relacje z mamą

24.03.14, 13:55
Hej,
moja sytuacja wygląda tak, że wszystkiego mi się odechciewa,nie ma rozwiązania i ręce mi już opadają :(.
Sześć lat temu zmarł tata, jedyna bliska poza mną osoba dla mojej mamy, zmarł nagle, życie jej i moje wywróciło się do góry nogami. Po dwóch latach mama stwierdziła, że nie da rady być sama w miejscu dotychczasowego zamieszkania i że przeprowadza się do mojego miasta. Prowadziłyśmy długie rozmowy i prosiłam ją, żeby jeszcze się wstrzymała, bo tu będzie czuła się bardziej obca niż tam, gdzie mieszkała z tatą, że ja mam bardzo niestabilną sytuację w pracy i być może będę chciała wyjechać z miasta w którym mieszkam bo poza pracą nic mnie tu nie trzyma, mama stwierdziła,że ja całe życie tak mówię i że ona chce do miasta.
Przeprowadziła się, nie ma tu nikogo poza mną, wieczną nerwicą, depresją itd nie ma chęci do zawierania jakichkolwiek znajomości. I stało się- ja straciłam pracę, od roku jestem z kimś kto mieszka 200 km dalej. A ja mam najlepszy moment żeby zmienić swoje życie, wyjechać do niego i znaleźć się przy okazji w lepszym środowisku zawodowym. Od kilku miesięcy stoję w miejscu, sama pogrążona w depresji, bo mama na każdy mój sygnał,że ja jednak chcę zmienić swoje życie, wyjechać dostaje albo wysokiego ciśnienia albo umiera a ostatnio mówi, że tyle lat mi poświęciła,wyeksploatowałam ją a teraz chcę porzucić w takim momencie i zostawić samą na pastwę losu. Generalnie odechciewa mi się żyć, nie widzę wyjścia z sytuacji, jestem załamana. Zaproponowałam,że jak tylko ułożę tam sobie wszystko w nowym miejscu, rok, półtora zrobię wszystko, żeby przeniosła się w moje pobliże i że ja również muszę ułożyć sobie życie.Powiedziała że ok pójdzie sobie do domu starców (ma 65 lat) a ja jestem niewdzięczna (łagodnie mówiąc) ...
Jestem w totalnej rozsypce,czuję się winna,najgorsza i ostatecznie rozważam opcję zostawienia swojego partnera ( bo życie na odległość i tak wymyka nam się z kontroli ) i zostanę w pobliżu matki, rozważając w głowie co by było gdyby ale nigdy nie będzie...
Mama jest sprawna, niczego jej nie brakuje a ja powoli niknę jestem rozdarta i nie widzę wyjścia z sytuacji. To że telefon mam przy sobie, mogę w każdej chwili przyjechać gdyby coś się jej działo zupełnie do niej nie przemawia wpada w lęk, panikę a ja mam dość.
Nie widzę wyjścia.
    • sweet_pink Re: relacje z mamą 24.03.14, 14:23
      Jesteś w porządku. Serio. Uprzedzałaś mamę, jak się może potoczyć się życie, uprzedzałaś. Oferujesz jej że ją ściągniesz do siebie, oferujesz.
      Serio jesteś porządku wobec mamy i jak wyjedziesz też będziesz w porządku.
      To nie jest Twoja wina, że Twoja mama nie chce sobie układać życia. Czujesz się załamana i bezsilna, bo mama Cię szantażuje (i inne urocze ciosy emocjonalne też pewnie się sypią), a nie bo jesteś niedobra dla matki czy bo sytuacja jest bez wyjścia (bo nie wynika z twojego wpisu, zeby mama była osobą chorą wymagającą stałej opieki).
      Wyjedź, znajdź pracę, mamę odwiedzaj w sobotę, na zarzuty i histerie postaraj się uodpornić (albo jak masz jaja to stwierdź, że albo chowa wyrzuty do szafy albo się odetniesz), odżyj. Jak chce do domu starców niech idzie, przynajmniej będzie miała towarzystwo.
    • soulshuntr Re: relacje z mamą 24.03.14, 14:29
      typowe toksyczne granie na emocjach i manipulacja w wykonaniu twojej mamusi. Jedz kobieto i zyj po swojemu.
    • znana.jako.ggigus Twoja mama to chyba bluszcz 24.03.14, 14:32
