katalonja
19.02.14, 10:24
Przemówił do mnie Freud. Tak, podpisuję się obiema rękami pod jego stwierdzeniem, że do pełni szczęścia potrzebne są praca i seks czyli uczta dla ducha i dla ciała - wtedy satysfakcja pełna. Przez "pracę" rozumiem działanie, które zajmuje umysł, pochłania do pewnego stopnia, jest rodzajem pasji, w której realizujemy własne pomysły. A seks, to namiętność (łączona z miłością lub nie - jak kto woli), dobodźcowanie ciała (ducha często też), pełne zapomnienie i rozkosz. Być może jakość tego szczęścia zależy od jakości tych dwu elementów. Sama codziennie pytam siebie o własne szczęście, zastanawiając się jednocześnie nad tym, czego bardziej mi potrzeba - czy pracy, czy seksu, oraz który czynnik chciałabym zmodyfikować dla lepszego funkcjonowania w tym świecie.