08
          3longina napisała:

          > no dosc ciekawy jest ten "twoj system etyczno-moralny".

          Ale to nie jest wątek o moim systemie etyczno moralnym, tylko o pomaganiu lub nie samobójcom. Bądź więc łaskawa albo wypowiadać się "w temacie", albo zachować swoje uwagi dla siebie.
          • 3longina Re: ratowac samobojcow czy nie ? 05.02.14, 13:36
            piotr_57 napisał:

            > 3longina napisała:
            >
            > > no dosc ciekawy jest ten "twoj system etyczno-moralny".
            >
            > Ale to nie jest wątek o moim systemie etyczno moralnym, tylko o pomaganiu lub n
            > ie samobójcom. Bądź więc łaskawa albo wypowiadać się "w temacie", albo zachować
            > swoje uwagi dla siebie.

            Nie, to jest watek na temat "czy ratowac samobojcow czy nie" - ty twierdzisz, ze twoja etyka z wraz z moralnoscia na to ci nie pozwalaja.
            A ja krytykuje twoje wypowiedz. Amen.
            • piotrunjo_57 Re: ratowac samobojcow czy nie ? 05.02.14, 14:34
              3longina napisała:

              > Nie, to jest watek na temat "czy ratowac samobojcow czy nie" - ty twierdzisz, z
              > e twoja etyka z wraz z moralnoscia na to ci nie pozwalaja.

              Ale to jest moja etyka!! i wypowiedź na temat mojej etyki, a nie tematu wątku!

              > A ja krytykuje twoje wypowiedz.

              No właśnie o to chodzi, że krytykujesz moje wypowiedź, a nie odnosisz się do treści wątku :)

              Amen.

              Tylko tyle Ci z katechezy pozostało? No to ani katechet(k)a, ani polonist(k)a nie przepracowali się w toku (Twojego) nauczania.
        • soulshuntr Re: ratowac samobojcow czy nie ? 05.02.14, 21:36
          absolutnie sie zgadzam z piertkiem i mam identyczny poglad na te sprawe.

          > czyli jesli twoje nastoletnie dziecko, ktore wlasnie przezywa pierwszy zawod mi
          > losny, wpadnie na pomysl pozbawienia sie zycia, to ty mu na to pozwolisz?

          Oczywiscie ze nie. Nie mam zamiaru wywalac kasy na pogrzeb.
      • czoklitka Re: ratowac samobojcow czy nie ? 05.02.14, 20:07
        >Jeżeli chodzi o wymiar prawny to samobójców należy ratować, jak każde
        >inne życie, a uratowanych karać jak za próbę zabójstwa.

        Uratowanych karać? Tak?
        Bo, o ile kojarzę, to czyn samobójczy, ani próba samobójcza nie są penalizowane w ustawach karnych. Inaczej sprawa ma się z nakłanianiem do samobójstwa, czy z udzieleniem pomocy w jego popełnieniu..
        • piotr_57 Re: ratowac samobojcow czy nie ? 05.02.14, 20:52
          czoklitka napisała:

          > Uratowanych karać? Tak?

          Tak :)

          > Bo, o ile kojarzę, to czyn samobójczy, ani próba samobójcza nie są penalizowane
          > w ustawach karnych.

          A co z treścią Art. 148. § 1.kk? Kto zabija człowieka...
          Nawet jeżeli dotychczasowa wykładnia tego przepisu wprowadziła rozumienie samobójcy jako "nie człowieka", to niby co ma z Twojej tezy wynikać? Wystarczy, że 231 baranków podniesie przednią nóżkę i ... po sprawie.

          Inaczej sprawa ma się z nakłanianiem do samobójstwa, czy z
          > udzieleniem pomocy w jego popełnieniu..

          Nie pozostaje mi nic innego jak uprzejmie podziękować, za darmową korepetycję z prawa.
          Co też niniejszym czynię. :)
          • czoklitka Re: ratowac samobojcow czy nie ? 08.02.14, 01:37
            > A co z treścią Art. 148. § 1.kk? Kto zabija człowieka...

            Wchodzisz na grząski grunt semantyki.

            > Nawet jeżeli dotychczasowa wykładnia tego przepisu wprowadziła

            A wprowadziła? Serio? Podasz źrodło? Bo, jak dla mnie, to jest najdurniejsza z możliwych opcja.

            >to niby co ma z Twojej tezy wynikać?

            To nie jest teza, a stwierdzenie faktu - żaden niedoszły samobójca przed sąd nie trafia.

