nie wiem o co chodzi

16.03.14, 19:10
Pół roku temu wyprowadziłam się od męża. Nie układało się już od długiego czasu, w dodatku ja chorowałam na depresję, nerwicę czy coś tam jeszcze innego. Pisałam wcześniej o tej sytuacji. Mąż był początkowo przeciwny mojej wyprowadzce, błagał mnie żebym została, stwierdził, ze on zrozumiał swoje błędy. Ja jednak nie mogłam zostać. Później mąż pogodził się z sytuacją. Utrzymywaliśmy kontakt telefoniczny, z tym, że przez ostatnie miesiące to ja dzwoniłam. Wczoraj w rozmowie mąż powiedział, ze może byśmy uporządkowali nasze sprawy - w sensie rozwód.
Ja nie chcę jeszcze rozwodu, ponieważ dopiero co staję na nogi, podnoszę się z depresji i jak się okazuje to myślałam sobie po cichu, ze może by się udało zejść. Mąż wczoraj powiedział, ze jakoś on nie widzi możliwości powrotu. Nie powiem, przeżyłam to dość mocno, choć faktycznie już od pół roku nie jesteśmy razem. Stanęło na tym, że mam się zastanowić. Ale najgorsze emocje dopadły mnie przy czymś innym i właśnie nie wiem o co chodzi. Mąż powiedział, że jeździł do galerii szukać garnituru. Już ta myśl wywołała we mnie niepokój. Bo sobie myślę: ma chłopina dwa garnitury (ostatni ten od ślubu) a tu nagle szuka nowego. Powiedział, ze na ślub do kuzynki. Ślub jest połączony z chrzcinami, wesela nie będzie, tylko przyjęcie. Idzie sam. Czemu mnie to tak ruszyło? Coś się zaczęło ze mną dziać. Jakiż żal poczułam, niepokój, złość. Powiedziałam, ze jest mi przykro i zaraz się rozłączyłam. Nie wiem czemu to tak na mnie podziałało. Może temu, ze on idzie dalej a ja ledwo trzymam się na powierzchni? Z drugiej strony pojawiła się taka myśl: ja też tam powinnam być. Czyżbym była zazdrosna? tak samo było jak dowiedziałam się, ze kupił sobie samochód. Nowy, z salonu. w przypadku samochodu poczułam się jakaś zdradzona, bo jak byliśmy razem ja bardzo chciałam mieć samochód ale mój mąż twierdził, że z salonu to szkoda pieniędzy a używanego to on nie umie kupić. W efekcie po kilku latach ja kupiłam. A tu teraz nagle mu nie żal kasy na nowy jak jest sam.
    • gyubal_wahazar Re: nie wiem o co chodzi 16.03.14, 19:30
      ani ja
    • system.tzw.edukacji Re: nie wiem o co chodzi 16.03.14, 19:35
      > nie wiem o co chodzi

      Ja też nie, ale jeśli będziesz tak wszystko analizować, to raczej rychłej reperacji nerwów nie wróżę.
    • soulshuntr Re: nie wiem o co chodzi 16.03.14, 19:38
      Wstydz sie! Wypominac biednemu chlopinie ze se trzeci garnak kupil? A ile ty masz kiecek, par butow czy torebek?
      • system.tzw.edukacji Re: nie wiem o co chodzi 16.03.14, 19:52
        > Wypominac biednemu chlopinie ze se trzeci garnak kupil?

        Biorąc od uwagę, że w garniturach pomykają politykierzy, zarobasy, studenciny, makiaweliści i Świadkowie Jehowy – biedny chłopina znalazł się w doborowym towarzystwie.

