Jak mam wrócić do życia?

04.03.14, 21:26

Witajcie. Mam ogromny problem ze sobą. Od razu zaznaczam, ze byłam już u kilku psychiatrów i psychologów ale co lekarz to diagnoza. Otóż od prawie dwóch lat nie pracuję i nie jestem w stanie pójść do pracy. Mam w ciele tak ogromny opór, napięcie, które po prostu mi nie pozwala. Wcześniej ten opór oraz inne objawy typu: drżenie nóg, ściskanie klatki piersiowej, bóle i zawroty głowy pojawiały się nawet jak zaczynałam przeglądać ogłoszenia o pracę. Teraz jest lepiej pod tym względem - ogłoszenia mogę w miarę swobodnie przeglądać ale ostatnio zrezygnowałam z podjęcia pracy już w dniu, w którym miałam wziąć udział w szkoleniu. Z tej pracy sprzed 2 lat zrezygnowałam sama bo byłam w takim lęku, że nie byłam w stanie już do niej chodzić. Podobne objawy do tych opisanych mam również w wielu innych sytuacjach. Mieszkam z rodzicami a mój kontakt z innymi członkami rodziny i znajomymi jest właściwie niemal tylko telefoniczny. Jak staram się przełamać / zignorować te objawy w ciele i spotykam się z kimś to później przez dzień lub kilka dni odchorowuję to leżąc, trzęsąc się. Dodam jeszcze, że tym objawom nie towarzyszy uczucie lęku. Natomiast zanim zaczęły pojawiać się u mnie te objawy to lęk odczuwałam niemal nieustannie. Kilka lat żyłam w ciągłym lęku.
Nie mam pojęcia jak mam wyjść z mego stanu. Leki antydepresyjne wcale na mnie nie działają. Teraz schodzę z kolejnego. W terapii nie mogę uczestniczyć właśnie ze względu na te objawy. To jest jakieś błędne koło. Moje małżeństwo też się rozpadło (separacja). Jak mam dalej żyć? Ma ktoś może doświadczenia w takiej sytuacji?
    • samuela_vimes Re: Jak mam wrócić do życia? 04.03.14, 21:58
      jak ci lekarz nie pomógł, to forum pomoże? :-D
      • kachaa17 Re: Jak mam wrócić do życia? 05.03.14, 10:29
        nie forum, tylko ludzie. Może ktoś miał takie doświadczenia i coś podpowie. To nie jest taki przypadek, który wymaga wiedzy z wieloletnich studiów. Nie trzeba mnie kroić. Po prostu tonący brzytwy się chwyta. A jeśli każdy lekarz stawia mi inna diagnozę i przypisuje tabletki, które nic nie dają to kurka co mam robić? do tej pory byłam cierpliwa i czekałam na działanie leków, czasu (co czas podobnież też leczy) ale ta poprawa choć owszem następuje to idzie straaasznie wolno. 2 lata !!!
        • otisthorpe Re: Jak mam wrócić do życia? 05.03.14, 11:41
          zacznij od prostego kroku
          zmień lekarza
          • kachaa17 Re: Jak mam wrócić do życia? 05.03.14, 14:43
            kolejny raz? Właśnie w ostatni piątek to zrobiłam. Jest to mój 6 lekarz.
        • pomorzanka34 Re: Jak mam wrócić do życia? 05.03.14, 14:33
          no właśnie działanie leków to jedno a chęć i samozaparcie do pracy nad sobą , swoją psychika to druga sprawa która w dużej mierze zależy jedynie od Ciebie Jeśli nie zaczniesz nad sobą pracować to same leki niewiele zdziałają
    • six_a Re: Jak mam wrócić do życia? 04.03.14, 22:01
      a co zdiagnozowali, tak z grubsza?

      forum.gazeta.pl/forum/w,898,148179018,149087019,Re_Wsparcie_rodzicow.html
      • mm969696 Re: Jak mam wrócić do życia? 05.03.14, 00:03
        po co wyszukujesz i wklejasz tu jej stare wątki? czemu to ma służyć?
        • six_a Re: Jak mam wrócić do życia? 05.03.14, 00:54
          wyszukuję, gdyż mam dobrą pamięć i nie lubię nabijania w butelkę. w wątku innym i zupełnie niedawnym kasia pisała, że zrezygnowała z terapii, ponieważ jej nie służyła, tutaj pisze, że nie może brać udziału. więc pytam uprzejmie, co zdiagnozowali lekarze.
          • kachaa17 Re: Jak mam wrócić do życia? 05.03.14, 10:25
            zrezygnowałam z terapii ze 4 lata temu bo mi nie służyła. Teraz nie jestem w stanie pójść na terapię nawet jakbym chciała. Każdy lekarz mi ją zaleca. Może z moich różnych wątków ciężko złożyć całą historię do kupy ale jest ona wieloletnia dlatego pisałam o różnych rzeczach.
            Nie nabijam nikogo w butelkę. Na terapię chodziłam około 5 lat. Zrezygnowałam ze 4 lata temu bo uważałam, że nic istotnego nie wnosi i ogólnie zraziłam się do terapii. Od 2 lat mam te objawy, o których pisałam, które uniemożliwiają mi terapię nawet przy moich najlepszych chęciach.
            Tez nie wiem po co wyciągasz te wątki. Nikogo nie nabijam w butelkę. Gdybym chciała to bardzo łatwo mogłabym napisać z innego nicka.
            Ja naprawdę już nie wiem co mam robić. Myślałam, że jak rozstanę się z mężem to coś się poprawi a tu dupa.
            • vvwwvv Re: Jak mam wrócić do życia? 05.03.14, 10:28
              Moim zdaniem powinnaś wykluczyć możliwe somatyczne przyczyny Twoich dolegliwości - zrobić tomografię głowy, zbadać się u endokrynologa. Jesli pod tym względem wszystko jest w porządku to musisz iść do psychiatry. Forum na pewno Ci nie pomoże.
              • kachaa17 Re: Jak mam wrócić do życia? 05.03.14, 10:31
                aha, tylko, że ja już byłam u kilku różnych psychiatrów. Przecież to podstawowa sprawa. wiem to.
                • vvwwvv Re: Jak mam wrócić do życia? 05.03.14, 10:41
                  To czego oczekujesz od forum? Że uleczy Cię czarodziejską różdżką na odległość?
            • poezja1983 Re: Jak mam wrócić do życia? 05.03.14, 12:30
              "Na terapię chodziłam około 5 lat. Zrezygnowałam ze 4 lata temu bo uważałam, że nic istotnego nie wnosi i ogólnie zraziłam się do terapii. Od 2 lat mam te objawy, o których pisałam, które uniemożliwiają mi terapię nawet przy moich najlepszych chęciach."

              samo pójście na terapie nie gwarantuje sukcesu. to Ty misisz mieć chęć i determinacje do zmiany siebie i swojego podejścia do życia. sama brałam udział w terapii indywidualnej. po półtora roku odczówam jej zbawienne skutki. piszesz że miałaś kilku lekarzy i wszyscy doradzali terapię. to może trzeba by się "zmusić" do pójścia do gabinetu i umówieniana wizytę. ale skoro nie masz determinacji to pozostaje położyć się i czekać na śmierć.

              moja terapeutka wielokrotnie powtarzała,że efekty pracy zależą w dużej mierze od pacjenta. miała kilka takich pacjentek, które oprócz tego, że przychodziły się do niej na wizycie wygadać, nie robiły zupełnie nic. po jakims czasie ona pytała po co przychodzą na terapię i większości z nich dziękowała za współpracę. nikt Ci na siłę nie pomoże. sama musisz chcieć sobie pomóc
              • kachaa17 Re: Jak mam wrócić do życia? 05.03.14, 14:26
                Wyobraź sobie, że próbowałam się zmusić. Wyglądało to tak, że olewałam te objawy, jechałam do terapeuty, byłam tam godzinę, wracałam do domu. W sumie całość zajmowała mi 4 godz. Wracałam ledwie żywa. I wiesz co się później ze mną działo? Kilka dni leżałam bo czułam się tak osłabiona, bez energii, że odechciewało mi się wszystkiego. Całe ciało mi drżało. Więc jak miałabym się podjąć codziennego dojeżdżania 40 km w jedną stronę, przez pięć dni w tygodniu przez 3 miesiące? Bo w gre wchodziła terapia grupowa. Po kilku takich spotkaniach postanowiłam, że nie będę się zmuszać bo w ten sposób sobie szkodzę. Myślę, że zmuszanie się do wielu rzeczy w moim życiu doprowadziło właśnie do stanu, w którym teraz jestem.
                • poezja1983 Re: Jak mam wrócić do życia? 06.03.14, 09:04
                  Dostajesz jakieś leki od psychiatry? Jeśli dostajesz (i zażwasz) to część objawów powinna ustąpić, bądź też złagodnieć. Po tym wstępnym etapie udajesz się na terapię. Niestety samo faszerowanie się lekami niewiele daje. Jeśli chcesz poczuć się lepiej musisz włożyć jakiś wkład we własne zdrowienie.
                  Jeżeli leki jakie przyjmujesz nie działają to albo są źle dobrane albo przyczyna Twoich dolegliwości jest inna niż myślisz i trzeba zmienić specjalistę(dziewczyny dobrze radziły wykonanie innych badań lekarskich).
                  I takie pytanie z ciekawości: w jakim ośrodoku są prowadzone terapie pięć dni w tygodniu? Z tego co ja się orientuję udział w terapii grupowej wymaga jednego- dwóch dni w tygodniu.
                  • kachaa17 Re: Jak mam wrócić do życia? 06.03.14, 09:33
                    Leki od psychiatry dostaję już prawie dwa lata. Część objawów ustąpiła - tzn. nie leżę w łóżku całymi dniami, w domu normalnie funkcjonuję. Ale właśnie rzecz w tym, że te leki nie postawiły mnie na tyle, żebym była w stanie udać się na terapię. Dla mnie najważniejsze jest zlikwidowanie objawów, o których piszę, czyli: ogromny opór ciała, następnie ściskanie klatki piersiowej, mdłości, ból i zawroty głowy. W takim stanie nie mogę uczestniczyć w terapii. A również w wielu innych wydarzeniach, pracy itd.
                    Inne badania lekarskie zrobiłam, fizycznie nic mi nie dolega.
                    Terapia, o której pisałam jest prowadzona w szpitalu. Jest to terapia o charakterze otwartym. Trwa 3 miesiące, codziennie po 3 godz., oprócz weekendów. W obecnych czasach jest wiele rożnych terapii. Ja kiedyś chodziłam na terapię grupową, raz w tygodniu po 2 godz. A są nawet terapie dla nerwicowców, gdzie jest się w szpitalu przez 3 miesiące bez wychodzenia na noc i przez pierwsze 2 tygodnie nie można się z nikim kontaktować. Kiedyś czekałam w kolejce na taka terapię, została mi ona zalecona min. ze względu na problemy ze snem (oprócz nerwicy). ale to było z 6 lat temu i wtedy mój stan był lepszy.
                    • poezja1983 Re: Jak mam wrócić do życia? 06.03.14, 11:36
                      Hm.. to o czym piszesz w naszym ośrodku nie jest nazywane terapią grupową. ale mniejsza tu o nazewnictwo. takie ćwiczenia są bardzo praktyczą nauką. Choć w Twoim stanie nie wiem czy nie byłoby lepiej zacząć od terapii indywidualnej. Piszesz, że byłaś u jakiegoś lekarza na NFZ, który wzbudził Twoje zaufanie. może by zacząć u niego?
                      • kachaa17 Re: Jak mam wrócić do życia? 06.03.14, 13:44
                        Tylko, ze to jest lekarz psychiatra, on nie prowadzi terapii. Tyle, ze przeprowadził ze mną bardzo szczegółowy wywiad bo przejął mnie (szczęśliwym zrządzeniem losu) po innej lekarce, która odeszła. Nie wiem czy na kolejnej wizycie będzie chciał jakoś dłużej ze mną rozmawiać. Jestem bardzo pozytywnie zaskoczona tą wizytą. W dodatku lek, który mi przypisał zaczął bardzo dobrze na mnie działać. To zaledwie kilka dni ale już czuję różnicę. Różnica polega na tym, ze zaczynam czuć różne emocje. Jest to dla mnie zbawienne bo do tej pory byłam mocno zablokowana. Jestem też zdziwiona, ze tabletki antylękowe mogą działać w taki sposób. Czuję się bliższa życiu i siebie. Tylko to jest na 2 tygodnie, a co będzie dalej? Te tabletki uzależniają. Ale pal licho. Zastanawiam się dlaczego do tej pory nikt mi czegoś takiego nie przypisał. Za to przypisał je lekarz, który nie ma zbyt dobrej opinii w mieście więc nie spodziewałam się po nim wiele. Poszłam po prostu, żeby mi odstawił leki, które do tej pory brałam. A tu taka niespodzianka.
                • six_a Re: Jak mam wrócić do życia? 06.03.14, 10:02
                  >Myślę, że zmuszanie się do wielu rzeczy w moim życiu doprowadziło właśnie do stanu, w którym teraz jestem.

