co o tym myślicie...przemoc z rąk brata...

18.08.04, 11:40
właściwie odkad pamiętam sprzeczki z moim bratem należały do codzienności, no
ale dzieci jak to dzieci...rodzeńswto ,"przecież czasem się kłóci"to
normalne.wyrosną z tego...nie wyrośliliśmy, wyrósł tylko mój brat, który
obecnie przewyższą mnie nietylko wzrostem,ale siłą.Boję się strasznie, bo
tylko pod byle pretekstem dostaję pięścią w ramię lub słyszę nizbyt
cenzuralne i bardzp raniące mnie słowa(czasmi bardziej niż te
uderzenia).Ojciec w domu niem a nic do gadania, a matka,albo jest za słaba na
to by coś zrobić, nie potrafi, nie wiem.boi się..własciwie to wygladą na
koniec na to,że to ja jestem wszytkiemu winna,"że się przecież 'proszę' "....

ostatnio do akcji wszedł mój chłapak i powiedział mojej mamie co myśli
o "przemocy w rodzinie", zrobiło sie jeszcze większe hallo..


własciwie.po co ja to piszę?!bo już jestem na skraju...nie wiem co mam
robić...mam różne myśli...

słyszy się jak to w domu gdzie króluje alkoholizm dzieją się różne rzeczy...u
mneinie ma wódki...obydwoej z bratem studiujemy na bardzo dobrych kierunkach
a nasza rodzina uważana jest za tzn. norlmalną i w ogóle...

wstyd komuś powiedzieć...mama zresztą uwaza,ze "nikt obcy nie powinien sie
wtrac",dlatego mój chłopak teraz się stał wrogieme publicznym.....ech
    • Gość: pdf Re: co o tym myślicie...przemoc z rąk brata... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.08.04, 11:43
      A ile lat macie?Widać że szczeniak zdominował całą rodzinkę,ciebie,matkę i
      jeszcze tatusia(sic).Rośnie mały hitlerek.
      • tryniity młodzi, inteligentni ludzie... 18.08.04, 11:56
        właśnie o to chodzi,że nie mały,że już urusł...ma z metr 90..i jak już pisałam
        studiujemy.../wiesz...inteligentni, młodzi ludzie, no i co z tego jeśli mają
        problemy..(chyba sami ze sobą)i wciągają w to swoich najbliższych poprzez
        jakieś nękanie psychiczne i(w moim przypadku także fizyczne....):(
        • Gość: krysia Re: młodzi, inteligentni ludzie... IP: *.icpnet.pl 18.08.04, 13:13
          Trynity ja z moim bratem mam to samo. Czesto zdarza sie, że mnie uderzy i to
          mocno. Kiedyś zerwał mi paznokieć z kciuka w jakiejś potyczce. Z tym nic nie
          można zrobić, jedynie sie wyprowadzić i jak najmniej kontaktów z kochanym
          braciszkiem. Rodzina nigdy nie reagowała.
          • Gość: Neo Nie pisz takich rzeczy IP: 195.56.149.* 22.08.04, 09:23
            Gość portalu: krysia napisał(a):

            > Trynity ja z moim bratem mam to samo. Czesto zdarza sie, że mnie uderzy i to
            > mocno. Kiedyś zerwał mi paznokieć z kciuka w jakiejś potyczce. Z tym nic nie
            > można zrobić,

            I sama przestań w to wierzyć. Można zrobić, chociaż trudno na pewno bradzo zrobić pierwszy krok. Ale przed nawet najdalszą drogą trzeba ten 1. zrobić.

            Przemoc w rodzinie to przestępstwo. Należy zgłosić to Policję. Wiem, wiem - lepiej czasem pozostać ofiarą, niż rozpoczynać nową drogą. W końcu wiadomo kto bije, bije od dawna, to lepsze to niż nowe wyzwania - takie jak przerwanie tego łańcuszka.

