Co robić?

17.04.14, 18:08
Hej. Mam duży problem życiowy i nie mam z kim o tym pogadać. :(. Mam prawie 26 lat, skończone studia, niezła prace (choć smieciowa umowa), pasje. Mam tez faceta. Tego samego od 5 lat. I z nim mam problem. Facet tez po studiach, pracuje w wolnym zawodzie, ma szanse na duża karierę. Prace dostał po znajomosci- tata mu pomógł ale kuz widać ze sobie radzi i zrobi karierę. Ja pochodzę z małego miasta, do tego przyjechałam na studia i zostałam. Wynajmuje z koleżanka mieszkanie. On jest rdzennym mieszkańcem tego dużego miasta, pochodzi z zamożnej rodziny, wciąż mieszka z rodzicami w ich willi (ma tam wydzielone dwa pokoje z łazienka), ma samochod do dyspozycji, ich gosposia mu sprząta, pierze, prasuje, je z nimi posiłki, kupują mu ubrania, sprzęt sportowy, jeździ z nimi na wypasione wakacje etc. Ze mną spotyka sie czasem wieczorem w tygodniu - nie za czesto bo ja mam swoje zajęcia, on dodatkowo jeździ na tenis czy kosza z kolegami. W weekendy spotykamy sie z reguły w sobotę wieczorem albo w niedziele, czasem u mnie nocuje. Tez nie w każdy weekend bo ja jeżdzę do rodziców a on czesto ma plany ze swoją rodzina - wyjeżdżają na weekendy, etc. On swoją pensje wydaje wyłącznie na przyjemności, paliwo i telefon, ja muszę za swoją sie utrzymać. On zapewnia, ze mnie kocha i wiąże ze mną swoją przyszłość. Jednak nawet na wakacje jeździ z nimi. Teraz on szuka mieszkania - rodzice chcą zeby sie usamodzielnił i kupują mu lokal i wyznaczyli kwotę jaka na to mieszkanie przeznacza. On chce w centrum, w najlepszej, zabawowej okolicy, wiec będzie to małe, kawalerskie mieszkanko dla jednej osoby. O wspólnym mieszkaniu nie wspomina. Ja chciałabym juz stabilizacji jakiejś, choćby zaręczyn, jakiejś, nawet odległej, dart ślubu, wspólnego życia. Moi rodzice tez powoli zaczynaja pytać co dalej. Ostatnio przy okazji tego mieszkania zapytałam czy nie zamieszkamy razem- jestem tez zmęczona współlokatorami, etc. Nie, on nie chce. Chce mieszkać sam, nacieszyć sie niezależnością, odpowiadać tylko za siebie. Była awantura, zadałam pytanie o wspólne zycie, zaręczyny. Wiem, błąd. Mieliśmy potem kilka tygodni kryzysu. Potem wróciło do normy. On dalej zapewnia, ze kocha ale mieszkać razem nie chce, a plany na wspólna przyszłość ma ale na razie mgliste i odległe. Meczy mnie to. Kocham go bardzo ale ile można czekać. Juz myślałam nawet o kontrolowanej wpadce ale on strasznie sie pilnuje o musialab chyba prezerwatywę przekłuć :(. Ma jakaś obsesje - moze dlatego ze ma bardzo dużo młodsze rodzeństwo - kilkanaście lat młodsze i wspoluczestniczyl od początku w jego wychowaniu. On jest z bardzo rodzinnej rodziny - wszystko robią razem, trzymają sie razem, razem spędzają czas. Mnie traktują uprzejmie, miło i z dystansem. Raz zaprosili mnie na urlop, pojechałam, było miło ale wiecej zaproszenie sie nie powtórzyło. Do domu do niego tez nie chodzę za czesto - on nie zaprasza a mnie sie głupio wpraszac. Moi rodzice go lubią i jak czase jedziemy razem to jest super ale powoli pytają o dalsze plany. Jego rodzice, jak juz mnie widza to sa sympatyczni, uprzejmi. Co robić? Jak go przekonać do dalszych kroków?
    • horpyna4 Re: Co robić? 17.04.14, 18:35
      Serio? Odpuść go sobie. Gość nie nadaje się do prawdziwego życia i zresztą wcale tego nie chce. I chyba sama widzisz, że dla Ciebie w jego planach życiowych nie ma miejsca.
    • po-trafie Re: Co robić? 17.04.14, 18:36
      Z moich doswiadczen wynika, ze w tym wieku wiazanie sie z facetem w tym samym wieku, to zazwyczaj blad.
      O ile facet nie jest wyjatkowo zainteresowany maniem rodziny, to spokojnie ma jeszcze 4-6 lat zeby zrobic sie 'gotowym'. Natomiast Twoj zegar biologiczny bije inaczej i jestes gotowa do dalszych krokow JUZ.

