Dyplomacja i stoicyzm

17.03.14, 22:57
Podobno dwie największe wartości życiowe. Tak w nawiązaniu do wątku o religii i zasadach. Autorka została zbesztana, że głosi swoje poglądy, krytykuje szwagra, kłóci się z nim. W domniemaniu, powinna zamknąć dziób i robić dobrą minę do złej gry, w imię poprawnych stosunków rodzinnych.

Potraficie tak się zachować? Miło się uśmiechnąć do współbiesiadnika głoszącego poglądy "żydzi na madagaskar, pedały do gazu, baby do garów", albo jakieś inne kontrowersyjne, przytaknąć mu, zaproponować spróbowania sałatki, mając nadzieję, że się nią udławi, ale nie wdając się w polemikę ani nie okazując zgorszenia jego poglądami. I jeszcze potem jakby nigdy nic utrzymywać z nim poprawne relacje rodzinne, zapraszać na święta, imieniny, grille, itp.
    • samuela_vimes Re: Dyplomacja i stoicyzm 17.03.14, 23:04
      zdecydowanie nie. Siebie określam jako osobę nieustępliwą, rodzice twierdzą, że mam silny, apodyktyczny charakter, a reszta znienawidzonej rodziny uważa mnie za zbuntowane dziecko, które zawsze dzieckiem pozostanie.
      Nie potrafię się zachować, lubię w kwestiach światopoglądowych walczyć, nie mam oporu przed paleniem za sobą mostów.
      Nigdy nie utrzymuje kontaktów z ludźmi, którym nie pasują moje poglądy lub za bardzo się ode mnie różnią.
      • maly.jasio cenie szczerosc :) 17.03.14, 23:26
        samuela_vimes napisała:
        > Nigdy nie utrzymuje kontaktów z ludźmi, którym nie pasują moje poglądy lub za bardzo się ode mnie różnią.

        cenie szczerosc.
        i dlatego GRZECZNIE omijamy sie szerokim lukiem.
        • samuela_vimes Re: cenie szczerosc :) 17.03.14, 23:37
          bo ty jesteś mały jaś ;-) z tobą lubie się omijać.
          • maly.jasio Re: cenie szczerosc :) 18.03.14, 12:49
            samuela_vimes napisała:
            > bo ty jesteś mały jaś ;-) z tobą lubie się omijać.

            no i tu sie tesz roznimy.
            bo ja NIE LUBIE.
            musze nadrabiac drogi.
            • samuela_vimes Re: cenie szczerosc :) 18.03.14, 13:32
              no widzisz ja po trupkach poskikam ;-) byle na moje wyszło :-)
    • minasz Re: Dyplomacja i stoicyzm 17.03.14, 23:04
      coraz czesciej tak znudzilo mi sie kogos nawracac -poprostu ograniczam kontakt i tyle
    • triismegistos Re: Dyplomacja i stoicyzm 17.03.14, 23:09
      Nie. Potrafię w towarzystwie nie poruszać kontrowersyjnych tematów, ba, uznaję dużą słuszność takiego zachowania, ale kiedy ktoś sam zaczyna rozmowę, to nawet nie rozważam trzymania buzi na kłódkę.
      I zupełnie nie rozumiem najazdu na autorkę wątka.
    • przeciezwiadomo Re: Dyplomacja i stoicyzm 17.03.14, 23:09
      Jedynie w pracy panuję nad sobą w stu procentach, jestem dyplomatyczna, bardzo spokojna, miła i uprzejma. Ale nawet w pracy nie zgodzę się z poglądem, który jest mi obcy - raczej stosuję metodę unikania konfrontacji, lub mówię, że nie mam zdania - na szczęście tego typu sytuacje zdarzają się rzadko.
      W pozostałych stosunkach międzyludzkich jestem całkowicie bezkompromisowa i bardzo mi z tym dobrze.
    • alpepe Re: Dyplomacja i stoicyzm 17.03.14, 23:10
      niestety nie zawsze, przed dwom godzinami dostaliśmy zapytanie od niepociumanego jakiegoś klienta, który nawet się nie umiał porządnie przedstawić i napisać, co chce i głupio spytał, jakich informacji potrzebujemy, to nie zdzierżyłam, i napisałam, że przydałaby się sensowna informacja, z kim mamy do czynienia i czego dokładnie chce. W sumie koleś przysłał jakąś odpowiedź, ale już nie wchodziłam, tylko wywaliłam ją do kosza i mam go w tyle. I tak nie zamówi, bo go nie stać.
      Generalnie jednak staram się zdzierżyć, nie podtrzymywać tematu i rozmawiać o pogodzie.
    • mariuszg2 Re: Dyplomacja i stoicyzm 17.03.14, 23:10
      2 największe wartości?