            Ale czasem warto w koncu sie zdobyc nim bedzie za pozno, zrobic ten krok, ktory wydaje sie straszniejszy niz bycie ofiara przemocy ... ale czy moze nie dac sobie szansy na normalnosc?


            I nie wierzcie w to, co widzicie w TV, czytacie w gazetach, ze ktos zrobil cos takiego, to potem mial jeszcze gorzej, ze nie dosc, ze rodzina sie odwrocila calkiem (co to za rodzina swoja drogą tolerująca takie zachowania wobec jednego ze swoich członków), że Policja nie pomogła, że ośrodki pomocy społecznej są bezradne.
            To tylko media, one muszą się żywić takimi sprawami, żeby widz obejrzał, a tak naprawdę, to są to może wypadki jedne na tysiące.

            Trzeba czasem postawić wszystko na jedną szalę, nim kompletnie zostaniemy zniszczeni. Czy to fizycznie, czy psychicznie...
        • Gość: Asik Re: młodzi, inteligentni ludzie... IP: *.233.233.90.devs.futuro.pl 18.08.04, 13:32
          tryniity napisała:

          > właśnie o to chodzi,że nie mały,że już urusł...ma z metr 90..i jak już
          pisałam
          > studiujemy.../wiesz...inteligentni, młodzi ludzie, no i co z tego jeśli mają
          > problemy..(chyba sami ze sobą)i wciągają w to swoich najbliższych poprzez
          > jakieś nękanie psychiczne i(w moim przypadku także fizyczne....):(

          To już nie mały tyran urósł.

          A, to są skutki nie reagowania na takie rzeczy wcześniej, w dzieciństwie.
          Przyjdzie moment, że jak nie będzie Ciebie miał po drodze, to i Waszą mamę
          uderzy. A, może już to zrobił? To będzie utrwalało się i dalej na innych
          przenosiło się. On myśli, że tak można robić. Rodzice powinni zareagować na to.
          Ojciec musi w końcu postawić się. A, mama też nie może jemu pobłażać.
          Później Twój brat będzie też swoją żonę bił.
          Widać, że ma skłonności do używania siły, aby innych sobie podporządkować.
          Nie można od tego uciekać, bo to będzie narastało.

          • maretina Re: młodzi, inteligentni ludzie... 18.08.04, 17:04
            to samo sie robi z braciszkiem co z kazda inna osoba, ktora stosuje przemoc:
            obdukcja i policja.
            jak sam nie rozumie to prokurator go nauczy.
            wiem, ze to drastyczne, ale jesli rodzice nie reaguja to cos musisz zrobic.
            • Gość: veravera Re: młodzi, inteligentni ludzie... IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 18.08.04, 20:22
              to nie jest do konca sposob. O ile wiem to jesli nie spowoduje sie utraty
              zdolnosci do pracy powyzej dni siedmiu to nie ponosi sie znaczacych (czytaj:
              skutecznych)konsekwencji. Wiec gdyby braciszek zlamal ci reke (nie zycze! tylko
              gdybam)to mialoby to jakis skutek, ale since i otarcia nie robia wrazenia na
              policji, ktora jezdzi do ludzi, co potrafia sie z siekiera ganiac po pijanemu
              itd. Wierz mi, przemoc domowa potrafi byc o wiele drastyczniejsza. Co nie
              znaczy oczywiscie, ze bagatelizuje twoj problem. Nie zdziw sie jednak, jesli
              metoda "obdukcja+policja nie przyniesie rezultatow, jeszcze bedziesz miala
              przerabane u rodzicow, ze z brata robisz kryminaliste, ze obcy nie musza o tym
              wiedziec, ze wynosisz brudy z domu itd. Zastanow sie wiec nad ta metoda, bo
              mozesz wiecej stracic niz zyskac

              Zycze rozwagi i cierpliwosci

              A najlepiej "idz na swoje" o ile mozesz oczywiscie. Wiem, ze to latwo dawac
              takie rady, ale moze np. zamieszkanie z chlopakiem byloby jakims wyjsciem?
              • Gość: Neo Źle wiesz. IP: 195.56.149.* 22.08.04, 09:29
                Gość portalu: veravera napisał(a):

                > to nie jest do konca sposob. O ile wiem to jesli nie spowoduje sie utraty
                > zdolnosci do pracy powyzej dni siedmiu to nie ponosi sie znaczacych (czytaj:
                > skutecznych)konsekwencji.

