incognitosss
22.03.14, 22:11
Mam pytanie, czy ktoś z Was korzystał z pomocy psychoterapeuty i czy przyniosło to realną korzyść i poprawę. W czasie krótszym niż dekada :-)
Kilka tygodni temu lekarz zdiagnozował u mnie depresję. Nie miałam jakichś małych smutków i gorszej formy, wiele miesięcy byłam w –przepraszam za wyrażenie-czarnej doopie, stąd szukanie pomocy. Nie będę Wam tego opisywać, to był koszmar.
Lekarz (psychiatra) zalecił mi lek, wspomniał też o psychoterapii jako opcji do wspomagania terapii. Na zasadzie "można spróbować".
Lek działa bardzo dobrze, nawet jeśli to w jakiejś mierze efekt placebo. Nie jestem w jakiejś euforii, nie mam przyklejonego uśmiechu do twarzy, ale ze spokojem podchodzę do rozwiązywania problemów. Od dawna też nie cieszyłam się tak życiem i różnymi drobnymi codziennymi sprawami. Zawodowo zajmuję się lekami, znam mechanizmy działania, ryzyka i korzyści i ściemy przemysłu farmaceutycznego też. Ale jakoś nie mam za dużego zaufania do psychologów. Poczytałam też trochę przeglądów systematycznych badań nad skutecznością psychoterapii u osób z depresją i szczególnie optymistycznie mnie nie nastrajają. O lekturze „Zakazanej psychologii” Witkowskiego nie wspomnę. Zastanawiam się więc czy jest sens wydawania kilkuset złotych miesięcznie na coś, co jak dla mnie jest wątpliwe. Psychologowie zakrzykną, że się mylę, ale w końcu wielu z nich żyje z psychoterapii, czym dłuższa tym lepiej. Trudno też, żeby nie wierzyli w coś co robią. Wolałabym więc posłuchać osób, które taką terapię przechodziły, czy przechodzą. Jeśli więc ktoś ma jakieś doświadczenia w tej materii będę wdzięczna za komentarze.