ubsola
08.04.14, 22:32
I na mnie padło, by odwołać się do forumowej mądrości :)
Streszczając sytuację: Niedawno w pracy przyszła do mnie koleżanka z wiadomością, że bardzo spodobalam się facetowi z innego działu, który to jest jej dobrym znajomym. W budynku gdzie pracuje przewija się kilkaset osób, znam go ze sporadycznego widzenia, ale nigdy nie rozmawialiśmy. Odpowiedziałam, że jesli chce, to niech skontaktuje się ze mną przez komunikator biurowy.
Minęło parę tygodni. Koleżanka zaczęła naciskać, żebym to ja do niego zagadała, pierwsza bo on sie zakochał ale... jest nieśmiały. Brzmiałoby to słodko w przypadku nastolatka, a nie człowieka pod 40-stkę.
Odpowiedziłam, że nie ma czegoś takiego jak "niesmiały facet", po prostu widać, ze nie jest zainteresowany.
Paru (sytuacja zatacza szersze kręgi) blizszych kolegów i koleżanek w pracy wsiadło na mnie, że jestem cyniczna, niedostępna, bezduszna itp i żebym dała biedakowi szanse. I tak dzień w dzień.
Pytanie na dobranoc. Kto ma rację?