dopracowanywkazdymcalu
15.04.14, 13:42
Znam wiele samotnych po 30. Glowny temat to to ze ciezko znalezc faceta na stale. Sa albo zonaci, albo tacy co sie chwile pokreca i znikaja. To jest jedno z przeswiadczen ktore mozna wysnuc z rozmow.
Natomiast jest jedna sprawa ktora laczy te niemal wszystkie samotne. Kazda jedna interesuje sie jakims facetem dopiero jak jest lekko poza zasiegiem. Taki co widac ze zakochany, mocno do przodu cisnie, wydzwania smsuje zaprasza itd... tacy sa momentalnie spuszczani na drzewo i nieinteresujacy.
W moim skromnym ,mniemaniu jak facet wlasnie tak sie nie zachowuje, to nie ma szans go usidlic. Takie mam wrazenie ze kobiety zwykle z niezwykla perfekcja odtracaja tych rzeczywistych kandydatow na partnerow. I z jakims szustym zmyslem idealnie wyluskuja do zblizen tych, ktorych kazdy inny widzi ze z nimi nie ma przyszlosci. U tych wlasnie doszukuja sie szansy i za nia biegna.
Oczywiscie tlumaczenia ze nie ma chemi itd. Natomoast chemia jest zwykle tam gdzie jest niepewnosc. Wiec kolko sie zamyka
Czy wy nie macie takiego wrazenia? czy to tylko akurat przypadek ze mam akurat takie obserwacje. Ale szczerze jak slysze ze nie da sie znalezc faceta na stale to mi sie zawsze chce smiac.