      Pytasz jak go przekonac do dalszych krokow.
      Moze ja cie spytam: a co jesli go przekonasz, a za 10 lat on bedzie wrzeszczal ze zmusilas go do zrezygnowania z najlepszych lat zycia albo ze przez Ciebie stracil beztroska mlodosc?

      Albo za 5 lat, ze nie byl gotowy, ze go to wszystko przytlacza, ze za szybko sie ustatkowal, ze sie dusi i nic z tego nie bedzie?
      Pospieszania kogos w tak waznych kwestiach nie jest dobrym pomyslem. Podobnie ze 'sztuczna wpadka'. Jesli ktos nie jest na cos gotowy i sam tego nie chce, to czy naprawde podstep lub inensywna namowa to fundament do szczescia?
      • zmeczonadogranic1988 Re: Co robić? 17.04.14, 19:00
        Wiem, ze naciskanie jest ryzykowne. Ale kocham go i on mnie tez (tak twierdzi). W trakcie tego kryzysu strasznie dużo myślałam i tęskniłam za nim okropnie. Nie wyobrażam sobie rozstania po pięciu latach. :(. Czasem mam nadzieje ze jesli zycie go zmusi do dorosniecia to zrozumie ze tak jest lepiej. :(
        • raohszana Re: Co robić? 17.04.14, 20:21
          Tak se tłumacz, tak se tłumacz i cierp jak składasz rozum na ołtarzyku "nie umję siem rozstadź".
        • po-trafie Re: Co robić? 18.04.14, 10:26
          Piszesz "ryzykowne" a ja Ci pisze, ze naciskanie kogos w waznych krokach zyciowych, to prawie pewna recepta na bardzo nieprzyjemne konsekwencje. Jesli nie dzis to za 5 lub 10 lat.

          Piszesz 'jesli zycie go zmusi', ale to nie zycie go ma zmusic, tylko TY chcesz go zmusic. Dla jego dobra, wbrew jego woli. Z jakiego powodu? 'Bo tak jest lepiej'.
          Dla kogo konkretnie jest lepiej?

          Robienie czegos wbrew komus nie ma nic wspolnego z tym, ze komus jest lepiej. Chcesz go do czegos zmusic bo TOBIE tak bedzie lepiej, bo TY tesknilas, bo TY sobie nie wyobrazasz...
          Jest to bardzo egoistyczne i ma niewiele wspolnego z miloscia.
        • facettt nic :) 18.04.14, 23:32
          zmeczonadogranic1988 napisała:
          Czasem mam nadzieje ze jesli zycie go zmusi do dorosniecia to zrozumie ze tak jest lepiej. :(

          jest dobrze.
          i lepiej byc nie musi.

