Instruktorka klubu fitness

09.04.14, 22:19
kim jest?

zwykle nienaganna sylwetka, nie wyparzona gęba, wydziera się na ćwiczących "tempo!! hop!..i podskoki! wyżeeej!!!!, raz, raz!!!...opa!!! no ruchy!!!" ludzie jej za to płacą...

Jak ona to robi?

a już mnie krew zalewa jak pomiata tymi na rowerkach...."i dupcie w górę i jedziemy !!!"

Moim zdaniem w domu musi być potulną szarą myszką oddaną swojemu PiW... co wy na to?
    • piataziuta Re: Instruktorka klubu fitness 09.04.14, 22:24
      a pamiętasz moją koleżankę co przyszła pod koniec spotkania forumowego? :)
    • berta-death Re: Instruktorka klubu fitness 09.04.14, 22:27
      Raczej dziewka z nizin społecznych, która na co dzień tak się zachowuje. Inna rzecz, że klientki nie lepsze, skoro dają sobą tak pomiatać. Można zaryzykować stwierdzenie, że żadne highlife w fitnesowych przybytkach nie zabawia.
      • piataziuta Re: Instruktorka klubu fitness 09.04.14, 22:30
        Można zaryzykować s
        > twierdzenie, że żadne highlife w fitnesowych przybytkach nie zabawia.

        a możesz przetłumaczyć to na polski?
        • berta-death Re: Instruktorka klubu fitness 09.04.14, 22:35
          No nie bardzo. Ja niekształcona językowo przecież jestem.
          • piataziuta Re: Instruktorka klubu fitness 09.04.14, 22:39
            proszę...
            • berta-death Re: Instruktorka klubu fitness 09.04.14, 22:42
              Może tu coś pomogą:
              www.miejski.pl/slowo-highlife
              • piataziuta Re: Instruktorka klubu fitness 09.04.14, 22:47
                masz na myśli prowadzących czy ćwiczących?
                • mariuszg2 Re: Instruktorka klubu fitness 09.04.14, 22:54
                  Ziuta! Marsz do łóżka! Co za maniery! Już ja się postaram, żeby Twoje dzieci poszły do porządnej katolickiej szkoły!

                  Za coś Panie pokarał Rzeczypospolitą, że nad Wisła akurat geopolitycznie leżeć jej przyszło?
                  Jak nie Ruscy lub Niemcy to sąsiad!

                  Czesi są ok....żeby nie było tak?
                  • piataziuta Re: Instruktorka klubu fitness 09.04.14, 23:02
                    > Ziuta! Marsz do łóżka! Co za maniery! Już ja się postaram, żeby Twoje dzieci po
                    > szły do porządnej katolickiej szkoły!
                    >

                    O tak! I wtedy z pewnością wyjdą na ludzi i nie będą się zadawały z takim marginesem jak instruktorzy fitness.

                    > Czesi są ok....żeby nie było tak?
                    >
                    Ty bezbożniku! W Czechach jest najwięcej ateistów!


                    Strasznie mało wiem o świecie.
                    A myślałam, że szczytem prymitywizmu było, gdy pewna znajoma mi pani rzekła do pewnego znanego mi pracownika, w odpowiedzi na uprzejme zagajenie o pogodzie, że raczej nie rozmawia z pracownikami, tylko z szefami (gdyż albowiem sama jest szefem).
                    Codziennie można się dowiedzieć czegoś nowego.
                    • mariuszg2 Re: Instruktorka klubu fitness 09.04.14, 23:22
                      piataziuta napisała:

                      > Ty bezbożniku! W Czechach jest najwięcej ateistów!

                      to musisz z jan_hus_na_stosie2 o tym pogadać

                      > Strasznie mało wiem o świecie.

                      w każdym razie się dziś nakręciłaś ostro...nie wiem...albo masz owulację albo zapomniałaś PIN do karty księcia...
                • berta-death Re: Instruktorka klubu fitness 09.04.14, 23:04
                  Z opisu MariuszaG wynika, że jedni i drudzy.
                  • piataziuta Re: Instruktorka klubu fitness 09.04.14, 23:12
                    z twojego, że nie tylko ciało masz nietknięte sportem
                    umysł też niedotleniony
                    • berta-death Re: Instruktorka klubu fitness 10.04.14, 00:43
                      A coś ty taka drażliwa na punkcie tematu buraków z fitnesklubów? Jesteś właścicielką któregoś, z kategorii tych, o których kolega M pisał? Czy jakąś instruktorką, albo klientką takowego?
                      • piataziuta Re: Instruktorka klubu fitness 10.04.14, 10:17
                        Nie, ale trenowałam kilka lat i mam wśród znajomych dużo sportowców i trenerów. To są normalni ludzie, po studiach albo dwóch, którzy odbiegają od innych co najwyżej szczupłą sylwetką.
                        Jestem drażliwa, bo w krótkim czasie odkrywam kolejny prymitywny, niemający wiele wspólnego z rzeczywistością, segregujący ludzi stereotyp.
                        Myślałam, że takie rzeczy od dawna nie występują już w przyrodzie (przynajmniej w niektórych kręgach) bo niektórzy ludzie zdołali wyjść z lasu, a i średniowiecze już dawno minęło.
                        Cóż, rozczarowania bolą.

