On odchodzi do innej, czy ja jestem winna?

28.03.14, 18:24
Nie chcę wyjść na kolejną idiotkę płaczącą przez faceta, ale poza burzą emocji ciągle wraca do mnie pytanie. Czy to ja jestem temu winna? Ludzie się rozchodzą, związki się rozpadają, wszystko rozumiem. Jednak to bardzo boli gdy dotyka ciebie bezpośrednio :(
W zeszłym roku świętowaliśmy naszą piątą rocznicę. Mogę szczerze powiedzieć że było nam dobrze. Jak każda para mieliśmy swoje gorsze i lepsze dni, ale całoksztalt naprawdę wypadał na duży plus. Ten rok miał być przełomowy, małżeństwo i dzidziuś. Zaplanowany i wyczekiwany. Uznaliśmy, że w miesiącu naszych 30-stych urodzin, w sierpniu, weźmiemy ślub.
Wracając do naszej rocznicy w marcu zeszłego roku, poszliśmy do teatru, później do restauracji. Wróciliśmy do domu, kochaliśmy się i rozmawialiśmy o naszych planach, marzeniach. O fantazjach erotycznych też. Zawsze na takie tematy rozwialiśmy swobodnie, czasem żartobliwie, byliśmy ze sobą otwarci. On jak zwykle powiedział mi, że od zawsze chciał być w trójkącie z dwoma kobietami. Poprzednimi razami, gdy mi o tym mówił. żartowałam i pytałam czy mam zaprosić swoją babcię czy może poprosimy jego itp. Tym razem pomyślałam o tym poważnie i powiedziałam mu, że jeśli trafi się naprawdę ładna i zadbana młoda dziewczyna, która mi się spodoba, to jednorazowo możemy zaeksperymentować... Był zachwycony, dziękował mi. Szybko zaczął szukać kandydatek przez internet. Dostał dużo odpowiedzi, przeglądaliśmy je razem. Nie wchodząc w szczegóły, poznaliśmy sympatyczną 19-latkę, która była trochę bi-curious jak to się mówi. Spotkaliśmy się we trójkę na luzie najpierw w knajpie, później u nas. Mnie się podobało średnio, on był wniebowzięty. Byłam zazdrosna, że robi to także z nią, że jej poświęca dużo uwagi, ale ok. Myślałam, że to był jednorazowy "wyskok", ale on zaczął nalegać na spotkania z kolejnymi kobietami. Tłumaczył, że powinniśmy się bawić, póki nie jesteśmy w oficjalnym związku i póki nie mamy dziecka. Niechętnie, ale się zgodziłam. W ciągu niecałego roku spotkaliśmy się jeszcze z sześcioma kobietami.
W połowie marca, kilka dni przed naszą szóstą rocznicą, powiedział mi, że chce porozmawiać o przyszłości. Nic złego nie przeczuwałam. Powiedział mi, że mnie bardzo kochał, na zawsze pozostanę w jego sercu, ale zmieniły mu się priorytety i chce się jeszcze kilka lat pobawić przed założeniem rodziny. Powiedziałam mu, że ok, że możemy się z tym wstrzymać. Ale on stwierdził, że nie może mieć ze mną dzieci, że nie jest pewien jak się zachowam w przyszłości, czy będę wierna, po tym co widział. Oburzona powiedziałam mu, że sam mnie o to prosił na co on "więc może nie powinnaś się nigdy na to godzić". Wyprowadził się następnego dnia, zostawił mnie. Na serwisach randkowych i towarzyskich, gdzie szukał wcześniej ze mną kobiet, zmienił sobie profil na "szukam związku" i napisał, że poszukuję 20-25 dziewczyny, wierzącej, do stworzenia rodziny.
Czuję się podwójnie oszukana. Najpierw mnie zostawił mówiąc, że chce się bawić a później w internecie szuka młodszej ode mnie "z wartościami", pewnie dziewicy, żeby założyć rodzinę.
Powiedzcie mi czy to ja popełniłam błąd godząc się na trójkąt? Jak powinnam była postąpić? Dlaczego faceci są tacy?
    • lew_ Re: On odchodzi do innej, czy ja jestem winna? 28.03.14, 19:03
      On szuka porzadna kobuiete,nie taka co sie zgadza na trojkat,ty porzadna nie jestes,wiec o co masz pretensje
      • gyubal_wahazar Re: On odchodzi do innej, czy ja jestem winna? 28.03.14, 19:51
        Nie odbieraj mi resztek wiary w człowieka i powiedz, że to dowcip taki był. Pokornie proszę
        • system.tzw.edukacji Re: On odchodzi do innej, czy ja jestem winna? 28.03.14, 20:37
          > Nie odbieraj mi resztek wiary w człowieka i powiedz, że to dowcip taki był.

