Dodaj do ulubionych

Dziewczyna uwaza ze jej styl to niedbanie o siebie

04.04.14, 11:25
Hej,
Po kilku burzliwych, kilkuletnich zwiazkach w koncu spotkalem osobe z ktora sie praktycznie w pelni dogaduje. Jest jednak pewno ale - dbanie o siebie i o swoj wyglad. Otoz dziewczyna nie poczuwa sie do zrobienia czegokolwiek kobiecego:
- makijaz - nie, bo czuje na twarzy
- malowanie oczu - nie bo czuje jakby brud na oczach
- dekolt - nigdy, bo zawsze kraciaste koszule (lub typ sliski z tesco we wzorek) zapiete pod szyja
- spodnie dzinsy obwisle na tylku i nie tylko
- perfumy - lubi jakies niewiadomo skad, ale dla mnie to wole juz bez tych perfum bo zapach jest duszacy
- buty ma jedne na zime i jedne na lato (!)
- palto na zime to samo od zawsze, prawie druga skora.
- stroj na basen to jednoczesciowy, najlepiej z falbanka na dole zeby tylka nie bylo widac (nigdy w zyciu nie widzialem czegos takiego).
Pomyslicie - pastwi sie nad dziewczyna, a jej nie stac. Otoz nie! Jak najbardziej ja stac, a ja tez zawsze jej proponuje ze cos jej kupie. Ona nie chce. Jestesmy w seph*** (drogeria, ale bez reklamy) bo ja kupuje sobie jakies perfumy (lubie miec duzo wiec co jakis czas kupuje sobie jak znajde cos co mi sie podoba). Mowie - znajdziemy tez cos dla ciebie. To sprobuje paru - i mowi ze nie chce. Mowie - kupie ci kosmetyki jakie chcesz, tylko wybierz sobie - to wezmie pomadke do ust na zime. Kupilem jej jakis czas temu Jadore (sama sobie wybrala), uzyla kilka razy i powrot do tych chemicznych perfum ala krem do golenia wars. Ostatnio bylismy w sklepie z dzinsami (chcialem sobie znalezc jakies nowe stylowe) i kupilem tez jej - w koncu dopasowane na tylku. Wracamy do domu, to zapakowala do plecaka. Zero probowania - to sie zdarza u kobiet? Moje ex przyzwyczaily mnie do tego, ze po powrocie z zakupow nastepowal szal przymierzania i rewia mody i zaczelo mi sie to podobac, sam tez zaczalem uczestniczyc. A tu nic. Tak samo z kosmetykami - ex potrafily po drogeriach i 40 minut spedzac (stad ja spedzalem na perfumach) a tutaj to jest tak ze to ja spedzam czas, kupuje rozme rzeczy dla siebie, mam karte klienta. Ona stoi i sie patrzy. I nie jestem metro, po prostu lubie o siebie dbac i tez dobrze wygladac. A u niej brakuje mi kobiecosci - bo kolegow to ja mam az nadto. Wyobrazacie sobie, ze moglbym ubrac jej ciuchy i wygladalbym nadal jak facet. A ona - gdyby tylko jej sie chcialo - moglaby naprawde poprawic swoj wyglad. Zgrabna, szczupla - wszystko na miejscu, ma 31 lat a ja 32. Ubiera sie jak 45lat lub wiecej, takie odnosze wrazenie.
Stawiam sobie rozne hipotezy - np taka ze ona chce koniecznie byc inna niz inne dziewczyny, szkoda tylko ze na minus. Lub ze sie wstydzi byc kobieca, albo ma kompleksy wiec ubiera sie w taki sposob by nie dalo sie jej z nikim porownac. Ale to mogloby dotyczyc kogos niesmialego, a ona do niesmialych raczej nie nalezy, juz na pewno nie w towarzystwie czy w pracy. Rozmowy o tym nic nie daja, bo wpada od razu w smutek z tekstem "nie podoba ci sie jak sie ubieram?"
Prosze Was o rade i ocene sytuacji, moze potraficie wskazac przyczyny? Dlaczego dziewczyna nie chce sie podobac swojemu facetowi? Mozliwe ze nie dostrzega tego ze robi zle? Mowi: "wiesz ze jestem inna niz wszystkie", na co ja mowie "badz inna niz wszystkie, ale nie badz facetem...". Jakies rady na taki przypadek? Dzieki...
Obserwuj wątek
        • martishia7 Re: Dziewczyna uwaza ze jej styl to niedbanie o s 08.04.14, 12:56
          Dobra, zmęczyłam Twoje wszystkie wypowiedzi, masz kilka słów, jeśli jesteś ciekaw. Słusznie zauważa ktoś pod koniec - Twoim problemem nie jest to, że dziewczyna nie dba o siebie, tylko że nie chce zadbać o siebie tak jak Ty tego chcesz -dla Ciebie. Akcentujesz mocno ten wątek, więc zastanów się nad tym o co właściwie chodzi. Koledzy powiedzieli coś niemiłego, czy tak sam z siebie? Nie pytam, sam sobie to przemyśl jaka jest Twoja motywacja.
          Niezależnie od tego co piszesz, że nie jesteś napastliwy etc., to moim zdaniem dziewczyna zaczyna czuć się osaczona. Żeby była jasność, nie zarzucam Ci, że to Twoja wina, może ona jest nieco nadwrażliwa. Jej reakcja w tej historii z sukienką, żebyś się "nie przyzwyczajał", czy coś takiego, moim zdaniem świadczy o tym, że jednak mocno wyczuwa Twoje niezadowolenie i Twoje oczekiwania. Myślę też, że może być nieco uparta i nie lubi jak jej się coś narzuca - stąd ta postawa, żebyś przypadkiem nie myślał, że to przez Ciebie/dla Ciebie. Jestem w stanie to zrozumieć, sama jestem dość przekorna ;)
          Sytuacja jest moim zdaniem raczej patowa - nie zmienisz jej. Dla niej po prostu te rzeczy, które w Twojej ocenie są "kobiece", nie mają znaczenia, nie przywiązuje do nich wagi. Współczuję jej, bo to jest dla niej z pewnością bardzo przykre - mieć świadomość, że Ci się nie podoba. Ale jednocześnie myślę, że ona nie potrafi nagle zacząć "czuć" takich kwestii i się w nie angażować wbrew własnej woli. Poszarpie się trochę i jeśli ma instynkt samozachowawczy, to się raczej z Tobą rozstanie.
          P.S. Uważam że perfumy nieprzyjemne dla partnera jednak należy odstawić- ze zwykłej uprzejmości ;)
          • evolution_xxi Re: Dziewczyna uwaza ze jej styl to niedbanie o s 08.04.14, 19:42
            martishia7 napisała:

            > aw. Słusznie zauważa ktoś pod koniec - Twoim problemem nie jest to, że dziewczy
            > na nie dba o siebie, tylko że nie chce zadbać o siebie tak jak Ty tego chcesz -
            > dla Ciebie. Akcentujesz mocno ten wątek, więc zastanów się nad tym o co właściw
            to też, ale także fakt że jej nie zależy by dobrze wyglądać - ot minimalny akceptowalny poziom jej wystarcza. Z tego powodu były sytuacje, że szliśmy na jakieś spotkanie/imprezę i wyglądała najgorzej, bo wszystkim innym się chciało coś w tym kierunku zrobić. Ale jej nie zależy żeby chociaż dociągnąć do poziomu średniego, chyba jest jej dobrze na ostatnim miejscu.

            > ie chodzi. Koledzy powiedzieli coś niemiłego, czy tak sam z siebie? Nie pytam,
            > sam sobie to przemyśl jaka jest Twoja motywacja.
            sam z siebie.

            > Niezależnie od tego co piszesz, że nie jesteś napastliwy etc., to moim zdaniem
            > dziewczyna zaczyna czuć się osaczona. Żeby była jasność, nie zarzucam Ci, że to
            skąd wniosek że zaczyna się czuć osaczona? Znacie się? ;)

            > Twoja wina, może ona jest nieco nadwrażliwa. Jej reakcja w tej historii z suki
            > enką, żebyś się "nie przyzwyczajał", czy coś takiego, moim zdaniem świadczy o t
            > ym, że jednak mocno wyczuwa Twoje niezadowolenie i Twoje oczekiwania. Myślę też
            no to powiedziała bardziej żartem, co nie zmienia faktu że nastąpił powrót do zwykłego stylu ubierania się - i co ważne - odebrałem to jako całkowite zignorowanie mojej opinii. Całe forum sobie myśli że robiłem jej złe uwagi albo coś: od razu więc uprzedzę że robiłem komplementy i podchodziłem do tego od naprawdę dobrej strony, chcąc dać jej do zrozumienia że po prostu ładnie wygląda i lepiej niż spodnio-koszulach.
            Jakoś nie wyobrażam sobie sytuacji, w której dziewczyna mówi mi "ładnie wyglądasz w krótkich włosach (co często od niej słyszę tuż po powrocie od fryzjera)". A ja na to: "no to super, nie przyzwyczajaj się zapuszczam długie (za którymi wiem że raczej nie przepada) - bo mi się nie chce do fryzjera chodzić i czasu tracić". Zapewne byłoby to bardzo wygodne.

