Psychoterapia. Ma sens?

22.03.14, 22:11
Mam pytanie, czy ktoś z Was korzystał z pomocy psychoterapeuty i czy przyniosło to realną korzyść i poprawę. W czasie krótszym niż dekada :-)
Kilka tygodni temu lekarz zdiagnozował u mnie depresję. Nie miałam jakichś małych smutków i gorszej formy, wiele miesięcy byłam w –przepraszam za wyrażenie-czarnej doopie, stąd szukanie pomocy. Nie będę Wam tego opisywać, to był koszmar.
Lekarz (psychiatra) zalecił mi lek, wspomniał też o psychoterapii jako opcji do wspomagania terapii. Na zasadzie "można spróbować".
Lek działa bardzo dobrze, nawet jeśli to w jakiejś mierze efekt placebo. Nie jestem w jakiejś euforii, nie mam przyklejonego uśmiechu do twarzy, ale ze spokojem podchodzę do rozwiązywania problemów. Od dawna też nie cieszyłam się tak życiem i różnymi drobnymi codziennymi sprawami. Zawodowo zajmuję się lekami, znam mechanizmy działania, ryzyka i korzyści i ściemy przemysłu farmaceutycznego też. Ale jakoś nie mam za dużego zaufania do psychologów. Poczytałam też trochę przeglądów systematycznych badań nad skutecznością psychoterapii u osób z depresją i szczególnie optymistycznie mnie nie nastrajają. O lekturze „Zakazanej psychologii” Witkowskiego nie wspomnę. Zastanawiam się więc czy jest sens wydawania kilkuset złotych miesięcznie na coś, co jak dla mnie jest wątpliwe. Psychologowie zakrzykną, że się mylę, ale w końcu wielu z nich żyje z psychoterapii, czym dłuższa tym lepiej. Trudno też, żeby nie wierzyli w coś co robią. Wolałabym więc posłuchać osób, które taką terapię przechodziły, czy przechodzą. Jeśli więc ktoś ma jakieś doświadczenia w tej materii będę wdzięczna za komentarze.
    • mariuszg2 Re: Psychoterapia. Ma sens? 22.03.14, 22:17
      incognitosss napisał(a):

      >wiele miesięcy byłam w –przepraszam za wyraże
      > nie-czarnej doopie, stąd szukanie pomocy. Nie będę Wam tego opisywać, to był ko
      > szmar.

      No w takiej sytuacji to zrozumiałe....dla każdego bylby to koszmar.... ale dobrze, że wpadłaś... kroi się niezła imprezka dzić na forum...potraktuj to jako terapię
    • berta-death Re: Psychoterapia. Ma sens? 22.03.14, 22:22
      Chorób to to nie wyleczy. Natomiast czasem stany lękowe czy depresyjne mają przyczynę w trudnej sytuacji życiowej. Człowiek z czymś sobie nie radzi, efektem tego jest przewlekły stres a potem pojawiają się jakieś problemy nerwicowe. No i na to leki nie pomogą. Nie ma takiego leku, który by sprawił, że komuś zmieni się sytuacja życiowa. I wtedy taka psychoterapia może się przydać. Dobrze jak ktoś obiektywnie spojrzy na problem, pokaże gdzie tkwi błąd, co się źle robi, co można zmienić, w jaki sposób, itp. I tylko w tej sytuacji pomoc psychologa ma jakiś sens.
      • mariuszg2 Re: Psychoterapia. Ma sens? 22.03.14, 22:29
        berta-death napisała:

        > I tylko w tej sytuacji pomoc psychologa ma
        > jakiś sens.

        tylko w tej?

        załamałaś mnie...czuję, że nie udźwignę....muszę do psychologa!
    • six_a Re: Psychoterapia. Ma sens? 22.03.14, 22:28
      gorzej już nie można było trafić z takim pytaniem.
      • stephanie.plum Re: Psychoterapia. Ma sens? 22.03.14, 22:29
        cicho, może coponiektórzy poszli już spać.
        • mariuszg2 Re: Psychoterapia. Ma sens? 22.03.14, 22:32
          o a kolezanka to tylko po cichu potrafi.... a byś trochę pokrzyczała, pogryzła a tak.... nawet nie wiesz jakie skarby skrywasz a inni też by się pocieszyli
          • stephanie.plum Re: Psychoterapia. Ma sens? 22.03.14, 22:54
            ale to mam krzyczeć czy gryźć, bo na raz się nie da...?
            • six_a Re: Psychoterapia. Ma sens? 22.03.14, 23:11
              krzyk może być z plejbeku.
      • mariuszg2 Re: Psychoterapia. Ma sens? 22.03.14, 22:29
        zawsze mnie fascynował Twój optymizm i pozytywne podejście do zagadnień
        • six_a Re: Psychoterapia. Ma sens? 22.03.14, 23:11
          no wiem. w tym tygodniu mam w promocji depresję. tak że zapraszam.
    • gyubal_wahazar Re: Psychoterapia. Ma sens? 22.03.14, 23:36
      Jeśli czytałaś Witkowskiego, to było tam przecież jak ksiądz-Magdzie, że większość technik psychoterapeutycznych to placebo, a do tego czyniące Cię lżejszą, o najbiedniej parę stów.

