mary.shelley
14.03.14, 13:02
Stoję przed poważnym życiowym wyborem i potrzebuję porady starszych ode mnie i życiowo doświadczonych babek.
Mam dwie możliwości - pierwsza to wyjazd za granicę, do mało ambitnej pracy, ale dobrze płatnej, po czterech latach byłoby mnie stać na mieszkanie w moim rodzinnym mieście, ale byłabym już po trzydziestce i miałabym za sobą cztery lata słabej pracy w CV (tak tak, wiem że dowcipasy o czerwonych latarniach same się cisną, ale proszę się powstrzymać, to nie taka praca : ) - boję się, że nikt mnie z taką historią zatrudnienia nie weźmie. Zakładam, że w pewnym momencie życia chciałabym na stałe mieszkać w Polsce i to raczej wcześniej niż na starość - gdybym miała mieszkanie, mogłabym wyżyć z jakiejkolwiek pracy, bo raty kredytu nie zjadałyby mi połowy wypłaty. Pytanie czy warto mieć przez całe życie "jakąkolwiek pracę". Mogłabym jeszcze ewentualnie założyć własny biznes, ale wiadomo jak przedsiębiorcy mają w Polsce. Szanse znalezienia tak dobrze płatnej pracy w kraju o którym mówię mam większe niż przeciętny Kowalski, bo znam lokalny, dość egzotyczny język, tym niemniej jechałabym w ciemno, więc szanse mam pół na pół. Istnieje jeszcze szansa, że w ciągu tego czasu, jeśli będę miała szczęście to znajdę po jakimś czasie lepszą pracę i we wczesnej czwartej dekadzie życia byłabym "professional", z doświadczeniem w swojej dziedzinie.
Druga opcja to zostanie w kraju praca, która jest rozwijająca, która nie jest moją wielką pasją, ale mi się podoba, z możliwościami awansu, ale raczej na miejscu - nie mogłabym jej połączyć ze znajomością języka o którym pisałam wcześniej a doświadczenie zawodowe zdobyte w Polsce raczej nie byłoby przekładalne na wymagania pracodawców za granicą. To wygodne rozwiązanie, w wieku trzydziestu lat byłabym panią z biura, która się zna na swoim kawałku pracy, pewnie po pierwszym awansie, pewnie ze zdolnością kredytową i pewnie z kredytem, z jako tako ustabilizowanym życiem.
Co byście wybrali? Proszę założyć, że znam siebie, znam swoją pracę i swoje możliwości i wiem, że jeśli bym została, to moja sytuacja z dużą dozą prawdopodobieństwa wyglądałaby właśnie tak. Co byście wybrali?