"Jak u mamusi"

29.03.14, 20:46
Czy rzeczywiście jedzenie u mamusi jest najlepsze?
Ja na ten przykład z rozrzewnieniem wspominam kotlety schabowe ze szkolnej stołówki, cienkie jak tekturka, kruche i składające się w połowie z tartej bułki.
Z domu za to wyniosłem traumę gęstej zupy jarzynowej, lanych klusek i placków z jabłkami. Tudzież innych, jak na przykład budyń pokryty twardą skorupą.
TTM?
    • koronka2012 Re: "Jak u mamusi" 29.03.14, 21:03
      Niektóre dania w wykonaniu mojej mamy są mistrzostwem świata, i nigdzie i nigdy nie znajdę odpowiednika na zadowalającym poziomie.
      Ale są też i takie potrawy, które mi wychodzą zdecydowanie lepiej.
    • berta-death Re: "Jak u mamusi" 29.03.14, 21:04
      Słyszałam, że jak u babci. O matkowych kuchniach nikt nic nigdy nie mówił.
      • eat.clitoristwood Re: "Jak u mamusi" 29.03.14, 21:07
        Moja babcia robiła dobrą grzybową ale to naprawdę żadna sztuka.
        • berta-death Re: "Jak u mamusi" 29.03.14, 21:13
          To zależy czy grzyby zbiera się samodzielnie czy kupuje w sklepie.
          • eat.clitoristwood Re: "Jak u mamusi" 29.03.14, 21:18
            berta-death napisała:
            > To zależy czy grzyby zbiera się samodzielnie czy kupuje w sklepie.

            Można zrobić wyśmienitą zupę grzybową na pieczarkach z puszki.
      • urko70 Re: "Jak u mamusi" 31.03.14, 13:17
        berta-death napisała:

        > Słyszałam, że jak u babci. O matkowych kuchniach nikt nic nigdy nie mówił.

        Zależy gdzie się ucho przykładało: obiad jak u mamy
    • triismegistos Re: "Jak u mamusi" 29.03.14, 21:22
      Jak byłam dzieckiem to po pierwsze moja mama marnie gotowała, a po drugie ja byłam niejadkiem. Obiadki u babć wspominam raczej ze wstrętem. Jeśli coś budzi we mnie taki sentyment z dzieciństwa to chyba tylko studzienina dziadka.
      Teraz moja mam gotuje całkiem smacznie, ale szczerze mówiąc ja lepiej.
    • wiarusik Re: "Jak u mamusi" 29.03.14, 21:23
      naturalnie, że pewna część jej potraw to trucizna. ale przynajmniej nie oblizuje rąk przy pracy, ani nie gotuje na długo przed podaniem (mowa o świętach, niektórzy gotują na tydzień przed by przeszło lisem).
    • grzeczna_dziewczynka15 Re: "Jak u mamusi" 29.03.14, 21:32
      U Mamusi najlepiej;) świeże, dobre, z sercem, tylko zazwyczaj duuużooo.
      Sama rzadko gotuję. Mi smakuję, co gotuję, ale zdecydowanie wolę u Mamusi.

      A Babcia moja nic nie gotowała. Zresztą szybko umarła:(
      • eat.clitoristwood Re: "Jak u mamusi" 29.03.14, 21:44
        grzeczna_dziewczynka15 napisała:
        > A Babcia moja nic nie gotowała. Zresztą szybko umarła:(

        Może czuła się niepotrzebna? ;)
    • mariuszg2 Re: "Jak u mamusi" 29.03.14, 21:33
      eat.clitoristwood napisał:

      >, lanych klusek i placków z
      > jabłkami.

      wg mnie, moim zdaniem powinno być poprawniej :klusków ale ...być może, nie daleko pada jabłko od jabłoni a placek od placka czyli muzyczka

    • klamkas Re: "Jak u mamusi" 29.03.14, 21:40
      Nikt nie robi takich kotletów mielonych jak moja mama. Bez reszty jej kuchni mogę spokojnie przeżyć. Zupełnie czym innym jest kuchnia mojego taty - świetnie gotuje i uwielbiam jeść jego dania :).