        PS. W garniturze, nawiasem pisząc, chadzał także, również fantastyczny wzór do naśladowania, towarzysz Lenin we własnej osobie, i to garniturze nie byle jakim: trzyczęściowym, z kamizelką. Swoją drogą ciekawa jest historia tego jego garnituru, wnikliwszy użytkownik doczyta, o co chodziło.
        • soulshuntr Re: nie wiem o co chodzi 16.03.14, 19:57
          Chlopie, dajze spokoj. Wypominac ze ma SLUBNY garnitur? Ile lasek chodzi w kieckach, w ktorych poszly do slubu? Ile sie w ogole zmiesci do takiej kiecki? Co, moze jeszcze w tym samym garniaku maja go do trumny polozyc? No litosci!
          • system.tzw.edukacji Re: nie wiem o co chodzi 16.03.14, 20:04
            > Chlopie, dajze spokoj. Wypominac ze ma SLUBNY garnitur? Ile lasek chodzi w
            > kieckach, w ktorych poszly do slubu? Ile sie w ogole zmiesci do takiej kiecki? Co,
            > moze jeszcze w tym samym garniaku maja go do trumny polozyc? No litosci!

            Jak widzisz, Autorka na małżeństwie z miłośnikiem garniturów najlepiej nie wyszyła. Coś więc może jest na rzeczy. Jeśli o mnie chodzi, to w kontaktach z ludźmi w garniturach mam oczy szeroko otwarte: bo to wiadomo jakimi sztuczkami zbałamuci?

            „Prawnik ze swoją teczką może nakraść się więcej niż stu ludzi z rewolwerami” – mawiał człowiek, który raczej wiedział, co mówi.
      • kachaa17 Re: nie wiem o co chodzi 16.03.14, 20:35
        nie wypominam, ale może uświadamiam sobie, że facet inwestuje w siebie.
        • jowita771 Re: nie wiem o co chodzi 17.03.14, 21:56
          Ja bym raczej obstawiała, że to inwestycja w nową panią.
        • najstarszy_syn_ksiedza_biskupa Re: nie wiem o co chodzi 19.03.14, 14:39
          kachaa17 napisała:

          > nie wypominam, ale może uświadamiam sobie, że facet inwestuje w siebie.

          Zaraz tam inwestuje.

          Oderwał się od pijawy to ma trochę luźnych środków... To sobie kupi coś ładnego, a to auto, a to gajer...

          Ksiądz Anatol
    • six_a Re: nie wiem o co chodzi 16.03.14, 19:42
      byłoby naprawdę miło, gdyby się dostosował
      i nie miał swojego życia aż do końca śmierci
      oraz nie podejmował bez twojej akceptacji decyzji, co ma sobie kupić, a czego nie
      niestetyż,
      jesteśmy na ziemi.
      • kachaa17 Re: nie wiem o co chodzi 16.03.14, 20:38
        pewnie, że byłoby miło.
        Cóż, po działaniu ostatnich tabletek chyba dopiero teraz przeżywam rozstanie.
    • mariuszg2 Re: nie wiem o co chodzi 16.03.14, 20:14
      kachaa17 napisała:

      >. Mąż powiedział, że jeździł do galer
      > ii szukać garnituru. Już ta myśl wywołała we mnie niepokój. Bo sobie myślę: ma
      > chłopina dwa garnitury (ostatni ten od ślubu) a tu nagle szuka nowego.

      Niezła afera.... grubymi nićmi szyta... też misie wydaje to podejrzane....
      • system.tzw.edukacji Re: nie wiem o co chodzi 16.03.14, 20:24
        > Niezła afera.... grubymi nićmi szyta

        I kto wie, czy nie jedwabnymi przypadkiem!
      • annajustyna Re: nie wiem o co chodzi 19.03.14, 14:33
        Dopiero teraz zajarzylam, o co chodzi z tymi galeriami. Bo nie moglas dojsc, czemu on garnituru w miejscu handlu sztuka szukal :/.
    • rekreativa Re: nie wiem o co chodzi 16.03.14, 20:25
      Też nie wiem, o co chodzi.
      Nie rozumiem Twych rozterek. Żeby jeszcze kupił ten samochód jakiejś kochanicy, to może bym pojęła, że ukłuło, ale sobie kupił... W czym problem?
      (może Ciebie uważał za tak kiepskiego kierowcę, że bał się nawet używanego kupić...)
      • system.tzw.edukacji Re: nie wiem o co chodzi 16.03.14, 20:28
        > (może Ciebie uważał za tak kiepskiego kierowcę, że bał się nawet używanego kupić...)

