kobieta w nieformalnym zwiazku a kościół

IP: *.bialystok.cvx.ppp.tpnet.pl 19.08.04, 22:37
Nie tylko w dzisiejszych czasach kobietay są w związkach niesakramentalnych.
Kobieta współczesna wierząca ma problem-bycie w takim związku jest potępiane
przez kościół. Bywa, że będąc u spowiedzi i szczerze wyznając grzechy
potrzebuje wsparcia duchowego, a kończy się to potępieniem i brakiem
rozgrzeszenia. A przecież Bóg jest miłosierny i kobieta ma prawo kochać i być
kochaną, ma prawo upadać i wstawać. Zdaję sobie sprawę, że różni są
spowiednicy i tak jak w każdej profesji tak i tu są prymitywni i głupi
ludzie. Jeżeli spotkałaby Cię taka sytuacja [upokorzenie przy konfesjonale],
co byś zrobiła? Czy uważałabyś, że nie masz naprawdę wstępu do kościoła,
zanim nie uregulujesz tych spraw pt małżeństwo]? Czy szukałabyś innego
spowiednika? Czy pomijałabyś grzech cudzołóstwa przy spowiedzi, twierdząc, że
to przecież jest teraz powszechne?
    • Gość: defra Re: kobieta w nieformalnym zwiazku a kościół IP: 62.233.169.* 19.08.04, 23:01
      bardzo ciekawi mnie ten watek i to jakie padna tu odpowiedzi, gdyz ja mam
      podobny dylemat i powiem szczerze ze nie mam konkretnego zdania.Pozdrawiam
    • janella Re: kobieta w nieformalnym zwiazku a kościół 19.08.04, 23:12
      to był dla mnie problem;
      napiszę szczerze, i tak mnie nikt nie pozna;
      pierwsza sprawa: jak ma spowiadać się z czegoś, czego nie żałuję i nie
      postanawiam poprawy?????????
      druga sprawa: w swojej naiwności zdecydowałam sie pójśc z tym do księdza, po
      naświetleniu sytuacji (normalny zwiazek dwojga ludzi, kilka lat razem, nauka,
      jeszcze bez rozmów o przyszłości)i usłyszałam pytanie, czy nie możemy się w
      koncu pobrać ...
      a przeciez nie o to mi chodziło ...
      innym razem było gorzej, trafiłam do ksiedza, który kazał mi sie zastanowić,
      czy jestem córka Kościoła i takie tam, było to przykre;
      potem rozmowy z moim partnerem i jakos sobie poradziliśmy; nie chodzilismy do
      komuni a do spowiedzi to chyba tylko na święta i ja przestałam ten mój problem
      traktowac jako grzech, po prostu;
      ale takie poczucie niesmaku po tym wszystkim pozostało;
      a potrzebowałam rozmowy;
      potem spotkałam bardzo mądrego młodego ksiedza, ale już nie zawracałam nikomu
      głowy tamtymi sprawami;
      nie przejmuj się; zycie jest zbyt piekne;
      wprawdzie nie wiem, co Panu Bogu jest miłe, ale lepiej jak sie ludzie kochaja
      niz tłuką ...
      • Gość: jana Re: kobieta w nieformalnym zwiazku a kościół IP: *.bialystok.cvx.ppp.tpnet.pl 21.08.04, 07:22
        Dziekuję. mam te same dylematy. dziekuję za słowa wsparcia i w ogóle chęć
        rozmowy na ten temat.Pozdrawiam.
      • panidanka Re: kobieta w nieformalnym zwiazku a kościół 21.08.04, 09:37
        janella napisała:

        nie przejmuj się; zycie jest zbyt piekne;
        > wprawdzie nie wiem, co Panu Bogu jest miłe, ale lepiej jak sie ludzie kochaja
        > niz tłuką ...

        i tak POWINIEN do TEGO tematu podejśsć i KK
        nie wiem na jakiej podstawie JESZCZE KK uznaje, iż wwie lepiej co Bogu jest
        miłe od samego Pana Boga , nawet w Trójcy Przenajświętrzej.
        A już NIEOMYLNOŚĆ papieża w sprawach wykładni Pismaa jest kuriozum dla mnie nie
        do pojęciaa !!!

