tryniity
18.08.04, 11:40
właściwie odkad pamiętam sprzeczki z moim bratem należały do codzienności, no
ale dzieci jak to dzieci...rodzeńswto ,"przecież czasem się kłóci"to
normalne.wyrosną z tego...nie wyrośliliśmy, wyrósł tylko mój brat, który
obecnie przewyższą mnie nietylko wzrostem,ale siłą.Boję się strasznie, bo
tylko pod byle pretekstem dostaję pięścią w ramię lub słyszę nizbyt
cenzuralne i bardzp raniące mnie słowa(czasmi bardziej niż te
uderzenia).Ojciec w domu niem a nic do gadania, a matka,albo jest za słaba na
to by coś zrobić, nie potrafi, nie wiem.boi się..własciwie to wygladą na
koniec na to,że to ja jestem wszytkiemu winna,"że się przecież 'proszę' "....
ostatnio do akcji wszedł mój chłapak i powiedział mojej mamie co myśli
o "przemocy w rodzinie", zrobiło sie jeszcze większe hallo..
własciwie.po co ja to piszę?!bo już jestem na skraju...nie wiem co mam
robić...mam różne myśli...
słyszy się jak to w domu gdzie króluje alkoholizm dzieją się różne rzeczy...u
mneinie ma wódki...obydwoej z bratem studiujemy na bardzo dobrych kierunkach
a nasza rodzina uważana jest za tzn. norlmalną i w ogóle...
wstyd komuś powiedzieć...mama zresztą uwaza,ze "nikt obcy nie powinien sie
wtrac",dlatego mój chłopak teraz się stał wrogieme publicznym.....ech