      Zresztą - bardzo lubię gotować. Ale te tradycyjne dania kojarzące się z dzieciństwem są dla mnie nie do odtworzenia - mielone mamy, ogórkowa taty, pręga wołowa w sosie chrzanowym... W życiu nie zrobię tego tak dobrze, jak robią to oni. Za to mój ojciec nigdy nie zrobił dobrego sosu do makaronu, dobrej sałatki, dobrego puree z czegokolwiek, dobrych placków ziemniaczanych... Dlatego nie mam kompleksów ;).
    • wiarusik Re: "Jak u mamusi" 29.03.14, 21:45
      miernikiem posuchy i nudy na forum jest ten temat. naprawdę kogoś interesują cudze kotlety?
      • eat.clitoristwood Re: "Jak u mamusi" 29.03.14, 21:53
        wiarusik napisała:
        > miernikiem posuchy i nudy na forum jest ten temat. naprawdę kogoś interesują cu
        > dze kotlety?

        Zawsze się możesz podłączyć do jednego z licznych wątków o tzw. związkach.
        Możesz też założyć jakiś o fetyszyzmie pistolecika i szabelki?
        • wiarusik Re: "Jak u mamusi" 29.03.14, 22:06
          fetyszyzm pistolecika i szabelki?
          to nie o młodych nastkach, prawda?;)
          • eat.clitoristwood Re: "Jak u mamusi" 29.03.14, 22:09
            forum.gazeta.pl/forum/f,539,Militaria.html
            • wiarusik Re: "Jak u mamusi" 29.03.14, 22:27
              mam coś znacznie ciekawszego:
              www.youtube.com/watch?v=gX3l79UWaWE
              (najlepsze od połowy)

              i jak ktoś chce to cz. 2:
              www.youtube.com/watch?v=rWP_bjvl--Q
              nie da się prosto opisać tej sLodyczy. to tak jakby czekoladę mleczną, krówki, bezy, chałwy polać toffi, syropem klonowym i miodem.
    • czoklitka Re: "Jak u mamusi" 29.03.14, 22:13
      >Czy rzeczywiście jedzenie u mamusi jest najlepsze?

      Nie, u babuni też nie.
      Ja wspominam pierwsze dostępne na rynku kubki Knorra, zwłaszcza zupkę pieczarkową oraz żurek. Zjadałam ilości hurtowe, zagryzając bułeczkami "szkolnymi" wypiekanymi w pobliskiej piekarni. Teraz ani te zupki, ani pieczywo już tak nie smakują.
      • kalllka Re: "Jak u mamusi" 29.03.14, 22:20
        Jaja faszerowane w tatarskim sosie.
        Albo takie w skorupkach na bułeczce tartej przypieczone na złoto z zielona pietrucha i dymka...
        • mariuszg2 [...] 29.03.14, 22:24
          Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
          • eat.clitoristwood Kallka, pan Cię 29.03.14, 22:27
            obraża.
            • mariuszg2 Re: Kallka, pan Cię 29.03.14, 22:33
              a skąd! kalllka bardzo porządna dziewczyna jest! osobiście wolę nie oglądac jaj po tatarsku.... choć kalllce bym oddal swoje w jasyr ... czy tam czambul... a_łłah akbar!
              • eat.clitoristwood Re: Kallka, pan Cię 29.03.14, 22:38
                Jaja w czambule, to danie czeka na swojego odkrywcę.
                Czambuła ze serem i jajo do ręki. Rozmarzyłem się.
                • mariuszg2 Re: Kallka, pan Cię 29.03.14, 22:53
                  eat.clitoristwood napisał:

                  > Jaja w czambule, to danie czeka na swojego odkrywcę.
                  > Czambuła ze serem i jajo do ręki. Rozmarzyłem się.