      wcześniej oplotła ojca, jak nieśmiało przypuszczam, a teraz chce opleść Ciebie.
      Nie daj się, żyj swoim życiem. Zachowałaś się fair, a ona Tobą manipuluje. Jest niedojrzała, mimo iż ma 65 lat.
    • mm969696 Re: relacje z mamą 24.03.14, 14:53
      dobrze trafiłaś, tu wszyscy powiedzą ci że masz olać matkę i robić co ci się podoba. Nie musisz czytać dalszych wypowiedzi.
      • soulshuntr Re: relacje z mamą 24.03.14, 15:16
        Pwnie ze tak! Jest natomiast inne wyjscie - zaprowadzic matke do psychologa niech uswiadomi jej co robi sobie i corce. Tylko jak znam zycie, to autorka zostanie oskarzona, ze na dodatek robi z matki wariatke. I wracamy do punktu wyjscia.
      • ursyda Re: relacje z mamą 24.03.14, 20:00
        to podaj inne rozwiązanie
    • minasz Re: relacje z mamą 24.03.14, 15:04
      na miejscu matki bym cie zaskarzyl kiedy bylas dzieckiem to matka na ciebie łozyla i wedlug prawa teraz to ty powinnas lozyc na matke hehehe
      • alpepe Re: relacje z mamą 24.03.14, 15:13
        matce nie chodzi o łożenie, hehehe.
        • soulshuntr Re: relacje z mamą 24.03.14, 15:16
          nie tlumasz tumanowi hehehe
    • alpepe Re: relacje z mamą 24.03.14, 15:15
      dzieci się ma dla świata, nie dla siebie. I twoja matka robi ci krzywdę tym szantażem. Musisz żyć swoim życiem, twoja młodość też nie będzie wieczna.
    • coffei.na Re: relacje z mamą 24.03.14, 17:26
      tragedia! serio nie wyobrażam sobie bym mogła w ten sposób molestować swoje dzieci,przecież to chore! sama jestem matką i nie ma dla mnie nic ważniejszego niż to by moje dzieci były szczęśliwe.
      Nie czuj się winna,to cię zniszczy! Pociągnie na dno...niestety musisz podjąć męską decyzję i odciąć pępowinę-sama do ciebie przyjdzie kiedy zrozumie,że wszelakie tyrady nie przynoszą skutku!Będzie bolało,wiele nieprzespanych nocy przed tobą,ale pomyśl sobie- czy ona przypadkiem nie zamyka ci drogi do szczęścia? chcesz tak żyć?
    • miau.weglowy Re: relacje z mamą 24.03.14, 17:43
      sorry, ale bedzie prosto z mostu: matka histeryzuje i szantazuje cie emocjonalnie.
      a ty masz prawo do swojego zycia, masz prawo do szczescia. w koncu nie rodzimy dzieci po to, zeby je uwiazac przy sobie. mowie to jako matka. skoro nie jest obloznie chora i wymagajaca opieki, nie powinnas miec poczucia winy. nie zglaszalas sie przeciez usilnie z checia przyjscia na swiat tak? wiec jesli chciala miec dzieci, to powinna byc swiadoma, co sie z tym wiaze, a nie teraz wypominac poswiecenie, ktore z urodzeniem dziecka sie wiaze.
      to jest chore i jej wymagania sa chore. nie daj sobie wmowic, ze powinnas czuc sie winna. to jest dorosla osoba. i w dobrym zdrowiu, z tego co piszesz.
      owszem, jestes winna opieke w razie czego, ale symbioza totalna? to nie niemowlak, na litosc!
    • mocno.zdziwiona Re: relacje z mamą 24.03.14, 18:00
      Wyjście jest proste: otworzyć oczy. Twoja matka za jakieś 20 lat umrze. A Ty zostaniesz sama, w beznadziejnej pracy, bez rodziny i nikogo bliskiego, z 50-tką na karku. Samotna, sfrustrowa, nieszczęśliwa. Na pewno tego chcesz?
    • koronka2012 Re: relacje z mamą 24.03.14, 18:48
      Wyjście jest, i doskonale o wym wiesz. Po prostu przestać ulegać, a za chwilę matka ochłonie i przywyknie do takiego stanu rzeczy. Nienawidzę takich szantażyków, i takich wampirów energetycznych jak twoja mama. Już dawno bym się przeprowadziła, po prostu - im dalej w las tym bardziej matka będzie na tobie wisieć i odbierać ci wszelką chęć do życia.