      eeee tam....
    • klamkas Re: Dyplomacja i stoicyzm 17.03.14, 23:10
      Przy wspólnym stole nie walczę, ale też nie jestem miła - nie proponuję dokładek, nie przytakuję, nie zagaduję. Ale zapytana wprost odpowiadam zgodnie z przekonaniami i w miarę możliwości nie dopuszczam do dyskusji. I ograniczam kontakty do minimum - nie zapraszam na święta, na urodziny, nie bywam u delikwenta w domu (na szczęście nie mam takich w gronie najbliższych).
    • minasz Re: Dyplomacja i stoicyzm 17.03.14, 23:19
      ze slabymi to sie spieracie a z silnymi to geba na klodke hehe
      to tak jak europa i putin- boja mu sie cos zrobic bo zasilny jakby putin byl lukaszenka to inaczej by do tego podeszli-widzicie jacy jestescie zaklamani
    • maly.jasio nie mieszcze sie w dwoch. 17.03.14, 23:24
      berta-death napisała:
      > Podobno dwie największe wartości życiowe.

      nie mieszcze sie w dwoch.
      moga byc trzy ?
    • fiigo-fago Re: Dyplomacja i stoicyzm 17.03.14, 23:37
      Odgrodziłbym potrafię od chcę. Potrafić bym potrafił, ale nie chcę. Więc gdy słyszę podobne wypowiedzi to dobitnie mówię co myślę o danej osobie, choćby była powinowata.
      Dlaczego?
    • light_in_august Re: Dyplomacja i stoicyzm 18.03.14, 00:14
      Tak, oczywiście, że potrafię. Żyję w społeczeństwie, nie na bezludnej wyspie ani w idealnym świecie, gdzie wszyscy tańczą, jak im zagram. Czasem muszę się dostosowywać do reguł, które mi nie pasują i do ludzi, których nie lubię, czasem oni muszą dostosować się do mnie. Sympatia czy zgodność charakterów/poglądów to jedno, a wypełnianie pewnych wymogów kulturowych czt zasad dobrego wychowania to drugie. I tak na przykład nie zwracam uwagi w autobusie komuś, kto śmierdzi na 5 metrów, nie mówię szefowi, żeby sobie swoje chore poglądy na pracę wsadził w du.pę, nie obrażam moich gości, nawet jeśli nie zgadzam się z nimi, nie obrażam gospodarzy, nawet jeśli nie zgadzam się z nimi, nie wdaję się w zażarte polityczne dyskusje przy stole itd. Nawet kiedy inni to robią, to ja staram się zachowywać powściągliwie, czyli wyrazić swoje zdanie w umiarkowany sposób i nie drążyć tematu.
      Całkiem standardowe zachowanie, jak mi się zdawało, a tu proszę... haha, niespodzianka, bo na forum sami nonkonformiści i rewolucjoniści, gotowi za swoje poglądy skoczyć w ogień. Nic dziwnego, że na każdym kroku każdy się z każdym napier.ala z byle powodu.
      • miau.weglowy Re: Dyplomacja i stoicyzm 18.03.14, 00:24
        ja co prawda light z innego miesiaca ale moge sie pod august podpisac
        nie chodze z polityczna siekiera za pazucha
      • ingeborg Re: Dyplomacja i stoicyzm 18.03.14, 10:22
        Istnieje zasadnicza różnica pomiędzy opisanymi zachowaniami a kulturalnym wyrażeniem własnego zdania, zwłaszcza w sytuacji, kiedy druga strona sięga po ekstrema, na przykład "geje i lesbijki powinni skończyć w chińskich obozach pracy". Jak sąsiad za ścianą uprawia boks na sąsiadce to też nie przeszkadzasz, bo poglądy chowasz dla siebie?
        • fuzja_jadrowa Re: Dyplomacja i stoicyzm 18.03.14, 11:18
          > zwłaszcza w sytuacji, kiedy druga strona sięga po ekstre
          > ma, na przykład "geje i lesbijki powinni skończyć w chińskich obozach pracy". J
          > ak sąsiad za ścianą uprawia boks na sąsiadce to też nie przeszkadzasz, bo poglą
          > dy chowasz dla siebie?

