Kobiety które wahają się, czy mieć dzieci...

03.05.14, 13:03
Apeluję do Was: jeśli nie jesteście absolutnie przekonane że chcecie mieć dziecko, nie czujecie silnej emocjonalnej potrzeby, nie lubicie dzieci, nie jesteście gotowe zrezygnować całkowicie z własnych potrzeb przez co najmniej kilka najbliższych lat, nie decydujcie się na to!!! Nie słuchajcie ponaglań, namawiania, przekonywania że jak się ma własne dziecko to wszystko się zmienia - to nie prawda!!!
Dziecko zmienia kobietę fizycznie i psychicznie. Nigdy nie będziecie już tak atrakcyjne, jak przed porodem. Nawet, jeśli uda wam się wrócić do wagi, pozostaje luźniejsza skóra, zwiotczały brzuch, piersi tracą jędrność, broszka nabiera luzów. Tak, tak, nie słuchajcie tych, co to po porodzie są wręcz ciaśniejsze - wasze współżycie nigdy już nie będzie takie samo. W połogu włosy zaczną wam lecieć na potęgę, psuć się zęby. Mnie podczas pierwszego pół roku wypadły 4 plomby a 2 zeby się ukruszyły, do tego popekało szkliwo tu i ówdzie.
Ale aspekty fizyczne to tylko mała część! Jeśli cenicie sobie wolność, spontaniczność, chwile ciszy czy samotności, to wiedzcie, że po urodzeniu dziecka to NIE ISTNIEJE. Nawet, jeśli pomaga Wam mąż, mama czy ktokolwiek - słysząc płacz dziecka nie będziecie w stanie się zrelaksować, zapomnieć. Nie ma spontanicznego umawiania się na kawę z przyjaciółką, nie ma długiego włóczenia się po sklepach, bo albo dziecko marudzi w wózku, albo trzeba się spieszyć, bo ktoś z nim siedzi. Nie ma swobodnego wyjścia z mężem do restauracji, bo trzeba zabawiać, karmić dziecko. Nie ma spontanicznego seksu jak wam przyjdzie ochota, bo trzeba pilnować dziecka albo czekać, aż zaśnie - a i wtedy trzeba się spieszyć bo może się zaraz obudzi.
Cenicie sobie chwile kiedy po męczącym dniu kładziecie się do łóżka i myślicie "ufff, czas na odpoczynek"? Przy dziecku - zapomnijcie o tym! Będzie się budzić w nocy tysiąc razy, najchętniej wtedy kiedy właśnie śni wam się coś fajnego albo błogo zasypiacie. Nie ma chwil relaksu kiedy wam przyjdzie ochota, chociażby wypicia herbaty, wzięcia prysznica czy zapalenia fajka (jak ktoś pali) - na to jest czas wtedy kiedy dziecko pozwoli. Nie ma zjedzenia spokojnie obiadu, bo jak właśnie kończycie gotować i podajecie na stół pyszne danie, to dziecko zaczyna wrzeszczeć, chce na ręce, bawić się, jeść itd - w efekcie chociaż jedno z was je zimne. Będziecie zazdrościć ludziom którzy mogą robić co chcą, jeżdżą na wakacje, spontaniczne wypady, przesiadują w klubach, tańczą, robią spokojnie zakupy, ba - pracują! Widzą się z ludźmi, rozmawiają na dorosłe tematy. Koniec czytania książek, poświęcania czasu na hobby - tego czasu NIE MA. Nie ma normalnego wyjścia z domu, przejażdżki samochodem - wszędzie trzeba ze sobą targać wózek, fotelik czy co tam jeszcze i dziecko, które nie zawsze jest w humorze! Nie ma spożywania alkoholu w nieprzyzwoitych ilościach, wracania do domu po nocy.
Za to jest wieczne zmartwienie. Nigdy, nigdy nie przestajecie się martwić. O to, czy dziecku nic nie dolega, czy prawidłowo się rozwija, czy je wystarczająco dużo, czy nie jest mu za gorąco, niewygodnie? Czy nie grozi mu poważna choroba, czy któregoś dnia lekarz nie zdiagnozuje czegoś, co sprawi że świat wam się zawali? czy dziecku nic się nie stanie? Czy wam się nic nie stanie i nie osierocicie go? Jednym słowem, kończy się beztroska!!! Tam, gdzie zaczyna się dbanie o dziecko tam kończy sie dbanie o siebie, zawsze będziecie już się stawiać na drugim miejscu.
Mam dziecko 1,5 roczne i z całą odpowiedzialnością mogę powiedzieć, że to jedna wielka orka. Najcięższa praca, bez chwili wytchnienia. Kocham mojego syna i poświęcam się, każdego dnia wstaję dla niego i zaciskam zęby, daję z siebie wszystko. Nie obwiniam go, że moje życie się skończyło (tak, skończyło się, nie zaczęło tak jak to mówią matki polki). Nie prosił się na ten świat, ja go sprowadziłam i dam mu co najlepsze, całą siebie. Teraz nie oddałabym go za nic w świecie, za bardzo się do niego przywiązałam, za bardzo go kocham. Ale jeśli mogłabym cofnąć czas, to tak! Nie zaszłabym w ciążę! Rodzicielstwo nie jest dla mnie i podejrzewam że nie jest dla większości ludzi!!! To nacisk społeczeństwa, wiara w to że z własnym dzieckiem będzie inaczej, że dzieci są super, że bez dziecka życie nie jest spełnione. Bzdura!!! Właśnie wtedy żyje się pełnią życia, korzysta ze wszystkiego, odpowiada tylko za siebie, trzyma się swój los we własnych rękach. Dziewczyny, jeśli nie czujecie się gotowe na 100% nie zachodźcie w ciążę. Korzystajcie z życia jak najdłużej, odkładajcie tą decyzję a nalegającej rodzinie i znajomym mówicie dosadnie, żeby dbali o swój biznes. Korzystajcie z wolności, niezależności, młodzieńczego uroku który ciąża i dziecko na zawsze odbierają. Podróżujcie, bawcie się. Na dziecko przyjdzie czas, może w ostatniej chwili, może wcale. Pozdrawiam !!!
    • obrotowy apel uwazamy za zbyteczny... 03.05.14, 14:18
      wystarczy popatrzec na ten wykres:
      geografia.vel.pl/map/photos/photo12.html
      • jan_hus_na_stosie2 Re: apel uwazamy za zbyteczny... 03.05.14, 14:39
        Przydałby się jeszcze wykres z przeciętnym kobiecym wynagrodzeniem i spodziewaną emeryturą, prawda jest taka, że połowa forumek na starość bez pomocy męża i dzieci będzie cierpieć biedę. Problem jest taki, że każda forumka póki jest młoda i zdrowa to myśli, że będzie w tej drugiej, lepszej połowie.

