ingeborg
22.03.14, 02:14
Mój faworyt: "Jakoś lepiej dogaduję się z facetami niż z kobietami". Zawsze jak to słyszę to włącza mi się czerwony alarm, bo wiem, że mam do czynienia z mizoginką, która ma poważny problem z poczuciem własnej wartości.
Takich tekstów i zachowań jest więcej - wszystko co jest kobiece (= histeryczne, nielogiczne, emocjonalne) jest złe, wszystko co męskie (= logiczne, działające, kalkulujące) jest dobre a autorka próbuje dać do zrozumienia jak bardzo jest lepsza od innych kobiet, jakim to jest równym kumplem, nie to co inne baby. Taki kobiecy self-hejt.
Tak, pomyślałam, że się z Wami podzielę spostrzeżeniem, przy okazji wątku na temat "jestem fajna, bo nie histeryzuję na temat xujowych zaręczyn", bo wpasowuje mi się on, ten wątek w tendencję do jechania po własnej płci. Zastanawiam się, czy zjeżdżanie prawie wszystkich wypowiadających się tu babek, które namiętni jest praktykowane na FM, doszukiwanie się w ich zachowaniach złej woli i sprowadzanie tego co napisały do ekstremum to nie jest czasem jedna z form takiego właśnie bezinteresownego kobiecego przysrywania sobie nawzajem.