lubie-czerwien
19.02.14, 16:21
Mam dobrą pracę w Polsce. Zarabiam na rękę ok 3,5tys zł. Jestem młoda (26lat). Nie mam męża ani dzieci. Jednak praca mnie nie satysfakcjonuje. Mecze sie w niej. Pracuje od 8-14. Być moze inni byliby szczesliwi na moim miejscu. Jednak nie lubie tej pracy. Widziałabym sie w zupełnie innej działce na którą nie mam szans, poki co. I chodzi mi po głowie wyjazd zagraniczny. Nie bede wykonywała pracy w zawodzie, to napewno nie. Bede pracować poniżej kwalifikacji, to napewno tak. Mam szansę wziąć w pracy roczną przerwę i możliwość powrotu po roku, własnie do tej samej pracy. Wiec to juz jest duzo, bo mogłabym spróbować. Ograniczeniem jest znajomość języków. Angielski- dogadam się, poziom taki pre-intermediate. Francuski koncze poziom A1 więc mało. Tak bardzo mnie kusi. Tylko nie wiem jak sie za to zabrac jak jezyk jest słaby, gdzie szukać pracy, jak znalezc mieszkanie. Jednak chcialabym sprobowac tym bardziej, ze to nie jest palenie za soba mostow. Moge wrocic. Moge wrocic i po pol roku i do roku maksymalnie jak pisałam. Nie wiem gdzie szukać tej pracy? jak? wiem, ze ponizej kwalifikacji nide wiem moge pracowac jako barmanka, gdziekolwiek i w miedzy czasie chcialabym sie uczyc na miejscu jezyka. Po prostu ta rutyna mnie zabija na miejscu. Chcialabym zmienic miejsce zamieszkania, przynajmniej na jakis czas, sprobowac czegos nowego. Kolezanka wyjezdza w listopadzie/ grudniu do Niemiec- Bawaria. I oczywiscie namawia zebym jechala. Tyle tylko, ze ona zna niemiecki na poziomie B2. Na miejscu zagwarantowana nauke jezyka przez firme i raczej prace. Ja moglabym sie z nia zahaczyc, mysle ze nie mialaby za zle gdyby ona z poczatku mieszkanie oplacila, a ja jakbym znalazla prace- tylko w niemczech juz w ogole bez znajomosci jezyka, nie wiem czy to mozliwe? to zwrocilabym jej oczywiscie jakis tam dlug. Poza tym gdybym na miejscu nauczyla sie niemieckiego to moglabym pracowac tam gdzie ona bo jestesmy z tej samej "branzy". I co robic???? zostac w Polsce i nie probowac??? jechac do Niemiec bez jezyka, ewentulnie do listopada nauczylabym sie podstawy???(wiadomo, ze z koleznaka razniej jechac i wlasnie moglaby mi pewnie z poczatku pomoc np wiecej placic za mieszkanie, wyzywienie, a ja bym jej ten dlug oddala po znalezieniu normalnej pracy(pisze kolezanka ale to moja wieloletna przyjaciolka i ona mi ufa i ja jej wiec z tym nie byloby problemu). Czy jechac jeszcze gdzie indziej i szukac sama pracy?? nie wiem ale wiem, ze musze sprobowac bo na miejscu juz sie dusze. Jak nie wyjdzie to przeciez moge wrocic. Co radzicie..