promowanie otylosci w mediach

08.05.14, 21:22
Wiem ze jest wiele akcji fitnesowo- dietowych, ale moja uwage zwraca tez tendencja odwrotna. W wielu programach wmawia sie dziewczynom ze znaczaca nadwaga ze to jest sexy, kobiece ksztalty, prawdziwe kobiety itp... Nie mowie o paniach z lekkim brzuszkiem i rozmierze 42 tylko o tych o znacznie wiekszym kalibrze. Wydaje mi sie ze to niezly chwyt marketingowy. My cie kochamy taka jaka jestes, kupuj nasze produkty, z nami nie musisz sie wysilac, jak sie w cos nie zmiescicsz to my zrobimy rozmiar xxxxxlllllll i damy ci jeszcze 20 paczkow w promocji.
Czy to nie jest zerowanie na chorych ludziach? Wiem w sumie o odchudzaniu jest rownie wiele, jednak widze na ulicach wiele pan, ladnie ubranych zadbanych z nadwaga 40 kilo.
    • przeciezwiadomo Re: promowanie otylosci w mediach 08.05.14, 21:32
      Podaj jakieś przykłady, ja tego nie dostrzegam.
      Ale może źle patrzę :)
      Ja wciąż widzę promowanie szczupłości :)
      • nie.poprawna Re: promowanie otylosci w mediach 08.05.14, 21:39
        Tak mnie to tknelo na ulicach USA i w sklepach gdzie maja tak strasznie zawyzone rozmiry ze nawet xs na mnie wisi a nie jestem jakims patykiem. Wczesniej w Anglii panienki w krotkich bluzeczkach i mini z wywalonym bebechem bo inaczej nazwac tego nie mozna. Ktos je przeciez utwierdzil w przekonaniu ze to jest fajne.
        • raohszana Re: promowanie otylosci w mediach 08.05.14, 21:49
          Znaczy - ludzie są grubi, bo im ktoś wmówił, że to fajne, a nie dlatego, że lubią jeść i nie chce im się spalać? Dobre!
      • kalllka Re: promowanie otylosci w mediach 08.05.14, 21:45
        Ano rektycznosci
    • maitresse.d.un.francais no cóż 08.05.14, 21:35
      człowiek otyły też musi się w coś ubrać, prawda?

      i lepiej, żeby w tym dobrze wyglądał niż źle?

      wbrew temu, co ci się wydaje, zaakceptowanie (kochamy cię jaka jesteś) może być znacznie skuteczniejsze w walce ze wszystkim - w tym otyłością - niż nieustanna tresura

      a 20 pączków nikt w promocji nie daje, to już twoja złośliwość
      • nie.poprawna Re: no cóż 08.05.14, 21:44
        maitresse.d.un.francais napisała:

        > człowiek otyły też musi się w coś ubrać, prawda?
        >
        > i lepiej, żeby w tym dobrze wyglądał niż źle?
        >
        Pewnie ze lepiej. Tylko jak pani lub pan ma czas na godzinne wizyty w butikach, salonach pieknosci, na dobieraniu gorsetow i innych obciskaczy itp a nie znajdzie 30 min na cwiczenia to juz mnie dziwi.
        • maitresse.d.un.francais Re: no cóż 08.05.14, 21:49

          > Pewnie ze lepiej. Tylko jak pani lub pan ma czas na godzinne wizyty w butikach

          ale skąd wiesz, że ma?

          a w dodatku - że ma na to pieniądze?
          • nie.poprawna Re: no cóż 08.05.14, 22:00
            Mialam na mysli panie "zadbane" i odszykowane na bogato:). Tak samo mnie dziwi pan w drogim garniaku i aucie za zylion z krzywymi zebami. Najpierw podstawa a potem deco.
            • maitresse.d.un.francais Re: no cóż 08.05.14, 22:05
              nie.poprawna napisał(a):

              > Mialam na mysli panie "zadbane" i odszykowane na bogato:)

              "Na bogato" to slang. Sprecyzujmy - naprawdę drogo ubrane, z wyższej/średniej klasy czy z niższej, z torebeczką "Dolce & Gabbana" z bazaru?


              . Tak samo mnie dziwi
              > pan w drogim garniaku i aucie za zylion z krzywymi zebami.

              Ja bym jednak krzywych zębów nie zestawiała z otyłością.
              • nie.poprawna Re: no cóż 08.05.14, 22:11
                Nawet ta pani z bazaru czy w siecowki musi poswiecic troche czasu na odszykowanie, fryzure, makijaz. Nie wiem czy wydanie na kiecke 10000zl zajmuje mniej czasu niz taka za 100. To juz kwestia zasobow.
                • raohszana Re: no cóż 08.05.14, 22:13
                  Mniej niż na odchudzanie. Sukienkę władasz i ok, a nim schudniesz to długo, mokro od potu i słabo od wyrzeczeń.
                  • altz Re: no cóż 09.05.14, 18:21
                    raohszana napisał:
                    > Mniej niż na odchudzanie. Sukienkę władasz i ok, a nim schudniesz to długo, mok
                    > ro od potu i słabo od wyrzeczeń.

                    Prawda, jest łatwo poprawić sobie nastrój.
                    Ale prawdą jest również, że 30 minut w siłowni to jest za mało, żeby schudnąć, dwie godziny ćwiczeń czy nawet godzina, już tak.
                    • klawiatura_zablokowana Re: no cóż 01.06.14, 20:25
                      Zależy ile razy w tygodniu.
                      Jakby tak każdy ćwiczył 30 minut co drugi dzień, to ile by było mniej problemów z wagą!

                      Czytałam ostatnio trochę na temat siedzącego trybu życia i wg różnych badań nawet godzinny trening nie wystarczy do zrównoważenia złych skutków siedzącego trybu życia, jeśli jest RAZ w tygodniu. O wiele istotniejsza jest codzienna krzątanina, nawet krótkie momenty ruchu jak przejście się do drukarki w biurze czy wejście po schodach. Nie, to nie są godzinne treningi - a jednak w skali makro są równie ważne.

                      Zatem najpierw częsty, codzienny ruch (jak najkrótsze okresy siedzenia non stop) jako podstawa, dopiero potem długie treningi.
        • raohszana Re: no cóż 08.05.14, 21:50
          A Ty masz czas na siedzenie na forum miast na uświadamianie grubych. I o.
          • nie.poprawna Re: no cóż 08.05.14, 22:05
            Mam czas, bardzo sie ciesze z tego:).
            A chodzi mi o rpzdzwiek miedzy celebrycko, gwiazdorska masa wychudzonych szkieletow, a ulica grubasow, jadacych na wozku elektrycznym pojadajac fryty i buly z kotletem. Dodam ze chwilowo jestem w USA i stad ta obserwacja.
            • maitresse.d.un.francais Re: no cóż 08.05.14, 22:07
              nie.poprawna napisał(a):

              > Mam czas, bardzo sie ciesze z tego:).
              > A chodzi mi o rpzdzwiek miedzy celebrycko-gwiazdorska masa wychudzonych szkiel
              > etow, a ulica grubasow, jadacych na wozku elektrycznym pojadajac fryty i buly z
              > kotletem.