            > , że może być nieco uparta i nie lubi jak jej się coś narzuca - stąd ta postawa
            podkreślam, to nie narzucanie. Naprawdę daleko jest do tego.

            > Sytuacja jest moim zdaniem raczej patowa - nie zmienisz jej. Dla niej po prostu
            > te rzeczy, które w Twojej ocenie są "kobiece", nie mają znaczenia, nie przywią
            > zuje do nich wagi.
            jednym z celów mojej aktywności tutaj jest poznanie przyczyn takiego stanu rzeczy.

            > Współczuję jej, bo to jest dla niej z pewnością bardzo przyk
            > re - mieć świadomość, że Ci się nie podoba. Ale jednocześnie myślę, że ona nie
            szczerze mówiąc to trochę wątpię czy ona zdaje sobie z tego sprawę. To nie tak że mi się to kompletnie nie podoba - ale zastanawia mnie całkowita obojętność w kwestii chęci poprawy.
            • martishia7 Re: Dziewczyna uwaza ze jej styl to niedbanie o s 08.04.14, 22:57
              > skąd wniosek że zaczyna się czuć osaczona? Znacie się? ;)
              Z tego co sam napisałeś, z historii z sukienką i "nie przyzwyczajaj się" - dla mnie to zabrzmiało jak obronny atak uprzedzający.

              > no to powiedziała bardziej żartem, co nie zmienia faktu że nastąpił powrót do z
              > wykłego stylu ubierania się - i co ważne - odebrałem to jako całkowite zignorow
              > anie mojej opinii.
              Całkowite zignorowanie to by było, gdyby tę kieckę wyrzuciła. Zakładam, że jeszcze ją kiedyś założy ;)
              • evolution_xxi Re: Dziewczyna uwaza ze jej styl to niedbanie o s 09.04.14, 10:55
                martishia7 napisała:

                > > skąd wniosek że zaczyna się czuć osaczona? Znacie się? ;)
                > Z tego co sam napisałeś, z historii z sukienką i "nie przyzwyczajaj się" - dla
                > mnie to zabrzmiało jak obronny atak uprzedzający.
                nie było to wrogie czy coś. Nawet uznałbym to za zabawny akcent, gdyby to się okazało w późniejszych dniach żartem.

                > Całkowite zignorowanie to by było, gdyby tę kieckę wyrzuciła. Zakładam, że jesz
                > cze ją kiedyś założy ;)
                zobaczymy :)
            • speedboat8 Re: Dziewczyna uwaza ze jej styl to niedbanie o s 11.04.14, 11:01
              Nie bardzo rozumiem po co tyle energii wkladasz w ten watek ktory moim zdaniem ,a jestem facetem,jest "robieniem z igly ,widly".
              Mozna odniesc wrazenie ze stanowi to dla ciebie jakis problem porownywalny do " kamyczka w bucie'.
              Nie moge sie oprzec refleksji ze to ty wybierasz sobie partnerke a opinia innych nie ma znaczenia.To ona jest dla ciebie.To ty z nia wspolzyjesz ,obcujesz i skoro sam opisujesz ja ze jest w 99% super to troche nie wspolbrzmi mi twoje zaangazowanie w obrone swego punktu widzenia czyli te 1% .
              Nie chce rozwijac watku ale zastanow sie nad jednym.Skoro jest z toba tak dlugo to jednak cos do ciebie czuje.Odpowiadasz jakims jej potrzebom.Docenia cie choc moze nie okazuje.Musisz wiec byc kims waznym dal niej.To sa dowody na to ze nie musisz zadac od niej extra deklaracji w postaci zaparcia sie swego "ja".Cos mi sie wydaje ze ma mocne poczucie swej wartosci i okreslone zapatrywania na wiele spraw.Faceta -alfa ,moze to draznic ale zapewniam cie ze w tym"przeciaganiu liny" gdy ona sie podda , przestanie byc dla ciebie atrakcyjna.Faceci tak maja.:) Szanuja silnego przeciwnika a pogardzaja pokonanym.
              Moim zdaniem odpusc sobie "naginanie " jej do swoich wyobrazen o kobiecosci i uszanuj jej swiat i zapatrywania bo podazacie w kierunku mega konfliktu , a po co ci to?! Stracisz ja gdy przekroczysz malo widoczna granice. Ciesz sie z tego co masz.Buduj z nia wspolnote na innych plaszczyznach niz tylko czy ona nosi sukienke czy workowate spodnie.
              Moze rzeczywiscie nie jest to dla ciebie wielki problem a watek jest tylko proba poznania opinii dlaczego twoja dziewczyna tak ma ? :) A twoja twarda argumentacja i energia poswiecana temu watkowi jedynie swiadczy o temperamencie polemicznym?: ) ,Mysle ze powinienes to mocno zaakcentowac bo hejterki na tym forum przegryza ci gardlo .Poruszyles w kazdej z nich delikatna strune i kazda z nich od razu poczula sie ta "twoja" dziewczyna i zapragnela cie unicestwic:)
              Kobiety odbieraja slowa jako obrazy z mocnym podtekstem emocjonalnym ,faceci zas wage przykladaja do lpraktycznego przelozenia.Stad taki jazgot nad pozornie niewinnym tematem :)
            • kochanic.a.francuza Re: Dziewczyna uwaza ze jej styl to niedbanie o s 28.04.14, 18:10
              "Z tego powodu były sytuacje, że szliśmy na jakieś spotkanie/imprezę i wyglądała najgorzej, bo wszystkim innym się chciało coś w tym kierunku zrobić. Ale jej nie zależy żeby chociaż dociągnąć do poziomu średniego, chyba jest jej dobrze na ostatnim miejscu. "

              Imponuje mi Twoja dziewczyna. W dziesiejszych czasam nie dac sie urobic to jest cos. I do tego pewna siebie! Bomba.

              PS Sa kobiety, ktore nigdy nie przejda na styl jaki podoba sie partnerowi, wlasnie dlatego, ze je do tego namawia. To nie przekora, tylko duma. Twoja tez tak ma i predzej czy pozniej nie bedziecie razem.
    • obrotowy dawaj adres i telefon. 04.04.14, 11:58
      evolution_xxi napisał:
      Jest jednak pewno ale - dbanie o siebie i o swoj
      > wyglad. Otoz dziewczyna nie poczuwa sie do zrobienia czegokolwiek kobiecego:
      > - makijaz - nie, bo czuje na twarzy
      > - malowanie oczu - nie bo czuje jakby brud na oczach

      dawaj adres i telefon.
      i sie nie MENCZ.
      - lubie styl - NATURE PURE.
    • light_in_august Re: Dziewczyna uwaza ze jej styl to niedbanie o s 04.04.14, 12:20
      Trudno powiedzieć, ale raczej niewiele możesz zrobić. Może ona sama za jakiś czas odczuje potrzebę przemienienia sie w seksbombę, może dla innego faceta, a może dla siebie.
      Swoją drogą, taką ją poznałeś i jakoś ci się spodobała w takij wydaniu, więc o co kaman? Nie wolno wiązać się z kimś z założeniem, że trzeba go będzie "ulepszyć".
    • czoklitka Re: Dziewczyna uwaza ze jej styl to niedbanie o s 04.04.14, 16:42
      >Jakies rady na taki przypadek?

      Jedyną poradą wydaje mi się, która miałaby szansę zadzialać, byłoby zaproponowanie Tobie, abyś zabrał ją w towarzystwo jakichś super ślicznych znajomych, z którymi będziesz sobie przy Twojej dziewczynie miło gawędzić. Nie wiem, czy da się coś zrobić bez wzbudzenia zazdrości. a może ona rzeczywiści miała jakieś doświadczenia na tle wykorzystywania seksualnego? Może mógłbyś poszperać w necie i poczytać...