          Na wypadek gdyby nie, ja rzucę jeden, bo liczba dowcipów musi się zgadzać. Otóż użytkownik Lew skrycie marzy o trójkącie, proponuje użytkowniczkom forum odcinek, a jeśli chodzi o rzeczywistości, to zadowolić się musi półprostą.

          Taki dowcip wymyśliłem. Nie jestem pewien, czy śmieszny. :(
          • kalllka Re: On odchodzi do innej, czy ja jestem winna? 28.03.14, 20:50
            O widzisz, świetny. Tyle, ze lew dawno wypraktykowal przyprostokątne. A prawo archimedesa ma w małym palcu... Jak to mówią - w każdym domu -Wanna byc musi.
            (najłatwiej zrobić z innych konkursowych idiotow, samemu wcielajac się w nierozgarnietego kretyna)


            • czoklitka Re: On odchodzi do innej, czy ja jestem winna? 29.03.14, 01:39
              > O widzisz, świetny. Tyle, ze lew dawno wypraktykowal przyprostokątne. A prawo
              > archimedesa ma w małym palcu...

              Phi, jeśli nie doszedł do stowarzyszonych wielomianów Laguerre’a, to nie ma się czym chwalić. Phi.
          • gyubal_wahazar Re: On odchodzi do innej, czy ja jestem winna? 28.03.14, 23:59
            Posunę się do niewybrednej spekulacji, że osią tej półprostej jest przedramie
      • soonva [...] 28.03.14, 21:58
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
        • symbolika Re: On odchodzi do innej, czy ja jestem winna? 28.03.14, 22:23
          heh dobre
          porzadna to ona była
          to nie jej wymysly,zeby brac dziewczyny miedzy nimi i nie jej fantazje
          ufala mu, kochala to sie godzila moze wbrew sobie
          gdyby sie nie zgodzila to by i tak ja w koncu rzucil, typ jest hipokryta , egoista i manipulantem


          soonva napisała:

          > lew_ napisał:
          >
          > > On szuka porzadna kobuiete,nie taka co sie zgadza na trojkat,ty p
          > orzadn
          > > a nie jestes,wiec o co masz pretensje
          >
          > Krótko i zwięźle napisane, trafna ocena sytuacji. Nic więcej dodawać nie trzeba
          > .
    • triss_merigold6 Re: On odchodzi do innej, czy ja jestem winna? 28.03.14, 19:10
      Za głupotę się placi. Idź i z następnym kandydatem na narzeczonego nie zgadzaj się na wielokąty.
      • x.i.007 Re: On odchodzi do innej, czy ja jestem winna? 29.03.14, 08:18
        Czyli jakby się nie zgodziła to żyli by długo i szczęśliwie?
        Może i tak ale koleś by stukał na boku. Chyba lepiej że jego chęć zabawy wyszła przed ślubem niż po.
    • symbolika Re: On odchodzi do innej, czy ja jestem winna? 28.03.14, 19:10
      ten facet to babiarz szukajacy wrazen , pod płaszczykiem -szukam z wartosciami.
      inna sprawa ,ze zgodzilaś sie na trójkąt , chyba,ze tez to lubisz
      jesli poswieciłas sie dla niego to coz.. nie warto było

      • grzeczna_dziewczynka15 Re: On odchodzi do innej, czy ja jestem winna? 28.03.14, 22:05
        Nikt nie jest winny. A jeśli facet w ten sposób "testuje" przyszłą kandydatkę na żonę, to jest parszywym manipulantem i całe szczęście, że się skończyło.

        Piękne podwójne standardy --> on spełnia swoje fantazje, namawia do nich partnerkę, która chce mu dogodzić, bo go kocha i myśli, że to wzajemne, a potem się okazuje, że kolo jest hipokrytą, bo ma wdrukowane, że żona to porządna musi być.

        Jakby autorka wątku była "porządna", to też by ją rzucił, bo go ogranicza, a on chce się bawić. Albo nawet założyli by tą "rodzinę", tylko on też pewnie szukałby wrażeń poza domem. Czy to byłyby lepsze scenariusze?

        Życzę autorce, żeby znalazła sobie fajnego mężczyznę, bez kompleksów.
    • triismegistos Re: On odchodzi do innej, czy ja jestem winna? 28.03.14, 19:25
      Kwintesencja parki szukającej dziewczyny do trójkąta... Nie obwiniaj się, jak byś się nie zgodziła toby i tak sobie poszukał. Co kobiety skłania, żeby pchać się w układy, których nie chcą ''dla misia"? Nie pojmę tego nigdy.



