lorelailee
06.05.14, 16:42
hm, opisze wam taka sytuacje- a wy mi doradzicie czy przesadzam czy slusznie podejrzewam najgorsze. Poznalam takiego fajnego faceta na majowce- no i troche poszalelismy na imprezie ;) potem sie umowilismy tak, ze on mnie podwiezie do innego miasta- tez tam wracal, bo oboje z tego miasteczka jestesmy i razem wracalismy. Czyli- tak czy siak by tam jechal. No i wracamy, i ja zaproponowalam zebysmy po drodze pojechali do jakiejs knajpy zeby cos zjesc i - ze zamiast mu oddawac pieniadze za paliwo to po prostu postawie mu obiad - co tez zrobilismy. No i jak placilam to nie oponowal, ani nie proponowal ze on zaplaci. Dla mnie luz. ALE- mamy wspolnych znajomych, ktorzy znaja go od wielu lat i ci znajomi mi powiedzieli, ze ogolnie facet jest ok, ale straszny z niego dusigrosz. I zaczelam myslec ze kurde, moze to juz byl ten pierwszy sygnal skapstwa jak bylismy w tej kanjpce i pozwolil mi placic za siebie? taki mam dylemat haha. Na pewno jeszcze sie spotkamy i zaplanuje to tak, zeby realnie to sprawdzic, tylko ze zastanawiam sie juz teraz czy po prostu nie zignorowalam bardzo jasnego sygnalu?? jak bedzie smiesznie to odnowie watek 'najbardziej skapy facet swiata' :)