      Jeśli mimo to pytasz, to chcesz na nią iść. Idź więc i sama się przekonaj

      PS Nie byłem na żadnej terapii. Prędzej wspomógłbym babcie pod kościołem, zamiast napychać kabze kanciarzom
    • x.i.007 Re: Psychoterapia. Ma sens? 23.03.14, 12:33
      Nawet Witkowski nie skreśla wszystkich rodzajów psychoterapii - właściwie najbardziej jedzie po psychoanalizie i jej pochodnych. Ja to odebrałam jako przestrogę przed: szukaniem pomocy u psychoterapeuty z byle powodu, uciekaniem się do nowinek psychologicznych i wiarą że pójście do terapeuty załatwi wszystkie nasze problemy.

      Moim zdaniem terapia może pomóc, pod warunkiem że sama jesteś gotowa na pracę nad sobą.
      • system.tzw.edukacji Re: Psychoterapia. Ma sens? 23.03.14, 14:23
        > Nawet Witkowski nie skreśla wszystkich rodzajów psychoterapii

        Witkowski jest zwolennikiem, i to i tak umiarkowanym, terapii behawioralnych.

        > właściwie najbardziej jedzie po psychoanalizie i jej pochodnych.

        Dość szczególne sformułowanie, wziąwszy pod uwagę, że trudno znaleźć nurt psychoterapeutyczny niezadłużony intelektualnie u dra Frauda, w mniejszym czy większym stopniu. Oto lista głównych tzw. modalności. Które z nich niby nie czerpią z psychoanalizy? Terapia tańcem? :D

        Psychologie: głębi, procesu i postaci w każdym razie czerpią z majaków dra Frauda pełnymi garściami. (Inna sprawa, że psychologia procesu to czerpie w ogóle ze wszystkiego z czego się da, z taoizmem, mechaniką kwantową i osiągnięciami intelektualnymi ludów prymitywnych włącznie).
        • x.i.007 Re: Psychoterapia. Ma sens? 23.03.14, 14:27
          Skoro zgadzasz się ze mną co do meritum, to po co łapanie za słówka?
          • system.tzw.edukacji Re: Psychoterapia. Ma sens? 23.03.14, 14:37
            > Skoro zgadzasz się ze mną co do meritum, to po co łapanie za słówka?

            Przepraszam. :( Faktem jest jednak, że Witkowski nie wprowadza w książce jakiegoś większego podziału na modalności (nie licząc tych uwag o metodach behawioralnych) – z reguły pisze ogólnie o psychoterapii, psychoterapeutach itd.
            • ursyda Re: Psychoterapia. Ma sens? 29.03.14, 20:16
              Wiesz co krytyk, jak cię czytam to mi się przypomina taki skecz, który obejrzałam dziecięciem będąc a który, nie wiedzieć czemu, zapadł mi głęboko w pamięć.
              Scenka: kobieta siedzi u Zygmunta F. (tak mi się wydaje, pamiętaj, że to było ze 30 lat temu) i mówi:
              - panie doktorze, mówił pan, że mocno stresowe wydarzenia, które kobieta przeżywa w ciąży mają negatywny wpływ na dziecko a muszę panu powiedzieć, że kiedy moja mama była "ze mną" w ciąży to kiedyś tata się zdenerwował i rozwalił na głowie mamy płytę gramofonową aż ta pękła. I co? I nie było żadnych skutków. I nie było żadnych skutków. I nie było żadnych skutków. I nie było żadnych skutków.

              Tak mniej więcej widzę to jak piszesz cokolwiek związanego z terapią.
              • berta-death Re: Psychoterapia. Ma sens? 29.03.14, 20:40
                Z tą psychoterapią to jest trochę jak z ewolucją. Jak ewolucję pojmuje się tak, że szła sobie małpa, zobaczyła banana na drzewie, wstała żeby go zerwać i powstał człowiek, to zawsze będzie się wydawała absurdalna. I ta psychoterapia, razem z zależnościami przyczynowo skutkowymi pomiędzy wydarzeniami z przeszłości a teraźniejszymi problemami, na ogół właśnie tak jest pojmowana jak ta ewolucja z małpą w tle. A problem polega głównie na tym, że większość psychoterapeutów tak to odbiera i święcie w to wierzy.
        • berta-death Re: Psychoterapia. Ma sens? 23.03.14, 16:09
          Nie tylko Witkowski z freudowskich bajań się obśmiewa. Oprócz zagorzałych freudystów, nikt w to nie wierzy. Nawet to co te wszystkie nfz refundują nie ma nic wspólnego z psychoanalizą. Oficjalne towarzystwa psychologów i psychoterapeutów też się od tych nurtów odcinają. Nie mówiąc o tym, że to jest sprzeczne z oficjalną nauką. Skoro dziadek Freud opowiadał takie rzeczy, jak ta o homoseksualizmie spowodowanym brakiem ojca w rodzinie, to trudno w świetle współczesnej wiedzy, brać go poważnie. Inne jego rewelacje są na identycznym poziomie.

