byliście kiedyś sami jak palec

11.04.14, 12:40
w obcym dalekim miejscu, jw SAMI, w nowej pracy, jak długo i jak sobie poradziliście? Podzielcie się doświadczeniami bo ja się zaraz załamię i wykastruje mojego szefa, który jest święcie przekonany że mi strasznie pomaga.
    • wez_sie Re: byliście kiedyś sami jak palec 11.04.14, 12:59
      ja tak sie czuje tu na forum bo chyba juz nie mam zadnych tutaj przyjaciol :/
    • naiwnababa12 Re: byliście kiedyś sami jak palec 11.04.14, 13:05
      A czemu jestes zupelnie sama? I dlugo to juz tak trwa? Moze zapisz sie na jakis kurs hobbystyczny po pracy, nie wiem, szycie sukien czy robienie bizuterii czy co tam akurat lubisz I poznasz ludzi bliskich sobie mentalnie, ktorzy beda nadawac na tych samych falach :)
      Ja kiedys bylam w takiej sytuacji, jak wyjechalam z Polski. Ale dla mnie to byla przygoda, bylam mloda I zdeterminowana, zapisalam sie na studia (uniwersytet to jest najlepsze miejsce na nowe przyjaznie, tak wynika z mojego doswiadczenia:) I tak poznalam fajnych ludzi, z ktorymi spedzalam czas po pracy, a potem to juz tak sie sie wszystko normuje I coraz wiecej ludzi w twoim zyciu I czujesz sie, jak w domu... Pewnie prosciej napisac, niz wykonac, ale musisz sprobowac wyjsc do ludzi :) O ile oczywiscie nie mieszkasz gdzies w kosmosie albo na jakiejs stacji badawczej w srodku pustyni:) pozdr! :)
      • ksionzka Re: byliście kiedyś sami jak palec 11.04.14, 13:18
        eee, spokojnie na razie jest w Pl i jest mi dobrze ale szef mnie wysyła na pół roku poza granice samą!!!! do obcego miejsca, obcych ludzi a tych ludzi tam będzie najpierw malutko a potem cała masa.
        Takie życie to nie dla mnie. Jak byłam młoda to tez tak sobie wyjeżdżałam i nawet nie sama bo z bratem, kuzynem, kuzynką, koleżankami, kolegami a mimo to nigdy jak w domu się nie czułam.
        • naiwnababa12 Re: byliście kiedyś sami jak palec 11.04.14, 14:01
          ksionzka napisał(a):

          > eee, spokojnie

          ???

          Mysle, ze wymyslasz:) Jak nie chcesz, to nie jedz. A jak zdecydujesz sie pojehac, to traktuj to jak okazje do rozwoju I wykorzystaj ten czas pozytywnie.

          Myslalam, ze naprawde masz jakis powazny problem egzystencjalny, dlatego w ogole napisalam :) A Ty tylko tak sobie piszesz, ze szef Cie wysyla na pol roku zagranice... Polakowi zawsze zle. Jak w pracy nie moga sie rozwijac, to zle, a jak moga, to tez nie dobrze :)
          Pozdrawiam.
          • ksionzka Re: byliście kiedyś sami jak palec 11.04.14, 14:08
            ok, powiem mu że nie jadę i będę się utrzymywać ekologicznie z powietrza. :D Bo w pracy to jest tak że sobie wybierasz co chcesz a czego nie, szefowo mówisz co chcesz a czego nie a on z chęcią słucha i przystaje. Tak i zapomniałam, ze na tym forum przeprowadzka i praca to kwestia pstryknięcia palcem. :D A tak naprawdę po prostu łatwo się mówi. A pół roku poza ośrodkiem mojego życia mnie nie bawi i nie musi bawić i cieszyć.
            A spokojnie znaczyło..wyobraźnia za daleko poszła i nie w tę stronę i tyle :P
            • naiwnababa12 Re: byliście kiedyś sami jak palec 11.04.14, 14:26
              W pracy nie musisz sie na wszystko zgadzac. Jesli zgodzilas sie na takie wyjazdy polroczne jeszcze jak Cie zatrudniali, to nie masz wyjscia teraz. Ale jesli sie nie zgadzalas, a szef Cie prosi teraz, to 1) jedziesz I rozwijasz sie, uczysz sie jak najwiecej I popychasz kariere do przodu lub 2) nie jedziesz z powodow osobistych, bo niewolnikiem nie jestes, tkwisz w tej firmie w tym samym miejscu I cieszysz sie zyciem rodzinnym :)