                  nie chcę zbyt brutalnie ingerować w Twoje marzenia ale moim zdaniem wg mnie jajo brane do ręki nie powinno być na miękko....
                  • eat.clitoristwood Re: Kallka, pan Cię 29.03.14, 23:06
                    Noli turbare jajos meos.
                    • mariuszg2 Re: Kallka, pan Cię 29.03.14, 23:10
                      myślę, że mogę pójść na kompromis i zgodzić się, że kalllka powinna być jak Okrasa.
                      Złamać przepisy!
                      • eat.clitoristwood Re: Kallka, pan Cię 29.03.14, 23:17
                        No mówię, że obraża.
                        Podmiotem, nie przedmiotem kobieta jest. Kalllka tembardziej.
                        • mariuszg2 Re: Kallka, pan Cię 30.03.14, 00:36
                          o matko! sorry ja mam dziś egzamin a dowiedziałem się że czas zmieniają i mam 1 H mniej!
                          • czoklitka Re: Kallka, pan Cię 30.03.14, 00:46
                            O, fajnie mariusz, przypomniałeś mi o zmianie czasu! Dobrze, to nie zaśpię jutro, a w sumie już dzisiaj. :)
                    • kalllka Re: Kallka, pan Cię 30.03.14, 14:08
                      "Strzeż się Greków kiedy przynoszą dary"

                      A propos obrazy; w moim wieku i kondycji każdy nawet niezwykle ludyczny kompliment kweatowany jest wdzięcznym chichotem.
                      Azaliz Maniu zawsze i wszędzie "serem sypie"
          • kalllka Re: "Jak u mamusi" 29.03.14, 22:38
            Bardzo dobrze weszła.
            Jajka faszerowane z sosem tatarskim, a w skorupkach z pietrucha zielona i oczywiście dymka.
            Tzw danie wielkanocne. Nigdys nie próbował to nie wiesz, maniu.
            • eat.clitoristwood Re: "Jak u mamusi" 29.03.14, 22:40
              Z dań wielkanocnych to najlepiej pamiętam Myszkę Miki i Kaczora Donalda.
            • mariuszg2 Re: "Jak u mamusi" 29.03.14, 22:58
              kalllka napisała:

              > Bardzo dobrze weszła.

              Bardzo się cieszę

              > Jajka faszerowane z sosem tatarskim, a w skorupkach z pietrucha zielona i oczy
              > wiście dymka.
              > Tzw danie wielkanocne. Nigdys nie próbował to nie wiesz, maniu.

              dymkę to ja jakieś 2 tygodznie temu do ziemi sadziłem w nadziei, że z niej cebula będzie jesienią a na wiosnę szczypiorek do twarożku i koperek na wiatry do ziemniaczków....a jak ziemniaczki to tylko młode do zsiadłego mleka....w lipcowe skwary (upał, gorącz - nie boczek z ubitego swieżo tucznika na smalcu smażony)
        • eat.clitoristwood Re: "Jak u mamusi" 29.03.14, 22:26
          kalllka napisała:
          > Jaja faszerowane w tatarskim sosie. (...)

          Jaja faszerowane zacne są.
          Ja, zainspirowany Newską we Wrzeszczu, przyrządzam czasami jajka z "kawiorem" albo z anchovies.

        • czoklitka Re: "Jak u mamusi" 29.03.14, 22:54
          >Jaja faszerowane w tatarskim sosie.

          O, dobre!

          >Albo takie w skorupkach na bułeczce tartej przypieczone na złoto z zielona piet
          > rucha i dymka...

