dopracowanywkazdymcalu
16.04.14, 21:15
Jakiś czas temu miałem przypadek ze poznałem kogoś. Bzykalismy się parę razy i było wszystko ok. Po jakimś czasie odnowilismy kontakt. Ja chciałem znowu a ona nie. Trochę atakowalem ale jak było nie i nie to poznałem inna. I jakoś tak powiedziałem o tym tej pierwszej i się zaczęło. Zaczęły się wyzwiska ze zachowuje się źle. Ze ona doniesienia ze zdradzam. Ze moja zona powinna się o wszystkim dowiedzieć. Zaczęło się nękanie i jakieś szantaże. Nagle dowiedziałem się ze to ja jestem ten zły bo zdradzam żonę i ze powinna mnie spotkać kara za moje postepki. A jakoś jak z nią zdradzałem to nie było problemu? Od początku wiedziała że jestem zonaty i wtedy jej to nie przeszkadzało.
Ciekawe ile z was tutaj tych które moralizuja, sama ma na sumieniu grzechy.
no tak. Zapomniałem że jak kobieta nabroi to to nie "grzech" tylko: nastrój chwili, chwila zapomnienia, utrata kontroli .... czy jak to inaczej zwał. Nieważne.
Ale i tak jestem ciekaw ile z tych najbardziej oburzających się to prawdziwe święte.