                Przemoc w rodzinie to przestępstwo, na dodatek ścigane z urzędu!

                Co do obdukcji, oczywiście, że to dobry dowód, ale gdy go nie ma też warto - jeżeli już zdecydowałaś się na to - zgłaszać takie zdarzenia Policji.
                Zgłoszenie muszą przyjąć, a co jest na piśmie to zawsze ma swoją moc.
                Ziarnko do ziarnka i potem jak znalazł będzie to, że od dłuższego czasu mają miejsca takie zdarzenia.

                Jeżeli zaś póki co nie masz jeszcze podjętej decyzji o tym, aby poprosić o pomoc służby do tego powstałe to zapisuj sama sobie wszystkei zdarzenia - datę, opis sytuacji, jak się zaczęło, co się wydarzyło, jak się czujesz w tej chwili psychicznie i fizycznie.
                W przyszłości, jeżeli zgłosić się na Policję, czy do Prokuratury będziesz miała wzystko uporządkowane. Inaczej po latach zapomina się isttone fakty ... czy możesz dziś wypisać wszystkie sytuacje, kiedy wobec Ciebie zastosowano przemoc... wątpię szczerze.

          • reniatoja Re: młodzi, inteligentni ludzie... 18.08.04, 20:30
            Gość portalu: Asik napisał(a):

            > A, to są skutki nie reagowania na takie rzeczy wcześniej, w dzieciństwie.
            > Przyjdzie moment, że jak nie będzie Ciebie miał po drodze, to i Waszą mamę
            > uderzy. A, może już to zrobił? To będzie utrwalało się i dalej na innych
            > przenosiło się. On myśli, że tak można robić. Rodzice powinni zareagować na
            to.

            Bzdura. Ja tluklam sie z bratem w dziecinstwie non stop, nikt za bardzo w to
            nigdy nie ingerowal, zawsze doprowadzalam go do łez, bo bylam starsza i
            silniejsza, a potem, gdy on mnie przerosl, zmeznial, to juz nigdy mnie ani
            nikogo nie dotknal. Dzis (i od wielu juz lat ) jestesmy najbardziej na swiecie
            kochajacym sie rodzenstwem, a w dziecinstwie ciagle sie bilismy i w zasadzie,
            jesli juz, to zawsze ja bylam karcona, bo bylam starsza, powinnam wiec byla byc
            madrzejsza. Wg mnie zalezy to (jak bedziemy zachowywyac sie jako dorosli
            ludzie) od jakichs sklonnosci, rozsadku, moze srodowiska w jakim wzrastamy, a
            nie reagowania rodzicow na bijatyki dzieci w dziecinstwie.



            > Ojciec musi w końcu postawić się. A, mama też nie może jemu pobłażać.
            > Później Twój brat będzie też swoją żonę bił.
            > Widać, że ma skłonności do używania siły, aby innych sobie podporządkować.
            > Nie można od tego uciekać, bo to będzie narastało.
            >
            • Gość: Asik Re: młodzi, inteligentni ludzie... IP: *.233.233.90.devs.futuro.pl 19.08.04, 09:02
              reniatoja napisała:

