Pretekst ?

24.03.14, 20:42
W maksymalnym skrócie było tak. Od 5 lat w związku, od roku zaręczeni. Ślub zaplanowany był na początek czerwca. Zaplanowany w sensie, wybrane miejsce, zaproszone osoby, sposób organizacji, policzone koszty, podróż poślubna. Bez finansowych zobowiązań jednak - w tym tygodniu mieliśmy wpłacić za rezerwację sali oraz w biurze turystycznym. My: 30latkowie, znający się jeszcze z czasów studiów.
Układało nam się dobrze, fajny partnerski związek, wspólnota zainteresowań, wszyscy nam mówili, że pasujemy do siebie. "Psuć" się chyba zaczęło od początku tego roku. Psuć zresztą to za mocno powiedziane (dlatego cudzysłów). Po prostu on znalazł sobie nową pracę, wreszcie taką, w której poczuł się spełniony, także finansowo. Wcześniej ja zarabiałam nieco więcej, od stycznia jego zarobki to 4,5-krotność moich. Zdecydowana różnica. Cieszyłam się razem z nim, uczciwie na to zapracował, dokształcał się, MBA, próbował. Po miesiącu przepracowanym w nowym miejscu miałam wrażenie, że się zmienił. Nawet nie z powodu zarobków, ale jakby poczuł się "ważniejszy", jakby zaczął szukać czegoś innego w życiu. Do tej pory nasz plan był w sumie prosty: bawić i cieszyć się młodością a koło 30stki wziąć ślub i założyć rodzinę. Porozmawiałam z nim o tym, powiedział mi, że plan dalej obowiązuje, ale rzeczywiście inaczej zaczął postrzegać świat, zależy mu na karierze i samorozwoju, chce jeszcze wiele osiągnąć. Powiedział, że między nami to nic nie zmienia, bo jestem dla niego najważniejsza. Jednak zaczął rzadziej ze mną i naszymi znajomymi chodzić na imprezy, zniknęły dawne szalone piątkowe i sobotnie noce. Wolał siedzieć w domu, czytać, jeździć na seminaria i szkolenia, zaczął spotykać się z nowymi znajomymi ze swojej pracy, którzy dla mnie wyglądali jak banda nudziarzy w garniturach. Nie trawiłam ich sposobu widzenia świata - ot tacy korwinowcy w garniturach, którym się udało.
Mimo to, nadal rozmawialiśmy ze sobą o wszystkim i spędzał czas ze mną. Po prostu częściej we dwójkę, bo w większym gronie nie chciał się spotykać. No i niestety stało się, w ostatnią sobotę wyszłam ze swoją paczką kumpeli na babski wieczór, dom - bar - klub, trochę za dużo wypiłyśmy, w klubie na za dużo sobie pozwoliłam z przystojnym facetem, którego nie znałam. W sensie całowałam się z nim dość długo i pozwalałam "obłapiać". Jak to często się zdarza, jedna z "życzliwych" koleżanek nagrała wszystko smartfonem i już w niedzielne popołudnie film trafił do narzeczonego (wysłany przez chłopaka tej "życzliwej" a jego kolegę).
Obejrzał, odbyliśmy rozmowę. A raczej on mi zakomunikował. Bez scen, bez wielkich słów, bez rozpaczy: spędziłem z tobą wspaniałe kilka lat, jestes cudowna bla bla bla, na pewno będziesz miała szczęśliwe życie bla bla bla, ale ja jestem inny bla bla, nie ma sensu tego ciągnąć". Jeszcze w niedzielę wieczorem się spakował i wyniósł do znajomego. Zostawił mi na stole pieniądze za kwietniowy czynsz (wynajem) - całość a nie tylko swoją część, mówiąc że ponad miesiąc to wystarczająco dużo czasu, żebym znalazła sobie współlokatorkę lub nowe lokum. Nasz wspólny depozyt u właścicielki mieszkania też powiedział, żebym zatrzymała.
Od wczoraj siedzę i ryczę. Przyjaciółka mnie przekonuje, że i tak by mnie zostawił, a zdarzenie z klubu było pretekstem - bardzo wygodnym dla niego. Całe jego zachowanie zaś to zademonstrowanie mi jaki jest wspaniały a ja jaką ja jestem szmatą i jeszcze ta hojność finansowa na koniec. Całe towarzystwo już wie zresztą co zaszło. Więc może to była taka pokazówka? Myślę, że ona ma trochę racji, ale cały czas go kocham. Wiem, że sama też zawiniłam i nie wypieram się tego. Nie mogę się pogodzić z tym co się stało. Nie wiem jak stanę na nogi, emocjonalnie, no bo mam pracę i stać mnie żeby mieszkać tutaj nawet samą, nie ma problemu. Boję się też o przyszłość, czy kogoś poznam. Nawet takie drobnostki jak to, co powiem rodzinie i znajomi, którzy wiedzą o ślubie w czerwcu, którego nie będzie.
Jak sobie z tym poradzić? Proszę o jakieś rady. Jeśli ktoś chce mnie zwyzywać to może się cieszyć, bo to co przeżywam od wczoraj naprawdę trudno opisać.
Bożena
    • soulshuntr Re: Pretekst ? 24.03.14, 20:51
      Poprosze kogos uprzejmnie zyczliwego o streszczenie w max 5-ciu podpunktach. Dzięx.
      • piataziuta Re: Pretekst ? 24.03.14, 20:58
        1)był związek, miał być ślub;
        2)facet dostał pracę i trochę się zmienił;
        3)panna się puściła na imprezie, ktoś to nagrał i wysłał narzeczonemu;
        4)narzeczony wyprowadził się, a panna myśli, że to wszystko dlatego, że się zmienił.

        popacz, 4 punkty wystarczyły
        • soulshuntr Re: Pretekst ? 24.03.14, 21:00
          ach dzieki ci dobra kobieto. A jakie jest rytualne pytanie?
          • tymon99 Re: Pretekst ? 24.03.14, 21:03
            takie, jak zwykle:

            5. drogie radio erewań, jak sobie z tym poradzić?
            • soulshuntr Re: Pretekst ? 24.03.14, 21:05
              Ah, to przeciez banalnie proste. On po prostu nie byl ciebie wart, bla bla bla.
          • wiarusik Re: Pretekst ? 24.03.14, 21:05
            "czy też tak macie?".
          • piataziuta Re: Pretekst ? 24.03.14, 21:06
            bezpośrednie: "jak sobie z tym poradzić?"
            ukryte: "czy mam rację myśląc, że jakbym się nie puściła to i tak by mnie rzucił?"
            • soulshuntr Re: Pretekst ? 24.03.14, 21:09
              ale przeciez sie nie puscila, tylko oblapiala i takie tam niewinne figle. Majtki nie spadly = puszczenie nie wazne KROPKA
              • alpepe Re: Pretekst ? 24.03.14, 21:44
                dzięki, wyręczyłeś mnie!
                • soulshuntr Re: Pretekst ? 24.03.14, 21:45
                  alez prosz. Dzis mam dzien dobroci dla wszystkich stworzen z naczelnymi wlacznie.
              • piataziuta Re: Pretekst ? 24.03.14, 21:46
                > ale przeciez sie nie puscila, tylko oblapiala i takie tam niewinne figle. Majtk
                > i nie spadly = puszczenie nie wazne KROPKA

                czyli co
                NIE LICZY SIĘ??
                • soulshuntr Re: Pretekst ? 24.03.14, 21:49
                  jeszcze sie pytasz? A juz na wyjezdzie to wogle nie ma o czym gadac.
                  • piataziuta Re: Pretekst ? 24.03.14, 22:04
                    w gumce i oral też się nie liczą
                    • soulshuntr Re: Pretekst ? 24.03.14, 22:07
                      no cos ty! Takie rzeczy to dzieci robia w podstawowce nie mowiac nawet o gimnazjum.
                      • zajonc.o.poranku Re: Pretekst ? 26.03.14, 17:02
                        Chęć niesienia pomocy płynąca z tej grupy wzrusza mnie niezmiennie. Chlip.
      • lled Re: Pretekst ? 24.03.14, 21:00
        jaki pretekst? trzeba bylo sie grzecznie bawic a nie slimaczyc z kim popadnie. tez bym tak samo postapil
    • miau.weglowy Re: Pretekst ? 24.03.14, 21:01
      maksymalny skrot? O.o
      • wiarusik Re: Pretekst ? 24.03.14, 21:07
        "było dobrze, potem średnio, na końcu totalna klapa. sos!"
        • miau.weglowy Re: Pretekst ? 24.03.14, 21:14
          ej no nie mow, ze czytales? ;D
          • wiarusik Re: Pretekst ? 24.03.14, 21:18
            nie. ale konstrukcja jest zawsze taka sama, coś jak w bajkach disneya tylko że bez happy endu.
            • miau.weglowy Re: Pretekst ? 24.03.14, 21:20
              tak podejrzewalam ;)
        • kalllka Re: Pretekst ? 24.03.14, 21:30
          Zupa
    • system.tzw.edukacji Re: Pretekst ? 24.03.14, 21:05
      > w klubie na za dużo sobie pozwoliłam z przystojnym facetem, którego nie znałam.
      > (…) całowałam się z nim dość długo i pozwalałam "obłapiać".

      > zdarzenie z klubu było pretekstem - bardzo wygodnym dla niego

      Jebłem. :D
      • soulshuntr Re: Pretekst ? 24.03.14, 21:07
        no ale co jebles. Zaraz, zaraz, przeciez ona ma racje. Ten podstepny paszczur (czyli jej obecny ex) na pewno podstawil tego przystojniaka, zeby zbalamucil bohaterke w celu mania pretekstu do zerwania. Przeciez to jest jasne jak slonce! No ludzieeeee, czy wy tego nie widzicie?!
      • piataziuta Re: Pretekst ? 24.03.14, 21:08
        ona w to wierzy
        • system.tzw.edukacji Re: Pretekst ? 24.03.14, 21:17
          > ona w to wierzy

          Facet wyczekiwał najdrobniejszego potknięcia, a kiedy tylko Autorce się powinęła noga się, bez skrupułów wykorzystał sytuację. Na tym MBA go tego pewno nauczyli, żeby nie miał żadnych sentymentów i wykorzystywał każdy błąd przeciwnika na swoją korzyść.
    • gustavo.fring Ale powiedzcie mi 24.03.14, 21:15
      Ale powiedzcie mi, na prawdę wierzycie w tą historię?

      Toż to troll.
      • miau.weglowy Re: Ale powiedzcie mi 24.03.14, 21:21
        bo to ich malo tu ostatnio? ;)
        • wiarusik Re: Ale powiedzcie mi 24.03.14, 21:28
          po prostu wysyp :/ skończyły się już te ferie zimowe?
          • soulshuntr Re: Ale powiedzcie mi 24.03.14, 21:32
            juz dawno, teraz zaczynaja sie zielone szkoly.
            • piataziuta Re: Ale powiedzcie mi 24.03.14, 22:36
              skont wierz?
              masz dziecię?
              • soulshuntr Re: Ale powiedzcie mi 24.03.14, 22:41
                bo zauwazylem wieksza niz normalnie liczbe autokarow na parkingach oraz zwiekszona ilosc szczyli na ulicach.
        • gustavo.fring Re: Ale powiedzcie mi 24.03.14, 21:28
          No właśnie, co drugi wątek to jakaś nowa osoba z dylematami życiowymi przedszkolaka, rozpisuje się na 10 stron.