        daanka
    • niedzwiedziczka Re: kobieta w nieformalnym zwiazku a kościół 21.08.04, 09:14
      Odpowiedz sobie najpierw na pytanie, czego oczekujesz od Kościoła ?
      Nikt nie mówi, że do Kościoła należą tylko ludzie święci, którzy nie grzeszą, ale...
      No właśnie. Czy oczekujesz akceptacji wszystkich swoich decyzji? Nieformalny
      związek nie jest zgodny z zasadami wiary. Więc teraz to Ty musisz dokonać
      wyboru. Jeśli nie chcesz formalizowac związku - to przecież drzwi do kościoła
      są otwarte dla wszystkich, ale nie możesz przyjmować sakramentów. Jeśli
      chciałabyś przyjmować sakramenty - to zalegalizuj związek. Nie można mieć
      ciastka i zjeźć ciastka. Trzeba coś wybrać. A co stoi na przeszkodzie
      legalizacji Twojego związku? Bo to też jest ważne, czy są jakieś poważne
      przyczyny, czy po prostu na razie Wam się nie chce go legalizować. Widzisz,
      reguły sa jasne: staraj się żyć jak najlepiej, a nie, jak jest Ci najwygodniej.
      Myśląc w ten sposób - można zacząć się zastawiać, dlaczego nie wolno skłamać,
      jeśli to dla mnie korzystne, dlaczego nie wolno sobie czegoś "przywłaszczyć", co
      uważamy, że nam się należy, itd, itp. Życie nie jest takie proste. Życie to
      sztuka wyboru.
      • panidanka Re: kobieta w nieformalnym zwiazku a kościół 21.08.04, 09:41
        niedzwiedziczka napisała:

        > Odpowiedz sobie najpierw na pytanie, czego oczekujesz od Kościoła ?
        > Nikt nie mówi, że do Kościoła należą tylko ludzie święci, którzy nie grzeszą,
        a
        > le...
        > No właśnie. Czy oczekujesz akceptacji wszystkich swoich decyzji? Nieformalny
        > związek nie jest zgodny z zasadami wiary. Więc teraz to Ty musisz dokonać
        > wyboru. Jeśli nie chcesz formalizowac związku - to przecież drzwi do
        kościoła
        > są otwarte dla wszystkich, ale nie możesz przyjmować sakramentów.

        to Katechizm Kościoła Katolickiego tak mówi


        > Jeśli
        > chciałabyś przyjmować sakramenty - to zalegalizuj związek. Nie można mieć
        > ciastka i zjeźć ciastka.

        i z taką postawą brać ślub ww kościele?
        przecież wtedy jest TO zaparciem sięe wwiaary aa ....trzymaniem się tradycji


        >Trzeba coś wybrać. A co stoi na przeszkodzie
        > legalizacji Twojego związku? Bo to też jest ważne, czy są jakieś poważne
        > przyczyny, czy po prostu na razie Wam się nie chce go legalizować. Widzisz,
        > reguły sa jasne: staraj się żyć jak najlepiej, a nie, jak jest Ci
        najwygodniej.
        > Myśląc w ten sposób - można zacząć się zastawiać, dlaczego nie wolno skłamać,
        > jeśli to dla mnie korzystne, dlaczego nie wolno sobie czegoś "przywłaszczyć",
        co
        > uważamy, że nam się należy, itd, itp. Życie nie jest takie proste. Życie to
        > sztuka wyboru.

        DOKŁADNIE TAK ja też uważam

        danka
    • panidanka Re: kobieta w nieformalnym zwiazku a kościół 21.08.04, 09:32
      Gość portalu: jana napisał(a):

      > Nie tylko w dzisiejszych czasach kobietay są w związkach niesakramentalnych.
      > Kobieta współczesna wierząca ma problem-bycie w takim związku jest potępiane
      > przez kościół. Bywa, że będąc u spowiedzi i szczerze wyznając grzechy
      > potrzebuje wsparcia duchowego, a kończy się to potępieniem i brakiem
      > rozgrzeszenia. A przecież Bóg jest miłosierny i kobieta ma prawo kochać i być
      > kochaną, ma prawo upadać i wstawać.

      tak
      Kobieta ma TEŻ prawo "u'padać" i "w'stawać"
      taak piszą nowe Pisma !!!

      danka
    • Gość: Nelka Re: kobieta w nieformalnym zwiazku a kościół IP: *.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 21.08.04, 09:40
      Jana, a owa Kobieta, o której piszesz, jest w związku z kosmitą, że jego prawo
      kościelne zupełnie nie dotyczy?

      Ten problem nie dotyczy tylko kobiet, ale LUDZI, którzy pozostają w związkach
      niesakramentalnych.