          Natomiast z całą resztą jest tak jak powiedziałam w pierwszym moim poście. Skoro ktoś ma tak pokręconą osobowość, że wdeptuje w coraz to hecniejsze sytuacje, z którymi nie może sobie poradzić, albo nie potrafi wybrnąć z sytuacji, w którą los go zapędził, to jakaś pomoc mu się przyda. Nawet nie w tym, żeby zmienił siebie, ale żeby się nauczył radzić z tym jaki jest i z jakimi sytuacjami się zetknie. Coś jak z tym homoseksualizmem. Terapeuta nie zmieni nikomu orientacji, ale pomoże się z nią pogodzić i podpowie jak sobie radzić w życiu będąc nieco innym i będąc narażonym na dyskryminację.




          • system.tzw.edukacji Re: Psychoterapia. Ma sens? 23.03.14, 18:20
            > Oprócz zagorzałych freudystów, nikt w to nie wierzy.

            Pisałem: większość uznanych oficjalnie modalności jest zadłużona intelektualnie u kokainisty Frauda, oparta na fraudyzmie. Niektóre, faktem jest, pod płaszczykiem „krytyki”, ale to wciąż są te same koncepcje, mające równie wątłe podstawy naukowe.

            > Nawet to co te wszystkie nfz refundują nie ma nic wspólnego z psychoanalizą

            Ponieważ NFZ nie będzie finansować „terapii” trwającej latami.

            > Oficjalne towarzystwa psychologów i psychoterapeutów też się od tych nurtów odcinają.

            Tak, tak, niedawno także twierdziłaś, że „ofiarami komunistów byli wyłącznie antykomuniści”. Jak to jest, pani mądralińska, że te Twoje autorytatywnie wygłaszane twierdzenia daje się obalić jednym zapytaniem do bazki Google’a?

            Proszę bardzo, oficjalne towarzystwo, które bynajmniej się od psychoanalizy nie odcina. Tu z kolei lista organizacji zrzeszonych w Polskiej Radzie Psychoterapii, jak byk stoi „Polskie Towarzystwo Psychoterapii Psychoanalitycznej”. No, chyba że to nie są prawdziwe oficjalne stowarzyszenia… Wówczas wskaż mi, proszę, takie stowarzyszenie, które oficjalnie odcina się od Frauda, psychoanalizy, psychologii głębi i Gestaltu.

            Dość tego! Nie będzie dłużej tak, że Ty sobie będziesz z uczoną miną klepać w klawiaturę i nikt tego nie będzie weryfikował. Czekam na link.
            • berta-death Re: Psychoterapia. Ma sens? 23.03.14, 19:46
              Miałam na myśli PTP, czyli polskie towarzystwo psychologiczne. Oni dają certyfikaty, organizują szkolenia 5-letnie żeby tym terapeutą zostać i to z ich certyfikatami pracują nfz-owscy terapeuci, o ile jakiś mają. To oni ubiegają się o to, żeby mieć monopol na przyznawanie uprawnień jakby weszła w końcu ustawa o zawodzie terapeuty. I to chyba oni lobbują za tą ustawą. No i oni odcinają się od wszystkich nurtów, terapeutyzują, wg indywidualnych potrzeb i własnego doświadczenia. Nie wchodzę w to dlaczego się odcinają, bo zapewne o kasę chodzi. Każda szkoła ma monopol i sprzedaje licencje na posługiwanie się swoimi metodami.

              A o komunistach to jeszcze pogadamy, ale w innym wątku.
              • system.tzw.edukacji Re: Psychoterapia. Ma sens? 23.03.14, 20:08
                > Miałam na myśli PTP, czyli polskie towarzystwo psychologiczne.

                Dobrze, i na czym to ich odcinanie się ma polegać? Znalazłem na tej ich biednej stronce listę certyfikowanych psychoterapeutów, na której psychoanalityków trochę jest.

                Nie, sorry, nie wierzę w to ogólne odcięcie, to jest jakaś ściema. Owszem, spotkałem się z werbalnymi deklaracjami, jak to dr Fraud jest krytykowany, jaki to jego myśl ma rzekomo znikomy wpływ na współczesną psychoterapię i tak dalej; ot, puste deklaracje, praktyka okazuje się inna. Bo i co innego mają ci obywatele powiedzieć, biorąc pod uwagę, do jakiego stopnia dr Fraud jest skompromitowany i jakie wypisywał brednie?

                > A o komunistach to jeszcze pogadamy, ale w innym wątku.

                Proszę bardzo, odpisz mi wobec w tym, w którym wszystko się zaczęło.
                • berta-death Re: Psychoterapia. Ma sens? 23.03.14, 20:16
                  Tak jak podejrzewam, wszystko o kasę się rozbija. Praca w jakimś nurcie jako certyfikowany terapeuta wymaga wykupienia licencji od twórcy bądź jego spadkobiercy. A już wydawanie certyfikatów i szkolenie w jakimś nurcie, to dopiero kasy wymaga. A po co płacić, skoro można coś samodzielnie wykombinować i sprzedawać.

                  Nie znam prywatnie żadnego psychoterapeuty. A chciałabym wiedzieć czy oni naprawdę wierzą w to co gadają. Po pijaku może by go na szczerość wzięło.
                  • system.tzw.edukacji Re: Psychoterapia. Ma sens? 23.03.14, 20:26
                    > Nie znam prywatnie żadnego psychoterapeuty.