                  a zauważyłaś może, że tamto zmuszanie się było zmuszaniem się dla kogoś/otoczenia, a TO zmuszanie byłoby "zmuszaniem się" dla siebie? nie chcesz leczenia, nie chcesz terapii, otoczenie cię wnerwia, krótko mówiąc nie masz planu dla siebie. i zrzucasz wszystko na czynniki zewnętrzne. forum ci nie pomoże wrócić do życia, jeżeli każdą próbę wskazania drogi będziesz traktować jak przymus.
                  • kachaa17 Re: Jak mam wrócić do życia? 06.03.14, 10:30
                    ale forum już mi pomaga. Bo jak prowadzę dyskusję to wiele mi się rozjaśnia w głowie. Choć może tego nie widać. Pewnie, że nie mam planu na siebie. Nie mam z kim porozmawiać na co dzień o moich sprawach (rodzice się do tego nie nadają), do terapeuty nie mogę, więc tu chociaż mogę podyskutować. Jak byłam u ostatniego lekarza to zauważyłam, ze bardzo dużo dała mi sama wizyta u niego. To, że mnie wysłuchał, zainteresował się, dużo pytał. Byłam u niego z pół godziny jeśli nie dłużej - i to lekarz na NFZ.
      • kachaa17 Re: Jak mam wrócić do życia? 05.03.14, 10:20
        diagnozy to: depresja, nerwica, zaburzenia lękowe, zaburzenia adaptacyjne a ostatnio agarofobia.
    • soulshuntr Re: Jak mam wrócić do życia? 04.03.14, 22:01
      Jakichs kiepskich tych lekarzy mialas. Ja ci dam gotowa recepte na poprawe losu w 5 sekund, uwazaj. Musisz znalezc po prostu zajebiscie bogatego faceta i wyjsc za niego. Teraz nowobogaccy Ukraincy beda wolni, byc moze beda potrzebowali obywatelstwa z Unii wiec idz w te strone z poszukiwaniami kandydata.
    • system.tzw.edukacji Re: Jak mam wrócić do życia? 04.03.14, 22:07
      > Jak mam wrócić do życia?

      Spróbuj terapii dźwiękiem mis i gongów tybetańskich.
      • six_a Re: Jak mam wrócić do życia? 04.03.14, 22:09
        to już lepi niech se ambient włączy, bo jak jej gongnie to jeszcze zawału dostanie.
        • system.tzw.edukacji Re: Jak mam wrócić do życia? 04.03.14, 22:14
          > to już lepi niech se ambient włączy, bo jak jej gongnie to jeszcze zawału dostanie.

          Ale dźwięki mis i gongów tybetańskich uświęca kilkutysiącletnia tradycja. Tradycja ta dowodzi także ich skuteczności. Cytatuję:

          Misy tybetańskie, gongi, didgeredoo, bębny szamańskie, konchy- to instrumenty magiczne. Znane człowiekowi od tysięcy lat leczyły go, zestrajały, łączyły z NATURĄ, z KOSMOSEM, z BOGIEM.

          PS Dźwięk mis i gongów tybetańskich doskonale nadaje się także do aktywizacji bezrobotnych.
        • system.tzw.edukacji Re: Jak mam wrócić do życia? 04.03.14, 22:23
          > to już lepi niech se ambient włączy, bo jak jej gongnie to jeszcze zawału dostanie.

          Ha! ha! Zmarłem. :D Otóż te szarlatany „leczące dźwiękiem” zowią swoje gusła kąpielami. No padnę zaraz chyba. „Kąpiel w gongach tybetańskich i misach śpiewających”. :D Pa jaki:



          Bym tego idiofona pacnął tą jego pałeczką to dopiero by miał kąpiel.
          • soulshuntr Re: Jak mam wrócić do życia? 04.03.14, 22:25
            co sie chlopa czepiasz. Znalazl nisze do trzepania kasy i tyle. Lepsze to, niz zasilek z UP.
            • system.tzw.edukacji Re: Jak mam wrócić do życia? 04.03.14, 22:29
              > Znalazl nisze do trzepania kasy i tyle. Lepsze to, niz zasilek z UP.

              Lepsze czy nie, pacnąć by go w ten głupi można było. Będzie miał wibracje, czarodziej taka jego mać. :D
              • six_a Re: Jak mam wrócić do życia? 04.03.14, 22:31
                znalazłam Ci nowego konika: muzykoterapia
                temat trochę śliski
                ale co tam:)
                • system.tzw.edukacji Re: Jak mam wrócić do życia? 04.03.14, 22:40
                  > znalazłam Ci nowego konika: muzykoterapia

                  Rzecz znana:



                  Na przykład leczenie raka przy pomocy kamertonu. Ja w to wierzę. Nawet w polskim więziennictwie stosuje się tego rodzaju terapię: jak więzień jest awanturujący się, to holuje się go na dźwięki – i wraca spokojny.
          • six_a Re: Jak mam wrócić do życia? 04.03.14, 22:27
            widziałam takie ostatnio w operze i terz robili bam
            poza tym sory, ale widzisz, że wszyscy zdrowi, tylko jedna leży.
            trochę mnie ta drabina zastanawia. może chora?
            • system.tzw.edukacji Re: Jak mam wrócić do życia? 04.03.14, 22:31
              > widziałam takie ostatnio w operze i terz robili bam
              > poza tym sory, ale widzisz, że wszyscy zdrowi, tylko jedna leży.
              > trochę mnie ta drabina zastanawia. może chora?

              Ja jestem zwolennikiem natrysku, nie przepadam za maceracją, ale jeśli mnie pamięć nie myli, kąpiele zażywamy w pozycji leżącej względnie zbliżonej. To ci siedzący są jacyś dziwni.
          • otisthorpe Re: Jak mam wrócić do życia? 05.03.14, 11:48
            co za bzdury z tymi misami
    • chinski_czosnek Re: Jak mam wrócić do życia? 04.03.14, 22:19
      Takie objawy mięśniowo-nerwicowe to może być tężyczka utajona ( tak strzelam tylko) .

      kontakt24.tvn24.pl/artykul,tezyczka-tajemnicza-nieznana-choroba,68767.html
      • six_a Re: Jak mam wrócić do życia? 04.03.14, 22:29
        rozpoczynamy cykl diagnoza onlajn
        bammmmm
        [gong]
        [polski]
      • kachaa17 Re: Jak mam wrócić do życia? 05.03.14, 10:34
        w sumie wszystko do mnie pasuje. Zainteresuję się tym. Dzięki.
    • berta-death Re: Jak mam wrócić do życia? 04.03.14, 22:51
      Popytaj na forach dotyczących nerwic, fobii i zaburzeń lękowych. Stawiam na źle obrane leki.
      • horpyna4 Re: Jak mam wrócić do życia? 05.03.14, 07:46
        Ja bym jednak zaczęła od endokrynologa, bo to może być chora tarczyca. Serio.
        • kachaa17 Re: Jak mam wrócić do życia? 05.03.14, 10:32
          tarczyca jest zdrowa.
          Naprawdę lekarze już odpadają.
          • system.tzw.edukacji Re: Jak mam wrócić do życia? 05.03.14, 10:41
            > Naprawdę lekarze już odpadają.

            No to zostają szarlatani.
            • soulshuntr Re: Jak mam wrócić do życia? 05.03.14, 10:51
              Zaproponujemy kąpiel w dzwiekach gongow Tybetanskich?
            • kachaa17 Re: Jak mam wrócić do życia? 05.03.14, 10:55
              no właśnie jeszcze zostają, ale na nich jestem odporna. Jest tu niedaleko taka babka szeptucha, do której moja mama chce mnie zawieźć. Ale ja w to nie wierzę. Więc nic to nie da. Juz i tak byłam przez mamę "podkurzana" - nie śmiejcie się, w tym regionie wciąż się praktykuje takie rytuały. A ponieważ byłam już zrozpaczona to się temu poddałam. Jest to takie okadzanie dymem z święconych ziół. Chyba lepiej po tym spałam.
              • pomorzanka34 Re: Jak mam wrócić do życia? 05.03.14, 14:57
                Jest to takie okadzanie dymem z święconych ziół. C
                > hyba lepiej po tym spałam.

                hehe dobre zioło ma te cudowne właściwości :D
                • promenadowa Re: Jak mam wrócić do życia? 05.03.14, 19:59
                  a może hemoroidy, koklusz albo zapalenie pięty... kobieto ja mam sposób taki - nazwijmy to metodą promenadowej: ZACZYNAMY SEANS.
                  - poza mną na odległość - będziesz potrzebować osoby trzeciej (powinna mieć na sobie białe lekarskie trepy, bo znacznie wzmagają przepływ leczniczej energii) stań przed nim, pochyl się (taki gimnastyczny skłon), powinnaś być dość wyluzowana (oczywiście na ile twoje ukryte lęki pozwolą), więc tu polecany głęboki wdech/wydech, policz do trzech, na cztery gość z tyłu powinien Ci wypalić takiego kopa życiowego, żeby Ci z głowy wyleciało obiboctwo, efekt pozytywny kolejny że może rentę Ci dadzą na obitą kość ogonową.
                  Weź się kobito do roboty i nie marudź!
                  • kachaa17 Re: Jak mam wrócić do życia? 05.03.14, 20:09
                    Bardzo dziękuję za miłą odpowiedz. Bardzo ci życzę żebyś zaznała takiego obiboctwa jak ja. Naprawdę. Wtedy może zrozumiesz jak to jest kiedy nie wiesz co się z tobą dzieje i nie jesteś w stanie wykonywać tych wszystkich prostych czynności, które wykonują miliony ludzi. Będziesz mogła zaznać niezrozumienia ze strony otoczenia i być posądzana o udawanie. Żyję wyłącznie na swój koszt więc jaki miałabym cel w obijaniu się? Wykazałaś się niesamowitą ignorancja i głupotą.
                    • promenadowa Re: Jak mam wrócić do życia? 05.03.14, 21:14
                      Kachaa jesteś na etapie płacenia 1000 zł za zastrzyki (jak wynika z innych postów), więc bieda Ci w oczy nie zagląda jak widzę - widać możesz sobie pozwolić na takie pitolenie, że Ci do pracy ciężko... jeśli byłabyś przyparta do muru za co płacić rachunki i utrzymać dziecko, może byś inaczej na to spojrzała.
                      Ogarnij tyłek i do roboty a nie wypłakujesz hipochondryczne trelemorele...
                      • kachaa17 Re: Jak mam wrócić do życia? 06.03.14, 09:44
                        Sytuacja z zastrzykami miała miejsce 6 lat temu. W tamtym poście nigdzie nie pisałam o czasie, w którym to się działo. Wtedy staraliśmy się o dziecko. Dodam, ze bezskutecznie. Poza tym wtedy mąż płacił. Więc wybacz ale nie wiem jak to jest jak trzeba utrzymać dziecko, bo go po prostu nie mam i pewnie już nie będę miała. Kolejna rzecz, to nigdzie nie pisałam, że jestem biedna czy coś takiego. Może gdybym faktycznie nie miała co jeść i za co opłacić podstawowe rachunki to musiałabym się zmusić. Ale ja nie chcę się już zmuszać do niczego bo przez wiele lat to robiłam i min. dlatego jestem dziś w takie sytuacji. Jestem pewna, że gdybym zmusiła się do jakieś pracy to w krótkim czasie znalazłabym się na zwolnieniu lekarskim. Ja chcę rozwiązania pokojowego, nie chcę się gwałcić.
                        Nigdzie nie pitolę, że mi do pracy ciężko. Widać, że w ogóle nie jesteś w stanie ogarnąć o czym piszę. Ale ci się nie dziwię. Ja kiedyś (10 lat temu) też nie mogłam ogarnąć pojęcia lęku. Jak słyszałam jak ktoś mówi, ze go lęk ogarnia, czy że walczy z lękiem to sobie myślałam: no dobra ja też się boję, ale żeby tak z tym jakoś walczyć? Kompletnie nie rozumiałam o czym ktoś mówi zanim sama tego nie odczułam. Lęk to nie strach. To jest coś tak wrednego i poza twoja kontrolą, że jest to nie do opisania. I myślę, ze też nie do zrozumienia jeśli ktoś tego nie poczuł.
                        • six_a Re: Jak mam wrócić do życia? 06.03.14, 09:56
                          > W tamtym poście nigdzie nie pisałam o czasie, w którym to się działo.