              > Gość portalu: Asik napisał(a):
              >
              > > A, to są skutki nie reagowania na takie rzeczy wcześniej, w dzieciństwie.
              >
              > > Przyjdzie moment, że jak nie będzie Ciebie miał po drodze, to i Waszą mam
              > ę
              > > uderzy. A, może już to zrobił? To będzie utrwalało się i dalej na innych
              > > przenosiło się. On myśli, że tak można robić. Rodzice powinni zareagować
              > na
              > to.
              >
              > Bzdura. Ja tluklam sie z bratem w dziecinstwie non stop, nikt za bardzo w to
              > nigdy nie ingerowal, zawsze doprowadzalam go do łez, bo bylam starsza i
              > silniejsza, a potem, gdy on mnie przerosl, zmeznial, to juz nigdy mnie ani
              > nikogo nie dotknal. Dzis (i od wielu juz lat ) jestesmy najbardziej na
              swiecie
              > kochajacym sie rodzenstwem, a w dziecinstwie ciagle sie bilismy i w zasadzie,
              > jesli juz, to zawsze ja bylam karcona, bo bylam starsza, powinnam wiec byla
              byc
              >
              > madrzejsza. Wg mnie zalezy to (jak bedziemy zachowywyac sie jako dorosli
              > ludzie) od jakichs sklonnosci, rozsadku, moze srodowiska w jakim wzrastamy, a
              > nie reagowania rodzicow na bijatyki dzieci w dziecinstwie.
              >

              Tylko, że jeśli on tak zachowuju się jak opisała autorka, jak jest dużo starszy
              i podobno inteligentny, to znaczy, że to może też nie były takie zwykłe
              bijatyki, normalne dla wieku dziecinnego:-)
              A, środowisko najważniejsze i to, które ma wychować i pokazać co dobre, to
              właśnie jest rodzina. Nie można zwalać na jakieś inne środowisko, w którym on
              przebywa.
              Kiedyś widziałam np. na ulicy, jak chłopczyk siostrę uderzył tak, że to nie
              była normalna bójka między rodzeństwem, ale inna rzecz, którą on naśladował. A,
              mamusia do dziewczynki uderzyła, aby ją uspokoić, a powinna chłopcu od razu
              naprostować, że nie można tak innych bić. Nie tylko słabszą siostrę, ale że
              jest to dziewczynka. Jak ma się tłuc to niech bije się ze swoimi kolegami, a
              nie słabszych. Tylko, że dla matki, tak wyglądało, że jest to normalne, że
              mężczyzna bije kobietę:-)

              Autorka opisała, jak zachowują się i jacy są bierni jej rodzice.
              Nie napiszemy, czy powiemy o swojej rodzinie wszystkiego nie tylko ze względu
              na tabu, o którym mówi autorka, ale też, że jest to nasza najbliższa rodzina i
              kochamy się:-)Kochamy naszych najbliższych i też nie chcemy mówić o nich źle.
              Wychowaliśmy się też w niej i nie widzimy pewnych nieprawidłowości. Jeśli on
              tak zachowuje się, a nie jest już dzieckiem i powinien nad tym panować i
              szczególnie wiedzieć, że ktoś jest słabszy i innej płci. A, jeśli już jej
              chłopak zareagował na to, to znaczy, że jest faktycznie źle.


            • Gość: Neo Czytaj uwaznie IP: 195.56.149.* 22.08.04, 09:33
              reniatoja napisała:


              > Bzdura. Ja tluklam sie z bratem w dziecinstwie non stop, nikt za bardzo w to
              > nigdy nie ingerowal, zawsze doprowadzalam go do łez, bo bylam starsza i
              > silniejsza, a potem, gdy on mnie przerosl, zmeznial, to juz nigdy mnie ani
              > nikogo nie dotknal. Dzis (i od wielu juz lat ) jestesmy najbardziej na swiecie
              > kochajacym sie rodzenstwem, a w dziecinstwie ciagle sie bilismy