          _____________________________
          lepsze - wrogiem dobrego.
    • soulshuntr Re: Co robić? 17.04.14, 18:59
      > Juz myślałam nawet o kontrolowanej wpadce ale on strasz
      > nie sie pilnuje o musialab chyba prezerwatywę przekłuć :(
      Skoro on tak sie pilnuje, to moze jego ojciec bedzie bardziej roztargniony. Takzewiesz, jabym szedl w te strone.
      • alpepe Re: Co robić? 17.04.14, 19:47
        super. Wesołych, soul!
      • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Co robić? 18.04.14, 09:13
        hehehe
        Bosko :D
    • alpepe Re: Co robić? 17.04.14, 19:45
      moja matka była 6 czy 7 lat z facetem. Z jednej strony wszyscy myśleli, że oni się pobiorą, z drugiej facet twierdził, że musi odpocząć po studiach. Nie uprawiali seksu (katoliczka), na wakacje jeździł, a jak z własnymi rodzicami, pisał wymyślne pozdrowienia, wiersze i życzenia. Galant. Moja matka ocknęła się w wieku 31 lat, bo w końcu zrozumiała, że nie doczeka się ślubu i dzieci z tym wiecznie młodym panem.
      Ocknij się i ty.
      Wiem, trzeba odwagi, ale ile można się łudzić. I nie próbuj brać pana na wpadkę.
    • maitresse.d.un.francais "Jego rodzice, jak mnie widzą, to są sympatyczni" 17.04.14, 20:02
      Informuję cię, że to niczego nie dowodzi.

      Po prostu zachowują się kulturalnie.

      A spodziewałaś się patrzenia spode łba?
      • maitresse.d.un.francais Re: "Jego rodzice, jak mnie widzą, to są sympatyc 17.04.14, 20:03
        A do meritum - pan jakoś nie rokuje, jeśli chcesz już go mieć.
    • ursyda Re: Co robić? 17.04.14, 20:07
      Ja bym mu dała nacieszyć się niezależnością.
      A sobie ułożyła życie.
    • headvig Re: Co robić? 17.04.14, 20:17
      > Co robić?

      zostawić wieczne bejby i poszukać kogoś poważnego
    • kadfael Re: Co robić? 17.04.14, 20:22
      Wiesz - jeżeli Ci wystarcza towarzystwo na imprezy, do kina itp. to sobie z nim jeszcze pobaluj przez najbliższe 5 lat. Jeśli jednak myślisz o założeniu rodziny - to z tego dzieci nie będzie. Szukaj gdzie indziej...
      • zmeczonadogranic1988 Re: Co robić? 17.04.14, 20:38
        Na pewno sytuacje pogarsza jego środowisko w pracy. Sami młodzi, zdolni, niezależni. Jemu to imponuje najwyraźniej. Szefowie dobrze po trzydziestce a nawet czterdziestce - wolni, żadnych zon, dzieci, kredytów we franku. Zycie to imprezy, wyjazdy, markowe ubrania, wypasione auta. Jak go przekonać ze prawdziwe zycie i szczęście jest gdzie indziej???
        • raohszana Re: Co robić? 17.04.14, 20:43
          Może on ma inną wizję szczęścia?
        • maitresse.d.un.francais Re: Co robić? 17.04.14, 20:54
          Jak go przekonać ze prawdziwe zycie
          > i szczęście jest gdzie indziej???

          Hm... Do tego to sam się przekona, jak go to niebywale firmowe towarzystwo z jakiegoś powodu w d... kopnie.

          Ale to może nie nastąpić, więc odpuść sobie pana.
        • engine8 Re: Co robić? 17.04.14, 21:15
          A czy Ty jestes czescia tego towarzystwa? Tzn jestes zapraszana na te wyjazdy czy imprezy przynajmniej od czasu do czasu czy tez chlopcy nie "woza drzewa do lasu"?

          "Jak go przekonać ze prawdziwe zycie i szczęście jest gdzie indziej??? "
          A czy on w ogole pyta Ciebie o zdanie i szanuje to co mowisz?

          Z tego co piszesz to wyglada ze On mowi Tobie ze Cie kocha poniewaz tego oczkujesz...nic wiecej... slowa nic nie kosztuja.
          Nie widac abys byla w jego zyciu nie tylko ta najwazniejsza osoba ale wogole wazna na ktorej mu zalezy.


          A kiedy dorosnie aby sie zwiazac i zalozyc rodzine - juz rodzice zadbaja o to aby to zrobil wg tego co oni beda uwazac za stosowne....
          Na razie jestes niegrozna, dostepna, dajesz mu cos tam kiedy tego potrzebuje..
          A jak uda Ci sie go wpuscic w ciaze to nie trudno przewidziec co bedzie - zostaniesz "splacona" i splawiona..

