dopracowanywkazdymcalu
14.04.14, 22:08
Jeśli mowa o tych po 30 zauważyłem taka prawidłowość:
Panuje bzdurne przekonanie ze z kobieta trzeba gdzieś wyjsc , spędzić z nią czas, restauracja, pub itd itp.
Ostatnie lata mam całkiem odwrotne doświadczenia. Np ostatnia. Poseksowalismy się ze 2 razy to sobie mysle:" no to wezmę kobite na kawę choc. W sumie to wypada"
przyjechałem po nią ze na kawę jedziemy. A ta zdziwiona. Siedziała na tej kawie stukajac palcami po stole. No to nawet nie dopilismy ale widzę jej minę i mowie: no to jedziemy gdzieś gdzie będziemy sami. I dopiero wtedy radością na jej twarzy.
Jakaś wcześniejsza. Mężatka. Spotkaliśmy się parę razy na hotelu. Za którymś razem mowie: to choć na kawę gdzie. A ona ze nie. No i na hotelu się pyta po co na kawę chciałem jechać. To jej mowie ze tak tylko w kolko na hotel od razu. Czasem można dla odmiany. I ona na to:" to ze mną nie trzeba tak cudowac". I parę innych przykładów. Babki z wlasnym mieszkaniem to już calkiem mają w tym pofajdane. Niby coś mówią ze gdzie by pojechały itd. Ale jak co do czego to i tak najlepiej zawsze pasuje żeby do niej przyjechać. Nie koniecznie sex ale samo to ze nie chce jej się akurat wyjść bo pogoda nie taka, bo to bo tamto.
Wy też tak macie?