                          Kasia, bez urazy, ale post sformułowałaś tak:

                          Miałam taką sytuację: w sobotę dostałam receptę na zastrzyki, które musiałam zacząć brać od poniedziałku. W okolicznych aptekach ich nie było.

                          więc nie dziw się, że ludzie kojarzą różne wypowiedzi i nie klei im się to w całość. nikt normalny w lutym 2014 nie pisałby w sobotę coś tam, mając na myśli sytuację sprzed 6 lat. w styczniu piszesz, jak doskonale czujesz się u rodziców w domu, tu że nie dajesz rady żyć. tu, że jesteś w separacji z mężem, gdzie indziej, że tylko się wyprowadziłaś, a w ogóle to mąż cię okradł.
                          • kachaa17 Re: Jak mam wrócić do życia? 06.03.14, 10:40
                            "nikt normalny w lutym 2014 nie pisałby w sobotę coś tam, mając na myśli s
                            > ytuację sprzed 6 lat. " - sugerujesz, że jestem nienormalna?
                            Nie rozumiem czemu nikt normalny tak by nie napisał. Rok nie miał znaczenia, dni owszem, bo określenie dni było kluczowe dla sytuacji. Ja nie pisałam o tym jako o moim problemie do rozwiązania tylko o czymś co się wydarzyło, ja kiedyś jakoś postąpiłam i uważam, ze źle wtedy postąpiłam. Napisałam o tym teraz bo miałam teraz podobna sytuację i tamta z zastrzykami mi się przypomniała. W obecnej sytuacji postąpiłam tak, ze nie zmieniałam już podjętej decyzji.
                            Co do męża: to wyprowadziłam się od niego, skoro nie mam z nim rozwodu i z nim nie mieszkam to nazywam to separacją. Bo jak inaczej. Kroków rozwodowych ani on ani ja nie podejmujemy. Myślę, ze do czasu aż ja się ze sobą poukładam.
                            U rodziców czuję się dobrze, nikt mi nie zawraca głowy, nie dokłada lęków. Ale poza tym, że jest dobrze, to życie przecieka mi przez palce i chcę wrócić do życia. To, że w domu jest dobrze, nie oznacza że ogólnie żyje mi się dobrze. Bo życie to coś więcej niż mieszkanie w domu z rodzicami gdzie jest względny spokój (może jeszcze gdzieś wygrzebiesz, ze mój ojciec jest alkoholikiem i przyczepisz się, ze jaki to spokój, ale jest on alkoholikiem dość mało uciążliwym)
                            • kachaa17 Re: Jak mam wrócić do życia? 06.03.14, 10:41
                              Ach, i nigdzie nie pisałam że mąż mnie okradł - to już za daleko idące wnioski.
                            • six_a Re: Jak mam wrócić do życia? 06.03.14, 10:51
                              >może jeszcze gdzieś wygrzebiesz, ze mój ojciec jest alkoholikiem

                              przecież sama to wygrzebałaś:), ja nie muszę, bo pamiętam.

                              serio czujesz się dobrze w rodzinie, w której nie masz z kim porozmawiać, no przecież nawet w tym wątku sama sobie przeczysz.

                              wróć do terapeutów, to że jeden czy drugi nie wydawał ci się właściwy, nie oznacza, że nie uzyskasz pomocy. moim zdaniem, w swoim stanie, nie powinnaś za bardzo wierzyć temu co ci podpowiada ciało i umysł, bo sama widzisz, że są zawodne. raz jesteś w euforii, bo nowy lek działa, za chwilę możesz mieć napad lęku.

                              kontynuuj leczenie, bo musisz ustabilizować reakcje organizmu. ale powiedz lekarzowi, że są sytuacje, w których w ogóle nie odczuwasz lęku mimo ludzi i mimo konieczności wybrania się dokądś, więc imo w ogóle nie powinnaś brać leków na stałe, tylko doraźnie.
                              • kachaa17 Re: Jak mam wrócić do życia? 06.03.14, 13:51
                                nie napisałam, ze w domu nie mam z kim porozmawiać ale, ze moi rodzice zwyczajnie nie nadają się do takich rozmów. To są inni ludzie, inna epoka i nie bardzo umieją rozmawiać na takie tematy. Jednak lepiej mi jest z nimi mieszkać niż samej na ten moment. Lepiej tez mi się mieszka, póki co, z nimi niż z mężem, który mnie naciskał, żebym szła do pracy oraz na inne rzeczy, wpędzając mnie w poczucie winy.

                                W ostatnim lekarzu pokładam pewne nadzieje, choć byłam u niego tylko raz wiec zobaczymy co mi zaproponuje po dwóch tygodniach. Lekarzowi powiedziałam to wszystko co mi sugerujesz.
                                Uważam jednak, ze bez leków rozpoczęcie terapii jest niemożliwe.
          • six_a Re: Jak mam wrócić do życia? 05.03.14, 10:45
            w takim razie może się czymś zajmij, pracą, ogródkiem, przemeblowywaniem mieszkania rodziców na swoją modłę, planowaniem strategii rozwodowej. bo generalnie z nudów też się można pochorować.
            • kachaa17 Re: Jak mam wrócić do życia? 05.03.14, 10:52
              o, zajmuję się rożnymi rzeczami. W sumie to tak jak emeryt: rozwiązuję krzyżówki - jolki, żeby było trudniej, siedzę w internecie, czytam książki, robię wszystkie rzeczy w domu, sprzątam, gotuję itd. ale to nie rozwiązuje problemu pójścia do pracy. A oszczędności topnieją, mój mózg się marnuje. Strategii rozwodowej nie mogę zaplanować z tych samych powodów, dla których nie mogę pójść do pracy. Poza tym przy rozwodzę nie ma co planować, wystarczy napisać wniosek i już. Sprawa jest jasna.
              • berta-death Re: Jak mam wrócić do życia? 05.03.14, 12:17
                A praca z domu? Musisz jakoś zdefiniować swój problem, czy to agorafobia, czy co innego. Inaczej ciężko będzie coś poradzić.
              • six_a Re: Jak mam wrócić do życia? 05.03.14, 12:28
                to jolki są trudne? :)

                a jaki jest twój status tak w ogóle, jesteś na jakimś zwolnieniu chorobowym, zasiłku, masz orzeczoną niezdolność, zarejestrowana jako bezrobotna?

                może poszukasz sobie pracy niewymagającej kontaktów z tłumem ludzi - korepetycje, korekty, prowadzenie portalu czy tam fanpejdża. to ci jakoś pomoże przyzwyczaić się do normalności, a przy okazji trochę zasili finanse.
                • kachaa17 Re: Jak mam wrócić do życia? 05.03.14, 14:15
                  mój status jest taki, że jestem zgłoszona do ubezpieczenia męża. Nie jestem zarejestrowana jako bezrobotna bo no właśnie. Bo jak byłam to miałam te okropne objawy, więc się w końcu wyrejestrowałam. Nie byłam poszukującą pracy a nie chciałam, żeby mnie z urzędu skierowali do jakiejś pracy. Sęk w tym, że nawet praca w domu też wiąże się z tymi objawami. Co innego by było gdybym coś wytworzyła np. namalowała obraz a ktoś chciał go kupić. On już by był i nie musiałabym dostosowywać się do czyichś wymagań.
                  Kiedyś jechałam samochodem i zatrzymałam się żeby wsiąść na stopa kobietę z dzieckiem. Mimo moich protestów ona zostawiła mi pieniądze. Byłam zadowolona. Ale żebym tak miała np. zawodowo kogoś wozić to przeżywałabym ogromny stres. A podczas jazdy z tą babką w ogóle o tym nie myślałam. Tak mi się powoli klaruje, że to ogromny lęk przed oceną, krytyką mnie tak hamuje. W ostatniej pracy miałam okropną szefową, która z byle pierdoły robiła awanturę, była wybuchowa i nie wiadomo było czego się po niej spodziewać. W przypadku gdy szło coś nie tak najważniejsze było znalezienie winnego i opierdzi.... go a dopiero później można było załatwić sprawę. Raz nawet zadzwoniła do chłopaka, który leżał w szpitalu, bo chciała się dowiedzieć czy on miał coś wspólnego z pomylonymi fakturami. Bo bez tej informacji zupełnie nie dało się rozwiązać problemu :). Wystarczyło skontaktować się z drugim klientem, przeprosić i przesłać właściwą.
                • kachaa17 Re: Jak mam wrócić do życia? 05.03.14, 14:20
                  A co do jolek, to jak dla mnie niektóre są cholernie trudne. A nie lubię za specjalnie grzebać w internecie w poszukiwanie odpowiedzi.

                  Muszę przyznać, że chyba jednak ten ostatni psychiatra, u którego byłam a który ma nie najlepszą opinię mnie w mieście, dał mi taki lek, po którym czuję się w miarę normalnie. Na razie to tylko kilka dni choć zaczynam już wpadać w zachwyt. Mam tylko wątpliwości co do jego diagnozy: agorofobia. Najgorsze jest tylko to, że tego leku nie można długo brać bo uzależnia. Ciekawe co będzie potem.
                  • berta-death Re: Jak mam wrócić do życia? 05.03.14, 14:37
                    To może jednak jakaś psychoterapia by się przydała?
                  • leptosom Re: Jak mam wrócić do życia? 05.03.14, 19:33
                    ja nie rozwiązuję nałogowo, ale lubię się sprawdzić w Dużym Formacie. Możemy porozwiązywać;) czemu nie zaczęłaś malować?
          • pomorzanka34 Re: Jak mam wrócić do życia? 05.03.14, 14:52
            a prolaktyna ? miałaś kiedykolwiek robione badanie na prolaktynę . Ona w dużej mierze wpływa na kobiecą psychikę może prowadzić do depresji nie mówiąc już o gruczolaku .
            Moja druga diagnoza anemia -zbadaj poziom żelaza niedobór odbiera chęci do wszystkiego
    • margot_may Re: Jak mam wrócić do życia? 05.03.14, 16:55
      Jak to wrócić do życia? A przed "chorobą" jak ono wyglądało? Tez byłaś bojaźliwa? Dlaczego wyszłaś za mąż i ile masz lat?
      • kachaa17 Re: Jak mam wrócić do życia? 05.03.14, 17:19
        Wrócić do życia tzn. móc podjąć pracę, móc się spotkać z ludźmi, móc się umówić z kimś na 2 tygodnie wcześniej i nie odwołać tego z powodu dziwnych uczuć w ciele, móc pójść do kina i wytrzymać tam, pójść na spotkanie rodzinne i nie mieć chęci natychmiastowej ucieczki. Albo wrócić do męża albo z nim się rozwieść. Po prostu korzystać z życia. Mam siostrę w Londynie ale ani razu jej nie odwiedziłam. Dawna ja pewnie latałaby tam przynajmniej raz w roku.
        Przed chorobą byłam bojaźliwa ale mogłam żyć z tymi lękami. Bałam się latać samolotem ale bardzo chciałam polecieć do Irlandii więc się przełamałam. Normalnie pracowałam - choć zawsze bałam się, że popełnię jakiś błąd, ale dałam radę. Ogarniałam jakoś prace i dom. Jeździłam z mężem na wakacje, do mojej i do jego rodziny.
        Wrócić do życia oznacza dla mnie nie prowadzić większości życia w domu.
        Wyszłam za mąż bo chciałam.
        • margot_may Re: Jak mam wrócić do życia? 05.03.14, 18:23
          Rozumiem. Jaka jest różnica wieku pomiędzy tobą i siostrą? Masz jeszcze jakieś rodzeństwo?
          Czego bałaś się w lataniu samolotem? Czego boisz się w spotkaniach ze znajomymi? Jak przebiegałoby takie, które byłoby idealne?
          • kachaa17 Re: Jak mam wrócić do życia? 05.03.14, 20:03
            Nie bardzo rozumiem o co chodzi z tymi pytaniami ale mogę odpowiedzieć. Siostra w Londynie jest młodsza o 11 lat, druga siostra jest starsza o rok. Mieszka 140 km ode mnie.
            Latanie samolotem - bałam się, że zginę, że samolot spadnie a ja nic nie będę mogła zrobić.
            Nie wiem czego się boję w spotkaniach ze znajomymi, bo nie odczuwam lęku, tylko moje ciało się ostro spina, dostaję mdłości itd. Na pewno czuje się przytłoczona hałasem. To jeśli chodzi o moją rodzinę, która jest bardzo głośna.
            • margot_may Re: Jak mam wrócić do życia? 05.03.14, 21:36
              Pytania wiadomo: chyba sama wiesz, że twoja obecna sytuacja to splot twojego charakteru i osobowości z przeżyciami z przeszłości z dzieciństwa, dorastania. Widać, że we własnej matce masz wroga.
              Na początek potrzebujesz jakiegoś łagodnego bodźca (czy to leki, czy to joga, jakas aktywność, hipnoza?) i kogoś w charakterze opiekuna. Jak alkoholik, który kompletnie nie potrafi radzić sobie z problemami w życiu, ma prowadzącego. Taką osobę, której zależy, ale jednocześnie wymaga.
              • kachaa17 Re: Jak mam wrócić do życia? 06.03.14, 09:46
                "Wi
                > dać, że we własnej matce masz wroga." - po czym to widać?
                • margot_may Re: Jak mam wrócić do życia? 06.03.14, 17:30
                  Okadzanie, szeptucha, szukanie przyczyny problemu i rozwiązań na zewnątrz, zamiast wewnątrz. Niechęć do zmiany, do wyprostowania sytuacji, mimo, że to byłoby pomocą dla córki, źródłem wyleczenia. A ty, uwikłana, argumentujesz taka postawę, innym pokoleniem.
        • minasz Re: Jak mam wrócić do życia? 05.03.14, 19:20
          uwazam ze porywasz sie z motyka na slonce
          powinnas stawiac sobie cele realne na dana chwile