                    Ja także nie. :( Znam tylko jednego pacjenta klienta – oczywiście ten jeden jedyny znany mi pacjent klient trafił… chyba się domyślasz: do intelektualnej spadkobierczyni Freuda. Nie mogło być inaczej. Kiedyś się z nim posprzeczałem nieco w sprawie tej jego psychoterapii i psychoterapii w ogóle i pech chciał, że się ferworze dyskusji niefortunnie przejęzyczyłem. No i to był mój koniec. ;)

                    > A chciałabym wiedzieć czy oni naprawdę wierzą w to co gadają

                    Jeśli chodzi o nurty ocierające się o religię, takie jak psychoterapia zorientowana na proces czy Gestalt, to sądzę, że w większości tak, że wierzą. Zresztą ja generalnie jestem raczej sceptycznie nastawiony do koncepcji wszechobecnych cyników, uważam, że ludzie na ogół wierzą we własne słowa.
                    • berta-death Re: Psychoterapia. Ma sens? 23.03.14, 20:32
                      Mnie się najbardziej podoba tekst, że jak ktoś nie wierzy w psychoterapię to ona mu nie pomoże. A antybiotyk pomoże, nawet jak się w niego nie wierzy. Ba, nawet wtedy jak bakterie na które ma działać, w niego też nie wierzą.
                      • system.tzw.edukacji Re: Psychoterapia. Ma sens? 23.03.14, 20:48
                        > Mnie się najbardziej podoba tekst, że jak ktoś nie wierzy w psychoterapię to ona
                        > mu nie pomoże

                        Ależ oczywiście. Psychoterapeutka Milena Karlińska-Nehrebecka stwierdza to zupełnie otwarcie:

                        Liczy się czy psychoterapeuta jest przekonany do metod, które stosuje. Nazywa się to „efektem lojalności”. Dlatego, gdy psychoterapeuta robi coś, w czego skuteczność nie wierzy, będzie nieefektywny

                        Jeśli pacjent wierzy, że psychoterapia mu pomoże, zmienia to jej wynik 15-33%. Podobnie jest z farmakoterapią. To się nazywa efekt placebo.


                        Polecam zresztą cały blog tej pani. Jedna wielka pochwała psychoterapii i zganienie medycyny, która powinna się od psychoterapii uczyć. Możemy się z bloga np. dowiedzieć, że zaburzenia osobowości da się wyleczyć psychoterapią, jeśli pacjent tego naprawdę chce.
                  • naplaze Re: Psychoterapia. Ma sens? 23.03.14, 21:07
                    > Nie znam prywatnie żadnego psychoterapeuty. A chciałabym wiedzieć czy oni napra
                    > wdę wierzą w to co gadają. Po pijaku może by go na szczerość wzięło.

                    Tak, wierzą.
                    Mówiąc najkrócej, te szkolenia, które trwają po 2-3 lata mogłyby spokojnie zmieścić się w jednym semestrze, a zajmują tyle czasu gł. dlatego, że są rozbudowanym systemem wtłaczania ideologii do głów.
                  • naplaze Re: Psychoterapia. Ma sens? 23.03.14, 21:29
                    > Tak jak podejrzewam, wszystko o kasę się rozbija. Praca w jakimś nurcie jako ce
                    > rtyfikowany terapeuta wymaga wykupienia licencji od twórcy bądź jego spadkobier
                    > cy. A już wydawanie certyfikatów i szkolenie w jakimś nurcie, to dopiero kasy w
                    > ymaga. A po co płacić, skoro można coś samodzielnie wykombinować i sprzedawać.

                    Oczywiście, ze chodzi o kasę. W latach '90 psychoterapeutów było mało, a rynek chłonny. Teraz jest mnóstwo absolwentów psychologii po przeróżnych uczelniach i zaczął się wyścig o klienta.