              Jej brat juz dorosl. Oni juz sa dorosli-studia. Z tego co czytam ja, to nie sa przepychanki dzieci zatem.
    • Gość: czarka Re: co o tym myślicie...przemoc z rąk brata... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 18.08.04, 17:27
      no ja miałam od dzieciństwa brata, który rządzil wyznaczał mi na przykład na
      którym krzesle miogę siadac a na którym nie. potrafił mnie uderzyć .
      potem jak dorośliśmy byliśmy naqwet jakiś czas sobrymi przyjaciólmi, zwierzał
      mi się ja jemu. To niegłupi facet. Od kilku lat za to nie rozmaiwamy ze soba
      wogóle. dlaczego? nie wiem.
      moge podjerzewac, tylko.
      Brat jest młodszy, ale też wyrósl, ponad 190 cm.
      Traktuje mnie jak zpozycji siły i szefa. nie może mnie juz uderzyć, bo wie, że
      nie daruję. dlatego zgadzam sie, że w razie czego powinnaś zawiadomić
      prokuratura. Dlaczego gówniarz ma terroryzować całą rodzinę? .
      moja matka na przykład się mojego brata boi, choc on nikogo nie bije. to "
      tylko" terror psychiczny.
    • Gość: lulu Re: co o tym myślicie...przemoc z rąk brata... IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 19.08.04, 09:20
      To chyba dalszy ciąg chamienia społeczeństwa. Tak jak nikt nie uważa za problem
      rzucanie kurwami w każdej sytuacji (przez ludzi wykształconych, a nie jakichś
      mętów spod budki z piwem), tak i nikt nie będzie uważał, że bicie siostry to
      jakiś powód do niepokoju.
      Przykro mi że masz takiego brata. Na Twoim miejscu spróbowałabym zagrozić mu
      np. uświadomić mu, że wyrośliście już z czasów piaskownicy, że jesteś dorosła i
      nie pozwolisz sobie na takie traktowanie, a jeśli nadal tak będzie, to wezwij
      policję. Bo to się kwalifikuje na przemoc w rodzinie.
    • Gość: rayback Re: co o tym myślicie...przemoc z rąk brata... IP: *.vline.pl / *.rev.vline.pl 19.08.04, 10:20
      Mialem jedno powazne starcie z siostra (daaaawno temu),najpierw zbieralem
      guziki od koszuli,pozniej uzyla paznokici.NIGDY WIECEJ! :)
    • tryniity Re: co o tym myślicie...przemoc z rąk brata... 19.08.04, 10:40
      uwierzcie mi,że rozważałam wiele możliwości...

      chłopak chciał mnie zabrać na obdukcję w razie czego,ale te niewidoczne
      optłuczenia, tak jak ktos napisał,ne zrobią żadnego wrażenia na policji czy
      kimkolwiek,choć mnei samą bolą bardziej niż gdybym dziesięć razy wywróciła się
      na pędzącym rowerze...

      pozatym spróbujcie zrozumieć sytuację osoby, która nie jest krzywdzona przez
      męża(który choć też rodzina, może być bliski itp,ale nie jest spokrewniony z
      żoną) tu chodzi o mojego brata, moją mamę, którą przeciez kocham ..chociaż
      kiedy jest bezsilna i w ogóle już bierna....zaczynam nienawidzić.....to jest
      jak rozdzieranie na pół....z jednej strony...ja i mój ból, z drugiej strony,
      ból całej rodziny....

      wezwac policję....tak się prosto mówi...nie chciałabym dopuścić do takiej
      sytuacji, choć jak mi ktoś"z zewnątrz" próbował wytłumaczyć ,ze to zaden
      wstyd.....ale dla rodziny kolejny cios....itp.

      tak, własnie tak jest ze w domu, kidy jestesmy obydwoje mozna powiedizec,ze
      jest tak jakby on nie istnial,,,,,unikanie kontaktów, wychodzenie z pomieszczen
      gdzie on ozrebywa.....TYLKO ZE TO JEST CHORE!!!!! bo ja jestem cala w
      nerwach,zeby tylko nie wejsc do kuchni i nie byc głodna w tym samym momecie co
      on,albo skozystac z łazienki to juz apsolutnie.....bezsilnosc jest najgorsza

