liisa.valo
10.04.14, 11:41
Słuchajcie, jak to właściwie jest z tym sportowym stylem życia.
Zawsze wszyscy wokół mi powtarzali, że najgorzej jest na początku, przy wstępnym zasiedzeniu, wejść w rytm treningowy. Zapewniano mnie, że po pierwszym tygodniu, wprost nie można bez aktywności fizycznej żyć.
Postanowiłam popracować trochę nad sobą - nie na wiosnę, tylko tak po prostu: żeby wbić się w kiecki, w które się nie wbijam, żeby lepiej wyglądać, żeby lepiej się poczuć. Problem w tym, że mimo upływu dwóch tygodni nie czuję się lepiej, nie weszło mi to w nawyk, a podobno powinno już po tym czasie. Strasznie się do tego zmuszam i marzę, żebym już nie musiała tego robić. Zdaję sobie sprawę, że to droga donikąd. Czy jest sposób, żeby przezwyciężyć lenia w sobie?
Zdaję sobie sprawę, że zmuszanie się to droga krótka i donikąd.