      Jeśli czujesz, że przynależysz do KRK, to staraj się żyć według zasad w nim
      panujących, a nie wymyślaj sobie nowe, Tobie wygodne. Napisz szczerze, z jakij
      racji masz żal do Kościoła, czy spowiedników? Z takiej, że Cię nie pogłaskali
      po główce i nie pochwalili wybranej przez Ciebie drogi? Zastanów się, do kogo
      właściwie masz pretensje?
      • panidanka Re: kobieta w nieformalnym zwiazku a kościół 21.08.04, 09:43
        Gość portalu: Nelka napisał(a):

        > Jana, a owa Kobieta, o której piszesz, jest w związku z kosmitą, że jego
        prawo
        > kościelne zupełnie nie dotyczy?
        >
        > Ten problem nie dotyczy tylko kobiet, ale LUDZI, którzy pozostają w związkach
        > niesakramentalnych.
        >
        > Jeśli czujesz, że przynależysz do KRK, to staraj się żyć według zasad w nim
        > panujących, a nie wymyślaj sobie nowe, Tobie wygodne. Napisz szczerze, z
        jakij
        > racji masz żal do Kościoła, czy spowiedników? Z takiej, że Cię nie pogłaskali
        > po główce i nie pochwalili wybranej przez Ciebie drogi? Zastanów się, do kogo
        > właściwie masz pretensje?


        chyba te pretensje to maają "wszyscy do wszystkich" :))))
        • Gość: jana Re: kobieta w nieformalnym zwiazku a kościół IP: *.bialystok.cvx.ppp.tpnet.pl 21.08.04, 21:52

          Dziękuję za głosy w dyskusji.
          Nie oczekuję głaskania po główce. Nie jestem już nastolatką, życie dało mi
          czasami nieźle w kość. 10 lat temu byłam zaręczona, był wyznaczony termin
          ślubu, plany na przyszłość, gromadka dzieci w planach. Ale zginął w górach. Nie
          mogłam się otrząsnąć. Ucieczką była praca. I stało się tak, że byłam
          wykształconą, inteligentną kobietą, perfekcjonistką w swoim zawodzie.
          Słyszałam „taka atrakcyjna, fajna dziewczyna i sama”. Nie interesowały mnie
          żadne przelotne związki, bo właśnie wiedziałam, że to niezgodne z nauką
          kościoła, pozatym bałam się kolejnego zaangażowania, nie wierzyłam w siebie,
          bałam się, że mogę kogoś skrzywdzić. W tym czasie oddalałam się i przybliżałam
          do kościoła, ale nie wpadłam w żadne przesadne tzw. modlenie się itd. Szukałam
          wytchnienia i uspokojenia w naukach kościoła, samej atmosfery, dźwięków
          organów; ganiłam siebie za to, że denerwują mnie takie szczegóły, jak brak
          odpowiedniego przygotowania kapłanów, zwykły brud w kościele, niektórzy wierni
          klepiący bezmyślnie pacierze rozglądający się wokół na odgłosy wchodzących. To
          samo ze spowiedzią- natchnęłam się –jak pewnie każdy-na spowiedników, którzy
          wysłuchali, pouczyli w sposób kulturalny. Nie oczekuję głaskania po główce.
          Przecież po to poszłam do spowiedzi, bo miałam wyrzuty sumienia. Związek, o
          którym napisałam dopiero „się zaczął”. Wreszcie pozwoliłam się „otworzyć” na
          drugiego człowieka, otrząsnąć, znaleźć czas dla siebie i swoich emocji, które
          tak skrzętnie potrafiłam ukryć. Znamy się rok czasu, nie mieszkamy razem, seks
          pojawił się miesiąc temu. Jakoś źle słuchałam nauki kościoła na lekcjach
          religii itd., skoro w swojej naiwności [a pewnie i głupocie i zwykłej
          niewiedzy] myślałam, że skoro mam takie wyrzuty sumienia z powodu seksu to mogę
          przystąpić do spowiedzi. Z niektórych głosów w dyskusji wynika, że nie mam
          prawa do sakramentów. Do sakramentu pokuty też? Rzeczywiście, nie powinnam
          otrzymać rozgrzeszenia. I już wiem, co tak naprawdę mnie zraniło-sposób, w jaki
          mnie potraktował spowiednik. Jest tak, że jestem wrażliwą, kulturalną kobietą i
          oczekuję tego również od innych, a od ludzi kościoła w szczególności. Tymczasem
          usłyszałam płytką reprymendę, w której znalazło się coś o tym, że powinnam
          zmusić go do ślubu, że staję się pośmiewiskiem, bo oto wszyscy wezmą mnie na
          języki. Może bym tak tego nie przeżywała, gdybym nie miała doświadczenia z
          innymi spowiednikami, którzy wykazali się dużą kulturą, inteligencją i zwykłą
          mądrością. Od takich chciałabym usłyszeć naukę i uzasadnienie braku
          rozgrzeszenia, ale stało się jak się stało. Rzeczywiście, powinnam o tym
          porozmawiać z moim mężczyzną.
          Dziękuję jeszcze raz za głosy w dyskusji. Temat, jak widać, nie cieszy się
          popularnością. Czyżby nie było kobiet o podobnych dylematach? Właściwie nie
          dyskutuje się o tym w żadnych czasopismach tzw. babskich, czy młode dziewczęta
          mają takie problemy, jak ja –zbliżająca się do czterdziestki niedouczona
          kobieta? Pozdrawiam serdecznie.
          • Gość: Woda Re: kobieta w nieformalnym zwiazku a kościół IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.08.04, 22:10
            Nie cudzołóż - nie wchodź do CUDZEGO łóżka, nie wódź na pokuszenie cudzego meża
            cudzej żony. Węzeł małżeński nakłada na nas jeszcze jeden obowiązek - nie
            wychodź do cudzego, innego niz małżeńskie łoża.