                    Nawet przywoływany tu Witkowski jest nikim innym, jak lobbystą na rzecz jednej orientacji (behawioralnej czy behawiralno-poznawczej, w sumie jeden pies). O ile jego książki trzymają się kupy, są cytowane, o tyle w wywiadach Witkowski się sypie: miesza rzetelne argumenty z demagogią, a na końcu i tak nie zapomina zaznaczyć, ze jedynymi naukowymi terapiami są te oparte na behawioryzmie.
                    W rzeczywistości jest to ściema, bo i ile rzeczywiście behawioryzm (rozumiany jako nauka o zachowaniach) spełnia popperowskie kryterium weryfikowalności, o tyle już psychoterapia oparta na narzędziach behawioralnych jest - jak każda psychoterapia - czystej wody metafizyką. Narzędzia behawioralne pozwalają rzeczywiście zmodyfikować zachowania (a beh-poznawcze - przekonania), i robią to skutecznie, ale to w żaden sposób nie dowodzi naukowej słuszności tych przekonań.
                    • berta-death Re: Psychoterapia. Ma sens? 23.03.14, 21:54
                      Założenia wszystkich nurtów są sprzeczne ze współczesną wiedzą z zakresu genetyki, epigenetyki i neurobiologii. Bo nawet zakładając, że jakieś problemy czy zachowania są spowodowane takim a nie innym czynnikiem zaistniałym na którymś etapie życia, to w świetle współczesnej wiedzy, jest to zjawisko nieodwracalne. Mechanizmy plastyczności mózgu charakteryzują się krytycznymi okresami, w jakich mogą wystąpić. I tak jak ktoś do 2rż nie nauczy się widzieć, będzie niewidomy do końca swoich dni, bo po tym czasie już kora wzrokowa nie podlega modyfikacjom, jak do 9rż nie nauczy się mówić, to już się nie nauczy, itp. I z osobowością jest tak samo. Jak się coś spartoli na samym początku, to potem nie ma bata. Nie da się zmienić konfiguracji neuronów i połączeń między nimi. Zwłaszcza w tych pierwotnych obszarach mózgu. W krytycznym czasie, kiedy przypadł okres rozwoju danej części mózgu, powstało tyle i tyle neuronów, tak i tak połączonych między sobą, posiadających tyle i tyle, takich a takich receptorów i koniec. Nie ma takiego czynnika, który by to ruszył. Poza chorobami neurodegeneracyjnymi czy mechanicznym urazem, ale to zawsze będą zmiany na gorsze. W związku z tym osobowości nie da się zmienić, nawet zakładając, że to nie geny ale środowisko ma na nią wpływ.
                      Nie da się też wpłynąć na zmiany spowodowane stresem pourazowym, itp. Czas może coś zmienić i usunięcie czynnika powodującego traumę, nic innego. To są bardzo fizyczne zmiany na poziomie fizykochemicznym. Pod wpływem hormonów stresu zmieniona została struktura neuronów i połączeń między nimi na poziomie molekularnym. Zmieniona została ekspresja genów, które od tego czasu dekodują powstanie zupełnie nowych substancji chemicznych wpływających na działanie mózgu. Nie da się tego procesu, inaczej niż farmakologicznie, zatrzymać.
                      • naplaze Re: Psychoterapia. Ma sens? 24.03.14, 13:21
                        > Założenia wszystkich nurtów są sprzeczne ze współczesną wiedzą z zakresu genety
                        > ki, epigenetyki i neurobiologii.

                        Czyli te różne techniki behawioralne (czysty behawioryzm, promowany m. in. przez Supernianię, beh.-poznawcza, dialektyczno-behawioralna - istna lobotomia) de facto tresują człowieka, żeby zachowywał się wbrew własnej, neurologicznej, genetycznej osobowości. Czy to nie powinno - w dłuższej perspektywie - paradoksalnie! powodować jakichś zaburzeń psychicznych?

                        Z drugiej strony psychoterapia ma moc zmieniania chemii mózgu, dowodzą tego badania z ostatnich 20 lat - a to:
                        1) potwierdza założenie, że mózg jest plastyczny i kształtuje się pod wpływem warunków środowiskowych (w takim czy innym zakresie);
                        2) jest przerażające, bo dowodzi, że każdemu człowiekowi - jeśli poddamy go psychoterapii - możemy zagwarantować niezłe Truman Show.
                        • berta-death Re: Psychoterapia. Ma sens? 24.03.14, 18:10
                          A co ma przemoc z tym wspólnego? Do wszystkiego można człowieka zmusić, co nie znaczy, że trwale mu się zmieni zachowanie. Jak tylko czynnik przemocowy ustanie, to zaczyna się zachowywać jak dawniej. Natomiast przewlekły stres związany z przemocą spowoduje trwałe zmiany w mózgu, ale tylko w obszarze związanym z zachowaniami typu walka ucieczka, relacje z innymi ludźmi, itp.
                          • naplaze Re: Psychoterapia. Ma sens? 30.03.14, 18:58
                            > A co ma przemoc z tym wspólnego?

                            Większość nurtów/modalności psychoterapeutycznych zakłada, że psychoterapeuta wie lepiej od pacjenta, co jest dla niego dobre, więc albo zmusza go do danego zachowania (behawioryzm), albo manipuluje nim (dokładnie tak, jak robią to sekty, monarowcy itd.) tak, żeby pacjent doszedł do "właściwych" wniosków. Służą temu różne techniki, które w innych wypadkach uznano by za przejawy nadużycia, tu jednak legitymuje je ich pomocowy charakter.

                            I słowo "manipulacja" jest tu kluczowe: to nie jest bezpośrednia przemoc, ale właśnie stosowanie takich środków, które antropolodzy, socjologowie uznaliby za "błędne metodycznie - sugerujące odpowiedź, narzucające rozwiązania itd.".
                            Nie wiem, czy mózg odczytuje manipulację jako przemoc, dla mnie to są działania głęboko nieetyczne.
                            • berta-death Re: Psychoterapia. Ma sens? 30.03.14, 20:00
                              Ta pomoc psychoterapeutów to przecież zwykłe placebo. Ludzie lubią jak ktoś się nimi interesuje i udaje, że chce pomóc. Na tej samej zasadzie pomagają, co pielgrzymki, bioenergoterapia, homeopatia, itp. Nie bez powodu jest zaliczana do medycyny alternatywnej.
                              Psychoterapeuta nikim nie manipuluje. On siedzi, kiwa głową i ze wszystkim się zgadza, dając złudne poczucie, że jest po stronie klienta i go rozumie. Oni na wstępie mówią, że nie dają gotowych recept ani nie służą dobrą radą. Klient sam musi znaleźć rozwiązanie swoich problemów. I znajduje, czasem od razu, czasem po 5latach, na zasadzie prób i błędów. A terapeuta wszystkiemu przytakuje i ze zrozumieniem solidaryzuje się w momencie jak kolejna próba okazała się błędna.
                    • system.tzw.edukacji Re: Psychoterapia. Ma sens? 23.03.14, 22:13
                      > Nawet przywoływany tu Witkowski jest nikim innym, jak lobbystą na rzecz jednej orientacji