          Nikomu nie można już wierzyć, świat zmierza ku zagładzie.
    • sweet_pink Re: Pretekst ? 24.03.14, 21:17
      Ja nie bardzo rozumiem czemu tak wielu ludziom się wydaje, że mężczyźni są niewybredni lub ślepi (choć oczywiście niektórzy są). Sorry resory, ale jak się chce mieć dobrego, fajnego faceta to trzeba być dobrą, fajną kobietą. Większość facetów raczej jest zdania, że zasługują na kobietę, która się nie puszcza i przykładają duża wagę do gwarancji wychowywania swoich własnych dzieci. I sorry resory ale na żonę to nawet największy casanowa sobie puszczalskiej nie bierze.
      • wiarusik Re: Pretekst ? 24.03.14, 21:27
        dokładnie. przede wszystkim nie puszczalska. później ładna. następnie prostytutka w łóżku itd.
      • six_a Re: Pretekst ? 24.03.14, 22:05
        >Większość facetów raczej jest zdania, że zasługują na kobietę, która się nie puszcza i przykładają duża wagę do gwarancji wychowywania swoich własnych dzieci.

        no bo nie może się dwoje na raz puszczać, co nie. ktoś się musi dziećmi zająć.
        • system.tzw.edukacji Re: Pretekst ? 24.03.14, 22:54
          > no bo nie może się dwoje na raz puszczać,

          https://i.imgur.com/79lhpMz.gif
          • six_a Re: Pretekst ? 24.03.14, 23:06
            na prawdę? :P
            no może i racja.
            nie marz się.
          • coelka Re: Pretekst ? 25.03.14, 12:10
            moim zdaniem jak się puszczać to tylko we dwoje w pojedynkę sam na sam ze sobą to rzadne puszczanie
            • coelka Re: Pretekst ? 25.03.14, 12:11
              coelka napisała:

              > moim zdaniem jak się puszczać to tylko we dwoje w pojedynkę sam na sam ze sobą
              > to rzadne puszczanie

              ż z kropka miało być
      • stokrotka_a Re: Pretekst ? 25.03.14, 09:17
        sweet_pink napisała:

        > Większość fa
        > cetów raczej jest zdania, że zasługują na kobietę, która się nie puszcza i przy
        > kładają duża wagę do gwarancji wychowywania swoich własnych dzieci. I sorry res
        > ory ale na żonę to nawet największy casanowa sobie puszczalskiej nie bierze.

        Masz rację, faceci na żonę puszczalskich nie biorą, nawet gdy sami się puszczają (często gęsto). Na żonę to oni chcą Matkę-Polkę, Madonnę z Dzieciątkiem, ale potrzeby erotyczne mają różne, więc zaspokajają je na boku z tymi, fuj, puszczalskimi.
    • light_in_august Re: Pretekst ? 24.03.14, 21:47
      A cóż to, trolle się pobudziły z zimowego snu? :/ Kolejny wątek, który ma nakręcać imprezkę. Ale mnie się już nie chce...
      • stokrotka_a Re: Pretekst ? 25.03.14, 09:39
        Każdy wątek można uznać za dzieło trolla.
        • miau.weglowy Re: Pretekst ? 25.03.14, 10:24
          zawodowo mam do czynienia z tekstami - to tak gwoli wyjasnienia, czemu w ogole sie 'czepiam' ;)
          rzucila mi sie jedna rzecz w oczy ostatnio tutaj: pojawiaja sie watki pisane przez rozne nicki (wysyp nagly nowych, tak a propos), a jednak osoby uzywaja tego samego stylu, ulubionych wyrazow, zwrotow. na dodatek rozwijaja/zmieniaja swoja historie zgodnie z tym, jak rozwija sie dyskusja w watku. dziwisz sie, ze odechciewa sie powaznie to traktowac? ;)
          • stokrotka_a Re: Pretekst ? 25.03.14, 10:29
            Można poważnie traktować problem jako taki w oderwaniu od pytania o prawdziwość historii, bo nawet historia wyglądająca na prawdziwą może być zmyślona.
            • miau.weglowy Re: Pretekst ? 25.03.14, 10:34
              no mozna. totez, w zaleznosci od mojego nastroju, albo traktuje, albo nie. obowiazku jednak nie ma ;) dodam tez, ze te rzekomo nowe osobowosci przypominaja mi swoim stylem narracji kolejne wcielenia starych (wzglednie) bywalcow ;P
              a jesli watki istotnie sa produkowane na uzytek 'problemu' i rozruszania forum, to niech sie osoba piszaca stara bardziej, zeby ludziom sie chcialo odpowiadac z sensem i przejac sytuacja. nie bez powodu chyba jedne ksiazki sie kupuje, a inne ida na przemial, nieprawdaz? ;)
              • stokrotka_a Re: Pretekst ? 25.03.14, 10:37
                Dobra powieść ma kilka wątków. Wątek główny może być nieciekawy, a odoby zabierające głos w dyskusji mogą same tworzyć ciekawie rozwijające się watki poboczne. Jest zabawa! ;-)
                • miau.weglowy Re: Pretekst ? 25.03.14, 10:58
                  no i tylko dlatego czasami ludzie w ogole odpowiadaja ;)
                  ale nie mozna miec pretensji, ze nie traktuja powaznie
                  no, ale teraz prace czas zaczac, sija ;)
        • light_in_august Re: Pretekst ? 25.03.14, 12:30
          Jeśli "problem" w wątku jest ciekawy i można sobie podywagować, to zupełnie nie wnikam, czy jest prawdziwy, czy nie. Ale tutaj? Panna została porzucona po tym, jak weszła w ślinę (sorry za język, ale taki tu chyba jest odpowiedni) z jakimś typem na dyskotece i się dziwi - bzdura jakaś kompletna. Ani to ciekawe, ani kontrowersyjne. Najwyżej naciągane. To przerasta moją chęć odpowiadania trollowi.
          • coelka Re: Pretekst ? 25.03.14, 12:43
            po takich mało znaczących pierdołach niie ma co sie pultac, moze to byc prawda bo znam niemal identyczny przypadek i facet ochłonął i wrócił po kilku tygodniach, w końcu liceum bylo dawno i niema co sie pluc to takie nic nie znaczące szczegóły w wieku 30+
            • light_in_august Re: Pretekst ? 25.03.14, 13:16
              Tak, starość nie radość, trzeba godzić się na wszystko, jak leci ;)
              Obiektywnie jest to spore przekroczenie granicy i z zasady mało kto jest na tyle wyrozumiały, żeby takie pijackie epizody puszczać w niepamięć. Jeśli ktoś się na to godzi, to z pewnością to bardziej jest wyjątkiem niż regułą. Tutaj facet się nie zgodził - postąpił zgodnie z regułą - więc nie ma co dywagować.
              • stokrotka_a Re: Pretekst ? 25.03.14, 13:43
                light_in_august napisała:

                > Tak, starość nie radość, trzeba godzić się na wszystko, jak leci ;)

                To nie starość tylko dojrzałość. Nastolatnie dzieci na etapie miłości "na zawsze" zrywają ze sobą z tak błahych powodów, ale dorośli powinni mieć ten rodzaj doświadczeń gimnazjalnych za sobą. ;-)

                > Tutaj facet
                > się nie zgodził - postąpił zgodnie z regułą - więc nie ma co dywagować.

                Postępowanie zgodnie z regułą nie zawsze jest rozsądne i właściwe. A poza tym to tylko wymyślona reguła. ;-) Osobiście wolę postępowanie w oparciu o własne przemyślenia, a nie w oparciu o jakąś bliżej nieokreśloną regułę.
                • light_in_august Re: Pretekst ? 25.03.14, 13:58
                  Twoje zdanie jest tylko i wyłącznie Twoim zdaniem i ma się tak do zainstniałej w życiu autorki (dla potrzeb dyskusji udawajmy, że nie jest etatowym trollem) jak piernik do wiatraka, gdyż ponieważ to nie Ty obejrzałaś filmik z "making out" swojej dziewczyny z jakimś oblechem z dyskoteki i decyzja o zerwaniu nie była Twoją decyzją, tylko faceta autorki :) Bawienie się w ocenianie cudzych decyzji, zwłaszcza dotyczących sfery intymnej, jest bezprzedmiotowe, tym bardziej takich decyzji, do których nawet sąd na rozprawie rozwodowej by się przychylił. Nie ma tematu, jak dla mnie.
                  • stokrotka_a Re: Pretekst ? 25.03.14, 14:06
                    light_in_august napisała:

                    > Twoje zdanie jest tylko i wyłącznie Twoim zdaniem i ma się tak do zainstniałej
                    > w życiu autorki (dla potrzeb dyskusji udawajmy, że nie jest etatowym trollem) j
                    > ak piernik do wiatraka, gdyż ponieważ to nie Ty obejrzałaś filmik z "making out
                    > " swojej dziewczyny z jakimś oblechem z dyskoteki i decyzja o zerwaniu nie była
                    > Twoją decyzją, tylko faceta autorki :)

                    Podobnie jest z twoim zdaniem. ;-)

                    > Bawienie się w ocenianie cudzych decyzj
                    > i, zwłaszcza dotyczących sfery intymnej, jest bezprzedmiotowe, tym bardziej tak
                    > ich decyzji, do których nawet sąd na rozprawie rozwodowej by się przychylił. Ni
                    > e ma tematu, jak dla mnie.

                    Bawienie się w ocenianie cudzych decyzji, szczególnie gdy są one na poziomie gimnazjalnym, jest zabawne. To wszystko. :-) Natomiast co do decyzji sądu na rozprawie rozwodowej to miałabym wątpliwości. ;-)
                    • light_in_august Re: Pretekst ? 25.03.14, 14:20
                      A gdzie ja napisałam swoje zdanie?
                      Ja tylko bronię prawa tego nieszczęśnika, który dostąpił wątpliwego zaszczytu obejrzenia swojej podpitej dziewczynyw akcji z innym facetem, do własnej decyzji :)
                      Gdyby on faktycznie postąpił niesłusznie, jawnie niesprawiedliwie - pobił, wyzwał, wyrzucił jej rzeczy przez okno, rozpowszechnił filmik w necie - to moglibyśmy tutaj sobie bajać, że przereagował itd. A on przecież zdecydował tylko, że nie chce być z kobietą która wchodzi w relacje intymne z kimś innym - to takie przewinienie?
                      • stokrotka_a Re: Pretekst ? 25.03.14, 14:30
                        light_in_august napisała:

                        > A gdzie ja napisałam swoje zdanie?
                        > Ja tylko bronię prawa tego nieszczęśnika, który dostąpił wątpliwego zaszczytu o
                        > bejrzenia swojej podpitej dziewczynyw akcji z innym facetem, do własnej decyzji
                        > :)

                        To jest właśnie twoje zdanie. Domyślam się, że to nie jest zdanie twojej koleżanki. ;-)

                        > Gdyby on faktycznie postąpił niesłusznie, jawnie niesprawiedliwie - pobił, wyzw
                        > ał, wyrzucił jej rzeczy przez okno, rozpowszechnił filmik w necie - to moglibyś
                        > my tutaj sobie bajać, że przereagował itd. A on przecież zdecydował tylko, że n
                        > ie chce być z kobietą która wchodzi w relacje intymne z kimś innym - to takie p
                        > rzewinienie?