        Znajdź mi faceta, który nie uważa swojej żony za kiepskiego kierowcę. Ha! ha! :D
        • tymon99 Re: nie wiem o co chodzi 16.03.14, 20:50
          wiadomo mi o istnieniu takowego na tym forum.
          ha ha.
      • kachaa17 Re: nie wiem o co chodzi 16.03.14, 20:32
        no temu mnie z tym samochodem ukłuło, że jak byliśmy razem, to mu było szkoda na samochód - a mi tak bardzo na tym zależało, a teraz proszę bardzo.
        Nie uważał mnie za kiepskiego kierowcę i wcale nie musiałabym ja nim kierować.
        Jeszcze by tylko brakowało, żeby się teraz na kurs tańca zapisał i kupił sobie kota brytyjskiego (mi nie pozwalał kupić). To by mnie najbardziej zabolało. Ten taniec. Bo tańczył bardzo niechętnie i było wiele kłótni na ten temat.
        Boli mnie dlatego, ze robi teraz rzeczy, na których mi zależało. tak jakby nie chciał, żeby mi było dobrze.
        • system.tzw.edukacji Re: nie wiem o co chodzi 16.03.14, 20:37
          > Jeszcze by tylko brakowało, żeby się teraz na kurs tańca zapisał i kupił sobie
          > kota brytyjskiego (mi nie pozwalał kupić). To by mnie najbardziej zabolało. Ten
          > taniec. Bo tańczył bardzo niechętnie i było wiele kłótni na ten temat.

          Słyszałem, że psychoteraputy wymyśliły ostatnio terapię tańcem, ponoć niezwykle skuteczna. Cytuję:

          Zgodnie z definicją Amerykańskiego Stowarzyszenia Terapii Tańcem (ADTA), terapia tańcem opiera się na wykorzystaniu ruchu jako procesu, który zwiększa fizyczną, psychiczną i duchową integrację człowieka. Podstawowe elementy tańca – ruch i rytm stają się drogą do uzyskania harmonii ciała i umysłu, ułatwiają poznanie siebie i swoich emocji, a także porozumiewanie się z innymi ludźmi.

          Może się zapiszesz?
          • kachaa17 Re: nie wiem o co chodzi 16.03.14, 21:11
            Już kiedyś korzystałam z tego. Chodziłam cyklicznie i doraźnie. Na mnie jakoś tak głęboko nie podziałało ale jedna dziewczyna podczas takich zajęć zaczęła wręcz nieludzko wyć - to było strasznie. Ja będą osobą lękową wystraszyłam się jak cholera.

            Teraz tak na mnie działa zumba.
        • poezja1983 Re: nie wiem o co chodzi 17.03.14, 10:30
          a może chce Ci pokazać, że skoro jego uczucia nie były dla Ciebie ważne to Twoje uczucia nie są ważne dla niego?
          a może stwierdził, że z waszego małżeństwa zostały tylko wspomnienia, a nie chce być sam? planuje małe polowanie i postanowił zadbać o siebie i zdobyć rzeczy które lubią kobiety (czyt. które Ty byśc hciała aby miał)?
          a może chce wzbudzić Twoje zainteresowanie?
          a może.............
          samasobie dopisz
          a najlepiej zapytaj samego męża
        • light_in_august Re: nie wiem o co chodzi 17.03.14, 16:00
          > Boli mnie dlatego, ze robi teraz rzeczy, na których mi zależało. tak jakby nie
          > chciał, żeby mi było dobrze.

          To chyba świadczy jednoznacznie o tym, jak bardzo miał na uwadze Twoje dobro... Teraz powinnaś się tylko upewnić w decyzji o rozstaniu.
    • kachaa17 Re: nie wiem o co chodzi 16.03.14, 20:34
      wiedziałam, że będzie używanie, ale pomyślałam - co mi tam, może ktoś coś mądrego napisze przy okazji.
      Nie wiem czy dobrze napisałam "używanie".
      • system.tzw.edukacji Re: nie wiem o co chodzi 16.03.14, 20:37
        > Nie wiem czy dobrze napisałam "używanie".