                        Albo może to domena nauczycielek - pożal się borze - pedagożek z Pcimia?
                        W końcu jeszcze za moich czasów nie wyróżniały się zbyt wysoką inteligencją, powierzchowne na maksa, prymitywne plotkary z nie ogolonymi czarnymi włosami pod rajstopami, które nadają się co najwyżej do tresowania małych piesków, a nie uczenia dzieci.
                        Tak, z pewnością, wszystkie nauczycielki są takie.
                        • berta-death Re: Instruktorka klubu fitness 10.04.14, 11:33
                          Ja się odnoszę jedynie do wpisu wątkodawcy. Jak ktoś się zachowuje tak jak zostało to opisane, to murowanie jest ćwokiem z nizin społecznych, o inteligencji dżdżownicy i nie ma bata, żeby było inaczej. Nigdzie nie napisałam, że wszystkie trenerki fitness tak się zachowują, ani nawet że chociaż jedna taka jest. Podobnie o ćwiczących. Opinia dotyczyła konkretnego przypadku opisanego w wątku, bez odnoszenia się do tego, czy jest on prawdziwy, czy przez Mariusza G wymyślony.
                          • piataziuta Re: Instruktorka klubu fitness 10.04.14, 15:02
                            Owszem, tu się odniosłaś do opisu wątkodawcy:
                            Raczej dziewka z nizin społecznych, która na co dzień tak się zachowuje. Inna rzecz, że klientki nie lepsze, skoro dają sobą tak pomiatać.


                            ale tu już rzuciłaś ogólniczek z dupy: Można zaryzykować stwierdzenie, że żadne highlife w fitnesowych przybytkach nie zabawia.

                            Najwyraźniej stanowisz, w swoim mniemaniu, highlife i przybytku fitnessowego w życiu nie zaznałaś.
                            A szkoda, bo sport dotlenia komórki, również te nieużywane.
                            • berta-death Re: Instruktorka klubu fitness 10.04.14, 17:26
                              No mówię, żeś drażliwa. Wypowiedź dotyczyła wyłącznie wpisu MariuszaG. Skoro opisał pewną sytuację, to się do niej odniosłam. Pisał dość ogólnikowo, to i odpowiedź była ogólnikowa. Nie było moim celem wdawanie się w polemikę, czy wszystkie fitnesskluby tak wyglądają, czy tylko kilka, czy żaden, czy może wyłącznie te z seriali telewizyjnych. Natomiast jak faktycznie tam wyżej opisana atmosfera panuje, to z całą pewnością highlife to nie jest. I skoro nie potrafisz zrozumieć tak prostej konstrukcji językowej, to albo naprawdę masz nieziemskie kompleksy, które przesłaniają ci zdrowy rozsądek i logiczne myślenie, albo sama wymagasz przewietrzenia mózgu, bo np fitnessowej sali nie miał kto wywietrzyć i się zaduch zrobił.
          • mariuszg2 Re: Instruktorka klubu fitness 09.04.14, 22:46
            bertha...nie wiem.... w dowodzie nie jest napisane czy wyższe sfery czy nie.... w naszych warunkach wyższe sfery są wg zasady rodem z PRL "nie ma matura lecz chęć szczera zrobi z Ciebie oficera"...

            nasze elity zawsze płonęły na stosie dziejów w jakich się znajdowaliśmy..... mnie bardziej interesuje fenomen zawodu pt "instruktorka fitness" ...nawet rządzący promują ten zawód dla Pań po 50 tce.... nie wydaje Ci się to naciągane? nie uważasz, że to absurd, którym karmi się ludzi powszechnych?

