już sama nie wiem

05.03.14, 19:31
Mój związek chyba się wypala. Jesteśmy razem 3,5 roku, na początku tak jak zwykle a teraz, każdy ma swoje sprawy. Ja W swoim laptopie szukam szczęścia on w swoim, i tak co wieczór po pracy. Żadnych rozmów tylko te z konieczności, siedzimy i wegetujemy, kochamy się często więc tu nie ma problemu, ale jesteśmy strasznie oddaleni od siebie tak czuje, nie mamy wspólnych zainteresowań. Jak myślicie czy po tak krótkim czasie bycia ze sobą wróży to dobrze? Mam 25 lat on 33. dziękuję za jakąkolwiek odpowiedz
    • leptosom Re: już sama nie wiem 05.03.14, 19:40
      rozejrzyj się za wporzo kochankiem. odżyjesz!
      • minasz Re: już sama nie wiem 08.03.14, 06:43
        nie potrafisz czytac ze zrozumieniem ona nie ma problemow seksualnych w zwiazku
        tylko jest nim strasznie intelektualnie zyciowo znudzona- owszem mozna wpadac w krotkie romanse ktore na moment pomoga ale tylko na moment-a potem moze byc jeszcze wiekszy niesmak
    • gyubal_wahazar Re: już sama nie wiem 05.03.14, 19:47
      Jeśli jesteście z cyntrali, to właśnie weturilki ustawili. Na nocny patrol można się wybierać, a potem kocioł gdzieś w patykach. Nawet po małym wiplerku można przyjąć dla wyostrzenia wzroku
    • maitresse.d.un.francais Re: już sama nie wiem 05.03.14, 19:53
      Myślimy, że istnieje wyobrażenie, jakoby dobry związek polegał na nieustannym kontakcie, w dodatku wyłącznie pozytywnym, 24 godziny na dobę.

      I że jest ono bardzo szkodliwe.
      • light_in_august Re: już sama nie wiem 05.03.14, 20:04
        Nie, nie jest szkodliwe. Różni ludzie mają różne potrzeby - jedni lubią lekki dystans i spotykają się tylko w łóżku albo na śniadaniu w kuchni i jest im super, inni potrzebują dużo bliskiego kontaktu na wielu płaszczyznach. Ważne, żeby się dobrać tak, żeby te oczekiwania co do wspólnego spędzania czasu były podobne.
        • maitresse.d.un.francais Re: już sama nie wiem 07.03.14, 19:13
          light_in_august napisała:

          > Nie, nie jest szkodliwe.

          Jest, bo żaden związek na świecie tak nie wygląda, każdy przechodzi kryzysy.
    • gustavo.fring Re: już sama nie wiem 05.03.14, 20:20
      Skoro ci to nie odpowiada, to co robisz żeby to zmienić?
      • jan_hus_na_stosie2 Re: już sama nie wiem 07.03.14, 19:23
        gustavo.fring napisał:

        > Skoro ci to nie odpowiada, to co robisz żeby to zmienić?

        no jak to co, stworzyła przecież wątek na forum, to mało? ;)

      • armos Re: już sama nie wiem 07.03.14, 20:14
        Robię tyle ile uważam za stosowne nic na siłę,
        niepotrzebnie założyłam wątek, jednak z nikim o tym nie rozmawiam w związku z tym wasza opinia jest mile widziana :)
    • samuela_vimes Re: już sama nie wiem 07.03.14, 19:29
      o rany, z chłopem pogadaj o tym, a nie na forum. Mam wrażenie, że ponad 80% nieudanych związków tutaj, to brak komunikacji i rozmowy między partnerami. Tak trudno porozmawiać o swoich oczekiwaniach, o tym czego ci brakuje, czego jemu? O tym co chciałabyś zmienić, co on? O tym jak ty się czujesz w tym związku, jak on? Po co wy się dobieracie w pary ludzie, skoro nie umiecie i nie chcecie o was rozmawiać?
      • jan_hus_na_stosie2 Re: już sama nie wiem 07.03.14, 19:39
        ludzie przeceniają znaczenie rozmowy, im dłużej żyję na tym świecie tym bliżej jestem takiego poglądu