        Całkiem nieźle.
    • nudzimisie_strasznie Re: nie wiem o co chodzi 16.03.14, 20:34
      Chodzi o to, że zapewne już nikt w realu nie jest w stanie Cię słuchać, więc znalazłaś sobie nas do rozkminiania każdej swojej emocji i myśli. Zaczęło się niewinnie od dylematu moralno-aptecznego, zapomniałaś tylko nam wspomnieć, że przeterminowanego jakieś 6 lat, potem już tylko gorzej i gorzej. Idź Ty na tą terapię, tam Cię będą musieli słuchać, bo im za to płacą. A może jeszcze przy okazji dorośniesz, kto wie, cuda się zdarzają.
      • kachaa17 Re: nie wiem o co chodzi 16.03.14, 20:37
        nikt ci nie każe mnie czytać.
        Jaki znaczenie miała data zajścia aptecznego? Chyba żadna.
        • kachaa17 Re: nie wiem o co chodzi 16.03.14, 20:43
          pozatym może to efekt odstawiania leków antydepresyjnych :). Bo depresja się oddala z czego bardzo się cieszę.
      • dery13 Re: nie wiem o co chodzi 16.03.14, 20:44
        Chłop pewnie odżył po jej wyprowadzce i zrozumiał, że nie potrzebuje jojczącej i dziecinnej Kachyy, którą trzeba niańczyć- bo takie wrażenie autorka sprawia w swoich postach- niedojrzałej i zdziwionej światem.
        • kachaa17 Re: nie wiem o co chodzi 16.03.14, 21:27
          Mógł sam odejść jak było mu tak źle a nie męczyć się ze mną15 lat.
      • alpepe Re: nie wiem o co chodzi 16.03.14, 20:45
        chyba żartujesz, cała rozrywka tego forum to takie panie lub panowie w podobnych klimatach.
        • nudzimisie_strasznie Re: nie wiem o co chodzi 16.03.14, 21:01
          alpepe napisała:

          > chyba żartujesz, cała rozrywka tego forum to takie panie lub panowie w podobnyc
          > h klimatach.

          No niby tak, ale wiesz, jak z jozkiem, co za dużo, to nie zdrowo. A tu na taki maraton mi się zapowiada.
        • kachaa17 Re: nie wiem o co chodzi 16.03.14, 21:14
          w takim razie służę moimi postami.
          Powiem tak. Poza tym incydentem z mężem moje samopoczucie/zdrowie ulega znaczącej poprawie. Nie wiem czy to za sprawą magicznego leku za 5 zł, czy rozmowy z psychiatrą ale coś ruszyło i jestem niezmiernie wdzięczna i zadowolona.
          To niesamowite, ze w końcu zaczęłam czuć normalnie.
          Jestem w takim stanie, że możecie się wyzłośliwiać do woli. Nawet mi to humor poprawia.
    • alpepe Re: nie wiem o co chodzi 16.03.14, 20:47
      a swoją drogą, to najlepsze, co mogłaś była zrobić mężowi, to właśnie się z nim rozstać. Powinien raz w miesiącu przysyłać ci kwiaty.
      • kachaa17 Re: nie wiem o co chodzi 16.03.14, 21:17

        "> a swoją drogą, to najlepsze, co mogłaś była zrobić mężowi, to właśnie się z nim
        > rozstać. Powinien raz w miesiącu przysyłać ci kwiaty."

        Skoro tak uważasz to znaczy,że umiem poodejmować dobre decyzje.
        O kwiatach wspomnę mężowi przy kolejnej rozmowie. Zażyczę sobie tulipany bo uwielbiam te kwiaty.
        • tymon99 Re: nie wiem o co chodzi 16.03.14, 21:22
          jeśli uwielbiasz tulipany, lepiej zażądaj róż. niech posyła kwiaty, ale nie te, które lubisz najbardziej. tak będzie zdrowiej.
          • kachaa17 Re: nie wiem o co chodzi 16.03.14, 21:26
            nie, tak nie zrobię. Może kiedyś by tak było. Ale mój mąż to był z takich, ze nawet jak mu powiedziałam co chcę dostać na prezent (w razie gwiazdki czy urodzin) i on sobie to zapisał to i tak przed urodzinami tego nie pamiętał (że była taka rozmowa i ze to sobie zapisał). Więc być może gdybym zażyczyła sobie róże to dostałabym tulipany.
        • dery13 Re: nie wiem o co chodzi 16.03.14, 21:50

          > Skoro tak uważasz to znaczy,że umiem poodejmować dobre decyzje.