      Ma skoki ciśnienia - zamów jej lekarza do domu i rób swoje. Takie histeryczne pogrywanie na poczuciu winy do niczego dobrego nie doprowadzi. Rozstanie z partnerem bo mamie się nudzi? hello..?
    • przeciezwiadomo Re: relacje z mamą 24.03.14, 19:00
      Typowe, wręcz książkowe zachowanie matki - szantażystki emocjonalnej.
      Wiem, że to będzie trudne, ale musisz postawić granice, skoro dotąd tego nie zrobiłaś.
      Serio poświęciłabyś związek dla matki???
      BTW do domu starców nie przyjmują sprawnych 65-latek :)
      • cobaco27 Re: relacje z mamą 24.03.14, 19:13
        sama jestem samotną mamą, dorosły dzieciak mieszka daleko; kochająca matka nie robi czegoś takiego dziecku, dlatego zdobądź się na trochę egoizmu i pomyśl o sobie; powodzenia i odwagi
        • sarazxperia Re: relacje z mamą 24.03.14, 19:26
          Cokolwiek nie zrobię wyrzuty sumienia nie pozwolą mi spokojnie żyć, niestety. Po śmierci taty ile ja razy nasłuchałam się, jak się odwdzięczam za lata poświęceń. Mama w nocy panikowała że jest sama, telefon ,wsiadałam w auto i w nocy pędziłam 100 km zazwyczaj jak już dojeżdżałam stan się poprawiał. Podczas ostatniej rozmowy powiedziała, że nie wiedziała że ją "na stare lata" taki koszmar spotka. Cały czas prosiłam żeby poszukała sobie jakiś znajomych,poszła na kurs, wyjechała, zawsze byłam wrogiem. Nawet teraz każdy wyjazd na kilka dni okupiony jest jej marudzeniem i jej natrętnym pytaniem "to kiedy wracasz?" a ja już wtedy wiem co się święci, wszystko do d.... cały wyjazd nie odklejam się od telefonu i nie potrafię się wyłączyć. Żyć się nie chce czasami. Z drugiej strony jest jak jest, jest sama, jeśli spanikuje,źle się poczuje nie ma absolutnie nikogo poza mną, więc czuję się odpowiedzialna.
          • stephanie.plum Re: relacje z mamą 24.03.14, 19:44
            czyli co, już wmówiłaś sobie, że jesteś bezradna?
            zakładniczka własnych wyrzutów sumienia w sytuacji, kiedy nie powinnaś ich mieć?

            przepraszam, że to powiem, ale: kreujesz się na ofiarę, jak mamusia.

            twoja matka jest nieszczęśliwą osobą, potrzebuje protezy w postaci córki, na której może się wyżywać.
            a Ty, zgadzając się być taką protezą, utrzymujesz status quo, czyli, tak naprawdę, przyczyniasz się do jej nieszczęścia.

