Siostra ma nieodpowiednie towarzystwo- jak pomóc?

28.03.14, 12:24
Piszę, bo już nie mam sił do swojej siostry. Dorosła kobieta, matka dwójki dorosłych dzieci, wykładowca uniwersytecki a głupia i naiwna jak dziecko. Przez swoją głupotę i tępy upór zrujnowała własne zycie i rujnuje je nadal nie przyjmując nic do wiadomości. Otóż od lat otacza się ona dziwnymi ludźmi, no może nie marginesem ale dziwnymi. Przygarnia do siebie do odmu i opiekuje się najróżniejszymi popaprańcami, nieudacznikami życiowymi, złamasami " pokrzywdzonymi przez los" i najróżniejszej maści oszustami i złodziejami. Ostatnio w jej domu zamieszkał pomylony facet, co naoszukiwał ludzi ( wynajmował mieszkania i nie placił ludziom za wynajem po czym zwiewał)- pomieszkał trochę, po czym wyniósł się i obrobił jej tyłek do ludzi. I tak po kolei. Pożycza im pieniądze, nie oddają jej, po czym ona przychodzi do mnie albo do naszej mamy pozyczyć bo jej brakuje. Mąż się od niej wyprowadził i rozwiódł ( bo nie mógł tego znieść), dzieci tez uciekły i prawie nie utrzymują z nią kontaktów. Fajne znajomości z uczciwymi i porządnymi ludźmi siostra pozrywała, niestety. Słuchajcie czy jest sens z nią rozmawiać na ten temat, próbowalibyście?
    • soulshuntr Re: Siostra ma nieodpowiednie towarzystwo- jak po 28.03.14, 12:37
      > Słuchajcie czy jest sens z nią rozmawiać na ten temat, próbowalibyście?

      skoro przez tyle lat nic do niej nie dotarlo, to juz nie dotrze. Zostawic w spokoju, pieniedzy nie pozyczac, placzliwych historyjek "jaka to ona biedna" nie wysluchiwac.
    • alpepe Re: Siostra ma nieodpowiednie towarzystwo- jak po 28.03.14, 13:17
      A cuda jakieś robi, bo ani chybi święta?
      Super, jak ona umrze, to pomyśl, jaką kasę zbierzesz na sprzedawaniu pamiątek po niej, na wspomnieniach o niej itp. Bierz przykład z takiego Kapciowego, co to krwią handluje. Tylko już teraz zacznij opowiadać, jakie cuda czyni.
    • urko70 Re: Siostra ma nieodpowiednie towarzystwo- jak po 28.03.14, 13:48
      jasnecappucino napisała:

      > Słuchajcie czy jest sens z nią rozmawiać na ten temat, próbowalibyście?

      2x tak. Choć nie wiem na jak długo starczyłoby sił na rozmowy.

      Niemniej generalnie: czy ona nie ma prawa do takiego SWOJEGO życia?
      Jej życie, jej prawo, jej wybory ale i JEJ konsekwencje.
      • aqua48 Re: Siostra ma nieodpowiednie towarzystwo- jak po 28.03.14, 14:12
        Nie rozmawiałabym, tylko stanowczo i kategorycznie odmawiałabym pożyczania pieniędzy oraz wysłuchiwania historii o tych "biednych ludziach".
        Dopóki siostra wie, że zawsze jest ktoś kto ją poratuje to PO CO ma się zmieniać?
        • urko70 Re: Siostra ma nieodpowiednie towarzystwo- jak po 28.03.14, 14:51
          aqua48 napisała:

          > Nie rozmawiałabym, tylko stanowczo i kategorycznie odmawiałabym pożyczania pien
          > iędzy oraz wysłuchiwania historii o tych "biednych ludziach".
          > Dopóki siostra wie, że zawsze jest ktoś kto ją poratuje to PO CO ma się zmienia
          > ć?

          Rozmowy nie muszą dotyczyć tamtych biednych.
          Co do reszty pełna zgoda stąd tez moje "jej konsekwencje".
    • jw.ow Re: Siostra ma nieodpowiednie towarzystwo- jak po 28.03.14, 14:16
      miłosierny samarytanin. Nic z tym nie zrobisz... ma jakaś misje widocznie.
    • qw994 Re: Siostra ma nieodpowiednie towarzystwo- jak po 30.03.14, 15:35
      Próbowałabym, dla własnego czystego sumienia. Ale ze świadomością, że to niczego prawdopodobnie nie zmieni. A w ogóle to ona ma chyba jakieś problemy z psychą. To nie są normalne zachowania.
    • przeciezwiadomo Re: Siostra ma nieodpowiednie towarzystwo- jak po 31.03.14, 20:18
      Chcącemu nie dzieje się krzywda. Taka jest zasada.
    • sweet_pink Re: Siostra ma nieodpowiednie towarzystwo- jak po 02.04.14, 21:41
      Zasadniczo przede wszystkim radziłabym przestać siostrę krytykować. Bo na razie to wygląda jakby ona zaniżała jakość ludzi którymi się otacza po to by zaznać poczucie akceptacji, poczuć się lepszą albo coś w ten deseń. Tudzież ściągać na siebie problemy by dostać uwagę.

      Generalnie imho "otwierać oczu" nie ma sensu. Tym bardziej będzie szukać patola, żeby go "cudownie odmienić", żeby samej sobie udowodnić, że ścieżka, którą obierała całe swoje życie jest słuszna (bo to na tak łatwo się samemu przed sobą przyznać ze się życie spierdzieliło samemu sobie).
Pełna wersja