              Cała ulica jadących?
            • raohszana Re: no cóż 08.05.14, 22:11
              No jest rozdźwięk, ale nie rozumiem czego nie rozumiesz. Ludzie lubią jeść, nie lubią się wysilać to i sporo grubych. Zwłaszcza, że w jueseju cukiery i tłuszcze wszędzie i nieco inna kultura żywienia niż u nas.
              Przykład - wyjechał tam szczupły pan z Europy i teraz co jest? Pan kulka, bo tak a nie inaczej się tam jada i trudniej nad tym zapanować jak się jest leniwym.
              • nie.poprawna Re: no cóż 08.05.14, 22:19
                A no dziwie sie. Mozna przytyc 10, 15 kilo, ale jak juz nie mozesz isc, ladwo oddychasz to nie przychodzi jakis cien refleksci ze moze juz wystarczy, nie staje koscia w gardle ten kolejny burger. Jak tatus 200 kilowy niesie swoim dzieciakom napuchnietym wypchane torby z fast food na sniadanko i widzi jak im sie juz te tyleczki w krzeslach dla doroslych nie mieszcza to on sobie nie mysli, kurcze ja to ja, ale co z nimi. Dziwie sie... mysle ze to jednak media, reklamy itp
                • raohszana Re: no cóż 08.05.14, 22:22
                  Jakie media, jakie reklamy? Kobito, weź się zastanów! Ludzie tyją z lenistwa i kompensacji sobie życia żarciem, obadaj jakie grupy są otyłe, co jedzą i dlaczego. I nie, nie przychodzi refleksja, bo ludzie są leniwi i, cóż, głupi.
                  Nikt nie tyje, bo media i reklamy - w mediach i reklamach większość to wylaszczone panie jednak.
                  • nie.poprawna Re: no cóż 08.05.14, 22:31
                    Powinno sie na smieciowym jedzeniu takie same ostrzezenia dawac jak na papierosach. Chociaz.... i tak wszyscy pala... nie ma nadzieii dla ludzkosci.
                    • maitresse.d.un.francais Palenie zabija, niepalący są nieśmiertelni? 09.05.14, 23:54
                      Jeśli już, to możemy popaść w absurd i umieszczać takie napisy na 90% produktów, które zawierają:

                      - szkodliwe barwniki,
                      - szkodliwe dodatki,
                      - w ogóle nadmiar składników,
                      - więcej niż ileśtam % tłuszczu (załapią się również sery żółte i pleśniowe),
                      - owoców/warzyw zbyt długo przechowywanych w chłodniach lub kupowanych, kiedy jeszcze nie są dojrzałe,
                      - wszelkich ryb z delty Mekongu (ponoć ściek),
                      - produktów zawierających nadmiar cukru,
                      - produktów zawierających nadmiar soli,
                      - wszelkich margaryn,
                      - owoców/warzyw pochodzących z hodowli położonych zbyt blisko szosy lub w terenach wysoko uprzemysłowionych.



                      i na tym chwilowo koniec moich konceptów, niemniej nie wykluczam, że jeszcze na coś wpadnę.
                      • maitresse.d.un.francais Re: Palenie zabija, niepalący są nieśmiertelni? 10.05.14, 00:03
                        www.beztoksyn.pl/szkodliwe_substancje_w_zywnosci.php
                        freeisoft.pl/2012/08/lista-szkodliwych-substancji-e-i-konserwantow-zawartych-w-jedzeniu/
                        Wejście NA WŁASNĄ ODPOWIEDZIALNOŚĆ.
              • klawiatura_zablokowana USA 01.06.14, 20:27
                > Przykład - wyjechał tam szczupły pan z Europy i teraz co jest? Pan kulka, bo ta
                > k a nie inaczej się tam jada i trudniej nad tym zapanować jak się jest leniwym.

                Ogólnie są dwa trendy. Jedna grupa tyje, bo napycha się łatwo dostępnym szybkim jedzeniem dostępnym 24/7. Druga grupa chudnie, bo im wszystko tam nie smakuje. Moja siostra wróciła z Hameryki 10 kg szczuplejsza, bo wszystko było dla niej za słone, za słodkie, za tłuste i jadła naprawdę mało, a po drodze odkryła też, że dużo łatwiej i taniej można kupić produkty eko.
    • raohszana Re: promowanie otylosci w mediach 08.05.14, 21:48
      Taaa? A to w jakim programie tak mówią?
      • kalllka Re: promowanie otylosci w mediach 08.05.14, 21:58
        W obecnym oprogramowaniu. I akurat wpisują na sile bo bezwzględnie nielegalnie bo przy wyłączonych ciasteczkach np.
        • raohszana Re: promowanie otylosci w mediach 08.05.14, 22:12
          Pacz pani, a u mie w ABAPie tego ni dajo :<
          • kalllka Re: promowanie otylosci w mediach 08.05.14, 22:44
            A co to , czy kto to, to "ABAPie"
            ?

            Na marginesie nieswiadomego się zapychania jest taka stara zasada it; ciasteczka to ciasteczka, gdy ich oczy nie widzą, nie powinny działać, a dokładnie znaczy - nie przesyłać i nie przetwarzać danych użytkowników, zwłaszcza reklam) jeśli dzieje się inaczej, a po sprawdzeniu nadal działa jak malware czyli wbrew licencyjnych zasadom znaczy tyle , ze system został brutalnie scracowany.
            No To tyle w sprawie " lansowania" ciastek.
            • raohszana Re: promowanie otylosci w mediach 08.05.14, 23:10
              kalllka napisała:
              > A co to , czy kto to, to "ABAPie"
              > ?
              *
              Taki język programowania.


              > Na marginesie nieswiadomego się zapychania jest taka stara zasada it; ciastec
              > zka to ciasteczka, gdy ich oczy nie widzą, nie powinny działać, a dokładnie zna
              > czy - nie przesyłać i nie przetwarzać danych użytkowników, zwłaszcza reklam)
              > jeśli dzieje się inaczej, a po sprawdzeniu nadal działa jak malware czyli wbr
              > ew licencyjnych zasadom znaczy tyle , ze system został brutalnie scracowany.
              > No To tyle w sprawie " lansowania" ciastek.
              *
              Erm... co? ^^'
    • kol.3 Re: promowanie otylosci w mediach 08.05.14, 22:06
      Jakoś się nie spotkałam z promowaniem otyłości ani w mediach ani nigdzie indziej. Natomiast można zauważyć zaledwie delikatną reakcję na promowanie anorektycznej szczupłości - niektórzy odważyli się powiedzieć, że Anja Rubik i podobne kobiety nie są dla nich ideałem, a rozmiar 40 i 42, a nawet 44 nie jest powodem do kompleksów.
      • raohszana Re: promowanie otylosci w mediach 08.05.14, 22:14
        Nooo, pamiętam jak mi tu ktoś na forum rzekł, że przy 174 cm wzrotu to maksymalna waga to może być 52kg, bo inaczej to już grubo i nie ma przebacz. Ludzie mają hopsia na punkcie szczupłości, a każde stwierdzenie, że ktoś nieanorektyczny może być fajny to od razu "promowanie otyłości".
        • kol.3 Re: promowanie otylosci w mediach 09.05.14, 07:54
          Wiem, że wg BMI, przy wzroście 170 cm maksymalna waga to 72 kg, zatem przy wzroście 174 to będzie trochę ponad 72 kg.
          Poza tym sporo zależy od grubości układu kostnego.
    • berta-death Re: promowanie otylosci w mediach 08.05.14, 22:37
      Myślisz, że ktoś specjalnie się roztyje, bo w tv usłyszał, że puszyste to seksowne? Utyć jest równie trudno co schudnąć. Człowiek ma genetycznie zaprogramowaną wagę i organizm zrobi naprawdę wszystko, żeby ją osiągnąć. Media i moda nie mają tu nic co rzeczy.
      • alcio05 Re: promowanie otylosci w mediach 08.05.14, 22:44
        hej wszystkim ja mam 167 wzrostu i waze 70 kg czuje sie swietnie maz mnie kocha i nie przeszkadza mu moje sadelko i ja sie dobrze czuje w swojej skorze
      • rotkaeppchen1 Re: promowanie otylosci w mediach 10.05.14, 04:34
        Z tym "genetycznie" to nie tak. Spory procent afroamerykanow jest otyly, natomiast ich niedalecy przodkowie - afrykanscy niewolnicy za pewne otyli nie byli. Ale fakt, ze odzywianie matki ma wplyw na stan organizmu nienarodzonego dziecka. Np jezeli kobieta bedac w ciazy, je regularnie produkty zawierajace duzo cukru, moze to negatywnie wplywac na trzustke dziecka. A to pewnie nie jedna zaleznosc. W podobny sposob mozna "zaprogramowac" czlowieka do otylosci, pasac go w dziecinstwie, kiedy, jak wiadomo tworza sie bardzo szybko nowe komorki tluszczowe. Tak "zaprogramowany" czlowiek bedzie mial tendencje do tycia, takze ze wzgledu na zle nawyki zywieniowe od samego poczatku. Jednak dzieki pewnej swiadomosci i pracy nad soba taki czlowiek ma szanse na utrzymanie szczuplej sylwetki.
        • berta-death Re: promowanie otylosci w mediach 10.05.14, 09:51
          Wszystkie młode są spasione. W świecie zwierząt nie istnieje coś takiego jak szczupłe młode. To, czym są karmione jest niemożebnie kaloryczne.
          • rotkaeppchen1 Re: promowanie otylosci w mediach 10.05.14, 16:18
            Nie mowie przeciez o noworodku karmionym piersia. Aczkolwiek zla dieta matki ma istotny, negatywny wplyw na rozwoj dziecka.
            Mialam na mysli karmienie dziecka od powiedzmy 6 miesiaca zycia, czasem nawet wczesniej, przekarmianie go, podawanie pokarmow, ktorych podawac sie nie powinno. Na przyklad matka mojego kolegi uspokajala jego brata - niemowlaka, podajac mu smoczek z glukoza!! To jeden z jej wielu grzechow, dzis dzieciak jest grubasem. Ja sama jestem przykladem osoby, ktora musi bardzo pilnowac tego co je, nie tylko ze wzgledu na chorobe hashimoto ale takze na sklonnosc do tycia, bedaca skutkiem przekarmienia w bardzo wczesnym dziecinstwie. Moja mama w dobrej wierze karmila mnie ogromnymi ilosciami kaszy manny a ja, poniewaz uwielbialam jesc od poczatku, zjadalam wszystko, co dostalam. Bylam przekarmiona i utuczona a "wspaniala" lekarka uwazala, ze to cudownie, ze grube dziecko do zdrowe dziecko (jakis uraz pewnie z czasow wojny, kiedy dzieci umieraly z glodu). Kiedy mialam 8 miesiecy, mama wezwala lekarza do domu, poniewaz mialam goraczke a ten, kiedy mnie zobaczyl, zrobil jej awanture, jak ona mogla mnie tak spasc i powiedzial, ze kiedys jej jeszcze za to "podziekuje". Goraczka byla spowodowana przekarmieniem! Oczywiscie nie winie mojej mamy, chciala jak najlepiej, wypelniala zalecenia lekarki a skoro ja wszystko zjadalam, myslala, ze tak widac jest ok. Tak wiec bylam od 8 miesiaca na diecie, zawsze bylam dzieckiem przy kosci (nie bylam otyla tylko dlatego, ze mama caly czas pilnowala tego, co jem) i caly czas trzeba bylo uwazac, zebym nie utyla. Jak widac, moja sklonnosc do tycia nie jest kwestia genow, tym bardziej, ze u mnie w rodzinie wszyscy byli bardzo szczupli, niektorzy wrecz chudzi.
            • berta-death Re: promowanie otylosci w mediach 10.05.14, 16:44
              A czy ty przypadkiem nie miałaś już w niemowlęctwie tego hashimota? W tamtych czasach były ściśle określone normy żywieniowe. Instytut matki i dziecka był wyrocznią w tej materii, każda młoda matka dostawała stosowną broszurkę, wedle której miała karmić dziecko. Normy były ustalane dla poszczególnych składników odżywczych, czyli ile witamin, mikroelementów, protein, itp ma dziecko w danym przedziale wiekowym spożywać na dobę. Kalorie były niejako dodatkiem do tego wszystkiego i nikt się nimi nie przejmował. I wszystkie dzieci jadły to samo, nawet te kasze były przygotowywane wg takich samych przepisów dla wszystkich. Mniej jadły jedynie niejadki, ale też mało które, bo uważano, że dzieci trzeba jak gęsi tuczyć, czy tego chcą czy nie. I na tej samej diecie, jedne dzieci były chude a inne grube. Ciężko się tak małe dziecko odchudza, bo bardzo łatwo mu zaszkodzić niedoborem czegoś, albo nadmiarem czegoś innego, spowodowanym złymi proporcjami w składnikach odżywczych.
              Do tego jeszcze normy wagowe też były bardzo szerokie. Naprawdę mało które dziecko w nich się nie mieściło.