      chce sie wyprowadzic,ale nie mam warunków w tym momecie, moj chlopak,juz
      stwierdzil,e jakby co to by sie cos znalazlo,ale w tym momecie nastepuje
      totlane odciecie od rodziny(a moze i byloby tak lepiej) i zostaję sama.....
      • Gość: rayback Re: co o tym myślicie...przemoc z rąk brata... IP: *.vline.pl / *.rev.vline.pl 19.08.04, 10:57
        Powiem tyle,chlopaka masz na medal.Brak mi w tej calej sprawie jednej rzeczy,a
        mianowicie porzadnego sklepania buzki Twemu bratu.Bedac chlopakiem kobiety
        bitej przez wlasnego brata tak bym zrobil,bez wzgledu na ewentualne
        konsekwencje rodzinno-spoleczno-polityczne.
        • Gość: Asik Re: co o tym myślicie...przemoc z rąk brata... IP: *.233.233.90.devs.futuro.pl 19.08.04, 11:47
          Gość portalu: rayback napisał(a):

          Bedac chlopakiem kobiety
          > bitej przez wlasnego brata tak bym zrobil,bez wzgledu na ewentualne
          > konsekwencje rodzinno-spoleczno-polityczne.

          Tylko, że wtedy cały rodzina zwróci się przeciwko jej chłopakowi. Już tak stało
          się, jak tylko on coś powiedział o tym. A, nic to między nimi nie rozwiąże, bo
          problem wynika z postawy rodziców:-(
          To jest bardzo trudna sprawa.
          • Gość: rayback Re: co o tym myślicie...przemoc z rąk brata... IP: *.vline.pl / *.rev.vline.pl 22.08.04, 09:34
            Jasne,tylko ze w tym przypadku ona musi sie jakos bronic i co nie zrobi,bedzie
            zle.Fakt,sprawa bardzo trudna.
      • Gość: Asik Re: co o tym myślicie...przemoc z rąk brata... IP: *.233.233.90.devs.futuro.pl 19.08.04, 12:00
        Myślę, że musisz powiedzieć Twoim rodzicom, że nie podoba Ci się zachowanie w
        stosunku do Ciebie Twojego brata. Pokaż im te wszystkie ślady, które on Ci
        zrobił. To ich musisz zmusić to jakieś reakcji. Oni odpowiadają za jego
        zachowanie. Ojciec powinien coś z tym zrobić. Jest mężczyzną i powinien mieć
        jakiś autorytet u swojego syna. Ostro musi się jemu postawić, bo Was wszystkich
        zastraszy i poustawia sobie jak będzie chciał.
        Ucieczka Twoja z domu może tylko, pozwolić Tobie uniknąć z nim bezpośredniego
        kontaktu i takich sytuacji, ale jego zachowanie nie zmieni się. A, przecież nie
        chcesz przez niego tracić swojej rodziny i kontaktu z nią. On będzie sobie
        coraz bardziej pozwalał. Widać, że ma taki charakter i predyspozycje do
        używania siły, aby sobie innych podporządkować.

        Jeśli Twoi rodzice nie zrobią nic, to wyjściem jest udać się do pobliskiego
        ośrodka pomocy społecznej. Tam są różni doradcy i pomogą Ci, co zrobić w takiej
        sytuacji.

      • Gość: Neo Re: co o tym myślicie...przemoc z rąk brata... IP: 195.56.149.* 22.08.04, 09:42
        tryniity napisała:

        > uwierzcie mi,że rozważałam wiele możliwości...
        >
        > chłopak chciał mnie zabrać na obdukcję w razie czego,ale te niewidoczne
        > optłuczenia, tak jak ktos napisał,ne zrobią żadnego wrażenia na policji czy
        > kimkolwiek

        Niekoneicznie słuchaj wszystkeigo co Ci piszą, zwłaszcza osoby w podobnej sytuacji, zastraszone, bite, sponiewierane psychicznie, które jeszcze same być mozę nie odważyły się na 1. krok w drodze do NORMALNOŚC i bazują na własnych wyobrażeniach o Policji itp, lub na tym, co widzą w TVN - że niemoc itp.

