no_easy_way_out
22.02.14, 20:52
Wiadomo, ze mamona nie jest najnajtop szczyt czubek docelowa rzecza w zyciu i tu chyba wiekszosc sie zgodzi.
Ale tez wiekszosc przyzna, ze lepiej jest miec pieniadze niz ich nie miec.
Jakie ma dla Was jakies znaczenie to, ze mezczyzna, z ktorym sie zwiazecie i z nim zamieszkacie , zarabia tyle a smyle?
Nie ze w czasie studiow oferujac pyszny serek selerowy w promocji w supermarkecie, tylko juz w zyciu doroslym, po karierowo startowych perturbacjach. Tak na glebokiej wodzie, powiedzmy ze w wieku 28, 30 i pozniej.
Skonkretyzuje pytanie. Powiedzmy, ze roznica bylaby wyrazna. Zarabialby 50% tego co Wy. Nie bylaby to obiektywnie sytuacja tymnzasowa.Jesli Ty masz 4000 to on 2000, jesli Ty 3200, to on 1600 itp. Bylby to dla Was jakis problem?
poza tym zalozmy, ze jest wszystko ok. To nie typ Pana i wladcy, ktoremu trzeba wszystko pod nos, i pogryzc za niego powiedzmy ze obowiazkami dzieli sie mniej wiecej po polowie.
Jest problem, zgrzyt, niedosyt czegos, takie uczucie "cos tu nie pasuje"?