Jestescie towarzyskie?

22.03.14, 19:32
Taka mnie naszla ostatnio refleksja, po kilku wizytach kolezanek. Najchetniej siedze w domu sama i meczy mnie nagonka ze trzeba miec stado znajomych i co weekend byc zapraszanym, lub zapraszac. Odnosze wrazenie ze wiekszosc tak ma tylko bycie samotnikiem nie jest w modzie. Nie chce mi sie wierzyc ze komus przychodzi to latwo. Bycie " dusza towarzystwa" to ciezka robota. Czy warto? Jak jest u Was drogie forumowiczki?
    • mm969696 Re: Jestescie towarzyskie? 22.03.14, 19:37
      a ile masz lat? bo jak miałam tak do 25lat to mi zależało, a teraz już mi nie zależy. Mam znajomych ilu mam. ,wychodzę rzadko(raz w miesiącu) i mi to wystarcza.
      • nie.poprawna Re: Jestescie towarzyskie? 22.03.14, 19:55
        Mam 33, a moja mama w wieku 65 biega na "kawki" z kolezaneczkami prawie codziennie.
    • przeciezwiadomo Re: Jestescie towarzyskie? 22.03.14, 19:49
      Niespecjalnie przepadam za ludźmi.
    • maitresse.d.un.francais Re: Jestescie towarzyskie? 22.03.14, 19:52
      Słusznie autorko, modna jest stadność, dynamika, głośność, aktywność i wszelkie tego typu zachowania.

      Tam zaraz bycie duszą towarzystwa. Można być po prostu członkiem towarzystwa.
    • samuela_vimes Re: Jestescie towarzyskie? 22.03.14, 20:01
      zdecydowanie nie. Cenię sobie samotność i jestem domatorką. Ludzie mnie męczą, zwłaszcza nieznajomi, nie lubię poznawać nowych ludzi, hmm w ogóle nie przepadam za ludźmi. Mam kilku przyjaciół, wystarcza.
    • stephanie.plum Re: Jestescie towarzyskie? 22.03.14, 20:02
      ja siedzę w domu, ale nie sama.
      dziś do towarzystwa dołączył ptak.
      mam nadzieję, że się jutro wymiksuje, bo z kotem się chyba nie dogadają.
      • maitresse.d.un.francais Re: Jestescie towarzyskie? 22.03.14, 20:09
        ja siedzę w domu, ale nie sama.
        > dziś do towarzystwa dołączył ptak.
        > mam nadzieję, że się jutro wymiksuje, bo z kotem się chyba nie dogadają

        pomediuj

        a łosia nie ma?
        • stephanie.plum Re: Jestescie towarzyskie? 22.03.14, 20:20
          już pomediowałam, dzięki temu gołąb grzywacz nie został zjedzony, tylko lekko wymamlany i dochodzi do siebie w koszu.
          jak mu się do jutra nie poprawi, zawieziemy go do zoo, tam podobno leczą takich klientów.

          łosi żadnych mój pan małżonek sobie w domu nie życzy... :~D
          • maitresse.d.un.francais Re: Jestescie towarzyskie? 22.03.14, 20:30
            stephanie.plum napisała:

            > już pomediowałam, dzięki temu gołąb grzywacz nie został zjedzony, tylko lekko w
            > ymamlany i dochodzi do siebie w koszu.

            :-PPPPPPPPP


            > jak mu się do jutra nie poprawi, zawieziemy go do zoo, tam podobno leczą takich
            > klientów.

            no tylko mediuj, bo kot może dojść do wniosku, że grzeczny to już był, a teraz będzie kotem :-P
            >
            > łosi żadnych mój pan małżonek sobie w domu nie życzy... :~D

            eeeee
      • jan_hus_na_stosie2 Re: Jestescie towarzyskie? 23.03.14, 00:17
        stephanie.plum napisała:

        > ja siedzę w domu, ale nie sama.
        > dziś do towarzystwa dołączył ptak.

        a co na to właściciel ptaka? :D

        • stephanie.plum Re: Jestescie towarzyskie? 23.03.14, 00:25
          you've made my... night.