            Widzisz może w tym analogię do PRL?
            • berta-death Re: Instruktorka klubu fitness 09.04.14, 23:07
              Jakby przed wojną było lepiej. Widziałeś Bożą Podszewkę albo Panią Dulską?
              To nie jest kwestia urodzenia, tylko tego co ktoś ze swoim życiem zrobi. Pisać i czytać też nikt nie umie od razu. Podobnie jest z jedzeniem nożem i widelcem. Inteligentny człowiek, szybko załapie co i jak, nawet jak go ani w domu ani na podwórku tego nie nauczą.
              • mariuszg2 Re: Instruktorka klubu fitness 09.04.14, 23:17
                berta-death napisała:

                > Jakby przed wojną było lepiej. Widziałeś Bożą Podszewkę albo Panią Dulską?

                Pani Dulska?

                to trzecie imie moje małży....na drugie ma Pomyłka...:p
                • czoklitka Re: Instruktorka klubu fitness 10.04.14, 17:46
                  >to trzecie imie moje małży....na drugie ma Pomyłka...:p

                  ale hodujesz sobie małże, czy tak określasz żonę?
    • katalonja Re: Instruktorka klubu fitness 09.04.14, 23:07
      Przychylę się do zdania Berty jeśli chodzi o potencjał intelektualny - te panie wysławiają się raczej oszczędnie, bo mowa ciała załatwia wszystko ;). Poza tym zazwyczaj mocno przypalone w solarium, umięśnione, z plastikowym uśmiechem i włosami związanymi gumką tak mocno, że ani jednej zmarszczki na twarzy. Mimo zgrabnej sylwetki bardziej męskie niż kobiece - w domu pewnie podobnie. Jednym słowem żołnierski chód i antyzwiewność.
      • piataziuta Re: Instruktorka klubu fitness 09.04.14, 23:16
        następna, co sport widziała tylko w telewizji
        ...w 1990 roku
        • katalonja Re: Instruktorka klubu fitness 09.04.14, 23:28
          A co się nie zgadza w tym opisie? Bo ja dość usportowiona jestem i nawet po trzykroć zdywersyfikowana, więc co nieco widzę i wnioskuję.
          • piataziuta Re: Instruktorka klubu fitness 09.04.14, 23:40
            Nic się nie zgadza.
            Może mylisz trenerki z uczestniczkami konkursów Miss Fitness?



            • katalonja Re: Instruktorka klubu fitness 09.04.14, 23:56
              Nic się nie zgadza.
              > Może mylisz trenerki z uczestniczkami konkursów Miss Fitness?

              Nieee, nie mylę, uczestniczki Miss Fitness to już istni faceci z gumy (nie z gumą;).

              P.S.
              Jesteś trenerką fitness?
    • maly.jasio marzenie... 09.04.14, 23:13
      mariuszg2 napisał:
      ona mowi:
      "i dupcie w górę i jedziemy !!!"


      miales taka ?
      powiedza mi - jak sie taka zdobywa ?
      • mariuszg2 Re: marzenie... 09.04.14, 23:25
        Janek! Zdobywa się szczyty górskie.... udało Ci się kiedyś wejść na jakikolwiek tatrzański dwutysięcznik zimą?

        Co do kobiet...nie warto sobie nimi zaprzątać głowy....za bardzo
        • fiigo-fago Re: marzenie... 09.04.14, 23:33
          mariuszg2 napisał:
          > Zdobywa się szczyty górskie.... udało Ci się kiedyś wejść na jakikolwiek
          > tatrzański dwutysięcznik zimą?

          Ja na Rysach byłem na sam szczyt. Ciężka sprawa gdy szlaku nie widać, bo przysypany świeżym śniegiem, a każdy krok grozi obsunięciem się okapu śnieżnego i pochłonięciem przez kilkusetmetrową przepaść. Za to duża frajda. :)
          Kobiety się zdobywa dużo łatwiej, za to jest to bardziej skomplikowane i groźniejsze dla zdrowia. ;))))
          • mariuszg2 Re: marzenie... 09.04.14, 23:43
            a ja mogę się też pochwalić plis?

            otóż byłem na Świnicy....tak.... w lutym... we mgle... byłem też później w czerwcu w słoneczny dzien.... jak nie było oblodzone... i pomyślałem..."głupi to ma zawsze szczęście"
            • fiigo-fago Re: marzenie... 10.04.14, 00:15
              W lecie to kompletnie inna perspektywa. Na Świnice czy Rysy wchodzą wtedy starsze panie, pieski, kilkuletnie dzieci, itd. :D Ale gdy szczyt jest oblodzony, ośnieżony, w chmurach (bo pewnie mgła to nie była, nie na tej wysokości, choć podobnie wygląda jak we gęstej mgle) – to zmienia całkiem perspektywę. Ale przeżycie jest (gdy się przeżyje :P). ;)
        • maly.jasio zimowe rozmarzenie... 10.04.14, 17:50
          mariuszg2 napisał:
          > Janek! Zdobywa się szczyty górskie.... udało Ci się kiedyś wejść na jakikolwiek
          > tatrzański dwutysięcznik zimą?