        • rekreativa Re: apel uwazamy za zbyteczny... 03.05.14, 14:47
          " Problem jest taki, że każda forumka póki jest młod
          > a i zdrowa to myśli, że będzie w tej drugiej, lepszej połowie."

          A dasz gwarancję, że ewentualne dziecko znajdzie się w tej lepszej połowie i będzie mogło rodzicom na starość pomóc?
          • berta-death Re: apel uwazamy za zbyteczny... 03.05.14, 14:56
            Zwłaszcza jak się patrzy na tych wszystkich kiboli drecholi palących tęcze i rzucających płytami chodnikowymi w policję i ich blacharsko dresiarskie narzeczone. Rodzice z całą pewnością są z nich dumni i będą mogli liczyć na ich pomoc na stare lata.
            • obrotowy Re: apel uwazamy za zbyteczny... 03.05.14, 15:04
              berta-death napisała:
              > Zwłaszcza jak się patrzy na tych wszystkich kiboli drecholi palących tęcze

              Miejsce teczy jest na Polu Mokotowskim, czy nad Jeziorkiem Czerniakowskim
              a nie na Placu Zbawiciela....
              pl.wikipedia.org/wiki/T%C4%99cza_na_placu_Zbawiciela_w_Warszawie#mediaviewer/Plik:Spalona_T%C4%99cza_na_Placu_Zbawiciela.JPG
              • six_a Re: apel uwazamy za zbyteczny... 03.05.14, 15:17
                > Miejsce teczy jest na Polu Mokotowskim,
                no, a miejsce zbawiciela jest w kościele.
                • obrotowy Re: apel uwazamy za zbyteczny... 03.05.14, 15:39
                  six_a napisała:
                  no, a miejsce zbawiciela jest w kościele.

                  Jak najbardziej. Lubilem tam wpadac w Niedziele na msze/sume o 12-tej.
                  www.fototrip.pl/zdjecie,40834.html
                  Czlek zdazyl sie juz wyspac, troche przetrzezwial, poza tym na tej mszy xionc malo gada, a duzo spiewa - wienc jest jakis relaks.
                  Dodatkowa atrakcja byl bar bistro na tym placu, gdzie wpadalem na klinika.
                  Kilka razy udalo mi sie trafic na Monsieur Pawlika (tego od Misia Puchatka) - kto wpadal do baru z tego samego powodu :)
                  :)
                  www.google.pl/search?site=imghp&tbm=isch&source=hp&biw=1034&bih=875&q=bronislaw+pawlik+a+teraz+drogie+dzieci+pocalujcie+mnie+w+dupe&oq=bronislaw+pawlik+a+teraz+drogie+dzieci+pocalujcie+mnie+w+dupe&gs_l=img.12...2136.21210.0.22969.65.20.3.42.0.0.235.990.19j0j1.20.0....0...1ac.1.42.img..44.21.689.BONzWsDU2no#facrc=_&imgrc=6b-KOx2y6_2UyM%253A%3BytEnU_WrS1pScM%3Bhttp%253A%252F%252Finprl.pl%252Fmedia%252Fthumbnail%252F1a%252Fe4%252F1ae44e258bd55f720c2acf001e0803d0.jpg%3Bhttp%253A%252F%252Finprl.pl%252Frelikt%252F283%252F%3B500%3B558
                  • six_a Re: apel uwazamy za zbyteczny... 03.05.14, 15:46
                    >na Monsieur Pawlika (tego od Misia Puchatka) -
                    to był miś z okienka i nawet ja tego nie pamiętam.
                    od uszatka był czechowicz, a puchatek to w ogóle nie z tego landu był.
                    • annajustyna Re: apel uwazamy za zbyteczny... 08.05.14, 12:00
                      Od Puchatka byl sp. Kociniak (ten od matki, co jedzie z tylu).
            • mm969696 Re: apel uwazamy za zbyteczny... 03.05.14, 15:16
              haha, wystarczy poczytać wypowiedzi młodych, wykształconych polek tu na forum, by wiedzieć że rodzice tych osób mają mniejsze szanse na pomoc od dzieci na starość, niż rodzice dresów.
              A w ogóle co poglądy maja wspólnego z opieką nad rodzicami. Moi rodzice nie trawią gejów, chętnie spaliliby tęcze, a swoimi rodzicami po udarach opiekują się super.
              • six_a Re: apel uwazamy za zbyteczny... 03.05.14, 15:25
                > Moi rodzice nie trawią gejów, chętnie spaliliby tęcze, a swoimi rodzicami po udarach opiekują się super.
                na czymś się trzeba wyładować.
              • berta-death Re: apel uwazamy za zbyteczny... 03.05.14, 15:40
                Nie chodzi o poglądy, tylko sposób bycia i zachowania. Trudno cudów oczekiwać od ograniczonego umysłowo agresora.
        • samuela_vimes Re: apel uwazamy za zbyteczny... 07.05.14, 11:54
          an_hus_na_stosie2 napisał:

