symfonia12
22.02.14, 22:19
Mam urojenia. To słowa faceta.
Już sama nie wiem, może przesadzam...??
Od dwóch miesięcy spotykam się facetem, na co dzień mieszkamy w innych miastach a spędzamy razem weekendy. Pięknie jest, na razie bez żadnych deklaracji i wielkich słów, spotykamy się, planujemy urlop i byłoby dobrze, gdyby nie jedno ale..
Jego telefon, do którego jest bardzo przywiązany. Wciąż sprawdza, wciąż go nosi, wciąż dostaje smsy. Niezależnie od pory dnia i nocy. O pólnocy przychodzi sms za smsem, rano wstaję o 8 i już mrugają wiadomości. On niby nie pisze przy mnie, ale wystarczy że wychodzę do kuchni czy łazienki i po powrocie już widzę świecący się telefon. Czyli był w użyciu.
Chy ba już mam zajoba na punkcie tego telefonu, ale jakoś niefajnie się z tym czuję.
Facet mówi, że to jakieś przypadkowe smsy lub głupoty, znajomi wiedzą że on późno chodzi spać, więc piszą o każdej porze. No nie wiem, ja do kolegów z pracy nie pisałabym w nocy...jakoś nie przekonuje mnie to, tym bardziej że nie ma 20 lat tylko prawie 40. Bardziej wygląda mi to na bogate kontakty z kobietami, tym bardziej że kilka razy widziałam, że loguje się na portal randkowy. On twierdzi, że mam urojenia, coś wymyśliłam i się uparcie tego trzymam. Że byłoby bezsensem, gdyby przyjeżdżał do mnie i jednocześnie angażował się w inne znajomości. Że nie ukrywa telefonu, fakt..ale dźwięki ma wyciszone i gdyby nie to, że zaczęłam patrzeć na ten cholerny telefon to nie wiedziałabym, że on wciąż w użyciu jest.
Do kogo piszecie w nocy smsy? Może to ja jestem jakaś dziwna i nadal staram się dzwonić do ludzi przed 22? Co byście pomyślały o smsach noc w noc przychodzących do waszego faceta?
Mam te cholerne urojenia czy nie?