            wyjście?
            możesz zastosować coś w rodzaju strajku włoskiego.
            mamusia mówi, że ma skoki ciśnienia i jest ogólnie schorowana? dobra, poświęć dwa tygodnie i zafunduj jej kurację na te choroby.
            dieta - bez soli, tłuszczu i cukru, mogą być same warzywa z wody. pilnuj jej jak harpia. do tego - codziennie ćwiczenia. spacery, rowerek, dwa litry wody niech pije dziennie. broń Boże kawki, herbatki.

            założę się, że jeśli symuluje, to zaraz się jej poprawi.
            zadzwoni znów, że się źle czuje? spytasz, czy pilnuje diety.

            jest i drugi sposób: narzucaj się jej i narzekaj PIERWSZA. niech ona nie zdąży zadzwonić z płaczem, ty dzwoń, mów, jak ci źle, tu cię strzyka, tam łupie. narzekacze nie lubią konkurencji.


            na marginesie - opisane przez Ciebie działania "toksycznej matki" są tak typowe, jakbyś je z kiepskiej powieści przepisała.
            no, ale może takie rzeczy zdarzają się naprawdę.
            jeśli tak, to współczuję.
          • aqua48 Re: relacje z mamą 24.03.14, 20:31
            sarazxperia napisała:

            > Cokolwiek nie zrobię wyrzuty sumienia nie pozwolą mi spokojnie żyć, niestety. P
            > o śmierci taty ile ja razy nasłuchałam się, jak się odwdzięczam za lata poświęc
            > eń.

            Sama sobie nie poradzisz, idź na terapię - powinna na wyrzuty sumienia pomóc. I dbaj o własne życie, pamiętając, że dzieci nie ma się po to żeby na "stare lata" się odwdzięczały. I że urodzenie i wychowanie dziecka to owszem trud i często kłopot i odpowiedzialność, ale nie wyrzeczenie, tylko masa radości. Jeśli matka tak twierdzi to najlepszy sygnał, że coś z nią nie halo.
            Przykro to powiedzieć, ale w twojej sytuacji tylko pewna bezwzględność może dać rezultat. Matka zacznie szukać kogoś innego na kim się uwiesi, albo wreszcie stanie na nogi..
          • alpepe zrób sobie dziecko, jedno 24.03.14, 21:55
            W końcu nie masz wyjścia, kiedy matka ci umrze, będziesz potrzebowała niewolnika, by cię pielęgnował na starość.
          • berta-death Re: relacje z mamą 24.03.14, 22:07
            Olej kobitkę, bo to co ona robi, to najzwyklejsza w świecie przemoc w rodzinie. To jest karalne. Spokojnie możesz ją olać, wyłączyć telefon i jechać do narzeczonego. Przecież ona urodziła cię tylko po to, żeby mieć na kim wisieć na stare lata. I na 100% nie była dobrą matką, bo takie osoby nie są zdolne do bycia dobrymi matkami. Przypomnij sobie ile ci krzywd w dzieciństwie wyrządziła i pomyśl, że teraz przyszedł czas na zemstę. I tą zemstą będzie wyjazd do narzeczonego i nieodbieranie od niej telefonów. Niech ma za swoje.
            Ona jest chora psychicznie. W jej wieku ludzie są aktywni zawodowo i wspierają swoje dorosłe dzieci zamiast na nich wisieć. I dopóki będziesz na każde jej zawołanie, to nie będzie mieć motywacji, żeby pójść do psychiatry i zacząć się leczyć.
            • stephanie.plum Re: relacje z mamą 24.03.14, 22:12
              >Przypomnij sobie ile ci krzywd w dzieciństwie wyrządziła i pomyśl, że teraz przyszedł czas na zemstę. I tą zemstą będzie wyjazd do narzeczonego

              chcesz jej do reszty zohydzić narzeczonego?
              nawet przebywanie z nim ma postrzegać przez pryzmat swojej relacji z matką?

              z zemsty to fajnie jest komuś narobić na wycieraczkę, ale motywacja do budowania związku to chyba średnia.
Pełna wersja