          Ekstrema? To są słowa zwykłego buraka, bezmyślnie wygłoszone na prywatnej imprezie rodzinnej.

          Nie za daleko się posuwasz porównując brak reakcji na wyrażanie burackich poglądów do braku reakcji na przemoc?
          • miau.weglowy nie zauwazyla rowniez 18.03.14, 16:24
            ze light napisala o wyrazaniu wlasnego zdania, lecz w sposob kulturalny, a nie rownajac do buraka
    • sweet_pink Re: Dyplomacja i stoicyzm 18.03.14, 00:32
      Zasadniczo nie przytakuje o ile nie podzielam, ograniczam się do uprzejmego słuchania i zmiany tematu.
      Zdarza mi się osoby, które uważam za mądre, albo które chce lepiej poznać pytać "a dlaczego tak myślisz?".
      Mam też w swoim otoczeniu ludzie z którymi dyskutuję, bo umieją to fajnie robić i obie strony się czegoś dowiadują, poznają inny punkt myślenia.

      Mam też tematy w rozmowie o których czuję się wybitnie niekomfortowo, wtedy uprzejmie informuję, że ja na takie tematy nie chce rozmawiać. Jeśli ta prośba nie działa ograniczam kontakty do niezbędnego minimum (w przypadku relacji czysto towarzyskich do zera).

      Czasem lubię się poobnosić z poglądami, powojować, pokłócić. Wtedy przychodzę na forum ;)
    • czoklitka Re: Dyplomacja i stoicyzm 18.03.14, 01:07
      >Potraficie tak się zachować?

      Nie. Zwróciłabym uwagę. Kontakty z ludźmi powinny być przyjemnością, a nie męczarnią, zwłaszcza te wszystkie, poza obrębem pracy. Jeśli prośba nie zostałaby zrozumiana, najlepiej byłoby kontakty ograniczyć do minimum.
    • znana.jako.ggigus a ja dyplomatycznie i ze stoickim spokojem 18.03.14, 08:27
      proszę, żeby nie wygłaszał przy mnie tego typu poglądów.
      Z reguły to pomaga, bo naprawdę mądrzy ludzie, nawet jeśli tak myślą, nie mówią głosno rzeczy rasistowskich czy antysemickich np.
    • piataziuta Re: Dyplomacja i stoicyzm 18.03.14, 09:57
      Potrafię. Wśród obcych. I to tylko wtedy kiedy mi zależy na poprawnych stosunkach (bo biznes np.).
      W rodzinie nie potrafię i nawet nie mam zamiaru próbować.

      W tamtym wątku to rodzina autorki ma większy problem niż ona.
    • nudzimisie_strasznie Re: Dyplomacja i stoicyzm 18.03.14, 10:34
      Od kiedy się zapoznałam z forami gazety mój temperament polemiczny w realu umarł. Teraz ograniczam się do "mam inne zdanie na ten temat" i "proszę, oszczędź mi tych wywodów, nie chcę tego słuchać". Bardzo sobie chwalę tę strategię. Jak mi się zbierze na oburzenie, to przychodzę tu :)
    • fuzja_jadrowa Re: Dyplomacja i stoicyzm 18.03.14, 11:06
      Opinie kompletnie obcych mi osób mam głęboko w dupie i nie są one w stanie wyprowadzić mnie z równowagi. No bo co mnie obchodzi, że wujek Staszek od strony babci uważa, że kobiety powinny zajmować się domem?