          Ale najwyraźniej nie z korzyścią dla siebie samej.

          Infantylizm, aż bije z każdego twojego postu.
    • jan_hus_na_stosie2 jesteś jak pies ogrodnika /nt. 16.03.14, 23:41
    • czoklitka Re: nie wiem o co chodzi 17.03.14, 00:37
      Wg mnie jesteś zazdrosna. Zupełnie niepotrzebnie. Po prostu potrzebujesz większej ilości czasu na doprowadzenie się do właściwego stanu emocjonalnego, dopiero potem będziesz mogła ruszyć z miejsca.
      • jan_hus_na_stosie2 Re: nie wiem o co chodzi 17.03.14, 02:02
        czoklitka napisała:

        > Po prostu potrzebujesz większ
        > ej ilości czasu na doprowadzenie się do właściwego stanu emocjonalnego,

        taaa, skoro pół roku jej nie wystarczyło to i kolejne 10 lat nic jej nie pomoże, takie jest moje zdanie
        • kachaa17 Re: nie wiem o co chodzi 17.03.14, 08:27
          człowieku, przecież napisałam, ze dopiero od niedawna (2 tygodnie) jestem w stanie czuć swoje emocje. Wcześniej mało co przeżywałam, co najwyżej coś mnie tam rwało w środku.
          Ale nie ma co, widzę, ze na tym forum to sami dojrzali panowie i panie siedzą. Tylko po grom w takim razie zajmują się takimi infantylnymi paniami jak ja.
          • kachaa17 juz wiem o co chodzi 17.03.14, 08:32
            Może jestem infantylna i niedojrzała, ale nie zdradzam bliskich mi osób, jestem uczciwa i staram się żyć w zgodzie ze sobą. Nie jestem jak większość ludzi i też nie muszę (w końcu) wszystkim pasować.
            Dodam jeszcze, że bardzo dużo moich postów zamieszczam jednocześnie na innych forach (bardziej tematycznych, jak zdrowie, rozwód itp.) i na żadnym z tych forów nie spotkałam się z taką postawą jak tu. Tyle, że jest tam mniejszy ruch w , mego typu są wyśmiewane. Ale ok. Jest to dla mnie nauczka.

            Dziękuję za uwagę i żegnam.
            • kachaa17 Re: juz wiem o co chodzi 17.03.14, 08:35
              miało być: Dodam jeszcze, że bardzo dużo moich postów zamieszczam jednocześnie na innych f
              > orach (bardziej tematycznych, jak zdrowie, rozwód itp.) i na żadnym z tych foró
              > w nie spotkałam się z taką postawą jak tu i posty tego typu nie są wyśmiewane. Tyle, że jest tam mniejszy ruch więc postanowiła, napisać tutaj.
              • alpepe Re: juz wiem o co chodzi 17.03.14, 09:38
                Nie dość, że jesteś infantylna, to jeszcze spamujesz?
                Tak, idź na Życie rodzinne, tam bardzo lubią głaskać po główce i zalecać terapie różniste i lektury sążniste.
                Tu spotykasz się faktycznie ze spojrzeniem ludzi dojrzałych, którzy może nawet i twoje błędy popełniali, ale wiedzą i widzą, że to były błędy. Czasem dobrze spojrzeć z boku na siebie samą i to forum ci to dało, a ty krytykujesz zwierciadło zamiast skrytykować siebie.
              • cetherena Re: juz wiem o co chodzi 17.03.14, 13:28
                kachaa17 napisała:

                > miało być: Dodam jeszcze, że bardzo dużo moich postów zamieszczam jednocześnie
                > na innych forach (bardziej tematycznych, jak zdrowie, rozwód itp.) i na żadnym z tych
                > forów nie spotkałam się z taką postawą jak tu i posty tego typu nie są wyśmie
                > wane. Tyle, że jest tam mniejszy ruch więc postanowiła, napisać tutaj.