          Tego spróbowałam po raz pierwszy w zeszłym roku i nie podeszły mi i nieapetycznie wyglądały.
          • mariuszg2 Re: "Jak u mamusi" 29.03.14, 23:01
            czoklitka napisała:

            > Tego spróbowałam po raz pierwszy w zeszłym roku i nie podeszły mi i nieapetyczn
            > ie wyglądały.

            ten pierwszy raz nigdy nie jest przyjemny! ale spokojnie... spodoba Ci się...jeszcze o dokładkę poprosisz
            • czoklitka Re: "Jak u mamusi" 29.03.14, 23:16
              Och! mariuszg2, jak ja bym Cię w jasyr wzięła to byś o wybaczenie prosił a nie o dokładkę.
              • mariuszg2 Re: "Jak u mamusi" 29.03.14, 23:43
                Żona by mi nie wybaczyła a Ciebie na pal nadziała....byłabyś czoklitka Tuchajbejowicz...dobrze, że siksa tego nie czyta.... pewnie nie doszła do sienbie
                • czoklitka Re: "Jak u mamusi" 30.03.14, 00:02
                  >Żona by mi nie wybaczyła a Ciebie na pal nadziała

                  czyj pal? ;)
                  • mariuszg2 Re: "Jak u mamusi" 02.04.14, 22:50
                    czoklitka napisała:

                    > czyj pal? ;)

                    Sztywny Pal Azji...

                    czy Ty to widzisz???? w czasach najczarniejszej komuny (1987) powstaje proroczy przebój, o żaglu Libeskinda w centrum współczesnej Warszawy, który jest swoistego rodzaju personifikacją Wieży Radości, Wiezy Samotności? I muzyczka...


                    • czoklitka Re: "Jak u mamusi" 03.04.14, 00:53
                      >czy Ty to widzisz????

                      Tak, widzę luksus w wydaniu polskim, czyli - żenada.
                    • eat.clitoristwood Re: "Jak u mamusi" 03.04.14, 19:25
                      mariuszg2 napisał:
                      > czy Ty to widzisz???? w czasach najczarniejszej komuny (1987) (...)

                      Pominąwszy czasy stalinowskiego terroru z lat pięćdziesiątych, najczarniejsza komuna to siermiężna epoka Gomułki. 87 to schyłek, agonia komuny, z przebłyskami prywatnego biznesu, z półlegalną walutą i wyjazdami za granicę, choćby moim, do Londynu. :)
                      • mariuszg2 Re: "Jak u mamusi" 03.04.14, 21:18
                        eat.clitoristwood napisał:

                        > o Londynu. :)

                        oooo spotkałeś może kalllkę tam? wiem to nie jest łatwe ona ciągle w coach jet busie mmiędzy Gacikiem a Lutonem nie może się zdecydować ....

                        a wogle to nie ma takiego miasta Lądyn...jest Lądek, Lądek Zdrój....
                        • eat.clitoristwood Re: "Jak u mamusi" 03.04.14, 21:30
                          mariuszg2 napisał:
                          > oooo spotkałeś może kalllkę tam?

                          Jakby co, byłem tam, w okolicach Lądka, tylko cztery tygodnie.
                          W samym Londynie zresztą tylko dwa razy. Kolejką przyjechałem sobie na wycieczkę.
                          Kalllki w kolejce ani na ulicach nie widziałem bo jedyne piękne dziewczyny przed ócz moich tonią objawione, ciemnoskóre były.
      • eat.clitoristwood Re: "Jak u mamusi" 29.03.14, 22:21
        czoklitka napisała: (..)

