związek...trudne decyzje...

23.04.14, 09:10
Witam, jestem rozwiedziona. Mój partner w trakcie rozwodu-kolejna-miejmy nadzieję ostatnia rozprawa w październiku. Poznałam go, gdy był już w trakcie rozwodu. Nasza znajomość jest b trudna. Ja jestem uległą osobą, nie lubiąca stawiać spraw na ostrzu noża,ale to co ostatnio się dzieje sprawia, że zastanawiam się nad naszą znajomością... Do ostatniej chwili nie wiem kiedy spotkamy się w sb czy w ndz,a może za tydzień, bo on nie zadzwoni do żony z zapytaniem o widzenie córki. Żona decyduje,jeżeli wyjeżdża na weekend,że córka zostanie u niego od pt do ndz lub nie przyjdzie w ogóle. Myślę, że przyjacielowi jest to na rękę-zona decyduje-nie musi dzwonić, pytać się. Mnie ta sytuacja męczy... Kolejna sprawa urlop.nie jest w stanie powiedzieć kiedy zaplanuje urlop... Kocham go, ale takie postępowanie oddala nas od siebie :(
    • raohszana Re: związek...trudne decyzje... 23.04.14, 11:44
      Nie no, super sprawa - całe życie potem takie będziesz mieć, bo on nie zadzwoni, nie ustali, nie zrobi nic w kierunku.
      Tylko błagam, nie miej z nim dzieci, bo taki tatulo z czasem tylko coraz mniej będzie "wiedział i decydował" albowiem chce tylko siedzieć i nie musieć myśleć o rzeczach trudnych [ albo i nie ].
    • jw.ow Re: związek...trudne decyzje... 23.04.14, 11:59
      1. poczekaj do rozwodu i dopiero się angażuj, teraz nie ma sensu
      2. niech przyjaciel wniesie o uregulowanie kontaktów i zabezpieczenie ich na czas postepowania. Będzie wiadomo kiedy dokładnie dziecko jest u niego a jeżeli matka sie bedzie sprzeciwiać ( nie będziie chciała wydać dziecka) to wniosek o ukaranie.

      A rada dla ciebie... naprawdę chcesz się w to wplątywać ? Facet zachowuje sie gorzej niż baba, nie jest konkretny i jak chcesz całe życie za niego decydowac to twój wybór.
      • muminka2014 Re: związek...trudne decyzje... 23.04.14, 12:05
        dobra rada...poczekaj do rozwodu i nie angazuj sie... Nikt nie jest robotem... Plan widzen ma ustalony soboty 11-17,ale co z okresem letnim?? Kiedy chcemy gdzies wyjechac? Facet rzeczywiscie malo konkretny i nie widzi problemu :(
      • light_in_august Re: związek...trudne decyzje... 23.04.14, 12:07
        > Facet zachowuje sie g
        > orzej niż baba, nie jest konkretny i jak chcesz całe życie za niego decydowac t
        > o twój wybór.

