boskie_cappucino Re: Jak znów uwierzyć w siebie? 25.03.14, 10:20 wiem, że ta odpowiedź może Ci się wydać idiotyczna, ale może spróbuj ćwiczyć z Chodakowską :) Naprawdę poczujesz się lepiej, bo efekty, jeżeli idziesz za jej zaleceniami są :) Odpowiedz Link Zgłoś
mawik_net Re: Jak znów uwierzyć w siebie? 25.03.14, 10:49 Nie warto trwać w związku jeżeli nie czerpie się z niego żadnej radości. W młodości byłam drobniutka i praktycznie bez piersi. Pierwszy facet (zresztą sporo starszy ode mnie- 10 lat) to był dla mnie bóg, zdradził mnie po 4 latach związku, cierpiałam, zapytałam czy to grypa czy choroba śmiertelna, dałam kilka miesięcy na opamiętanie, później zerwałam, nie mogłam się uwolnić od uczucia do niego przez kolejnych 6 lat. Żaden dotyk nie sprawiał mi radości, wszystkich porównywałm do niego. Później szukałam chwilowego pocieszenia u innych poznanych chłopaków, zaszłam w ciąże , urodziłam wspaniałą córkę w wieku 29 lat , kilkakrotnie byłam w związkach z mężczyznami z którymi miałam nadzieję na stały związek , zrywałam kiedy nie potrafili lub nie chcieli mi dać tego czego potrzebowałam ( czułości i poczucia bezpieczeństwa). W wieku 43 lat poznałam obecnego męża, pobraliśmy się po 10 latach wspólnego życia, jestem szczęśliwą, spełnioną kobietą , dziś już babcią. Pomimo kompleksów związanych z wyglądem, a później problemów finansowych i zdrowotnych z córką zawsze wierzyłam, że będę szczęśliwa i zawsze miałam coś co sprawiało mi radość i na co było mnie stać (wędrówki po Tatrach, spacery nad Wisłą, wyjazdy na wieś którą zawsze kochałam, ukochane lektury) Jestem już stara, na emeryturze , może wtedy było łatwiej ? o pracę ? o szacunek mimo braku pieniędzy? a może akceptacja rodziny mi pomagała? może szczęśliwe dzieciństwo pozwalało wierzyć, że szczęście jest naturalnym stanem ducha, a nieszczęście zawsze mija? Pamiętaj dziewczyno szczęście to nie jest stacja docelowa , to sposób podróżowania. Jesteś nieszczęśliwa w związku, to coś zmień żebyś była szczęśliwa, uczucia zależą od nas samych, samotność we dwoje jest gorsza niż bycie samemu. Działaj, sprawiaj sobie przyjemności, jesteś jeszcze młoda, ale uwierz, życie jest takie krótkie, szkoda czasu na bycie nieszczęśliwą. Zajmij czymś swoje myśli i czas, może nauka języka ? może pomoc w hospicjum lub w schronisku dla zwierząt? Zastanów się o czym marzysz (oprócz szczęśliwego związku), o podróżach, o własnym mieszkanku, o kontaktach z sympatycznymi ludźmi, o satysfakcji z wykonywanej pracy? Wyznacz sobie za cel realizację jakiegoś marzenia i drobnymi kroczkami do niego zmierzaj. Podróże - to może do pracy w lato np. do Hispanii, Grecji lub Islandii? Nie znasz języka? Zacznij się uczyć - to będzie pierwszy krok w realizacji tego celu. Nie zaniedbuj okazji do kontaktów z ludźmi ale nie szukaj na siłę partnera. Działaj ! Odpowiedz Link Zgłoś
to-ci-mowie Re: Jak znów uwierzyć w siebie? 25.03.14, 16:25 Nie wiem czy wciąż śledzisz ten wątek. Powinnaś wziąć na serio wiele rad, które tu przeczytałaś. Jesteś młoda, świat i życie przed Tobą. Jestem od kilkunastu lat w związku. Od początku wiedziałem, że to nie jest "ta" kobieta, a mimo to brnąłem w tą relację właśnie przez kompleksy i strach przed samotnością. Ożeniłem się z przekonaniem o nieuchronnym rozwodzie. Przez ten cały czas oszukiwałem siebie nigdy nie będąc szczęśliwym. Nie jestem teraz nawet pewien czy kiedykolwiek kochałem kobietę, z którą się ożeniłem. Zawsze