          maz organizował ci w pewnym sensie zycie i to cie trzymało jakos był twoja podpora hehehe
    • minasz Re: Jak mam wrócić do życia? 05.03.14, 19:15
      w zasadzie najlepiej by było cie wyresetiowac podłaczyc pod jakis prad
      problem u ciebie jest taki ze lek masz skojarzony z bardzo wieloma czynnosciami
      (jest to oczywiste poniewaz utrzymywal sie on dostatecznie długo)
      psychoterapeuta niewiele pomoze psychiatra da ci leki ktore cie otumania

      najlepszy byłby dla ciebie rytual inicjacyjny ktory by zabijaj stare i tworzył nowe - niestety o szamanów jest trudno w dzisiejszych czasach ale jakby pieniadze nie stanowiły problemu to moze by sie udało gdzies znalesc np w jakucjii

      co mozesz robic np cwiczyc joge w grupie - naprezenie powoduje rozprezenie znana zasada o stanach wyrownawczyc (w tym wypadku działa to tak naprezajac miesnie odprezasz sie psychicznie) po za tym integrujesz sie z grupa i nie musisz duzo gadac- wielu osobom po traumach joga pomogła
      kolejna rzecz to miec stałe obowiazki nie musi to byc koniecznie praca sensu stricte ale wazne zeby to robic po za domem

      no i cwiczenia fizyczna na dworzu -ale wazne zeby dazyc do jakiegos celu
      no i przyswajac jakies nowe informacje codziennie
      dobrze by było tez sie w kims zakochac i byc w udanym zwiazku

      i nie ma bata musi byc lepiej:)
      • minasz Re: Jak mam wrócić do życia? 05.03.14, 19:17
        tak odnosnie tych szamanow nie chodzi mi o jedno spotkanie i jakies rytualy ale o okres dłuzszy rok minimum pol roku
      • kachaa17 Re: Jak mam wrócić do życia? 05.03.14, 19:58
        joga mnie denerwuje - serio. Kiedyś spróbowałam i nie wiem w jaki sposób ona działa na ludzi, ze wycisza.

        > problem u ciebie jest taki ze lek masz skojarzony z bardzo wieloma czynnosciami
        > (jest to oczywiste poniewaz utrzymywal sie on dostatecznie długo) - to chyba jest niestety prawda.
        Z tym zakochaniem to jakoś mi nie pasuje. Poza tym w kim? U mnie w domu poza tatą nie ma innego osobnika płci męskiej. Oczywiście trochę przesadzam, bo gdzie niegdzie wychodzę. Ale jakoś nie wydaje mi się, żebym teraz mogła stworzyć z kimś udany związek. Muszę się najpierw do kupy poskładać.
        Co do ćwiczeń na dworze to niezła sprawa, zwłaszcza, że wiosna idzie.
        • pade Re: Jak mam wrócić do życia? 05.03.14, 21:22
          Dobra, a teraz poważnie. Chcesz wyzdrowieć? Jesteś pewna?
          To do roboty.
          Wiem z czym się zmagasz, bo miałam to samo. To napięcie mnie wykańczało. Czułam się tak, jakbym pracowała w kamieniołomach.
          Kupiłam sobie książkę, dość grubą:) Nie chcę być posądzona o reklamę, dlatego jeśli interesuje Cię tytuł napisz do mnie na priv. I zaczęłam stosować się do rad z tej książki. W skrócie:
          - trening relaksacyjny Jacobsona, codziennie, najlepiej 2 razy dziennie na początku
          jest na chomiku, ja robiłam go raz dziennie przez dwa miesiące
          - oddychanie przeponą, w książce jest opis
          - suplementy diety, dużo magnezu, wit b, omega 3, ja dodatkowo brałam tabletki uspokajające z labofarmu i piłam melisę zamiast kawy czy herbaty, długo 2-3 miesiące
          - codzienny szybki spacer, 30-45 min, działa zbawiennie!
          - praca nad poczuciem własnej wartości, asertywnością, zmiana przekonań, ogólnie sposobu myślenia, wszystko jest opisane w tej książce
          - jak już się trochę wyluzujesz, medytacja, z wizualizacjami, afirmacjami

          Te wszystkie czynności powodują zmniejszenie napięcia, relaksują. Po pół roku zobaczysz dużą różnicę. Powodzenia!
          • minasz Re: Jak mam wrócić do życia? 06.03.14, 10:01
            a czemu akurat z labofarmu hehe

            powiem tak te twoje rady sa do kitu ona potrzebuje budowac relacje społeczne i wyjsc z domu a nie sciagnac sobie ksiazke z chomika
            • pade Re: Jak mam wrócić do życia? 06.03.14, 10:11
              Twoje również, hehe.
              Poza tym nie masz pojęcia o czym jest ta książka i nie, nie ma jej na chomiku. Na chomiku jest trening relaksacyjny.
              Tabletki może sobie kupić jakiekolwiek, byle z kozłkiem lekarskim.
              Ja wiem o czym piszę, w przeciwieństwie do Ciebie.
              Nikt kto ma fobie społeczną nie wyjdzie sobie ot tak z domu, bo tak postanowił i objawy tez mu nie miną na pstryknięcie palca.
              Inna sprawa, że żeby wyzdrowieć, trzeba chcieć i pracować nad tym.
              • kachaa17 Re: Jak mam wrócić do życia? 06.03.14, 10:23
                > Nikt kto ma fobie społeczną nie wyjdzie sobie ot tak z domu, bo tak postanowił
                > i objawy tez mu nie miną na pstryknięcie palca. -otóż to. Tylko, że u mnie to nie do końca działa tak, że ja nie mogę wyjść z domu. Mogę i wychodzę. Nie mogę brać udziału w niektórych wydarzeniach, spotykać się z pewnymi osobami, pójść do pracy. Są to raczej lęki sytuacyjne.
                Mogę pójść na koncert sama, do lasu, do lekarza. Na basem raz mogę raz nie mogę pójść.
                Przykrość i niemiłe objawy sprawiają mi kontakty z członkami mojej rodziny. Ale osobiste. Telefonicznie jest ok. Tak samo ze znajomymi. Na zumbę idę bez problemu, Choć nikogo tam nie znam. Coś jakby z bliskimi relacjami się u mnie posypało.
                • pade Re: Jak mam wrócić do życia? 06.03.14, 10:43
                  Ja to rozumiem. Tylko zadałam Ci pytanie, chcesz popracować trochę nad sobą i się wyleczyć, czy tylko wyżalić?
                  Bo od pisania tutaj, nie będzie Ci lepiej. Może znajdziesz trochę zrozumienia, nic więcej. Objawy nie ustąpią.
                  Najgorsze jest to, że Ty już trochę przywykłaś do tej sytuacji. Nauczyłaś się z tym żyć. Tylko, że to nie jest życie a wegetacja.
              • minasz Re: Jak mam wrócić do życia? 06.03.14, 11:55
                z kozłkiem lekarskim to moze niech sobie kupi kropelki przeciez lepiej działaja hehe
                jezeli uwazasz ze gdzies napisałem bzdury w tym watku to mi je wskaz
                w innym razie nie zarzucaj mi bajdurzenia- to moge zrobic ja bo ty swoja wiedze opierasz na jakims nawiedzonym kolesiu i własnych emocjonalnych doswiadczenia
                a tam gdzie emocje to rozum spi:)
                • pade Re: Jak mam wrócić do życia? 06.03.14, 12:14
                  To zastosuj się do własnej rady i obudź wreszcie swój rozum. I zacznij z niego korzystać.
                  • minasz Re: Jak mam wrócić do życia? 07.03.14, 12:12
                    musisz byc taka nieprzyjemna? sprawia ci przyjemnosc jak mnie obrazasz?
        • minasz Re: Jak mam wrócić do życia? 06.03.14, 09:58
          napisałem jak działa powoduje stany wyrownawcze- jezeli mocno sie napinasz to psychicznie sie rozluzniasz- moze trafiłas na zła prowadzaca zły rodzaj jogi albo na duza grupe

          denerwowac cie raczej moze przebywanie w grupie nie joga-ale prezeciez tego chcesz sie nauczyc funkcjonowania w grupie dlatego uwazam ze powinnas regularnie cwiczyc joge w grupie

          zakochanie jest dobre bo zmienia twoj sposob myslenia -lepiej miec rzeczy pokajarzone ze stanem miłosci niz leku-zakochaj sie chociazby w kocie:)

          dobra sprawa to bedzie wtedy jezeli bedziesz miała stałe wyjscia w kazdej porze roku

          bo jak masz niby inaczej wyzdrowiec siedzac w domu i korzystac ciagle z tej samej informacji
          no i tv nie ogladaj hehe
          • kachaa17 Re: Jak mam wrócić do życia? 06.03.14, 10:17
            W kocie zakochałam się już parę lat temu. Jest to kot brytyjski. Ma go moja była sąsiadka. Chciałam go sobie kupić ale mąż się nie zgodził, teraz mówi, ze to nie tak, że się nie zgodził, że mogłam go kupić mimo, że on nie chciał (z mężem mam kontakt telefoniczny i to dość dobry). Jasne, teraz to mogłabym wszystko.
            Ale chyba nie mam szczęścia do kotów. Wzięliśmy dwa dachowce na początku jesieni i oba przepadły. A już tak fajnie było. Ale znowu zastanawiam się nad brytyjskim. Tylko musiałabym go u siebie w pokoju trzymać bo moi rodzice nie tolerują zwierząt w domu całodobowo.
            Pomyślałam też, żeby tym razem wziąć kotkę -dachowca to może się utrzyma.
            Telewizji prawie nie oglądam. Ze stałych zajęć mam zumbę 2 razy w tygodniu - najbardziej pasujący do mnie sport. Chodzę 4 miesiące i jeszcze mi się nie znudziła a wciąż jest dla mnie źródłem energii. Właśnie dziwne jest dla mnie to, ze jak idę na zumbę to nie mam żadnych ścisków ciała itp.
            A co do jogi to denerwowało mnie właśnie wykonywanie ćwiczeń, bo to jest takie powolne, spokojne i to mnie wnerwiało. Przebywanie w grupie mnie nie wnerwiało. Ale na jogę poszłam kilka lat temu. Wtedy mój stan był inny. Sorry nawet kilkanaście lat temu.
            • minasz Re: Jak mam wrócić do życia? 06.03.14, 12:05
              denerwuje Cie tzn dobrze:)
              mozesz tu zrobic progress w zumbie postepu psychicznego nie robisz -zamykasz sie w tym samym- mnie np denerwowało łazenie samemu do klubów - to własnie zaczełem tak robic
              po pewnym czasie zdenerwowanie opadło- oczywiscie trzeba wybuierac takie rzeczy gdzie napiecie nie jest kolosalne tylko nieduze lub srednie- krok po kroku staje sie to normalne- dopiero po takich krokach mozna porywac sie na coraz wieksze rzeczy
    • osmy_dzien Re: Jak mam wrócić do życia? 05.03.14, 21:00
      Masz fobie spoleczna. Bardzo nasilona. Terapia jest jedynym rozsadnym sposobem, zeby sie jej skutecznie pozbyc. Dobrze by bylo, gdybys znalazla osrodek, moze nawet zamkniety, ktory leczy takie zaburzenia.

      Pamietaj, ze zaden lekarz ani terapeuta nie wyleczy Cie wbrew twojej woli. Ty musisz CHCIEC sie leczyc, czyli chciec przezwyciezyc swoje leki. Ty glownie uciekasz. Idziesz na latwizne. Tak nigdy sie nie uda. A przeciez chcesz zyc, wyjsc na prosta.

