boskie_cappucino
22.03.14, 14:45
Ciężko o tym pisać, ale jak zawsze kiedy mam jakieś życiowe wątpliwości zaczynam od forum.
Niektórzy z Was mnie znają, z lekko rozchwianych emocjonalnie wpisów - tak jest w rzeczywistości i mam z tym wielki problem.
Byłam zahukanym, smutnym, niepewnym siebie dzieckiem. Ojciec czasami mnie bił i mówił, że jestem najgorsza. Gdy miałam 13 lat mój wówczas ok. 30-letni sąsiad był jedyną osobą, która się mną interesowała. Spędzał ze mną czas. Pokazał parę ładnych miejsc. Nie mam pojęcia, dlaczego rodzice w ogóle pozwalali, żebym gdziekolwiek jeździła z 30-latkiem.
On tymczasem wmówił mi, że jest jedyną osobą, która mnie kocha. Któregoś dnia upił mnie i doprowadził do seksu. Powiedział rodzicom że jestem jego dziewczyną, a oni przyjęli to do wiadomości... Wszystko działo się jakby za moją zgodą, tylko, że byłam zbyt głupim dzieckiem, żeby zrozumieć, że on jest zwykłym obleśnym pedofilem, który mnie wykorzystuje.
To trwało trochę, aż coś mnie otrzeźwiło i odizolowałam się od niego. On do tej pory utrzymuje kontakt z moimi rodzicami - jest jakby ich "kolegą". Rok temu znalazł mnie i przeprosił za to co mi zrobił. Już nawet nie wiem jak to skomentować, bo uważam, że jest skończonym dnem i powinien za to siedzieć w więzieniu.
Nie wiem jak mam sobie ułożyć życie. Jestem zadowolona, że udało mi się bez terapii swoją własną pracą dojść do tego punktu, w którym jestem: mam skończone studia, jakąśtam pracę, w której mogę się rozwijać. Uprawiam sport, zamiast palić papierosy i brać narkotyki, jak mi się w przeszłości zdarzało. Ale w kontaktach międzyludzkich, a zwłaszcza z mężczyznami jestem do kitu. Wiele razy trafiałam też na takich naprawdę dobrych mężczyzn, których jednak zrażam swoją osobą bardzo szybko. Mam takie momenty że płaczę, albo bardzo się czegoś wstydzę, mam kłopoty z odżywianiem, z niską samooceną, kłamię (najczęściej jeśli chodzi o dom), zamykam się w sobie.
W panikę wpędza mnie np myśl, że miałabym zaprosić do rodzinnego domu chłopaka i jego rodziców. W ogóle nie chcę tego robić. Nie mogę się pozbyć żalu z powodu tego, że moi rodzice w ogóle mnie nie wychowywali i mnie nie kochali.
Jak sobie pomóc w takiej sytuacji? Czy w ogóle da się jeszcze żyć normalnie?