          > Przydałby się jeszcze wykres z przeciętnym kobiecym wynagrodzeniem i spodziewan
          > ą emeryturą, prawda jest taka, że połowa forumek na starość bez pomocy męża i d
          > zieci będzie cierpieć biedę. Problem jest taki, że każda forumka póki jest młod
          > a i zdrowa to myśli, że będzie w tej drugiej, lepszej połowie.
          >

          tak!! róbmy dzieci, żeby na starość na nas robiły. Bardziej egoistycznego podejścia to ja nie widziałam.
      • martishia7 Re: apel uwazamy za zbyteczny... 05.05.14, 10:56
        Zwracam uwagę, że ten rysunek jest dość stary, i jak pokazała rzeczywistość zbytnio optymistyczny. Zobacz sobie co zgodnie z tym wykresem prognozowano na 2013, a co się wydarzyło naprawdę - weszliśmy w fazę fioletu. Świńska górka nadwyżki urodzeń nad zgonami skończyła się szybciej niż sobie demografowie życzyli.
        • berta-death Re: apel uwazamy za zbyteczny... 05.05.14, 11:24
          Nie przewidzieli, że aż tylu przedstawicieli roczników będących w wieku reprodukcyjnym, wyemigruje, żeby się rozmnażać poza granicami PL. Mało kto przewidział, że niemiecka i brytyjska gospodarka będą w stanie wchłonąć aż tylu emigrantów. Nawet niemieccy i brytyjscy prognostycy.
    • berta-death Re: Kobiety które wahają się, czy mieć dzieci... 03.05.14, 14:53
      Kwestia nastawienia i postrzegania rzeczywistości. Jak się jest nastawionym na postrzeganie problemów a nie celów, to zawsze wszystko będzie koszmarem.

      Nawet zakup domu można postrzegać jako katastrofę. Jedni widzą w tym własną przestrzeń, ogródek i inne fajne rzeczy a inni, że jest duża powierzchnia do sprzątania, że trzeba trawę kosić, że niekończące remonty i naprawy są na głowie, że wszędzie daleko, że nie można samego zostawić, bo albo się ktoś włamie albo zaleje, spali się, czy cokolwiek. Jeden ma psa i uważa, że to super sprawa taki zwierz w domu a inny narzeka, że szczeka, że gubi sierść, że wyprowadzać trzeba, że kosztuje, że problem z wakacjami, że choruje i w ogóle samo zło.
      • rekreativa Re: Kobiety które wahają się, czy mieć dzieci... 03.05.14, 15:14
        Podejście do tematu zależy od osobistych preferencji i potrzeb. Jeśli ktoś kocha psy i inne zwierzaki, zawsze w domu jakiegoś czworonoga miał, umie z nim nawiązać kontakt itd., to raczej na psa w domu narzekać nie będzie. Jeśli natomiast niespecjalnie lubi, ale ulegnie namowom partnera, czy dzieci, to będzie szukał każdej okazji, żeby sobie na tegoż psa posarkać.
        I to samo z dziećmi - w tym autorka apelu ma sporo racji: jeśli czujesz, że właściwie to nie bardzo chcesz, a myśląc o ewentualnej ciąży i dziecku widzisz właśnie głównie te wszystkie obowiązki, uciążliwośći i ograniczenia, to go nie miej.
        • torado Re: Kobiety które wahają się, czy mieć dzieci... 03.05.14, 15:17
          ale co....autorka wątku zakłada, że kobiety są mało samodzielne w myśleniu ? :>
          • berta-death Re: Kobiety które wahają się, czy mieć dzieci... 03.05.14, 15:39
            Ludzie są generalnie mało samodzielni w myśleniu. Inaczej ten cały biznes marketingowo reklamowy by nie działał.
            Jak ktoś ma pociąg do pewnych rzeczy, to ma go od urodzenia. Nie ma takiego cuda, że ktoś kto nie lubi dzieci, nagle będzie super rodzicem, bo mu się jakiś magiczny instynkt odezwie. Jak ktoś ma zadatki na fajnego rodzica, czy opiekuna cudzych dzieci, to ma go od piaskownicy. Podobnie w przypadku stosunku do zwierząt i całej reszty. Jakby wątkodawczyni nadawała się na matkę, to jeszcze do szkoły nie chodząc woziłaby dzieci sąsiadów w wózkach, bawiła się lalkami, organizowała dzieciakom na podwórku zabawy a w późniejszym czasie pracowała jako niania. Nawet w ramach wolontariatu, żeby popilnować dzieci znajomych, sąsiadów czy rodziny. Tak samo jest ze zwierzętami, jak ktoś je lubi, to zawsze znajdzie okazję, żeby z nimi pobyć, pobawić się, itp. Takiemu komuś nie przeszkadza to, że co rano pies sąsiada ujada na listonosza, albo mu pobrudził nowe ciuchy podczas wylewnego powitania w deszczowy dzień.
      • obrotowy Tesz uwielbiam dzieci, psy i koty... 03.05.14, 15:43
        berta-death napisała:
        > Jeden ma psa i uważa, że to super sprawa...


        Tesz uwielbiam dzieci, psy i koty...
        U przyjaciol, znajomych, a najbardziej to te u siostry...

        I wystarczy :)
        • berta-death Re: Tesz uwielbiam dzieci, psy i koty... 03.05.14, 16:03
          Co innego lubić się pobawić na 5min a co innego lubić z nimi przebywać i się nimi zajmować. Nie miałam na myśli lubienia robienia z kogoś okazjonalnej zabawki.
          • obrotowy zapomnialem dodac... 03.05.14, 16:06
            berta-death napisała:
            Nie miałam na myśli lubienia robienia z kogoś okazjonalnej zabawki


            zapomnialem dodac... ze kobiety tesz uwielbiam...
            • berta-death Re: zapomnialem dodac... 03.05.14, 16:10
              Ja mam tak z mężczyznami. Też uwielbiam, ale nie chciałabym żadnego z nich trzymać w domu. ;)
              • obrotowy O to, to... 03.05.14, 16:23
                berta-death napisała:
                > Ja mam tak z mężczyznami. Też uwielbiam, ale nie chciałabym żadnego z nich trzymać w domu. ;)

                Tys mi Corko, duchowa siostra i bratem...
    • kol.3 Re: Kobiety które wahają się, czy mieć dzieci... 03.05.14, 15:42
      Wszystko co piszesz jest absolutną prawdą - plomby i brak wyjść do restauracji, tyle że przytulony obśliniony ryjek dziecka wszystko rekompensuje nie tylko mamie ale i tacie.
      • obrotowy Re: Kobiety które wahają się, czy mieć dzieci... 03.05.14, 16:00
        kol.3 napisała:
        tyle że przytulony obśliniony ryjek dziecka wszystko rekompensuje nie tylko mamie ale i tacie.


