nikol32
25.03.14, 13:40
Witam. Jestem mężatką od 13 lat, i przez ten czas myślałam że mój związek jest ok ale teraz mam wrażenie że dla mojego męża lepiej by było gdybym znikneła z jego życia. Czuję się jak piąte koło u wozu. Od jakiegoś czasu czuję że mąż ma do mnie pretensje o to że nie pracuję, że nie zawsze starcza nam pieniędzy na życie, a ostatnio nawet o to że rozpoczełam naukę w szkole wieczorowej . Mamy trójkę dzieci , najmłodsze ma 3,5 roku, mieszkamy na wsi i nie mam możliwości aby pójść do jakiejkolwiek pracy. Do opieki nad dziećmi nie ma chętnych, a opiekunka to tylko dodatkowy wydatek. Mój plan był taki że pójdę do szkoły wieczorowej, podniosę trochę swoje wykształcenie w ciągu tych dwóch lat jakie najmłodszemu dziecku zostały do rozpoczęcia nauki w szkole a ja podejmę pracę. Ten plan zaakceptował mąż ale cały czas mam wrażenie że mu się to jednak nie podoba, wolałby abym poszła do pracy, ale jak pytam się jak to sobie wyobraża to nie potrafi mi odpowiedzieć:(. Nie jest tak że siedzę i nic nie robię, na mojej głowie jest wszystko, nasza domowa księgowość(rachunki, opłaty), dzieci , wszystko wokół domu, dom, nawet w miarę możliwości pomagam mężowi w pracach stolarskich, staram się go wyręczać we wszystkim co tylko jest w moim zakresie, ostatnio nawet kopałam łopatą rów 10 metrowy :)i wiecznie tylko pretensje!!! Już nie wiem co mam robić aby zasłużyć na pochwałę lub jakąś wdzięczność. Gdy patrzę na kobiety w pobliżu to one nic nie robią poza zajmowaniem się dzięćmi i ugotowaniem obiadu. Może i ja powinnam się do tego ograniczyć?! Leczę się na nerwicę i to że mąż mnie traktuje jak zbędną rzecz mi wcale nie pomaga. Gdyby nie dzieci to chyba już bym odpuściła:( Jakieś rady?