              A tak poza tematem, to brzmisz dosc defensywnie I zaczepnie. Ja tylko chcialam grzecznie pomoc, nie atakowalam Cie, a Ty sie rzucasz do mnie z niby to ironia. Nie wiem, czy ktos Ci to juz mowil :) Moze to tylko na forum, nie wiem. To zachowanie pasuje troche do tego watku o agresji Polek, tak mi sie skojarzylo. W kazdym razie, jakakolwiek bedzie Twoja przyszlosc, zycze powodzenia. Te 6 miesiecy to moze byc niezla przygoda :)

    • lenka.magdalenka Re: byliście kiedyś sami jak palec 11.04.14, 13:10
      zajmij się robota a nie wymyślasz ;)

      ---
      walczę z własnymi pragnieniami...
    • obrotowy Ale chyba nie jest to najgorsza mozliwosc ? 11.04.14, 13:25
      ksionzka napisał(a):
      > w obcym dalekim miejscu, jw SAMI, w nowej pracy,


      Ale to chyba nie jest to Islandia i praca przy skrobaniu ryb ?
      - A mimo to kilka tysiecy Polakow jakos sobie z tym radzi i nie widze tu nigdzie ich skarg na foro...
      • ksionzka Re: Ale chyba nie jest to najgorsza mozliwosc ? 11.04.14, 13:38
        Aha czyli piszesz mi o tym żeby mi dać do zrozumienia ze mogło być gorzej bo nie sa to ryby w Irlandii? Pocieszające..
        Jakoś sobie radzą bo może i tak to jest lepsze to niż to co mieli, nie znaczy to że nie skarżą się bo jakby nie patrzeć emigracja ZA chlebem to dosyć ciężki i nie łatwy temat. Może poszukaj na forum emigracja ale lepiej pogadaj z tymi co na rybach w Szkocji robią i nie siedzą na foro. :P

        a tak przy okazji ja też pewnie JAKOŚ sobie poradzę, przecież nie pisze że skocze z mostu ale jakoś mnie to nie pociesza bo jakoś to za mało.
        • obrotowy czytaj uwazniej, Zlotko. 11.04.14, 13:44
          ksionzka napisał(a):
          > Aha czyli piszesz mi o tym żeby mi dać do zrozumienia ze mogło być gorzej bo ni
          > e sa to ryby w Irlandii? Pocieszające..


          czytaj uwazniej, Zlotko. - O Islandii pisalem.
          W Irlandii, to mozesz po pracy pojsc na spacer do pieknego parku i sie zrelaksowac,
          a w Islandii to zieleni i parkow, nietu :)
          • ksionzka Re: czytaj uwazniej, Zlotko. 11.04.14, 13:48
            Ale ryby sa i w Irlandii i Islandii i Szkocji. Chcesz możesz jechać a potem odpiszesz mi na posta bo prosiłam o podzielenie się doświadczeniem Swoim własnym. Niekoniecznie o rybach czy truskawkach ale może być.
            • obrotowy Re: czytaj uwazniej, Zlotko. 11.04.14, 14:02
              ksionzka napisał(a):
              bo prosiłam o podzielenie się doświadczeniem Swoim własnym.

              Voila:
              Jezeli sie chce czegos w zyciu - to sie zaciska zeby i do przodu.
              Albo rezygnuje - jezeli to ponad sily...
              • ksionzka Re: czytaj uwazniej, Zlotko. 11.04.14, 14:09
                Fajne ale wszystko ma swoje konsekwencje wiesz.
                • obrotowy Re: czytaj uwazniej, Zlotko. 11.04.14, 14:17
                  ksionzka napisał(a):
                  > Fajne ale wszystko ma swoje konsekwencje wiesz.


                  Gdy sie nie ma opcji wyboru miedzy dobrym - a jeszcze lepszym...
                  To zawsze ma sie opcje wyboru miedzy zlym - a jeszcze gorszym...