czułem, że z poprawności, nie chcąc sprawiać przykrości postępowałem wbrew sobie. Cech i zachowań, które mi nie pasowały było wiele. Wszystkie razem sprawiały, że życie w tym związku stało się dla mnie nie do zaakceptowania. Mam 40 lat, dwuletnią śliczną i mądrą córeczkę. Mimo to odszedłem od żony i chcę się rozwieźć bo nie potrafię już dłużej żyć w fikcji, że będzie dobrze. Nie wierzę w zmianę dojrzałego człowieka. Weź proszę sobie do serca rady osób które tu piszą i nie popełnij błędu. Ucz się na cudzych błędach, nie na swoich. Jeżeli teraz po 6 latach jest Ci źle z partnerem, nie brnij w to bo szkoda życia. Masz to szczęście, że nie macie dzieci i tak naprawdę nikt na Waszym rozstaniu nie ucierpi, nikt nie poniesie konsekwencji Waszych błędów. Nie zwlekaj, nie zastanawiaj się czy będzie lepiej. Nie będzie skoro do tej pory nie jest. Nie czekaj aż Twoje życie skomplikuje się bardziej, aż pojawi się dziecko, aż pod wpływem emocji, lęków, obaw o przyszłość zwiążecie się małżeństwem, weźmiecie kredyt i nagle okaże się, że sama na siebie zastawiłaś sidła. Nie brnij w błędy skoro już teraz masz takie wątpliwości. Mówię Ci to od serca bo sam, gdybym mógł cofnąć czas postąpiłbym właśnie tak. Ja podjąłem decyzję o rozstaniu, ale teraz jest ona okupiona zbyt wysoką ceną, której na dodatek nie ponoszę tylko ja. Odwagi. Trzymaj się. Odpowiedz Link Zgłoś
saaaaad Re: Jak znów uwierzyć w siebie? 25.03.14, 17:27 podpisuje sie obiema rekami pod ta wypowiedzia... ja mam 2 corki,dlatego tak dlugo zwlekalam z wzieciem odpowiedzialnosci za swoje zycie. wydawalo mi sie, ze jak sa juz dzieci to wlasne szczescie schodzi na dalszy plan... Odpowiedz Link Zgłoś
samotnawzwiazku Re: Jak znów uwierzyć w siebie? 25.03.14, 22:38 Dziękuję za wszystkie rady,wzięłam je sobie do serca. Podejmuję już działania w tym kierunku,ale nie jest łatwo zakończyć taki związek. Najważniejsze,że zaczynam wierzyć w siebie i mieć na siebie plan. Ze mną też tak jest,że nigdy właściwie nie było tak jakbym tego chciała,zawsze nie odpowiadało mi wiele rzeczy. Wierzyłam,że on się zmieni,ale teraz wiem,że on tylko wykorzystywał moją nadzieję i to,że wybaczałam mu zbyt wiele. Nie zamierzam dłużej w tym tkwić. To nie może mnie dłużej niszczyć. Odpowiedz Link Zgłoś
saaaaad Re: Jak znów uwierzyć w siebie? 25.03.14, 17:25 witaj mialam ten sam problem, tym ze moj zwiazek trwa 13lat a od dobrych 2 pracuje nad soba , by odbudowac wiare w siebie ,nadzieje, zeby przepedzic to chore czarnowidztow i wizje nieuchronnej kleski niezaleznie od przyjetego scenariusza na zycie.To jest cholernie ciezka praca ( od wrzesnia 2012roku chodze na psychoterapie), jest wiele wzlotow i upadkow, chwil gdy mysle ze to na nic,oraz takich ,gdy patrze na siebie z perspektywy tego czasu i uwierzyc nie moge, ze bylam kiedys w takim potrzasku.Ze dusilam sie w zwiazku bo balam sie zostac sama...chore.. Jestem coraz blizej rozwodu,jednak wiem,ze zanim sie na to szarpne to musze sama stac solidnie na nogach i nie ujadac ze zycie jest do d...ze jestem nieszczesliwa itp... Przeczytalam Twoj post i naprawde poczulam jakbym czytala o sobie. Nie wiem co lezy u podstaw Twoich problemow, moge Ci polecic swietna psychoterapeutke,naparwde wyciagnela mnie z takiej depresji gdy juz przestalam nawet wstawac z lozka.Ta Pani mieszka pod Poznaniem,ale prowadzi tez sesje przez Skype.jesli chcesz sobie pomoc to daj znac ;) netwear@gazeta.pl Odpowiedz Link Zgłoś