      Widok nagiej czy nawet kokieteryjnie zakrytej skóry zachęca gwałciciela. Zostawiaj skórę w domu.
      • triismegistos Re: On odchodzi do innej, czy ja jestem winna? 28.03.14, 19:29
        Ha ha, teraz doczytalam do końca :-D Odpad atomowy, ciesz się, że się bezboleśnie pozbyłaś jeszcze przed trzydziestką.
    • system.tzw.edukacji Re: On odchodzi do innej, czy ja jestem winna? 28.03.14, 19:36
      > Nie wchodząc w szczegóły, poznaliśmy sympatyczną 19-latkę,
      > która była trochę bi-curious jak to się mówi

      Tak się mówi? Nie wiedziałem o tym. :( Z amerykańskich powiedzonek to znam tylko trolling is a art.
      • soonva [...] 28.03.14, 21:59
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
        • tymon99 Re: On odchodzi do innej, czy ja jestem winna? 28.03.14, 23:36
          soonva napisała:

          > Jeśli już to "an art". Nieuku.

          wujek gógiel podobno nie gryzie, nie szczypie i nie kopie prądem. aż dziwne, że wciąż ktoś się nabiera na ten suchar :)
        • x.i.007 Re: On odchodzi do innej, czy ja jestem winna? 29.03.14, 08:25

          > Jeśli już to "an art". Nieuku.

          Trolling, poziom meta?
      • gyubal_wahazar Re: On odchodzi do innej, czy ja jestem winna? 28.03.14, 21:59
        Podwójnie zaciekawiona, na nasze. Sprawdziłem. Trzeba łapać trochę młodzieżowego blichtru Krytyku, bo jeszcze chwila i nam lasie zaczną miejsca ustępować
    • gyubal_wahazar Re: On odchodzi do innej, czy ja jestem winna? 28.03.14, 19:42
      Kompletny dekiel i to z szajbką religijną. Odetchnij, że masz typa z głowy i nie zmajstrowaliście dzieciaka
      • alpepe Re: On odchodzi do innej, czy ja jestem winna? 28.03.14, 20:03
        No cio ty, jak ru..ch.ał, to nie był religijny, odmieniło mu się, jak przestał.
        • system.tzw.edukacji Re: On odchodzi do innej, czy ja jestem winna? 28.03.14, 20:13
          > No cio ty, jak ru..ch.ał, to nie był religijny, odmieniło mu się, jak przestał.

          Pan Chrystus i tak odkupił był wszystkie grzechy, umierając na krzyżu, który osobiście wtargał na Golgotę; teraz chodzi tylko o to, żeby zbłąkane owieczki wróciły do stada.
          • stephanie.plum Re: On odchodzi do innej, czy ja jestem winna? 28.03.14, 20:22
            > Pan Chrystus i tak odkupił był wszystkie grzechy, umierając na krzyżu, który os
            > obiście wtargał na Golgotę; teraz chodzi tylko o to, żeby zbłąkane owieczki wró
            > ciły do stada.

            czy gdybym ładnie poprosiła, żebyś przestał się z tego nabijać, to byś przestał?
            • alpepe Re: On odchodzi do innej, czy ja jestem winna? 28.03.14, 20:26
              ale z czego się nabijał? Nie drażni cię brak logiki w wierze chrześcijańskiej, szczególnie w wykonaniu Krk?
            • system.tzw.edukacji Re: On odchodzi do innej, czy ja jestem winna? 28.03.14, 20:27
              > czy gdybym ładnie poprosiła, żebyś przestał się z tego nabijać, to byś przestał?

              Stawiasz mnie w kłopotliwej w sytuacji. :(
              • stephanie.plum Re: On odchodzi do innej, czy ja jestem winna? 28.03.14, 20:31
                nie łam się
                :~)
            • grzeczna_dziewczynka15 Re: On odchodzi do innej, czy ja jestem winna? 28.03.14, 22:07
              Ehm, to katolicy nie mają poczucia humoru?