          - niee... zatrzymalem sie na Gubalowce i wzialem dwie porcje grzanego winska...
          bo pieronsko zimno bylo...
          ale widoki byly pikne, Panocku...

          Co do kobiet...nie warto sobie nimi zaprzątać głowy....za bardzo

          - glowy to wcale... viem...
          ale kasy i krocza - to staram sie pilnowac...
      • fiigo-fago Re: marzenie... 09.04.14, 23:28
        maly.jasio napisał:
        > miales taka ?
        > powiedza mi - jak sie taka zdobywa ?

        Ja swoją (dawno temu) na zajęciach o profilu artystycznym, bo takie miała zainteresowania, albowiem wbrew obiegowej opinii nie każda instruktora fitness to plastikowa slolara. ;)
    • shmu Re: Instruktorka klubu fitness 10.04.14, 07:34
      Ale w czym problem? Ze motywuje ludzi, w klubie fitness, zeby sie ruszyli? czy, ze forma nie grzeszy? Z jednej strony, to tylko fitness, masz ruszyc swoim przybytkiem bez wiekszej filozofii i zapewniam Cie, ze jak posluchasz jej to da to zadowalajace efekty. A po to wiekszosc ludzi chodzi na silownie.

      Z drugiej strony jak ma sie zwracac? `Niech uprzejmie raczy pani uniesc swoj tyl i elegancko wprawic go w ruch?`

      No i... nie podoba mi sie, ze oceniacie po zawodzie, ze musi byc glupia. Moze jest poprostu niezbyt pewna siebie. Ile znacie idiotow, ktorzy sa bardzo dobrze wyksztalceni i na wysokich stanowiskach? Ja wielu... a ona jakas tam madrosc ma, jesli w ten sposob ludzie rzeczywiscie zaczynaja ruszac zadkiem.
    • po-trafie Re: Instruktorka klubu fitness 10.04.14, 10:56
      mieszkalam z instruktorka spinningu, fitness i personalna trenerka.
      Na zajeciach byla taka jak mowisz,
      prywatnie - no taki przyjemny miekki pluszak o oczach cielatka.

      To jest swiat ktory kreci sie dookola kalorii, usmiechow, snu i sauny, interwalow. Siedzisz na silownie cale dnie, bo najwiecej zajec i klientow jest od 6 do 9 rano i pozniej od 17 do 20.
      Zeby byc na 6 gotowy, wstajesz o 5, wiec chodzisz spac o 21-22.
      Sluchasz caly dzien pop muzyki, bo to puszczaja na silowniach. Skupiasz sie na usmiechach i pozytywnych komentarzach 'tak trzymac' 'dasz rade' 'mysl o sukcesie'. Sluchasz ludzkich historii i odpowiadasz 'bedzie dobrze, glowa do gory'.

      Stresem w pracy jest klientka, ktora mimo treningu upiera sie jesc 800kcal dziennie.
      Albo obgadujaca cie kolazanka.
      Albo kolega wciskajacy sie ze swoimi zajeciami w Twoje ulubione godziny.

      Takie hermetyczne troche zycie, zamkniete wsrod podobnych ludzi, podobnych informacji, podobnych zmartwien. Blyszczyk na usta 5 razy dziennie :-)
    • doral2 Re: Instruktorka klubu fitness 10.04.14, 20:05
      mariuszg2 napisał:

      > kim jest?
      >
      > zwykle nienaganna sylwetka, nie wyparzona gęba, wydziera się na ćwiczących "tem
      > po!! hop!..i podskoki! wyżeeej!!!!, raz, raz!!!...opa!!! no ruchy!!!" ludzie je
      > j za to płacą...
      >
      > Jak ona to robi?
      >
      > a już mnie krew zalewa jak pomiata tymi na rowerkach...."i dupcie w górę i jedz
      > iemy !!!"
      >
      > Moim zdaniem w domu musi być potulną szarą myszką oddaną swojemu PiW... co wy n
      > a to?.."

      jakby im to nie pasowało, to by nie płacili i nie chodzili na te zajęcia.
      proste jak drut.
      wniosek z tego taki, że tobie to nie pasuje, więc nie płacisz i nie chodzisz.

      ps. jak tam twoje BMI?
    • akle2 Re: Instruktorka klubu fitness 10.04.14, 20:22
      U mnie był pan instruktor, ach jak on tym tyłeczkiem...
Pełna wersja