        Ale to nie autorka będzie za niego decydować, tylko była żona... Tak czy siak, jeszcze gorzej ;)
    • light_in_august Re: związek...trudne decyzje... 23.04.14, 12:09
      Jeśli facet nie zamierza nic zmieniać, nie pakuj się w to... Całe życie - wyjazdy, wakacje, święta, weekendy - będziesz musiała podporządkować woli byłej żony swojego faceta. Nic fajnego, zapewniam.
      • muminka2014 Re: związek...trudne decyzje... 23.04.14, 12:25
        Tak, wiem... Sama mam dziecko,ale juz pelnoletnie wiec rozumiem,ze chce spotkan z corka,ale musi rowniez zrozumiec moj punkt widzenia,nie moge stac z boku,na koncu i czekac na jej dobra czy zla wole. On tlumaczy sie,ze nie ma wyroku sadu i musi postepowac tak jak ona chce,bo potem powie w sadzie,ze nie interesuje sie corka... Trudne i skaplikowane,a moze jemu tak jest dobrze...
    • ursyda Re: związek...trudne decyzje... 23.04.14, 15:33
      Wybacz ale jak odpowiedzieć na taki post? Jest xujowo, będzie xujowo w najbliższym czasie i będzie jeszcze gorzej bo druga strona ma to w nosie a Tobie to co jest nie odpowiada? Jakiej rady oczekujesz? Naprawdę nie nasuwa Ci się sama?
      • muminka2014 Re: związek...trudne decyzje... 23.04.14, 15:51
        Nasunęła mi się ... Myślę, że żadna kobieta nie byłaby tak uległą, żeby każdy weekend stał pod znakiem zapytania...Pan tłumaczy się brakiem wyroku sądu i brakiem możliwości dogadania siż z żoną... Nie chce również poradzić się adwokata...
        • ursyda Re: związek...trudne decyzje... 23.04.14, 15:56
          O widzisz.
          Weź go na rozmowę, zadaj parę konkretnych pytań i sama zobaczysz.
        • engine8 Re: związek...trudne decyzje... 23.04.14, 21:36
          A czy czasami nie nasunela ci sie mysl ze tTy jestes przynajmniej polowa tego problemu?


          Rozsadnie jest wiazac sie z partnerem ktory jest WOLNY tzn ma swoja przeszlosc uregulowana i wszystkie zobowiazania ustalone.
          Ty zdecydowalas sie wziac go jeszcze "cieplego" ktory wolnym jeszcze nie jest i wobec tego musisz sobie i jemu dac max czasu i cierpliwosci.
          Zwiazalas sie z facetem ktory jest/byl formalnie w zwiazku i nie ma uregulowanych spraw.
          Zdecydowalas sie na to mam nadzieje zdajc sobie sprawe ze zanim sie Wasze nowe stosunki uloza - najpierw jego stare stosunki z zona potem bylo zona i dzieckiem musza ulozyc?
          Czy myslisz ze jesli postawisz go na ostrzu noza - tzn wybierac Ciebie i Twoje jedynie zachcianki oczekiwania to nie ryzykujesz ze on jednak wybierze to drugie?
          Moze zamiast stawiec mu wymagania - moglabys mu pomoc przez wiecej wsparcia w tym przez co musi przejsc? On wie czego chce i byc moze ma 100% racji ze z zona najlepiej sie dogadac bo inaczej dostanie to co musi a nie to co chce?
          A na dodatek musisz sobie zdac sprawe ze wielu lat pozycia i wpolnego wychowania dzecka nie udetnie sie jednym cieciem - kilka nastepnych lat zabierze zanim bedziesz mogla poczyc ze Ty jestes najwazniesza osoba... rozwod w sadzie to podpis - rozwod w psychice to lata...
          Jesli nie zmienisz siebie to sie mocno zastanow czy Ty go naprawde kochasz bo wyglada ze najwazniejsze tu jest Twoj a nie Jego komfort???

          • przeciezwiadomo Re: związek...trudne decyzje... 24.04.14, 07:56
            > edziesz mogla poczyc ze Ty jestes najwazniesza osoba... rozwod w sadzie to podp
            > is - rozwod w psychice to lata...

            Niekoniecznie, nie każdy ma taką traumę. Dla wielu rozwód to ulga, a jeśli nie ma dzieci, to definitywne odcięcie historii małżeństwa. Uczucie często kończy się dużo wcześniej, a z chwilą zakończenia wspólnego zamieszkania nastaje prawdziwa radość.
          • light_in_august Re: związek...trudne decyzje... 24.04.14, 09:01
            Osoba w trakcie czy po rozwodzie, osoba z dzieckiem z poprzedniego związku - to nie są święte krowy, tylko normalni ludzie. Jeśli nie są gotowi na związek, bo nie umieją lub nie chcą pozamykać starych spraw, to niech nie biorą się za nowe związki. A jeśli się za nie biorą, to z pełną odpowiedzialności i na równych prawach jak partner, a nie w roli świętej krowy czy bobaska do niańczenia.
            A ty radzisz autorce, żeby swoje potrzeby schowała do szufladki i skupiła się na niańczeniu - przez być może lata - dorosłego faceta, który nie umie sam rozwiązywać swoich problemów. Świetna rada :/
            • urko70 Re: związek...trudne decyzje... 24.04.14, 15:53
              light_in_august napisała:

              > Osoba w trakcie czy po rozwodzie, osoba z dzieckiem z poprzedniego związku - to
              > nie są święte krowy, tylko normalni ludzie.