              I ta zależność pomiędzy dziecięcą a dorosłą nadwagą, to raczej w kategorii urban legend się mieści. Nie ma na to twardych dowodów. Zresztą wystarczy pooglądać sobie zdjęcia z dzieciństwa różnych osób, chudych i grubych, żeby się przekonać, że nie ma żadnej zależności.
              • rotkaeppchen1 Re: promowanie otylosci w mediach 10.05.14, 21:36
                Nie, nie mialam a nawet jezeli, nie mialam niwdoczynnosci tarczycy. Gdyby tak bylo, bez suplementacji hormonu w dziecinstwie bylabym debilem. A nie jestem. Niedoczynnosc pojawia mi sie w okresie dojrzewania. A jako niemowle jadlam podobno bardzo duzo. Poteafilam zjesc ogromna miske kaszy manny, takiej gestej, ze az lyzka stala, poza tym zawsze mialam apety i duzo jadlam.. Stad bylam gruba.
                • berta-death Re: promowanie otylosci w mediach 10.05.14, 22:53
                  Nie byłabyś debilem, bo hashimoto nie jest jakąś wielką niedoczynnością, miałabyś jedynie objawy niedoczynności, tak jak dorośli. Nie zawsze silne i zauważalne. Niewykluczone, że jedynym wówczas objawem był nadmierny apetyt i nadwaga.
                  • rotkaeppchen1 Re: promowanie otylosci w mediach 11.05.14, 22:45
                    Nadwage mialam od zarcia a nie od choroby. Cgoroba pojawila sie duzo wczesniej. Wiem dlaczego bylam grubsza, wiem ile jadlam. Nie z glodu. Po prostu uwielbialam jesc. Dopiero majac 12-13 lat postanowilam schudnac i zwracac uwage na to, co jem. I wtedy schudlam, bo zaczelam unikac slodyczy. Problemy zdrowotne pojawily sie dopiero pare lat pozniej.
                    • rotkaeppchen1 Re: promowanie otylosci w mediach 11.05.14, 22:50
                      A hashimoto samo w sobie w ogole nie jest niedoczynnoscia. Jest faktem wytwarzania przez organizm przeciwcial, ktore niszcza tarczyce. Im bardziej zniszczona tarczyca, tym glebsza niedoczynnosc. Na samym poczatku niedoczynnosci w ogole nie ma a chotoba zaczyna sie wrecz nadczynnoscia. Jezeli sie nie suplementuje hormonow a organizm szybko niszczy tarczyce, mozna wpasc w gleboka niedoczynosc.
                      • berta-death Re: promowanie otylosci w mediach 12.05.14, 00:19
                        Tak czy owak, objawy niedoczynności daje. Co do objadania się, to też nie jest to zdrowy objaw takie nadmierne zapotrzebowanie na jedzenie, nawet jak dotyczy tylko określonych produktów. Np pociąg do soli jest charakterystyczny dla niedoczynności nadnerczy. Niewykluczone, że nadmierny pociąg do węglowodanów też ma swoje hormonalne przyczyny. Zdrowy organizm zamuli się po spożyciu określonej ilości słodyczy a jak się mimo to zje więcej, to człowiekowi zacznie być niedobrze i nie przełknie ani jednego kęsa, albo się porzyga.
                        • rotkaeppchen1 Re: promowanie otylosci w mediach 12.05.14, 19:45
                          Hashimoto nie musi dawac objawow niedoczynnosci. Wlasnie dlatego mozna chorowac latami a nie byc zdiagnozowanym. U mnie objawy pojawily sie dopiero, kiedy mialam 17 lat - wtedy pojawila sie niedoczynnosc na tyle gleboka, ze pojawily sie jej objawy. Wczesniej ich nie bylo. Jadlam sporo, przede wszystkim slodyczy, bo je lubilam. Nie jadlam kilogramami ale tak, jak to nawet obecnie mozna obserwowac wsrod mlodziezy - pracuje w szkole i widze, ile oni kupuja slodyczy i jedza - od takiej ilosci ktos podatny na tycie bedzie tyl. I ja dlatego nie bylam szczupla, nie bylam otyla ale bylam przy kosci, jak to sie mowi.