                        A czy ja w ogóle rozpatruję tu kwestię przewinienia? Moim zdaniem kończenie poważnego związku z tak błahego powodu jest oznaką niedojrzałości lub tylko wygodnym pretekstem. To wszystko. ;-)
                        • no_easy_way_out Wyznacznik dojrzalosci? 25.03.14, 14:45
                          > Moim zdaniem kończenie pow
                          > ażnego związku z tak błahego powodu jest oznaką niedojrzałości lub tylko wygodnym > pretekstem. To wszystko. ;-)

                          A propos wygody i niedojrzalosci- Ty tak powaznie? Przeciez to wlasnie Twoje podejscie nim przenika.

                          Czyz nie jest wygodnym luksusem postawienie sie w sytuacji, gdzie w naszej glowie zakladamy, ze jesli tylko najdzie nas taka ochota, mamy pelne prawo pozwolic na niewiernosc, oklamywanie/oszukiwanie drugiej osoby (domniemuje, ze nie ma na to zgody, ani nie jest "ustalone" ze "tak mozna"), natomiast jesli to sie wyda, to sa wlasniciwie dwie opcje - albo druga strona albo to zaakceptuje, albo jesli odejdzie, to dobrze sie dzieje, bo ta druga strona jest niedojrzala, wygodna.
                          Generalnie nie ma opcji, ze jakas wina lezy po stronie wykonawcy/wykonawczyni zdrady. Ciekawe :)

                          Kompletnie omijam ogromnym lukiem uklady / lub tzw .otwarte wnioski, gdzie dwie osoby umawiaja sie co im wolno I sie na to szczerze swiadomie otwarcie godza. Wtedy -jesli dobrze rozumiem jak to funkcjonuje - nikt nikogo nie oszukuje, nie zdadza I ewentualne wonty bylyby faktycznie co najmniej niewskazane.
                          • stokrotka_a Re: Wyznacznik dojrzalosci? 25.03.14, 14:51
                            no_easy_way_out napisał:

                            > A propos wygody i niedojrzalosci- Ty tak powaznie? Przeciez to wlasnie Twoje po
                            > dejscie nim przenika.

                            Widzisz, to jest twoje zdanie, a moje jest inne. Nie ma takiej wagi, która wskaże to właściwe.

                            > Czyz nie jest wygodnym luksusem postawienie sie w sytuacji, gdzie w naszej glow
                            > ie zakladamy, ze jesli tylko najdzie nas taka ochota, mamy pelne prawo pozwolic
                            > na niewiernosc, oklamywanie/oszukiwanie drugiej osoby

                            A gdzie ja napisałam, że mamy pełne prawi czynić to, co napisalaś powyżej???

                            > Generalnie nie ma opcji, ze jakas wina lezy po stronie wykonawcy/wykonawczyni z
                            > drady. Ciekawe :)

                            Czy ja coś takiego napisałam? Gdzie?
                            • no_easy_way_out Re: Wyznacznik dojrzalosci? 25.03.14, 15:06
                              > Widzisz, to jest twoje zdanie, a moje jest inne. Nie ma takiej wagi, która wska
                              > że to właściwe.

                              Czyli zdajesz sobie sprawe, ze wlasnie tak moze byc ta sama sytuacja widziana. To dobrze.
                              Uczucia sa prawdziwe.
                              Jesli ktos spi 5 godzin I serio czuje sie wyspany, mozna mu powiedziec, ze krotko spal, ale nie ma sensu mu wmawiac, ze jest niewyspany, skoro tak sie nie czuje.
                              Smierc babci / dziadka - dla jednej osoby jest to blahostka I mozna po 10 minutach od informacji przejsc do porzasdku dziennego, dla kogos innego autentycznie najwieksza jak dotad w zyciu tragedia zyciowa. I znow - to tylko te dwie osoby wiedza, jak sie czuja, I obie maja racje.
                              Mnostwo facetow (I kobiet) zareagowaloby odejsciem - I nie ma co wtlaczac oceny moralizatorskiej, ze oto przejmuejsz sie obiektywa blachostka, jestes niedojrzaly, jestes wygodny.
                              Nie wiesz, co on czuje, co to dla niego znaczy.

                              Mozesz napisac co najwyzej, ze dla Ciebie takie zachowanie partnera byloby wzgledna blachostka, I gdyby przemknelo Ci przez mysl jako konsekwencja zerwanie, to czulabys sie niedojrzale I swiadczyloby o Twoim wygodnictwie.
                              Twoich uczuc, odczuc nikt Ci nie odbierze.

                              > > Generalnie nie ma opcji, ze jakas wina lezy po stronie wykonawcy/wykonawc
                              > zyni z
                              > > drady. Ciekawe :)
                              >
                              > Czy ja coś takiego napisałam? Gdzie?

                              Miedzy wierszami :)
                              • stokrotka_a Re: Wyznacznik dojrzalosci? 25.03.14, 15:10
                                no_easy_way_out napisał:

                                > Mnostwo facetow (I kobiet) zareagowaloby odejsciem - I nie ma co wtlaczac oceny
                                > moralizatorskiej, ze oto przejmuejsz sie obiektywa blachostka, jestes niedojrz
                                > aly, jestes wygodny.
                                > Nie wiesz, co on czuje, co to dla niego znaczy.

                                Mam prawo oceniać takie zachowania do woli, tak jak ci zdradzeni mają prawo decydować o zakońćzeniu związku z powodu całowania się z kimś innym. Rozumiem emocje, ale uważam, że człowiek ma zdolność rozumowania wykraczającą poza emocje i powinien z tej zdolności robić właściwy użytek.

                                > Mozesz napisac co najwyzej, ze dla Ciebie takie zachowanie partnera byloby wzgl
                                > edna blachostka, I gdyby przemknelo Ci przez mysl jako konsekwencja zerwanie, t
                                > o czulabys sie niedojrzale I swiadczyloby o Twoim wygodnictwie.
                                > Twoich uczuc, odczuc nikt Ci nie odbierze.

                                Mogę pisać, co mi się podoba. ;-)

                                > Miedzy wierszami :)

                                Nie, nie napisalam między wierszami, nawet nie pomyślałam. To jest twoja nadinterpretacja. ;-)
                                • no_easy_way_out Re: Wyznacznik dojrzalosci? 25.03.14, 15:35
                                  > Mogę pisać, co mi się podoba. ;-)

                                  Jesli chodzi o mnie mozesz i pisac, ze najwyzszy szczyt Australiii lezy w Delcie Wisly gdzies na wysokosci Albanii, a ksiezyc jest zrobiony z sera.
                                  Faktow to nie zmieni:)
                                  • stokrotka_a Re: Wyznacznik dojrzalosci? 25.03.14, 15:39
                                    no_easy_way_out napisał:

                                    > Faktow to nie zmieni:)

                                    Ja nie zamierzam zmieniać faktów, szczególnie tych, które już zaistniały. A jeśli o mnie chodzi, to inni mogą rozstawać się nawet w przypadku spojrzenia na obcą osobę płci konkurencyjnej. Ja tylko korzystam ze swojego prawa do wyrażania opinii. ;-)
                                    • no_easy_way_out Re: Wyznacznik dojrzalosci? 25.03.14, 15:43
                                      > Ja nie zamierzam zmieniać faktów, szczególnie tych, które już zaistniały.

                                      Ani ja. Probuje je zrozumiec i opisac tak jak ja je rozumiem.
                                      Chetnie za to wypije!


                                      • stokrotka_a Re: Wyznacznik dojrzalosci? 25.03.14, 15:54
                                        no_easy_way_out napisał:

                                        > Ani ja. Probuje je zrozumiec i opisac tak jak ja je rozumiem.
                                        > Chetnie za to wypije!

                                        No bez przesady z tym piciem! ;-)
                                • light_in_august Re: Wyznacznik dojrzalosci? 25.03.14, 16:37
                                  > Mam prawo oceniać takie zachowania do woli, tak jak ci zdradzeni mają prawo dec
                                  > ydować o zakońćzeniu związku z powodu całowania się z kimś innym. Rozumiem emoc
                                  > je, ale uważam, że człowiek ma zdolność rozumowania wykraczającą poza emocje i
                                  > powinien z tej zdolności robić właściwy według mnie użytek.

                                  Pozwoliłam sobie nadać twojej wypowiedzi jako taki sens.
                                  • stokrotka_a Re: Wyznacznik dojrzalosci? 25.03.14, 16:57
                                    light_in_august napisała:

                                    > Pozwoliłam sobie nadać twojej wypowiedzi jako taki sens.

                                    Dziękuję za uściślenie. Bez tego "według mnie" ktoś mógłby pomyśleć, że uważam, że człowiek ma zdolność rozumowania wykraczającą poza emocje i powinien z tej zdolności robić właściwy (według np. Lenina) użytek. ;-)
          • stokrotka_a Re: Pretekst ? 25.03.14, 13:39
            light_in_august napisała:

            > Jeśli "problem" w wątku jest ciekawy i można sobie podywagować, to zupełnie nie
            > wnikam, czy jest prawdziwy, czy nie. Ale tutaj? Panna została porzucona po tym
            > , jak weszła w ślinę (sorry za język, ale taki tu chyba jest odpowiedni) z jaki
            > mś typem na dyskotece i się dziwi - bzdura jakaś kompletna. Ani to ciekawe, ani
            > kontrowersyjne. Najwyżej naciągane. To przerasta moją chęć odpowiadania trollo
            > wi.

            Trollowi w ogóle nie trzeba odpowiadać. Można po prostu porozmawiać z innymi o problemach związanych z hipotetyczną sytuacją przedstawioną przez autorkę. Natomiast dla mnie bzdurą kompletną jest kończenie wieloletniego związku z powodu całowania i obściskiwania się z kimś innym. Jest więc o czym dyskutować. ;-)
            • light_in_august Re: Pretekst ? 25.03.14, 13:52
              > miast dla mnie bzdurą kompletną jest kończenie wieloletniego związku z powodu
              > całowania i obściskiwania się z kimś innym. Jest więc o czym dyskutować. ;-)

              Nie ma o czym dyskutować o tyle, że różne są podejścia do zdrady czy też prawie-zdrady i nikt tu raczej nikogo nie przekona ;) Akurat dla faceta autorki było to nie do przyjęcia i nie ma najmniejszego znaczenia, co ja o tym myślę czy co Ty o tym myślisz. Tym bardziej że zerwanie z takiego powodu nie należy do rzadkości, jest raczej standardowym zachowaniem.
              • stokrotka_a Re: Pretekst ? 25.03.14, 14:02
                light_in_august napisała:

                > Nie ma o czym dyskutować o tyle, że różne są podejścia do zdrady czy też prawie
                > -zdrady i nikt tu raczej nikogo nie przekona ;)

                Nie wiem jak ty, ale ja nie mam zamiaru nikogo przekonaywać do swojego punktu widzenia. :-)

                > Akurat dla faceta autorki było
                > to nie do przyjęcia i nie ma najmniejszego znaczenia, co ja o tym myślę czy co
                > Ty o tym myślisz. Tym bardziej że zerwanie z takiego powodu nie należy do rzadk
                > ości, jest raczej standardowym zachowaniem.