        • samuela_vimes Re: już sama nie wiem 07.03.14, 19:49
          ale ja piszę z autopsji, jestem w naprawdę bardzo szczęśliwym związku od 10 lat i wiem, że to właśnie umiejętność rozmowy i słuchania sprawia, że nasz związek jest udany. Nie mówię, że to wszystko, bo dochodzą do tego inne opcje, ale rozmowa to 60% sukcesu. Żeby nie było, że tylko o sobie piszę, podobne zdanie mają inne osoby będące w szczęśliwych związkach.
          • armos Re: już sama nie wiem 07.03.14, 20:11
            Od rozmowy i owszem ale ile można prowadzić monolog?
          • light_in_august Re: już sama nie wiem 07.03.14, 20:13
            Tak, rozmowa jest dobra na wszystko, ale niestety często ludzie a) nie potrafią rozmawiać bez obrażania się, obrzucania pretensjami, b) słuchać nie umieją, a nawet jak słuchają, to nie bardzo pojmują, o co właściwie drugiej stronie chodzi, c) a w końcu nawet jak porozmawiają, to nie zawsze umieją oczekiwania drugiej strony spełnić. Więc to nie tak, że pogadasz sobie i pstryk, wszystko staje się piękne i łatwe, problem jest ciut bardziej złożony ;)
            • armos Re: już sama nie wiem 07.03.14, 20:16
              dokładnie
          • jan_hus_na_stosie2 Re: już sama nie wiem 07.03.14, 21:44
            samuela_vimes napisała:

            > ale ja piszę z autopsji

            ja również :) zauważyłem coś takiego, jest rozmowa z kobietą, ja mam inne zdanie, ona ma inne, widząc, że żadne nie przekona drugie do swojego zdania proponuję kompromis, ja ustąpię tu i tu, ty ustąpisz tu i tu

            w 90% przypadków wygląda to tak, że albo kobieta nie chcę ustąpić nawet o jotę, albo deklaruje, że ustąpi w jakiejś kwestii (ja oczywiście również), ale w momencie gdy ja dotrzymuję umowy i ustępuję, ona ze swoje strony tego nie robi

            może Ty miałaś szczęście i trafiłaś na te 10% rozsądnych ludzi, nie wiem :)

      • armos Re: już sama nie wiem 07.03.14, 20:09
        Rozmawiam, on nie widzi problemu dla niego wszystko jest ok, taki typ, lubi spokojne życie, rutynę, siedzieć w domu, tv internet, ja z kolei nie. Chciałabym czasem gdzieś wyjść, niestety wszystko przelicza, to za drogie tamto się nie opłaca bo przecież w domu lepiej.
        • samuela_vimes Re: już sama nie wiem 07.03.14, 20:48
          a nie możesz po prostu czegoś zorganizować? jakiejś wycieczki, wypadu za miasto, cokolwiek i oznajmić, że chciałabyś mu zrobić niespodziankę?
        • wszedlem Re: już sama nie wiem 08.03.14, 03:10
          "sie nie oplaca" jest dla mnie straszakiem. juz niedaleko do "nie idziemy na urodzinych naszych znajomych, bo trzeba bedzie kupic prezent za stowe, a zjemy i wypijemy pewnie za mniej, plus taksowka i nie daj boze nieprzewidziane wydatki, nie oplaca sie."

          raz bylem z taka osoba. o matko.
          • armos Re: już sama nie wiem 08.03.14, 14:29
            > "sie nie oplaca" jest dla mnie straszakiem. juz niedaleko do "nie idziemy na ur
            > odzinych naszych znajomych, bo trzeba bedzie kupic prezent za stowe, a zjemy i
            > wypijemy pewnie za mniej, plus taksowka i nie daj boze nieprzewidziane wydatki,
            > nie oplaca sie."
            >
            > raz bylem z taka osoba. o matko.

            Takie akcje też już były.
            • sweet_pink Re: już sama nie wiem 08.03.14, 14:40
              Skąpiec. A fuj.

              Aż się przypomina temat światowej sławy. Może nie wiem weź się dopisz :P
        • sweet_pink Re: już sama nie wiem 08.03.14, 13:34
          Zacznij wychodzić sama/z koleżanką.
    • mariuszg2 Re: już sama nie wiem 07.03.14, 19:58
      armos napisała:

      > Ja W swoim laptopie szukam szczęścia on w sw
      > oim, i tak co wieczór po pracy.

      a weź tam wirtualnie wyhacz go na fejsie albo innym edarlin, ze niby wiesz szukasz, chcesz, ze beznadziejnie z twoim teraz i że on wyqrwiasty jest w deche i wyebany w kosmos, że aż Ci stringów zapomniałaś pod spódnicę założyć....no normalnie....ale jak już PMS Ci przejdzie i staniesz tet a tet z prawdziwymi problemami dorosłego życia...
      • armos Re: już sama nie wiem 07.03.14, 20:10
        Na fejsie się nie udziela ani na żadnych innych portalach ;)))
        • mariuszg2 Re: już sama nie wiem 07.03.14, 20:36
          no to jak on bez portali to macie szansę.... dużo zdrufka życze i pożycia w szczęściu, pomyślności, z gromadką dzieciarni aż po grobową deskę...czy tam chłód stali komory krematorium
          • maly.jasio sama w taka noc... 07.03.14, 20:51
            a ich czterdziestu...

