minidamakier
28.03.14, 18:24
Nie chcę wyjść na kolejną idiotkę płaczącą przez faceta, ale poza burzą emocji ciągle wraca do mnie pytanie. Czy to ja jestem temu winna? Ludzie się rozchodzą, związki się rozpadają, wszystko rozumiem. Jednak to bardzo boli gdy dotyka ciebie bezpośrednio :(
W zeszłym roku świętowaliśmy naszą piątą rocznicę. Mogę szczerze powiedzieć że było nam dobrze. Jak każda para mieliśmy swoje gorsze i lepsze dni, ale całoksztalt naprawdę wypadał na duży plus. Ten rok miał być przełomowy, małżeństwo i dzidziuś. Zaplanowany i wyczekiwany. Uznaliśmy, że w miesiącu naszych 30-stych urodzin, w sierpniu, weźmiemy ślub.
Wracając do naszej rocznicy w marcu zeszłego roku, poszliśmy do teatru, później do restauracji. Wróciliśmy do domu, kochaliśmy się i rozmawialiśmy o naszych planach, marzeniach. O fantazjach erotycznych też. Zawsze na takie tematy rozwialiśmy swobodnie, czasem żartobliwie, byliśmy ze sobą otwarci. On jak zwykle powiedział mi, że od zawsze chciał być w trójkącie z dwoma kobietami. Poprzednimi razami, gdy mi o tym mówił. żartowałam i pytałam czy mam zaprosić swoją babcię czy może poprosimy jego itp. Tym razem pomyślałam o tym poważnie i powiedziałam mu, że jeśli trafi się naprawdę ładna i zadbana młoda dziewczyna, która mi się spodoba, to jednorazowo możemy zaeksperymentować... Był zachwycony, dziękował mi. Szybko zaczął szukać kandydatek przez internet. Dostał dużo odpowiedzi, przeglądaliśmy je razem. Nie wchodząc w szczegóły, poznaliśmy sympatyczną 19-latkę, która była trochę bi-curious jak to się mówi. Spotkaliśmy się we trójkę na luzie najpierw w knajpie, później u nas. Mnie się podobało średnio, on był wniebowzięty. Byłam zazdrosna, że robi to także z nią, że jej poświęca dużo uwagi, ale ok. Myślałam, że to był jednorazowy "wyskok", ale on zaczął nalegać na spotkania z kolejnymi kobietami. Tłumaczył, że powinniśmy się bawić, póki nie jesteśmy w oficjalnym związku i póki nie mamy dziecka. Niechętnie, ale się zgodziłam. W ciągu niecałego roku spotkaliśmy się jeszcze z sześcioma kobietami.
W połowie marca, kilka dni przed naszą szóstą rocznicą, powiedział mi, że chce porozmawiać o przyszłości. Nic złego nie przeczuwałam. Powiedział mi, że mnie bardzo kochał, na zawsze pozostanę w jego sercu, ale zmieniły mu się priorytety i chce się jeszcze kilka lat pobawić przed założeniem rodziny. Powiedziałam mu, że ok, że możemy się z tym wstrzymać. Ale on stwierdził, że nie może mieć ze mną dzieci, że nie jest pewien jak się zachowam w przyszłości, czy będę wierna, po tym co widział. Oburzona powiedziałam mu, że sam mnie o to prosił na co on "więc może nie powinnaś się nigdy na to godzić". Wyprowadził się następnego dnia, zostawił mnie. Na serwisach randkowych i towarzyskich, gdzie szukał wcześniej ze mną kobiet, zmienił sobie profil na "szukam związku" i napisał, że poszukuję 20-25 dziewczyny, wierzącej, do stworzenia rodziny.
Czuję się podwójnie oszukana. Najpierw mnie zostawił mówiąc, że chce się bawić a później w internecie szuka młodszej ode mnie "z wartościami", pewnie dziewicy, żeby założyć rodzinę.
Powiedzcie mi czy to ja popełniłam błąd godząc się na trójkąt? Jak powinnam była postąpić? Dlaczego faceci są tacy?