      Z metod niekonwencjonalnych skuteczna moze byc hipnoza. Niestety, nie wiem czy w Polsce sa tak wybitni hipnotyzerzy-lekarzy, by mogli ci pomoc. Z pewnoscia sa tacy na Wschodzie i na Zachodzie. Poszukaj w necie, moze cos znajdziesz.
      • kachaa17 Re: Jak mam wrócić do życia? 06.03.14, 10:05
        Ośrodek już znalazłam. Terapia 3- miesięczna, byłam już nawet na spotkaniach przedwstępnych, została mi tylko jedna wizyta i mogę zaczynać. Ale póki co zrezygnowałam ze względu na koszty jakie ponosiłam po każdym spotkaniu - wyczerpanie i pogorszenie mego stanu.
        Nie powiedziałabym, ze nie chcę się wyleczyć, ale nie chcę się gwałcić. Gwałt oznacza dla mnie robienie czegoś wbrew sobie. A moje ciało mówi mi, ze to jest wbrew mi. Coś pewnie nieuświadomionego siedzi mi w głowie co nie pozwala mi na podjęcie terapii.
        Mam pewne podejrzenie: na poprzednie terapie chodziłam dlatego, że mąż twierdził, że problemy między nami wynikają z tego jaka ja jestem, że wyrosłam w domu alkoholowym. Ja bałam się, że on mnie zostawi więc chodziłam na terapię, żeby się naprawić, choć do końca nie rozumiałam co ze mną jest nie tak. Wg mego męża tylko moja zmiana mogła doprowadzić do poprawy naszego małżeństwa. No więc przez kilka lat próbowałam się zmieniać ale to było ze strachu. Ech jak to piszę i czytam to co napisałam to widzę jakie to jest do dup... Ale jednocześnie rozjaśnia mi się w głowie i poluzowuje w ciele, to może jednak dobrze, ze napisałam na forum.
        • six_a Re: Jak mam wrócić do życia? 06.03.14, 10:23
          a co ci twoje ciało mówi? żebyś leżała nafaszerowana lekami i nie ruszała się, bo to gwałt?
          kasia, sorry, ale siedzisz w pułapce, którą zastawiłaś sama na siebie.

          z rodziny patologicznej poszłaś do męża, który chciał cię zmieniać, co oczywiście jest idiotyzmem. ale teraz wróciłaś do punktu wyjścia, chyba że twoja rodzina przeszła terapię i można ją uznać za jakoś tam zregenerowaną. jeśli nie, wkrótce zaczną się kolejne schody polegające np. na wyrzutach sumienia, że nie pracujesz, obciążasz rodziców, wyrzuty z ich strony, że mają zwichrowaną córkę pasożyta i tak dalej.
          • kachaa17 Re: Jak mam wrócić do życia? 06.03.14, 10:47
            Możliwe, ze siedzę w pułapce. Ale nie leżę nafaszerowana lekami.Pozatym leki działają na mnie tak, ze nie działają więc trudno mnie nazwać nafaszerowana lekami.
            Rodzina moja nie przeszła terapii ale postawiłam im takie granice, że się mało wtrącają.
            nie obciążam ich finansowo, no chyba, ze masz na myśli, to ze mieszkam u nich w domu.
            • six_a Re: Jak mam wrócić do życia? 06.03.14, 11:00
              > Pozatym leki działają na mnie tak, ze nie działają

              twój problem polega na tym, że oceniasz siebie chorą tak jakbyś była zdrowa i na dodatek tak, jakbyś była lekarzem.
              nie jesteś zdrowa, jeśli masz napady lęku połączone z objawami somatycznymi.
              i nie jesteś lekarzem.

              to nie jest dobry punkt wyjścia do zastanawiania się, co dalej. musisz zmienić patrzenie na siebie. zastanowić się, jak będziesz wyglądać, czuć się i co robić - za miesiąc, za rok, za 10 lat.
              znaleźć coś co lubisz robić i co daje efekt, który przyniesie ci wymierne korzyści. zumba takich efektów nie przyniesie, jeśli jedynym celem jest spocenie się. praca by mogła, kontakty by mogły, być może jeszcze na to za wcześnie.

              podsumowując, nikt ci nie powie, jak wrócić do życia, bo nikt cię nie zna i nie wie, do czego chcesz wracać i jakie to życie chcesz mieć. poza tobą.
              • kachaa17 Re: Jak mam wrócić do życia? 06.03.14, 13:35
                nie zgadzam się ze stwierdzeniem, ze zumba to tylko spocenie się. Podczas zumby poruszane są niemal wszystkie mięśnie ciała. Co za tym idzie, ruszane są tez zastałe emocje. Zumba ma bardzo dobry wpływ na mnie ale oczywiście nie załatwia wszystkiego.
                Znalazłam coś co mi daje zadowolenie. Robienie zdjęć. Miałam nawet 2 oferty pracy - tzn. miałam okazję 2 razy robić zdjęcia za pieniądze. No ale oczywiście "nie mogłam". Ze 4 lata temu po rękach bym całowała za taką ofertę, wtedy nie wierzyłam, ze to w ogóle możliwe. A teraz przepuszczam rożne okazje. I tego nie rozumiem.

                Aktualnie nie mam napadów lęku. Tak jak pisałam wcześniej lęku prawie nie odczuwam, mam tylko objawy z ciała.W tym właśnie jest dla mnie problem. Póki czułam to mogłam jakoś reagować, coś z nim robić. Dopóki ostatni lekarz mi nie powiedział, ze te objawy to lęk to nie zdawałam sobie z tego sprawy. Żaden lekarz wcześniej tego tak nie określił.
        • poezja1983 Re: Jak mam wrócić do życia? 06.03.14, 11:47
          w jednym miał rację Twój mąż. jeśli wyrosłaś w domu alkoholików (domu dysfunkcyjnym) i masz objawy o jakich piszesz to rzeczywiście potrzebna Ci terapia. z tym, że winę za to że między Wami się nie układało ponosicie obydwoje.
          jeśli masz ochote to poczytaj trochę literatury o DDA -dorosłych dzieciach alkoholików. Powinno Ci się rozjaśnić w głowie-co jest nie tak. może wtedy zmienisz zdanie o terapii.
          • kachaa17 Re: Jak mam wrócić do życia? 06.03.14, 15:17
            ale ja już się naczytałam literatury o dda. I byłam też na terapii dda i chodziłam na mitingi.
            Mam już dość wałkowania tego tematu.

            To co u siebie zauważyłam to: niepewność siebie, lękliwość, lęk przed zmianą, nadodpowiedzialność, problem z wyrażaniem gniewu.
            Mąż mój twierdzi, ze mam lęk przed bliskością. Ja tak nie uważam, choć przez długie lata trochę na siłę przypisywałam sobie różne cechy dda.
            Może i mój mąż miał rację ale on też nie pochodzi z pełnej rodziny, wychował się bez ojca i uważam, że też przyczyniał się do naszych problemów.
            • poezja1983 Re: Jak mam wrócić do życia? 06.03.14, 15:28
              wiesz odnalazłam Twoje wpisy na forum z 2009 roku. rzeczywiście wiele symptomów DDA w Tobie widać. i wiele problemów generujesz sobie sama.może i uczestniczyłaś w terapiach. ale z tego co widzę nie skorzystałaś z nich jak należy. jakośnie wyobrażam sobie tylu lat terapii z tak marnymi efektami. nie wiem do jakich specjalistów chodziłaś? w jak dużym mieście mieszkasz? jeśli macie jakiś ośrodek leczenia uzależnień,albo oddziałszpitalny leczenia uzależnień to tam popytaj o specjalistów. jeśli leki przepisał Ci psychiatra bez specjalizacji terapeutycznej to rzeczywiście niewiele Ci pomoże. ale może on potrafi podpowiedzieć Ci do kogo możesz pójść z prośbą o pomoc.

              w kontekście tego co wypisywałaś wcześniej i co piszesz teraz polecam księżkę pia mellody- toksyczne związki.
              • kachaa17 Re: Jak mam wrócić do życia? 12.03.14, 12:52
                Chodziłam do specjalistów ds. współuzależnień i dda, i do tak zwanych zwykłych psychologów.
                Ten psychiatra, do którego ostatnio trafiłam to tez specjalista leczenia uzależnień o może dlatego rozmowa z nim tak mi pomogła. Mieszkam w małym mieście ale niedaleko jest duże miasto , w którym to miałabym odbywać terapie dla nerwicowców. Aż sama jestem ciekawa co ja pisałam w 2009r.
                Książkę "toksyczne związki" przeczytałam - część rzeczy pasuje do zachowania męża, część z kolei pasuje do mnie. Jeśli chodzi o męża to zwłaszcza to, ze on wiedział zawsze lepiej, jak ja coś powinnam odbierać, zawsze coś źle zrozumiałam. Ale z drugiej strony nie chce mi się w to wierzyć, bo ona zawsze potrafił uzasadnić swoje zachowanie, zawsze był gotów do rozmowy i wydawał się taki chętny, żeby dążyć do wyjaśnienia sprawy i sprawiał wrażenie troskliwego. No i mój mąż nigdy nie różnicuje swojego zachowania względem mnie w zależności od tego czy jesteśmy sami czy z kimś.
    • alpepe Re: Jak mam wrócić do życia? 05.03.14, 21:31
      poszukaj takiej pray, w której nie miałabyś zbytniego kontaktu z ludźmi. Najlepsza byłaby obsługa klienta telefonicznie i przez maila, coś w tym kierunku.
      • leptosom Re: Jak mam wrócić do życia? 05.03.14, 23:39
        może foro jej zacznie płacić?
      • kachaa17 Re: Jak mam wrócić do życia? 06.03.14, 09:57
        właśnie tego szukam
    • 3goraco Re: Jak mam wrócić do życia? 05.03.14, 21:54
      Wygląda to jak fobia społeczna. Leki plus terapia indywidualna jesli boisz sie grupy. W szkole pewnie tez miałaś takie lęki. Musisz sie przełamać, dasz radę. Ja na początku jak chodziłam do pracy to tez z wielkim lękiem, byłam spięta rozalewałam kawy/ herbaty bo tak mi sie rece trzesly, bylam bardzo spieta. Po prostu zalezalo mi na pracy. Z czasem lek sie zmniejszyl, a teraz prawie ze jest zerowy. Mam w czterech literach ludzi i co o mnie mysla, to ja jestem najwazniejsza i bede o siebie zawsze najbardziej dbala, a nie o opinie tego czy tamtego, to moje zdrowie i ja jestem dla siebie najcenniejsza. Tak sobie postanowiłam i działa. Pewnie cie to nie przekona musisz sie leczyc ale pamietaj ze to ty jestes najwazniejsza, tylko ty a nie opinia obcych ludzi. Ja ci sie praca nie spodoba to po jakims czasie zmienisz ja na inna i juz a zawsze jakies nowe doswiadczenie. Jednak i tak mysle ze bez terapiui i leczenia sie nie obejdzie. Najlepiej popytaj o dobrych lekarzy i terapeutow i z nimi trzymaj sztame, w koncu lek przy nich zniknie i beda mogli ci pomoc.
      • kachaa17 Re: Jak mam wrócić do życia? 06.03.14, 09:56
        Dzięki za wypowiedź.
        Ostatni lekarz stwierdził agorofobię -ale ja nie do końca się z tym zgadzam. Fobia społeczna? Jezu. Nie wiem.
        W szkole podstawowej byłam w swoim żywiole - na początku. bardzo się wszędzie udzielałam. Chór, teatrzyk, rożne kółka, samorządy. Z czasem zaczęłam się wycofywać. Ale raczej nie miałam lęków. W liceum było już nieciekawie choć jeszcze w miarę. Na studiach czułam się wyobcowana z wyjątkiem akademika.
        W pracy natomiast bałam się popełnienia błędu. W związku bałam się porzucenia. Ogólnie jestem osobą wysoce lękową, z tym, ze teraz nie odczuwam lęku. Zamiast tego mam dziwne reakcje ciała.
        3goraco mam jeszcze do ciebie pytanie: jak reagujesz na krytykę w pracy? I czy nie boisz się jeśli szef na ciebie krzyczy (jeśli coś takiego w ogóle ma miejsce)? No i jak na to reagujesz?
        • osmy_dzien Re: Jak mam wrócić do życia? 06.03.14, 13:40
          Malo kto rodzi sie z choroba, czy to psychiczna czy fizyczna. Choroby rozwijaja sie z uplywem czasu. To ze kiedys bylas otwarta, nie zmienia faktu, ze teraz juz tak nie jest. Jednoczesnie jednak daje ci to znacznie lepsze rokowania na przyszlosc.

          Skoro znalazlas terapie 3-miesieczna i dzieli cie od niej tylko pol kroku, dlaczego nie chcesz na nia pojsc? Zatrzymujesz sie, swiadomie i celowo NISZCZAC siebie i NISZCZAC mozliwosc zmiany swojej sytuacji. To bardzo typowe zachowanie dla osob, ktore tylko mowia, ze chca cos zmienic, a tak naprawde wola tkwic w swojej sytuacji. Prawdopodobnie dzieki temu coz zyskujesz: a to uwage otoczenia, a to wspolczucie, a to zwolnienie z zycia (wszystko jedno co to jest).