              Ludzie, którzy przechodzą bardzo trudny okres w życiu, a gdy do tego nie mają
              skóry hipopotama to jest im ciężej.


              > Jeśli nie są gotowi na związek, bo
              > nie umieją lub nie chcą pozamykać starych spraw, to niech nie biorą się za now
              > e związki.

              Piękne. :)
              Otóż związki nie tworzą się ot tak na zawołanie, ludzie nie spotykają się na
              zawołanie. Od dziś jestem już wolny i zacznę szukać!
              jak odrzucisz coś wspaniałego bo jeszcze nie jesteś w pełni gotowa to potem będziesz gotowa ale nic podobnego Ci się nie trafi. Więc może jednak warto popróbować.


              > A jeśli się za nie biorą, to z pełną odpowiedzialności i na równych
              > prawach jak partner, a nie w roli świętej krowy czy bobaska do niańczenia.

              Tak to się firmę zakłada w której partnerzy biznesowi powinni mieć równe
              prawa i obowiązki (z uwzględnieniem wkładu).


              > A ty radzisz autorce, żeby swoje potrzeby schowała do szufladki i skupiła się n
              > a niańczeniu - przez być może lata - dorosłego faceta, który nie umie sam rozwi
              > ązywać swoich problemów. Świetna rada :/

              Na tym polega związek, że czasem trzeba swoje schować do szufladki.
              Gdyby to miało trwać latami to owszem byłoby to niewłaściwe ale tego póki co
              nie wiemy.
    • urko70 Re: związek...trudne decyzje... 23.04.14, 15:51

      To trudny czas dla wszystkich, dla niego szczególnie.
      To on zostawia dziecko.
      To on nie chce stawiać sprawy na ostrzu noża aby w tym trudnym czasie nie popsuć nieodwracalnie stosunków.

      To czas w którym Ty z nim jesteście wystawieni na pierwszą próbę.

      Jeśli chcesz z nim być to proponuję dać mu okres ochronny w którym jego relacje
      z b.żoną powinny się ustabilizować i w miarę możliwość wyklarować. W tym okresie
      również powinni między sobą jasno ustalić zasady opieki nad dzieckiem.

      Spokojnie i z wyraźną życzliwością zakomunikuj mu że rozumiesz że to trudny
      czas ale z drugiej strony chciałabyś wiedzieć na czym stoisz i prosisz o możliwie szybkie
      ustalenie kiedy co i jak.

