mroczny-przedmiot-pozadania
11.02.14, 01:24
Tak się zastanawiam, czy tylko ja mam tak... Najpierw szukałam bliskości męża, ale byłam długi czas ignorowana i teraz jakakolwiek czułość w jego wykonaniu denerwuje mnie. W maju minie 9 lat małżeństwa, średnio szczęśliwego, ale widocznie mam coś w sobie z masochistki, bo dalej w tym tkwię. Głównie z wygody, mąż dba o dom i rodzinę, w sposób czysto finansowy. Spodobało mi się stwierdzenie gdzieś zasłyszane "będziesz mnie tracił po trochu, codziennie, każdego dnia". I tak to chyba wygląda u nas. Nie wydarzyło się nic dramatycznego między nami, ale jesteśmy bardzo daleko od siebie. Nie próbuje już niczego naprawiać, bo mam dość uwag w stylu: zajmij się prawdziwymi problemami. Jestem samotna w małżeństwie, ale przyzwyczaiłam się i chyba nie chcę nic zmieniać. Ani codzienność ani sypialnia nas nie zbliżą do siebie. Sex nie sprawia radości, gdy mąż "nie zamierza trąbić przed wjazdem do garażu". Nie chcę byle jakiego więc nie ma żadnego...
Czasem tylko budzi się we mnie nostalgia za czymś czego już nie mam, może nigdy nie miałam? Czy to już wszystko? Mam 32 lata i... już nic dobrego mnie w życiu nie spotka?
A.