          • zmeczonadogranic1988 Re: Co robić? 17.04.14, 21:34
            Jeździ z kolegami z pracy i z szefostwem. Albo z rodzicami (tak, tak mieli go bardzo młodo wiec maja bardzo przyjacielskie układy - z ojcem surfują, z matką jeżdżą na deskę etc). Mamy z sobą wiele wspólnego - ja tak myśle. Muzyka, poczucie humoru, ja zawsze miałam na niego dobry wpływ - on ma tendencje do czarnowidztwa, rozkminiania rzeczywistości, ja jestem easy goong, optymistka i zawsze go wyciagalam z takich klimatów. Jego rodzina jest fajna, kulturalna, uprzejma ale bardzo trzymają sie razem, maja swoich przyjaciół i nie jest to dom tzw otwarty. Nie ma zwyczaju zapraszania mnie na np obiad. Ale jak ich nie ma - wyjeżdżają gdzieś to pomieszkuje tam i nie ma z tym problemu.
        • triss_merigold6 Re: Co robić? 17.04.14, 21:17
          Przecież to co ma w zasięgu ręki, to też prawdziwe życie - na tym etapie i w tym wieku.
          Twoja wizja szczęścia rozmija się z jego wizją.
        • sheep2 Re: Co robić? 17.04.14, 21:24
          yyyy, a gdzie jest? w kawalerce kupionej na 30 letni kredyt? w dziecku z "kontrolowanej wpadki"- cokolwiek to w ogól jest..? w pospolitości, szarości, narzekaniu, w znudzonej dziewczynie, co zamiast się rozwijać , korzystać z życia to marudzi o mitycznej stabilizacji? uwolnij tego chłopaka od siebie, bo naprawdę szkoda faceta.
          widać, że z różnych klas pochodzicie. mezalianse to się tylko w książkach udają ;-)))
        • best.yjka Re: Co robić? 17.04.14, 22:07
          > Na pewno sytuacje pogarsza jego środowisko w pracy. Sami młodzi, zdolni, niezal
          > eżni. Jemu to imponuje najwyraźniej. Szefowie dobrze po trzydziestce a nawet cz
          > terdziestce - wolni, żadnych zon, dzieci, kredytów we franku. Zycie to imprezy,
          > wyjazdy, markowe ubrania, wypasione auta. Jak go przekonać ze prawdziwe zycie
          > i szczęście jest gdzie indziej???


          Czytałaś za dużo baśni w dzieciństwie. Typowy schemat wcielony w podświadomość - "A potem żyli długo i szczęśliwie..." Chciałabyś królewicza, a Piotruś Pan się trafił.
          Żyjecie w dwóch różnych wszechświatach i wasze oczekiwania totalnie się różnią.

          Trzeba się obudzić i powiedzieć: "Dziękuję za miłe spędzone wspólnie chwile, ale Ja od życia oczekuję zupełnie czegoś innego."

          Masz 26 lat. Masz całe życie przed sobą. Twj pierwszy "poważny" związek nie wypalił. Bez problemu znajdziesz kogoś, kto ma podobne priorytety. I nie łap go na ciąże, bo tylko sobie strzelisz w stopę.
    • z_pokladu_idy Re: Co robić? 17.04.14, 20:39
      A czemu pytanie o swoje miejsce w planach pana uważasz za błąd? Chyba nie chcesz być jak taka mimoza z pokorą czekająca aż może w końcu oczekiwana Twoje i Twego królewicza się pokryją? Masz standardowy przykład mydlenia oczu, że kocha, ale cośtam cośtam. Daj sobie spokój, bo zostaniesz rasową kryzysową narzeczoną.
      Przykro mi, ale ta willa i wypasione wakacje nie dla Ciebie.
    • dopracowanywkazdymcalu Re: Co robić? 17.04.14, 21:08
      Musisz zacząć uciekać
      To może za tobą pobiegnie.
      A jak nie pobiegnie to znaczy ze i tak nie warto było czekać.
      • miau.weglowy bardzo madrze/nt 23.04.14, 22:57