                Może facet autorki opisany w poście założycielskim w ogóle nie istnieje, więc znacznie mają tylko poglądy osób dyskutujących "wokół" pierwszego postu. A co do standardowości tego zachowania - masz jakieś dane na poparcie swojej tezy? ;-) Bo jeśli o mnie chodzi, to nie znam ani jednej pary, która rozstała się z tak błahego powodu. Oczywiście, nie jest to żaden dowód na to, że twoja teza jest błędna. Podobnie - jeśli ty znasz dorosłe pary, które zakończyły wieloletni związek w podobnych okolicznościach, to nie można tego uważać za dowód słuszności twojej tezy. :-)
    • mila2712 Re: Pretekst ? 24.03.14, 22:22
      Alkohol w nadmiarze szkodzi to raz.
      Trzeba mysleć co się robi to dwa.
      Idź i nie grzesz więcej......
      (pewnie nie będziesz)
      • stokrotka_a Re: Pretekst ? 25.03.14, 10:23
        mila2712 napisała:

        > Idź i nie grzesz więcej......
        > (pewnie nie będziesz)

        Wyspowiada się, dostanie rozgrzeszenie i znów będzie mogła grzeszyć.
    • przeciezwiadomo Re: Pretekst ? 24.03.14, 22:28
      Jesteś pusta jak bęben maszyny losującej przed zwolnieniem blokady.
    • mariuszg2 Re: Pretekst ? 24.03.14, 22:30
      kobl.ama napisała:
      > Bożena

      Bożenko,
      Serdeczne, choć nieco spóźnione życzenia imieninowe...spełnienia marzeń, szczęścia i pomyślności...wiem...MBA potrafi zwjeść....tak jak motocykl Junak, Telewizor Shivaki oraz peron 2 na dworcu w Kutnie
    • magadanskaya Re: Pretekst ? 24.03.14, 23:15
      korwico?
    • klamkas Re: Pretekst ? 24.03.14, 23:16
      Jasne.

      On jest zły, a ty jesteś dobra. Dlatego on się rozwija, a ty się obściskujesz z kimś obcym.
      • klamkas Re: Pretekst ? 24.03.14, 23:17
        PS. Nie twierdzę, że obściskiwanie nie może rozwijać... Może - w przypadku nastolatka/nastolatki.
    • soonva [...] 25.03.14, 03:24
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • przeciezwiadomo Re: Pretekst ? 25.03.14, 07:33
        Ależ ja uważam podobnie. Autorka wątku zatrzymała się w miejscu, bo jak rozumiem, skoro były poważne plany na ślub, to znaczy, że już ta 30 wybiła. A dla niej w dalszym ciągu najbardziej liczyły się imprezki.
      • stokrotka_a Re: Pretekst ? 25.03.14, 09:37
        soonva napisała:

        > On się rozwinął zawodowo, dokształcił, wzbogacił swoją osobowość a Ty się
        > zatrzymałaś w czasach studenckich - tak przynajmniej można wnioskować z opisu.

        Ciekawe skąd ten wniosek o wzbogaceniu osobowości? Z fusów?

        > Taka kobieta, jak Ty po prostu nie pasuje do jego nowej, ulepszonej osobowości.

        Nowa, ulepszona osobowość! Taka wersja 1.1.0, tak? ;-D A może to tylko nieudana wersja β?

        > Myślę, że szybko znajdzie sobie albo znacznie młodszą, posłuszną dziewczynę d
        > o tradycyjnego związku, albo partnerką, o parę "klas" lepszą od Ciebie.

        Słowo "posłuszną" jest kluczowe. Dobra niewolnica jest na wagę złota.
        • miau.weglowy Re: Pretekst ? 25.03.14, 10:27
          no i wciskanie kobietom takich kitow o poslusznosci potem skutkuje czym wiemy. mnie tez to wkurza.
          • stokrotka_a Re: Pretekst ? 25.03.14, 10:33
            Wg soonovej prawdziwy facet zarabia, utrzymuje i stawia warunki, a żona ma być posłuszna. Dobry mąż potrafi nawet z pobłażliwą dobrocią traktować mankamenty podistoty kobiecej.
          • wszedlem Re: Pretekst ? 25.03.14, 10:52
            ten "pretekst" to calkiem niezly fikolek myslowy. chcialas w czerwcu przysiegac wiernosc w obecnosci tych samych kolezanek, ktore obserwowaly jak idziesz w bok w klubie? i moze on powinien ci przebaczyc, bo przeciez za duzo wypilas i tak jakos wyszlo?

            • miau.weglowy Re: Pretekst ? 25.03.14, 10:56
              jezu jezu co ja robilam w czerwcu szybko szybko jakos sie musze bronic :D
              (nie strasz mnie takimi tekstami)
      • light_in_august Re: Pretekst ? 25.03.14, 12:35
        > Jak zwykle praktycznie wszyscy odpowiadający bezmyślnie wypowiedzieli swoje man
        > try, zamiast skupić się na istocie sprawy...

        Istota sprawy jest tak oczywista, że szkoda czasu na dogłębne analizy - każdy miałby duuuży problem z zaakceptowaniem faktu, że partner intensywnie całował się i obściskiwał z nieznajomym na dyskotece. Ba, myślę, że niewielu by nie zerwało po takich incydencie, nawet gdyby wcześniej nie było żadnych sygnałów o chęci zerwania. Oczywista oczywistość. Więc o czym tu się rozpisywać?
        • soonva [...] 25.03.14, 15:14
          Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • six_a Re: Pretekst ? 25.03.14, 16:56
        > tylko zajęłoby mu to nieco dłużej, może nawet rok.

        chyba pozwalniali z ezotiwi.
    • coelka Re: Pretekst ? 25.03.14, 12:25
      Zajebiste masz przyjaciółki, też znam kilka takich przypadków i żadna nie kapowała raczej jeszcze wszystkie broniły do upadłego a to to żadne przyjaciółki tylko zazdrosne ciulwy.Mojej koleżance mąż wybaczył takie ekscesy, najpierw się wyprowadził, ale wrócił po kilku tygodniach,druga kumpela chodzi z gościem żonatym od 3 lat i jednocześnie jest w związku z kim innym, tez jej to łaskawie wybacza ten drugi a zona wybacza temu żonatemu a koleżanka jest nieszczęśliwa bo nie wie co ma robić, jeszcze kilka takich kwiatków się znajdzie wśród znajomych, więc mnie już nic nie dziwi.Poczekaj może mu przejdzie i nalegaj na rozmowę i przekonuj ,ze go kochasz tak zrobiła ta moja kumpela i podziałało, chociaż na początku mówiła,ze to na pewno koniec jak się wyprowadził hehe. No ii zmień tak zwane szumnie przyjaciółki.
    • wez_sie nikt nie zauwazyl, ze 25.03.14, 12:37
      nikt nie zauwazyl tylko ja ze masz piekne imie
      ja nie zarabiam duzo, w sumie to nie zarabiam oficjalnie jeszcze nic bo wedlug prawa jestem dzieckiem ale chce cie i wiedz ze cie bede kiedys mial
      ok?
    • fiigo-fago Re: Pretekst ? 25.03.14, 12:53
      1. Albo dość mocno psychopatyczny Troll, z nadmiarem wolnego czasu, by stworzyć tak rozbudowaną i spójną historyjkę.
      2. Albo gazeta.pl zaczęła wynajmować „animatorów” forum.
      3. Albo autorka nie jest zbyt bystra, bo puściła się z innym, jak by nie było był to seks. A i mało który facet po czymś takim chciałby kontynuować związek, a i nawet znajomość w ogóle.
      • coelka Re: Pretekst ? 25.03.14, 13:14
        Znam co najmniej kilka przypadków facetów, którzy kontynuują zwiazki po czyms takim , wiec nie mow za wszystkich i sa to wykształceni faceci lekarz, prawnik, nauczyciel, uczacy scisłego zawodu wiec po trudnych studiach, teoria sobie zycie sobie niestety.
        • fiigo-fago Re: Pretekst ? 25.03.14, 18:26
          Z tego co podałaś zawody, to widzę pewną korelację. W tych zawodach często rodzice od dziecka „pchają” swoje pociechy by szły w tym kierunku, i takie życie danego osobnika jest przeważnie planowane od A do Z. Nie ma tu przeważnie za bardzo miejsca na uczucie, i byle „przygodny seks” nie może popsuć życiowych planów ułożonych od kołyski.
          • coelka Re: Pretekst ? 26.03.14, 11:25
            no lekarz z biednej rodziny i nikt go nie pchał, najpierw tatus zszedl mu w liceum na drugim roku mamusia i został sam, dodatkowo z jakiejs wsi pochodzi więc nikt go nie pchał raczej
            • fiigo-fago Re: Pretekst ? 26.03.14, 15:50
              Może to nie „pchanie” jest głównym wzorcem zachowania, ale mentalność. Jedni są pchani, a drudzy sami wybierają te zawody, ale tak czy siak pewne wzorce myślenia i zachowań pewnie są wspólne, niezależnie od genezy wyboru. Sprowadza się to do tego że takie osobniki mają poukładane i zaplanowane swoje życie, i wyrachowanie bierze górę nad jakieś tam sentymenty. Plany są poczynione, kredyty nabrane, opinia w rodzinie wyrobiona – jednym słowem życie poukładane, bo taki był sens inwestowania trudów/pieniędzy w to wszystko. Ne może być by byle incydent niwelował całe lata inwestycji. ;)
              Choć pewnie i są wyjątki, jak wielka miłość potrafiąca wybaczyć wszystko, być może…
    • no_easy_way_out Odciaz sumienie! 25.03.14, 14:55
      Niepotrzebnie sie winisz.
      Widac golym okiem, ze winne sa:
      - alkohol - to nie Twoja wina, ze dziala jak dziala
      - nowa technologia, smartfony
      - Twoja kolezanka
      - chlopak Twojej kolezanki
      - chlopak byl obcy i do tego przystojny - no sorry - to sie musialo stac, na to tez nie masz wplywu nie
      - zapewne fajna muza w klubie

      Ponadto, napisalas "calowalam sie z.." - zle. Brzmi, jakbys miala z tym cos wspolnego. Napisz "nastapil pocalunek", brzmi lepiej. Gdzies tu takie cos ostatnio mozna bylo przeczytac; do teraz pamietam to dlawienie sie ze smiechu I gruntowne wycieranie poplutego monitora. Opcjonalnie mozesz tez dodac, ze "pocalunki byly tak namietne I glebokie, jakich od lat nie dal mi moj narzeczony". Tym sposobem do listy winowajcow sytuacji w sposob sprawiedliwy dorzucasz tez brakujace ogniowo winnych i lista jest pelna.