                          Natomiast faktycznie, problem z jedzeniem pojawil sie wlasnie wtedy, kiedy pojawily sie objawy niedoczynnosci - glownie depresja, zmeczenie, ociezalosc fizyczna i intelektualna - wtedy mialam fazy objadania sie kompulsywnego - potrafilam na raz wciagnac cala reklamowke zarca - jadlam wszystko, co kupilam, az nic nie zostalo. Czesto bylo tak, ze fizycznie nie moglam juz niczego w siebie zmiescic, bo zoladek byl wypelniony po brzegi a ja czulam caly czas przymus, potrzebe jedzenia!!! Nigdy nie zwracalam, po prostu przeczekiwalam i jadlam dalej. Fazy kompulsywnego objadania sie mijaly wraz z cala reszta objawow, wtedy jeszcze niezdiagnozowanej niedoczynnosci. Potrafilam w 3 miesiace utyc 20 kg a kiedy objawy przechodzily, w kolejne dwa zrzucalam cala nadwage. I tak kilka razy. Straszne to bylo. Dostalam wtedy leki przeciwdepresyjne, bo wszyscy widzieli tylko depresje a nie cala reszte, nikt hormonow mi nie badal. Niedoczynnosci to nie zniwelowalo ale przynajmniej niektore uciazliwe objawy - depresje i objadanie sie. Od ponad 10 lat nie zdarzylo mi sie objesc, nie czulam takiej potrzeby. Prawie juz piec lat temu utylam "nagle", w ciagu pieciu miesiecy 25 kg - pierwszy raz w zyciu bez wlasnego udzialu, "z powietrza". Wtedy zdiagnozowano niedoczynnosc i hashimoto. Mimo wyregulowanych hormonow, diety i ruchu nie moglam schudnac przez dwa lata :-( W koncu sie na szczescie udalo dzieki metodzie metabolic balance, ktora stosuje juz prawie trzy lata i utrzymuje wage. Oczywiscie caly czas pilnie sledze moje hormony i obserwuje samopoczucie, zeby w razie potrzeby wyregulowac ich poziom.
    • mendigo Re: promowanie otylosci w mediach 08.05.14, 23:00
      No i dobrze. Skoro już są grubi, to niech się chociaż dobrze czują. Co ci przyjdzie z tego, że będą jeszcze zakompleksieni i zestresowani swoją wagą (choć pewnie w głębi duszy i tak są)? Ktoś coś na tym zyska? Nie sądzę.

      I proszę, nie tłumacz tego troską o ich zdrowie, bo tyle razy słyszałam ten żart, że już mnie nie bawi.
      • alcio05 Re: promowanie otylosci w mediach 08.05.14, 23:27
        ale ja nie mowilam nic takiego ze jestem gruba czuje sie akurat
        • mendigo Re: promowanie otylosci w mediach 09.05.14, 08:55
          Ale ja nie do ciebie przecież :)
      • nie.poprawna Re: promowanie otylosci w mediach 09.05.14, 10:23
        Jak jest osoba z problemami skornymi, tradzikiem to wysyla sie ja do lekarza a nie radzi najlepiej jak zaszpachlowac wypryski. Dlaczego pania ze spora nadwaga specjalistki modowe radza jak sie owinac w gorsety i inne wyszczuplacze zeby bylo ladnie. Podkreslam, ze nie mam w tym poscie na mysli osob z lekka nadwaga tylko tych juz chorobliwie otylych. To jednak jest jednostka chorobowa, w niektorych krajach to epidemia prawie. Nie znam sie ale pewnie obrzarstwo to uzaleznienie. Czy bedziemy klepac po glowce alkoholika, zeby sobie dalej pil, bo tak ciezko jest przestac?
        • raohszana Re: promowanie otylosci w mediach 09.05.14, 11:24
          Bo taka pani chce ładnie wyglądać w czymś tam, a nie schuść.
          A nawet jak chce schuść - nim schudnie to chce ładnie wyglądać.
          Tadam.
        • mendigo Re: promowanie otylosci w mediach 09.05.14, 12:26
          A jak ten trądzik nie przechodzi, to co?

          I prosiłam, żebyś mnie nie raczyła żartem o trosce o „grubasów”. Gołym okiem widać, że twoje zainteresowanie tą kwestią z troską nie ma nic wspólnego.

          Czy nie rozumiesz, że ludzie z otyłością to osoby takie jak ty, chcące czuć się dobrze ze sobą, pragnące myśleć o sobie z zadowoleniem, wyluzować? Naprawdę świat się nie zawali, jak choć w dziale mody ktoś się nad nimi pochyli. Cały czas mają być kopani, łajani i zapędzani do kąta, bo ośmielają się nie być szczupli? O to ci chodzi?

          Jeśli tak ma ta troska wyglądać, to ja wolę obojętność. Myślę, że będzie zdrowsza dla wszystkich.
          • berta-death Re: promowanie otylosci w mediach 09.05.14, 12:33
            Świat się nie zawali, ale z epigenetyką nie wygrasz. Ta niechęć do otyłych bierze się z tego, że w zamierzchłych czasach otyłymi były wyłącznie najbogatsze osoby. Tylko oni mogli sobie pozwolić na tak dużą ilość jedzenia. Pospólstwo nierzadko głodem przymierało. Czyli nie dość, że harowali od świtu do zmierzchu, to jeszcze prawie nic z tej pracy nie mieli. Nic dziwnego, że pałali nienawiścią do arystokratów, którzy głównie się wylegiwali i obżerali, co można było po ich wyglądzie poznać. Taki komunistyczny atawizm.
            • anna_sla Re: promowanie otylosci w mediach 09.05.14, 14:05
              no ale proszę Cię, nie wierzę, że ma to swoje podłoże historyczne, kiedy to było.. obecnie otyłość nie ma kompletnie nic wspólnego z zamożnością. Często ludzie biedni jedzą byle jak i nie rzadko nie ma to nic wspólnego z ilością spożytego jedzenia. Kiedyś jadało się dużo smalcu własnej roboty, obecnie jada się najgorsze świństwa, których jest najwięcej w najtańszych produktach nie tylko wędliniarskich, dużo przetworzonego jedzenia, którymi posiłkują się właśnie Ci ubożsi. Ludziom się po prostu w głowach poprzewracało, a naród polski jest moim zdaniem jednym z najgorszych. Wstyd być Polakiem.
              • raohszana Re: promowanie otylosci w mediach 09.05.14, 14:08
                Ale czemu wstyd, bo jakoś mi z argumentacji nie wynika? Bo się żre co jest i na co stać?
                • anna_sla Re: promowanie otylosci w mediach 09.05.14, 14:12
                  :D wstyd za zachowanie i inne mentalności ;) a nie żarcie..
                  • raohszana Re: promowanie otylosci w mediach 09.05.14, 14:30
                    Więc co to ma do wątku?
                    • anna_sla Re: promowanie otylosci w mediach 09.05.14, 20:44
                      ma się to, że m.in. fatalną mentalnością polską jest obgadywanie, wtrącanie się nie w swoje, lustrowanie "sąsiada" i ciągła krytyka, czyli mniej więcej to czym "pochwaliła" się autorka wątku.
                      • raohszana Re: promowanie otylosci w mediach 09.05.14, 21:40
                        Nie jest to tylko polska przypadłość, jakby kto pytał. Natomiat ewidentnie trendem jest wyrzekanie na to.
                        Generalnie rozmawiać można, bo czemu by nie? Można wtedy taką spacyfikować :)
                      • nie.poprawna Re: promowanie otylosci w mediach 09.05.14, 21:59
                        Zgodnie z ta logika, jakakolwiek dyskusja jest czepianiam sie. Proponuje zamknac forum i przechadzac sie ulica ze wzrokim wbitym w chodnik. nalezy rowniez zatkac uszy i uwazac zeby jakis obcy but nie wpadl w pole widzenia co by sie nikomu nie wtracic;)
                        • porazostatni Re: promowanie otylosci w mediach 10.05.14, 21:45
                          > Zgodnie z ta logika, jakakolwiek dyskusja jest czepianiam sie.
                          A fałszywa troska, pod płaszczykiem "zdrowia" że kto ci się nie podoba i w dodatku nie zdrowie MUSI schudnąć, dostawać.