    • system.tzw.edukacji Re: Co robić? 17.04.14, 21:51
      > On jest rdzennym mieszkańcem tego dużego miasta, pochodzi z zamożnej rodziny,
      > wciąż mieszka z rodzicami w ich willi (ma tam wydzielone dwa pokoje z łazienka),
      > ma samochod do dyspozycji, ich gosposia mu sprząta, pierze, prasuje, je z nimi
      > posiłki, kupują mu ubrania, sprzęt sportowy, jeździ z nimi na wypasione wakacje etc

      Słowem – bananowe dziecko. Życzę dużo zdrowia.
      • haneke_29 Re: Co robić? 17.04.14, 22:58
        No nie myślałam, że przyznam rację osobie, której gazeta płaci, ale dokładnie tak jest, to jest bananowy dzieciak. Z moich obserwacji wynika, że tacy raczej bardzo mało kiedy są fajnymi, mądrymi i wspierającymi mężami czy partnerami. Kwitną radośnie na łonie rodziny, którego to łona trzymają się kurczowo, bo rodzice dają na bananowe życie, zapewniają pracę, koneksje i generalne poczucie bycia lepszego sortu.
        • system.tzw.edukacji Re: Co robić? 17.04.14, 23:01
          > No nie myślałam, że przyznam rację osobie, której gazeta płaci

          A to co za pomysł!? o.0
          • haneke_29 Re: Co robić? 17.04.14, 23:10
            Udzielasz mega bzdurnych odpowiedzi prawie w każdym wątku plus reanimujesz wątki sprzed kilku lat a tym samym ruch na forum.

            Zlituj się i nie tłumacz się pokrętnie ani w żaden inny sposób.
            • system.tzw.edukacji Re: Co robić? 17.04.14, 23:39
              > Udzielasz mega bzdurnych odpowiedzi

              Udzielam takich odpowiedzi, jakie mi przyjdą akurat do głowy i czynię to wedle swojego gustu i fantazji. Do czytania nie zmuszam.

              > plus reanimujesz wątki sprzed kilku lat a tym samym ruch na forum.

              Oba (sic!) te wątki z niejasnych powodów były już na głównej, kiedy na nie odpisywałem.

              > Zlituj się i nie tłumacz się pokrętnie ani w żaden inny sposób.

              A dlaczego niby miałbym się litować i dlaczego właściwie odbierasz mi prawo do obrony? Nie po to od lat cyzeluję te posty jak głupek, żeby mi na podstawie domysłów zarzucano działalność agenturalną, i to za pieniądze. Odwołaj, coś napisała!
              • haneke_29 Re: Co robić? 18.04.14, 08:51
                Odwołaj, coś napisa
                > ła!

                Buehehe.

                Nie gorączkuj się tak. Tutaj takich kwiatków jak ty jest jeszcze co najmniej kilkoro.
                • system.tzw.edukacji Re: Co robić? 18.04.14, 09:02
                  > Buehehe.
                  > Nie gorączkuj się tak.

                  Będę się gorączkował, ponieważ mnie pomawiasz, i twój prymitywny rechot nie sprawi, że owe pomówienia staną się nagle prawdą. „Nie gorączkuj się” mi powie… trzeba przyznać, że w bezczelności możesz śmiało konkurować z Siergiejem Ławrowem.

                  Odszczekaj i przeproś, mówię!
                  • miau.weglowy Re: Co robić? 23.04.14, 22:59
                    przegapilam pojedynek?
    • czoklitka Re: Co robić? 17.04.14, 21:54
      >Juz myślałam nawet o kontrolowanej wpadce ale