          Zreszta sama piszesz wyraznie: "Coś pewnie nieuświadomionego siedzi mi w głowie co nie pozwala mi na podjęcie terapii". Wlasnie na terapii dowiesz sie co takiego "siedzi ci w glowie" i bedziesz miala az 90% szans na poprawe swojego zycia. Wybor nalezy do Ciebie. Wystarczy CHCIEC. CHCIEC.
          • kachaa17 Re: Jak mam wrócić do życia? 06.03.14, 15:20
            " Skoro znalazlas terapie 3-miesieczna i dzieli cie od niej tylko pol kroku, dlac
            > zego nie chcesz na nia pojsc?"

            Trochę już mnie to wkurza. Chyba nie czytałeś co pisałam wyżej. Ja nie mogę pójść ze względu na to co się wtedy ze mną dzieje, ale nie chcę sie już powtarzać.
            • sijena Re: Jak mam wrócić do życia? 09.03.14, 07:17
              Zgadzam sie z przedmowczynia. Ty nie chcesz nic zmienic. Kazda porade odbijasz sprawnie jak chinski pingpongista uzywajac argumentu ''bo mam leki''. Skoro wiesz kiedy te leki wystepuja, i ze przechodza bez wiekszej szkody dla Twojego zdrowia fizycznego to, do jasnej ch'lery, rusz tylek,idz na to spotkanie i zacznij terapie!potrzesiesz sie pozniej scisnie Cie w klatce i co?juz tego nie mialas wczesniej?to wszystko jest w Twojej glowie i to Ty nie chcesz sobie pomoc.
              • kachaa17 Re: Jak mam wrócić do życia? 09.03.14, 10:44
                " Skoro wie
                > sz kiedy te leki wystepuja, i ze przechodza bez wiekszej szkody dla Twojego zdr
                > owia fizycznego to, do jasnej ch'lery, rusz tylek,idz na to spotkanie i zacznij
                > terapie!potrzesiesz sie pozniej scisnie Cie w klatce i co?juz tego nie mialas
                > wczesniej?"
                rzecz w tym, ze to nie pozostaje bez szkody dla mnie. taka jednorazowa akcja potrafi wyłączyć mnie z życia na kilka dni. a stosowanie tej metody przez dłuższy okres powoduje nawrót depresji, leżenie w łóżku i całkowite wyłączenie z życia.
          • kachaa17 Re: Jak mam wrócić do życia? 06.03.14, 15:27
            dodam jeszcze, ze takie wypowiedzi jak twoja są dla mnie bardzo raniące ale nie w twoim wykonaniu bo cie nie znam. Tak też mówił mój mąż. Możliwe, że tak to z boku wygląda ale uwierz mi, wrogowi mogę życzyć czegoś takiego co ja mam.
            Bardzo ciekawa to jest teoria. Ciekawe jak wytłumaczysz taka sytuację? Marzyłam o tym, żeby byc fotografem. Przeszłam kurs ale nie za bardzo wierzyłam, ze może mi się to udać. Koleżanka zobaczyła moje zdjęcia na facebooku i zadzwoniła do mnie z prośbą, żebym robiła u niej na imprezie zdjęcia (ma własną firmę), bo tak się jej moje zdjęcia podobają. W pierwszej chwili się zgodziłam ale dalej nastąpiły ściski, bóle itd. Musiałam zrezygnować, ponieważ przez miesiąc, który został do imprezy bym się wykończyła. Drugą ofertę odrzuciłam od razu. teraz już nawet nikomu nie mówię o takich sytuacjach bo mi zawsze później było wstyd przed ludźmi. Więc nie wiem jakę korzyść mogę mieć z tego. Szczerze mówiąc gdybym miała taką opcje to najchętniej zamieszkałabym sama, żeby nie tłumaczyć się przed nikim z moich decyzji a przede wszytskich z tych wycofań.
            • minasz Re: Jak mam wrócić do życia? 07.03.14, 12:19
              mam np dla ciebie jeszcze jedna rade- zamien reakcje tzn zamien lęk na wkur-wienie
              lęk jest bierny wku-rw nie- niech sytuacje cie teraz wkur-wiaja niech ludzie cie wkur-wiaja
              gwarantuje ze szybko sie pozbierasz:) i pojmiesz tajniki rywalizacji i manipulacji hehe
              ps
              ale jak moja rada cie wyleczy to kiedys mi cos dasz w zamian hehe
              • kachaa17 Re: Jak mam wrócić do życia? 07.03.14, 13:13
                ok
                • minasz [...] 07.03.14, 13:50
                  Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                  • kachaa17 Re: Jak mam wrócić do życia? 07.03.14, 14:01
                    nie jestem przekonana czy to dobra metoda w twoim przypadku.
                    Widzę, że działasz po rozstaniu z żoną (jeśli dobrze kojarzę twoje wpisy).
                    Ja nie mam zamiaru bawić się na razie w męsko-damskie zagrywki. Na razie póki co, jeszcze mam męża. Choć już pół roku jesteśmy oddzielnie to emocjonalnie się chyba nie oddzieliliśmy.
                    A tak w ogóle to pozdrawiam Ursynów.
                    • minasz Re: Jak mam wrócić do życia? 07.03.14, 23:27
                      dobrze kojarzysz to były bardzo traumatyczne przejscia - było mineło- niestety niedziele znow spedzimy razem choc wolalbym tego uniknac szkoda mi na nia czasu poznałem duzo fajnych kobiet i dobrze mi z nimi :)i czekam co z tego wyniknie
                      ps
                      a wymien 5 twoich ulubionych miejsc na ursynowie:)
                      • kachaa17 Re: Jak mam wrócić do życia? 08.03.14, 18:36
                        A co to jakiś test? Po co aż 5? Lubię ścieżkę rowerową wzdłuż Rosoła i bazarek "Na dołku".
                        • minasz Re: Jak mam wrócić do życia? 10.03.14, 00:50
                          pewnie ze test
                          • kachaa17 Re: Jak mam wrócić do życia? 10.03.14, 11:36
                            a czemu miał służyć?
            • osmy_dzien Re: Jak mam wrócić do życia? 07.03.14, 22:04
              Tak mówi twoj maz, tak mówi wiele osob na forum (ja tez), lekarz pewnie tez tak tak mówi. Slowem: wszyscy to samo. Szkoda ze nie chcesz tego przyjac do wiadomosci. Szkoda dla ciebie, bo uderzasz w siebie. Sama nie sobie nie poradzisz, dlatego rozsadek wszystkim mowi to samo i wszyscy ZYCZLIWE podpowiadaja ci to samo. Ty zrobisz ze swoim zyciem, to co bedziesz chciala, bo wybor nalezy do ciebie.
              • kachaa17 Re: Jak mam wrócić do życia? 08.03.14, 18:43
                no dobrze, to w takim razie mam do ciebie pytanie. Masz złamaną nogę, masz ją w gipsie, bo taka jest kolej rzeczy - tak wygląda leczenie, później jeśli jeszcze coś jest nie tak następuje rehabilitacja. Ale nie możesz rehabilitować nogi póki masz ją w gipsie. Ale w twoim przypadku gips nie załatwia sprawy. To co mimo, ze masz niezrośniętą nogę to ją rehabilitujesz? No chyba nie. Najpierw musisz ją doprowadzić do takiego stanu, żeby rehabilitacja nie zaszkodziła twojej nodze. I co z tego, że miałeś już gips założony? On nie spełnił swojego zadania. To jest właśnie tak jakby ktoś mi kazał z niewyleczoną nogą poddawać się rehabilitacji. Rzecz w tym, że uczestnictwo w terapii w tym momencie mi zaszkodzi.
                Może niedługo coś ulegnie zmianie w tej sprawie, bo wyobraź sobie, że dostałam tabletki od tego ostatniego lekarza, które pomagają mi lepiej funkcjonować i podejmować się rzeczy, które jeszcze parę dni temu były niemożliwe do wykonania. Czekam na dalsze efekty.
                • osmy_dzien Re: Jak mam wrócić do życia? 10.03.14, 23:58
                  Uzylas bardzo dobrego prownania. Twoja psyche jest peknieta. Potrzebuje gipsu (lecznia-terapii), zeby sie zrosla i zaczela dzialac. A ty, nie chcesz tego zrobic. Lamentujesz ze masz peknieta psychike, ale zalozenie gipsu bedzie cie bolalo, wiec... nie dasz go zalozyc.
    • miau.weglowy ja tu widze pacjenta, ktory wie najlepiej 08.03.14, 19:17
      co mu jest i jak sie leczyc
      no to powodzenia z takim podejsciem!
      wroze wielkie sukcesy w upragnionym powrocie do normalnosci ;P
      (zeby nie bylo - przeczytalam sobie caly watek)

      p.s. gdybys nie wiedziala tego jeszcze; reakcje ciala ujawniaja nieuswiadomione emocje. mozesz sobie zaptrzeczac do woli, ze sie boisz, a jednak cialo cie zdradza. ale nie dowiesz sie, czego sie boisz, jesli terapeuta to twoim zdaniem strata czasu (zadne tam grupy tylko 1:1). oraz nie dowiesz sie niczego z nastawieniem 'ja wiem wszystko lepiej'. oraz jesli chcesz miec efekt blyskawicznie. to tak nie dziala.
      • kachaa17 Re: ja tu widze pacjenta, ktory wie najlepiej 08.03.14, 20:05
        "> p.s. gdybys nie wiedziala tego jeszcze; reakcje ciala ujawniaja nieuswiadomione
        > emocje. mozesz sobie zaptrzeczac do woli, ze sie boisz, a jednak cialo cie zdr
        > adza. ale nie dowiesz sie, czego sie boisz," - kiedyś jedna z terapeutek powiedziała, że mam bardzo mądre ciało i powinnam go słuchać. Więc go słucham.
        Ja nie zaprzeczam, że się boję, pisałam tylko, że nie czuję leku. Do ostatniej wizyty żaden z lekarzy nie nazwał lękiem moich objawów. Teraz to juz wiem.
        • simply_z Re: ja tu widze pacjenta, ktory wie najlepiej 09.03.14, 01:35
          a może to coś z kręgosłupem? kiedyś czytałam o kobiecie,która miała coś z kręgiem uciskającym na jakiś nerw i powodowało to problemy natury psychicznej.
          • kachaa17 Re: ja tu widze pacjenta, ktory wie najlepiej 09.03.14, 10:45
            jakoś nie wydaje mi się. Z historii mego życia wygląda to raczej na problem z emocjami bez podłoża fizycznego.
    • symbolika Re: Jak mam wrócić do życia? 09.03.14, 00:01
      moze to jest tak,ze mimo Twoich najwiekszych checi zmian nie ufasz juz nikomu. Wewnetrznie odgradzasz sie od pomocy mimo,ze czujesz potrzebe zmiany w zyciu. Mozliwe,ze jestes tego nieswiadoma, taka sytuacja wynika z tego,ze od zawsze od Ciebie czegos oczekiwano, kazano,doradzano, mówiono co masz robić i Ty to robilas. Pełna lęku,zeby nie zawisc oczekiwan, cel byl wyznaczony przez osoby trzecie nie przez Ciebie. Mozliwe,ze to postępowanie przynosilo pozytywne skutki jednak w srodku Ciebie narastal bunt, odgradzałas sie, lęk narastał.
      Mozliwe ,ze tak tez jest przypadku terapii czy innych srodków poprawy zdrowia, z jednej strony bardzo chcesz poprawy z drugiej sytuacja sie powtarza bo pojawia sie osoba, ktora mówi Ci co masz robic i co Ci jest, Ty stawiasz mur wiec sytuacja generalnie sie nie zmienia.
      Podobnie jest teraz w przypadku forumowych rad, ktos powyzej napisał,ze skoro wiesz lepiej i nie chcesz skorzystac z rad.... moze to nie jest tak,ze wiesz lepiej tylko Ty przekreslasz grubą krecha bo schemat sie powtarza. Oczywiscie w Twoim nieswiadomym pojmowaniu ta powtarzalnosc zachodzi.
      Skoro mozesz wyjsc z domu, skoro mozesz isc na zumbe przy tym sie dobrze bawic to mozesz tez zrobic wiele innych rzeczy lecz z innym nastawieniem, Trudne to i nie wiem jak to zmienic, nie mam pojecia ale wiem, ze wszystko wymaga czasu i malych kroczkow.
      Codziennie jeden maly krok do przodu, cos w strone poprawy, nawet jesli sie nie uda to nie zawracac tylko znow pomału do przodku. Ja powtarzam sobie wielokrotnie jesli cos nie wyjdzie: nie musi wyjsc swiat sie na tym nie konczy, czy ja musze? Nie musze i dzieki temu znow nabieram sił i ide do przodu. Ciesze sie z rzeczy małych...
      Rob to co Ci przynosi spokoj, to co lubisz, wcale nie musi to byc cos wielkiego, tworczego, madrego. Ma sluzyc Tobie nie innym.
      Joga pomaga, mi pomoga Tobie nie musi:)
      • kachaa17 Re: Jak mam wrócić do życia? 09.03.14, 10:37
        "> moze to jest tak,ze mimo Twoich najwiekszych checi zmian nie ufasz juz nikomu.
        > Wewnetrznie odgradzasz sie od pomocy mimo,ze czujesz potrzebe zmiany w zyciu. M
        > ozliwe,ze jestes tego nieswiadoma, taka sytuacja wynika z tego,ze od zawsze od
        > Ciebie czegos oczekiwano, kazano,doradzano, mówiono co masz robić i Ty to robil
        > as. Pełna lęku,zeby nie zawisc oczekiwan, cel byl wyznaczony przez osoby trzeci
        > e nie przez Ciebie. Mozliwe,ze to postępowanie przynosilo pozytywne skutki jedn
        > ak w srodku Ciebie narastal bunt, odgradzałas sie, lęk narastał. "