                          proponuje zamkna
                          > c forum i przechadzac sie ulica ze wzrokim wbitym w chodnik. nalezy rowniez zat
                          > kac uszy i uwazac zeby jakis obcy but nie wpadl w pole widzenia co by sie nikom
                          > u nie wtracic;)

                          Tobie by pomogło, na bóle tyłka nad cudzym wyglądem.
                          • nie.poprawna Re: promowanie otylosci w mediach 10.05.14, 22:22
                            Niech Pani cos zje, bo chyba cukier Pani spadl i agresywna sie robi;)
                            • maitresse.d.un.francais Re: promowanie otylosci w mediach 15.05.14, 21:41
                              nie.poprawna napisał(a):

                              > Niech Pani cos zje, bo chyba cukier Pani spadl i agresywna sie robi;)

                              argumentum ad personam, primo; secundo - agresywna? niespecjalnie, jak na forum, tertio - jak to zje? przecież to prowadzi do tycia
              • berta-death Re: promowanie otylosci w mediach 09.05.14, 14:19
                Mówię o epigenetyce, czyli dziedziczeniu cech nabytych. Ma to związek z ekspresją genów. Zwierzęta dziedziczą po swoich przodkach np strach przed jakimiś zjawiskami. Jak się szczur zestresuje jakimś czynnikiem, to w jego mózgu na skutek ekspresji genów powstają odpowiednie zmiany, które powodują, że do końca życia bedzie tego czynnika unikał. I najnowsze badania wykazały, że ta drobna zmiana w DNA przechodzi na przyszłe pokolenia i szczur junior rodzi się już z mózgiem ukształtowanym na unikanie tego czynnika. Dzięki temu młode unikają uczenia się na własnych błędach, co mogłoby okazać się śmiertelne dla części młodych. Ten sam mechanizm sprawia, że nie tylko zwierzęta czegoś się boją, ale też czegoś nie lubią, lubią, itp. U ludzi musi być tak samo.
                I jak pospólstwo, na skutek własnych negatywnych doświadczeń i przeżywanych w związku z nimi frustracji, nabyło nienawiści do osób słusznej postury, to przekazuje tę nienawiść w genach pokoleniom, które już nie mają powodu pałać niechęcią do otyłych. Przecież ta niechęć do otyłych jest wyłącznie na poziomie emocjonalnym, nie ma żadnych racjonalnych przyczyn. Wszystkie powody jakie dyskryminujący podają, są totalnie bezsensowne, klasyczne kombinowanie, szukanie pretekstów i racjonalizowanie tego na siłę.
                • mendigo Re: promowanie otylosci w mediach 09.05.14, 15:31
                  Warunkowana doświadczeniami życiowymi ekspresja genów - piękna koncepcja, ale trzeba by dowieść niezależności niechęci do otyłych od czynników kulturowych. A ja tutaj wietrzę jednak lepką łapkę socjalizacji i bombardowania przekazami medialnymi.

                  Bo gdyby ludzie czuli instynktowną niechęć do określonego wizerunku (!) warunkowaną ekspresją genów, to dlaczegóż nie mieliby czuć podobnie genetycznie uwarunkowanej niechęci do ładnych fryzur na przykład? Przecież z pewnością ci źli bogacze w przeszłości nosili peruki i fryzowali się na wszelkie możliwe sposoby, a biedacy wyrywali sobie włosy z głowy z rozpaczy, a czego nie wyrwali, samo wypadło na skutek niedożywienia...

                  Nie, nie wydaje mi się to prawdopodobne.
                  • berta-death Re: promowanie otylosci w mediach 09.05.14, 18:12
                    Tylko hipoteza, podobnie jak cała epigenetyka. Mimo, że genetyczne badania potwierdzają te założenia, wciąż jest to na etapie hipotez. Ta irracjonalna niechęć, wręcz nienawiść do otyłych, jest dziwnym i niezrozumiałym zjawiskiem. Z całą pewnością normy kulturowe mają też dużo do powiedzenia w tym temacie.

                    Co do innych atrybutów bogactwa, to nic nie robienie i strojenie się w różne wymyślne świecidełka, też źle się kojarzy. Taka malowana lala w kokardkach i falbankach, podobnie jak wymuskany dandys, również wzbudzają niechęć. Podobnie jest z bogatym wystrojem wnętrz. To się sprowadza do myślenia, że ludzie głodują a ten sobie ściany jedwabiem obija, obwiesza się złotą biżuterią i jada tak, że kilkanaście osób można by za to wyżywić.

                    Równą niechęć jak otyli, wzbudzają bezrobotni, osoby kiczowato ubrane i wymalowane, itp. Z jaką pogardą mówi się o wytipsowanych, wytlenionych i wymalowanych blacharach dresiarach. Z pogardą i nienawiścią traktuje się osoby będące na zasiłkach. I nie tylko otłuszczeni otyli wzbudzają niechęć, pakerzy kibolsko drecholscy też. To przypadek sprawił, że w dzisiejszych czasach duże gabaryty, ozdobne stroje i nic nie robienie stały się atrybutami nizin społecznych i biedy. Wcześniej tak wyglądali i zachowywali się wyłącznie możni tego świata.
                  • tymon99 Re: promowanie otylosci w mediach 09.05.14, 18:35
                    mendigo napisał:

                    > piękna koncepcja

                    koleżanka się chyba dzieł trofima łysenki naczytała :D
        • maitresse.d.un.francais Re: promowanie otylosci w mediach 15.05.14, 21:37
          nie.poprawna napisał(a):

          > Jak jest osoba z problemami skornymi, tradzikiem to wysyla sie ja do lekarza a
          > nie radzi najlepiej jak zaszpachlowac wypryski. Dlaczego pania ze spora nadwaga
          > specjalistki modowe radza jak sie owinac w gorsety i inne wyszczuplacze zeby b
          > ylo ladnie.

          Bo ZANIM się schudnie, też fajniej wyglądać lepiej, a nie gorzej - prawda?
    • anna_sla Re: promowanie otylosci w mediach 08.05.14, 23:29
      wiesz co a ja mam serdecznie dość piętnowania mnie na każdym kroku bo jestem gruba. Myślisz, że ja chciałam być gruba? Dałabym wiele by być szczupłą, ale nie mogę, wciąż nie mogę, wciąż walczę i nie mogę. A wszędzie dookoła jestem atakowana widokiem i szyderczym, wyniosłym kompromitującym mnie wzrokiem szczupłych lasek, dostaję setki rad jak schudnąć nie prosząc o nie, jak szukałam pracy byłam lustrowana i z miejsca odrzucana, w kilku miejscach wprost usłyszałam, że nie takiej osoby szukają. Wszędzie reklamy środków na odchudzanie, jakie to proste odchudzanie jest, wystarczy to czy tamto, a najbardziej dobijające było znalezienie fajnego ciucha w rozmiarze 46 i większym, bo po prostu nie produkowali, a te co robili były fasonu dla pań po 50-60tce. Nawet w pracy dziewczyny patrzą na mnie jak na bajkopisarza gdy wspomnę, że chodzę na siłownię, basen, jeżdżę rowerem, bo tego po mnie nie widać. Strasznie się cieszę, że my grube babki powoli, zbyt wolno, ale jednak za jakiś czas przestaniemy być tak odrzucane przez społeczeństwo, bo jak do tej pory, to mi tylko coraz gorzej, a kompleksy to mam takie, że nieraz się z doła pozbierać nie mogę. Nie mogę patrzeć na te laski pyszniące się obnoszące się swoją urodą i super kobiecymi kształtami zadzierając nosa, wyżej sra.ją niż du.pę mają.
      • przeciezwiadomo Re: promowanie otylosci w mediach 08.05.14, 23:51
        Popieram Cię, zwłaszcza w sprawie szyderczego i wyniosłego wzroku. Też to zauważam, np. ze strony lasek wysokich i chudych. Jestem wzrostu średniego i nigdy nie miałam z tym kłopotów. Dlatego to nie jest przejaw moich kompleksów, ja wyraźnie widzę spojrzenia szydercze, że ktoś może być niższy :) to mnie śmieszy :) bo to żadna ich zasługa, że mają te parę cm mniej do nieba :)
        Druga sprawa to to, że w ogóle kobiety są najsurowszymi sędziami. Oceniają sobie nawzajem cerę, paznokcie, makijaż, styl ubioru. Bezwiednie, non stop. Niektóre osoby wprost bezczelnie się gapią - ostatnio to już nie tylko mój wniosek był, byłam z przyjaciółką na kawie w kawiarni, w której już siedziały jakieś dwie, kiedy my weszłyśmy. Od początku widziałam, że jedna się w jakiś chamski sposób gapi na nas, ale zmilczałam, pomyślałam, że może przesadzam. Ledwo wyszły, przyjaciółka mnie zapytała, czy ja też dostrzegłam, że one się na nas gapiły. Słowo daję, że mam czasem ochotę spytać "Czy mogę w czymś pomóc" :)
        • nudzimisie_strasznie Re: promowanie otylosci w mediach 09.05.14, 10:50
          przeciezwiadomo napisała:

          > Popieram Cię, zwłaszcza w sprawie szyderczego i wyniosłego wzroku. Też to zauwa
          > żam, np. ze strony lasek wysokich i chudych. Jestem wzrostu średniego i nigdy n
          > ie miałam z tym kłopotów. Dlatego to nie jest przejaw moich kompleksów, ja wyra
          > źnie widzę spojrzenia szydercze, że ktoś może być niższy :)

          Wiesz co? To jest w Twojej głowie. Serio. Jestem niska i w życiu nie odczułam na sobie szyderczych spojrzeń wysokich kobiet. Może i ktoś tam kiedyś spojrzał na mnie z politowaniem, ale co mnie to obchodzi, w ogóle by mi nie przyszło do głowy śledzić spojrzeń jakimi obdarzają mnie ludzie na ulicy.