                Tak mi przyszło do głowy: zauważyłaś forum, na którym jest więcej ludzi i to wystarczyło, żeby mieć konkretne oczekiwania dotyczące tego, jak forumowicze mają odpowiadać na Twoje wpisy? A może najpierw warto było sprawdzić ton forum (rodzaj poczucia humoru, na przykład), a potem się zastanowić, czy to właściwe miejsce do poszukiwania takiej odpowiedzi, jaką chcesz dostać? Tylko po co zadawać pytanie, jeśli nie jesteś otwarta na wysłuchanie odpowiedzi?
                Dla mnie też post zaczynający wątek jest niejasny.
            • six_a Re: juz wiem o co chodzi 17.03.14, 09:49
              >ale nie zdradzam bliskich mi osób,
              a ta zdrada to kupienie garnituru czy pójście na te chrzciny czy inny obiad?

              mam taki pomysł, skoro to jest twoja rodzina, też idź na tę imprezę, zamiast kazać całemu światu dołączyć do twojej depresji.

              jakie tam żegnam, DOZOBA!
        • czoklitka Re: nie wiem o co chodzi 17.03.14, 19:03
          Dziewczynę ukłuło, że nie jest dla byłego męża centrum wszechświata. A że wcześniej było to raczej nie do pomyślenia, więc chwilowo straciła równowagę. To naprawdę nie jest niczym specjalnym.
        • ijonaa.tichy Re: nie wiem o co chodzi 17.03.14, 19:53
          Możliwe, że się nie podniesie już nigdy.
          Głębsze, mniej powierzchowne dusze tak mają.
          Bo są jak studnie, nie kałuże.
          Jest taki piękny wiersz Czechowicza: "Trudno z miłości się podnieść" ...

          Niektórym bardzo trudno...
          Chyba że się jest jak kałuża czyli małpa, które płynnie przechodzi z jednego związku w drugi.
          Której nic głęboko zranić nie może ...
          Jednemu naściemnia o miłości, po tygodniu drugiego "kocha".

          Świat pod takie elementy właśnie jest "zrobiony".
          Pod szuje, ściemniary, złodziei, dziwki i bandziorów.
          Pod puszczalskie barachla.
          • czoklitka Re: nie wiem o co chodzi 17.03.14, 20:13
            nie wiem, wg mnie autorka sprawia wrażenie osoby o miłości własnej przysłaniającej wszystkie inne.
            • ijonaa.tichy Re: nie wiem o co chodzi 17.03.14, 20:25

              Każdy sądzi po sobie najwyraźniej :)

              Ja czegoś takiego po kilku wypowiedziach na forum bym nie orzekła.
              • czoklitka Re: nie wiem o co chodzi 17.03.14, 20:43
                >Każdy sądzi po sobie najwyraźniej :)

                Nie sądziłam, że osoba z depresją może głęboko kogokolwiek kochać.
                • ijonaa.tichy Re: nie wiem o co chodzi 17.03.14, 20:51

