Pomagać charytatywnie bogatym?

25.02.14, 20:46
Moją rodzinę spotkało kilka nieszczęśc,ale nigdy nie staraliśy sie zabiegać o czyjąs pomoc,poprostu uznaliśmy,że stać nas i pomagamy sobie sami,przy okazji zawsze też rodzice coś kupowali do zpitala.kliniki,w ktorej albo oni albo rodzenstwo sie leczyliśmy.Moi rodzice ogolnie dużo pomagają ubogimbez obnoszenia się,wielu ludzi nawet o tym nie wie,ba nawet ja nie wiedzialam,ze ufundowali np. dw stypendia dla młodzieży jedno dla zdolnych muzyków drugie dla dzieci z ubogich rodzin-dobrze się uczące.Wspomagają sierocińce na wschodzie Europy,ogólnie dużo tego jest.Teraz tato soponsoruje pewną panią chorującą na raka, poprpstu wyplaca jej pewną kwote,pani ta nie moze pracować przeszla na rente,uznał,ze jezeli jej pomoże budżecie z moją mamą,to ją to odciąży psychicznie a psychika jest jej potrzebna aby zwalczac chorobe. Ja nie zarabiam tak dużo, ot tyle aby miec na opłaty,i przyjemności,ale koksów nie mam.Mieszkamy z mezem w zwykłym bloku. Rodzice też.Serio, nigdy nam nie zalezało na gromadzeniu dóbr.No,tak mamy.Ale nasi znajomi maja chorą corkę, choroba to autyzm, więc wyzdrowieć nie wyzdrowieje.Mają dom znajomi,kupili go nie tak dawno.Widze,ze kolezanka ubiera sie w dobrych sklepach, ma dobrą drogą biżuterie.OK, super.Ale...zaprosili nas na koncert charytatywny.Dla córki.Z zastrzezeniem,ze bedzie tam aukcja i mozemy licytiwac jakieś pierdoły,a pieniadze pójdą na ich córke "na leczenie".I - ja nie wyberam się.Gdyż uwazam,ze córka nie choruje na raka,autyzmu sie nie leczy, od tego sie nie umiera.Rodzina majętna na tyle,ze ma nowy dom, bransoletki z Lilou,więc nie widze potrzeby,abym wyciągala 200zł i dawała na ich Julke.Wole to dopłacić na jedno z kont na ktore moja mama z tatą wplacają.bo maja w tym ogromne rozeznanie.z mamą rzomawiałam o tym, i mama mówi,ze pomagać tezż trzeba umieć i nie powinnam mieć wyrzutów sumienia,ze nie mam ochoty wspomagać kogoś kto finasowo jest wydolny. Ale te telefony codzień "czy będziecie?" "czy i ile naszykowalam już pieniedzy n licytacje dla Julci?" No, slabo sie robi....A może źle myśle, moze powinnam póśc,nie krzywić sie, dać 200zł?
    • system.tzw.edukacji Re: Pomagać charytatywnie bogatym? 25.02.14, 20:54
      > psychika jest jej potrzebna aby zwalczac chorobę

      O ile wiem, nikomu się nie udało tego jak na razie udowodnić.
    • berta-death Re: Pomagać charytatywnie bogatym? 25.02.14, 20:55
      Ja bym się zapytała na co konkretnie te pieniądze chcą przeznaczyć. Bo jak na jakąś eksperymentalną terapię kosztującą ze 2mln to faktycznie może ich nie stać.
      • a1ma Re: Pomagać charytatywnie bogatym? 26.02.14, 01:48
        Pewnie na rehabilitację.