      Natomiast osobiście mam jedną znajomą (35 lat), totalnie zapuszczoną, z tym, że ona nie ma chłopaka, jest sportsmenką i pracuje w dość męskim zawodzie. Mam podejrzenia, że może jest lesbijką, natomiast wiem na pewno, że pochodziła z rodziny dysfunkcyjnej - to tyle, jeśli chodzi o fakty. I jej się nie da przemówić - co kiedyś próbowałam.
      • evolution_xxi Re: Dziewczyna uwaza ze jej styl to niedbanie o s 04.04.14, 19:54
        >Jedyną poradą wydaje mi się, która miałaby szansę zadzialać, byłoby zaproponowanie Tobie, abyś zabrał ją w towarzystwo jakichś super ślicznych znajomych, z którymi będziesz sobie przy Twojej dziewczynie miło gawędzić.
        mogę przewidzieć, że skończy się tak że będzie jej smutno - ale nic się nie zmieni. Ale może...

        >rzeczywiści miała jakieś doświadczenia na tle wykorzystywania seksualnego? Może mógłbyś poszperać w necie i poczytać...
        zdecydowanie się zainteresuję tym tematem, nie wpadłem na to.

        >natomiast wiem na pewno, że pochodziła z rodziny dysfunkcyjnej - to tyle,
        hm, ona nie ma ojca - rodzice po rozwodzie, od bardzo dawna. Szczegółów nie znam.
        • czoklitka Re: Dziewczyna uwaza ze jej styl to niedbanie o s 04.04.14, 20:24
          >mogę przewidzieć, że skończy się tak że będzie jej
          >smutno - ale nic się nie zmieni. Ale może...

          Ale może warto przynajmniej wypróbować ten sposób, który i tak jest bardziej subtelny, niż rozmowy i uwagi, których swoja drogą nie powinieneś robić. To że przez chwilę będzie jej przykro to normalne, ale dzięki własnie temu nieprzyjemnemu poczuciu, być może zacznie coś zmieniać w tym wyglądzie.
          Wg mnie ona może mieć jakieś kompleksy, zaniżone poczucie wartości, wstydzić się, tym bardziej że, jak pisałeś, jest ogólnie ładna... Albo po prostu nie ma zielonego pojęcia, jak się ubierać, jak zestawiać ubrania, ponieważ np. nie miała wzorców i nigdy nikt jej nic nie doradzał...
    • girl.anachronism Re: Dziewczyna uwaza ze jej styl to niedbanie o s 04.04.14, 17:00
      Ale po co przemawiać, tłumaczyć, namawiać i wzbudzać zazdrość? No matko boska, nie ma człowiek prawa się nie malować i psikać duszącymi perfumami? Mam alergię na ludzi, którzy sobie szukają partnera, a jak znajdą, to go zaczynają przerabiać na swoją modłę. Pytała cię kiedyś o zdanie w kwestii swojego wyglądu? Jak nie, to się odczep. Makijaż nie jest obowiązkowy, podobnie jak spodnie opięte na tyłku. Nie zdziwię się jak dziewczyna będzie niedługo miała dosyć tego, że ją traktujesz jak ubogą krewną. Taki ma styl, w tym się zapewne czuje dobrze (bo podejrzewam, że skoro się zeszliście, to dzika nie jest i z drzewa nie zeszła), higienę utrzymuje (a przynajmniej nic nie piszesz o tym, żeby miała brudne paznokcie i tłuste włosy), więc nie wiem o co ci chodzi.
      • symbolika Re: Dziewczyna uwaza ze jej styl to niedbanie o s 04.04.14, 17:35
        otóz to, gdyby sie nie myła, śmierdziała, chodziła w łachmanach , byla -ujmę to brzydko brudasem
        czy kazdy musi wygladac tak samo, wykreowany przez "obowiązujące" standardy
        brak makijazu czy brak lakieru na paznokciach wcale nie swiadczy o zaniedbaniu , litosci
        pozniej chodza takie wymyslone karykatury z kaczymi ustami, botoksowymi policzkami w ubraniach okropnych ale wazne ,ze modnych
        brak wyznaczonych trendów i odstępstwo nazywa sie niechlujstwem , zaniedbaniem
      • evolution_xxi Re: Dziewczyna uwaza ze jej styl to niedbanie o s 04.04.14, 20:00
        >nie ma człowiek prawa się nie malować i psikać duszącymi perfumami?
        oczywiście że ma. Ale czy to nie jest podobne do tego, że facet albo hoduje brzuch, albo ubiera się po kobiecemu? Widziałaś kiedyś zniewieściałego faceta? Chciałabyś takiego? Może ja czegoś nie wiem, ale po mojemu to kobiety szukają u facetów męskości, a faceci u kobiet - kobiecości. Jest inaczej?

        >Makijaż nie jest obowiązkowy, podobnie jak spodnie opięte na tyłku.
        niedopasowane spodnie po prostu źle wyglądają - nie chodzi o obcisłe rurki, tylko żeby wór z tyłu nie wisiał ;)

        >Nie zdziwię się jak dziewczyna będzie niedługo miała dosyć tego, że ją traktujesz jak ubogą krewną.
        tak jej nie traktuję.

        >higienę utrzymuje (a przynajmniej nic nie piszesz o tym, żeby miała brudne paznokcie i tłuste włosy),
        jak najbardziej utrzymuje, chociaż ja bardziej :P

        >więc nie wiem o co ci chodzi.
        w jednym zdaniu: chodzi mi o to że poprzez swoje działania robi z siebie "chłopa", więc brakuje mi trochę tego pierwiastka kobiecości.
        • girl.anachronism Re: Dziewczyna uwaza ze jej styl to niedbanie o s 05.04.14, 09:06
          evolution_xxi napisał:

          > oczywiście że ma. Ale czy to nie jest podobne do tego, że facet albo hoduje brz
          > uch, albo ubiera się po kobiecemu? Widziałaś kiedyś zniewieściałego faceta? Chc
          > iałabyś takiego? Może ja czegoś nie wiem, ale po mojemu to kobiety szukają u fa
          > cetów męskości, a faceci u kobiet - kobiecości. Jest inaczej?

          Za wszystkich się wypowiadać nie będę, bo nie wiem kto czego szuka. To, czy chciałabym zniewieściałego faceta nie ma tu nic do rzeczy - gdybym chciała to bym takiego znalazła, gdybym nie chciała to szukałabym brodatego i w bojówkach. Ty natomiast zamiast znaleźć sobie dostatecznie kobiecą kobietę, związałeś się z - w swojej opinii - niekobiecą, i próbujesz ją na swoją modłę przerobić. Chciałbyś, żeby ona cię po swojemu ubierała, czesała i psikała, albo np. posłała na depilację i do solarium, bo lubi typ latino? Ty robisz dokładnie coś takiego - znalazłeś sobie kobietę w konkretnym typie, a chcesz inny typ, więc mędzisz jej że ma jakieś braki z tytułu niebycia taką, jak ty sobie wymarzyłeś.

          > niedopasowane spodnie po prostu źle wyglądają - nie chodzi o obcisłe rurki, tyl
          > ko żeby wór z tyłu nie wisiał ;)

          Masa ludzi nosi wór z tyłu i bardzo im się to podoba.

          > tak jej nie traktuję.

          Oczywiście, że traktujesz. Ciągnięcie kogoś do sklepów z ciuchami/kosmetykami i mędzenie, że się mu kupi coś, czego nie chce i nie używa, to właśnie takie traktowanie.

          > w jednym zdaniu: chodzi mi o to że poprzez swoje działania robi z siebie "chłop
          > a", więc brakuje mi trochę tego pierwiastka kobiecości.