                  I wybiera zazwyczaj mniejsze zlo...

                  - Nie viesz ?
                  • arista80 Re: czytaj uwazniej, Zlotko. 11.04.14, 14:37
                    Poczucie całkowitego osamotnienia miałam jakieś 12 lat temu, gdy wyjechałam na styepndium do innego kraju. Sama składałam podanie, czekałam z utęsknieniem na wyjazd, a jednak po przyjeździe przez pierwsze dni było mi źle. Nikogo nie znałam, na uczelni burdel, nikt nic nie wiedział, potem wracałam do domu, gdzie przez pierwsze dni mieszkałam sama. Na szczęście sytuacja dość szybko zaczęła się zmieniać. Zaczęłam poznawać ludzi, do mieszkani dołączyli inni współlokatirzy, coraz więcej obowiązków na uczelni i jakiś miesiąc potem uczucie osamotnienia odeszło precz. Z perspektywy czasu myślę, że też mi dobrze zrobił taki przymus liczenia tylko na siebie. Tak więc myślę droga autorko, że jakby nie było krzywda raczej nie będzie ci się dziać. Po prostu najgorsze są pierwsze dni, bo trzeba się zaaklimatyzować. A potem człowiek przyzwyczaja się do otoczenia, poznaje nowych ludzi, wkręca w rytm i jakoś leci.
    • piataziuta Re: byliście kiedyś sami jak palec 11.04.14, 14:51
      Ja w sumie jestem praktycznie sama jak palec, tylko nie w nowym miejscu, a w starym. Od kiedy? Od mniej więcej poltora roku, od kiedy zmieniłam faceta i część solidarnych z poprzednim się ode mnie odwróciła, a za resztą sama z rozpędu spaliłam mosty.
      Facet też ma mnie w dupie, wiec wkrótce pojedziemy na jednym wózku. :)

      Nowe miejsce to przecież źródło nowych znajomych, musisz ich tylko poznać.
    • berta-death Re: byliście kiedyś sami jak palec 11.04.14, 15:02
      Podobno wszystkie niemowlęta i małe dzieci są same jak palec, więc można zaryzykować stwierdzenie, że każdy kiedyś był sam jak palec. Może trzeba sobie przypomnieć jak sobie wtedy z tym radził?
    • lled Re: byliście kiedyś sami jak palec 11.04.14, 15:40
      historia mojego zycia!
    • czoklitka Re: byliście kiedyś sami jak palec 11.04.14, 18:41
      Byłam kilkukrotnie. Świat się od tego nie zawalił, a i dość szybko dało się zasymilować. Nie wiem, czego się tak obawiasz, nie masz przecież pięciu lat.
    • shmu Re: byliście kiedyś sami jak palec 11.04.14, 22:01
      Po ostatniej przeprowadzce, w drugim tygodniu tez mi bylo smutno. Wiec byl wybor albo siedze w domu i sie uzalam albo za cos sie zabiore. Cos takiego, zebym nie mogla sie doczekac, zeby wyjsc z pracy i zaczac to robic. W moim przypadku to bylo przygotowanie do biegu, dluzszego niz zawsze, wiec prawie codziennie cos musialam w zwiazku z tym zrobic. Wyszlo na dobre i bylam bardzo zadowolona. Druga rzecz to jedzenie, lazenie po supermarkecie i probowanie nowych smakow, i gotowanie. Ciasta nosilam do pracy. Zyskalam dwa tematy do rozmow z ludzmi, ktorych nie znalam i poznalam kogos, kto tez biegal.
      Zwiazek na odleglosc nabral znow rumiencow.
      Fajnie jest miec troche czasu samej :)
    • thelma333.3 Re: byliście kiedyś sami jak palec 12.04.14, 10:31
      jak najbardziej, i spokojnie da sie przezyc; jesli chodzi o prace, to pierwsze 3 miesiece byly najtrudniejsze, bo ja nawet wsparcia od szefa nie mialam; a jesli chodzi o zycie towarzyskie, to trzeba wychodzic do ludzi, zeby poznawac nowych, po prostu; zawsze sie cos znajdzie, tylko trzeba troche poszukac; dasz rade! pozdro
Pełna wersja