        A jeżeli nawet natrafiło się na taki przypadek, to funkcjonariusze to też tylko ludzie - może im się nie chce, może sami biją swe żony.
        Idź wtedy na inny komisariat, do przełożonego tego policjanta - nie poddawaj się.

        Co do obdukcji - oczywiście, że ona robi "dobre" wrażenie. Ale NIE JEST warunkiem tego, żeby zgłosić doniesienie o takich faktach, skargę itp.

        Jeżeli tych skarg będzie już kilkanaście co jakiś czas od Ciebie to w końcu i ta obdukcja nie będzie tak "ciekawa".

        Ważne też są zeznania świadków - nie tylko tych bezpośrednich, bo jak czytam na rodziców nie można liczyć - chyba też są ofiarami, ale to inny temat - ale także tych, którzy Cię widzieli w stanie załamania, któym opowiadałaśo tej sytuacji.

        > chce sie wyprowadzic,ale nie mam warunków w tym momecie, moj chlopak,juz
        > stwierdzil,e jakby co to by sie cos znalazlo,ale w tym momecie nastepuje
        > totlane odciecie od rodziny(a moze i byloby tak lepiej) i zostaję sama.....

        Nie zostaniesz sama. Zawsze ktoś się znajdzie aby pomóc. Czasem szybciej, czasem późnmiej. Albo trzeba będzie poszukać.
        A poza tym, przecież piszesz o chłopaku.

        A jeżeli nawet, to zastanów się, czy już teraz nie jesteś właśnie sama w tej rodzinie ...
    • panidanka Re: co o tym myślicie...przemoc z rąk brata... 19.08.04, 11:54
      tryniity napisała:

      > właściwie odkad pamiętam sprzeczki z moim bratem należały do codzienności, no
      > ale dzieci jak to dzieci...rodzeńswto ,"przecież czasem się kłóci"to
      > normalne.wyrosną z tego...nie wyrośliliśmy, wyrósł tylko mój brat, który
      > obecnie przewyższą mnie nietylko wzrostem,ale siłą.
      >
      > własciwie.po co ja to piszę?!bo już jestem na skraju...nie wiem co mam
      > robić...mam różne myśli...
      >
      > wstyd komuś powiedzieć...mama zresztą uwaza,ze "nikt obcy nie powinien sie
      > wtrac",dlatego mój chłopak teraz się stał wrogieme publicznym.....ech


      chyba Twoja mama nie ma racji o "niewtrącaniu swoich trzech groszy" od
      kochoć "obcego?
      starszy i silniejszy brat nie powinien używać przemocy względem kogoś
      słabszego, a zwłaszcza ,młodszego brata, pewny bezkarności jeśli Twoja mama ma
      takie a nie inne zdanie o sytuacji :znęcania się " nad młódszą siostrą.
      myślę jednak, ze TEN post jest JEDYNIE pewnego rodzaju zaczątkiem do szerszej
      dyskusji, a nie li tylko , że...szukasz porady :)