          To sobie znajdź kobietę, która ten pierwiastek kobiecości według twojej definicji ma. Dla ciebie to chłop, dla innego faceta chłopem nie będzie tylko seksowną kobietą, która jest pewna siebie, naturalna, i co jeszcze. Ty byś chciał żeby nosiła spódniczki, a inny facet się zleje w gacie, jak ją zobaczy w męskiej koszuli, bo to dla niego najseksowniejsza rzecz na świecie. Ty byś chciał żeby się malowała, a inny facet doceni, że jej się twarz nie lepi i usta nie brudzą jak się ją całuje. Każdemu wedle upodobania, więc odchrzań się od dziewczyny i znajdź sobie taką, jaka ci odpowiada. Nie ma nic bardziej żenującego dla człowieka niż poczucie, że osoba, dla której powinien być seksowny, się go wstydzi i chce go przerabiać na swoją modłę. To nie jej problem, że masz swoje pojęcie kobiecości, a ona ma swoje.
          • evolution_xxi Re: Dziewczyna uwaza ze jej styl to niedbanie o s 06.04.14, 23:59
            > Za wszystkich się wypowiadać nie będę, bo nie wiem kto czego szuka. To, czy chc
            > iałabym zniewieściałego faceta nie ma tu nic do rzeczy - gdybym chciała to bym
            czyli nie chcesz

            > natomiast zamiast znaleźć sobie dostatecznie kobiecą kobietę, związałeś się z -
            > w swojej opinii - niekobiecą, i próbujesz ją na swoją modłę przerobić. Chciałb
            nie wiem czy chcę przerobić, nie poczuwam się do tego - bardziej nie rozumiem jej zachowania

            > yś, żeby ona cię po swojemu ubierała, czesała i psikała, albo np. posłała na de
            > pilację i do solarium, bo lubi typ latino? Ty robisz dokładnie coś takiego - zn
            nie popadajmy w skrajności, nie wymagam niewiadomo czego. Dla mnie normalnym jest że jak mi dziewczyna powie że coś jej się nie podoba - spodnie lub tshirt - to tego nie ubieram, bo wysiłek w tym żaden a korzyść po obu stronach.

            > Oczywiście, że traktujesz. Ciągnięcie kogoś do sklepów z ciuchami/kosmetykami i
            > mędzenie, że się mu kupi coś, czego nie chce i nie używa, to właśnie takie tra
            > ktowanie.
            to nie ciągnięcie na siłę czy coś. Nie wiem czemu sądzicie że ja robię coś na siłę. Idziemy do kosmetycznego bo ja chcę kupić coś dla siebie i jestem chętny wydać na nią też ile by chciała.

            > malowała, a inny facet doceni, że jej się twarz nie lepi i usta nie brudzą jak
            > się ją całuje. Każdemu wedle upodobania, więc odchrzań się od dziewczyny i zna
            twarz lepi? usta brudzą? nigdy się z czymś takim nie spotkałem :)

            • girl.anachronism Re: Dziewczyna uwaza ze jej styl to niedbanie o s 07.04.14, 14:26
              > czyli nie chcesz

              Nie ma dla mnie dwóch kategorii mężczyzn, czyli brodaty wiking i zniewieściała pipka. Może dlatego nie odpowiem - nie wiem, co dla ciebie znaczy "zniewieściały". Lubię, jak mężczyzna ma trochę męskiego i trochę kobiecego pierwiastka, również jeśli chodzi o wygląd. Inni natomiast mają inaczej niż ja, dlatego nie wypowiadam się za wszystkich. Znam kobiety o tak różnym guście, że ci się to zapewne w głowie nie mieści ;)

              > nie wiem czy chcę przerobić, nie poczuwam się do tego - bardziej nie rozumiem j
              > ej zachowania

              Bo przyjąłeś, że kobiecą powinnością jest wyglądać tak, jak wyglądały twoje ex. Zdziwienie w rodzaju "jak ona może tak wyglądać" występuje zwykle u mężczyzn, którzy mają bardzo wąskie horyzonty. Skoro dla ciebie kobieta wygląda tak, a nie inaczej, to nic dziwnego, że doszukujesz się u swojej dziewczyny kompleksów, złych wspomnień z dzieciństwa i innych traum. Tymczasem powinieneś pogodzić się z tym, że ona może się czuć dobrze z taką szafą, jaką ma i z takim zakresem podkreślania urody, jaki stosuje. Po prostu. I jak najbardziej może się czuć seksowna i kobieca, i nie wiązać tego poczucia z umalowanymi rzęsami i perfumami, którymi się psika.

              > nie popadajmy w skrajności, nie wymagam niewiadomo czego. Dla mnie normalnym je
              > st że jak mi dziewczyna powie że coś jej się nie podoba - spodnie lub tshirt -
              > to tego nie ubieram, bo wysiłek w tym żaden a korzyść po obu stronach.

              Taa :D Narzekanie, że ona się nie maluje, i niekończące się propozycje kupowania jej malowideł - normalka, ale wymaganie od ciebie czegoś, co ci nie pasuje - nie wiadomo co i skrajność.

              > to nie ciągnięcie na siłę czy coś. Nie wiem czemu sądzicie że ja robię coś na s
              > iłę. Idziemy do kosmetycznego bo ja chcę kupić coś dla siebie i jestem chętny w
              > ydać na nią też ile by chciała.

              Poświęcasz temu tyle miejsca w tym wątku, i tak cię to boli, że tak - jest to na siłę. I zapewniam, że ona to czuje, jeśli nie jest upośledzona.

              > twarz lepi? usta brudzą? nigdy się z czymś takim nie spotkałem :)

              No popatrz, a wielu mężczyzn tak twierdzi. Jak widać ludzie mają różnie.
              • evolution_xxi Re: Dziewczyna uwaza ze jej styl to niedbanie o s 08.04.14, 09:41
                girl.anachronism napisała:

                > Bo przyjąłeś, że kobiecą powinnością jest wyglądać tak, jak wyglądały twoje ex.
                nie uważam tak. Po prostu ex zależało by się podobać innych i być kobiecymi. Tu tego nie ma i to mnie zastanawia.

                > złych wspomnień z dzieciństwa i innych traum. Tymczasem powinieneś pogodzić się
                > z tym, że ona może się czuć dobrze z taką szafą, jaką ma i z takim zakresem po
                > dkreślania urody, jaki stosuje. Po prostu. I jak najbardziej może się czuć seks
                > owna i kobieca, i nie wiązać tego poczucia z umalowanymi rzęsami i perfumami, k
                > tórymi się psika.
                czuć się na pewno można, ale dlaczego się olewa drugą osobę? Nie chce dla niej nic zrobić?

                > Taa :D Narzekanie, że ona się nie maluje, i niekończące się propozycje kupowani
                > a jej malowideł - normalka, ale wymaganie od ciebie czegoś, co ci nie pasuje -

                nie wiem dlaczego widzę kolejny wpis o tym jak to ja stawiam niekończące się propozycje, narzekam i codziennie wymagam. Skąd bierzecie te wnioski? Nie wywieram na niej żadnej presji. Gdy jesteśmy w sklepie to chyba zapytanie 'a ty coś chcesz?' nie jest ani szykaną ani niczym złym, wręcz wypada o to zapytać.

                > Poświęcasz temu tyle miejsca w tym wątku, i tak cię to boli, że tak - jest to n
                > a siłę. I zapewniam, że ona to czuje, jeśli nie jest upośledzona.
                poświęcam tyle ile trzeba, by dobrze oddać to co się dzieje.

                > > twarz lepi? usta brudzą? nigdy się z czymś takim nie spotkałem :)
                > No popatrz, a wielu mężczyzn tak twierdzi. Jak widać ludzie mają różnie.
                chyba mówimy o czymś całkiem innym.
    • system.tzw.edukacji Re: Dziewczyna uwaza ze jej styl to niedbanie o s 04.04.14, 17:17
      > - makijaz - nie, bo czuje na twarzy
      > - malowanie oczu - nie bo czuje jakby brud na oczach
      > - dekolt - nigdy, bo zawsze kraciaste koszule

      - polskie znaki - nie uzywa, bo nie chce mu sie wcisnac glupiego altu, ale bedzie opowiadal dyrdymaly o zagranicznych klawiaturach, pozaziemskich systemach operacyjnych i blokadach w firmowych komputerach.
      • evolution_xxi Re: Wiszące na tyłku to takie? 04.04.14, 20:06
        >Czy może chodzi ci o to, że spodnie nie wyglądają jak druga skóra i panowie na ulicy pozbawieni są możliwości kontemplowania w zasadzie dokładnego kształtu jej tyłka?
        chodzi o to, ze wygląda to ciut nieestetycznie, jakby ubrać byle co. Wrażenia estetyczne! I tylko tyle. Co ja mam innymi facetami się przejmować? To może od razu czarne worki z krajów muzułmańskich, wtedy na pewno żaden inny facet nie będzie kontemplował.

        Powtórzę jeszcze raz: wszystkie znane mi kobiety chcą wyglądać ładnie - tej nie zależy. O to mi chodzi.
        • maitresse.d.un.francais Re: Wiszące na tyłku to takie? 04.04.14, 21:07

          > chodzi o to, ze wygląda to ciut nieestetycznie, jakby ubrać

          WŁOŻYĆ, chłopcze, włożyć.

          Ale jak nieestetycznie? Takie nosi jak na zdjęciu czy po prostu nie obciskają tyłka maksymalnie?