          Ale mam kompleks na punkcie palenia, więc wszędzie w okół dostrzegam karcące i nieprzychylne spojrzenia kiedy palę.

          Intencje, jakie przypisujemy innym ludziom, na prawdę mówią wyłącznie o nas samych.
          • przeciezwiadomo Re: promowanie otylosci w mediach 09.05.14, 10:57
            nudzimisie_strasznie napisała:


            >
            > Wiesz co? To jest w Twojej głowie. Serio. Jestem niska i w życiu nie odczułam n
            > a sobie szyderczych spojrzeń wysokich kobiet. Może i ktoś tam kiedyś spojrzał n
            > a mnie z politowaniem, ale co mnie to obchodzi, w ogóle by mi nie przyszło do g
            > łowy śledzić spojrzeń jakimi obdarzają mnie ludzie na ulicy.

            Hm... na ulicy to może nie ale np. w kolejce do kasy w sklepie, ostatnio widziałam taką dziunię. Ale może rzeczywiście przesadzam, bo może osoba wysoka nie ma innego wyjścia, jak tylko patrzeć z góry :D

            >
            > Ale mam kompleks na punkcie palenia, więc wszędzie w okół dostrzegam karcące i
            > nieprzychylne spojrzenia kiedy palę.

            A to możliwe, że jednak patrzą nieprzychylnie, sama patrzę nieprzychylnie, jak mi ktoś dmucha obok, bo niestety od dymu papierosowego boli mnie głowa :(

            >
            > Intencje, jakie przypisujemy innym ludziom, na prawdę mówią wyłącznie o nas sam
            > ych.

            Zgodzę się z tym częściowo. Rzeczywiście zauważyłam, że jakoś bardziej reaguję na ludzkie spojrzenia, ale sytuacja w knajpie pokazuje, że to nie był mój wymysł. Celowo powstrzymałam się wtedy od wyrażania wniosków na głos, dopiero przyznałam rację przyjaciółce, która je wyraziła :)
            • nudzimisie_strasznie Re: promowanie otylosci w mediach 09.05.14, 12:53
              przeciezwiadomo napisała:

              > A to możliwe, że jednak patrzą nieprzychylnie, sama patrzę nieprzychylnie, jak
              > mi ktoś dmucha obok, bo niestety od dymu papierosowego boli mnie głowa :(

              Nie mówię o sytuacji kiedy komuś dmucham, bo wtedy to wiadomo, że mu coś niefajnego robię i uradowany z tego nikt nie będzie. Mówię o sytuacji kiedy siedzę sobie w najdalszym kącie parku, na najbardziej odludnej ławeczce. Jest nawet pewnie, że jakiś ktoś patrząc na mnie pomyśli sobie "o fuuu", ktoś inny może pomyśli "o fajna, szkoda, że pali", a ktoś inny "o fajna." Ale najpewniej 99,9% osób nic kompletnie sobie nie pomyśli. Jeśli ktoś prześliźnie się po mnie wzrokiem, to i tak nie widząc mnie, zajęty własnymi sprawami. Ale w moim umyśle, to wygląda tak, że każdy kto mnie widzi myśli "o boże, co za menelica, ohyda, wstrętna".

              Za to mój kolega, który ze swoim paleniem nie ma żadnego problemu, nawet idąc ulicą i dmuchając innym, nie widzi złych spojrzeń, on widzi zazdrość byłych palaczy, którzy by chcieli a nie mogą, a on może :P

              Rzeczywistość jest w Twoim umyśle :)

              > sytuacja w knajpie pokazuje, że to nie był mój wymysł. Celowo powstrzymałam się wtedy od wyrażania wniosków na głos, dopiero przyzn
              > ałam rację przyjaciółce, która je wyraziła :)

              Sytuacja w knajpie pokazuje tylko to, że razem z koleżanką jesteście równie mocno przewrażliwione na własnym punkcie. Bo ja bym tych kobiet w ogóle nie zauważyła (no chyba, że akurat bym paliła;) ).

              Tak, są ludzie, którzy żyją, żeby oceniać innych i okazywać im wyższość. Ale zdaje mi się, że zdecydowana większość ani Ciebie, ani mnie, w ogóle nie dostrzega, bo mają swoje sprawy.


              • przeciezwiadomo Re: promowanie otylosci w mediach 09.05.14, 15:01
                Rozumiem, że Ty też tam byłaś z nami w tej knajpie i że znasz lepiej mnie i moja przyjaciółkę. W takim razie zazdroszczę przenikliwosci, bo przecież na pewno nie Ty się mylisz lecz ja. Pokornie przyjmuję zatem Twoje skorygowanie i przepraszam że osmielilam się mieć swoje zdanie :)
                • nudzimisie_strasznie Re: promowanie otylosci w mediach 09.05.14, 15:33
                  Oj, no trochę się już znamy, co nie?

                  Serio, z całej mojej wypowiedzi zrozumiałaś tylko to, że te panie na pewno się na Ciebie nie patrzyły. Bo ona była zgoła o czym innym.
                  • przeciezwiadomo Re: promowanie otylosci w mediach 10.05.14, 09:20
                    Przepraszam, rzeczywiście nie skomentowałam części, która dotyczyła Ciebie i Twojego palenia :)
                    Ale wydało mi się to dość oczywiste - ja akurat na osobę palącą na ławce w parku rzeczywiście nie zwracam uwagi, chyba, że jest to park narodowy. Wtedy się wściekam, razi mnie idea wyjazdu w czysty i chroniony rejon kraju po to, żeby tam - za przeproszeniem - kopcić. I myślę bardzo źle o takiej osobie :)
                    • nudzimisie_strasznie Re: promowanie otylosci w mediach 10.05.14, 12:32
                      przeciezwiadomo napisała:

                      > Przepraszam, rzeczywiście nie skomentowałam części, która dotyczyła Ciebie i Tw
                      > ojego palenia :)

                      Oh nie, to nie było też o tym. To były tylko przykłady mające zilustrować pewien mechanizm.
                      Przemyślę chyba i skoryguję swój sposób komunikacji, bo coś nie trafiam z przekazem.
        • klawiatura_zablokowana Re: promowanie otylosci w mediach 01.06.14, 20:47
          >Druga sprawa to to, że w ogóle kobiety są najsurowszymi sędziami. Oceniają sobi
          > e nawzajem cerę, paznokcie, makijaż, styl ubioru. Bezwiednie, non stop.

          A najpiękniej to widać po babskich forach. Wejdź na jakiekolwiek, a zaraz znajdziesz czyjeś wrażenia z szatni. A czemu kobiety się nie golą? A czemu nie farbują odrostów? A czemu to, a czemu tamto, czemu sramto? Idzie taka na basen i potem tak głęboko przeżywa wygląd innych kobiet, że aż musi ze trzy wątki na forum założyć. Widziałaś kiedyś mężczyznę, który koncentruje się na tym, w co jego koledzy się ubierają, jak myją, czy mają nadwagę, siwiznę, cellulit? Nie, facet nie obserwuje uważnie swojej płci w szatniach i łazienkach, bo co go to obchodzi. Żeby zauważył, że jego kobieta/koleżanka utyła, musiałaby wrzucić najmarniej z 15 kilo. Tylko baby tak mają, że widzą i skomentują wszystko. Ile ważysz, jaką masz cerę, jakie włosy, w co jesteś ubrana, jakie kosmetyki masz w kosmetyczce. Wszystko. Uodpornić się i samemu odzwyczaić od zwracania na to uwagi jest ciężko - żyjemy w terrorze piękna.
          • przeciezwiadomo Re: promowanie otylosci w mediach 04.06.14, 16:48
            Zgadzam się.
          • mendigo Re: promowanie otylosci w mediach 04.06.14, 18:19
            U kobiet niestety rzeczywiście występuje taka skłonność. Nie ma w tym zresztą nic dziwnego, skoro od kobiet powszechnie oczekuje się atrakcyjnego wyglądu.