      Uśmiechnę się w duchu, swoje pomyślę, ewentualnie głośno powiem, że jestem innego zdania, a jeśli mam akurat ochotę - podyskutuję. Ale bez zbędnych kwasów i rzucania się.

      Mąż mojej przyjaciółki wygłaszał czasem poglądy, z którymi niekoniecznie się zgadzam, co nie przeszkadza mi utrzymywać z nim poprawnych stosunków. Często nawet sensownie dyskutujemy, bez unoszenia się i rzucania przedmiotami. No ale to trzeba wiedzieć z kim można i warto dyskutować, a kogo olać.
    • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Dyplomacja i stoicyzm 18.03.14, 11:55
      W moim przypadku sztuka dyplomacji polega na tym że z osobami z którymi chcę dobrze żyć szukam punktów wspólnych.
      jeśli są niereformowalnymi idiotami - nie podnoszę wrażliwych tematów. szkoda ich nerwów (ja potrafię się spierać na spokojnie).
      Jeśli jest bardzo źle - to nie chcę z nimi dobrze żyć i kontakty ucinam.

      Są jeszcze ludzie którzy mają poglądy rażąco różne od moich, ale są rozsądni i potrafią dyskutować - tych uwielbiam. Mogę się godzinami spierać na dowolne tematy, pod warunkiem korzystania ze źródeł i rezygnacji z argumentów ad personam.
      Co ciekawe - jest to umiejętność bardzo rzadko spotykana u kobiet zaangażowanych ideologicznie - niezależnie od tego jaka byłaby to ideologia. Feministki są w tej kategorii równe ortodoksyjnym katoliczkom. Faceci mają więcej dystansu, choćby i komunistami byli.
      • nudzimisie_strasznie Re: Dyplomacja i stoicyzm 18.03.14, 12:09
        g.r.a.f.z.e.r.o napisał:

        >Faceci mają więcej dystansu, choćby i komunistami byli.

        Tja, co wielokrotnie udowodnili na tym forum.
      • rekreativa Re: Dyplomacja i stoicyzm 18.03.14, 17:50
        Oj, graf, szczególnie w kontekście forumowym to widać ten męski dystans , że ho ho...
      • rekreativa Re: Dyplomacja i stoicyzm 18.03.14, 17:52
        Co do ideologicznego zadęcia, to ludzie z takim nie umieją dyskutować i to absolutnie bez względu na płeć.
        Spróbuj sobie z takimi gostkami pokroju Terlikowskiego podyskutować, powodzenia.
      • katalonja Re: Dyplomacja i stoicyzm 18.03.14, 18:04
        Są jeszcze ludzie którzy mają poglądy rażąco różne od moich, ale są rozsądni i
        > potrafią dyskutować - tych uwielbiam. Mogę się godzinami spierać na dowolne tem
        > aty, pod warunkiem korzystania ze źródeł i rezygnacji z argumentów ad personam.

        Muszę przyznać, że też to uwielbiam. Cenię sobie odmienność poglądów i kulturalną wymianę zdań, bo dyskusja rozwija i zbliża ludzi, pozwala ich poznać z innej perspektywy i zgłębić. Wielu z nas robi błędne założenie, polegające na tym, że inni muszą mieć podobne zdanie do naszego. To tak, jakby nagle wszyscy mieli wyglądać niemal identycznie. To zwykły absurd. Musimy się różnić, nawet drastycznie, by móc się często zastanawiać, analizować problem z innego punktu widzenia, dostrzegać różne możliwości. Oczywiście są miejsca na ziemi, gdzie jednakowe myślenie i uniformy są najwyższą wartością, ale czy ktoś chciałby tam żyć?
      • alienka20 Re: Dyplomacja i stoicyzm 20.03.14, 03:36
        Całkiem możliwe.
        Mi koleżanka z prawej strony ciągle wyjeżdżała z argumentami ad personam w trakcie dyskusji o ciążowej huśtawce hormonów, gdy ja do ostatniej chwili trzymałam język na wodzy i ani razy nie rzuciłam wyzwiskiem w jej stronę. J

        Jej zdaniem powinnam była trzymać buzię na kłódkę w kwestii tematów antykoncepcji, in-vitro i aborcji, bo ciąża i poglądy pro-choice było dla niej niewygodnym i niewiarygodnym połączeniem.