                  xD
                  A jak się ma depresja do zdolności kochania niby?
                  Równie dobrze można powiedzieć, że nikt z Parkinsonem nie umie kochać.
                  Na depresję zwykle cierpią najbardziej uczuciowi ludzie.
                  • alpepe Re: nie wiem o co chodzi 17.03.14, 21:04
                    nie rozśmieszaj ludzi. Bertha ci tu wyjaśni, co to depresja i czemu nie masz racji.
                    Beerthaa!
    • wez_sie ja chyba wiem 17.03.14, 09:12
      ja chyba wiem
      moze przytył?
    • htoft Re: nie wiem o co chodzi 17.03.14, 09:53
      Wszyscy tutaj o emocjach chrzanią, a nikt się nie zainteresował, że gościu kupił sobie z majątku wspólnego (najprawdopodobniej) samochód bez konsultacji z małżonką. I że to małżonce powinno zależeć w takim przypadku na jak najszybszym podziale majątku, bo zaraz obudzi się z ręką w nocniku
      • triss_merigold6 Re: nie wiem o co chodzi 17.03.14, 10:00
        Małżonka powinna się tym zainteresować, jeśli kupił z majątku wspólnego, to auto idzie do podziału.
      • six_a Re: nie wiem o co chodzi 17.03.14, 10:01
        oni zdaje się mają rozdzielność, a samochód pewnie na mamusię.
        a to musi boleć podwójnie;)
        • htoft Re: nie wiem o co chodzi 19.03.14, 13:50
          > oni zdaje się mają rozdzielność
          Skąd ta informacja? Nigdzie nie znalazłem nic na ten temat.
          • six_a Re: nie wiem o co chodzi 23.03.14, 09:23
            ze starszych odcinkow.
    • znana.jako.ggigus po prostu mu się nie podobasz 17.03.14, 10:10
      nie pasowaliście do siebue, tańcowaliście koło siebie, a nie ze sobą i już.
      Ale to się często zdarza.
      Obudziłaż się ze snu i po bólu.
    • mm969696 Re: nie wiem o co chodzi 17.03.14, 15:45
      Przyznam że nie rozumiem o co chodzi z tym graniakiem.
    • light_in_august Re: nie wiem o co chodzi 17.03.14, 15:58
      Jestem w stanie zrozumieć - na jakimś tam poziomie emocjonalnym - żal do byłego partnera, że żyje swoim życiem, zamiast płakać w poduszkę za utraconą ukochaną. Ale racjonalnie patrząc wygląda to tak: odeszłaś z własnej woli, a teraz cierpisz na syndrom odwróconych pleców. Nie chciałaś go, ale jak widzisz, że dobrze sobie radzi bez Ciebie, to nagle Cię w dołku ściska i to nie dlatego, że go kochasz czy chcesz z nim być, ale ze zwyczajnej zawiści. Pogódź się ze swoją decyzją, przestań się oglądać za siebie, idź do przodu, żyj swoim życiem, bo Waszego wspólnego już dawno nie ma i to z Twojego wyboru. Z jakiegoś powodu dokonałaś takiego, a nie innego i tego się trzymaj.
      • cat4 Re: nie wiem o co chodzi 17.03.14, 16:43
        10/10
    • obrotowy gdy nie wiadomo, o co chodzi - to znaczy ze... 17.03.14, 16:21
      chodzi o pieniadze...

      ale to tylko wsrod normalnie myslacych.
      • triss_merigold6 Re: gdy nie wiadomo, o co chodzi - to znaczy ze.. 17.03.14, 17:08
        No, to mąż autorki pomyślał normalnie i uznał, że infantylna, chora psychicznie żona, która od 2 lat nie pracuje i nie wiadomo czy będzie kiedykolwiek, jest dla niego tylko ciężarem. Pół roku po jej wyprowadzce zobaczyl, że oddycha z ulgą.
        • bia-la Re: gdy nie wiadomo, o co chodzi - to znaczy ze.. 18.03.14, 07:15
          Poczytaj o narcyzmie. Odnajdziesz siebie i zrozumiesz.
        • wzorowa.uczennica Re: gdy nie wiadomo, o co chodzi - to znaczy ze.. 23.03.14, 09:46
          Osoba z depresja = osoba chora psychicznie??????:@@@@
    • g.r.a.f.z.e.r.o Re: nie wiem o co chodzi 18.03.14, 11:46
      Może się roztył i stary garnitur nie pasuje?
    • maly.jasio nie wiem o co chodzi - my tesz , nie, Zlotko. 23.03.14, 05:52
      ale pisz - jak sie sprawa rozwinela ?
    • magadanskaya Re: nie wiem o co chodzi 23.03.14, 09:43
      Proszę, napisz, że ta 17 w Twoim nicku to wiek. To naprawdę rozjaśniłoby całą sytuację.
Pełna wersja