      Troll nie troll, odpowiedziec zawsze mozna ;)
      • stokrotka_a Re: Odciaz sumienie! 25.03.14, 15:01
        Wina i kara to jedynie słuszne kategorie, w których należy rozpatrywać zjawisko. Jakież to chrześcijańskie (nawet jeśli nie jesteś chrześcijaninem). A moim zdaniem lepiej jest ropatrywać problem w kategoriach: "błąd", "odpowiedzialność za błąd", "konsekwencje błędu", "wnioski" i "środki zaradcze na przyszłość".
    • ursyda Re: Pretekst ? 25.03.14, 15:02
      Albo jesteś trollem albo starym użytkownikiem pod nowym nickiem. Tak czy tak nie wiem po co to rozkminiasz, gość dostał FILM z tobą, rozumiesz? FILM! Nie usłyszał ploteczkę, nie dowiedział się z maila czy smsa. Dostał FILM. Nawet nie miał szansy powiedzieć sobie najstarszego kłamstwa świata "to na pewno nie tak jak myślę", bo miał FILM.
      I możesz sobie teraz wymyślać bajki o tym, że robota go zmieniła. Jeśli ci to pomaga.
      • stokrotka_a Re: Pretekst ? 25.03.14, 15:14
        No właśnie, dostał FILM, a na tym filmie jakiś soft erotic. Gdyby filmu nie dostał, to mógłby sobie wyobrazić hard porn ze swoją partnerką w roli głównej, a wtedy byłoby znacznie gorzej. Wielkie mi halo. ;-D
        • ursyda Re: Pretekst ? 25.03.14, 15:19
          Stokrota a powiedz mi, co było na tym filmie? Bo wg mnie, skoro pan tak zareagował to raczej soft porno było a nie soft erotic.
          • stokrotka_a Re: Pretekst ? 25.03.14, 15:30
            Myślisz, że soft porno było możliwe w miejscu publicznym, w obecności wielu ludzi? Wątpię. ;-)
            • ursyda Re: Pretekst ? 25.03.14, 15:39
              oj stokrotka, stokrotka:)
      • kalllka Re: Pretekst ? 25.03.14, 15:24
        No, dostał film. Porno można powiedzieć nawet. Panna była nawalona i łatwa do wkręcenia a nawet nakręcenia. Za to usłużna koleżanka, operator czekała z gotowym smartfonem. Ciekawe tylko kto był reżyserem tej hucpy.
        Podobnego syfu, czyli tego co zrobiła kolegowna, nie da się usprawiedliwić Ursyda. Tak jak dowalania z dystansu, anonimowej wspolforumce, posługując litylko szmatławym "dowodem winy" w postaci nakręconego podstępnie filmu....
        By ci unaocznić, Piesiewicza tez skręcili. Świetnemu scenarzyście , nomenomen, spieprzajac dobre imię, karierę i życie... Bo jak powszechnie wszystkim wiadomo, w Polsce jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o kase. Zwłaszcza o taka, która pochodzac z anonimowych pomówień i wkrętek z netu) nie da się udowodnić -"opodatkować".
        • ursyda Re: Pretekst ? 25.03.14, 15:26
          A gdzie w moim poście widzisz usprawiedliwienie czynu "koleżanki"?
          To raz, a dwa - co to ma do rzeczy? Zwalamy wszystko na koleżankę i alkohol? Ok, ale to faktu nie zmieni.
          • ursyda Re: Pretekst ? 25.03.14, 15:29
            Moje panie, dla których ten film to "nic takiego" chciałabym zobaczyć wasze miny w momencie otrzymania takiego filmu z ich ukochanym w roli głównej.
            • stokrotka_a Re: Pretekst ? 25.03.14, 15:34
              ursyda napisała:

              > Moje panie, dla których ten film to "nic takiego" chciałabym zobaczyć wasze mi
              > ny w momencie otrzymania takiego filmu z ich ukochanym w roli głównej.

              Mnie to nie grozi - nie mam ukochanego i nie zamierzam mieć. ;-)
              • ursyda Re: Pretekst ? 25.03.14, 15:40
                to jak nie ukochanego to ukochaną, no jeden czort.
                • stokrotka_a Re: Pretekst ? 25.03.14, 15:52
                  Z ukochaną to żaden problem. My lubimy sprawiać sobie nawzajem przyjemność. ;-)
                  • ursyda Re: Pretekst ? 27.03.14, 22:39
                    Żebyś mi potem nie płakała jak Ci wyskoczy z brzydkim pierścionkiem. No!
            • light_in_august Re: Pretekst ? 25.03.14, 16:45
              Oj Ursydka, ale Ty mało postępowa jesteś! Nie wiesz, że wymiana płynów ustrojowych "z góry" i "z dołu" to nie to samo?? ;D
          • kalllka Re: Pretekst ? 25.03.14, 17:24
            twój post, to ni mniej ni więcej, czyn kolegowny. (Nawet nie koleżanki,
            -kolezanka pijana panne, odciagnelaby od amatora i zaprowadziła do domu)
            publiczne pastwienie się, natrzasanie z ofiary nawet jesli własnej głupoty, jest odrazajace.
            Widzisz tedy jakieś usprawiedliwienie dla siebie ursydo?
            • ursyda Re: Pretekst ? 27.03.14, 13:13
              Masz rację, popełniłam błąd. Polegał on na tym, że odpowiedziałam na post nie patrząc na autora. A to byłaś ty. Błąd niewybaczalny, wchodzenie z tobą w dyskusję to kopanie się koniem.
              Żegnam M.
    • majaa Re: Pretekst ? 25.03.14, 15:14
      Może rzeczywiście by Cię zostawił, może nie... teraz i tak się nie dowiesz, co by było gdyby...
      Dla mnie to w ogóle jakiś kosmos, że w czerwcu masz brać ślub, a w marcu zalana w trzy d..y macasz się i całujesz z jakimś ledwo poznanym facetem. I jeszcze pierniczysz, jak Ty narzeczonego kochasz szaleńczo... Chyba dobrze się stało, że Cię od razu zostawił i sprawa się rozwiązała. Gorzej, jakby do takich terymedii doszło już po ślubie.
      • stokrotka_a Re: Pretekst ? 25.03.14, 15:19
        majaa napisała:

        > Gorzej, jakby do takich terymedii doszło już po ślubie.

        Sęk w tym, że do takich "terymedii" dochodzi zazwyczaj po ślubie. Jak czegoś takiego dopuści się facet, to nie ma większego problemu. Natomiast, gdy zrobi to kobieta, to zostaje puszczalską, dziwką itp. itd.
        • ursyda Re: Pretekst ? 25.03.14, 15:20
          Może w pewnych środowiskach nadal tak jest jak piszesz. Ale coraz częściej nie broni się misia, co mnie bardzo cieszy.
          • stokrotka_a Re: Pretekst ? 25.03.14, 15:32
            ursyda napisała:

            > Może w pewnych środowiskach nadal tak jest jak piszesz. Ale coraz częściej nie
            > broni się misia, co mnie bardzo cieszy.

            Mie też to cieszy, ale będę się cieszyć jeszcze bardziej, gdy te częstotliwości w stosunku do kobiet i mężczyzn wyrównają się (tak mniej więcej). ;-)
            • ursyda Re: Pretekst ? 25.03.14, 15:39
              Może jeszcze za mojego życia.
              • stokrotka_a Re: Pretekst ? 25.03.14, 15:41
                Życzę ci długiego życia, ale wątpię (nie w twoje długie życie). ;-)
        • no_easy_way_out Re: Pretekst ? 25.03.14, 15:29
          > Jak czegoś ta
          > kiego dopuści się facet, to nie ma większego problemu. Natomiast, gdy zrobi to
          > kobieta, to zostaje puszczalską, dziwką itp. itd.

          Wlasnie.
          Znajomy nasral kiedys na wycieraczce piekarzowi, i uszlo mu to na sucho.
          Wiec teraz wszyscy piekarze moga do woli srac ile wlezie na wszelkich wycieraczkach swiata. Logiczne i sprawiedliwe.
          • ursyda Re: Pretekst ? 25.03.14, 15:30
            a za co mu nasrał?
            • no_easy_way_out Re: Pretekst ? 25.03.14, 15:41
              Za drzwiami. A nawet przed.
          • stokrotka_a Re: Pretekst ? 25.03.14, 15:33
            no_easy_way_out napisał:

            > Wlasnie.
            > Znajomy nasral kiedys na wycieraczce piekarzowi, i uszlo mu to na sucho.
            > Wiec teraz wszyscy piekarze moga do woli srac ile wlezie na wszelkich wycieracz
            > kach swiata. Logiczne i sprawiedliwe.

            To twój wniosek, ale ja się z nim nie zgadzam.
        • majaa Re: Pretekst ? 25.03.14, 15:46
          stokrotka_a napisała:

          > Sęk w tym, że do takich "terymedii" dochodzi zazwyczaj po ślubie. Jak czegoś ta
          > kiego dopuści się facet, to nie ma większego problemu. Natomiast, gdy zrobi to
          > kobieta, to zostaje puszczalską, dziwką itp. itd.

          Ja tylko stwierdzam, że lepiej przed ślubem, niż po, bo mniej komplikacji. Nie wnikam natomiast, czy tak się dzieje zazwyczaj po czy przed i nie oceniam ani jej ani jego. Dziwi mnie jednakowoż fakt, że ktoś (nie ważne czy jest to kobieta czy facet) mówi o miłości w stosunku do partnera/partnerki, któremu przyprawia rogi.
          • stokrotka_a Re: Pretekst ? 25.03.14, 15:55
            majaa napisała:

            > Dziwi mnie jednakowoż fakt, że ktoś (nie ważne czy jest to kobieta
            > czy facet) mówi o miłości w stosunku do partnera/partnerki, któremu przyprawia
            > rogi.

            Idealna miłość pomiędzy idealnymi ludźmi to tylko w utopii. ;-)
            • majaa Re: Pretekst ? 25.03.14, 17:18
              E tam, gadanie... nie trzeba być idealnym, wystarczy być uczciwym po prostu. Bo chyba nie chcesz powiedzieć, że miłość polega na zdradzie? Albo kogoś kocham, czyli jednocześnie szanuję i nie zdradzam, albo tylko pierniczę, że go kocham, a tak naprawdę kocham tylko siebie. No, ale takie uczciwe postawienie sprawy wymaga odwagi i samokrytyki, a mało kogo na to stać.
              • stokrotka_a Re: Pretekst ? 25.03.14, 17:37
                majaa napisała:

                > E tam, gadanie... nie trzeba być idealnym, wystarczy być uczciwym po prostu. Bo
                > chyba nie chcesz powiedzieć, że miłość polega na zdradzie?

                Miłość polega też na zdolności wybaczania błędów i krzywd, a zdrada to niejedyna krzywda, która może przydarzyć się w związku. Jeśli więc twierdzimy, że ktoś, kto popełnił błąd zdrady (załóżmy, że to jednostkowy wybryk), nie kocha swojego partnera/-ki, to ktoś, kto zdrady nie potrafi wybaczyć, też nie kocha.

                > Albo kogoś kocham,
                > czyli jednocześnie szanuję i nie zdradzam, albo tylko pierniczę, że go kocham,
                > a tak naprawdę kocham tylko siebie. No, ale takie uczciwe postawienie sprawy wy
                > maga odwagi i samokrytyki, a mało kogo na to stać.