        Myślę, że to co napisałaś jest najbardziej trafną diagnozą. Jakis czas temu postanowiłam, że nigdy wiecęj nie zrobię juz nic wbrew sobie. Oczywiście nie udało mi się to od razu bo nie nie jest tak łatwo zmienić nawyki. Ale powoli, powoli staram się to wdrażać w życie. Tylko, że zmiana wynikająca ze zmiany mego postępowania jest bardzo powolna. Stąd też mój post, w poszukiwaniu jakichś nowych rozwiązań, innych od terapii, bądź powodujących, że uda mi sie pójść na terapię. Ale szczerze mówiąc po 5 latach terapii ja już niemal wszystko wiem. Mi brakuje bodźca (bądź brakowało do tej pory - bo lek, który dostałam zaczął spełniać te zadanie) do uwolnienia nagromadzonych w ciagu kilku lat uczuć. Od paru dni uwolniły mi się emocje i bardzo często płaczę. Jest to dla mnie bardzo pozytywny objaw, uwalnia napięcie z ciała i powoduje, ze czuję się blizej życia. Jestem już w stanie obejrzeć jakiś program angażując się w niego całkowicie. Ostatnia zumba była pierwszą podczas której skupiłam się tylko na ćwiczeniach i na tym co się tam działo. Do tej pory ćwiczenia były sobie a przez głowę przelatywało mnóstwo myśli. Byłam zatopiona w sobie. Teraz powoli wracam do świata. Ale co będzie dalej? Zobaczę.
        Dzięki za odpowiedź.
        • kachaa17 Chciałam podziękować wszytskim za odpowiedzi 09.03.14, 10:52
          tak zbiorczo. Dają mi one dużo do myślenia i pozwalają mi uporządkować myśli.
          • minasz Re: Chciałam podziękować wszytskim za odpowiedzi 10.03.14, 00:53
            stosuj moje rady to ci pomoze-to nie jest bajdurzenie jest to oparte na glebokiej wiedzy
            :) ps naprawde
    • sweetkate Re: Jak mam wrócić do życia? 10.03.14, 15:32
      Możliwe, że nastąpiło powiązanie strachu z pracą poprzez analizę sytuacji, bez jednoczesnego podejmowania działania, opartego o autonomiczne wybory, co skutkowalo tak właśnie odebraną potrzebą pracy. Wydaje się to podobne do bodźca warunkowego, który zasilany jest poprzez konflikt braku - w tym przypadku braku działania w stosunku do ilości i rodzaju myśli, które potrzebowaly spójności.

      Jeśliby nie ćwiczyła pani woli, dokonując samodzielnych wyborów swojej drogi zawodowej, względem już posiadanych zasobów, uzależniałoby to pracę od czynników zewnętrznych, czy strachu, które nie były spójne, więc każde podjęcie działania w dostrzeżeniu wartości w nowej pracy, w rozbudowywaniu motywacji tym dobrem, którego pani pragnie i które rozwija, zmienia przywyczajenia i nie uzaleznia już od strachu, bo nie będzie miał z czego być pozyskiwany.

      Najważniejsze, zeby były to spójne wybory ze stanem faktycznym, czyli nie wypierane dobro i nie obniżane wartości. Sama musi pani to dostrzec, by samodzielnie stać się odpowiedzialna za to dobro, które sama w sobie widzi i nie musi mieć odzwierciedlenia na zewnątrz. W ten sposób jest to zdrowe dla pani i nie uruchamia poprzez zależności od strachu.

      Warto więc odpocząć od mechaniczego poszukiwania pracy, nawet ten 1 dzień i odnaleźć wartości i wiarę, w których strach nie ma nawet możliwości by się uwolnić, kiedy jest podtrzymywana wiara poprzez wartości, które pracują na pani korzyść.
      Im więcej takich dóbr paniw idzi, tym lepiej wydeptana ścieżka, im bardziej zdecydowana motywacja i korzenie w tym co dla pani pracuje, tym bardziej rozmywa się strach, bo nie ma z czego czerpać.
      Warto na dawne doświadczenia spojrzeć pod kątem posiadanych wartości, czyli odwagi, opanowania, radości jaka z pani wypływa niezależnie od czynników zewnętrznych i innych osób.

      Proszę zwracać uwagę na to, co służy podejmowaniu działań w dostrzeganiu w sobie dobra, które pracuje na rzecz uzupełniania przedstawianych sobie dawniej braków i działać poprzez tę wiarę, odważnie realizując to, co w działaniu spełnia pani potrzeby, co wynika z harmonii - z motywacją dobra i samodzielności.

      Jeśli organizm jest przyzwyczajony do lęku to warto zacząć ćwiczyć fizycznie, nawet drobna gimnastyka po pół godziny dziennie pozwoli poprzez ruch zneutralizować nieprzyjemności, które odczuwała pani w ciele.

      A raz na jakiś czas, byle nie przy komputerze, a z ludźmi! - warto pograć niezobowiązująco, dla towarzystwa, w jakąś rywalizacyjną albo inną opierającą się na przekraczaniu granic grę, która samoistnie, poprzez wspólną, dobrą zabawę, rozłoży też (częściowo!) ten lęk i wzorce strachu zaczną się poprzez nią też nieco rozmywać, bo będzie i kontakt z drugim człowiekiem i radość, która dodaje odwagi, aż przestanie pani zauważać strach, bo wypełni jego pustkę.
      Lub inne działania, oparte o dostrzeganie tych wartości, które w przyszłej pracy pani się przydadzą.

      Można też rozwiązywać raz na jakiś czas krzyżówki, które poprzez wpisywanie haseł przypominają też możliwości i odtwarzają wspomnienia, w których jest odpowiedzialność, korzystając z zasobów, doświadczanych poprzez kontrolowany proces myślowy. Nie jest to koneiczne, ale bywa, że pomaga w docieraniu do możliwości.

      Dla dobrej wol, rozwijania swoich kulturalnych zasobów rozmowy kwalifikacyjne są świetnymi ćwiczeniami, w kórych odnaleźć można funkcjonalne zasoby, kŧóre nie skupiają na strachu, ani problemach, ale pozwalają mówić o zasobach, tym co pracuje na kompetencje i co jest pożyteczne dla wszystkich.

      Warto czasem pomyśleć tak, jakby nie mieć do czynienia ze strachem, a z możliwością dostrzeżenia zasobów, bo praca nie zależy jedynie od pani reakcji lękowych, a jest całym zestawem wartości, które pani wypracowała poprzez harmonię. Lęk z czasem zacznie gasnąć, bo ścieżkę pozornych braków wypelniają umiejętności praktyczne.

      Ruch i działanie to jest to, czego potrzebuje myślenie - dla równowagi...
      • kachaa17 Re: Jak mam wrócić do życia? 10.03.14, 17:26
        muszę przyznać, że choć uważam się za osobę inteligentną to musiałam włożyć wiele trudu żeby przegryźć się przez tą odpowiedź. Jakoś tak naukowo napisane ale może coś z tego wyciągnę. Dziękuję.
        • stokrotka_a Re: Jak mam wrócić do życia? 10.03.14, 17:56
          kachaa17 napisała:

          > Jakoś tak naukowo napisane ale może coś z tego wyciągnę. Dziękuję.

          Lepiej nie próbuj niczego wyciągać z tej wypowiedzi, bo z nauką to ona niewiele ma wspólnego, a użyte przez autorkę niezrozumiałe, "naukowe" terminy nie świadczą wcale o tym, że ta wypowiedź ma sens.
          • kachaa17 Re: Jak mam wrócić do życia? 11.03.14, 11:06
            czyżbyś znała jej inne wypowiedzi? Napisałam dość delikatnie co sądzę o tej wypowiedzi.
    • allerune Re: Jak mam wrócić do życia? 10.03.14, 19:16
      może to głupie co napiszę, ale moim zdaniem świat wirtualny może być dobrym treningiem przed powrotem do świata realnego, wejdź na czata, zacznij pisać z ludźmi, rozmawiać, będzie Ci łatwiej mówić o niektórych rzeczach będąc w świecie wirtualnym, ominiesz przeszkody, które sprawiają Ci na codzień problem
      • roterro Re: Jak mam wrócić do życia? 10.03.14, 20:44
        Podpisuje sie pod tym co napisala Symbolika.
        Wydaje mi sie, ze z jakichs powodow, na pewno usprawiedliwionych przez jakies dawne przezycia, pomoc (a moze raczej kontakt z ludzmi w pewnych okreslonych sytuacjach?) kojarzy ci sie z przemoca? wykorzystaniem? zranieniem? w kazdym razie z czyms negatywnym - ale na poziomie podswiadomym. Dlatego nawet jesli szukasz pomocy, gdzies z gory wiesz, ze cos co wydaje sie "pomoca", w gruncie rzeczy obroci sie przeciwko tobie. I byc moze dlatego tak bardzo wykancza cie podjecie proby terapii, twoja podswiadomosc strasznie sie boi tego czegos negatywnego co moze cie spotkac kiedy szukasz pomocy. Oczywisice nie wiem czy to prawda, tylko i jedynie ty mozesz to wiedziec, ale taka refleksja ogarnia mnie po przeczytaniu tych niezliczonych rad...

        i podobnie kojarzy ci sie wychodzenie do ludzi, praca - twoja podswiadomosc sygnalizuje ci - przez objawy cielesne (ta diagnoza ze to lek wydaje sie bardzo trafna, ja bym wrocila do tego lekarza), ze czeka cie niebezpieczenstwo... i nawet jesli tego niebezpieczenstwa nie ma, twoje cialo "wie" swoje...

        rozumiem ze jest ci z tym bardzo trudno i nie jest tak, ze nie chcesz sie zmienic, tylko ze cos w tobie jednoczesnie dazy do czegos (praca) i od tego chce uciec, bo z jakichs podswiadomych powodow, sytuacja pracy zle mu sie kojarzy...

        wiec metoda malutkich kroczkow wydaje sie bardzo wlasciwa. I moze z kazdym malym kroczkiem sprawdzanie - co sie ze mna dzieje, jakie efekty sa tego czy owego co robie...
        OK, moje cialo jest wykonczone, ale co sie wlasciwie stalo? czy stalo sie naprawde cos zlego? czy osoba starala mi sie pomoc czy mnie skrzywdzic? akceptowanie jednoczesnie reakcji swojego ciala i tego co sie stalo w sytuacji, w ktorej bylas = czyli ze np. nie stalo sie nic zlego...
        a te objawy fizyczne, rzeczywiscie to trudne, ale skoro wydaje sie ze lek, ktory teraz zazywasz zaczyna sobie z nimi radzic, moze to pierwszy krok w nowym kierunku?