      Jakim trzeba być łajdakiem, aby wpaść na taki pomysł...
      Na razie, to wychodzi na to, że to własnie Ty masz jakąś obsesję na jego punkcie. On na Twoim nie - więc z łaski swojej racz się z tym pogodzić i dać chłopakowi żyć po swojemu...
    • light_in_august Re: Co robić? 17.04.14, 22:00
      Macie inne priorytety w tym momencie. Ty już chcesz stabilizacji, on chce się jeszcze bawić - nie bardzo da się to połączyć. Jemu jest tak wygodnie - ma dziewczynę, a jednocześnie pełną wolność, zero zobowiązań, kasę od rodziców. Ile on ma lat? Jeśli tyle, co Ty, to właściwie mu się nie dziwię, że daleko mu do ustatkowania się... Zmuszać nie ma sensu, łapać na ciążę też nie, bo komu jak komu, ale Tobie na zdrowie to nie wyjdzie i będziesz żałować przez resztę życia.
      5 lat razem i spotykacie się czasem w tygodniu i czasem w soboty? Takie randkowanie Wam wystarcza? Tobie wystarcza? Bo jemu zdaje się tak...
    • przeciezwiadomo Re: Co robić? 17.04.14, 22:41
      Jesteś pewna, że jesteś jedyną opcją tego dzieciaka, którego nazywasz Twoim facetem?
    • behind_these_hazel_eyes Re: Co robić? 17.04.14, 22:45
      Byłam świadkiem sytuacji w odwrotnej konfiguracji... po 5 latach facet nie wytrzymał, powiedział dość... dziewczyna nawet nie zawalczyła i po dwóch latach wychodzi za mąż za innego... po prostu, przykro mi to pisać, ale NIE TY jesteś dla niego TĄ KOBIETĄ do ZWIĄZKU na CAŁE ŻYCIE...

      przykro mi... zakończ to, bo z roku na rok będzie trudniej...
    • system.tzw.edukacji [...] 17.04.14, 23:49
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • naiwnababa12 Re: Co robić? 18.04.14, 00:12
      Ciezko jest zakonczyc zwiazek po 5 latach, ale ja na Twoim miejscu bym tak zrobila. Dla mnie jednak wazniejsze byloby poczucie wlasnej godnosci i niezaleznosci, niz wzenienie sie do jego super rodziny ;) On zachowuje sie jak dzieciak, po co masz marnowac sobie nerwy na niego.
    • ursyda Re: Co robić? 18.04.14, 00:27
      Jeśli to prawda to, to są chyba najgorzej wydane pieniądze.
    • evolution_xxi Re: Co robić? 18.04.14, 09:35
      niestety ta sytuacja sie nie skonczy - jesli wyjdziesz za niego, to cale zycie bedziesz miec tak jak teraz - on w swoim swiecie, a Ty w swoim. Niewykluczone ze ten gosc to rozpieszczony ksiaze, jesli tak - to lepiej uciekaj jak najszybciej. Moja kolezanka sie rozwiadla z takim ksieciem, wlasnie z powodu rozpieszczenia przez rodzicow.
    • osmy_dzien Re: Co robić? 18.04.14, 23:26
      Trudno ci bedzie to zrealizowac, ale ODPUSC GO sobie. Im szybciej to zrobisz, tym lepiej dla ciebie. Wyraznie widac, ze jestes dla niego zabawka. Jak potrzebuje seksu czy poprzytulania, to przychodzi, potem ma cie gdzies. Szkoda twojego zycia.
      • facettt belkot... 18.04.14, 23:35
        zabawkami to bawilem sie gora... rok.
        a jezeli ktos bawi sie zabawka piec lat...
        to znaczy, ze nie chce sie zenic...
        (w danej chwili...)
        ale zabawki nie zamierza porzucac.
    • shmu Re: Co robić? 23.04.14, 13:31
      Co robic? Odejsc, jezeli po rozmowie czego chcecie od zycia w ciagu najblizszych lat, widzisz, ze sa to kompletnie inne rzeczy. Chlopak nie dojrzal do zakladania rodziny lub wrecz przeciwnie, dojrzal do stwierdzenia, ze rodzina to nie to, czego chce w zyciu. Tylko niech to powie i nie zawraca Ci glowy.

