neojeriomina
10.02.14, 20:31
Moja mama (lat 54) opowiedziała mi dzisiaj dwie historie - niedaleko jej domu zaczepił ją facet "na oko ok. 40 ale bardzo się starał wyglądać młodziej, nie żaden menel ani kloszard" i powiedział, że "wstyd się przyznać, ale zabrakło mu 90 gr do busa". Moja mama na niego spojrzała i powtórzyła z namysłem "faktycznie, wstyd się przyznać..." po czym powiedziała, że nie ma i nie da. Jak odchodziła, gość rzucał za nią inwektywami.
Kolejny podobny - też nie żaden margines - kiedy indziej czekał pod jakimś sklepem i też prosił o pieniądze.
Podsumowała te opowiadania stwierdzeniem, że nic jej tak nie brzydzi, jak facet "w pełni sił, nie żaden kaleka, nie inwalida" proszący o pieniądze.
Mam pytanie - jak Wy reagujecie na takie prośby. Mnie wiele razy spotkała próba wyłudzenia na "brakujące kilkadziesiąt gr do biletu", czasem jakieś punki też prosiły o kasę bez powodu - w sumie nigdy nie zastanawiałam się nad motywem tylko zawsze mówiłam, że nie mam kasy i szłam dalej, natychmiast o tym zapominając.
Teraz o tym myślę w kontekście tak częstego zarzucania nam kobietom przez "biednych misiów", że lecimy na ich pieniądze. A co oni wyprawiają? Jak się tak nad tym bardziej zastanowię, to ci wyłudzacze, których spotykają moi rodzice, ja i moi znajomi to prawie wyłącznie jakoś faceci...