              Kiepska to wiara, którą tak łatwo obrazić...
              • stephanie.plum Re: On odchodzi do innej, czy ja jestem winna? 28.03.14, 22:23
                jeśli to do mnie, a nie do ogółu katolików,
                to rozrysuj mi może, z czego tu się pośmiać. jak zrozumiem, chętnie się pośmieję.

                a, no i wskaż, z czego wnosisz, że się obraziłam.

                podpowiedź: prośba, żeby ktoś się z czegoś nie wyśmiewał, nie zawsze oznacza obrazę.

                piszesz, że moja wiara jest kiepska. też się tego obawiam, ale spróbuję się poprawić.
                • grzeczna_dziewczynka15 Re: On odchodzi do innej, czy ja jestem winna? 29.03.14, 17:23
                  Bardzo by było ponuro, gdyby nikt się z niczego nie śmiał. Oczywiście rozumiem, że jak ktoś śmieje się z inych, to i z siebie potrafi. Ale Krytyk jest raczej auto-ironiczny (przeważnie). Więc chyba ok?

                  Poza tym wiara chyba tkwi głębiej niż na poziomie mitologii dla tłumu?
                  • stephanie.plum Re: On odchodzi do innej, czy ja jestem winna? 29.03.14, 18:01
                    bardzo daleko zaszłaś - od mojej jednej prośby do ogólnej wizji świata, w którym nikt się z niczego nie śmieje.

                    mnie się zrobiło zwyczajnie przykro, że sprawa, którą uważam za świętą i cenniejszą niż wszystko, została wyśmiana jako coś po prostu durnego
                    (abstrahuję tu od tematu całego wątku)

                    nie zamierzam nikomu niczego narzucać, zakazywać czy nakazywać,
                    nie czuję złości ani wrogości, tylko smutek.

                    mitologia dla tłumu?
                    ja jestem właśnie w tym tłumie.
                    :~)

                    więc może świat, w którym wszystko zostaje wyśmiane, też nie jest taki bardzo wesoły, co?
                    • grzeczna_dziewczynka15 Re: On odchodzi do innej, czy ja jestem winna? 29.03.14, 21:27
                      Wiesz, dla mnie np. bardzo ważna jest kwestia feminizmu, nagminnie wyśmiewana, wyszydzana itd. Ale umiem się śmiać z siebie. Przykro to mi jest, jak bliskie mi osoby nie potrafią się otworzyć na pewne dla mnie istotne sprawy. Ale poglądy ludzi na forum, to zupełnie co innego - walor poznawczy, tyle.

                      Poza tym, taki banał, każdy ma coś, co jest dla niego istotne, z czego wiele grup społecznych, plus nasza społeczność forum kpi sobie.
                      • stephanie.plum Re: On odchodzi do innej, czy ja jestem winna? 29.03.14, 21:34
                        dzięki, ale naprawdę nie musisz tłumaczyć przede mną tego forum
                        :~)
      • stephanie.plum Re: On odchodzi do innej, czy ja jestem winna? 28.03.14, 20:18
        tiaaa...
        tej "szajbki religijnej" to gdzie się dopatrzyłeś?

        czy stąd wnioskujesz, że "Boh trojcu lubyt"?
        • system.tzw.edukacji Re: On odchodzi do innej, czy ja jestem winna? 28.03.14, 20:22
          > tej "szajbki religijnej" to gdzie się dopatrzyłeś?

          Chyba chodzi o to, że były wierzchołek trójkątów poszukuje obecnie kobiety wierzącej i, można domniemywać, praktykującej.
          • stephanie.plum Re: On odchodzi do innej, czy ja jestem winna? 28.03.14, 20:42
            a bo fikał już z bi-curious dziewiętnastką i z naszą bohaterką, a z wierzącą jeszcze nie, to chce spróbować czegoś nowego.

            wojsko co się z zakonnicami drzewniej zabawiało też miało "szajbkę religijną"? no może...

            zresztą, może mam paranoję, ale wydaje mi się, że w całej historii niewiele jest prawdy.
            • system.tzw.edukacji Re: On odchodzi do innej, czy ja jestem winna? 28.03.14, 20:49
              > zresztą, może mam paranoję, ale wydaje mi się,
              > że w całej historii niewiele jest prawdy.

              Mnie się wydaje, że cała ta historia jest wyssana z palca, ale podyskutować zawsze można. :)
              • grzeczna_dziewczynka15 Re: On odchodzi do innej, czy ja jestem winna? 28.03.14, 22:08
                A mi się wydaje, że jest jak najbardziej prawdziwa, choćby wymyślona;)
        • gyubal_wahazar Re: On odchodzi do innej, czy ja jestem winna? 28.03.14, 20:49
          > że poszukuję 20-25 dziewczyny, wierzącej, do stworzenia rodziny.

          Zasadniczo tu

          >czy stąd wnioskujesz, że "Boh trojcu lubyt"?