        a... i stosunki z tesciowa jeszcze mocno zaciesnia...
        • berta-death Re: Kobiety które wahają się, czy mieć dzieci... 03.05.14, 16:04
          Dzięki tym zacieśnionym stosunkom, można sobie od czasu do czasu wyjść do restauracji a nawet na jakieś wczasy pojechać. Dobra teściowa nie jest zła.
        • kol.3 Re: Kobiety które wahają się, czy mieć dzieci... 03.05.14, 18:25
          A bez dziecka to teściowej nie masz?
      • raohszana Re: Kobiety które wahają się, czy mieć dzieci... 04.05.14, 17:32
        kol.3 napisała:
        > , tyle że przytulony obśliniony ryjek dziecka wszystko rekompensuje nie tylko m
        > amie ale i tacie.
        *
        Bullshit.
      • kora3 Myslę Kol. , że to stereotypowe spojrzenie 07.05.14, 09:16
        sorry - jak widać po autorce watku, jej ów "ryjek" tego nie rekompensuje i w tym problem.
        A nie rekompensuje, bo najprawdopodobniej decyzję o posiadaniu dziecka podjęła kierując się nie własnym pragnieniem posiadania potomstwa, a jakimiś innymi względami (wpadka, przekonanie, że już trzeba, prawdziwą, albo urojoną presją otoczenia).

        To z tego powodu postrzega swoje macierzyństwo, jak postrzega - widzi minusy, plusy nie sa wystarczające w charakterze przeciwwagi.

        Taka postawa jest nierzadka w sytuacji, kiedy człowiek czuje się do czegoś zwyczajnie zmuszony - nie jest ważne, czy do posiadania dzieci, czy do wykonywania danej pracy, czy do uprawiania danego hobby (np., żeby zadowolić rodziców, partnera, otoczenie).

        Mam przyjaciółkę, która od dziecka chciała być lekarzem. Dodam, ze bez jakichkolwiek rodzinnych tradycji. Włozyła sporo wysiłku w to, by dostać się na medycynę i skończyć ja z dobrym wynikiem. Dziś kieruje dość trudnym oddziałem w dobrym szpitalu, ma II st. specjalizacji, doktorat (zamezna i dzieciata, żeby nie było:)). Ona swój zawód traktuje z pasją, bo zawsze chciała być lekarzem i to, że praca bywa trudna, wymaga stałego dokształcania się, nocnych dyżurów itd. jest dla niej naturalną , choć nie zawsze fajną czescią tej pracy.
        Inna znana mi osoba też skończyła medycynę, głownie pod presją rodziców - lekarzy. Pracuje w przychodni, nie myśli o dokształcaniu się. Non stop mówi o tym, że pacjenci sa uciążliwi,. praca ciężka, niewdzięczna itd.

        Obiektywnie praca tej drugiej osoby w przychodni to bułka z masłem - ot przychodzą ludzie z katarem i trzeba ich zbadać. Ale, ze ta osoba nie chciała tak naprawdę być lekarzem, to widzi na ogół minusy tej pracy. Pierwsza natomiast - plusy.

        Dokładnie tak samo jest z posiadaniem dzieci - jeśli ktoś pragnie je mieć, to wspomniane przez wątkodawczynię minusy wynikające z tego faktu rekompensuje mu właśnie sam fakt posiadania dziecka, ale jeśli ma to dziecko nie pragnąc tego, to widzi to inaczej.
    • altz Re: Kobiety które wahają się, czy mieć dzieci... 03.05.14, 16:22
      Jeśli ktoś lubi dzieci i traktuje je bardzo poważnie, to potem już jest tylko łatwiej, a rzeczywiście do roku to jest najtrudniejszy okres opieki nad dzieckiem.

      Potem z dzieckiem w zasadzie można robić wszystko, można wyjechać do Mongolii, pojechać na kajaki albo na narty. Dziecko nie odmówi, nie będzie miało focha, zadowoli się różną sytuacją, byle było najedzone i mogło się wyspać i było z rodzicem przy czym robi to szczerze, potem się uczy oszukiwać. :-)
      • mozambique Re: Kobiety które wahają się, czy mieć dzieci... 03.05.14, 21:50
        mój syn ma 15 mcy
        i po przeczytaniu startera praktycznie mogę powtwierdzic wszystkie opisane fakty cechujące posiadanie dziecka
        wszystko się zgadza
        z wyjatkeim wniosków
        mój wniosek jest taki - ze wszystkie te oczywiste niedogodności kompletnei się nie liczą przy pierwszym starszliwie mokrym całusie wycisnietym na nosie przez to małe , okropnie zaślinione i zasmarkane stworzenie, które na mój widok piszczy z radości
        • tymon99 Re: Kobiety które wahają się, czy mieć dzieci... 06.05.14, 03:03
          mozambique napisała:

          > posiadanie dziecka

          interesujące określenie. bardzo interesujące.
          • mozambique Re: Kobiety które wahają się, czy mieć dzieci... 08.05.14, 11:53
            dokałdnie oddające stan faktyczny
    • wuj_truj Re: Kobiety które wahają się, czy mieć dzieci... 03.05.14, 23:05
      Brak czasu i spontaniczności na codzień raczej popieram, aczkolwiek im dalej, tym lepiej. Chcę zauważyć natomiast, że wiele znajomych mi matek, nie tyle nie może, co nie chce zostawiać potomstwa np. żeby poszaleć w weekend czy wyjechać bez dziecka na wakacje. Natomiast co do aspektów fizycznych - nie wiem jak dużego miałam farta, ale poza niewielką blizną zmian praktycznie nie ma i wyglądam znacznie lepiej niż większość moich kolezanek, które dziecka nie mają. A co do ciasnej c.pki, jeżeli poród odbył się przez cesarskie cięcie, zmian nie ma. Więc bez przesady z tym straszeniem. Nie dramatyzujmy.
    • marta.uparta Re: Kobiety które wahają się, czy mieć dzieci... 03.05.14, 23:58
      młody/a dał/ł w kość widać bardziej niż zwykle. Takie półtora - dwulatki potrafią sponiewierać - biegają wszędzie jak perszingi, a nie wytłumaczysz, bo nie zrozumie. Jako doświadczona matka polka, powiem tylko, że dzieciak wyrośnie z tego szybciej niż się spodziewasz. Mam w domu 19latka, który zaraz wyjdzie w świat do ludzi, a taki był jeszcze niedawno słodziak.
      Powodzenia.
    • nstemi Oj, nie jest tak źle 04.05.14, 00:13
      Nie mam tu zamiaru apelować: kobiety i mężczyźni miejcie dzieci! :-)
      Chciałabym tylko zauważyć droga autorko, że to co teraz przechodzisz-czuje to wielu rodziców małych dzieci. Czułam podobnie. Właściwie to gorzej, bo gdy moje starsze dziecko miało 1,5 roku miałam jeszcze noworodka.
      Twoje to jeszcze maleńki szkrab, który daje popalić. Dla pocieszenia: dzieci rosną i stają się coraz bardziej samodzielne. Co piszę jako matka dwójki jeszcze bardzo młodych ludzi w wieku wczesnoszkolnym. Totalny luz-to se ne vrati, ale logistycznie da się ogarnąć. Noce już niedługo będziesz przesypiać, ba nawet potomstwo sobie samo śniadanie zrobi :-) I pogadać będzie można, i pojeździć wspólnie na nartach i w ogóle pojawi się mnóstwo naprawdę fajnych rzeczy.
      Zmartwienia też miną. Nie to, że ich w ogóle nie będzie ale w którymś momencie odpuścisz. I zobaczysz, ze szklanka jest do połowy pełna, nie pusta.
      ale fajnie, że napisałaś tego posta. Bo rodzicielstwo wiąże się z ograniczeniami, czasem problemami, to nie jest kolorowy magazyn z uśmiechniętą mamą w pełnym makijażu :-) Ojcowie też lekko nie mają. Ale ja bym w życiu się nie chciała wrócić do bezdzietności...
    • light_in_august Re: Kobiety które wahają się, czy mieć dzieci... 04.05.14, 01:49
      To jest właśnie moja wizja macierzyństwa i dlatego nigdy się na nie nie zdecyduję ;)

      Mam czasem w domu dziecko i dokładnie tak to wygląda - jeść, pić, bawić się, a co to jest gej?, gardło boli, rączka boli, muszę do łazienki, piiiić! nie będę odrabiać lekcji!, chcę do kina, spać, jednak nie spać, mogę pograć na pleju?, pogłaszcz, pocałuj, jeść, mogę założyć kotu majtki?, przełącz tv na bajkę. I tak w koło macieju, 16 godzin na dobę - krzyk, rwetes, pytania, potrzeby - a czasem i więcej, bo w nocy też różne jazdy. A to już nie roczniak i nie 3- latek. I gdzie tu miejsce na potrzeby dorosłego? Żeby sobie wiadomości obejrzeć w tv - nie, bo bajka musi być. Żeby poczytać chwilę - a gdzież tam, przy takim krzyku się nie da. Żeby sobie klocka lego w stopę nie wbić - nie ma szans :)
      Dziecko to ciągła orka na ugorze, która się nigdy nie kończy. Nigdy. Jak patrzę na moich rodziców, którzy nadal martwią się o swoje 30-,40-letnie dzieci i pomagają im jak mogą, i dzwonią, żeby przypomnieć, że jest zima i czapkę trzeba nosić, to wiem, że końca rodzicielstwa nie ma. Nie, nie, nie, dziękuję badzo.

      Pewnie sporo zależy od charakteru - są ludzie, którzy mają podzielność uwagi, którzy umieją się na chwilę odciąć, usiąść, nie przejmować, wyluzować, zająć się sobą. Ja wiem, że bym nie umiała już skupić się na niczym i nikim poza dzieckiem.
    • wielkafuria Re: Kobiety które wahają się, czy mieć dzieci... 04.05.14, 15:40
      eeeee.... co to znaczy : broszka nabiera luzów?
      że pochwa staje sie mniej elastyczna?

      hmmm, broszka... nawet niezłe!
      potem mozesz facetowi powiedziec: pocałuj mnie w broszke, a on szuka jej na twoim kołnierzu :>
    • cauliflowerpl Re: Kobiety które wahają się, czy mieć dzieci... 04.05.14, 16:11
      Nic nowego nie napisałaś. Jak się nie chce mieć dzieci to nie trzeba ich mieć.

      Szkoda tylko, że ta ciężka orka to jednak wciąż jest temat tabu. Według reklam, na przykład, dzieci sikają na niebiesko (dziwne, że one WYŁĄCZNIE sikają w te pieluchy, żadne jeszcze nie zrobiło "numeru dwa" w reklamie), mamy są uśmiechnięte i wypoczęte a ich jedyna opieka nad dzieckiem to smarowanie ich czyściutkich tyłeczków pachnącym kremikiem.

      No ale jakby tak prawdziwe aspekty macierzyństwa pokazać, to by się pewnie mało kto rozmnażał ;)
      • obrotowy Re: Kobiety które wahają się, czy mieć dzieci... 04.05.14, 16:35
        cauliflowerpl napisała:
        No ale jakby tak prawdziwe aspekty macierzyństwa pokazać, to by się pewnie mało kto rozmnażał

        Kosciol zwie to ladnie - trudem rodzicielstwa zahaczajacym o heroizm :)

        Swoja droga pamietam jeszcze czasy przed-pampersowe u jednej ciotki na wsi...
        I dwoje maluchow i woda tylko ze studni...