                Byłoby pięknie, gdyby ludzie tak postępowali, jak piszesz, gdyby rozum zawsze zwyciężał nad popędem i nad emocjami, ale to niemożliwe. Dlatego moim zdaniem takie podejście albo-albo jest oderwane od rzeczywistości. Uważam, że mało kogo stać na wybacznie innym błędów i przyznanie się do własnych słabości. Znacznie łatwiej jest odrzucić "kochanego" człowieka rozpatrując jego błąd (lub winę, jak woli większość) z pozycji moralnej wyższości, którą widzimy w sobie, szczególnie gdy czujemy się skrzywdzeni.
                • nestana [...] 25.03.14, 18:38
                  Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                • no_easy_way_out Re: Pretekst ? 25.03.14, 20:50
                  > Byłoby pięknie, gdyby ludzie tak postępowali, jak piszesz, gdyby rozum zawsze z
                  > wyciężał nad popędem i nad emocjami, ale to niemożliwe.

                  W sumie dobra linia obrony gwalcicieli. Emocje, poped - silniejsze, ciezko zapanowac.
                  To jak, rozgrzeszamy?
                  • stokrotka_a Re: Pretekst ? 25.03.14, 22:41
                    no_easy_way_out napisał:

                    > W sumie dobra linia obrony gwalcicieli. Emocje, poped - silniejsze, ciezko zapa
                    > nowac.
                    > To jak, rozgrzeszamy?

                    Jeśli stawiasz gwałt na równi z całowaniem innej osoby, to nie mam więcej pytań.
                    • no_easy_way_out Nie musisz miec pytan. Twoja teoria obalona 26.03.14, 07:17
                      Tak, gwalciciel. I nie tylko gwalciciel. Nawet pojdzmy dalej. Co powiesz na morderce?

                      Morderca.
                      Jego tez poniosly emocje i instynkt, a rozum zostal gdzies w tyle. Co, z punktu widzenia biologii, na ktora sie powolujesz, niemozliwe? Czy to go tlumaczy I wszyscy powinni powiedziec "no tak, prawda to", i wzruszyc ramionami, bo natura czlowieka,co nie?

                      Podsumuje jak widze Twoje rozumowanie:

                      Gwalciciel, pedofil tlumaczy "To bylo silniejsze ode mnie. Wiem, ze to zle, ale poped, emocje. Alkohol.".
                      "poped I emocje" zwyciezyly nad rozumem? Toz to zaden argument tlumaczacy.

                      Morderca tlumaczy "zabilem to przypadkowe dziecko, bo mnie wku...alo rykiem. Wiem, ze to zle, ale gotowalo sie we mnie, nie moglem wytrzymac - wicie rozumicie, emocje". Przypuszczam,ze tu mamy bardzo podobne zdanie. Nie napisalas tego, wiec popraw mnie jesli sie myle. Ale domyslam sie ze podobnie jak i w przypadku gwalciciela, uwazasz, ze nie ma o czym gadac, to, ze "poped I emocje" zwyciezyly nad rozumem, to zaden argument. Chyba nie tylko nie jest to argument, ale tez to zadna okolicznosc niespecjalnie lagodzaca.

                      Przyprawianie przez dorosla osobe rogow kochanej osobie, z ktora jest sie w zwiazku, z ktora chce sie wziasc wkrotce slub? Ten sam argument o rozumie niekontrolujacym chwilowej zachcianki, nagle jest ok, bo przeciez wiadomo, ze "poped I emocje" zwyciezaja rozum. Tak jest I juz, kropka.

                      Tak?
                      Opisalas widzisz pewne zjawisko: "Gdyby rozum zawsze zwyciężał nad popędem i nad emocjami, ale to niemożliwe"-to o braku naszej kontroli nad instynktami, prawda? Wiec powoluje sie na inne realne ze swiata sytuacje, aby zbadac Twoja teorie na faktycznych (niestety) sytuacjach z zycia ludzi.
                      Sformuowanie "na rowni" to Twoj (zbedny) wymysl.
                      • stokrotka_a Nie musisz odpowiadać. Twoja teoria to... 26.03.14, 08:49
                        demagogia. Nie chodzi o "pewne zjawisko" tylko o "ciężar" czynu i reakcję otoczenia czy osoby bliskiej na ten czyn. Jeśli porównujesz całowanie innej osoby z gwałtem i morderstwem, to masz problem. To tak jakby w kodeksie karnym zapisać jednakowy sposób postępowania i karania sprawców drobnych wykroczeń drogowych i morderstw popełnionych z premedytają i ze szczególnym okrucieństwem.
                        • no_easy_way_out Re: Nie musisz odpowiadać. Twoja teoria to... 26.03.14, 13:36
                          > Jeśli porównujesz całowanie innej osoby z
                          > gwałtem i morderstwem, to masz problem.

                          Nie, nie mam.
                          Porownuje Twe przekonanie, ze rozum nie panuje nad emocjami i instynktem, z przekonaniem, ze rozum przeciez musi panowac nad emocjam i instynktem.

                          A porownania od tego sa, zeby.. no wlasnie porownywac.

                          Pan Isaak Newton podobno gapil sie tepo na spadajace jablka gdy odkrywal grawitacje, I przeniosl uniwersalna panujaca zasade na planety, gwiazdy, inne ciala niebieskie. (fizyka to nie moja mocna strona, wiec pardonens za kolokwializmy). Tez moglby ktos powiedziec, ze "jesli porownujesz malutkie jabluszko z pomiliardokroc wiekszymi planetami, to masz problem".
                          Nikt nie mowi, ze to to samo. To kompletnie inna skala zjawiska. Ale przyczyna zjawiska - przyciaganie dwoch obiektow - identyczna.
                          • stokrotka_a Re: Nie musisz odpowiadać. Twoja teoria to... 26.03.14, 14:03
                            no_easy_way_out napisał:

                            > Nie, nie mam.

                            Masz, masz, ale nie sądzę, żebyś to zrozumiał. ;-)

                            > Porownuje Twe przekonanie, ze rozum nie panuje nad emocjami i instynktem, z prz
                            > ekonaniem, ze rozum przeciez musi panowac nad emocjam i instynktem.

                            Porównujesz jedynie to, co siedzi w twojej głowie, ponieważ to tylko twoja interpretacja. ;-)

                            > A porownania od tego sa, zeby.. no wlasnie porownywac.
                            >
                            > Pan Isaak Newton podobno gapil sie tepo na spadajace jablka gdy odkrywal grawit
                            > acje, I przeniosl uniwersalna panujaca zasade na planety, gwiazdy, inne ciala n
                            > iebieskie. (fizyka to nie moja mocna strona, wiec pardonens za kolokwializmy).
                            > Tez moglby ktos powiedziec, ze "jesli porownujesz malutkie jabluszko z pomiliar
                            > dokroc wiekszymi planetami, to masz problem".
                            > Nikt nie mowi, ze to to samo. To kompletnie inna skala zjawiska. Ale przyczyna
                            > zjawiska - przyciaganie dwoch obiektow - identyczna.

                            Niepotrzebnie produkujesz te porównania, ponieważ nie rozmawiamy o prawie ciążenia, które w jednakowy sposób dotyczy jabłka jak i planety. Ja piszę o faktycznych reakcjach ludzi na łamanie różnych zasad z powodu działania ludzkich popędów. Jak zapewne wiesz, gdyby zastosować jednakowe prawo do określania reakcji na pocałunek innej osoby i na zabicie człowieka ze szczególnym okrucieństwem, to mielibyśmy niezły galimatias. Nie chodzi więc o przyczynę zjawiska, która ma wspólny mianownik (ale nie jest wcale jednakowa) dla różnych czynów (np. ten pocałunek czy morderstwo) i nie o usprawiedliwianie "przestępcy", tylko o stosowną reakcję na ten czyn. Pojmujesz? Ktoś tu napisał, że ten zdradzony ma prawo reagować w sposób zgodny ze swoimi uczuciami spowodowanymi urażoną męską dumą. Czy ty też tak uważasz? Bo jeśli przyjąć taki punkt widzenia, to zdradzony mąż muzułmanki ma prawo ją zabić. Tak przecież dyktują mu jego uczucia i urażony honor.
                            • no_easy_way_out Sie zaplatalismy.. ;) 26.03.14, 14:17
                              Ale szybko odpisujesz :)
                              jeszcze slychac echo uderzen klawiszy u mnie, a odpowiedz juz jest.

                              Nie wydyskutujemy tu kosnensusu - jak to w dyskusji - to pewne ;)
                              Prosba - dokoncz prosze ponizsza mysl, jesli dobrze rozumiem ze zgadzasz sie z poczatkiem:

                              Na poziomie biologicznym, rozum zawsze musi zapanowac nad popedem plciowym, dlatego nie mozna w ten sposob rozgrzeszac gwaltu. Nalezy dodac, ze ten sam rozum nie moze zapanowac nad popedem plciowym w przypadku jesli mamy ochote na skok w bok, , bo ....?
                              • stokrotka_a Re: Sie zaplatalismy.. ;) 26.03.14, 14:20
                                no_easy_way_out napisał:

                                > Nie wydyskutujemy tu kosnensusu - jak to w dyskusji - to pewne ;)

                                Nigdy nie prowadzę dyskusji na forum z założeniem osiągnięcia konsensusu. To jest tylko trening. ;-)

                                > Prosba - dokoncz prosze ponizsza mysl, jesli dobrze rozumiem ze zgadzasz sie z
                                > poczatkiem:
                                >
                                > Na poziomie biologicznym, rozum zawsze musi zapanowac nad popedem plciowym, dla
                                > tego nie mozna w ten sposob rozgrzeszac gwaltu. Nalezy dodac, ze ten sam rozum
                                > nie moze zapanowac nad popedem plciowym w przypadku jesli mamy ochote na skok w
                                > bok, , bo ....?

                                Widać, że w ogóle nie trafia do ciebie to, co powtórzyłam już kilka razy. Przeczytaj ponownie mój poprzedni post (ten wyżej), sczególnie ostatni akapit.
                                • no_easy_way_out Re: Sie zaplatalismy.. ;) 26.03.14, 14:41
                                  Z tym, ze mamy inne opinie w tej kwestii to pewne, I z tym jakotakim nie mam problemu.
                                  Ale dalej nie ogarniam. Po prostu nie do konca rozumiem przekazu.
                                  Ostatni akapit ktorej dokladnie Twojej wypowiedzi?
                                  • stokrotka_a Re: Sie zaplatalismy.. ;) 26.03.14, 14:42
                                    Przekaz jest naprawdę prosty. ;-) To ostatni akapit postu z 14:03.
                                    • no_easy_way_out Re: Sie zaplatalismy.. ;) 26.03.14, 14:52
                                      To?

                                      "Ktoś tu napisał, że ten zdradzony ma prawo reagować w sposób zgodny ze swoimi uczuciami spowodowanymi urażoną męską dumą. Czy ty też tak uważasz? Bo jeśli przyjąć taki punkt widzenia, to zdradzony mąż muzułmanki ma prawo ją zabić. Tak przecież dyktują mu jego uczucia i urażony honor. "

                                      jesli tak, to troche odwracanie kota ogonem jak dla mnie.
                                      znaczy mozemy sobie troche podyskutowac, ale wtedy analizujemy "co ma prawo zrobic on" w przeciwienstwie do tego, co zrobila ona.