            Jednak natężenie tej psychozy może być kwestią wychowania. Ja szczęśliwie miałam rodziców, którzy nigdy nie komentowali cudzego wyglądu, i sama nie nabyłam zwyczaju ani uważnego śledzenia cudzej aparycji, ani tym bardziej komentowania. Dzięki temu nie mam też obsesji na tym punkcie w odniesieniu do siebie.

            Rozmawiałam za to kiedyś ze znajomą (w wieku mojej matki), która zamierzała przedstawić mi swoją koleżankę. W związku z tym zanim tamta przyszła, powiedziała mi tytułem wstępu kilka słów na jej temat. Tych kilka słów to było mniej więcej coś takiego „jest nauczycielką i niestety jest gruba”. Myślałam, że z krzesła spadnę. Komentująca była oczywiście z gatunku niezmiernie zainteresowanych cudzą i własną tuszą, podobnie jak i jej córka.

            Ale - nie wszystkie kobiety takie są, do diabła.
      • berta-death Re: promowanie otylosci w mediach 09.05.14, 00:16
        I jeszcze opisz jak w praktyce wygląda odchudzanie się, podejrzewam, że nie jedna dieta cud za tobą.

        Żeby schudnąć, musisz zmniejszyć ilość spożywanych kalorii bądź zwiększyć ilość spalanych. Wg mediów nic prostszego, żryj mniej, ruszaj się więcej. Niestety media nie napisały, że ograniczenie kalorii równa się ograniczeniu substancji odżywczych, których ograniczać nie wolno. Na początku jest ok, a potem pewnego dnia budzisz się ze spuchniętymi nogami, niczym baba w ciąży. Na początku opuchnięcia pojawiają się i znikają, potem przechodzą w stan przewlekły. Niby jesteś szczupła a jednak butów sobie ładnych nie założysz. Do tego lada moment dochodzi osłabienie i drżenie mięśni, zawroty głowy, wypadają włosy, sypią się zęby, leci kondycja, miesiączki stają się nieregularne. I dowiadujesz się, że właśnie się władowałaś się w niedoczynność tarczycy i masz pełne objawy choroby głodowej. W związku z tym zwiększasz ilość białka w pożywieniu i fundujesz sobie tabletki witaminowe. Pomna doświadczeń, szybko dowiadujesz się, że samo zwiększenie podaży białka, właduje cię w niewydolność nerek, które takiej dysproporcji pomiędzy węglowodanami a proteinami nie przetrwają, zwłaszcza w wyniszczonym niedożywieniem organizmie. Szybko też przekonujesz się, że producent miał rację pisząc, że nie tabletki witaminowe nie stanowią substytutu mało zróżnicowanej diety. Twój organizm nie da ci o tym zapomnieć, nawet jak nie uwierzysz. Po pierwszym porzyganiu się, załapiesz, że organizm nie toleruje takiej ilości prochów. A nawet jak nie puścisz pawia, to będzie ci niedobrze. Międzyczasie wpadasz na genialny pomysł koktajli odżywczych i różnych preparatów proteinowo witaminowych. Do czasu aż się nie dowiesz, że to też tymczasowo można, bo długoterminowo uszkadzają wątrobę i trzustkę. Przykład żołnierzy i astronautów, których z jakiegoś powodu nie karmią granulatami i koktajlami, daje ci do myślenia. Do tego jak nie zwiększysz ilości spożywanych produktów to władujesz się w zaparcia spowodowane brakiem błonnika. Jedząc sztuczny błonnik, albo dużą ilość niekalorycznych rzeczy, powodujesz, że część odżywczych substancji się nie wchłonie i wracasz do punktu wyjścia.
        W związku z tym rzucasz dietę cud i zaczynasz odżywiać się racjonalnie. Masz skłonności do tycia, organizm nie spala tyle, żeby można było kalorii nie liczyć. Wiesz, że nie możesz przekroczyć magicznej liczby iluś tam kalorii. Najczęściej limit zamyka się w 1000-1500, co musi zawierać wszystkie niezbędne składniki odżywcze i błonnik. Liczysz, dodajesz, mnożysz i dzielisz. Wiesz ile czego potrzebujesz i znasz na pamięć tabele kaloryczne. Wiesz jaka czynność ile kalorii spala. W związku z tym zaczynasz myśleć wyłącznie o jedzeniu, już nie widzisz żarcia na półkach sklepowych, tylko kalorie, proteiny, witaminy i całą resztę. Cokolwiek nie władujesz do koszyka a potem do gara, wcześniej jest dokładnie obliczane. A potem idziesz to spalać, żeby bilans wyszedł na zero. I twoje życie staje się obsesją, cały dzień liczysz i się boisz czy nie wtrąbiłaś czegoś za dużo albo za mało. A potem się ruszasz, licząc to co spaliłaś. Nie masz już czasu, siły, głowy i chęci na nic innego. Nie uczysz się, nie pracujesz, nie rozwijasz, nawet życia towarzyskiego już nie masz, nie wspominając o rodzinie, dzieciach i domu. Zaczynają cię mieć za świra, zachowujesz się jak anorektyczka i albo skończysz w psychiatryku, albo się opamiętasz, że żyć się tak nie da. A jak się opamiętasz, to machasz ręką na to wszystko i mówisz, co mi tam, najwyżej będę gruba. Jak się komuś to nie podoba, to zawsze można skwitować to stwierdzeniem Madeleine Albright, że w takim razie cieszysz się, że to nie ty musisz na siebie patrzeć.
        • anna_sla Re: promowanie otylosci w mediach 09.05.14, 08:13
          hehe... nie, ale to dobre i w sumie cholernie prawdziwe, choć sama nigdy w taki kołowrotek nie wpadłam. Wiele razy już pisałam jak się odchudzam, więc nie wiem czy mi się chce opisywać ;). Owszem przerobiłam wiele diet cud, ale po wycięciu pęcherzyka żółciowego uczepiłam się wyłącznie diety lekkostrawnej zamykającej się tak pi razy oko max w 1200kcal, sporadycznie 1500 (długa historia). Dużo owoców (zaparcia) i warzyw. Teraz próbuję dodatkowo wdrożyć dietę "niełączenia". Niedoczynność tarczycy miałam już wcześniej :). Nic nie robiąc już mam niedobory tego i owego przez samą tarczycę, endokrynolog np. powiedział, że zawsze będę mieć niedobór magnezu i muszę go codziennie suplementować.