        - To dopiero byla jazda :)
    • anna_sla oj nie aż tak źle 04.05.14, 22:04
      zawsze czymś się "przypłaca" za macierzyństwo. Ja nie rodziłam naturalnie, więc żadnych poporodowych luzów nie mam, no ale urodziłam wcześniaki x3szt to też był szok dla wszystkich, zwłaszcza dla dzieci. Fakt, jest się brzydkim, sflaczałym, zaoranym i "wyjętym z życia" przez kilka lat, ale wszystko od nas zależy ile.. od kilku lat mam czas dla siebie, jest hasło "relaks", mama zamyka drzwi i nie dzieci nie wykorzystują tego na rzecz zdemolowania chaty czy wybicia sobie zębów, a najstarsze ma obecnie dopiero 10 lat. I spokojnie mogę liczyć na zrobienie przez nich mi kanapek do pracy!! Przypłaciłam zdrowiem przede wszystkim. Nad wszystkim innym można popracować

      Plusy macierzyństwa wiele rekompensują... ale tylko wtedy gdy mimo wszystko jednak mimo obaw chce się mieć tego potomka. Nie zamieniłabym te moje przytulaski na żadną super figurę i wolność towarzyską... A już wkrótce, za lat kilka sami już zostaną w domu gdy rodzice wyjdą się pobawić :)
    • edw-ina Re: Kobiety które wahają się, czy mieć dzieci... 05.05.14, 15:54
      Bez przesady. Oczywiście, że nie należy namawiać na posiadanie dzieci, ale ten post brzmi strasznie rozpaczliwie. Mam 11 miesięcznego malucha: do formy fizycznej wróciłam w około 4-5 miesięcy. Teraz mieszczę się w ubrania sprzed 8-10 lat, a nie przypuszczałam, że jeszcze je kiedyś założę. Włosy odrosły, jakieś problemy z zębami, które się pojawiły zmobilizowały mnie tylko do konkretnego załatwienia sprawy uzębienia. Na weekendy wyjeżdżam - sama (2 razy do tej pory) i z rodziną. Moje dziecko jak niedawno policzyłam zaliczyło już 8 hoteli. Do restauracji chodzę niewiele rzadziej niż wcześniej. Do muzeów chodzę, ze znajomymi się spotykam, choć fakt - trzeba to umówić, trudno o spontaniczność. Seks jest świetny, mąż wpatrzony we mnie i dziecko jak w obrazek. W sumie - nigdy tak dobrze między nami nie było, a dodatkowo świadomość, że chcemy zapewnić dziecku jak najlepszą rodzinę sprawia, że zamiast drzeć koty próbujemy szukać kompromisu.
      Dziecko od 3 miesiąca przesypia zwykle całe noce. Czasami budzi się raz. Podział obowiązków w domu jest i wszystko ok. Jedyne, z czym się ewidentnie zgodzę to mała ilość czasu dla siebie oraz pewna monotonia, która się co jakiś czas pojawia, ale to są sprawy do przejścia.
      Także głowa do góry, nie zawsze sprawdza się najczarniejszy scenariusz.
      • przeciezwiadomo Re: Kobiety które wahają się, czy mieć dzieci... 05.05.14, 23:13
        Dokładnie, dzieci są różne, poza tym różne są też okresy ich życia. I nie zawsze dziecko będzie tak absorbujące - im starsze, tym łatwiej będzie mu zapewnić zajęcie, które go może nawet pochłonąć na długie godziny, o towarzystwie nie wspominając :)
    • magnusg Mam nadzieje,ze twoj maz/partner tak samo 05.05.14, 16:46
      mysli o zwaizaniu sie z toba.Odebralas mu wolnosc,lekkosc zycia.Teraz musi orac,zeby spelnic twoje oczekiwania i zachcianki albo przynajmniej zeby cie utrzymac.Fajne,beztroskie zycie sie skonczylo w momencie kiedy sie z toba zwiazal.Teraz musi sie tlumaczyc gdzie byl,dlaczego pozniej wrocil,dlaczego chce wyjsc na piwo z koelgami,co to za kolezanka go odwiedzila na fb albo co to za sms w telefonie.Nie moze jechac na urlop gdzie chce,tylko musi uwzgledniac twoje zdanie.nie moze urzadzic mieszkania jak chce,bo ty masz inny gust.Twoja rodzina mu nudzi co ma robic i jak sie straca,zebys ty byla zadowolona.
      Wiec jesli moge mu dac rade,to niech przemysli czy warto sie tak dalej meczyc i orac.Po co tracic dalej zycie z toba,jak moze byc znowu szczesliwy i wolny.
      • wuj_truj Re: Mam nadzieje,ze twoj maz/partner tak samo 05.05.14, 21:56
        Hehe, też tak w pierwszej chwili pomyślałam, może bardziej "ograniczające" od dzieci są nudne związki monogamiczne.
        • obrotowy pewnie , ze tak... 05.05.14, 22:30
          wuj_truj napisała:
          może bardziej "ograniczające" od dzieci są nudne związki monogamiczne.

          pewnie ze tak...
          ale gdy czasem pojawi sie jakas "trzecia" - to wtedy jest ideal...
          gdyz nuda mija...
          i tak gdzies do 50-tki.
          a potem ?

          ratuj sie, kto moze.
    • miau.weglowy Re: Kobiety które wahają się, czy mieć dzieci... 05.05.14, 23:15
      przykro czytac,ze masz takie zle przezycia, ale ty to nie wszyscy
      • simply_z Re: Kobiety które wahają się, czy mieć dzieci... 05.05.14, 23:35
        instynkt przetrwania gatunku włącza się,kiedy człowiek posiedzi trochę na zachodzie Europy i naogląda się centr wielkich miast ,prawie bez białych ze stadami kobiet w burkach ,czarnych sprzedajacych pamiątki na ulicy i chinczykami w sklepikach spożywczych.
        Wtedy też dochodzi do niego myśl,że kiedyś tak to będzie wygladać....
        od razu mam chęć na trójkę dzieci co najmniej.
        • berta-death Re: Kobiety które wahają się, czy mieć dzieci... 05.05.14, 23:51
          Przesadzasz. To co widzisz na zachodzie w wielkich miastach, to są przedstawiciele, że się tak wyrażę, nizin społecznych i najbiedniejszej klasy pracującej. Emigranci zazwyczaj tak kończą. Z racji swoich niskich kwalifikacji i niskich dochodów, mieszkają w najtańszych miejscach w okolicy zakładów pracy, które korzystają z najtańszej siły roboczej. Do tego wykonują zajęcia, jakich nikt inny wykonywać nie chce, stąd widoczni są we wszelakich sektorach usługowych i handlowych. Co nie znaczy, że stanowią jakąś statystycznie istotną liczbę zachodniego społeczeństwa. Tubylcy mieszkają na przedmieściach albo mniejszych miejscowościach. Do pracy dojeżdżają samochodami a nie publiczną komunikacją i pracują w biurowcach. Stąd są mniej widoczni.
          • czoklitka Re: Kobiety które wahają się, czy mieć dzieci... 05.05.14, 23:57
            >To co widzisz na zachodzie w wielkich miastach, to są przedstawiciele,
            >że się tak wyrażę, nizin społecznych i najbiedniejszej klasy pracującej.