        Twoje nostalgie chyba nieco inne regiony zamieszkują.
        Coś jak woda sodowa "ze" sokiem. Smaki ulicy, lody calypso, bułeczki z jagodami ..., te rzeczy.
        • czoklitka Re: "Jak u mamusi" 29.03.14, 22:50
          Owszem. No taką nostalgię właśnie mam.
          Może dlatego, że ja lubiłam ciężkie dania - pieczenie w sosikach, flaczki, eintopfy, co zwykle miałam okazję jeść tylko w restauracjach. Moja maminka z kolei lubiła przyrządzać dietetyczne dania, a coś trzeba było jeść. Ale przypomniałam sobie, że mama robiła świetny żurek (na occie zamiast tego paskudnego zakwasu), natomiast babcia przyrządzała smacznego kurczaka w prodiżu (i to był, jak dotąd, jedyny kurczak, który mi smakował). I strasznie brakuje mi pieczywa z lat 90.
          • eat.clitoristwood Re: "Jak u mamusi" 29.03.14, 23:10
            W prodiżu to moja druga babcia ciasta piekła.
            Ale i z tą babcią nie mam jakichś nostalgicznych wspomnień kulinarnych.
            Wręcz przeciwnie, pamiętam obrzydliwy, razowy chleb z chudym twarogiem i dżemem.
            Kolejna trauma z dzieciństwa.
            • czoklitka Re: "Jak u mamusi" 29.03.14, 23:18
              mnie babunia męczyła chlebem z masłem, posypanym cukrem.
              • eat.clitoristwood Re: "Jak u mamusi" 29.03.14, 23:30
                czoklitka napisała:
                > mnie babunia męczyła chlebem z masłem, posypanym cukrem.

                Mnie tym nikt nie męczył, jadłem z własnej woli. Później straszyłem tą wizją Bogu ducha winnych bliźnich.
                Niemniej po latach chyba bym się zrzygał :)

    • stephanie.plum Re: "Jak u mamusi" 29.03.14, 22:32
      moja mama jest typem intelektualistki - mistyczki, kuchnię odwiedza tylko z musu.
      Babcie miałam gotujące. Jedna reprezentowała w kuchni postawę apollińską, druga - dionizyjską.
      • berta-death Re: "Jak u mamusi" 29.03.14, 23:24
        > Jedna reprezentowała w kuchni postawę apollińską, druga - dionizyjską.

        A która jest która?
        W dzieciństwie jak jeszcze babcia żyła, to nie zwracałam na to uwagi, ale teraz jak sobie uświadomię co ona gotowała i piekła i na czym, to dochodzę do wniosku, że to nie zaawansowany sprzęt AGD czyni kucharkę kucharką. Nie mam pojęcia jak ona to robiła, ale nigdy nie przypominam sobie, żeby jakiś zakalec jej wyszedł albo coś się przypiekło. A piekarnik miała mocno przedpotopowy, chyba jeszcze dzieciństwo mojego ojca pamiętał. Potem jakiś nowszy elektryczny kupiła i też tak samo, więc nie chodziło o to, że w tamtym do jakiejś wprawy doszła i wiedziała co i na ile. W każdym sobie radziła. Mnie to nie wychodzi.
        • stephanie.plum Re: "Jak u mamusi" 29.03.14, 23:48
          mama mojej mamy potrafiła ugotować wszystko, albowiem uczęszczała przed wojną do szkołu gospodarskiej dla panien. robiła super rzeczy, np. desery, ale zawsze tak samo, idealne proporcje według przepisu, i jeszcze nie mogło być za smaczne, bo ciężkostrawne :~)
          gotowałą sama, albo pod jej kierunkiem gotowała tak zwana "pomoc domowa".
          takie były klimaty...
          z tą babcią oraz dziadkiem do pary mieszkaliśmy, tworząc rodzinę wielopokoleniową starej daty.

          kuchnia drugiej babci - mamy ojca - kojarzy mi się z wypadami na wieś. smaki tajemnicze i niezrównane.
          teraz wiem, że częściowo inspirowane południem Ukrainy, ale nie tylko. babcia jest kobietą zmysłową, (nie to, że zaraz seks, po prostu wrażenia zmysłowe są dla niej ważne). gotowała z całkowitą swobodą i trochę magicznym podejściem.
          nigdy nie potrafiła powiedzieć CO dodała do sosu, bigosu, zupy.

          niedawno odkryłam, że moje poczucie własnej wartości buduję głównie na odkrywaniu w sobie podobieństw do tej babci.
          nie chodzi o pokrewieństwo, tylko o podejście do życia.

          tak mi się skojarzyło: apollo - proporcje, ład, harmonia, dionizos - fantazja, swoboda...
          • eat.clitoristwood Re: "Jak u mamusi" 29.03.14, 23:56
            stephanie.plum napisała: (...)