          Zacne to i chędogie :)
        • gyubal_wahazar Re: On odchodzi do innej, czy ja jestem winna? 28.03.14, 20:54
          Aa i żeby nie było. Nie zdarza mi się nabijać z wiary jako takiej, ani ludzi szczerze ją wyznających i żyjących wg jej zasad. Czuję się jednak zwolniony z powyzszej etykiety, wobec załganych cwaniaczków, pokroju choćby wspomnianego amanta
          • stephanie.plum Re: On odchodzi do innej, czy ja jestem winna? 28.03.14, 21:05
            ja też czuję się zwolniona.

            nijak jednak nie rozumiem, w jaki sposób z faktu, że hipotetyczny cwaniaczek "szuka wierzącej" ma wynikać, że jest on wierzący.

            ja, na ten przykład, szukam samca kozy oczkoplamej, żeby uatrakcyjnił moje gospodarstwo domowe. czy wynika z tego, że jestem kozą?
            • gyubal_wahazar Re: On odchodzi do innej, czy ja jestem winna? 28.03.14, 21:47
              Nie twierdzę, że jest on wierzący. To jednak że manipuluję wiarą, jest czyste jak łza sieroty. Jeśli nadal nie widać dlaczego, to wobec takiej potęgi percepcji czuję się bezbronny jak niemowle
              • soonva [...] 28.03.14, 22:03
                Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                • grzeczna_dziewczynka15 Re: On odchodzi do innej, czy ja jestem winna? 28.03.14, 22:10
                  No ale po co ateista miałby sobie założyć, że chce się ożenić z katoliczką?
                  Ciężko jest, wbrew mitach o przeciwieństwach, co się przyciągają, stworzyć harmonijny związek z osobą, która ma zupełnie inne priorytety życiowe. Nie jest to niemożliwe, ale zdarza się naprzekór poglądom, a nie z ich powodu.
                  • tymon99 Re: On odchodzi do innej, czy ja jestem winna? 28.03.14, 23:38
                    grzeczna_dziewczynka15 napisała:

                    > No ale po co ateista miałby sobie założyć, że chce się ożenić z katoliczką?

                    poczytaj trochę, albo franka posłuchaj.
                    • grzeczna_dziewczynka15 Re: On odchodzi do innej, czy ja jestem winna? 29.03.14, 17:28
                      Mądrala. Wiem, że non-stop się takie związki tworzy. Ale raczej pomimo różnic, nie z ich powodu.

                      Poczytać bym chciała więcej, bo jestem ateistką z domu, ale jakoś pomyślałam sobie, że wcale nie ogarniam tego tematu. Czytałam niewiele o ateizmie, teologii i religiach. Muszę nadrobić tyły. Ale mam tyle innych rzeczy do czytania w pierwszej kolejności, że ateizm/teologia musi poczekać:(
                • gyubal_wahazar Re: On odchodzi do innej, czy ja jestem winna? 28.03.14, 22:18
                  Wody
    • czoklitka Re: On odchodzi do innej, czy ja jestem winna? 28.03.14, 21:02
      >Powiedzcie mi czy to ja popełniłam błąd godząc się na trójkąt?
      >Jak powinnam była postąpić?

      Jejku, w eksperymentowaniu nie ma nic złego, tylko miałaś pecha trafić na faceta dupka.



      • system.tzw.edukacji Re: On odchodzi do innej, czy ja jestem winna? 28.03.14, 21:04
        > Jejku, w eksperymentowaniu nie ma nic złego

        Pani empiryczka?
        • czoklitka Re: On odchodzi do innej, czy ja jestem winna? 28.03.14, 21:30
          Zawstydziłam się. Mogę przecież coś wiedzieć z drugiej ręki.
          • grzeczna_dziewczynka15 Re: On odchodzi do innej, czy ja jestem winna? 28.03.14, 22:12
            Czoklita, to nie wstyd, wiedzieć z pierwszej ręki;)
            • system.tzw.edukacji Re: On odchodzi do innej, czy ja jestem winna? 28.03.14, 22:54
              > Czoklita, to nie wstyd, wiedzieć z pierwszej ręki;)

              Żaden wstyd. :) Chwała empirii! Ja też jestem empirykiem, ale teoretykiem.
              • czoklitka Re: On odchodzi do innej, czy ja jestem winna? 29.03.14, 02:01
                >Ja też jestem empirykiem, ale teoretykiem.

                :D
                Może jestem na odwrót.