            I rozmnażającej się - warto pamiętać.
            • berta-death Re: Kobiety które wahają się, czy mieć dzieci... 06.05.14, 00:03
              Dokładnie tak samo intensywnie rozmnażającej się jak rodzimi przedstawiciele klasy zasiłkowej. Bo jeśli chodzi o porządnych emigrantów, którzy są biedni ale uczciwi, pracują, przyjechali szukając lepszego życia a nie zasiłków, to ich dzieci w 100% się asymilują i drugie pokolenie emigrantów, nie mnoży się ani trochę bardziej niż tubylcy.
              • czoklitka Simply, Barta 06.05.14, 17:20
                Jeśli miałybyście ochotę poczytać o wielkiej Brytanii :)

                populationmatters.org/documents/family_sizes.pdf (str. 8, na dole)
                en.wikipedia.org/wiki/Demography_of_the_United_Kingdom#Ethnicity
                iussp2009.princeton.edu/papers/93139 (Fig. 2, TFR - dzietność)

        • tymon99 Re: Kobiety które wahają się, czy mieć dzieci... 06.05.14, 03:07
          simply_z napisała:

          > naogląda się centr wielkich miast

          przepraszam, czego się naoglądałaś?
          • simply_z Re: Kobiety które wahają się, czy mieć dzieci... 06.05.14, 16:05
            centrów ,widzę,że pan ze słabą wiedzą ogólną orientuje się w gramatyce ,brawo.
            • tymon99 Re: Kobiety które wahają się, czy mieć dzieci... 06.05.14, 16:23
              o mojej wiedzy ogólnej wiesz tyle samo, co o interpunkcji.
    • mamcia2014 Re: Kobiety które wahają się, czy mieć dzieci... 06.05.14, 08:34
      Większych bzdur dawno nie czytałam.... Moim zdaniem brak ci organizacji i stąd tyle cyrku przy 1,5 letnim dziecku. Przecież to nnie jest już niemowlak.
    • przeciezwiadomo Re: Kobiety które wahają się, czy mieć dzieci... 06.05.14, 08:40
      Moim zdaniem zdecydowałaś się na dziecko za wcześnie, masz za mało wsparcia w opiece nad nim, a dodatkowo jesteś strasznie znerwicowana.
    • a_nonima Re: Kobiety które wahają się, czy mieć dzieci... 06.05.14, 11:30
      Ja mam dwoje dzieci rok po roku (urodziłam jedno). Do formy po ciąży wróciłam w pół roku. Dziadkowie trochę pomagali, ale większość obowiązków spadło na mnie i na męża (norma). Początki nie były lekkie, ale nikt na spacerze nie widział mnie rozmemłanej w poplamionych ubraniach. Dzieci absorbujące, jednak dawałam radę wygospodarować czas na ćwiczenia. Pomogły trochę dobre geny zapewne bo szybko wróciłam do wagi sprzed ciąży.
      Znajomi i przyjaciele mieli dzieci w tym samym wieku, więc spotykaliśmy się nawet spontanicznie. Imprezy weekendowe zaczynały się wcześniej i wcześniej kończyły, ale nikt nie ubolewał.
      Teraz dzieci starsze, jedne obowiązki odeszły, inne doszły.
      Fajnie mieć dzieci.
    • osmy_dzien Re: Kobiety które wahają się, czy mieć dzieci... 06.05.14, 19:25
      Widac, ze jestes teraz na dnie rozpaczy i bezsilnosci. Jednak wkrotce sie to zmieni. Za trzy, cztery lata bedziesz miala podchowane dziecko i zaczniesz miec znowu czas dla siebie. Potem bedzie go coraz wiecej i wiecej.

      Kazdy z nas ma w jakims momencie zycia bardzo ciezki czas. Ciebie dopadlo teraz. Po prostu. Minie, a milosc, bliskosc, radosc i satysfakcja zostana.
    • po-trafie Dziekuje 07.05.14, 10:27
      Chcialabym Ci bardzo podziekowac za ten post. Dobry tekst i wazna porada w odpowiednim czasie.
    • majaa Re: Kobiety które wahają się, czy mieć dzieci... 07.05.14, 11:47
      Pewnie, że jak się dzieci absolutnie nie chce, to nie powinno się ich mieć. Niemniej jednak obraz macierzyństwa, jaki Ty przedstawiasz jest, moim zdaniem, mocno zniekształcony, tzw. przegięcie w drugą stronę. Nie znam w swoim środowisku osoby, która przeżywałaby to w tak dramatyczny sposób, jak Ty. Generalnie ludzie jakoś są w stanie tak ułożyć swoje plany, żeby znaleźć chwilę wytchnienia dla siebie i nie rezygnować ze wszystkich przyjemności życia. Kwestia organizacji, odpowiedniego podejścia i uzyskania pomocy. Ty masz niestety fatalne nastawienie i dlatego wszystko wydaje Ci się parę razy trudniejsze niż jest w rzeczywistości, co Cię dodatkowo dołuje. Przykre. Może przydałaby się poważna rozmowa z najbliższymi albo nawet i z psychologiem, no i jakaś reorganizacja.
    • mmagi Re: Kobiety które wahają się, czy mieć dzieci... 07.05.14, 15:14
      kaznodzieja czy co?
    • ina_nova Re: Kobiety które wahają się, czy mieć dzieci... 08.05.14, 09:33
      >broszka nabiera lu
      > zów.