      Swoja droga, co za pomysl z ta wpadka - oszalalas? Pomijam moralna strone wrabiania kogos w cos czego nie chce. Dziecko to nie waluta przetargowa!!! Co bedzie nastepne? Spalisz dom rodzicow i jego i w ten sposob zapewnisz sobie, ze wprowadzi sie do Ciebie? jakis koszmar...
    • lorelailee Re: Co robić? 23.04.14, 13:58
      przechodzony zwiazek - jesli ty zn im nie zerwiesz teraz, to zmarnujesz kolejne pare lat u jego boku, aby przekonac sie ze z toba ani nie zamieszka ani sie nie zareczy, za to jak tylko sie rozstaniecie to w try miga znajdzie sie u jego boku panna, z ktora nie tylko zamieszka ale i wezmie slub.
      • lorelailee Re: Co robić? 23.04.14, 14:07
        aha, ze juz pomijam fakt- ze jak ja mialam 26 lat to ani mi w glowie byly kredyty na dom, dzieciaki, pieluchy i stala nudna praca. W tym wieku to sie czlowiek dopiero ma szanse wyszalec i pojezdzic po swiecie- studia skonczone, a wlasnie tych wszystkich lancuchow w postaci kredytow itd brak- wiec mozna korzystac z zycia.
        • adela38 Re: Co robić? 24.04.14, 05:21
          Problem w tym, ze jak jestes na umowie smieciowej i zieduzej pensji musisz sie utrzymac, a mieszkasz w wynajetym mieszkaniu z wspollokatorami to nie masz zbyt duzych mozliwosci na jakies szalenstwa. Pytanie tez o jakich szalenstwach mowa: przeciez mozna mnostwo fajnych rzeczy robic jako para malzenska- bawic sie, podrozowac itp. Tu problem jest w czyms innym. Ow chlopak ja lubi, nawet mowi, ze kocha ale to znaczy w jego ustach, ze lubi i ze ma ochote na seks. Nie jest jednak gotowy na dzielenie sie i poswiecenia, nie chce sie o nia troszczyc. Radzilabym jak najszybciej wziac go na dystans i odstawic (sie) od seksu - zaproponowac przyjazn- a samej zaczac szukac kogos kto zechce dla ciebie "gory przenosic" czyli byc razem na dobre i zle oraz wzajemnie sie wspierac.
          • lisia312 Re: Co robić? 25.04.14, 08:28
            lepiej otworzyć oczy teraz, niż po ślubie. To typowy Piotruś Pan, ale reszta, to już inna bajka, bez końca "żyli długo i szczęśliwie"...
    • noowaak Re: Co robić? 07.09.15, 11:54
      No nie mogę się oprzeć, ciąg dalszy tej historii forum.gazeta.pl/forum/w,898,158427953,158427953,Jestem_w_matni_Nie_wiem_co_dalej_.html
      Niech to będzie przestrogą dla innych mądrych pań, próbujących nawracać facetów na swoją wizję prawdziwego szczęścia...
      • czoklitka Re: Co robić? 07.09.15, 15:58
        hehehehehehe, i bardzo dobrze jej tak
        szkoda tylko tego dzieciaka
      • sqrwiel_z_godowa Re: Co robić? 07.09.15, 19:15
        Bardzo ciekawe. Dziewucha planowała kontrolowaną wpadkę ale to facet był niedojrzały. Teraz plany wprowadziła w życie ale w dalszym ciągu to facet jest wiecznym dzieckiem...
      • kino.mockba Re: Co robić? 11.09.15, 19:10
        noowaak napisała:

        > No nie mogę się oprzeć, ciąg dalszy tej historii rel="nofollow">forum.gazeta.pl/forum/w,898,158427953,158427953,Jestem_w_matni_Nie_wiem_co_dalej_.html
        > Niech to będzie przestrogą dla innych mądrych pań, próbujących nawracać facetów
        > na swoją wizję prawdziwego szczęścia...

        To musi być fake:/
    • znana.jako.ggigus czy to atak 07.09.15, 22:39
      trolla o skłonnościach masochistycznych? To taka podobna historia, jak u tej pani, co się musiała odchudzać.
      Do autorki: po prostu mu się nie podobasz.
Pełna wersja