                Odnośnie empirii, to wg mnie zbieranie tego typu doświadczeń jest ok, ale jedynie dla osób emocjonalnie dojrzałych, ponieważ wtedy istnieje szansa uniknięcia jakichś nieprzewidzianych konsekwencji takich zabaw, rozgardiaszu emocjonalnego w postaci np. zazdrości, czy złości.
                • system.tzw.edukacji Re: On odchodzi do innej, czy ja jestem winna? 29.03.14, 10:24
                  > Odnośnie empirii, to wg mnie zbieranie tego typu doświadczeń jest ok, ale jedynie
                  > dla osób emocjonalnie dojrzałych, ponieważ wtedy istnieje szansa uniknięcia
                  > jakichś nieprzewidzianych konsekwencji takich zabaw, rozgardiaszu emocjonalnego
                  > w postaci np. zazdrości, czy złości.

                  Bardzo się z tym zgadzam. Jako empiryk-teoretyk czytałem kiedyś artykuł o zjawisku poliamorii oraz przysłuchiwałem się panelowi dyskusyjnemu z udziałem empiryczki-praktyczki Joanny Erbel. Otóż okazuje się, że u ludzi dojrzałych emocjonalnie pojawia się nowa, zagraniczna emocja zwana fachowo „kompersją”, która stopniowo wypiera charakterystyczne dla jednostek niedojrzałych złość i zazdrość.

                  „Kompersja” polega na dojrzałym współdzieleniu pozytywnych emocji z osobami, z którymi pozostajemy aktualnie w relacji. Przykład: załóżmy, że jestem dojrzałą emocjonalnie kobietą, a mój dojrzały emocjonalnie partner właśnie się zadurzył w koleżance poznanej na seminarium, dajmy na to, socjologii kultury – i cały uradowany idzie na kolację ze śniadaniem. Wróci wczesnym popołudniem. Ja, jako osoba dojrzała, cieszę się Jego szczęściem, ponieważ Go kocham, On zaś dzieli swoim szczęściem ze mną, ponieważ z kolei kocha mnie.

                  No i tak wszyscy sobie dojrzale żyją w oparach pozytywnych emocji, dzielą się swoimi szczęściem, miłością, jeżdżą na holenderskich rowerach, użytkują sprzęty elektroniczne designed in California, a życie smakuje im jak śniadanie w Charlotte.
                  • czoklitka Re: On odchodzi do innej, czy ja jestem winna? 29.03.14, 18:11
                    >Otóż okazuje się, że u ludzi dojrzałych emocjonalnie pojawia się nowa,
                    >zagraniczna emocja zwana fachowo „kompersją”, która stopniowo
                    >wypiera charakterystyczne dla jednostek niedojrzałych złość i zazdrość.

                    Ciekawe, czym różni się kompresja od empatii.
                    Za "zagraniczną emocję" chciałabym przyznać 10/10. :)
                    Ehh, a mogłam powyżej dopisać, że myślę o dojrzałości emocjonalnej ludzi nie tylko chcących wyjąć z pojęcia monogamii aspekt seksualnej wyłączności ale, przede wszystkim, myślących, że spokojnie będą w stanie taką sytuację tolerować. Pisałam także o tych ludziach, dla których seks nie musi być związany z zauroczeniem. Ale dobrze, że akurat o zauroczenie zahaczyłeś, gdyż wg mnie właśnie takie zauroczenie partnera stanowiłoby (przynajmniej) dla mnie dopiero problem, może nawet problem nie do pokonania. Natomiast seks jako taki, w oderwaniu od uczuć, jest tylko seksem. :/
                • ursyda Re: On odchodzi do innej, czy ja jestem winna? 29.03.14, 10:49
                  Emocjonalnie dojrzałych czy emocjonalnie martwych?
                  Bo jednak moim zdaniem tylko tacy mogą w ten sposób eksperymentować.
                  • czoklitka Re: On odchodzi do innej, czy ja jestem winna? 29.03.14, 18:26
                    Skoro załatwianie tego typu potrzeb (fizjologicznych, jakby nie patrzeć) musi koniecznie wzbudzać już jakieś większe emocje, to ok, mogą być emocjonalnie martwi.
          • ursyda Re: On odchodzi do innej, czy ja jestem winna? 29.03.14, 10:48
            O rany. A jak się takie rzeczy wie z drugiej ręki?
            • czoklitka Re: On odchodzi do innej, czy ja jestem winna? 29.03.14, 18:28
              >A jak się takie rzeczy wie z drugiej ręki?