      Ten czas to raczej nie tydzień - choć oczywiście to zależy jakie oni mają ze sobą relacje.
      • muminka2014 Re: związek...trudne decyzje... 23.04.14, 16:03
        Tak, ja rozumiem doskonale,że on musi mniej wiecej dostosowac sie do zony,nie ma jeszcze wyroku sadu, sama mam dziecko i nie neguje wizyt corki, tylko powinien ustalac to w polowie tygodnia,a tak to ja wiecznie denerwuje sie i sa nieporozumienia. Czasem mysle,a moze olac to...jezeli jemu nie zalezy spotkamy sie w sb czy w ndz,a moze za 2 tygodnie,ale do pazdziernika nie wytrzymam...
        • ona_zmeczona Re: związek...trudne decyzje... 23.04.14, 18:56
          a moim zdaniem: ten typ tak ma. Skoro on nie widzi problemu w zyciu z dnia na dzien, to nie zobaczy go nawet jesli bedziesz mu to tlumaczyc tysieczny raz. tak juz zostanie. ciezko zyc razem z takim facetem jesli sama wolisz zaplanowac i ulozyc grafik. ja osobiscie nie dalabym rady, tez lubie zaplanowac :)
          • adela38 Re: związek...trudne decyzje... 23.04.14, 20:56
            Moja rada- daj sobie z nim sposob. Ty jestes dla niego obiektem przejsciowym dla rozladowania napiecia. Gdyby ciebie kochal i potrzebowal umialby sprawy zalatwic- nie robi bo mu zwyczajnie az tak nie zalezy.
        • engine8 Re: związek...trudne decyzje... 23.04.14, 21:43
          Mam watpliwosci czy Ty rozumiesz w jakiej sytuacji jestescie bo wyglada ze Twoje oczekiwania sa nie tylko nierealne ale bardzo samolubne.?
          Jesli nie jestes gotowa poczekac nie do najblizszego ale nastpnego pazdiernika to chyba powinnas mu nie zawracac glowy i utrudniac tego procesu
          A tak nawisem to milosc nie jest miara tego co od partnera dostajemy ale tego co od siebie dajemy (nie oczekujac nic w zamian)
          • best.yjka Re: związek...trudne decyzje... 23.04.14, 22:37

            > Mam watpliwosci czy Ty rozumiesz w jakiej sytuacji jestescie bo wyglada ze Twoj
            > e oczekiwania sa nie tylko nierealne ale bardzo samolubne.?
            Oczywiście ze jest bardzo samolubna bo oczekuje, że pan spędzi z nią jeden wieczór tygodniowo.

            > Jesli nie jestes gotowa poczekac nie do najblizszego ale nastpnego pazdiernika
            > to chyba powinnas mu nie zawracac glowy i utrudniac tego procesu
            Też tak my myślę. Powinna zasunąć mu takiego kopa, żeby leciał na tą salę sądową bez żadnych przeszkód.

            > A tak nawisem to milosc nie jest miara tego co od partnera dostajemy ale tego c
            > o od siebie dajemy (nie oczekujac nic w zamian)
            Dlatego egoistycznego drania, który dba tylko o własny odwłok powinna pozdrowić środkowym palcem na dowidzenia.
            • engine8 Re: związek...trudne decyzje... 23.04.14, 23:10
              best.yjka napisała:

              > Oczywiście ze jest bardzo samolubna bo oczekuje, że pan spędzi z nią jeden wieczór tygodniowo.

              No w koncu oczekuje tego od faceta ktory ciagle ma zone i dziecko...

              > Też tak my myślę. Powinna zasunąć mu takiego kopa, żeby leciał na tą salę sądową bez żadnych przeszkód.

              To wyglada jak wydzieranie na sile chlopa z objec bylej zony.... ?


              > Dlatego egoistycznego drania, który dba tylko o własny odwłok powinna pozdrowić środkowym palcem na dowidzenia.

              On dba o wlasny odwlok i o dobro swojego dziecka i chce by cmoze rozstac sie w dobrych ukladach z zona?

              Czy to nie wartosci ktore pomimo sutuacji nalezy szanowac jako ze moge sie nowej partnerce kiedys przydac?
              • best.yjka Re: związek...trudne decyzje... 23.04.14, 23:36

                > To wyglada jak wydzieranie na sile chlopa z objec bylej zony.... ?
                "Poznałam go, gdy był już w trakcie rozwodu. " - cytat z pierwszego postu.

                > Czy to nie wartosci ktore pomimo sutuacji nalezy szanowac jako ze moge sie nowe
                > j partnerce kiedys przydac?
                Traktuje autorkę wątku jak kompres na obolała doopę. Nie szanuje jej teraz i w przyszłości też nie będzie. Ten pan ma problem z określeniem siebie, logistyką i cholera wie z czym jeszcze.

                • engine8 Re: związek...trudne decyzje... 24.04.14, 00:21
                  Oj widze ze may tu do czynienia z podwojna moralnoscia?

                  >"Poznałam go, gdy był już w trakcie rozwodu. "

                  Co znaczy w trakcie?