        zumba oczywisice ze to wspaniale - wszystko co poprawia ci nastroj jest do zaproszenia do twojego zycia
        • kachaa17 Re: Jak mam wrócić do życia? 11.03.14, 11:05
          Ja się nie wypieram, ze jest tak jak piszesz ty i symbolika. Zraziłam się niemal do wszystkich. Do mamy nigdy nie miałam zaufania, do męża zaufanie z biegiem czasu straciłam, z moją siostrą, do której miałam bezgraniczne zaufanie wydarzyła się taka sytuacja, ze poczułam się nadużyta, wykorzystana (nie obwiniam jej o celowe działanie ale jednak tak się stało). W pracy niestety zostałam skrzywdzona, bądź jak kto woli pozwoliłam się skrzywdzić. Nie twierdzę, że cały czas, bo przez długi czas byli w porządku. Może na koniec w wyniku mojej choroby zachowywałam się jakoś niewłaściwie, że to spowodowało nieetyczne i podstępne zachowanie z ich strony? Nie wiem. Stwierdziłam, ze mogę ufać tylko sobie. Więc próbuję.
          Wizyta u ostatniego psychiatry dała mi dużo nie tylko ze względu na leki. Mam wrażenie, że jego zaangażowanie i moja świadomość, ze jest on również specjalistą od uzależnień sprawiły, że poczułam się rozumiana. Miałam wrażenie, że on wie jak ja się czuję. I co ciekawe, przypomniałam sobie jego pytanie i moja odpowiedź na temat picia ojca i uświadomiłam sobie, że problem nie jest emocjonalnie zamknięty. Mam dużo niewypłakanego żalu. Te spotkanie zapoczątkowało wychodzenie na wierzch uczucia żalu. Bo owszem, mogę powiedzieć, ze mój ojciec jest dobrym człowiekiem, lubię go ale jego nałóg i konsekwencje z tym związane były dla mnie bardzo krzywdzące.
          Do lekarza idę ponownie w piątek. Zobaczę co będzie.
          A co do małych kroczków to je stosuję. Ale właśnie mam wrażenie, że one są bardzo małe.
      • kachaa17 Re: Jak mam wrócić do życia? 11.03.14, 11:07
        właśnie próbuję to robić na forum, to chyba wcale nie takie głupie.
        • allerune Re: Jak mam wrócić do życia? 11.03.14, 17:25
          tutaj jest bezdusznie, z minimalną szansą przeniesienia znajomości do "reala"

          polecam inne formy, oczywiście pierwsze co to włącz "filtr" eliminując 90% facetów, których jedynym celem byłoby przelecieć Cię, kolejne 90% wyeliminujesz z innych powodów

          zostaje 1%, który może być coś warty i to mogą być ludzie, którzy coś do Twojego życia wniosą
          • kachaa17 Re: Jak mam wrócić do życia? 11.03.14, 18:17
            tutaj też nie liczyłam na wiele, bo znam te forum i reakcje ludzi, ale z braku laku napisałam tutaj (na forum tematycznych jest mały ruch) i znalazło się parę osób, które potraktowały mój problem we właściwy sposób
            • bia-la Re: Jak mam wrócić do życia? 11.03.14, 22:48
              No więc jesteś inna niż wielu ludzi, nie porównuj się z nimi – często mówisz: miliony ludzi to czy tamto. Jesteś inna, może stałaś się inna i MUSISZ teraz z tym żyć. To jest Twoje życie. Przepraszam za te truizmy. Niestety, jednym jest łatwiej innym trudniej. Jednym wszystko przychodzi łatwo inni muszą się napracować. Takie jest życie. Może ty jesteś w tej drugiej grupie, trudno, pogódź się z tym. Starałam się dokładnie przeczytać Twoje wpisy: wiesz na pewno czego nie chcesz – może nie zawsze słusznie - to może być też obrona przed zmianą (tak np. może być z jogą, której nie chcesz, a o czym pisał Minasz (to niegłupie, co ten chłopak pisał) i żeby zrobić coś innego niż dotychczas, to może być całkiem trafione. Spróbuj czegoś niebezpiecznego, sama się do czegoś sprowokuj (bo na kopa, na którego liczysz od innych bym nie liczyła). A więc pozostaje dowiedzieć się, czego TY chcesz. Całkiem mocno stoisz na nogach, to dobry znak. Prosisz o opinię na forum jednocześnie odrzucając większość opinii (przyznaję jednak, że z niektórymi się zgadzasz) – bo to TY musisz podjąć decyzję. Może jest ona bardzo trudna, i dlatego tak tutaj jęczysz, doprowadzając ludzi do szału. I rób coś. Cokolwiek. Nie stój w miejscu. Świetnie, że chodzisz na zumbę, czy robisz inne rzeczy. Ciesz się tym. Próbuj zrobić coś inaczej niż zwykle - wiesz dobrze czym są nawyki. I nie oskarżaj się, ze czegoś nie robisz. Może na razie nie robisz, a może długo jeszcze nie będziesz robiła. Dobrze jest zapisywać wszystko, żeby po jakimś czasie zobaczyć, czy nie kręcisz się w kółko, W ogóle pisanie to dobra rzecz.
              Może pomogą ci (a może już to znasz): jeśli nie wiesz co robić, zrób cokolwiek tak jakbyś wiedziała czego chcesz (niech zadziała wyobraźnia). Jeśli masz problem z emocjami, zadawaj sobie często (kilka/ kilkanaście razy dziennie) 4 pytania: co czuję? Odp….. Myślę (w zw. z tym uczuciem oczywiście): ..… Chcę: ….. . …. Robię: …..
              No tyle ode mnie. Nastaw się, że nie będzie łatwo.
              • kachaa17 Re: Jak mam wrócić do życia? 12.03.14, 09:02
                bardzo spodobała mi się twoja odpowiedź. Dzięki za wniknięcie w temat.
                I masz rację, wiem że jestem inna niż większość ludzi i może dlatego jest mi tak trudno. Wiem, ze muszę wybrać drogę, która będzie dla mnie odpowiednia. A przekonanie, ze ja wiem najlepiej co jest dla mnie dobre wyniosłam chyba z mitingów (dla dda) - tzn. uwierzyłam, że mogę ufać swoim uczuciom i sobie. Więc to nie jest tak, ze ja odrzucam każdą pomoc. Dodatkowo to jest tak, ze ja polemizuję, z czymś sienie zgadzam ale to nie oznacza, ze po pewnym czasie, po przemyśleniu nie zastosuję się do jakiejś rady. Właśnie wczoraj pomyślałam, ze może jednak spróbuję z jogą?
                A tak z innej strony: to niestety pojawiły się skutki uboczne tego cudownego leku, który mnie zaczął stawiać na nogi. Straszne ściskanie w głowie i nudności. Ale to co ruszył zostało - kontakt z emocjami, możliwość dłuższego skupienia, możliwość logicznego myślenia i oceny sytuacji - bardzo przydatna do analizy przyczyn, które doprowadziły mnie do mego stanu.
                Pewnie będę musiała odstawić ten lek. Postanawiam pozostać w ogóle bez lekarstw - ciekawe co lekarz na to powie.
                • pade Re: Jak mam wrócić do życia? 12.03.14, 09:07
                  Polecam Ci gorąco tego bloga:
                  nerwicalekowa.com/2014/03/11/o-zmuszaniu-neurotyka/
                  • kachaa17 Re: Jak mam wrócić do życia? 12.03.14, 11:12
                    dzięki. To o mnie.
                    • kachaa17 Re: Jak mam wrócić do życia? 12.03.14, 11:15
                      chodziło mi o fragment o neurotyku
                      • pade Re: Jak mam wrócić do życia? 12.03.14, 11:49
                        tak myślałam:)
                        pozostałe artykuły też mogą być o Tobie, poczytaj, nie zaszkodzi
                        to, że nie masz ataków paniki nie oznacza, że nie masz nerwicy lękowej
                        ona się różnie objawia, u każdego inaczej, a przyczyny i sposób leczenia jest taki sam
                        myślałaś o tej książce, którą Ci poleciłam?
                        • kachaa17 Re: Jak mam wrócić do życia? 12.03.14, 12:57
                          zamówiłam ją, ale szczerze przyznam, ze jest dość ciężka. Przeraziła mnie jej forma. Nie wiem, może z czymś mi się kojarzy. Na razie dowiedziałam się, że powinnam więcej ćwiczyć, jeść mniej słodyczy i nie przesadzać z kawą. Jeśli chodzi o kawę to mój organizm sam to reguluje.
                          Teraz nie mam napadów paniki ale kiedyś tez przez to przechodziłam. Wiem co to za ból. Codzienne "umieranie".
                          • pade Re: Jak mam wrócić do życia? 12.03.14, 13:15
                            Ciężka w sensie stylu czy ciężka w sensie wagi?:D Bo gruba to ona jest.
                            Poszukaj rozdziałów o poczuciu własnej wartości, asertywności, przekonaniach i sposobie myślenia. A może już masz tę wiedzę, więc warto by było zastosować ją w praktyce? Metodą Kaizen:)
                            Próbowałaś kiedyś medytacji? Słyszałaś kiedyś o mindfulness? (uważność)
                • pade Re: Jak mam wrócić do życia? 12.03.14, 09:25
                  Wiesz, takie przekonanie, że jesteś "inna" wcale Ci się nie przysłuży. Dlaczego? Bo KAŻDY jest INNY. Nie da się posegregować ludzi wg kategorii. Myślenie: "jestem inna od większości ludzi" jest jakieś takie oceniające, ma pejoratywny wydźwięk. Może zamienic to myślenie na: "jestem wartościowym człowiekiem, jestem jedyna w swoim rodzaju"?
                  • bia-la Re: Jak mam wrócić do życia? 12.03.14, 16:53
                    Myślę, że Kacha nie traktuje swojej "wyjątkowości", żeby się wywyższać, że to rozumie (nie to miałam przecież na myśli). Zresztą co to znaczy każdy jest inny? No pewnie że jest, i co z tego. Liczy się ona dla siebie. Trzeba to oddzielić: bycie dla siebie i bycie z innymi - to już inna para kaloszy, przeglądamy się w innych jak w lustrze i ten społeczny aspekt też jest b. ważny. Ale próbowałabym to oddzielać, przynajmniej na razie, w trakcie stawania na nogi.
                    Choć z drugiej strony jest coś narcystycznego w takich osobowościach, jak Twoja, Kasiu. Taki mechanizm obronny.
                    • kachaa17 dla zainteresowanych 12.03.14, 17:44
                      Na jutro umówiłam się z koleżanką. Mam do niej pojechać, do innego miasta 40 km. Zobaczymy czy nie odwołam w ostatniej chwili.
                      A druga rzecz: miałam dziś przez telefon rozmowę kwalifikacyjną ! Ale się zdziwiłam jak facet zadzwonił i zadawał mi pytania takie jak na zwykłej rozmowie twarzą w twarz.
                      Pierwsze pytanie to było o moją dwuletnią przerwę w pracy. A ja całkiem naturalnie i z pewnością siebie odpowiedzialnym, ze wszystko się zgadza, że nie pracowałam z powodów osobistych. A odpowiadałam z taką werwą i entuzjazmem tylko dlatego, tuż przed tą rozmową skończyłam rozmowę z koleżanka, która to rozmowa spowodowała moje podekscytowanie, pobudzenie, przywrócenie do życia i zadowolenie.
                      Nie obiecuję sobie wiele po tej rozmowie ale zawsze to jakieś doświadczenie. Przekonałam się, ze muszę być bardziej konsekwentna w podawaniu ile chcę zarabiać.
                      • promenadowa Re: dla zainteresowanych 12.03.14, 23:30
                        i tu Ci piąchę Kobieto walę! jestem z Tobą nie bądź kluchą! Bądź SILNĄ KACHĄ!!!! :D Pozdro :D nie chciałam Cię zdołować, to metoda, którą mnie prowadzą w firmie w życiu.. do dna potem w tyłek w górę i tak 6 rok leci! :P
                        Trzymam kciuki
                      • thoomas233 Re: dla zainteresowanych 19.03.14, 09:15
                        Jeżeli mogę ci doradzić to idź do kościoła i naprawdę nie słuchaj tych co wyszydzają mi pomogło ,pomógł mi mój Anioł Stróż i ty go masz .Kiedyś byłem najnieszczęśliwszym człowiekiem na ziemi, dzisiaj też mam problemy jak każdy ale od kiedy poznałem Boga jakoś się układa i i nie obchodzi mnie dzisiaj opinia ludzi na temat Wiary .Ci co Boga nie poznali się tak zachowują .Powodzenia i Pozdrawiam ps. Nie jestem jakimś nawiedzonym Katolikiem ,tak po prostu mi pomógł mój Anioł Stróż ,wierze że i tobie pomoże .Pomyśl o nim
                        • kachaa17 Re: dla zainteresowanych 19.03.14, 10:21
                          niestety, choćbym mocno chciała nie potrafię uwierzyć w Boga pojmowanego przez kościół chrześcijański, mimo, że a może właśnie dlatego, że zostałam wychowana w bardzo "religijnym" domu. Zazdroszczę tym co wierzą i chodzą do kościoła. Uważam, że może to dać duże poczucie bezpieczeństwa.
                          • thoomas233 Re: dla zainteresowanych 19.03.14, 11:31
                            Staraj się myśleć o swoim Aniele Stróżu i przywołuj go w myślach .Poproś go o jakiś znak żebyś mogła uwierzyć .Na pewno cię wysłucha .Nie można mieć lepszego przyjaciela jakkolwiek to nieracjonalnie brzmi taka jest prawda.
Pełna wersja