                                      I jesli analizujemy co oszukany "ma prawo" zrobic to tez pytanie jak. w sensie legislacyjnym? moralnym wg mnie? o jakim prawie mowa? prawo dzungli? Achillesa? ;)
                                      • stokrotka_a Re: Sie zaplatalismy.. ;) 26.03.14, 14:56
                                        no_easy_way_out napisał:

                                        > To?
                                        >
                                        > "Ktoś tu napisał, że ten zdradzony ma prawo reagować w sposób zgodny ze swoimi
                                        > uczuciami spowodowanymi urażoną męską dumą. Czy ty też tak uważasz? Bo jeśli pr
                                        > zyjąć taki punkt widzenia, to zdradzony mąż muzułmanki ma prawo ją zabić. Tak p
                                        > rzecież dyktują mu jego uczucia i urażony honor. "
                                        >
                                        > jesli tak, to troche odwracanie kota ogonem jak dla mnie.
                                        > znaczy mozemy sobie troche podyskutowac, ale wtedy analizujemy "co ma prawo zro
                                        > bic on" w przeciwienstwie do tego, co zrobila ona.

                                        Chodzi o cały akapit. Chyba nie muszę ci tłumaczyć, co to akapit... ;-) Wybacz, ale nie będę tego po raz kolejny tłumaczyć, bo napisałam już 3 razy, o co mi chodzi. :-)
                • majaa Re: Pretekst ? 26.03.14, 10:40
                  stokrotka_a napisała:

                  > Miłość polega też na zdolności wybaczania błędów i krzywd, a zdrada to niejedyn
                  > a krzywda, która może przydarzyć się w związku. Jeśli więc twierdzimy, że ktoś,
                  > kto popełnił błąd zdrady (załóżmy, że to jednostkowy wybryk), nie kocha swojeg
                  > o partnera/-ki, to ktoś, kto zdrady nie potrafi wybaczyć, też nie kocha.
                  >

                  Tym bardziej więc ślub tu do niczego nie potrzebny, a wręcz niewskazany. Dobrze się zatem stało, że autorka rozeszła się z narzeczonym, skoro oboje się nie kochają, nie?

                  > Byłoby pięknie, gdyby ludzie tak postępowali, jak piszesz, gdyby rozum zawsze z
                  > wyciężał nad popędem i nad emocjami, ale to niemożliwe. Dlatego moim zdaniem ta
                  > kie podejście albo-albo jest oderwane od rzeczywistości.

                  O nie, nie, Stokrotko, nie mierz wszystkich jedną miarą. Uwierz, że są tacy, którzy panują nad sobą i szanują swoich partnerów, więc takie podejście wcale nie jest oderwane od rzeczywistości:)

                  Uważam, że mało kogo s
                  > tać na wybacznie innym błędów i przyznanie się do własnych słabości. Znacznie ł
                  > atwiej jest odrzucić "kochanego" człowieka rozpatrując jego błąd (lub winę, jak
                  > woli większość) z pozycji moralnej wyższości, którą widzimy w sobie, szczególn
                  > ie gdy czujemy się skrzywdzeni.

                  Wszystko zależy od sytuacji i faktycznych uczuć. Poczucie krzywdy absolutnie nie musi się jednocześnie wiązać z poczuciem własnej moralnej wyższości. Wracając do przypadku autorki, jej narzeczony uznał, że małżeństwo w takiej sytuacji po prostu nie ma sensu. I ja akurat się z nim zgadzam. Bo jakiż sens wiązać się przysięgą z człowiekiem, który już na dzień dobry jest wobec mnie nieuczciwy?
                  • stokrotka_a Re: Pretekst ? 26.03.14, 11:05
                    majaa napisała:

                    > Tym bardziej więc ślub tu do niczego nie potrzebny, a wręcz niewskazany. Dobrze
                    > się zatem stało, że autorka rozeszła się z narzeczonym, skoro oboje się nie ko
                    > chają, nie?

                    Może dobrze, a może źle. Tego nie wie nikt. ;-)

                    > O nie, nie, Stokrotko, nie mierz wszystkich jedną miarą. Uwierz, że są tacy, kt
                    > órzy panują nad sobą i szanują swoich partnerów, więc takie podejście wcale nie
                    > jest oderwane od rzeczywistości:)

                    Wierzę, że są tacy, ale nie wierzę, że istnieją ludzie idealni. I nie wierzę, że tu chodzi głównie o szacunek dla swoich partnerów - raczej o miłość własną i uwarunkowania kulturowe.

                    > Wszystko zależy od sytuacji i faktycznych uczuć. Poczucie krzywdy absolutnie ni
                    > e musi się jednocześnie wiązać z poczuciem własnej moralnej wyższości. Wracając
                    > do przypadku autorki, jej narzeczony uznał, że małżeństwo w takiej sytuacji po
                    > prostu nie ma sensu. I ja akurat się z nim zgadzam. Bo jakiż sens wiązać się p
                    > rzysięgą z człowiekiem, który już na dzień dobry jest wobec mnie nieuczciwy?

                    A jaki sens jest wiązać się przysięgą na całe życie, jeśli wiadomo, że w zdecydowanej większości związków pojawia się nieuczciwość lub krzywda (choćby niezamierzona) i to nie tylko w postaci opisanej w tym wątku? Nawet osoba, która składa przysięgę w dobrej wierze, nie jest w stanie przewidzieć tego, co stanie się z nią samą w ciągu kiludziesięciu lat i jakie czyny popełni wobec partnera/-ki.

                    A wracając do autorki, ani ty, ani ja, ani nawet autorka nie wie, co myślał i czym kierował się jej narzeczony (jeśli w ogóle istnieje). Twoje stwierdzenie jest więc jedynie domysłem. ;-)
                    • majaa Re: Pretekst ? 26.03.14, 11:37
                      stokrotka_a napisała:

                      > Może dobrze, a może źle. Tego nie wie nikt. ;-)
                      >

                      No ja tam nie mam żadnych wątpliwości, że małżeństwo bez miłości nie ma sensu:)

                      > Wierzę, że są tacy, ale nie wierzę, że istnieją ludzie idealni. I nie wierzę, ż
                      > e tu chodzi głównie o szacunek dla swoich partnerów - raczej o miłość własną i
                      > uwarunkowania kulturowe.

                      A kto tu mówi o ideałach? Pewnie, że takich nie ma. Ale są ludzie uczciwi wobec siebie i innych.

                      > A jaki sens jest wiązać się przysięgą na całe życie, jeśli wiadomo, że w zdecyd
                      > owanej większości związków pojawia się nieuczciwość lub krzywda (choćby niezami
                      > erzona) i to nie tylko w postaci opisanej w tym wątku? Nawet osoba, która skład
                      > a przysięgę w dobrej wierze, nie jest w stanie przewidzieć tego, co stanie się
                      > z nią samą w ciągu kiludziesięciu lat i jakie czyny popełni wobec partnera/-ki.
                      >

                      Wszystkiego się nie przewidzi, to fakt. Ale zawsze z góry zakładać klęskę... moim zdaniem bez sensu. Składając taką przysięgę człowiek wierzy, że jemu się uda, po prostu. Komuś w końcu się udaje, więc dlaczego nie jemu?:) A jeśli przy tym ludzie potrafią się właściwie dobrać, to zdecydowanie jest na to szansa.

                      > A wracając do autorki, ani ty, ani ja, ani nawet autorka nie wie, co myślał i c
                      > zym kierował się jej narzeczony (jeśli w ogóle istnieje). Twoje stwierdzenie je
                      > st więc jedynie domysłem. ;-)

                      Jednakże mój domysł, jakoby narzeczony nie był zachwycony całą tą sytuacją uważam za wielce prawdopodobny;) Nawet, jeśli nie dość kochał autorkę, to w grę weszła choćby urażona męska duma.
                      • stokrotka_a Re: Pretekst ? 26.03.14, 11:52
                        majaa napisała:

                        > No ja tam nie mam żadnych wątpliwości, że małżeństwo bez miłości nie ma sensu:)

                        Miłość to szerokie pojęcie i niemożliwe do ścisłego zdefiniowania. To po pierwsze. A po drugie, uważam, że małżeństwo oparte na przyjaźni (a bez miłości) też ma sens. :-)

                        > A kto tu mówi o ideałach? Pewnie, że takich nie ma. Ale są ludzie uczciwi wobec
                        > siebie i innych.

                        Ale nie ma ludzi, którzy nie popełniają błędów, w wyniku których w większym lub mniejszym stopniu cierpią inni. Weźmy jakiś przykład z życia. Mam bliskich znajomych, w przypadku których wystąpiła zdrada (i to nie tylko pocałunek). Ona mu jednak wybaczyła. Są już ze sobą wiele lat od tamtego czasu, mają 3 szczęśliwych dzieci i sami są ze sobą szczęśliwi. Gdyby ona podeszła rygorystycznie do zdrady narzeczonego, nie byliby już razem, nie byłoby tych dzieci.

                        > Wszystkiego się nie przewidzi, to fakt. Ale zawsze z góry zakładać klęskę... mo
                        > im zdaniem bez sensu. Składając taką przysięgę człowiek wierzy, że jemu się uda
                        > , po prostu. Komuś w końcu się udaje, więc dlaczego nie jemu?:) A jeśli przy ty
                        > m ludzie potrafią się właściwie dobrać, to zdecydowanie jest na to szansa.

                        No właśnie, dlaczego z góry zakładać klęskę, gdy partnerka popełniła błąd? Dlaczego nie wybaczyć jej i nie dać szansy? Przecież innym się udaje i można mieć nadzieję. :-)

                        > Jednakże mój domysł, jakoby narzeczony nie był zachwycony całą tą sytuacją uważ
                        > am za wielce prawdopodobny;) Nawet, jeśli nie dość kochał autorkę, to w grę wes
                        > zła choćby urażona męska duma.

                        Równie prawdopodobny jest domysł, że narzeczony już od dłuższego czasu czuł rosnący pomiędzy nim a narzeczoną dystans, a wyskok narzeczonej dał mu pretekst do rozstania. ;-)
                        • majaa Re: Pretekst ? 26.03.14, 14:09
                          stokrotka_a napisała:

                          > Miłość to szerokie pojęcie i niemożliwe do ścisłego zdefiniowania. To po pierws
                          > ze. A po drugie, uważam, że małżeństwo oparte na przyjaźni (a bez miłości) też
                          > ma sens. :-)
                          >

                          Wiesz, ja to mam taką osobistą definicję miłości, którą jest przyjaźń plus pożądanie:) I tak właśnie widzę małżeństwo. Ale wiem, że zdarzają się białe małżeństwa i ludzie z różnych względów je sobie chwalą.


                          > Ale nie ma ludzi, którzy nie popełniają błędów, w wyniku których w większym lub
                          > mniejszym stopniu cierpią inni. Weźmy jakiś przykład z życia. Mam bliskich zna
                          > jomych, w przypadku których wystąpiła zdrada (i to nie tylko pocałunek). Ona mu
                          > jednak wybaczyła. Są już ze sobą wiele lat od tamtego czasu, mają 3 szczęśliwy
                          > ch dzieci i sami są ze sobą szczęśliwi. Gdyby ona podeszła rygorystycznie do zd
                          > rady narzeczonego, nie byliby już razem, nie byłoby tych dzieci.
                          >

                          Ciężko coś wyrokować na podstawie tego przykładu, bo nie znam dokładnie ludzi ani okoliczności. Pani chciała zaryzykować, to zaryzykowała. To bardzo dobrze, że ryzyko się opłaciło, bo niestety nie często tak bywa.