          czekałam, czekałam na to.
    • klamkas Re: Jestescie towarzyskie? 22.03.14, 22:05
      Nie jestem. Głównie dlatego, że mało kogo lubię. Ale lubię moją rodzinę, moje koty i mój dom.
    • jutro_wstanie_nowy_dzien Re: Jestescie towarzyskie? 22.03.14, 23:17
      > Taka mnie naszla ostatnio refleksja, po kilku wizytach kolezanek. Najchetniej
      > siedze w domu sama i meczy mnie nagonka ze trzeba miec stado znajomych i co wee
      > kend byc zapraszanym, lub zapraszac. Odnosze wrazenie ze wiekszosc tak ma tylko
      > bycie samotnikiem nie jest w modzie. Nie chce mi sie wierzyc ze komus przychod
      > zi to latwo. Bycie " dusza towarzystwa" to ciezka robota. Czy warto? Jak jest
      > u Was drogie forumowiczki?

      Chyba nie jest tak, że większość tak ma. Odpowiedź znajdziesz w podstawowym podziale typów osobowości, na introwertyków i ekstrawertyków. Ci piersi cenią sobie chwile samemu ze sobą, drudzy natomiast potrzebują towarzystwa innych ludzi tak samo mocno jak powietrza i wody :)

      Ja też, w chwili obecnej, prowadzę bardzo umiarkowane życie towarzyskie, bo szczerze mówiąc mało jest osób z którymi mam o czym rozmawiać a najczęściej w ogóle nie chce mi się gadać :P
      • ijonaa.tichy Re: Jestescie towarzyskie? 22.03.14, 23:54

        Generalnie mam podobnie jak ty. Jestem dość towarzyska z natury, ale większość ludzi wydaje mi się mało ciekawa i miałka - przegrywa z dobrą książką. Grunt żeby mieć te kilka przyjaznych, pokrewnych dusz blisko lub nawet trochę dalej ;)
    • sweet_pink Re: Jestescie towarzyskie? 23.03.14, 17:15
      Chyba jestem towarzyska, bo absolutnie nie przyszło by mi do głowy, żeby w ogóle pomyśleć, żeby utrzymywanie relacji z innymi ludźmi nazwać pracą. Nie mam jakoś dużo znajomych, dwie przyjaciółki, kilku dobrych kumpli. Co weekend albo kumple przychodzą grać, albo umawiam się z kimś na ploteczki, obiad itp. Spotkania wychodzą totalnie naturalnie i bezwysiłkowo. Owszem zdarzało się, że mnie czyjeś towarzystwo męczyło, ale po prostu urwałam te znajomości, bo przecież nie z każdym się muszę znać/lubić i nie każda znajomość musi trwać całe życie. Zwyczajnie nie wiem gdzie tu praca? W sensie nie wiem...zmycie kubków po kawie jest takie męczące? Poświęcenie kwadransa na zrobienie przekąski? Nie łapię tego...żeby mnie zmęczyć to mi się musi zjechać stado graczy i koczujących przez weekend zajmując większość powierzchni płaskich i grających po nocach). Ostatnio mi siostra (młodsza) usiłowała wytłumaczyć czemu podjecie "small talk" z nowo poznaną osobą stanowi jakiś wysiłek, ale nie pojęłam :/
      • maitresse.d.un.francais Po prostu twoja siostra ma taki charakter 23.03.14, 18:59
        Nie musisz pojmować. Zaakceptuj. Nie tłumacz siostrze i i jej podobnym, że dla ciebie nie stanowi. Tylko tyle i aż tyle.
        • sweet_pink Re: Po prostu twoja siostra ma taki charakter 23.03.14, 19:12
          Ja siostrę akceptuje i jej samej pojmować nie potrzebuje :)
          Tylko, że ona mi tłumaczyła, że całe jej pokolenie (7 lat różnicy) tak ma i ze to społeczny standard. Tego nie pojmuję. Gorzej, że jak patrzę na na kolegów z uczelni to dochodzę do wniosku, że ona ma rację...ale nadal nie pojmuję jak do tego doszło, że ludzie tak mają, ze tak powiem "hurtowo".
          • maitresse.d.un.francais Re: Po prostu twoja siostra ma taki charakter 23.03.14, 19:33
            sweet_pink napisała:

            > Ja siostrę akceptuje i jej samej pojmować nie potrzebuje :)

            To jeszcze zostają ci do zaakceptowania ludzie, którzy różnią się czymś od ciebie, a nie są siostrą. :-P


            > Tylko, że ona mi tłumaczyła, że całe jej pokolenie (7 lat różnicy) tak ma i ze
            > to społeczny standard. Tego nie pojmuję. Gorzej, że jak patrzę na na kolegów z
            > uczelni to dochodzę do wniosku, że ona ma rację...ale nadal nie pojmuję jak do
            > tego doszło, że ludzie tak mają, ze tak powiem "hurtowo".

            Deficyt umiejętności społecznych. Brak treningu społecznego. Nadmiar kompa, niedobór realu. Nadmiar kontaktów w kompie, niedobór prawdziwych. Brak wzorców kulturowych - inni nie uczą ich, jak to się robi.

            To widać nawet na forum, kiedy ludzie pytają, jak załatwić najprostsze, zdawałoby się, sprawy z innymi.
            • simply_z Re: Po prostu twoja siostra ma taki charakter 23.03.14, 21:10
              może też nadmiar bodźców czasem w postaci samych ludzi. Jesli ktoś np.spędza pół dnia w biurze otoczony chmarą ludzi,których czasami średnio lubi ,to może czuć się zmęczony w weekend.
              • maitresse.d.un.francais Re: Po prostu twoja siostra ma taki charakter 24.03.14, 19:27
                simply_z napisała:

                > może też nadmiar bodźców czasem w postaci samych ludzi. Jesli ktoś np.spędza pó
                > ł dnia w biurze otoczony chmarą ludzi,których czasami średnio lubi ,to może czu
                > ć się zmęczony w weekend.

                Aha. I może mu się skojarzyć, że ludzie=średnia przyjemność.
      • nie.poprawna Re: Jestescie towarzyskie? 24.03.14, 09:49
        Bywa meczace, chociaz "po" zawsze ciesze sie z wizyty. Np: kolezanka zostaje na noc, o 6:30 rano slysze juz, ze nie spi i sie kreci, wiadomo ze wstaje i ide do niej, mimo ze to sobota; zmajoma miala urodziny, wypada jakis drobiazg podarowac, stracilam 2 godziny w sklepie bo nic odpowiedniego nie moglam znalezc; wpada kuzyn na weekend, wiem ze "lubi zjesc" przeciez nie przyjme go paluszkami slonymi, bede caly piatek w garach siedziala.... to takie apropos "pracy" Zazdroszcze tym, ktorzy to wszystko robia automatycznie. Jestem leniem poprostu.
        • sweet_pink Re: Jestescie towarzyskie? 24.03.14, 11:05
          Imho jesteś nie tyle leniwa co źle zorganizowana. Mi trzydaniowy obiad dla gości zajmuje ok 40 minut. Na mniejsze spotkania robię przekąski zajmujące 15-20 minut (na ciepło). 2h to czas który wystarcza mi do kupienia prezentów gwiazdkowych dla całej rodziny. I nie robię tych rzeczy na odwal się czy byle jak, po prostu luźne chwile w stylu w trakcie drogi do/z pracy poświęcam na planowanie drobnych działań i staram się oszczędzać czas.
          Jakbym miała siedzieć w garach 2h dla jednych gości, też bym mi się pewnie spraszać nie chciało.
    • czoklitka Re: Jestescie towarzyskie? 23.03.14, 22:02
      >i meczy mnie nagonka ze trzeba miec stado znajomych i co weekend byc zapraszanym
      >Bycie " dusza towarzystwa" to ciezka robota. Czy warto?
      >Jak jest u Was drogie forumowiczki