            Nie wiem czy mam rację, ale wygląda na to że osoby wolne, nie tkwiące w innych
            związkach ani w małżeństwie mogą się kochać, bo nikogo tym nie ranią, nikogo
            nie zdradzają, nie cudzołożą. To jest ich własny związek, własno łoże (że tak
            to ujmę).

            Inna sprawa że Wg. KRK seks powinien być uprawiany zwłaszcza w celach
            prokreacyjnych, ale to jest już wytwór wyobraźni teologów, a nie nauka
            Chrystusa.

            Jeżeli masz wyrzuty sumienia, ale nie ma mocnego postanowienia poprawy to taka
            spowiedź jest namiastką, tombakiem, niczym prawdziwym. Przyjęłabym taką
            postawę, że się nie spowiadam z czegoś czym nikogo nie krzywdzę (komu mam niby
            odprawić zadośćuczynienie za grzech? jak ukradnę to mam oddać), nie jest to
            grzech smiertelny przecież. ?
          • niedzwiedziczka Re: kobieta w nieformalnym zwiazku a kościół 21.08.04, 23:24
            Widzę, że pytasz i szukasz, a to bardzo dobry znak. Dlatego też pytałam jakie są
            pwody tego, że związek jest niezalegalizowany. bo inaczej wygląda sprawa, jeśli
            para żyje ze soba kilka lat, a o slubie myśli raczej abstrakcyjnie, a inaczej
            jeśli dopiero się poznali i po prostu ich "poniosło". Oczywiście, że masz prawo
            do sakramentu pokuty. Znasz także warunki rozgrzeszenia - zaprzestać działania,
            które powoduje grzech. Tutaj faktycznie mógłby Ci pomóc jakiś dobry spowiednik.
            A Ci są bardzo różni, bo sama trafiałam na różnych.
            Jeśli nadal masz wątpliwości - wstąp na portal www.mateusz.pl i zadaj pytanie.
            Myślę, że dostaniesz odpowiedź (ja miałam kiedyś problemy rodzinne i dostałam
            maila z bardzo mądrą odpowiedzią).
            Pozdrawiam.
            • reniatoja Re: kobieta w nieformalnym zwiazku a kościół 21.08.04, 23:59
              Niedzwiedziczko, jako ze znasz sie na rzeczy, zapytam Cię jako pewnego
              autorytetu w tym temacie. Jest para - on po rozwodzie, jeden sym, ona tez po
              rozwodzie, dwoje dzieci. Oboje po slubach koscielnych, wiec rozwody tylko
              cywilne. Ona przeszła przez piekło życia z pijakiem, który ją maltretował, on
              miał zonę hazardzistkę i małą kurewkę. Spotkali się osiem lat temu, bardzo
              ostrożnie, zwłaszcza ona, decydowali się na bycie razem. W końcu wzięli slub
              cywilny. S a jedną z najbardzij udanych par, jakie znam. Ale ona cierpi z tego
              powodu, ze nie może przystepować do sakramentów, że na I komunii swoich dzieci
              nie mogła pojść do komunii, że nie wie, czy przez to, że dzisiaj jest
              szcześliwa, kiedyś nie przyjdzie jej płacić wiecznym potępieniem. O rozstaniu
              nie ma mowy, kochają się i chcą byc na zawsze razem, są jak te dwie padujące do
              siebie połówki, o życiu w celibacie tez raczej nie może być mowy, jako, że on z
              kolei nie robi sobie żadnych wyrzutów z tego tytułu, że to tylko ślub cywilny;
              w jego wyznaniu dopuszcza się trzykrotne małżeństwo kościelne zresztą, więc on
              nie ma wg swojego koscioła nawet żadnego problemu - mógłby się z nią ożenić. No
              ale ona jest katoliczką i wiadomo, że nie wyjdzie drugi raz za mąż. Ona chodzi
              regularnie do kościoła, jest wierząca, nie przyjmuje komunii. W chwilach, gdy
              tego potrzebuje idzie do spowiedz ze swiadomością, że nie może otrzymac
              rozgrzeszenia.