                      Nie przesadzałbym. Rzeczywiście, ta modalność to jego faworyt, ale żeby jakoś szczególnie lobbował, nie zauważyłem.

                      > O ile jego książki trzymają się kupy, są cytowane, o tyle w wywiadach Witkowski się
                      > sypie: miesza rzetelne argumenty z demagogią, a na końcu i tak nie zapomina za
                      > znaczyć, ze jedynymi naukowymi terapiami są te oparte na behawioryzmie.

                      Z tymi książkami to też nie jest, moim zdaniem, tak do końca, że się nie wiadomo jak się trzymają kupy. Pomijam już taką drobnostkę, że pierwsza część Zakazanej psychologii to jest jeden wielki gwałt na stylu i interpunkcji, bo takie rzeczy w ogóle już mało kogo zajmują, ale niestety także w warstwie merytorycznej można co nieco zarzucić: na przykład próżno szukać jednoznacznego stanowiska wobec badań rzekomo wykazujących skuteczność psychoterapii czy testów projekcyjnych, za to mnóstwo dowodów anegdotycznych i „świadectw” pokrzywdzonych, które powinny stanowić w najlepszym razie uzupełnienie, ilustrację problemu.

                      Nie chcę się rozpisywać, bo to temat na dłuższą rozmowę.

                      W każdym razie lepszego Witkowskiego nie ma i nie będzie. Niestety, polskim sceptykom wiele, wiele brakuje do światowej czołówki. Można teraz albo obrazić się na rzeczywistość i płakać, że, dajmy na to, prowokacja Witkowskiego w czasopiśmie „Charaktery” była marną namiastką tego, co zrobił Sokal – albo wspierać i popierać to, co jest, bo niczego lepszego nie ma.
            • naplaze Re: Psychoterapia. Ma sens? 23.03.14, 21:07
              > Proszę bardzo, oficjalne towarzystwo, które bynajmniej się od psychoanalizy n
              > ie odcina
              .

              Nie ma w Polsce żadnego "oficjalnego towarzystwa", i nie będzie, póki nie będzie ustawy o zawodzie psychoterapeuty. Są tylko stowarzyszenia cieszące się mniejszym lub większym zaufaniem i ośrodki uniwersyteckie, które najczęściej są wiele lat za cywilizacją.
              Dowolne "towarzystwo" czy "stowarzyszenie" może w naszym kraju założyć każdy, jeśli zbierze odpowiednią ilość członków i uiści opłatę za wpis w KRSie.
              • system.tzw.edukacji Re: Psychoterapia. Ma sens? 23.03.14, 22:00
                > Nie ma w Polsce żadnego "oficjalnego towarzystwa", i nie będzie, póki nie będzie
                > ustawy o zawodzie psychoterapeuty.

                Jak zwał tak zwał, Berta zaczęła z tymi oficjalnymi towarzystwami, twierdząc, że odcinają się one od fraudyzmu.
                • berta-death Re: Psychoterapia. Ma sens? 23.03.14, 22:04
                  Wszyscy się odcinają od freudyzmu, zwłaszcza od jego ortodoksyjnego nurtu. Inaczej nikt nie brałby ich na poważnie.
                • naplaze Re: Psychoterapia. Ma sens? 23.03.14, 22:13
                  Bo od freudyzmu odcinają się wszyscy: stowarzyszenia starające się być w miarę na bieżąco (co nie znaczy, ze im to wychodzi), najpoważniejsze ośrodki naukowo-badawcze w kraju (co nie przeszkadza im - na jednym wykładzie! - krytykować Freuda i powoływać się na teorie postfreudowskie)... ale to wszystko, tzn. nędza polskiej psychologii nie zmienia faktu, że Freud to są bajki i doprawdy nie rozumiem, jak wykształcony człowiek może dziś w ogóle wymieniać to nazwisko.
                  • system.tzw.edukacji Re: Psychoterapia. Ma sens? 23.03.14, 22:25
                    > Bo od freudyzmu odcinają się wszyscy: stowarzyszenia starające się być w miarę
                    > na bieżąco (co nie znaczy, ze im to wychodzi), najpoważniejsze ośrodki naukowo-
                    > badawcze w kraju (co nie przeszkadza im - na jednym wykładzie! - krytykować
                    > Freuda i powoływać się na teorie postfreudowskie