                          > No właśnie, dlaczego z góry zakładać klęskę, gdy partnerka popełniła błąd? Dlac
                          > zego nie wybaczyć jej i nie dać szansy? Przecież innym się udaje i można mieć n
                          > adzieję. :-)

                          To kwestia pewnych założeń, przewidywań i ryzyka właśnie. Co innego pogubić się w małżeństwie, po latach wspólnego życia, a zupełnie co innego szukać przygód jeszcze zanim dojdzie do ślubu.

                          > Równie prawdopodobny jest domysł, że narzeczony już od dłuższego czasu czuł ros
                          > nący pomiędzy nim a narzeczoną dystans, a wyskok narzeczonej dał mu pretekst do
                          > rozstania. ;-)


                          Owszem, pewnego rodzaju dystans mógł zacząć odczuwać, bo z opisu sytuacji wygląda mi na to, że narzeczony po prostu wydoroślał i spoważniał, natomiast narzeczona pozostała na etapie randkowania i zabaw klubowych. Za mało jej było wrażeń rodem z liceum, więc postanowiła zaszaleć. Wyszło, jak wyszło.

                          • stokrotka_a Re: Pretekst ? 26.03.14, 14:17
                            majaa napisała:

                            > Owszem, pewnego rodzaju dystans mógł zacząć odczuwać, bo z opisu sytuacji wyglą
                            > da mi na to, że narzeczony po prostu wydoroślał i spoważniał, natomiast narzecz
                            > ona pozostała na etapie randkowania i zabaw klubowych.

                            Może wydoroślał i spoważniał, ale to tylko przypuszczenie. Równie dobrze można przypuszczać, że diametralnie zmieniła się jego sytuacja materialna, wszedł w nowe środowisko i zaczął kalkulować, czy taka żona mu się opłaca (nie tylko materialnie).
                            • majaa Re: Pretekst ? 26.03.14, 15:53
                              Wcale nie jestem przekonana, czy tak równie dobrze... W końcu to nie on zaczął szukać bardziej odpowiedniej kandydatki, chodząc po klubach i całując napotkane tam kobiety, ba, nawet zapewniał narzeczoną, że między nimi nic się nie zmieniło i nadal jest dla niego najważniejsza.
                              • stokrotka_a Re: Pretekst ? 26.03.14, 16:06
                                Zarówno twoja jak i moja wersja są tylko domysłami opartymi na jednym poście, który nawet nie wiadomo, czy jest prawdziwy. Gdyby jednak wziąć opis rozstania za dobrą monetę, to można stwierdzić, że narzeczony przyjął rozstanie wyjątkowo spokojnie, a nawet wyciągnąć wniosek, że z ulgą. Piękne słowa (te o "najważniejszości") to jedno, a czyny to drugie.
                                • majaa Re: Pretekst ? 26.03.14, 19:32
                                  Jedno jest pewne: nawet jeśli kiedyś do siebie pasowali, jak twierdzi autorka, to teraz najwyraźniej jemu zmieniły się priorytety i podejście do życia. Czy z tego powodu uczucie osłabło i narzeczony planował rozstanie? Nie wiem, być może. Nie wykluczam, że ta zdrada była kroplą, która przepełniła czarę, ale musisz przyznać, że była to zdecydowanie duża kropla, która na dobre rozwiewa jakiekolwiek istniejące jeszcze wątpliwości. Bo z pewnością nie jest tak, że można "ukochanej" osobie wykręcać dowolne numery, bo jak kocha, to przecież wybaczy.
                    • no_easy_way_out Re: Pretekst ? 26.03.14, 13:59
                      > A jaki sens jest wiązać się przysięgą na całe życie, jeśli wiadomo, że w zdecyd
                      > owanej większości związków pojawia się nieuczciwość lub krzywda (choćby niezami
                      > erzona) i to nie tylko w postaci opisanej w tym wątku?

                      A ma sens dbac o uzebienie, skoro i tak wiadomo ze kiedys zeby powylatuja?
                      Ma sens nie krasc, skoro tak wielu z nas kiedys w ciagu zycia bedzie przynajmniej raz okradziona?
                      W ogole ma sens zyc, choc KAZDY I tak kiedys kopyta swe wyciagnie?

                      Tzn. jesli Ty np. wiesz, ze nie zamierzasz byc wierna seksualnie jednemu partnerowi/ jednej partnerce to oczywiscie niewiazanie sie przysiega temu przeczacej, i uczciwe postawienie sprawy ewentualnym zainteresowanym jest jak najbardziej ok. Ale nie ma co zakladac, ze dwustronna obietnica na cale zycie, ktora niektorzy dotrzymuja, a niektorzy nie, MUSI zostac niedotrzymana. I pewnie taka wymowka konczy sie atakiem wyprzedzajacym "zdradze, bo mi sie wymyslilo, ze on tez MOZE kiedys zdradzic. W sumie niewazne, co on zrobi- te dane GUSu mnie w moich oczach rozgrzeszaja".

                      Probuje, ale nie pojmuje.
                      • stokrotka_a Re: Pretekst ? 26.03.14, 14:06
                        no_easy_way_out napisał:

                        > Probuje, ale nie pojmuje.

                        O to właśnie chodzi - nie rozumiesz sensu mojej wypowiedzi, której nie można rozpatrywać w oderwaniu od dyskusji, którą prowadziłam z mają. ;-)
        • light_in_august Re: Pretekst ? 25.03.14, 16:49
          > Sęk w tym, że do takich "terymedii" dochodzi zazwyczaj po ślubie. Jak czegoś ta
          > kiego dopuści się facet, to nie ma większego problemu. Natomiast, gdy zrobi to
          > kobieta, to zostaje puszczalską, dziwką itp. itd.

          A coś ty znowu wymyśliła? :))) Że niby facetowi nagranemu na takim filmiku cokolwiek ujdzie na sucho i jego dziewczyna przejdzie nad tym do porządku dziennego? Oj, mylisz się bardzo.
          • stokrotka_a Re: Pretekst ? 25.03.14, 17:02
            light_in_august napisała:

            > A coś ty znowu wymyśliła? :))) Że niby facetowi nagranemu na takim filmiku coko
            > lwiek ujdzie na sucho i jego dziewczyna przejdzie nad tym do porządku dziennego
            > ? Oj, mylisz się bardzo.

            Ja nie o tym, moja droga. ;-) Ja tylko napisałam o reakcji otoczenia na czyny mężczyzn i kobiet. A jeśli chodzi o reakcje dziewczyn, to jedna to przełknie a inna zerwie, a jeszcze inna nie przełknie i nie zerwie, bo facet jej potrzebny, ale doprawi mu rogi na boku. Taka jest prawda (święta!). ;-)
            • nestana [...] 25.03.14, 17:04
              Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • szalona-matematyczka Co powiem ludziom? 25.03.14, 23:36
      kobl.ama napisała:

      > . Boję się też o przyszłość, czy kogoś poznam. Nawet takie drobnostki jak to, c
      > o powiem rodzinie i znajomi, którzy wiedzą o ślubie w czerwcu, którego nie będz
      > ie.


      Wiesz, niezla z ciebie Dulska. Najwazniejsze jest dla ciebie teraz, co powiedza ludzie, bo slub odwolany ?????? Zdradzilas swojego narzeczonego, do tego bylas na tyle glupia/bezczelna/nie panujaca nad swoim popedem/pijana *, ze zdradzilas go publicznie i przy "przyjaciolach" i jeszcze masz pretensje, ze on odwolal slub? Zamiast sie cieszyc, ze to odwolanie odbylo sie elegancko i kulturalnie to ty masz do niego pretensje, ze zaplacil ci za mieszkanie, dal kaucje ? Kobieto, co z ta nie tak? Nie stac cie na dobrego psychologa?

      * wybrac wlasciwe

    • amj6 nie pretekst - twoja głupota 26.03.14, 14:11
      no nie wiem czy on szukał pretekstu, czy może Ty go podświadomie szukałaś. nie wiesz co by było gdybyś nie pozwalała sobie na za dużo - więc nie możesz mówić, że to i tak by się stało. bo może wcale nie, może chłopak rzeczywiście dostał okazję większego rozwoju osobistego i postanowił z tego skorzystać rezygnując z zabawy ze znajomymi? w końcu powiedziałaś, że właśnie z tego zrezygnował - nie z czasu z TOBĄ, ale z zabawy większą paczką

      jak Ty byś się zachowała na jego miejscu? stwierdziła, że to tylko taka zabawa, był pijany (to jest niby jakiekolwiek wytłumaczenie? to chyba tylko bardziej obciąża skoro ktoś nie zna swoich granic) itp
      dobrze zrobi, niestety, nie ważne czy bylibyście ze sobą rok, 5 lat czy 20 - to co zrobiłaś nie powinno się zdarzyć. myślisz że zachowałby się inaczej gdyby epizod ze zmianą pracy i z faktem że to go trochę zmieniło w ogóle się nie wydarzył? myślisz że wtedy by zbył to żartem, usprawiedliwił Cię byciem pijaną i wszystko poszło by w niepamięć?
      czy może Ty usprawiedliwiasz siebie tym że on zrezygnował z zabaw w większym gronie aby się dokształcać, więc czułaś się może samotna, odrzucona czy bóg wie co i miałaś prawo tak się zachowywać, bo przecież to nic nie znaczyło...

      nie wiem za bardzo czego oczekujesz - rady jak sobie z tym poradzić? - tak jak z każdym innym rozstaniem, popłacz sobie - zawaliłaś, czasu nie cofniesz, a na świecie są ludzie którzy takich rzeczy nie wybaczają - i nie ma to żadnego związku z tym czy ktoś właśnie dostał awans i poczuł się ważniejszy, to są jakieś podstawowe poglądy i zasady
      zapewne Ci nie wybaczy, i to już po prostu koniec - osobiście się nie dziwię
      możesz się pocieszać że i tak by Cię rzucił z innego powodu (skoro tak właśnie uważasz i sprawi to że poczujesz się mniej winna i głupia)
      płacz a jak nadejdzie czas zacznij znów wychodzić, poznasz kogoś znowu i wtedy ból będzie mniejszy - bo tylko czas i nowa znajomość mogą to uleczyć
      • stokrotka_a Re: nie pretekst - twoja głupota 26.03.14, 14:23
        Szkoda czasu na takie rady wobec autorki wątku, bo wszelkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że to historia wymyślona. ;-)
        • no_easy_way_out Re: nie pretekst - twoja głupota 26.03.14, 14:39
          Prawda, ale mozna rozpatrywac hipotetyczna tego typu sytuacje I sobie pofilozofowiwowac ;> co zreszta ku chwale forum czynimy
    • akle2 Re: Pretekst ? 27.03.14, 22:23
      Też bym cię rzuciła po czymś takim
Pełna wersja