              Nie wiem jak. Naprawdę! ;) To się po prostu zdarzyło. ;)
    • sootball Re: On odchodzi do innej, czy ja jestem winna? 28.03.14, 21:15
      Za bardzo mu się spodobało to bzykanie innych i za bardzo sięprzestraszył monogamii z Tobą. Względnie, doszedł do wniosku, że nie jesteś Tą jedyną.
      Jakbyś mu nie pozwoliła na trójkąt, to byś miała to samo, tyle że w formie zdrady parę lat później i z dzieckiem na głowie.
      Zatem podziękuj panu serdecznie że nie zawracał Ci głowy na resztę Twojego życia, bo to nie on miał prawo do wątpliwości wobec Ciebie (w tej formie, w jakiej to wyraził) tylko Ty względem niego. Zrzucanie winy na Ciebie jest bardzo powszechnym i bardzo żałosnym, dowodzącym niedojrzałości mechanizmem obrony ego.
    • maly.jasio czytalismy jusz lepsze scenariusze w Twoim wydaniu 28.03.14, 21:22
      na tym foro...
    • katalonja Re: On odchodzi do innej, czy ja jestem winna? 28.03.14, 21:56
      Muszę przyznać, że po przeczytaniu tego posta...., no co tu dużo mówić, jakiś cholerny kamień na żołądku :/. Czy rzeczywiście bywają takie marne kreatury, jak opisywany typek? No nie, rozklejam się, serio. Właściwie w tej sytuacji sama potrzebuję pocieszenia :( Skręca mnie. Sorki, taki chyba dzień niewygodny.
      • gyubal_wahazar Re: On odchodzi do innej, czy ja jestem winna? 28.03.14, 22:02
        Rysopis sie zgadza ? Heh, mały ten świat
        • katalonja Re: On odchodzi do innej, czy ja jestem winna? 28.03.14, 22:14
          gyubal_wahazar napisał:

          > Rysopis sie zgadza ? Heh, mały ten świat

          No mogłam się tego spodziewać... :) Ale przynajmniej drgnęły kąciki ust ;)
          • gyubal_wahazar Re: On odchodzi do innej, czy ja jestem winna? 28.03.14, 22:20
            :)
    • fiigo-fago Re: On odchodzi do innej, czy ja jestem winna? 28.03.14, 23:07
      Mnie to wygląda na pretekst. Posmakował seksu z coraz to innymi kobietami, i mu się ”przejadałaś”. Znaczy że nie kochał. Zatem lepiej że to teraz wyszło niż po ślubie/dzieciach/hipotekach.
      Ja to znów nie lubię być singlem, i co nuż sypiać z innymi kobietami (znaczy to drugie to mniej, a nie że w ogóle ;) .
      W każdym razie każdy jest inny. I myślę że to ani Twoja wina, ani jego – i takie patrzenie na sprawę uważam że będzie dla Ciebie najbardziej korzystne by iść przez życie dalej.

      p.s. temat brzmi trochę na trolololo, bo historia dość przekombinowana, dodatkowo z fantazją erotyczną chyba większości facetów, ale co tam. ;)
    • x.i.007 Re: On odchodzi do innej, czy ja jestem winna? 29.03.14, 08:50
      jak to jest z tymi dylematami forumowymi..
      dziewczyna pisze o swoim wielkim dramacie, pyta o zdanie, a potem znika. poszła pielić grządki czy piłować paznokcie?
      • ursyda Re: On odchodzi do innej, czy ja jestem winna? 29.03.14, 10:34
        Szukać trzeciej:)
        Też tak sobie pomyślałam, że najpierw ta pani założyła piękny wątek "Pretekst" - wątek się rozkręcił koncertowo, a teraz tutaj też nie gorzej. Pani będzie miała podwyżkę jak nic.
        • x.i.007 Re: On odchodzi do innej, czy ja jestem winna? 29.03.14, 10:43
          Właśnie się zdziwiłam że na tym ledwo dychającym forumie tyle postów od wczoraj. Byłam pewna że to jakiś stary wątek odgrzebany przez spamera..
          Dać jej podwyżkę!
        • nudzimisie_strasznie Re: On odchodzi do innej, czy ja jestem winna? 29.03.14, 10:43
          ursyda napisała:

          > Szukać trzeciej:)
          > Też tak sobie pomyślałam, że najpierw ta pani założyła piękny wątek "Pretekst"
          > - wątek się rozkręcił koncertowo, a teraz tutaj też nie gorzej. Pani będzie mi
          > ała podwyżkę jak nic.