            Deser wydaje mi się symbolem drobnomieszczańskiego zniewieścienia. :)
            Te budynie, jakieś jabłeczne paciugi z bitą śmietaną, inne, słodkie obrzydlistwa ... brrr.
            • stephanie.plum Re: "Jak u mamusi" 30.03.14, 00:09
              fakt, ja też przehandluję każdy deser za porządnego śledzia.
            • czoklitka Re: "Jak u mamusi" 30.03.14, 00:37
              >Deser wydaje mi się symbolem drobnomieszczańskiego zniewieścienia. :)
              >Te budynie, jakieś jabłeczne paciugi z bitą śmietaną, inne, słodkie obrzydlistwa ... brrr.

              przyłączę się do "brrr".
              • czoklitka Re: "Jak u mamusi" 30.03.14, 17:28
                W dodatku dziwi mnie, jak ludzie, będąc po obiedzie, mają jeszcze ochotę na słodki deser. U siebie zauważyłam, że zjedzenie czegoś słodkiego przed obiadem wzmaga dodatkowo apetyt na sam obiad, ale odwrotnie już to nie działa.
                • tymon99 Re: "Jak u mamusi" 31.03.14, 13:57
                  czoklitka napisała:

                  > dziwi mnie, jak ludzie, będąc po obiedzie, mają jeszcze ochotę na słodki deser.

                  bo ci "zniewieściali drobnomieszczanie" przy obiedzie robią dziwne rzeczy. np. ładują mniejsze porcje i jedzą wolniej. wtedy zostaje miejsce na deser, serio.
                  • czoklitka Re: "Jak u mamusi" 01.04.14, 01:41
                    To, że się deser zmieści przy odpowiednim planowaniu - to się domyślam. Bardziej mnie ciekawi, czy oni celowo zmniejszają porcje obiadowe, aby być w stanie pomieścić jeszcze ten deser, czy może w jakimś innym wyższym celu.

                    • tymon99 Re: "Jak u mamusi" 01.04.14, 09:32
                      czoklitka napisała:

                      > czy oni celowo zmniejszają porcje obiadowe, aby być w stanie po
                      > mieścić jeszcze ten deser, czy może w jakimś innym wyższym celu.

                      niektórzy to jeszcze ordewry rozmaite chętnie pomieszczają przed zupą, a przed deserem ser.
                • urko70 Re: "Jak u mamusi" 31.03.14, 14:01
                  czoklitka napisała:

                  > W dodatku dziwi mnie, jak ludzie, będąc po obiedzie, mają jeszcze ochotę na sło
                  > dki deser. U siebie zauważyłam, że zjedzenie czegoś słodkiego przed obiadem wzm
                  > aga dodatkowo apetyt na sam obiad, ale odwrotnie już to nie działa.

                  Ochota na słodkie po obiedzie to m.in. skutek niewłaściwego skomponowania posiłku.
                  Ja zauważyłem wręcz przeciwnie: słodkie przed obiadem zmniejsza apetyt na obiad,
                  zresztą skądś się wzięła zasada: deser po obiedzie.
                  • kkk Re: "Jak u mamusi" 31.03.14, 14:21
                    hhmm, ja mam zawsze ochotę na cos słodkiego po obiedzie, każdym, bez względu na jego skomponowanie
                    Po obiedzie spada poziom glukozy i stąd ta ochota na słodycze ;)... która chętnie uzupełniam :D
                    • urko70 Re: "Jak u mamusi" 31.03.14, 15:01
                      kkk napisała:

                      > hhmm, ja mam zawsze ochotę na cos słodkiego po obiedzie, każdym, bez względu na
                      > jego skomponowanie
                      > Po obiedzie spada poziom glukozy i stąd ta ochota na słodycze ;)... która chętn
                      > ie uzupełniam :D

                      Ja bardzo często ale nie zawsze, czasem w ogóle nie pomyślę o czymś słodkim po obiedzie.
                    • czoklitka Re: "Jak u mamusi" 31.03.14, 20:06
                      > hhmm, ja mam zawsze ochotę na cos słodkiego po obiedzie, każdym, bez względu na
                      > jego skomponowanie

                      a ja mam zawsze ochotę na słodkie, ale gdzieś międzi trzecią a szóstą nad ranem. I mam tak od dziecka. Jeśli nie ma akurat nic słodkiego w domu, wówczas mam sny o czekoladzie, które budzą mnie i każą mi wstać i jeszcze raz przeszukać kuchnię. Natomiast w ciągu dnia na ogół nie mam żadnej ochoty na słodkie.
            • stephanie.plum Re: "Jak u mamusi" 30.03.14, 00:49
              a zresztą właśnie że nie,
              wyrazem "drobnomieszczańskiego zniewieścienia" - cokolwiek to miałoby znaczyć -
              nie jest deser, a LEGUMINA.
    • obrotowy Jedno co moge powiedziec na obrone tesciowej... 29.03.14, 23:34
      ze gotuje lepiej od mamuski.
      • eat.clitoristwood Re: Jedno co moge powiedziec na obrone tesciowej. 29.03.14, 23:38
        Ja na moją teściową złego słowa powiedzieć nie dam. W dodatku kaczkę potrafiła upiec, jak sam pambuk by nie umiał.
    • alpepe Re: "Jak u mamusi" 30.03.14, 12:55
      Moja mama jako kobieta pracująca gotowała tylko w weekendy, a i to zwykle ze swoją mamą, a moją babcią. No i babciny krupnik był niedoścignionym wzorcem dla moich krupników, ale ja robię krupnik w 20 minut gotowania, a babcia chyba potrzebowała więcej czasu. Ojciec moich dzieci jest od pewnego momentu zachwycony moją kuchnią, ale to wszystko zawdzięczam thermomixowi, taka prawda. Szczególnie zupy-kremy mi wychodzą, co lubi cała rodzina. Co do mojej mamy, to zjem, co ugotuje, ale nie jestem zachwycona jej kuchnią pod względem dietetycznym i vice versa. Jak zafundowałam jej zupę-krem z kalarepki, to zjadła dwie łyżki z największym obrzydzeniem i odmówiła dalszej konsumpcji, bo ona nie jest niemowlakiem i papek jeść nie będzie. Pewnie, tłusty rosół by jej bardziej podpasował. Generalnie to dobrze, że nie muszę stale gościć matki, bo musiałabym gotować tradycyjnie tłusto i mącznie. Ojciec moich dzieci dawniej bardzo wspominał kuchnię swojej matki, ale obecnie zawsze chwali moją, chyba teściowa została zdetronizowana.
      A co do placków z jabłkami, cóż, tęsknię, ale w niemieckim supermarkecie nie dostanę kwaśnych jabłek odpowiednich na jabłeczniki i placki.
      • gocha033 Re: "Jak u mamusi" 30.03.14, 17:41
        alpepe napisała:
        > A co do placków z jabłkami, cóż, tęsknię, ale w niemieckim supermarkecie nie do
        > stanę kwaśnych jabłek odpowiednich na jabłeczniki i placki.