                    W tym rzecz, pisałem wyżej o tym: deklaracje o odcinaniu się od dorobku wybitnego doktora Froïde’a oczywiście słychać zewsząd, ale deklaracje to jedno, a fakty drugie. Poza tym, no właśnie, idee Frauda są jak Lenin: wiecznie żywe, podlegają coraz to nowym mutacjom i odsłonom, ale to wciąż ta sama śpiewka.
                    • berta-death Re: Psychoterapia. Ma sens? 23.03.14, 22:32
                      Nie ma nic w zamian. Albo freud i jego klony, mniej bądź bardziej zmodyfikowane, albo nic. Generalnie założeniem psychoterapii jest to, że człowiek to tabula rasa, która została źle zapisana i teraz trzeba wziąć gąbkę pościerać to co nieprawidłowe i napisać od początku. I w tym celu stosuje się różne mniej bądź bardziej absurdalne techniki. A, że w świetle nauki, nikt nie wie co, w jaki sposób i dlaczego komuś w głowie siedzi i jak to można zmienić, to można sobie pobajdurzyć do woli.
                      • system.tzw.edukacji Re: Psychoterapia. Ma sens? 23.03.14, 22:54
                        > Nie ma nic w zamian. Albo freud i jego klony, mniej bądź bardziej zmodyfikowane,
                        > albo nic.

                        Tak, zdaję sobie z tego sprawę, i dlatego podchodzę bardzo pesymistycznie do kwestii zwalczania tych idei. Zresztą freudowska dogmatyka zdołała się piekielnie mocno osadzić w całej kulturze i zbiorowej świadomości, trudno to teraz odkręcić.
    • system.tzw.edukacji Re: Psychoterapia. Ma sens? 23.03.14, 14:07
      >Psychoterapia. Ma sens?

      Ależ oczywiście. Żyjesz sobie na bardzo przyzwoitym poziomie, mają cię za mędrca, zapraszają do mediów, a co poromansujesz przy tym i pomacasz to twoje. Żyć nie umierać.
    • alpepe Re: Psychoterapia. Ma sens? 23.03.14, 14:08
      równie dobrze mogłaś była spytać, czy warto chodzić do wróżki lub mieć kierownika duchowego i chodzić do spowiedzi.
      Wszystko to pomaga tak samo.
      • system.tzw.edukacji Re: Psychoterapia. Ma sens? 23.03.14, 14:24
        > Wszystko to pomaga tak samo.

        Bardzo się z tym zgadzam: skuteczność wszystkich modalności jest zbliżona, to zresztą oficjalne stanowisko stowarzyszeń psychoterapeutycznych.
        • alpepe Re: Psychoterapia. Ma sens? 23.03.14, 14:40
          jest jeszcze wyżalenie się dobrej przyjaciółce i forum.
    • magadanskaya Re: Psychoterapia. Ma sens? 23.03.14, 17:23
      To wszystko zależy, jakie są przyczyny Twojej depresji. Jeśli to kwestia zaburzonej pracy neuroprzekaźników, to nawet najlepszy psychoterapeuta nie wiele jest w stanie zdziałać. Jeśli natomiast Twoje dołki są raczej przewlekłe i związane z przykrymi wspomnieniami lub z tym, co aktualnie dzieje się w Twoim życiu, to wtedy psychoterapia (oczywiście w połączeniu z farmakoterapią) ma jakiś sens.

      Skuteczność psychoterapii zależy w głównej mierze od motywacji pacjenta/klienta i gotowości na dłubanie w tematach, które nie do końca bywają przyjemne. Terapia to nie posypywanie, za przeproszeniem, kupy fiołkami, tylko gruntowna praca od podstaw.