          Co ja mam innymi facetami się przejmować?

          Ty nie, ale ona może.
          >
          > Powtórzę jeszcze raz: wszystkie znane mi kobiety chcą wyglądać ładnie - tej nie
          > zależy. O to mi chodzi.

          A ile znasz tych kobiet?
          • evolution_xxi Re: Wiszące na tyłku to takie? 04.04.14, 21:35
            maitresse.d.un.francais napisała:

            > > chodzi o to, ze wygląda to ciut nieestetycznie, jakby ubrać
            > WŁOŻYĆ, chłopcze, włożyć.
            tak, tak, znam ten "problem" że ubrań się nie ubiera. Ale ja używam języka potocznego w którym ubiera się spodnie.

            > Ale jak nieestetycznie? Takie nosi jak na zdjęciu czy po prostu nie obciskają t
            > yłka maksymalnie?
            powiedzmy że do wolnej przestrzeni zmieściłoby się jeszcze ok 1/3 tyłka. Nie chodzi mi o maksymalne opinanie, tylko by to jakoś wyglądało. Lepiej niż u robotnika na budowie ;)

            > A ile znasz tych kobiet?
            sporo, liczba się liczy? Ponadto nie trzeba osobiście znać kobiety, żeby po wyglądzie stwierdzić czy dba o siebie. Wystarczy obejrzeć.
            • maitresse.d.un.francais Re: Wiszące na tyłku to takie? 04.04.14, 21:40
              Ale ja używam języka poto
              > cznego w którym ubiera się spodnie.

              Na początku internauci zasłaniali się dysleksją albo "dyslekcją" (pisownia oryginalna). Potem "własnym stylem". Teraz, jak widzę, "językiem potocznym".


              Lepiej niż u robotn
              > ika na budowie ;)

              no i nareszcie wiemy, na czym stoimy.

              A ty musisz jej od razu i natychmiast kupować obcisłe na tyłku? Nie możesz puknąć się w łeb i zaproponować - ZAPROPONOWAĆ! NIE KUPIĆ! - takich pośrednich? Nie obcisłych, ale i nie wiszących? I obserwować reakcję.
              >
              > > A ile znasz tych kobiet?
              > sporo, liczba się liczy? Ponadto nie trzeba osobiście znać kobiety, żeby po wyg
              > lądzie stwierdzić czy dba o siebie. Wystarczy obejrzeć.
                • evolution_xxi Re: Wiszące na tyłku to takie? 04.04.14, 21:47
                  maitresse.d.un.francais napisała:

                  > A ja zwalczam nieprawidłowości językowe. Język potoczny doceniam, kiedy jest kr
                  > eatywny, a nie wtedy, kiedy polega na nieznajomości reguł. :-PPP
                  jakie reguły działają na 'ubieranie spodni'? :) Dla mnie to po prostu wyrażenie potoczne i tyle:)
                  • maitresse.d.un.francais Re: Wiszące na tyłku to takie? 04.04.14, 21:51

                    > jakie reguły działają na 'ubieranie spodni'? :)

                    Takie, że ubrać można coś w coś. Choinkę w łańcuchy. Dziecko w buty. Lalkę w kieckę. Tak więc ubranie spodni byłoby np. włożeniem swetra na leżącą na tapczanie parę spodni.

                    A na siebie można ubranie włożyć.
                    • evolution_xxi Re: Wiszące na tyłku to takie? 04.04.14, 21:54
                      maitresse.d.un.francais napisała:

                      > Takie, że ubrać można coś w coś. Choinkę w łańcuchy. Dziecko w buty. Lalkę w ki
                      > eckę. Tak więc ubranie spodni byłoby np. włożeniem swetra na leżącą na tapczani
                      > e parę spodni.
                      >
                      > A na siebie można ubranie włożyć.
                      ja to rozumiem że to śmiesznie brzmi - i to co napisałaś wyżej jest prawdą, ale nadal nie jest to reguła :)
                        • evolution_xxi Re: Wiszące na tyłku to takie? 04.04.14, 22:27
                          maitresse.d.un.francais napisała:
                          > Chodzi ci o trend "jak potocznie, to wszystko wolno"?
                          nie, raczej trend typu: język jest dla ludzi a nie ludzie dla języka i dopóki dany zwrot nie razi - to wolno. Z tym ubieraniem spodni to wiele ludzi całe życie tego nie zauważa, a jak już wiedzą to im nie przeszkadza. Pewnie z czasem wejdzie do języka, jak wiele innych rzeczy które kiedyś niektórych raziły a teraz są poprawne.
                          100% poprawny polski język zostawiam dla hobbystów :)
                          • maitresse.d.un.francais Re: Wiszące na tyłku to takie? 04.04.14, 22:39
                            evolution_xxi napisał:

                            > maitresse.d.un.francais napisała:
                            > > Chodzi ci o trend "jak potocznie, to wszystko wolno"?
                            > nie, raczej trend typu: język jest dla ludzi a nie ludzie dla języka i dopóki d
                            > any zwrot nie razi - to wolno.

                            Kogo nie razi? Bo mnie razi właśnie.



                            > 100% poprawny polski język zostawiam dla hobbystów :)

                            Ech wy Polacy. Dla was język to takie narzędzie, taki młotek - kogo obchodzi, czy jest nowy, czy stary i paskudny?

                            Język może być nie tylko narzędziem, ale też tworzywem i dziełem sztuki, za pomocą mowy można tworzyć piękne opowieści, nastrojowe spotkania, relacje międzyludzkie...

                            I taki właśnie język jest dla ludzi, gdyż wzbogaca i upiększa świat, w którym żyjemy, a także wzajemne relacje... no ale co wam to tłumaczyć, jak dla was to narzędzie i tyle.

                            Odnośnie inwokacji: też jestem Polką. :-PPP

                            A swoją drogą: zostawiać komu? czemu? hobbystom.
                            • evolution_xxi Re: Wiszące na tyłku to takie? 04.04.14, 22:49
                              maitresse.d.un.francais napisała:

                              > Kogo nie razi? Bo mnie razi właśnie.
                              co jakiś czas ktoś się trafia taki :)

                              > Ech wy Polacy. Dla was język to takie narzędzie, taki młotek - kogo obchodzi, c
                              > zy jest nowy, czy stary i paskudny?
                              my źli ;) my zwykli ;)

                              > Język może być nie tylko narzędziem, ale też tworzywem i dziełem sztuki, za pom
                              > ocą mowy można tworzyć piękne opowieści, nastrojowe spotkania, relacje międzylu
                              > dzkie...
                              tak to działa dla humanistów, pasjonatów jezyka, poezji itp. Dla mnie jako dla matematyka język nie jest jednak dziełem sztuki a tylko narzędziem komunikacji. Opisów przyrody w książkach też nigdy nie lubiłem bo nie niosły treści. Nie każdy ma tak samo.

                              > I taki właśnie język jest dla ludzi, gdyż wzbogaca i upiększa świat, w którym ż
                              > yjemy, a także wzajemne relacje... no ale co wam to tłumaczyć, jak dla was to n
                              > arzędzie i tyle.
                              tak właśnie - narzędzie. Ważne żeby nie kaleczyć i myślę że jest OK.

                              > A swoją drogą: zostawiać komu? czemu? hobbystom.
                              ok pani nauczycielko :P
                              • maitresse.d.un.francais Re: Wiszące na tyłku to takie? 04.04.14, 22:58

                                Kurrrrrrrrde bele, znowu ględzenie o mitycznym Zwykłym Człowieku! A niezwykli to co?

                                >
                                > > Język może być nie tylko narzędziem, ale też tworzywem i dziełem sztuki,
                                > za pom
                                > > ocą mowy można tworzyć piękne opowieści, nastrojowe spotkania, relacje mi
                                > ędzylu
                                > > dzkie...
                                > tak to działa dla humanistów, pasjonatów jezyka, poezji itp.

                                No i tacy też istnieją i mają prawo do życia oraz wyrażania swoich opinii. :-P A nie wyzywania od purystów i czepiaczy.


                                Dla mnie jako dla
                                > matematyka język nie jest jednak dziełem sztuki a tylko narzędziem komunikacji.

                                Gadanie. Nigdy nie czytałeś książki fabularnej, która cię wciągnęła? Tak to działa także u czytelników książek, a to szersze grono niż wyżej wymienione.

                                > Opisów przyrody w książkach też nigdy nie lubiłem bo nie niosły treści.