                  To znaczy ze formalnie i legalnie byl i jest ciagle w zwiazku od kiedy zaczal sie spotykac z nowa pania? Jak mzna miec pretensje ze zonaty facet nie chce sie z Pania regularnie spotykac?

                  Wolny znaczy formalnie rozwiedziony nie byl i nie jest a wiec zgodnie z prawem byla to zdrada malzenska wiec jak mozna stawiac takie wymagania ???


                  Pani powinna powedziec - jak bedziesz rozwiedziony tzn wolny wtedy bedziemy sie spotykac - to byloby wlasciwe, moralne i "bezpieczne"... Dopuki dokumenty nie sa zatwierdzone facet nalezy do zony...


                  >Traktuje autorkę wątku jak kompres na obolała doopę. Nie szanuje jej teraz i w przyszłości też nie będzie. Ten pan ma problem z określeniem siebie, logistyką i cholera wie z czym jeszcze

                  A ja widze ze autorka watku chce sobie zaklepac faceta ktory byc moze niedlugo bedzie wolnym czlowiekiem - teraz on ciagle jest w formalnym zwiazku a Ona juz ma w stsunku do niego wymagania jak do wolnego czlowieka..

                  Gdzie tu logika??
                  • best.yjka Re: związek...trudne decyzje... 24.04.14, 00:47

                    > Dopuki dokumenty nie sa zatwierdzone facet nalezy do zony...
                    ?

                    > A ja widze ze autorka watku chce sobie zaklepac faceta ktory byc moze niedlugo
                    > bedzie wolnym czlowiekiem - teraz on ciagle jest w formalnym zwiazku a Ona juz
                    > ma w stsunku do niego wymagania jak do wolnego czlowieka..
                    WTF?

                    > Gdzie tu logika??
                    No właśnie gdzie. Zupełnie nie wiem o czym piszesz. Mamy XXI, z hibernacji po 200 latakch w lodzie nikogo jeszcze nie udało się ożywić. Więc skąd kolejny troll, i to siłą od siekiery oderwany.
                  • muminka2014 Re: związek...trudne decyzje... 24.04.14, 05:54
                    engine8!! Wyobraź sobie, że poznalam go w trakcie rozwodu, otoz papiery zostaly zlozone do sadu,a w centrum Polski na sprawe czeka sie od 5 do 7 m-cy i to jest wlasnie w trakcie. Zdecydowal sie na rozwod,poniewaz kazdy zyl wlasnym zyciem. Podziwiam go,poniewaz nie kazdy mezczyzna potrafi zdecydowac sie na taki krok... Zyja w swoich "udanych" zwiazkach i maja kochanki. On zdecydowal sie na inny krok. Nie wyrwalam go wiec z objec kochajacej zony,nie zabralam ojcu dziecka. Owa zona nie mieszka z nim juz od pol roku wiec nie osadzaj ludzi po jednym wpisie. Nie bede tutaj tez opisywala calego swojego zycia i tlumaczyla sie,bo pytanie dotyczylo czego innego.
                    • anwad Re: związek...trudne decyzje... 24.04.14, 08:01
                      Sprawa rozwodowa to nie jest jeszcze rozwód. Ty oprócz drugiej strony) utrudniasz tej rodzinie ewentualne pogodzenie. Poza tym nie rozumiem, na jakiej podstawie oczekujesz bycia numerem jeden. Tak naprawdę jesteś tzw. piątym kołem u wozu.
                      • muminka2014 Re: związek...trudne decyzje... 24.04.14, 08:23
                        anwad napisała:

                        > Sprawa rozwodowa to nie jest jeszcze rozwód. Ty oprócz drugiej strony) utrudnia
                        > sz tej rodzinie ewentualne pogodzenie. Poza tym nie rozumiem, na jakiej podstaw
                        > ie oczekujesz bycia numerem jeden. Tak naprawdę jesteś tzw. piątym kołem u wozu
                        > .
                        Kobieto, on podjął decyzję o rozwodzie długo przed poznaniem mnie. Z zona nie mieszka od pol roku, jest juz po pierwszej sprawie, teraz czeka na ostateczna. O co chodzi???? Skad ten atak? Jestem numerem jeden,a nie piatym kolem u wozu :) Oni nie pogodza sie, zona rowniez kogos ma...Uwielbiam te wirtualne znawczynie tematu
          • light_in_august Re: związek...trudne decyzje... 24.04.14, 09:03

            > A tak nawisem to milosc nie jest miara tego co od partnera dostajemy ale tego c
            > o od siebie dajemy (nie oczekujac nic w zamian)

            Miło byłoby, gdyby parter miał podobne podejście do miłości. W innym razie, to się wykorzystywanie nazywa.
        • urko70 Re: związek...trudne decyzje... 24.04.14, 08:58
          muminka2014 napisał(a):

          > Tak, ja rozumiem doskonale,że on musi mniej wiecej dostosowac sie do zony,nie m
          > a jeszcze wyroku sadu, sama mam dziecko i nie neguje wizyt corki, tylko powinie
          > n ustalac to w polowie tygodnia,a tak to ja wiecznie denerwuje sie i sa nieporo
          > zumienia. Czasem mysle,a moze olac to...jezeli jemu nie zalezy spotkamy sie w s
          > b czy w ndz,a moze za 2 tygodnie,ale do pazdziernika nie wytrzymam...

          Nie, on nie musi dostosować się do żony.
          On musi bardzo delikatnie układać sobie z nią relacje, delikatnie aby ten trudny czas układania relacji nie zniszczył ich przyszłych relacji.
          Jeśli zostaną zniszczone to kontakty z dzieckiem będą bardzo trudne. Może być stałe szarpanie się, może być robienie sobie na złość, może być czepianie się 15minutowego spóźnienia etc. Lepiej tego uniknąć.
          To również dziecku będzie trudno żyć gdy rodzice mimo że po rozwodzie to będą w stałym konflikcie.

          Co do ustaleń to oczywiście masz rację że powinny być one możliwie wcześniej, możliwie regularnie tak aby wszystkie inne osoby dokoła mogły zaplanować czas.

          Są dwie możliwości:
          1. albo rzeczywiście mu na Tobie niezbyt zależy,
          2. albo nie umie się jeszcze w tym odnaleźć.

          Życzę rozsądnego przemyślenia jak jest w Waszym przypadku.
    • leptosom Re: związek...trudne decyzje... 24.04.14, 09:05
      a jeśli nie rozwiedzie się?
      • muminka2014 Re: związek...trudne decyzje... 24.04.14, 09:17
        Dlaczego miałby nie rozwieść się??? Od lat zyli osobno... Oboje tego chca, kobieta walczy o wieksze alimenty,dlatego nie skonczylo sie na pierwszej rozprawie bez orzekania o winie...
    • brak.polskich.liter Re: związek...trudne decyzje... 24.04.14, 15:34
      Dostalas go z losowania, czy innego przydzialu?
      • muminka2014 Re: związek...trudne decyzje... 24.04.14, 17:54
        Z losowania i wiesz...jestem bardzo szczęśliwa... A Ty nie i to jest fajne!!!
        • alpepe Re: związek...trudne decyzje... 25.04.14, 10:46
          jak jesteś taka szczęśliwa, to co to za post i tytuł o trudnych decyzjach?
          Nie, nie jesteś szczęśliwa, byłabyś, gdyby ukochany był inny. Ale nie jest. Co zrobić.
          • muminka2014 Re: związek...trudne decyzje... 25.04.14, 11:36
            Wiadomo,że to była taka złośliwość pod moim adresem i odpowiedziałam tym samym :)
            W zyciu piekne sa tylko chwile wiec ciesze sie nimi ... Nikt nie jest doskonaly,a facet podjal decyzje,zona nie bedzie decydowala o naszych weekendach,bo np chce isc na dyskoteke...
Pełna wersja