jasnecappucino
28.03.14, 12:24
Piszę, bo już nie mam sił do swojej siostry. Dorosła kobieta, matka dwójki dorosłych dzieci, wykładowca uniwersytecki a głupia i naiwna jak dziecko. Przez swoją głupotę i tępy upór zrujnowała własne zycie i rujnuje je nadal nie przyjmując nic do wiadomości. Otóż od lat otacza się ona dziwnymi ludźmi, no może nie marginesem ale dziwnymi. Przygarnia do siebie do odmu i opiekuje się najróżniejszymi popaprańcami, nieudacznikami życiowymi, złamasami " pokrzywdzonymi przez los" i najróżniejszej maści oszustami i złodziejami. Ostatnio w jej domu zamieszkał pomylony facet, co naoszukiwał ludzi ( wynajmował mieszkania i nie placił ludziom za wynajem po czym zwiewał)- pomieszkał trochę, po czym wyniósł się i obrobił jej tyłek do ludzi. I tak po kolei. Pożycza im pieniądze, nie oddają jej, po czym ona przychodzi do mnie albo do naszej mamy pozyczyć bo jej brakuje. Mąż się od niej wyprowadził i rozwiódł ( bo nie mógł tego znieść), dzieci tez uciekły i prawie nie utrzymują z nią kontaktów. Fajne znajomości z uczciwymi i porządnymi ludźmi siostra pozrywała, niestety. Słuchajcie czy jest sens z nią rozmawiać na ten temat, próbowalibyście?