        Ja bym nie poszla. Też uznałabym, że są bardziej potrzebujący i wolę im pomoc.
        • berta-death Re: Pomagać charytatywnie bogatym? 27.02.14, 13:07
          Ile razy natknę się na ogłoszenie, że ktoś zbiera kasę na leczenie i rehabilitację, to zastanawiam się na co te pieniądze tak naprawdę są przeznaczane. Jeszcze rozumiem jak ktoś chce się leczyć zagranicą i nie ma stosownej polisy wykupionej a nfz zrefunować tego nie che, albo chce się poddać jakiejś eksperymentalnej metodzie, która też refundowana nie jest. Tonący brzytwy się chwyta, więc to, że zbiera kasę na takie rzeczy jest oczywiste. Tylko, że jak chodzi o tego typu sprawy, to zazwyczaj jest to podkreślane. I jeszcze statystycznie rzadko kiedy o coś takiego chodzi. Cała reszta zbiera nie wiadomo na co i po co. NFZ, jaki jest, to póki co, refunduje i leczenie i rehabilitację, więc ja się pytam na co oni te pieniądze chcą przeznaczać. Na haracze dla lekarzy i szpitali? Na szamana i homeopatię? Żeby choć raz ktoś przedstawił biznesplan tych swoich potrzeb i wydatków, potem rozliczył się z tego co do złotówki i jeszcze wcześniej przedstawił stan swojego majątku, żeby wykazać, że naprawdę go nie stać na samodzielne sfinansowanie leczenia.
          • sweet_pink Re: Pomagać charytatywnie bogatym? 27.02.14, 13:16
            Zazwyczaj na płatny turnus w ośrodku rehabilitacji, leczenie prywatne ale bez kolejki. Na nfz się czeka, często bardzo długo, a przypadku rehabilitacji czy niektórych zabiegów jej opóźnianie znacznie ogranicza jej skuteczność.
            • berta-death Re: Pomagać charytatywnie bogatym? 27.02.14, 13:30
              Chodzi o to, że to jest nieprawda, że NFZ czegoś nie refunduje i coś opóźnia. Jak czegoś nie refunduje, to dlatego, że jest to niesprawdzona metoda z pogranicza czary mary, bez żadnych twardych dowodów skuteczności. Tradycyjna rehabilitacja jest ogólnodostępna i w 100% refundowana. Ja rozumiem, że tonący brzytwy się chwyta, ale mimo wszystko skoro są ludzie potrzebujący jakichś drogich zabiegów ratujących życie bądź zdrowie, zabiegów o udokumentowanej skuteczności, np operacja w zagranicznym renomowanym ośrodku, której w PL jeszcze się nie wykonuje, to nie jest uczciwym żebrać o czary mary. Nie jest uczciwym refundować czary mary, skoro te pieniądze można przeznaczyć komuś naprawdę potrzebującemu.
              • mia17 Re: Pomagać charytatywnie bogatym? 27.02.14, 14:18
                berta-death napisała:

                > Chodzi o to, że to jest nieprawda, że NFZ czegoś nie refunduje i coś opóźnia. J
                > ak czegoś nie refunduje, to dlatego, że jest to niesprawdzona metoda z pogranic
                > za czary mary, bez żadnych twardych dowodów skuteczności. Tradycyjna rehabilita
                > cja jest ogólnodostępna i w 100% refundowana. Ja rozumiem, że tonący brzytwy si
                > ę chwyta, ale mimo wszystko skoro są ludzie potrzebujący jakichś drogich zabieg
                > ów ratujących życie bądź zdrowie, zabiegów o udokumentowanej skuteczności, np o
                > peracja w zagranicznym renomowanym ośrodku, której w PL jeszcze się nie wykonuj
                > e, to nie jest uczciwym żebrać o czary mary. Nie jest uczciwym refundować czary
                > mary, skoro te pieniądze można przeznaczyć komuś naprawdę potrzebującemu.

                a nie pomyślałaś, że może zbierają na prywatne wizyty? bo jeśli ktoś ma państwowo termin do kardiologa za rok to wybacz, ale może nie dożyć :-/
                • berta-death Re: Pomagać charytatywnie bogatym? 27.02.14, 14:26
                  A to też jest ściema, że ludziom ciężko chorym, którzy są jedną nogą na tamtym świecie daje się roczne terminy. Jak komuś dolega coś naprawdę poważnego, to wizytę u specjalisty ma niemalże od ręki, nie mówiąc, że w takim wypadku dostaje od razu skierowanie do szpitala. Ci co czekają, to nic im de facto nie dolega. No mają jakąś nieprawidłowość bądź jej podejrzenie, trzeba to obserwować czy nie idzie w złym kierunku, ale czy wizyta będzie za tydzień czy za rok, nie ma najmniejszego znaczenia.

                  Ja mogę zrozumieć, że komuś nie podobają się standardy publicznej służby zdrowia, bo chciałby kulturalnie, miło, czysto, ładnie, elegancko i od ręki, ale niech w takim wypadku nie ściemnia, że potrzebuje na ratowanie życia bądź zdrowia. Niech powie uczciwie, że potrzebuje na wygodniejsze leczenie.
                  • mia17 Re: Pomagać charytatywnie bogatym? 27.02.14, 14:34
                    to już nie te czasy, że prywatnie jest szybko, miło i czysto. nie wszędzie.
                    np. do prywatnych gabinetów stomatologicznych też trzeba poczekać - ja na zwykłe lakierowanie zębów córki czekałam tydzień. do prywatnego okulisty również.
                    i nie jest prawdą, że ci, co czekają w kolejce np. do kardiologa - mogą sobie poczekać. jeśli potrzebują zdiagnozowania to skąd wiadomo, co im jest? i czy nie zagraża to życiu?