      danka
    • Gość: Kopciuszek Re: co o tym myślicie...przemoc z rąk brata... IP: *.acn.pl 28.08.04, 10:37
      Tryniity, mysl o sobie, ratuj skórę, WIEJ! Może ludziom na forum to sie wyda
      dziwne, ale mnie od dzieciństwa do zaawansowanej dorosłości prały matka i
      siostra a ojciec był zastraszony. Ponieważ jednoczesnie zapewniały mnie o
      swojej miłości i trosce, liczyłam, ze kiedyś skończy się to złe a prawda
      dobrych uczuc zatryumfuje. Tak wyglada toksyczna więź ofiary i kata. Każdy
      przeciez chce wierzyć, że najblizsi go kochają bo samemu się ich kocha. Ale
      prawda jest taka, ze oni nas nie kochają i nigdy nie bedą. Oni kochaja władzę,
      jaką mają nad nami albo swój własny tyłek, tzw. święty spokój. Ja też długo nie
      potrafiłam z nimi zerwać. Z nerwów bolał mnie brzuch gdy wracałam do domu ale
      uważałam, że to mój dom, że jeśli włoże w to wszystko wystarczajaco dużo
      miłości i cierpliwości, będzie dobrze. Dopiero pewna psycholog, przekraczając
      zawodowe granice, powiedziała mi dobitnie: Rzuć ten syf! Szarpneło mnie to:
      Moja mama syf? Siostra syf? Ależ to moja krew! Ale po chwili doszło do mnie, że
      tak, to jest syf, a krew nie musi o niczym przesadzać. Jestesmy dorośli i
      mozemy wybierać. Odeszłam. Początkowo było mi ciężko i dziwnie, ze w niedzielę
      nie dławię sie rodzinnym obiadem, ze moze do mnie tesknią, że zdradziłam ich..
      Potem zaczęłam odczuwać nieśmiała radość, że zamiast męczyć się z nimi spotykam
      sie z chłopakiem, który mi gada różne miłe rzeczy albo chichoczę z kumpelą.
      Kochana Tryniity, nie zasłuzyłaś na płacz, upokorzenia i role naczynia na cudze
      zło. Jeśli nie zadbasz o siebie, o swoje życie, mozesz tego nie wytrzymać
      psychicznie, wpaść w depresje i stracic wszystko, w tym twojego fajnego
      chłopaka. A wiesz, co wtedy powie twój brat? - Zawsze była nienormalna, nie
      dało się z nią wytrzymać. A może juz ci mówią, że jestes nienormalna, kiedy
      chcesz bronic swoich praw? U mnie tak było. I rozumiem dobrze, ze nie wierzysz
      w policję i instytucje. Wiecie, kim jest moja matka? Prawniczką. A siostra?
      Pedagogiem szkolnym. Tryniity, wierz tylko w miłosć swojego chłopaka i za nia
      idź, bardzo cię proszę, bo zależy mi na tym, bo zobaczyłam w tobie siebie.
      Uwierz mi, zerwanie z rodziną albo ich niezadowolenie jeśli odejdziesz SĄ DO
      PRZEŻYCIA a czas działa na korzyść, jest coraz lepiej. Pozdrawiam cie
      serdecznie!
      • panidanka Re: co o tym myślicie...przemoc z rąk brata... 28.08.04, 10:49
        Kopciuszku
        to smutne co piszesz, ale...wierzę, że piszesz prawdę, bo...ja też byłam dla
        młodszego rodzeństwa taką, a raczej podobną, starszą siostrą a starsze
        rodzeństwo dla mnie...
        tak bywa
        a teraz oglądam taką rodzinę za ścianą...
        smutne ale też prawdziwe

        danka też kopciuszek zaprzeszły
    • Gość: chlopak...juz byly Moze lepiej sie nie wtracac? IP: *.telespazio.net.ar 16.09.04, 08:55
      Wtracilem sie. Powiedzialem co mysle, bo nie moglem juz dluzej przechodzic wobec tego obojetnie.

      Zaproponowalem wyprowadzenie sie, do mnie, do jakiejs kolezanki, wynajecie czegos.

      Ale zapomnialem, ze zabierajac narkotyk narkomanowi, mozna jeszcze od niego oberwac.

      Ja oberwalem. Ona wrocila do domu, ja wkrotce zostalem bez niej.

      Bo miedzy nami sie cos zepsulo ... tak, zepsulo sie w momencie, kiedy brat-kat wrocil po roku do domu. Zmienilo sie miedzy nami i zmienila sie ona. Z radosnej pelnej zycia na zastraszona ofiare bojaca sie w domu kichnac, bo mzoe sie to oprawcy nie spodobac.


      Ale chyba moja reakcja odniosla skutek, brat chyba po tym, jak okazalo sie, ze ktos spoza zakletego kregu mieszkancow wie o tym co sie dzieje troche zastopowal.

      No tak, ale teraz ja zostlem sam. Stajac sie kolejna ofiara brata-kata ...

Pełna wersja