                                Tam zaraz opisów przyrody. Poczytaj sobie, jak w "Pani Bovary" szlachcic uwodzi bohaterkę na tle jarmarku i przyznawania nagród za merynosa rozpłodowego. Zestawienie chwytów uwodziciela z prozaicznym merynosem - bezcenne. :-P

                                > > arzędzie i tyle.
                                > tak właśnie - narzędzie. Ważne żeby nie kaleczyć i myślę że jest OK.

                                W takim razie wszyscy nośmy identyczne ubrania, jak w Chinach Ludowych. Ubiór to też narzędzie - ochrony przed klimatem.
                                >
                                > > A swoją drogą: zostawiać komu? czemu? hobbystom.
                                > ok pani nauczycielko :P

                                No widzisz, i nie bolało. :-PPP
                                • evolution_xxi Re: Wiszące na tyłku to takie? 04.04.14, 23:56
                                  > Kurrrrrrrrde bele, znowu ględzenie o mitycznym Zwykłym Człowieku! A niezwykli t
                                  > o co?
                                  niezwykli zawsze mają pod górkę :)

                                  > > tak to działa dla humanistów, pasjonatów jezyka, poezji itp.
                                  > No i tacy też istnieją i mają prawo do życia oraz wyrażania swoich opinii. :-P
                                  > A nie wyzywania od purystów i czepiaczy.
                                  nikomu tego nie odmawiam. Purysta to obelga? :) Może taka sama jak wytykanie mi nieznaczących błędów :)

                                  > Gadanie. Nigdy nie czytałeś książki fabularnej, która cię wciągnęła? Tak to dzi
                                  > ała także u czytelników książek, a to szersze grono niż wyżej wymienione.
                                  czytałem wiele, ale jaki to związek?

                                  > Tam zaraz opisów przyrody. Poczytaj sobie, jak w "Pani Bovary" szlachcic uwodzi
                                  > bohaterkę na tle jarmarku i przyznawania nagród za merynosa rozpłodowego. Zest
                                  > awienie chwytów uwodziciela z prozaicznym merynosem - bezcenne. :-P
                                  przyznam, nie czytałem, nie znam. Może i wrzucę na listę :)

                                  > W takim razie wszyscy nośmy identyczne ubrania, jak w Chinach Ludowych. Ubiór t
                                  > o też narzędzie - ochrony przed klimatem.
                                  to prawda, ale mamy też wybór czy mieć ładniejsze narzędzie czy brzydsze. Powiesz że to samo z językiem i ja wybieram brzydszy. Odpowiem: wybieram taki którym posługuje się znaczna większość i który nadal jest ok. Stosując analogię do ubrań, żeby zrównać to z jej stylem ubierania to byłaby to jakaś mocna gwara, rzucająca się w uszy z daleka:)
                                  • maitresse.d.un.francais Re: Wiszące na tyłku to takie? 05.04.14, 23:09

                                    > niezwykli zawsze mają pod górkę :)

                                    zwłaszcza w Polsce
                                    >
                                    > > > tak to działa dla humanistów, pasjonatów jezyka, poezji itp.
                                    > > No i tacy też istnieją i mają prawo do życia oraz wyrażania swoich opinii
                                    > . :-P
                                    > > A nie wyzywania od purystów i czepiaczy.
                                    > nikomu tego nie odmawiam. Purysta to obelga? :) Może taka sama jak wytykanie mi
                                    > nieznaczących błędów :)

                                    O, przepraszam, one wcale nie są nieznaczące. Poza tym nie bierz tego do siebie, nie czepiam się specjalnie akurat twojego słownictwa, po prostu zwalczam błędy językowe jak mogę.


                                    > > Gadanie. Nigdy nie czytałeś książki fabularnej, która cię wciągnęła? Tak
                                    > to dzi
                                    > > ała także u czytelników książek, a to szersze grono niż wyżej wymienione.
                                    > czytałem wiele, ale jaki to związek?

                                    No i otóż to! A co jest tworzywem książki? No język!
                                    >
                                    > przyznam, nie czytałem, nie znam. Może i wrzucę na listę :)

                                    A widzisz. Jak się to odpowiednio poczyta, to uzyskujesz u słuchacza kwiki śmiechu, mimo iż książka jest XIX-wieczna. :-P
                                    >
                                    > to prawda, ale mamy też wybór czy mieć ładniejsze narzędzie czy brzydsze. Powie
                                    > sz że to samo z językiem i ja wybieram brzydszy. Odpowiem: wybieram taki którym
                                    > posługuje się znaczna większość i który nadal jest ok.

                                    Zaraz zaraz. Żeby wybierać - trzeba mieć wybór. Umiesz mówić dobrą, wyrafinowaną polszczyzną? Czy po prostu mówisz takim językiem, jaki znasz?

                                    Poza tym co to znaczy "nadal jest OK"? Że niby kiedy o osobie, która mnie urodziła, mówię "matka", to jest OK, a "rodzicielka" już nie jest, bo to archaiczne i rzadko używane słowo? Czy nadal jest?


                                    Stosując analogię do ub
                                    > rań, żeby zrównać to z jej stylem ubierania to byłaby to jakaś mocna gwara, rzu
                                    > cająca się w uszy z daleka:)

                                    Jako Polak jesteś przeświadczony, że mężczyzna może sobie nosić dowolnie worowate i brzydkie ciuchy, a kobieta "ma o siebie dbać". Zapewniam, że w Paryżu Polak w dresie odstaje tak samo, jak bretończyk mówiący po bretońsku na tle języka francuskiego, albo Ślązak w Warszawie (zakładając, że mówi tak silną gwarą, że nie da się jej zrozumieć).

                                    Twoja kobita akurat nie pasuje do wizji: chłop ubiera się wygodnie, kobieta seksownie.

                                    Sięga po to, co w naszej kulturze wolno tylko mężczyznom. Nie razi cię wszak mężczyzna w dresie na ulicy? (A szkoda).


                                    Ani w słynnych klapeczkach Kubota? A dziewczyna tak ubrana cię razi.
                                    • evolution_xxi Re: Wiszące na tyłku to takie? 07.04.14, 01:08
                                      maitresse.d.un.francais napisała:

                                      > O, przepraszam, one wcale nie są nieznaczące. Poza tym nie bierz tego do siebie
                                      > , nie czepiam się specjalnie akurat twojego słownictwa, po prostu zwalczam błęd
                                      > y językowe jak mogę.
                                      w porządku. Jesteś grammar-nazi ;) Ja też nie lubię rażących błędów językowych, ale jestem za ewolucją języka i dostosowywaniem go do tego JAK ludzie chcą mówić. Podobny krzyk był np z -xie, czyli na przykład "X jest czymś co działa pod linuxem". Protest zwolenników czystości języka polskiego był wielki, a teraz jest to poprawna forma ("linuxem"). Więc bez spiny pośladów, dajmy językowi ewoluować.

                                      > No i otóż to! A co jest tworzywem książki? No język!
                                      ok no i co? :P

                                      > Zaraz zaraz. Żeby wybierać - trzeba mieć wybór. Umiesz mówić dobrą, wyrafinowan
                                      > ą polszczyzną? Czy po prostu mówisz takim językiem, jaki znasz?
                                      nie mi oceniać jakość mojej polszczyzny, ale myślę że mówię w porządku, bez większych błędów ale też bez wyrafinowania

                                      > Poza tym co to znaczy "nadal jest OK"?
                                      nadal jest w porządku, ale krócej.

                                      > Jako Polak jesteś przeświadczony, że mężczyzna może sobie nosić dowolnie worowa
                                      > te i brzydkie ciuchy, a kobieta "ma o siebie dbać". Zapewniam, że w Paryżu Pola
                                      skąd wniosek że mężczyzna ma nosić worowate i brzydkie ciuchy? Nie uważam tak.
                                • evolution_xxi Re: Wiszące na tyłku to takie? 04.04.14, 22:56
                                  maitresse.d.un.francais napisała:
                                  > A jakiego rodzaju? Wbrew pozorom to przyczynek do dyskusji o języku, no chyba ż
                                  > e fabularne omijasz dużym łukiem. :-P
                                  lubię fabularne, powieści, autobiografie. Z innych gatunków też przyjmę, jeśli książka dobra. A że większość z tego co chcę przeczytać powstaje po angielsku to wolę w oryginale, bez zniekształceń wprowadzonych przez tłumaczy. Podobnie filmy, nie znoszę lektora, polskich napisów też zresztą.
                                  • maitresse.d.un.francais Re: Wiszące na tyłku to takie? 04.04.14, 23:02
                                    evolution_xxi napisał:

                                    > maitresse.d.un.francais napisała:
                                    > > A jakiego rodzaju? Wbrew pozorom to przyczynek do dyskusji o języku, no c
                                    > hyba ż
                                    > > e fabularne omijasz dużym łukiem. :-P
                                    > lubię fabularne, powieści, autobiografie. Z innych gatunków też przyjmę, jeśli
                                    > książka dobra. A że większość z tego co chcę przeczytać powstaje po angielsku t
                                    > o wolę w oryginale, bez zniekształceń wprowadzonych przez tłumaczy.

