lled
05.02.14, 22:23
jak mam dac do zrozumienia rodzinie, znajomym i wspolpracownikom zeby dali mi swiety spokoj? nie chce nikogo urazic ale tez nie chce byc psychicznie torturowany prawie dzien w dzien.
praktycznie codziennie ktos mi glowe suszy dogadywaniem o dziewczyne.
jak nie rodzina to znajomi a jak nie znajomi to w pracy. i to nie tylko bliska rodzina ale tez wujkowie, ciotki itd. w kolko slysze 'taki fajny facet a sam siedzi'. nieraz mam im ochote odpowiedziec ze gdybym byl fajny to sam bym nie byl.
przez to gdakanie jezdze rzadziej do rodziny czy nawet do znajomych.
czy oni sobie sprawy nie zdaja ze takie nagabywanie doluje tylkoi czlowieka?
pisze ten post po tym jak dzisiaj na lanczu z kolega, przedstawil mi "niespodzianke" i umowil mnie z dziewczyna na sobote. pokazal mi jej zdjecia na telefonie, opowiadal jaka ona to nie jest fajna itp.
takie wlasnie swatanie rozwala moja jakakolwiek determinacje w tym temacie. powoli zaczynam sie godzic z moim psychicznym inwalidztwem w zakresie kobiet. to jest tak jakby dosypywali soli do rany lub kopali lezacego.