      A to jest w ogóle taka nagonka? :)
      Czy warto - zależy od priorytetów, czy poza pracą pracujesz także w domu, czy masz już wolne. Z wizytami i wypadami co weekend i częściej bym nie wydoliła, natomiast bardzo miło jest spotkać się od czasu do czasu. Więc raczej mianem duszy towarzystwa bym siebie chyba nie określiła, pomimo że lubię i bardzo sobie cenię spotkania ze znajomymi. To wszystko też zależy od charakteru - mam znajomych, którzy praktycznie non stop są z kimś poumawiani i nie mają nawet ochoty, czy nie umieją spędzić czasu w samotności. Natomiast co do mnie, "pracę w grupie" przerobiłam intensywnie na studiach i trochę po, więc to i tak już troszkę przejadło się, poza tym potrzebuję sporej ilości czasu tylko dla siebie.
      • nie.poprawna Re: Jestescie towarzyskie? 24.03.14, 18:15
        Ja tez obserwuje dosc ogolna tendencje to tzw " pokazowy". Czasy kiedy lezalysmy z kolezanka przy piwie na kanapie juz minely. Skonczyla sie spontanicznosc. Jak kolacja to musi byc na bogato, drogie wina itp. Spotkania " na miescie" sa tygodniami umawiane wiec tworzy sie napieta atmosfera, co cos niecodziennego, wiec ma sie chec wypasc jak najlepiej. Kiedys ludzie "wpadali" poprostu jak byli w okolicy. dzisiaj to wielka strategia i negocjacje. Niby fajnie, nikt nie pcha sie nieproszony, ale jednak troche szkoda. Pamietam jeszcze zza dawnych czasow jak moja rodzina pakowala dzieciaki, psa, jechali 500 km i poprostu pukali do drzwi. To dopiero byly cyrki.
    • mmagi Re: Jestescie towarzyskie? 24.03.14, 11:04
      nie przejumj sie,mam podobnie jak Ty,dopóki jest Ci samej z sobą dobrze to jest oki:)
      • aqua.0 Re: Jestescie towarzyskie? 18.05.14, 11:27
        > nie przejumj sie,mam podobnie jak Ty,dopóki jest Ci samej z sobą dobrze to jest
        > oki:)
        No właśnie, kluczowe jest to, że dopóki nam samym ze sobą dobrze, to jest ok. Ale poniżej jest kilka wpisów osób, którym jest samym źle i marzy im się duże grono znajomych.
        Dziwne to dla mnie. Kiedyś, na jakimś forum (może tu?) ktos napisał, że ludzi jest raczej za dużo niż za mało i łatwo jest teraz nawiązać nowe znajomości - nie mylić z przyjaźnią.
        I ja to właśnie obserwuję, jestem samotniczką, mam bardzo ograniczone grono bliskich i małą rodzinę. Ne szukam nowych znajomych, nie zagaduję ludzi, nie poznaję prawie nikogo nowego, nie staram się poszerzać bliskiego grona, bo nie mam takiej potrzeby, obcy mnie męczą i do tego brakuje mi czasu, żeby odpowiednio często spotykać się z tymi, na których mi zależy. Ale zauważyłam, że gdybym tylko bardziej sie postarała, ciut bardziej otworzyła na ludzi, to nowych znajomości by mi nie brakło. Bo nawet jesli ja ich nie chce, to ludzie ich chcą. Ekstrawertycy sa niezwykle widoczni i ekspansywni, czasem źle postawiona granica powoduje, ze do naszego życia wkraczają obcy ludzi. Cudownie, jesli taka niechętna obecność przeradza się w dobra znajomość, ale zwykle to dla mnie trudne i męczące.
        W czasach studenckich też byłam towarzyska, mieszkało i zyło sie w grupie. Ale po studiach, juz we własnym mieszkaniu odkryłam, że mogę spotykać się z ludźmi, tylko kiedy chcę i tylko z kim chce. Tzw. kult kolektywizmu mi obumarł :)
    • miau.weglowy Re: Jestescie towarzyskie? 24.03.14, 18:35
      ojtam, przeciez coraz glosniej mowi sie dzisiaj o potrzebach introwertykow. nie widze problemu. jest latwiej, niz bylo dziesiatki lat temu, gdy tylko latke odludka i dziwaka mozna bylo otrzymac.
