salemka326
14.03.14, 17:04
żeby nie było awantury?
Ja jestem osobą, której bardzo daleko do skąpiradła. Zawsze jak mam, to dzielę się z innymi, w myśl zasady -ja dziś Tobie, Ty mnie jutro. Natomiast problem zaczyna się, kiedy ktoś takiej uprzejmości nadużywa i jest, dajmy na to, osobą bliską. No cholera, mam teraz taką sytuację z przyjaciółką.
Wiele razy, jak byłyśmy razem na imprezie, to "jakoś tak wychodziło", że większość "kolejek" stawiałam ja. Np. było tak, że mówiła "Ok, to Ty nam postaw, a potem ja nam wezmę piwo". No i brałam, potem rzeczywiście odstawiała, ale oczywiście trzeci raz finansowałam już ja :P I tak dziwnym przypadkiem działo się z reguły. Trochę mi to przeszkadzało, ale generalnie sprawa ucichła, bo przestałyśmy razem wychodzić na imprezy alkoholowe, m.in. ze względu na problemy zdrowotne owej koleżanki. I wszystko byłoby pięknie, gdyby nie CIĄGŁE pożyczanie ode mnie jej i jej chłopaka "drobnych". A to na kawę, a to na wodę lub coś tam z bufetu na uczelni. No i dziś, kiedy zdobyłam się na stęknięcie czegoś w stylu "moglibyście sami zacząć nosić drobne", usłyszałam od tej koleżanki, że i tak jestem im winna kasę, bo nie rozliczyłam się z jej chłopakiem za jedzenie, które jakiś czas temu zamawialiśmy. No i zagotowało się we mnie, bo:
To fakt, że nie oddałam mu jeszcze tej kasy (ok .20 zł), ale tylko dlatego, że on był mi winny 30 zł i chciałam mu zaproponować, że ja mu teraz nie oddam i po prostu będziemy kwita.
Chryste, jakoś strasznie mnie to zabolało. Tak jak by ta koleżanka zupełnie nie zauważała tych wszystkich razów, kiedy jej sponsorowałam wiele rzeczy :(
Ale ona poszła zaraz na zajęcia, a ja zostałam z jej chłopakiem i on, widząc, że jestem wkurzona, wyciągnął ode mnie powód. Więc mu powiedziałam, o co chodziło, licząc, że może pojutrze jak się spotkamy, to o tym pogadamy na spokojnie (bardzo się lubimy i widzimy praktycznie co weekend).
Ale, o zgrozo, przed chwilą dostałam niemiły sms od tej kolezanki, z pytaniem "ile ma mi dać: 100 czy 200?". domyślam się, że to tak w kontekście dzisiejszych zdarzeń.
I jest mi teraz podwójnie przykro, bo naprawdę liczyłam na trochę zrozumienia, zwłaszcza, że sama mam teraz trudny czas, bo chwilowo nie pracuję i takie "drobne" na kawę na uczelni naprawdę są dla mnie istotne.
Choleraaaaaaaaaa
Nienawidzę konfliktów z finansami w tle :(
Co robić? Jak załagodzić ten konflikt...? :(
Coś czuję przez skórę, że to moja wina - od dziecka taka jestem, że dzielę się wszelką kasą, jaką mam :(