            - to jest przykrywka , Mario...
            na fejsie sie nie udziela, bo to za duzo roboty...
            a popisujac w Necie stosuje przykrywke dla realnych amorow w realu...
            • mariuszg2 Re: sama w taka noc... 07.03.14, 21:11
              no popatrz Janek....jakie te baby są....a ja już ją sobie nawet wyidealizowałem i na pomoc wpław chciałem przez fale zimnej i brudnej Wisły na drugi brzeg....o tak właśnie jak w tej ludowej śpiewance hej....

              • maly.jasio Przejdziem Wisle, przejdziem Warte... 07.03.14, 21:25
                mariuszg2 napisał:
                > i na pomoc wpław chciałem przez fale zimnej i brudnej Wisły na drugi brzeg....
                > o tak właśnie jak w tej ludowej śpiewance hej....


                Przejdziem Wisle, przejdziem Warte...
                - wszystko w swoim czasie, Mario

                Tej Wisly to wcale nie musisz wplaw...
                w 2013 sie zalozylem, ze przejde Wisle o suchym pysku...
                w Kazimierzu...
                i w najglebszym miejscu mialem 90 cm...
                z tym, ze to nie bylo calkiem tak...
                na zachete dalem sobie Cwiartke na lewym brzegu, a w nagrode dostalem nastepna Cwiartke na prawym...
                • mariuszg2 Re: Przejdziem Wisle, przejdziem Warte... 07.03.14, 21:36
                  maly.jasio napisał:

                  > w Kazimierzu...
                  > i w najglebszym miejscu mialem 90 cm...

                  noooooo.... ja w najgłębszym miejscu to na metry mierzę... i wcale nie z Kazimierzem....ale z jego najmłodszą córką

                  > na zachete dalem sobie Cwiartke na lewym brzegu, a w nagrode dostalem nastepna
                  > Cwiartke na prawym...

                  nie chodzi o ilość ale jakość.... ja tam mogę i setkę byle fala deskę poniosła a jak para jest to i parę glajding na Wiśle w marcu toruński gotyk starówki z ojcem T podziwiać....

                  wolisz brunetki czy blondynki? a kalllka to jaka jest? ;p
                  • maly.jasio Przejdziem Wisle, przejdziem Warte... i przelecim. 07.03.14, 21:44
                    mariuszg2 napisał:
                    > wolisz brunetki czy blondynki?

                    - od pewnego wieku - to mi wszystko jedno....
                    (brunetki, blondynki - ja wszystkie was dziewczynki....)

                    a kalllka to jaka jest? ;p

                    piekna brunia, 1,70...
                    - ale zonate golodupce zle u niej rokuja...
                    eehh...
                    • mariuszg2 Re: Przejdziem Wisle, przejdziem Warte... i przel 07.03.14, 21:49
                      maly.jasio napisał:

                      > piekna brunia, 1,70...
                      > - ale zonate golodupce zle u niej rokuja...
                      > eehh...

                      oj tam, ważne, żeby miała niebieskie oczęta i dobre serce....sprzedam na złom nieco miedzi z PGE (polska grupa energetyczna) i już mi będzie łatwiej u Fukiera sute napiwki dawać za kaczusię w buraczkach....a kaczusie na sedusio zdrowiuchne, że hej.... a wiadomo przez kaczusie do łusia bęc...
    • sweet_pink Re: już sama nie wiem 07.03.14, 20:26
      Myślałaś może, że to nie jest kwestia związku tylko tego, że oboje balansujecie na granicy uzależnienia od ekranu (albo już któreś z was jest uzależnione)? Ja bym poważnie rozważyła tą ewentualność i natychmiast poszukała innych wieczornych rozrywek. Jeśli nie dla związku, to dla samej siebie, dla poprawienia jakości własnego życia.
    • system.tzw.edukacji Re: już sama nie wiem 07.03.14, 20:57
      > Ja W swoim laptopie szukam szczęścia on w swoim, i tak co wieczór po pracy.

      Jest na to prosta rada: zainstalujcie sobie jakiś na maksa zjebany system operacyjny, na przykład Windows, Linux albo OS X – zaraz się Wam odechce siedzenia przed komputerem. :)
      • lled Re: już sama nie wiem 08.03.14, 03:46
        akurat wymieniles 2 najlepsze OS. X i Rhel
        widze ze ty ciagniesz na tablecie bez prawdziwego OS
        • system.tzw.edukacji Re: już sama nie wiem 08.03.14, 11:37
          > akurat wymieniles 2 najlepsze OS. X i Rhel

          OS X ssie jak odkurzacz hotelowy, to system dla dobry dla hipsterów i głupich panienek – używam tylko dlatego, że to jedyny Unix, na którym odpala Photoshop. W dodatku polityka i marketing firmy Apple to jest chyba jakiś żart, drażni mnie niepomiernie, nawet Microsoft mnie tak nigdy nie wpieniał.