            >Wystarczy, że 2
            > 31 baranków podniesie przednią nóżkę i ... po sprawie.
            I dobrze, w przeciwnym bowiem razie nie istniałoby sporo zadowalających ogół rozwiązań.
    • chinski_czosnek Re: ratowac samobojcow czy nie ? 05.02.14, 11:41
      Oczywiście, że ratować.
    • chersona Re: ratowac samobojcow czy nie ? 05.02.14, 13:49
      to zależy. nieuleczalnie chorego, cierpiącego człowieka chyba bym nie powstrzymywała.
    • malami115 Re: ratowac samobojcow czy nie ? 05.02.14, 13:58
      samobójca ktory chce na siebie zwrócić uwagę nie chce popełnić samobójstwa i tacy mnie najbardziej irytują. Skoro ktoś chce popełnić samobójstwo to co za problem iść na 30 piętro wieżowca i się z niego rzucić ? Szans przezycia nie ma. A tak to taki gosc podcina sobie żyly w domu ( gdzie jest pelno osób) a potem państwo musi dokładać, by takich leczyć. Mialam styczność z człowiekiem, ktory zamęczał otoczeie swoimi ciąglymi próbami samobójczymi i psychiatra sam się wypowiadał, ze to żadna depresja tylko SZANTAŻ ( jak rodzice kasę dawali to nie bylo widać jego rozpaczy i prób samobojczych, kasa się kończyła to od razu próba samobójcza).
      Ja na takich ludzi mam sposób- kopanie rowów przez 20 godzin dziennie. Jestem pewna, że po 20 godzinach kopania będą marzyli tylko o śnie a nie rozmyślali jacy to oni nieszczęśliwi i biedni.
      • six_a Re: ratowac samobojcow czy nie ? 05.02.14, 14:06
        >to co za problem iść na 30 piętro wieżowca i się z niego rzucić ? Szans przezycia nie ma.
        można np. na kogoś spaść. dla ciebie to pewnie nie byłby żaden problem, skoro polecasz metodę.
      • berta-death Re: ratowac samobojcow czy nie ? 05.02.14, 14:31
        Kto tam wie co komu w głowie siedzi. W akcie desperacji różne rzeczy można zrobić. Myślisz, że taka próba samobójcza to taka fajna jest? Może ktoś naprawdę nie jest w stanie pracować i perspektywa odcięcia go od kasy naprawdę wywołuje w nim myśli samobójcze. Bo nie da się ukryć, znajduje się w sytuacji bez wyjścia. Torturowanie takiej osoby nic nie da, poza sadystyczną satysfakcją dla torturujących i tych, którzy go na tortury skazali.

        Z tym rzucaniem się z 30piętra to lepiej uważać. Ta kobieta, na którą spadł samobójca, z całą pewnością ma na ten temat inne zdanie. Gość ma już święty spokój a ona będzie kaleką na całe życie. Problem z samobójcami jest taki, że oni są już w takim stanie, że nie myślą o konsekwencjach swojego czynu. Raz, że są skoncentrowani wyłącznie na sobie i swoim cierpieniu, dwa, że lada moment ich nie będzie, więc cokolwiek by się stało, ich już nie będzie dotyczyć. A większość samobójstw stwarza zagrożenie dla otoczenia. Można komuś spaść na głowę, można spowodować wypadek samochodowy albo inną katastrofę w zależności pod co ktoś się rzuci albo czym w co wjedzie, można cały blok wysadzić w powietrze. Prawo obliguje do udzielania pomocy, więc można przy okazji utrupić ratownika, który będzie próbował wyciągać samobójcę z wody albo ściągać go z jakiegoś rusztowania czy mostu. A jak próba się nie uda i niedoszły samobójca zostanie kaleką do końca życia, bo np uszkodzi sobie rdzeń kręgowy podczas nieudolnego wieszania się, uszkodzi sobie mózg z powodu niedotlenienia z powodu nieudolnego topienia się, wieszania, zaczadzania czy czegokolwiek innego, uszkodzi sobie wątrobę podczas nieudolnego trucia się, czy nerwy podczas nieudolnego podcinania żył, to staje się obciążeniem dla rodziny i całego społeczeństwa.

        W związku z tym to nie jest tak, że jak ktoś chce popełniać samobójstwo to niech sobie popełnia, nic nikomu do tego. Owszem, niech się kulturalnie, skutecznie i bezpiecznie poda eutanazji a nie stwarza zagrożenia dla tych, którzy jednak jeszcze chcą w zdrowiu i pełni sił trochę pożyć. Ale znów problem, bo eutanazja nielegalna.
    • szafirowa_zatoka Re: ratowac samobojcow czy nie ? 06.02.14, 03:39
      Znaczna czesc samobojstw, to rozpaczliwe wolanie o pomoc. Ci ludzie po uratowaniu zyja dlugo i mieszcza sie w sredniej ludzkiego szczescia. Takim przykladem jest Kora, ktora o maly wlos popelnilaby skuteczne samobojstwo, ale jak sama publicznie powiedziala, ze... poczula jak bardzo chce zyc.

      Czesc samobojstw jest wynikiem chorob psychicznych. Powszechnie wiadomo o depresji, ale np. chorzy na CHAD, czyli chorobe afektywna dwubiegunowa, wielokrotnie w ciagu zycia probuja popelnic samobojstwo, powtarzajace sie proby sa elementem choroby. Czy chory, ktory w danym momencie jest niepoczytalny, powinien sie zabic? Poza tymi momentami chory ma dzieci, potrafi sie nimi opiekowac, pracuje, zarabia. Znam chora na Chad, ktora prowadzi dobrze prosperujacy biznes (pomaga jej w tym rodzina, ale wszystko od dziesiecioleci dziala jak powinno / trzy proby samobojcze). Z gwiazd, np. Catherine Zeta-Jones ma Chad. Patrzylibyscie obojetnie jak probuje sie zabic, bo w danym momencie jest niepoczytalna?

      Niektore samobojstwa to efekt wielkich zyciowych porazek, braku nadziei, itd. - tak naprawde wystarczyloby tym ludzom dac swiatelko, szanse, by sie pozbierali.

      Sa jednak takie osoby ktore naprawde chca sie zabic. One robia to skutecznie.

      Czy nie reagujac na probe samobojstwa mamy wiedze do ktorej grupy nalezy dany czlowiek?
      Kto ratuje jedno zycie, to tak jakby caly swiat ratowal.
      Ja bym ratowala.

      Nawiasem mowiac w liceum moja kolezanka pozarla moje leki w celach samobojczych (nieszczesliwie zakochana nastolatka). Byl to jeden z pierwiastkow w tabletach i jak sie domyslacie nie daloby sie nim zabic. Ratowalismy ja dzielnie, a na pogotowiu zrobiono jej widowiskowe plukanie zoladka. Zyje. Ma sie swietnie. Gdyby jednak polknela cos skutecznego i nikt by jej nie pomogl...


Pełna wersja