        jak juz sie tak roztkliwilas to:
        - dostaniesz je u Turka.
      • zbyfauch Re: "Jak u mamusi" 30.03.14, 18:09
        Przyjedź do mnie na szaber. W czerwcu na czereśnie, jesienią na jabłka i winogrona.
        • kkk Re: "Jak u mamusi" 31.03.14, 09:30
          tak tak, u mamusi jest najlepsze, u babci tym bardziej było...
          Nie ma żadnego dania, po którym mam traume z dzieciństwa, wrecz przeciwnie, zupy, mięsa, ciasta... pycha.. własnie to kluski lane wspominam z rozrzewnieniem, budyń robiony przez babcie, pieczone drożdzówkki, ciasto drozdzowe zkruszonką, ptysieeee idealne, szarlotka na kruchym cieście , nigdzie takiej nie jadłam, wszystko...
          Moja mama świetnie gotuje, uwielbiam jej zupy, ogólnie wszystko, świetnie piecze, nawet jak coś zrobi pierwszy raz to wychodzi idealne, ja tak nie umiem :/
          Co innego matka mojego M., sam jej powiedział że robię lepsze zupy od niej :] upsss, dobrze że to nie było przy mnie...
    • light_in_august Re: "Jak u mamusi" 31.03.14, 11:21
      U mnie oboje rodzice gotują tak, że... aaach, niebo! Gołąbki, kurczak w potrawce, pieczona kaczka, placki ziemniaczane, rosół z domowym makaronem, pasztety, pierogi... Mniam. Ale w sumie doceniłam to niedawno, bo jako dziecko byłam niejadkiem i moim ulubionym daniem był chleb ze smalcem ;)
    • tymon99 Re: "Jak u mamusi" 31.03.14, 13:01
      nie jest. kuchnia mojej matki nigdy mi nie smakowała, kuchnia jej matki również nie - ale miało to swoje zalety :)
    • urko70 Re: "Jak u mamusi" 31.03.14, 13:20
      eat.clitoristwood napisał:

      > Czy rzeczywiście jedzenie u mamusi jest najlepsze?

      Zależy od tego jedzenia i punktu odniesienia.


      > Ja na ten przykład z rozrzewnieniem wspominam kotlety schabowe ze szkolnej stoł
      > ówki, cienkie jak tekturka, kruche i składające się w połowie z tartej bułki.

      a w drugiej połowie z jajka i mąki.


      > TTM?

      Nie.
      • aqua48 Re: "Jak u mamusi" 31.03.14, 18:17
        Moja zdecydowanie nie lubiła gotować. I nie wychodziło jej to specjalnie, prócz kilku genialnych potraw. Śmiałyśmy się z tego obie. Dlatego pod koniec życia wolała jadać u córusi :)
    • anus-hka Re: "Jak u mamusi" 31.03.14, 18:28
      Ja z kolei rozpieszczona domowym jedzonkiem musiałam się zmierzyć ze stołówkowym tłustym rosołem, który patrzył na mnie zimnymi oczkami tłuszczu ...błee
    • przeciezwiadomo Re: "Jak u mamusi" 31.03.14, 20:13
      Kiedy byłam mała, moja mama gotowała i piekła fantastycznie. Teraz jej się nie chce. Do smaku tamtych potraw chętnie bym wróciła.
    • pochodnia_nerona Re: "Jak u mamusi" 31.03.14, 20:28
      Oooo taaak, schabowe w przedszkolu - tekturka w panierce - były the best. W domu były "za grube" (czyt.: za dużo mięsa ;-) )
      Ale generalnie moja mama gotowała świetnie i wiele rzeczy wspominam z sentymentem.
    • wyzuta Re: "Jak u mamusi" 02.04.14, 10:50
      placuszki z jabłkami, minestrone, uwielbiam!
    • akle2 Re: "Jak u mamusi" 03.04.14, 17:42
      Yyy, co jest nie tak w PRAWDZIWEJ gęstej zupie jarzynowej i plackach z jabłkami?
      • eat.clitoristwood Re: "Jak u mamusi" 03.04.14, 19:27
        akle2 napisała:
        > Yyy, co jest nie tak w PRAWDZIWEJ gęstej zupie jarzynowej i plackach z jabłkami?

        Może właśnie konsystencja i obrzydliwy smak?
Pełna wersja