Ależ jestem wq.......

21.02.14, 23:17
Przy okazji przeprowadzki firmy do nowych pomieszczeń ulokowano mnie w innym pomieszczeniu niż było ustalane na początku. Mała firma, partnerskie układy, zaufanie, kituś pituś. Miałam dostać pokój tej samej funkcjonalności jak wcześniej, jako że siedzę w firmie najwięcej czasu bo reszta często działa w terenie , to w takim miejscu żebym miała łatwy wgląd na wchodzące osoby. Moja bezpośrednia szefowa która zawsze się ze mną liczy została zakrzyczany przez pozostałą parę, bo oni chcą tam mieć ładne pomieszczenie do przyjmowania klientów i w firmie będą siedzieć (dotąd pracowali w domu) więc mnie bardzo ładnie wyeksmitowali. Wszystko miłe i z troską o mnie. Żebym miała dużo miejsca i spokój, żeby mi nie przeszkadzali rozmowami jak klienci będą przychodzić, och ach.
I z tej troski o mnie wylądowałam w pomieszczeniu przechodnim półotwartym na obskurny magazyn, z drugą ścianą też częściowo otwartą na kolejne pomieszczenia skąd niosą się rozmowy wszystkich handlowców i muzyka jaką sobie puszczają, a półtora metra od mojego biurka jest serwerownia wydająca ciągły niskiej częstotliwości buczący dźwięk.
Po jednym dniu mam taką migrenę że pigułki nie pomagają.

Sporo drukuję więc u mnie wcześniej była drukarka, teraz dostałam jakiegoś starego mażącego paścia zamiast dawnej porządnej kolorowej drukarki, bo jak klient przyjdzie to muszą mieć u siebie. Super. Nie mogę nawet zrobić dwustronnego wydruku.
Pomysłodawcy, którzy mieli siedzieć w firmie w godzinach jej otwarcia i obsługiwać klientów wpadają do firmy na 3-4 godziny, robią sporo hałasu, że nie jestem w stanie się skupić nad pracą i znikają. A ja nawet nie mam drzwi żeby się od nich zamknąć.
I już widzę, że im się zaraz pewnie znudzi siedzenie w biurze i tamte pomieszczenia będą stały większość czasu puste,drukarka nie używana, a ja te kilka pomieszczeń dalej od drzwi, z buczącym serwerem obok, mam czuwać żeby widzieć kto wchodzi, mam pilnować żeby nikt nie ukradł zostawionych laptopów, mam wypatrywać i biegać do listonosza jak codziennie przychodzi a oni już właśnie wyszli, i w międzyczasie mam się zajmować moją koncepcyjną pracą wymagającą ciszy, skupienia, skoncentrowanego myślenia, analizowania danych itd..
Dawno taki wqurw mnie nie złapał.
Chyba tylko pająk który z magazynu wylazł mnie rozumiał, wyglądało, że też ma dość.
I tylko gryzę się w język, by nie powiedzieć co myślę w tym wqu..ie, bo pracuję tu od tak dawna, że nie wiem jak się pracy szuka, a najchętniej pieprznęłabym nią już dziś.
    • tymon99 Re: Ależ jestem wq....... 21.02.14, 23:26
      daj boże każdemu takie problemy: że ktoś inny dostał lepszą drukarkę. weź się jakoś ogarnij.
Pełna wersja