              Tak opisałam Ci to wszystko, może wiesz, jaka jest jej sytuacja w myśl nauki
              Krk, bo nie chce mi się wierzyc, żeby taki konkubinat był traktowany przez nasz
              Kościół na równi z życiem na tzw. kocią łapę dwojga ludzi, którym nic nie stoi
              na drodze do tego, by się pobrać.
              • niedzwiedziczka Re: kobieta w nieformalnym zwiazku a kościół 23.08.04, 19:18
                Myślę, że po pierwsze - mogłaby się zorientować, czy isnieje możliwośc uznania
                jej małżeństwa za nieważne. Alkoholizm jest chorobą. nie wiem, jak wyglądała
                sytuacja, czy on pił wcześniej, czy dopiero po ślubie. Powinna się zapytać kogoś
                kto zna się bardzo dobrze na prawie kanonicznym.
                Jeśli okazałoby się, że nie ma takiej możliwości - to są duszpasterstwa dla
                ludzi żyjących w związkach pozasakramentalnych (rozwiedzeni, którzy chcą należec
                do Kościoła). Poradź jej, żeby zasięgneła opinii (np. na Mateuszu).
                A osobiście, to nigdy nie potępiam ludzi, którzy dokonują w życiu trudnych wyborów.
                Mnie irytują tylko osoby, które uważają, że to Kościół powinien dostoswywać się
                do nich, a nie na odwrót.
                • Gość: babka Re: kobieta w nieformalnym zwiazku a kościół IP: *.psych.lsu / *.psych.cm-uj.krakow.pl 23.08.04, 22:25
                  Dajcie spokój z tym unieważnianiem małżeństwa. To taka hipokryzja.
          • Gość: baba Re: kobieta w nieformalnym zwiazku a kościół IP: *.acn.waw.pl 23.08.04, 20:17

            Jesli nie mieszkasz z facetem, to jest pytanie, czy zalujesz bzykania i czy
            masz zamiar sie bzykac przed slubem.Jesli zalujesz, to jak najbardziej mozesz
            dostac rozgrzeszenie, dlaczego nie ?

            Jednak nie oczekuj, ze KK bedzie popieral konkubinat, mimo, ze nie krzywdzisz
            nikogo (nie rozbilas rodziny).
            Nie znaczy to jednak, ze masz byc traktowana jak tredowata, upadla kobieta,
            ktora trzeba sprowadzic na dobra droge.To Twoje zycie i maz prawo do szacunku
            wobec swoich decyzji.KK powinien byc otwarty dla takich osob jak Ty.
            Pisalam tu kiedys o mojej poboznej kuzynce, ktora przezyla 30 wspanialych lat
            udanego malzenstwa z rozwodnikiem, ktorego porzucila zona zanim w ogole poznal
            swa druga zone. Ona cierpiala nie mogac przystepowa do sakramentow, ale miala
            kontakt z pewnym madrym ksiedzem, ktory mial dla niej zawsze cieple slowo.
            Teraz jako wdowa, kuzynka w pelni uczestniczy w zyciu KK.Gdyby nie ten ksiadz,
            moze odeszlaby od wiary.
            Zycze Ci wspanialego zwiazku i jak najlepszyh kontaktow z duchowienstwem :-)
Pełna wersja