damaris323
08.05.14, 17:15
Witam,
Spotkała mnie ostatnio bardzo dziwna sytuacja. Ponieważ niedługo wychodzę za mąż, umówiłam się na próbną fryzurę+make up. Nie znałam wczesniej tej pani, która się mną zajęła, a jak wiadomo dość często u fryzjera czy kosmetyczki rozmawia się o wszystkim i niczym i ona wypytywała o różne sprawy zw. ze ślubem (wygląd sukienki itd. co uznałam za normalne, bo chciała dopasować efekt do stroju). I jakoś tak od słowa do słowa przyznałam się, że to mój drugi ślub (wiem, jestem zbyt otwarta:/). A ona nagle pyta - a po co to pani? Drugi ślub? Jeden nie wystarczył? Po co się pani w to pakuje? Myślałam, że pyta - po co dwa śluby z tym samym mężczyzną (cywilny+kościelny) ale okazuje się, że ona dobrze zrozumiała - bo jestem po rozwodzie.
Przyznam, że mnie zamurowało, nie wiedziałam co powiedzieć, coś tam wydukałam, że szanuję instytuję małżeństwa i nie jestem do niej zrażona.
Teraz się zastanawiam, jak właściwie powinnam była zareagować. No i nie wiem, co ona właściwie miala na myśli. A może powinnam jej była powiedziec, że to nieładnie z jej strony tak mowic. Tylko jak w takiej atmosferze potem znosić czesanie i malowanie :P
A jeszcze czeka mnie spotkanie z nią w tym dniu, bo zdecydowałam się na jej usługi.
Co sądzicie?