      Nie noszę broszek. Czasem kolczyki tylko. To mogę mieć dzieci?
    • alienka20 Re: Kobiety które wahają się, czy mieć dzieci... 13.05.14, 23:16
      Dramatyzujesz...
      Ja też byłam z tych niechcących mieć dzieci, na wieść o ciąży byłam bardziej przerażona niż szczęśliwa. Baby blues trwał dobry miesiąc, miałam problemy z karmieniem, z aklimatyzacją w innym kraju, przez jakiś czas miałam kryzys w związku. Jakoś wszystko się zdążyło wyprostować, dziecko
      A z drugiej strony bycie mamą uświadomiło mi jaką mam osobowość, jakie wady i zalety.
      Początki macierzyństwa były cholernie trudne (baby blues trwający dobry miesiąc) ale po tych trudnych okresach młody zawsze zaskakuje czymś nowym. Że płacze z bólu albo złości się, że nie pozwalam? Trudno - ale z drugiej strony czuje się przy mnie bezpiecznie, cieszy go czas spędzony ze mną, choćby przy wstawianiu prania.
      Mimo tych wszystkich niedogodności ja postrzegam macierzyństwo raczej jako próbę charakteru niż pozbawienie wolności. Może i było to dla mnie za wcześnie, może czasem nie mam czasu dla siebie, pomysłów na zabawę, ale gdy chcę/muszę to potrafię się ogarnąć ze wszystkim.
    • kobieta_z_polnocy Re: Kobiety które wahają się, czy mieć dzieci... 14.05.14, 23:01
      Strasznie dramatycznie to wszystko opisujesz. Jasne, dzieci wymagaja bardzo (BARDZO) pracy, ale to chyba kazdy wie? Naprawde sa ludzie, ktorzy uwazaja, ze niemowlak to taka slodka paczuszka, ktora mozna odlozyc do lozeczka akurat wtedy, kiedy ma sie zaczac film w tv? To jest droga pelna wyrzeczen, jasne, ale...

      no wlasnie, ale. Mam wrazenie, ze troszke przesadzasz albo mialas pecha (wypadajace plomby, wlosy, broszka haha). Jako mama roczniaka powiem, ze rzeczywiscie, o spontanicznosci mozna zapomniec i tak, jest sie w pracy 24/7, ale i tak ostatni rok (plus poprzedzajaca go ciaza) to najwspanialszy okres w moim zyciu. Tego rzeczywiscie nie da sie zawsze dojrzec z boku, zwlaszcza jak sie jest bezdzietnym i przyzwyczajonym do bycia samemu sobie zaglem, sterem i okretem (sama to pamietam), ale chyba wiekszosc rodzicow sie ze mna zgodzi.
      Aha, i bylam tak jak jedna z forumek powyzej: nie lubiaca dzieci (= nie znajaca sie na nich) i ociagajaca sie z macierzynstwem. A jak przyszlo co do czego, to stalam sie matka-kwoka :)

      Z jednym za to sie zgodze: dla mnie najgorsze jest ciagle zamartwianie sie i swiadomosc, ze tak juz zawsze bedzie. To jest chyba najwyzsza cena rodzicielstwa.
      • simply_z Re: Kobiety które wahają się, czy mieć dzieci... 14.05.14, 23:13
        jask ciąża może byc najpiękniejszym okresem? albo poród?
        • alienka20 Re: Kobiety które wahają się, czy mieć dzieci... 15.05.14, 01:09
          Dla niektórych ten okres bywa piękny, jeśli nie odczuwa się za bardzo dolegliwości z tym związanych.
          Urodzić też można szybko, łatwo i prawie bezboleśnie.
          Ja nigdy nie zapomnę tego uczucia, gdy po 40 h porodu położna położyła mi syna na brzuchu a ja pierwszy raz go zobaczyłam. O bólu zapomniałam momentalnie, choć nigdy nie wierzyłam w te opowieści.
          Nie każda ciąża i poród musi być materiałem na horror.
        • edw-ina Re: Kobiety które wahają się, czy mieć dzieci... 15.05.14, 12:06
          Mi się podobało. W ciąży (zagrożona) miałam masę czasu dla siebie, spałam kiedy chciałam i ile chciałam, czytałam, oglądałam, wylegiwałam się na leżaku. Porodu nie pamiętam, no tylko dość traumatyczne 30 minut przed nim, ale to do przejścia. Bólu nie czułam, bo jak? Chyba, że liczyć ten od szpitalnego materaca i cc, ale to nie tragedia. Ostatnie, co pamiętam to słowa: zakręci się pani w gło...., a kolejne to zawiniątko z takim maleńkim bobaskiem. Nie widzę powodu, by uznać te momenty za złe.
        • kobieta_z_polnocy Re: Kobiety które wahają się, czy mieć dzieci... 15.05.14, 22:53
          Ano mozna. W ciazy czulam sie doskonale. Jasne pod koniec nieco ciezej sie chodzilo i plecy troche doskwieraly, ale nie byly to wieksze niedogodnosci niz po zbyt dlugim siedzeniu przed komputerem w pracy. A przez caly ten okres ani razu nie mialam mdlosci. Wiec na co tu narzekac?
          Porod, jasne, bolalo, ale wszystko poszlo szybko i bez komplikacji, a z porodem (prawidlowym) jest tak, ze skurcze bola ze hoho, ale puszczaja i wtedy bol momentalnie ustepuje. I nie musi wcale byc tak dramatycznie jak na filmach.

          Ale to sa wszystko sprawy fizyczne. Wazne - ale niewystarczajace. Udalo mi sie zajsc w ciaze w odpowiednim momencie, czyli wtedy kiedy tego zapragnelismy i kiedy okolicznosci byly najbardziej sprzyjajace. Od momentu testu czulam sie szczesliwa i czuje az do dzisiaj :)
          Jesli wszystko - fizycznie i emocjonalnie - uklada sie znakomicie, to jak tu nie byc szczesliwym?

          Jazda bez trzymanki to sie zaczyna po porodzie ;) To jak przejscie do innego swiata. NIC juz NIGDY nie bedzie takie samo.
Pełna wersja