                                    A widzisz! Czyli zdajesz sobie sprawę, że tłumaczenie wprowadza zmiany, i doceniasz oryginał dlatego, że tych zmian nie ma! Tu mamy właśnie a) język jako tworzywo powieści fabularnej ewentualnie dzieła filmowego i b) język przekładu jako ten, który daje nieco inną treść

                                    Jak mówią Włosi, tłumacz jest kłamcą( traduttore e tradittore - po włosku gra słów. Nie żebym znała ten język).

                                    Wszędzie tu jest język jako tworzywo i dzieło, sam czytasz te książki, nikt cię nie zmusza i co mi będziesz gadał, że tylko dla pasjonatów! :-PPP
                                    • evolution_xxi Re: Wiszące na tyłku to takie? 05.04.14, 00:00
                                      maitresse.d.un.francais napisała:
                                      > A widzisz! Czyli zdajesz sobie sprawę, że tłumaczenie wprowadza zmiany, i docen
                                      > iasz oryginał dlatego, że tych zmian nie ma! Tu mamy właśnie a) język jako twor
                                      > zywo powieści fabularnej ewentualnie dzieła filmowego i b) język przekładu jako
                                      > ten, który daje nieco inną treść
                                      głównie chodzi mi o słabą jakość tłumaczeń. W książkach mogę przykładowo wskazać mistrzowskie tłumaczenie 'The Clockwork Orange' (na polski). Niestety nie jest to częste. O filmach to już nawet nie wspominam, bo nawet oficjalne tłumaczenia często są nieprecyzyjne, a "napisy z netu" to już zostawię bez komentarza.

                                      > Wszędzie tu jest język jako tworzywo i dzieło, sam czytasz te książki, nikt cię
                                      > nie zmusza i co mi będziesz gadał, że tylko dla pasjonatów! :-PPP
                                      100% poprawny język jest zdecydowanie tylko dla pasjonatów :)
                                      • maitresse.d.un.francais Re: Wiszące na tyłku to takie? 05.04.14, 23:17

                                        >
                                        > głównie chodzi mi o słabą jakość tłumaczeń. W książkach mogę przykładowo wskaza
                                        > ć mistrzowskie tłumaczenie 'The Clockwork Orange' (na polski). Niestety nie jes
                                        > t to częste. O filmach to już nawet nie wspominam, bo nawet oficjalne tłumaczen
                                        > ia często są nieprecyzyjne, a "napisy z netu" to już zostawię bez komentarza.


                                        Czyli doskonale orientujesz się w tym, jak złe tłumaczenie może zepsuć książkę.

                                        No toż gdyby chodziło jedynie o opis faktów, takich np. jak te, że bohater wstał z łóżka i podrapał się w głowę, to byłoby ci wszystko jedno, jak to jest opisane, prawda?

                                        Nawet byłoby ci obojętne, czy wstał z łóżka, czy łuszka, i czy podrapał się po głowie, czy też np. "na głowie" (nieprawidłowa rekcja, tu czasownika - podrapać się).

                                        A skoro tłumaczenie jest ZŁE, zatem wiesz, że może ono być dobre i że złe tłumaczenie PSUJE ci odbiór tekstu.

                                        Mimo że bohaterowie niby ci sami i wydarzenia też - prawda? To się nie zmienia. Zatem nie chodzi o treść, tylko o formę.

                                        Notabene. Istnieją, nie bój się, tłumaczenia dobre. Teoretycznie. Rynek tłumaczeń zepsuł się po wejściu do Unii i dobrych tłumaczy nie bierze się, bo to kosztuje. Zatem na rynku mamy głównie tłumaczenia kiepskie i bardzo kiepskie.
                                        >
                                        > > Wszędzie tu jest język jako tworzywo i dzieło, sam czytasz te książki, ni
                                        > kt cię
                                        > > nie zmusza i co mi będziesz gadał, że tylko dla pasjonatów! :-PPP
                                        > 100% poprawny język jest zdecydowanie tylko dla pasjonatów :)

                                        Kręcisz asan i zmieniasz temat. Język jako TWORZYWO dzieła jest także dla ciebie. Zmusza cię ktoś, żebyś czytał te książki? Nie. Jest ci wszystko jedno, czy tłumaczenie jest dobre, czy nie? Ależ skąd! A w czym pracuje tłumacz? W glinie może? Obraz maluje? Czy w języku, w słowach? :-PPP
                                        • evolution_xxi Re: Wiszące na tyłku to takie? 07.04.14, 00:58
                                          maitresse.d.un.francais napisała:

                                          > Czyli doskonale orientujesz się w tym, jak złe tłumaczenie może zepsuć książkę.
                                          oczywiście, film także.

                                          > Mimo że bohaterowie niby ci sami i wydarzenia też - prawda? To się nie zmienia.
                                          > Zatem nie chodzi o treść, tylko o formę.
                                          dokładnie. Dlatego wolę czytać i słuchać w oryginale.

                                          > Notabene. Istnieją, nie bój się, tłumaczenia dobre. Teoretycznie.
                                          wiem, podałem nawet przykład.

                                          > Kręcisz asan i zmieniasz temat. Język jako TWORZYWO dzieła jest także dla ciebi
                                          ja po prostu omijam te problemy z tłumaczeniem - czytając w oryginale. I tyle. To najlepsze wyjście - więc tłumaczenia nie obchodzą mnie dopóki oryginał jest po angielsku lub innym języku który znam.
              • evolution_xxi Re: Wiszące na tyłku to takie? 04.04.14, 21:46
                maitresse.d.un.francais napisała:
                > Na początku internauci zasłaniali się dysleksją albo "dyslekcją" (pisownia oryg
                > inalna). Potem "własnym stylem". Teraz, jak widzę, "językiem potocznym".
                internauci vs puryści :) W innych językach też ludzie na codzień czy nawet w filmach mówią potocznym językiem stosując niegramatyczne określenia. I nikt się nie przejmuje, więc i ja ubieraniem spodni :)

                > A ty musisz jej od razu i natychmiast kupować obcisłe na tyłku? Nie może
                > sz puknąć się w łeb i zaproponować - ZAPROPONOWAĆ! NIE KUPIĆ! - takich pośredni
                > ch? Nie obcisłych, ale i nie wiszących? I obserwować reakcję.

                Może nie doprecyzowałem: nie kupiłem jej obcisłych! Kupiłem właśnie takie które nadal są dość luźne, ale już dobrze wyglądające. Chyba każdy myśli że ja chcę ją zmusić do obcisłych rurek czy coś :) Nie. Te zakupione były po prostu w dobrze dobranym rozmiarze. Reakcja taka jak pisałem - obojętna.

                > >
                > > > A ile znasz tych kobiet?
                > > sporo, liczba się liczy? Ponadto nie trzeba osobiście znać kobiety, żeby
                > po wyg
                > > lądzie stwierdzić czy dba o siebie. Wystarczy obejrzeć.
                • maitresse.d.un.francais Re: Wiszące na tyłku to takie? 04.04.14, 21:49

                  > internauci vs puryści :)

                  To się teraz nazywa purysta? Już nie polonista? :-PPP

                  W innych językach też ludzie na codzień czy nawet w fi
                  > lmach mówią potocznym językiem stosując niegramatyczne określenia. I nikt się n
                  > ie przejmuje

                  Nie byłabym wcale pewna, czy w takiej np. Francji, która bardzo ceni swoją kulturę, naprawdę NIKT się tym nie przejmuje.


