on_111
19.02.14, 18:47
Jestem po 30. Całe życie miałem pod górkę. Co z tego że skończyłem studia. Prowadzę własny biznes nie źle prosperujący. Wszystko fajnie, tylko brakuje mi miłości. Tu zaczyna się mój problem. Większości kobiet z jakimi się spotykałem zawsze coś nie pasowało: to za biedny, to za bogaty, za wysoki, nie ten kolor włosów. Zawsze jakiś durny pretekst musiały znaleźć . Ostatniej przeszkadzało że będę odwiedzał swoich rodziców, a wcześniejszej że ona łapie doła że nie umie tak gotować jak ja. Rany boskie!! Dla mnie to istne brednie. Wiadomo każdy ma prawo wyboru partnera czy partnerki na dalszą drogę życia. Najdłużej byłem w związku 3 lata chciałem, żebyśmy się pobrali, ale niestety los mi ją zabrał. Zginęła wypadku samochodowym. Tylko dlaczego innym przychodzi to łatwo a innym, którzy się starają przychodzi ciężej lub w cale jak w moim przypadku i nie tylko moim przypadku.... Dlaczego tak się dzieje? Nie pale, mnie piję, jestem towarzyski, na wygląd też nie narzekam(podobam się kobietą), jestem zaradny. Mam własny dom. Nie mieszkam z rodzicami. Umiem świetnie gotować, nie bałaganie ale nie jestem przesadnym pedantem. Ostatnio dręczy mnie wile pytań, dlaczego nie mam szczęścia bym mieć żonę, dzieci. Mieć szczęśliwa rodzinę. Mięć dla kogo pracować, widzieć jak dzieci dorastają, przeżywać razem z nimi ich radości i nieszczęścia. Niestety nie jest mi to dane. Coraz częściej myślę o tym żeby zakończyć swój los nieszczęśnika. Mam już dość szukania kobiet i wysłuchiwania że jakieś kobiecie coś tam nie będzie pasowało i nie będzie ze mną. Marze by mieć rodzinę. Postanowiłem sobie że dam sobie i losowi jeszcze szanse przez 2 miesiące a potem pogodzę się z losem jaki mi jest pisany. Jak się nie uda osiągnąć szczęścia tutaj , to może tam będzie łatwiej... Też tak myślicie? Pomóżcie bo zwariuje, nie mam już na nic siły......