        A i tak ostatecznie zerwałam z nią kontakt, gdy stwierdziłam, że nie pasuję do osób, które wszędzie widzą podszepty diabła i drża przed jego zakusami. Że ktoś jest katolikiem - szanuję, że ma swoje poglądy i nieszkodliwe dziwactwa -też szanuję. Ale traktowania mnie jak umysłowo upośledzonej, nie rozróżniającej dobra od zła, z powodu mojego odmiennego stanu już nie zniosłam.
    • paco_lopez Re: Dyplomacja i stoicyzm 18.03.14, 13:07
      u nas w rodzinie są sami stoicy i epikurejczycy. nikt w moim otoczeniu nie wali takich kwasów.
    • stephanie.plum Re: Dyplomacja i stoicyzm 18.03.14, 17:16
      a jakiż to wątek jest o "religii i zasadach"?

      ciekawe, że akurat tak przeczytałaś tytuł.
      a więc szwagier z tamtego wątku i tkwiąca pod jego kosztownym pantoflem rodzina reprezentują "religię",
      a dzielna, zgnębiona autorka o słusznych poglądach reprezentuje przeciwieństwo "religii", czyli uczciwe zasady?

      wspaniale.

      co do meritum to owszem, bywa, że udaje mi się zmilczeć, kiedy słyszę, że
      "wszyscy księża to pedofile", "katolicy to ciemnogród", "ludzi z zespołem downa należy eliminować na etapie płodowym" i tym podombe.
      NIGDY nikt nie powiedział przy mnie, że Żydzi do gazu. gdyby to zrobił, ostrzegłabym go, że samo już takie gadanie nosi znamiona przestępstwa.

      w jakim świecie Wy żyjecie? w takim, gdzie mowa nienawiści dotyczy tylko wulgarnych pogróżek względem Semitów, feministek i homoseksualistów?
      Selektywna głuchota. Pewnie pomaga żyć, więc po co mielibyście ją leczyć?
      • katalonja Re: Dyplomacja i stoicyzm 18.03.14, 17:53
        w jakim świecie Wy żyjecie? w takim, gdzie mowa nienawiści dotyczy tylko wulgar
        > nych pogróżek względem Semitów, feministek i homoseksualistów?
        > Selektywna głuchota. Pewnie pomaga żyć, więc po co mielibyście ją leczyć?

        Dobrze powiedziane. Podobną tendencję i wręcz propagandę zauważam. Oczywiście napędzaną przez jednotorowe media.
    • rekreativa Re: Dyplomacja i stoicyzm 18.03.14, 17:58
      Nie wdaję się w spory ideologiczne w realu. Jesli wiem, że ktoś ma odmienne poglądy, to staram się poruszać po tematach neutralnych.
      Na szczęście tak sobie towarzystwo dobrałam, że ten problem właściwie nie istnieje.
      Tylko w rodzinie mam jednego wujka, który trochę się zbiesił i potrafi zasunąć tekstem dość żenującym. To mówię wprost, żeby przy mnie takich bzdetów nie głosił.
    • coffei.na Re: Dyplomacja i stoicyzm 20.03.14, 10:16
      nie ,nie potrafię dlatego z pewna niegdyś bliską mi osobą nie rozmawiam od pewnego czasu i jawnie okazuję jej swoją niechęć.Nie potrafię skrywać swoich przekonań i za wszelka cenę dostosować się do większości.Wole walczyć o swoje nawet jeżeli oznaczałoby to przegraną.
Pełna wersja