                  • evolution_xxi Re: Wiszące na tyłku to takie? 04.04.14, 21:53
                    maitresse.d.un.francais napisała:
                    > Nie byłabym wcale pewna, czy w takiej np. Francji, która bardzo ceni swoją kult
                    > urę, naprawdę NIKT się tym nie przejmuje.

                    francuzi są akurat złym przykładem tutaj - bo oni zaciekle bronią swojego języka, że nawet rozmawianie o angielsku jest hańbą. Co np zawsze było problemem gdy współpracowałem w firmie z zespołem francuskim, mimo upomnień szefostwa na maile odpowiadali po swojemu.
                    • bebe.lapin Re: Wiszące na tyłku to takie? 05.04.14, 15:23
                      Tjaaaa.....za to wiekszosc, zwlaszcza mlodzi, ponizej trzydziestki (o nastolatkach nie wspomne) nie potrafi pisac zgodnie z zasadami ortografii. Trzeba czytac na glos, zeby zrozumiec.
                      I, wbrew pozorom, uzywaja sporo anglicyzmow, ale przerobionych (lub wymawianych) n francuska modle.
                      • maitresse.d.un.francais Re: Wiszące na tyłku to takie? 05.04.14, 22:59
                        bebe.lapin napisała:

                        > Tjaaaa.....za to wiekszosc, zwlaszcza mlodzi, ponizej trzydziestki (o nastolatk
                        > ach nie wspomne) nie potrafi pisac zgodnie z zasadami ortografii. Trzeba czytac
                        > na glos, zeby zrozumiec.
                        > I, wbrew pozorom, uzywaja sporo anglicyzmow, ale przerobionych (lub wymawianych
                        > ) n francuska modle.

                        Dobrze wiedzieć.
    • anna_sla Re: Dziewczyna uwaza ze jej styl to niedbanie o s 04.04.14, 19:58
      trochę poprzewracało CI się w głowie. Może to od tego spędzania 40 minut w perfumerii.. ;)

      A tak na poważnie: Dziewczyna ewidentnie ma kompleksy, nie wiem ile ma lat, ale najwidoczniej przyjdzie czas na inne spodnie. Ja np. nosiłam ogrodniczki i podarte jeansy (akurat nie z kompleksów, a przez pewne niemiłe incydenty na tle seksualnym). Nie maluję się, nie lubię gorąco mi w twarz. Robię sobie kreskę kredką czarną pod oczami. Nie noszę spódnic, chyba, że do kostek, kurtkę również mam wciąż tą samą i na wiosnę i jesień i zimę, kupione w kilku rozmiarach (bo się zmieniają ze względu na moją chorobę). Każdą kurtkę nosiłam do tej pory dopóki pasowała, więc zwykle szmat czasu, dopóki nie zachorowałam, potem bywało już różnie, w efekcie szafa zaroiła się kurtkami w różnych rozmiarach aż kupiłam to co mi pasuje to samo w kilku rozmiarach. Strój na basen również noszę jednoczęściowy, z dekoltem bywa różnie, na ogół nie świecę za dużo.. Ja mam kilka par butów i praktycznie ich nie używam, non stop chodzę w jednych adidasach, a jak jest bardzo ciepło to w trampkach, w wyjątkowych upałach w sandałach. Praktycznie w adidasach nawet po śniegu śmigam.

      Mimo to mąż szaleje za mną a i panowie się oglądają. Jestem inna i widocznie Twoja obecna dziewczyna również. Skoro nie cenisz jej za wyjątkowość, że nie jest jak te wszystkie teraz laski na jedno kopyto, które czasami naprawdę ciężko rozróżnić od siebie, to daj jej spokój i nie zawracaj jej głowy. Ma prawo nie odpowiadać Ci to i owo, bo jesteś z innej bajki i jak widać nie z jej (i na odwrót), zamiast się ranić odejdź, bo prawda jest taka, że jak jej nie zaakceptujesz taką to nie będziecie szczęśliwi, a jak będziesz czegoś od niej wymagał co jest ponad jej "możliwości", zacznie Cię nienawidzić i tylko pogłębisz jej kompleksy.... no chyba, że najpierw spróbujesz szczerej rozmowy i dojść wspólnie do jakichś kompromisów, które zaakceptują obie strony. Spytaj ją dlaczego chodzi tak ubrana, bo to mi wygląda nie tylko na kompleksy, może też ma jakieś złe doświadczenia na tle seksualnym, to zapinanie koszuli pod samą brodę... to tak jak moje noszenie szerokich i podartych męskich spodni po to by nie było widać mojej kobiecej figury.. koszule też od brata sobie przywłaszczyłam.

      P.S. mój mąż (nie będąc wtedy jeszcze mężem) strasznie śmiał się z moich białych ogrodniczek. Próbowałam dla niego nosić miniówki i szpilki, ale szybko zdałam sobie sprawę, że to nie dla mnie. Nie czuję się komfortowo. Od ponad 14stu lat nie miałam na nogach butów na wysokim obcasie.
      • evolution_xxi Re: Dziewczyna uwaza ze jej styl to niedbanie o s 04.04.14, 20:16
        >trochę poprzewracało CI się w głowie.
        to też biorę pod uwagę! Dlatego tutaj piszę, może mnie uświadomicie.

        >Może to od tego spędzania 40 minut w perfumerii.. ;)
        jeśli do perfum coś dodają - to możliwe :)

        >A tak na poważnie: Dziewczyna ewidentnie ma kompleksy, nie wiem ile ma lat,
        to akurat pisałem, 31

        >Nie maluję się, nie lubię gorąco mi w twarz. Robię sobie kreskę kredką czarną pod oczami. Nie noszę spódnic,
        no to podobnie.

        >Mimo to mąż szaleje za mną a i panowie się oglądają. Jestem inna i widocznie Twoja obecna dziewczyna również. Skoro nie cenisz jej za wyjątkowość, że nie jest jak te wszystkie teraz laski na jedno kopyto,
        cenię bardzo za osobowość - dlatego ten związek trwa i ma się dobrze. To o czym piszę to element którego mi po prostu brakuje. W związkach różnych rzeczy może brakować.

        >no chyba, że najpierw spróbujesz szczerej rozmowy i dojść wspólnie do jakichś kompromisów, które zaakceptują obie strony.
        no widzisz, np ona nie ma problemu żeby powiedzieć "nie ubieraj tych spodni" (ubierałem po domu takie podarte z tyłu, bo je lubię). No i ok, nie ubieram przy niej skoro ją rażą dziury.

        >Spytaj ją dlaczego chodzi tak ubrana, bo to mi wygląda nie tylko na kompleksy, może też ma jakieś złe doświadczenia na tle seksualnym, to zapinanie koszuli pod samą brodę...
        z tymi złymi doświadczeniami to mój zysk z napisania tutaj, bo nie myślałem o tym a kilka osób już to podsunęło.

        >P.S. mój mąż (nie będąc wtedy jeszcze mężem) strasznie śmiał się z moich białych ogrodniczek. Próbowałam dla niego nosić miniówki i szpilki, ale szybko zdałam sobie sprawę, że to nie dla mnie.

        podkreślę: nie chodzi o miniówki czy szpilki. Kobiety potrafią wyglądać kobieco i w ogrodniczkach. Tutaj jest jakby zaprzeczanie własnej kobiecości, nie wiem.
        • anna_sla Re: Dziewczyna uwaza ze jej styl to niedbanie o s 04.04.14, 22:01
          > >no chyba, że najpierw spróbujesz szczerej rozmowy i dojść wspólnie do jaki
          > chś kompromisów, które zaakceptują obie strony.
          > no widzisz, np ona nie ma problemu żeby powiedzieć "nie ubieraj tych spodni" (u
          > bierałem po domu takie podarte z tyłu, bo je lubię). No i ok, nie ubieram przy
          > niej skoro ją rażą dziury.

          no ja raczej też nie mam z tym problemów :D:D


          > podkreślę: nie chodzi o miniówki czy szpilki. Kobiety potrafią wyglądać kobieco
          > i w ogrodniczkach. Tutaj jest jakby zaprzeczanie własnej kobiecości, nie wiem.

          podałam to jako przykład robienia czegoś dla kogoś i BO TAK WYPADA. Są sytuacje w życiu, które wymagają i naprawdę eleganckiego stroju. Mi zajęło lata "odnalezienie" tego, co zastąpi miniówkę i szpilki a będący równie eleganckim, w którym będę dobrze się czuć, może to nie to samo, ale widzę, że akceptowalne.

          Bez szczerej rozmowy to chyba ani rusz. Może nawet szeregu rozmów bez nacisku.
      • czoklitka Re: Dziewczyna uwaza ze jej styl to niedbanie o s 04.04.14, 20:46
        >Skoro nie cenisz jej za wyjątkowość, że nie jest jak te wszystkie
        >teraz laski na jedno kopyto, które czasami naprawdę ciężko rozróżnić od siebie,

        Wybacz, ale obwisłe ciuchy też są popularne. Laski też w nich wyglądają na jedno kopyto.W ogóle, mało kto nie wygląda pod jedno kopyto.