          Po raz kolejny apeluję do gazety: ja też chcę taką robotę :) Zapewniam, że też potrafię wysmażyć gorący wątek i będę się w nim udzielać, że hoho.
          • ursyda Re: On odchodzi do innej, czy ja jestem winna? 29.03.14, 10:47
            Brak Ci doświadczenia dziecko. Pewnie nawet pornofilmiku nie masz nagranego ani doświadczenia w trójkącie. Nam tu trzeba kogoś kompetentnego proszę pani:)
            • nudzimisie_strasznie Re: On odchodzi do innej, czy ja jestem winna? 29.03.14, 11:13
              Ehhh, tylko kłody pod nogi całe życie.
              • ursyda Re: On odchodzi do innej, czy ja jestem winna? 29.03.14, 11:27
                Ćwicz, zbieraj doświadczenie a jak już dorośniesz to zostaniesz dużym trollem:)
                • nudzimisie_strasznie Re: On odchodzi do innej, czy ja jestem winna? 29.03.14, 11:29
                  Przyszłość taka piękna :)
                  • ursyda Re: On odchodzi do innej, czy ja jestem winna? 29.03.14, 11:37
                    Chyba zarżnęłyśmy wątek.
                    • nudzimisie_strasznie Re: On odchodzi do innej, czy ja jestem winna? 29.03.14, 11:42
                      Eeee, chyba i tak był bez potencjału. Ktoś w końcu musi ich nauczyć, że jak się kontrowersyjny wątek wprowadza, to trzeba się w nim udzielać i z każdym postem pogłębiać kontrowersję. A tak o, każdy powiedział co wiedział i cześć pieśni.
    • majaa Re: On odchodzi do innej, czy ja jestem winna? 29.03.14, 20:04
      Jakoś nie jestem przekonana, że gdybyś nie zgodziła się na te trójkąty, to on by z Tobą został. Zważywszy, że to on mocno Cię na to namawiał i to w dodatku na kobiety, a nie na facetów, to te jego wątpliwości względem Ciebie, Twojej wierności są jakieś dziwaczne. Sądzę, że po prostu doszedł do wniosku, że nie jesteś jego kobietą na życie. Czasem niestety tak bywa, że faceci, zwłaszcza jak zbliża się termin ślubu, zmieniają front, czy to ze strachu, że to już tak bardzo serio, serio, a oni tak naprawdę wciąż nie są do tego dojrzali, czy właśnie dlatego, że to ostatni dzwonek na zmianę, jeśli byli z kobietą, która nie do końca jest tą jedyną. Przykre, ale niestety na to mi wygląda ta Wasza sytuacja. Mam nadzieję, że w miarę szybko się otrząśniesz i dojdziesz do siebie. A na przyszłość, nigdy nie rób nic przeciwko sobie, nie gódź się na coś, na co kompletnie nie masz ochoty. Jeśli trafisz na właściwego faceta, który będzie Cię kochał i szanował, to nigdy nie będzie próbował Cię do nieczego zmuszać.
    • kruche_ciacho rewelacyjne! 31.03.14, 10:51
      :-D
    • sonia_siemionowna Re: On odchodzi do innej, czy ja jestem winna? 08.04.14, 16:15
      Twój facet (były facet) to jakiś narcyz, więc chyba dobrze, że się wydało zanim pojawiło się dziecko.

      Facio ma ambiwalentny stosunek do swoich fantazji - chce mu się wielokątów, ale podświadomie czuje, że to jest 'złe', więc wygodnie (dla siebie) projektuje to na Ciebie. To Ty jesteś zła i niemoralna, bo się zgodziłaś, a nie on, chociaż to on naciskał.

      Cóż, gość ma widocznie syndrom dziewicy-ladacznicy i bdb, że Cię zostawił. Zobaczysz, znajdzie sobie świętą do założenia rodziny i ją będzie robił w bambuko.

      Potraktuj to jako lekcję i nie rozpaczaj za bardzo, bo raczej nie ma po kim.
    • eskrzynka Re: On odchodzi do innej, czy ja jestem winna? 23.04.14, 00:58
      Dałaś mu to co chciał i ma o to pretensje? Baran!
    • kbjsht Re: On odchodzi do innej, czy ja jestem winna? 27.04.14, 15:56
      bo wiesz co.. to DUPKI są
    • fituq Re: On odchodzi do innej, czy ja jestem winna? 27.04.14, 19:03
      Mąż mojej znajomej, (już ex), najpierw za nią intensywnie latał, aż ulitowała się nad nim i poszli do łóżka, po kilku razach okazało się że wpadli. Pobrali się bo tak wypada, a potem to już na okrągło ją od ku... wyzywał z tego powodu że dziewicą do ślubu nie szła :D:D:D
    • perfum [...] 27.04.14, 19:23
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • perfum [...] 27.04.14, 19:30
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
Pełna wersja