      Na rynku dostępnych jest wiele nurtów, myślę, że jak masz w sobie dużą chęć zmiany i kasę, to na pewno znajdziesz coś dla siebie. Ja z czystym sumieniem polecam psychoterapię poznawczo-behawioralną, co do reszty - nie wypowiem się, bo nie znam przekonujących wyników badań na ten temat. Psychoterapia humanistyczna jest super, ale żeby płacić za miłe pogawędki o życiu ? ;-) To można z przyjaciółmi ;-)
      • magadanskaya Re: Psychoterapia. Ma sens? 23.03.14, 17:24
        *niewiele
    • siostra_bronte Re: Psychoterapia. Ma sens? 23.03.14, 18:03
      Zaraz, zaraz, przecież można chodzić na psychoterapię w ramach NFZ!
    • man_sapiens Re: Psychoterapia. Ma sens? 23.03.14, 18:40
      Ja sam nie korzystałem, ale bliska mi osoba tak. Psychoterapia cudów nie uczyni i jeżeli wyleczy to tylko z zaburzeń wynikających z zachowań a nie z przyczyn somatycznych. Ale a każdym wypadku może pomóc żyć z chorobą, tak kontrolować siebie i swoje zachowania, żeby sobie z tym wszystkim świadomie radzić. Wiem, że to komunały, ale tak jest.
      Natomiast z doświadczenia (bliskiej mi osoby) wiem, że wszystko zależy od psychoterapeuty - jego osobowości, wiedzy, doświadczenia i przekonań (nie wszystko, a raczej mało w tej branży ma naukowe podstawy. Dobry psychoterapeuta pomoże ci stanąć na nogi i radzić sobie ze sobą i światem, kiepski tylko wyciągnie pieniądze a marny może cię dodatkowo doprowadzić do rozpaczy a nawet pogłębić twój stan.
    • zakonna Re: Psychoterapia. Ma sens? 23.03.14, 19:18
      Jeżeli terapię prowadzi fachowiec czyli psychoterapeuta z odpowiednim przygotowaniem, to jest jak najbardziej sensowna. Ja mam za sobą 3 terapię w przeciągu ostatniej dekady. Średnio trwały po półtora roku. Na każdej przepracowałam inne tematy. Efekty są dla mnie spektakularne. Wreszcie jestem w związku z normalnym facetem, dotychczas wybierałam albo psychopatów albo nałogowców. Poukładałam sobie relacje z rodziną tak aby jak najmniej ucierpieć emocjonalnie i psychicznie. I po 3 latach farmakoterapii połączonej z psychoterapią wreszcie odstawiłam leki i czuję się dobrze. :)
    • sootball Re: Psychoterapia. Ma sens? 24.03.14, 12:14
      coś na temat samego Witkowskiego
      blog.krolartur.com/tomasz-witkowski-jego-sceptycyzm-i-wyzwanie-dla-nlperow-jak-sie-sprawy-faktycznie-maja/
    • porazostatni Re: Psychoterapia. Ma sens? 25.03.14, 00:40
      Nie ma co posiłkować się Witkowskim, który za przeproszeniem ch... wie o terapii. Zajmował się tresowaniem zdrowych biznesmenów, a wiedzę to czerpie z plotek od kolegów. Kozetka ? O.o Czytając co napisał o terapii miałam oczy wielkie jak 5 złotych ze zdziwienia nad wymysłami pana dr . Chodziłam na takie coś. Wbrew temu co "autorytet" napisał nikomu nie hipnotyzują i nawracają na jedynie słuszne poglądy. Rozmawia o problemach i uczuciach, coś radzą. Dowiedziałam się parę rzeczy sobie. Trochę pomogło, ale w sumie to nie bardzo. Patrząc na moje życie, to mnie nie pomoże nic. Możesz spróbować, nie spodoba ci się to przestaniesz chodzić.
    • ninananu Re: Psychoterapia. Ma sens? 29.03.14, 15:49
      Im mniej czytasz o psychoterapii tym lepiej. Terapia może pomóc. Ale jeśli coś Ci nie gra , nie pasuje na terapii należy przełamywać się i mówić. Tylko wtedy ma to sens.
    • vandikia Re: Psychoterapia. Ma sens? 30.03.14, 22:46
      moim zdaniem psychoterapia ma często większy sens niż leki, jeśli jest się w stanie funkcjonować bez otumanienia
      ja polecam, miałam kiedyś kryzys, w ciągu chyba tygodnia znalazłam się na terapii, bo wiedziałam instynktownie że muszę działać jak najszybciej, trochę to trwało ale z perspektywy czasu bardzo polecam, druga rzecz że trzeba trafić na fajnego psychoterapeutę z powołania, inaczej można się sparzyć (podobno)

      a czemu z perspektywy czasu? jeśli się teraz dzieje coś złego, niezapowiedzianego, kryzysowego, a świat nie zna próżni i ciągle ktoś umiera, ktoś jest chory, komuś trzeba pomóc, sama jesteś chora i po takiej porządnej psychoterapii masz tak wbudowane we własny psychiczny szkielet stałe elementy obrony i poprawnego radzenia sobie z problemami, że dużo łatwiej jest Ci funkcjonować
      • system.tzw.edukacji Re: Psychoterapia. Ma sens? 30.03.14, 23:05
        > stałe elementy obrony i poprawnego radzenia sobie z problemami

        Z ciekawości: na czym polega „poprawne” radzenie sobie z problemami?
        • fuzja_jadrowa Re: Psychoterapia. Ma sens? 31.03.14, 11:05
          Takie, jak terapeuta powiedział.
          • bia-la Re: Psychoterapia. Ma sens? 01.04.14, 13:48
            "Takie, jak terapeuta powiedział" - czyli zakładasz, że ludzie nie myślą, tylko w ciemno przyjmują, co im się mówi. A to nie prawda.
            Też jestem po kilku terapiach i wiem, że są sytuacje, kiedy bardzo potrafią pomóc, wesprzeć, zrozumieć wiele rzeczy. Na poziomie teoretycznym trudne to jest do wytłumaczenia. No i nie można zakładać, że wszyscy terapeuci to oszuści i naciągacze. Trzeba się popytać o kogoś sprawdzonego, nie polegać na reklamie czy innym ogłoszeniu.
        • vandikia Re: Psychoterapia. Ma sens? 01.04.14, 13:59
          na tym, że nie zaszywasz się w domu na pół roku, albo reagujesz wściekłością na całe otoczenie albo popadasz w nałogi albo nie wiem co tam jeszcze
          poprawne radzenie sobie z problemem moim zdaniem, to zrozumienie przyczyny, akceptacja, szukanie nowych rozwiązań, danie sobie czasu i przede wszystkim nie obwinianie się
Pełna wersja