          Rhel nie używałem, ale Linux, przy całej mojej sympatii dla tego projektu, jako system desktopowy ssie, ponieważ kuleje obsługa sprzętu i brakuje niektórych aplikacji (jak choćby wspominany Photoshop).

          > widze ze ty ciagniesz na tablecie bez prawdziwego OS

          A skąd, mam Maca, piec z Windą oraz netbooka z Fedorą (jedyne distro, jakie mi się udało na nim odpalić, nawet Ubuntu poległo).
          • nudzimisie_strasznie Re: już sama nie wiem 08.03.14, 11:51
            Bardziej niż kariera kliszy "epicko", zadziwia mnie tylko wejście w użycie słowa "ssać".
            • system.tzw.edukacji Re: już sama nie wiem 08.03.14, 11:56
              > Bardziej niż kariera kliszy "epicko", zadziwia mnie tylko wejście w użycie słowa "ssać".

              Też nie lubię tego sformułowania, nowomowa komputerowców.
    • minasz Re: już sama nie wiem 08.03.14, 06:48
      a co chciałabys robic?
      ten twoj facet jest troche starawy i tu tez moze byc problem
      • armos Re: już sama nie wiem 08.03.14, 14:34
        Cokolwiek, by tylko nie siedzieć ciągle przed tv.
        Wyjść do kina, teatru, na spacer, do restauracji, znajomych, pobiegać razem no nie wiem po prostu aktywniej spędzać czas. Ileż można siedzieć w domu.
        • leptosom Re: już sama nie wiem 08.03.14, 15:19
          do restauracji rzeczywiście nie ma sensu chodzić:)
    • man_sapiens Re: już sama nie wiem 08.03.14, 15:34
      Ależ to rutynowa, banalna sprawa. Wymaga niewielkich inwestycji i sporo pracy.

      Wyłącz swój komputer. Sprawdź, czy jest wyłączony i wyłącz, naprawdę wyłącz. Kup flaszkę dobrego wina i coś dobrego do przegryzania - nie do wielkiego jedzenia i raczej niesłodkie (orzeszki, suszone owoce, oliwki, dobry ser, papryczki - co lubicie). Jak nie wiesz, które wino jest dobre a niedrogie: Chianti (czerwone), australijski Chardonnay (białe) , Prosecco (z bąbelkami) w Lidlu to pewniaki - smakują każdemu i kosztują koło 15zł. Wieczorem, po pracy, wyciągnij na stół dwa kieliszki, korkociąg, talerzyki z tą przekąską. Włącz muzykę, która lubicie oboje - bardzo cicho (żeby nie przeszkadzała w rozmowie) . Poproś faceta o otwarcie i rozlanie wina (nie wypada, żeby dama to robiła gdy tylko jest w okolicy facet). Przy winie zacznij z nim rozmawiać. Plany wakacyjne albo wspomnienia z wakacji, na co warto wybrać się do kina, o wspólnych przyjaciołach, najnowsze plotki, o drzęderze albo jego braku, o ciekawym artykule w tygodniku albo o jakiejś książce, o pogodzie, o zbawieniu albo potępieniu, o muzyce, o podglądaniu ptaków, o nowych sąsiadach, o d... Marynie. O czymkolwiek. Nie o pracy i nie o polityce, na pewno nie o stanie konta w banku i koniecznym remonciku mieszkania. I także nie o stanie twojego czy jego ducha. To ma być przyjemna rozmowa o niczym poważnym. Patrz mu przy tym w oczy - ale nie nachalnie, uśmiechaj się i zachwycaj w duszy swoim wspaniałym facetem. Jak się da, to usiądź blisko niego i się delikatnie przytul (wtedy oczywiście nie patrz w oczy, cię szyja rozboli).

      Tak robisz co najmniej dwa razy w tygodniu. Zwiększaj częstotliwość do prawie codziennie (wtedy zastępuj większość flaszek z winem - herbatą, inaczej wątroba cierpi). Umów się z nim na wyjście "do miasta" (kino, zakupy, kawiarnia, obiad w knajpie, włóczenie się po starym mieście jeżeli takie macie) i na wypad na świeże powietrze (spacer, basen, jogging, rower czy wyjazd do lasu). Będzie przez to więcej tematów do miłych rozmów - rozmowy są ważniejsze niż te wspólne imprezy.

      To w sumie dużo pracy, ciągłej i nieustannej - ale bardzo przyjemnej pracy i zawsze skutkuje. Za to lenistwo zabija każdy związek, nawet miłość się nie uchroni.
      • miau.weglowy Re: już sama nie wiem 08.03.14, 17:17
        > i się delikatnie przytul (wtedy oczywiście nie patrz w oczy, cię szyja rozboli)

        i tu mi sie przypomniala instrukcja zakladania ponczoch ;)
Pełna wersja