    • pomorzanka34 Re: Jestescie towarzyskie? 24.03.14, 18:47
      lubię ludzi i towarzystwo innych osób nie mam z tym problemu zawsze i chętnie znajdę chwilę choćby i tylko na wspólną kawę ale tylko i wyłącznie dla tych osób którzy taką chwilę znajdą i dla mnie ;)
    • slottka.ja Re: Jestescie towarzyskie? 25.03.14, 09:52
      Nie jestem towarzyska, mam sprawdzone grono znajomych, których toleruję.
      Z wiekiem obserwuję, że idę w kierunku mizantropii:)
      Także głowa do góry, potraktuj to jako alternatywny sposób życia.
      • leibah Re: Jestescie towarzyskie? 25.03.14, 23:15
        Mam grono znajomych z którym się spotykam. Brakuje mi rodziny, jestem jedynaczką, rodzice za oceanem. Bliższa rodzina już odeszła, a dalsza gdzieś się rozjechała po świecie. Zazdroszczę innym spontanicznych, niezapowiedzianych gości. Uwielbiam gotować i piec, marzą mi się Święta w większym gronie (od kilku lat Święta spędzam tylko z snem). Gdybym miała kogo gościć, gotowałabym i piekła codziennie coś innego. Wieczorami siedzielibyśmy przy kominku z winkiem i gadali, gadali, gadali.
        • bia-la Re: Jestescie towarzyskie? 26.03.14, 17:43
          "Nie jestem towarzyska, mam sprawdzone grono znajomych, których toleruję.
          Z wiekiem obserwuję, że idę w kierunku mizantropii:)"
          No, ja mam podobnie i cieszę się z tego wątku!
          Z wiekiem grono robi się coraz mniejsze i mnie to trochę niepokoi. Mizantropia mizantropią (mam ją w 100%), ale mam wrażenie, że coś mi w życiu umyka. I jakbym się odsuwała coraz bardziej od tego życia. A chcąc utrzymywać jakieś kontakty czuję, że nie mam jakiś punktów zaczepienia, o czym rozmawiać, co z innymi robić. Podtrzymajmy ten wątek! Jak sobie radzicie z tym?
          • mimoza_online Re: Jestescie towarzyskie? 16.05.14, 18:25
            Bardzo ciekawy wątek. Ja jestem towarzyska, niestety towarzystwa mi najczęściej brakuje przez co cierpię bardzo :-(. Zdecydowanie nie jestem typem samotnika i najchętniej wychodziłabym gdzieś codziennie. Nie sprawia mi przyjemności samotne chodzenie gdziekolwiek a i dłuższe siedzenie w domu nuży mnie i męczy. Z tym utrzymywaniem kontaktów to też nie taka prosta sprawa. Pewnie najłatwiej o to kiedy ma się wspólne zainteresowania i lubi się robić te same rzeczy. Wtedy powstaje punkt zaczepienia i ma się wspólne tematy. Strasznie zazdroszczę ludziom którzy mają wielu znajomych a zwłaszcza przyjaciół.
    • po-trafie Re: Jestescie towarzyskie? 19.05.14, 00:16
      Jestem bardzo towarzyska. Nie w takim sensie, ze codziennie musze spedzac godziny czasy w grodnie tuzinow ludzi, ale wiekszosc urlopow spedzam w gronie znajomych. 6-10 dni/wieczorow w miesiacu wykorzystuje, na zycie towarzyskie (pozostale zostawiam dla siebie lub siebie i faceta).

      Organizowanie wyjazdow dla wielu osob (5-15), spedzanie czasu w gronie 2-5 osob, ktore znam lata, to dla mnie ogromna przyjemnosc. Laduje w ten sposob baterie, doceniam te momenty, pod koniec spotkania odczuwam niedosyt i ciesze sie, widzac to samo u osob, z ktorymi czas spedzam.
      Udane zycie towarzyskie, zbudowanie sobie grona ludzi, przy ktorych czuje sie dobrze, spokojnie, swobodnie, z ktorymi wymieniam ciekawe informacje, ktorzy mnie inspiruja i ktorych ja chce inspirowac, ktorym ufam i o ktorych sie troszcze.. uwazam to, ze jeden z glownych skladnikow zyciowego szczescia.

      Rozumiem, ze mozna miec inaczej, choc niekoniecznie przychylalabym sie do tezy, ze wiekszosc tak ma.
Pełna wersja