                • bosanova77 Re: Pomagać charytatywnie bogatym? 27.02.14, 19:47
                  berta-death,ale to nie ejst chore diecko umierające, i nie zbierają na leki, operacje, czy wizyte ratującą zycie.
                  Zbierane jest na turnus rehabilitacyjny, leczenie muzykoterapią. Koszt turnusu ponoć 6 tyś zł.Acha, z julcią ma jechać też jej zdrowa siostra, do towarzystwa...Juz usłyszeliśmy,że nas satć na Turcje co roku i Tunezje,a oni ten czas musza spędzać na eczeniu.Nie zapytala się,czy oprócz Turcji i zazdraszczanej Tunezji nie wydaje więcej jak ona na leczenie (np. leczenie moich jajników). powem Wam,ze moze nie uwoerzycie,ale pomogliście mi pojąc decyzje. Dziekuje. Nie ide.
                  • berta-death Re: Pomagać charytatywnie bogatym? 27.02.14, 20:29
                    Muzykoterapia powiadasz. Wiesz jak takie coś wygląda, np w przypadku osób z zaburzeniami psychicznymi czy neurologicznymi. Jeden gra na tamburynku swoje emocje jakie żywi do innego a ten inny mu odpowiada grając na bębenku. To jest jeszcze bardziej odjechane niż psychoterapia. Terapia tańcem i sztuką, podejrzewam, wygląda analogicznie. Złamanego grosza bym na to nie dała.
    • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Pomagać charytatywnie bogatym? 25.02.14, 21:15
      Nie wierzę że spytali się ile naszykowaliście pieniędzy...
      • soulshuntr Re: Pomagać charytatywnie bogatym? 26.02.14, 12:39
        prostactwo pleni sie wszedzie a najgorsi sa ci, ktorzy ze stodoly weszli na salony.
      • bosanova77 Re: Pomagać charytatywnie bogatym? 27.02.14, 19:43
        Niby wiesz z uśmieszkiem ;-) Ale jej bliska przyjaciółka, już serio.
    • mm969696 Re: Pomagać charytatywnie bogatym? 26.02.14, 16:45
      Miłąm taką samą sytuacje w dalekiej rodzinie. Kuzynowi urodziło sie dziecko z nowotworem niezłołśiwym, trzeba było usunąć guz i rehabilitować dziecko. oczywiście zbierali poznajomych, przez fundację, a na końcu okazało się że mają trzy działki budowlane w atrakcyjnej częsci miasta. Byłam wściekła, dawałam pieniądze, tu się okazuje że wystarczyło by oni sprzedali jedna działkę i by nie było sprawy
      • vvwwvv Re: Pomagać charytatywnie bogatym? 26.02.14, 17:17
        Po prostu sprytni ludzie. I pewnie dlatego mają te trzy działki, a Ty masz tylko wściekłość z powodu wydanych pieniędzy.
        • mm969696 Re: Pomagać charytatywnie bogatym? 26.02.14, 23:29
          rozumiem, ze podziwiasz ich za ten spryt?. A o moje dobra materialne się nie martw, jestem zamożna i oprócz wściekłości, zostało mi wiele.
    • alpepe Re: Pomagać charytatywnie bogatym? 26.02.14, 19:56
      nie dałabym, co więcej, wygarnęłabym znajomej, że znalazła sposób na naciąganie innych.
    • malami115 Re: Pomagać charytatywnie bogatym? 27.02.14, 14:08
      Pomaganie nie jest obowiazkiem. Jeżeli mnie by ktoś zapytał, czy przygotowałam pieniadze to na pewno bym nie poszła...

      Ja uważam, że jak ktoś dobrze kombinuje to na rehabilitacje ma. Sąsiad ma dziecko ( właściwie juz doroslego 27 latka) na wózku, jako dziecko znalazl jakis niewypał w lesie i po prostu w domu się wysadził.... Jakoś go posklejali do kupy ale do dzisiaj sparaliżowany itd. Sąsiad i sąsiadka zrezygnowali z pracy, wgłębili się w kruczki prawne i teraz mają wielki dom, basen dla dziecka, co chwile dostają jakieś dotacje/ dodatki bo sąsiad wynajduje co jeszcze mogą dostać od Państwa. Oczywiście zdrowia nikt nie wróci ale prawda jest taka, że wbrew pozorom jeżeli się dobrze kombinuje to na rehabilitacje ma i na dostatnie życie. Może akurat ten przykład to jest jakiś ewenement ale no jest...

      • berta-death Re: Pomagać charytatywnie bogatym? 27.02.14, 14:30
        Nie trzeba mieć chorego w rodzinie, żeby z zasiłków i wszelkich innych dotacji żyć sobie jak pączek w maśle. Wystarczy nieco ruszyć głową. Nie bez powodu tyle tych bezrobotnych i oficjalnie biednych mamy. Nie bez powodu ludzie mnożą się bez opamiętania. Suma tych wszystkich świadczeń jakie można dostać, potrafi wynieść 4-5tys/mies, bez konieczności skalania się pracą zarobkową.
        Aż dziw bierze, że ktoś jednocześnie potrafi mieć łeb do skombinowania sobie łatwej kasy a nie potrafił mieć łba do skończenia szkoły i zdobycia jakiegoś intratnego zawodu.
Pełna wersja