          Tak, mam obsesję na punkcie swojego wyglądu, ale jestem za leniwa by ciągle liczyć, czytać etykiety, kalkulować i ograniczać kompletnie wszystko. Przede wszystkim nie mam na to czasu, mam bardzo szybki i stresujący tryb życia :). Np. pizza już mi nie smakuje tak jak kiedyś, ale raz na miesiąc-dwa zjem, torta też itd..
          • berta-death Re: promowanie otylosci w mediach 09.05.14, 10:55
            Bo to wszystko zależy od tego, z czego ta nadwaga wynika. Jak się ma normalny metabolizm, czyli organizm przerabia te książkowe 2-2,5tys kcal dziennie, ale ładuje się w siebie 4-5tys, to wtedy, teoretycznie przynajmniej, łatwiej schudnąć, bo sprowadza się to wyłącznie do pilnowania tego, żeby się nie przeżerać. A jeść można wszystko, normalnie, bez liczenia kalorii, wczytywania się w etykiety i wpadania w kołowrotki. Nawet trening fizyczny nie jest konieczny. Problem może być jak komuś organizm generuje potrzebę jedzenia w nadmiarze i ten ktoś cały dzień chodzi jak ćpun na głodzie. Wtedy też robi się problem i życie sprowadza się do walki z pokusami i znów na nic innego nie zostaje czasu, sił i chęci.
            Natomiast jak ktoś ma taki metabolizm, że przerabia w granicy 1000kcal, to żeby w tej ilości zmieścić wszystkie odżywcze składniki, bądź większej ale za to na bieżąco to spalać jakimś treningiem, to nie ma bata, żeby nie przerodziło się to w jakąś obsesję a odchudzanie nie stało się jedynym sensem życia.
        • rotkaeppchen1 Re: promowanie otylosci w mediach 10.05.14, 05:11
          Hmm... Stosowalam 7 lat metode Montignaca, od trzech stosuje metabolic balance, podobna do MM, ktora jednak pozwolila mi schudnac po utyciu 25 kg, kiedy wpadlam w niedoczynnosc tarczycy spowodowana choroba hashimoto. Jem swiadomie ale moje zycie nie kreci sie wokol jedzenia. Regularnie cwicze ale tez studiuje, pracuje, mam zainteresowania. Jem dosc niskokalorycznie (nie przekraczam 1500 kcal) a nie mam niedoborow - pomijam typowy niedobor witaminy D ( suplementuje 5000 dziennie, ) mimo ze w hashimoto o nie lawiej. Odzywiam sie produktami bialkowymi (ryby duzo, mieso rzadko, drob wcale bo nie lubie, jajka sporo, strączki sporo, grzyby duzo, ziarna slonecznika i dyni czasem, orzechy sporo, pędy rislin czasem, ser kozi czesto), duza iloscia warzyw, glownie surowych, kontrolowana iliscia owocow i zdrowymi tluszczami. Suplementuje kompleks wit B, witamine D i zelazo, bo mam niska ferrytyne (hemoglobina wzorowa - przed diagnoza bylam krwiodawca). Czuje sie dobrze i mam duzo energii (nie licze czasowych dolegliwosci zwiazanych z choroba). Utrzymuje wage i kondycje mimo choroby hashimoto i insulinoopornosci. Nigdy nie lykalam cudownych specyfikow na schudniecie nawet w okresie (dwa lata), kiedy mimo diety i ruchu nie moglam schudnac. Regularnie badam hormony tarczycy i obserwuje swoj organizm, zeby miec odpiwiedni poziom hormonow - na biezaco dopasowuje dawki hormonow do potrzeb organizmu (np kiedy zaczelam regularnie cwiczyc musialam zwiekszyc dawke). Jestem swiadoma w kwestii zdrowia ale tez nie koncentruje calej swojej zyciowej dziakalnosci na tej kwestii. I co najwazniejsze: to co robie, robie po to, zeby utrzymac forme i sprawinie funkcjonowac. Wyglad jest dla mnie wazny i jest superfajnym efektem ubocznyn zdrowego trybu zycia, jednak to sprawnosc i dobre samopoczucie motywuja mnie do pracy nad kondycja i odzywianiem. Zeby trwale schudnac potrzeba SKUTECZNEJ motywacji.
      • kol.3 Re: promowanie otylosci w mediach 09.05.14, 08:02
        Siłownia tak bardzo nie pomaga w schudnięciu. Intensywne ćwiczenia powodują przyrost masy mięśniowej. Lepiej zostawić basen i dorzucić lekką gimnastykę uprawianą w domu, np. pół godziny dziennie (bardzo dużo daje), a także codzienny szybki marsz np. 3 km. Do tego jeśli jeździsz do pracy komunikacją miejską, warto wysiąść przystanek wcześniej i ostatni przystanek pokonać marszobiegiem. Odstawić jeżdżenie autem. No i metoda ŻP (żryj połowę).
        Nie ważyć się, tylko mierzyć centymetrem.
        • anna_sla Re: promowanie otylosci w mediach 09.05.14, 08:16
          > Siłownia tak bardzo nie pomaga w schudnięciu.

          i tak i nie, nie mogę się z tym całkowicie zgodzić bądź zaprzeczyć, bo to jednak na siłowni zrzuciłam rozmiar 52 na rzecz 46 w kilka miesięcy, ale waga no niestety niewiele się zmieniła. Teraz na rowerze jakoś tak bardziej smukleję, ale proces jest tak wolny, że OJP!
          • maitresse.d.un.francais Tak w kwestii tej siłowni 15.05.14, 21:58
            anna_sla napisała:

            > > Siłownia tak bardzo nie pomaga w schudnięciu.
            >
            > i tak i nie, nie mogę się z tym całkowicie zgodzić bądź zaprzeczyć, bo to jedna
            > k na siłowni zrzuciłam rozmiar 52 na rzecz 46 w kilka miesięcy, ale waga no nie
            > stety niewiele się zmieniła.

            Poszło Ci w mięśnie. Zmalałaś o 3 rozmiary i to bardzo szybko, gratuluję! A że waga? A co ty jesteś, paczka DHL, żeby Cię ważyć??? Niech się każdy waży sam. :-PPP

            A propos siłowni: jest jakaś, gdzie mogłaś pójść na luzie, bez strasznych dziuń zrzucających 0,0001 grama i wyglądających jak cyborgi? Tak się pytam, bo sama się nie czuję za dobrze ze strasznymi dziuniami.
            • anna_sla Re: Tak w kwestii tej siłowni 16.05.14, 11:56
              > waga? A co ty jesteś, paczka DHL, żeby Cię ważyć???

              :D:D:D

              > A propos siłowni: jest jakaś, gdzie mogłaś pójść na luzie, bez strasznych dziuń
              > zrzucających 0,0001 grama i wyglądających jak cyborgi? Tak się pytam, bo sama
              > się nie czuję za dobrze ze strasznymi dziuniami.

              poszłam na siłownię dla koleżanki, bo moje podejście było dokładnie takie samo jakie Ty opisujesz, ale jestem typem, który bardzo się poświęca dla kogoś kto tego potrzebuje nawet za cenę ośmieszenia. Koleżanka była na zakręcie życiowym, rozwodziła się. Potrzebowała towarzystwa i wymyśliła siłownię i... DYSKOTEKI :D:D No i chadzałam, a jak się wybawiłam przy okazji :D (chyba ku zdumieniu innych, że grube w ogóle ruszać się umieją :P). Trener, który nami się zajął wówczas, podbudował mnie słowami, że jestem naprawdę mocna (od lat ćwiczyłam w domu) i jak utrzymam to tempo, które sobie wtedy narzuciłam to szybko schudnę. Poza tym spotkałam kilkoro znajomych na tej siłowni różnej postury, sporo osób poznałam i wtedy zauważyłam dopiero, że nie tylko ja taka gruba na tej siłowni jestem :D. Dziunie też były, ale mało która obnosiła się swoją osobą, albo nie wybijała się. Nieraz my grube koleżanki (które tam poznałam/spotkałam) "zagłuszałyśmy" całą siłownię ;).. Zostałam tam 2,5 roku i przez ten okres przekonałam się, że oprócz dosłownie 3ch stałych grubasków płci żeńskiej inne grubaski pojawiały się wyłącznie sezonowo, prawdopodobnie przy okazji "noworocznych postanowień". W marcu zostawały już tylko niedobitki, a do maja nie wytrwała żadna. Chętnie tam wrócę, ale chwilowo mnie nie stać, łatamy spore dziury finansowe, a karta multisport, którą mam z pracy za grosze nie jest już tam honorowana. Na drugiej siłowni, na którą chodzę atmosfera też jest niczego sobie, też towarzystwo mieszane, ale nie wciągnęła mnie tak jak tam.
              • maitresse.d.un.francais Re: Tak w kwestii tej siłowni 16.05.14, 19:35
                anna_sla napisała:

                > > waga? A co ty jesteś, paczka DHL, żeby Cię ważyć???
                >
                > :D:D:D

                Otóż to. :-P I tak odpowiadaj na pytanie o wagę. Byle nie lekarzowi. :-P
                >
                > >
                > (chyba ku zdumieniu innyc
                > h, że grube w ogóle ruszać się umieją :P)

                No i widzisz, dodatkowo społeczeństwo poedukowałaś gratis. ;-P
        • klawiatura_zablokowana Re: promowanie otylosci w mediach 01.06.14, 20:52
          > Siłownia tak bardzo nie pomaga w schudnięciu. Intensywne ćwiczenia powodują prz
          > yrost masy mięśniowej.

          Tak, a im więcej mięśni, tym łatwiej się spala kalorie. Więc aż tak się nie bójcie tych mięśni, dziewczyny. Naprawdę zanim się okaże, że wasze udo zamieni się w twardą stal przy tym samym obwodzie, minie wieeeele miesięcy. Pod warunkiem też, że będziecie zwiększać obciążenie.

          Generalnie polecam siłownie, gdzie można pogadać z trenerem i człowiek nie idzie "na żywioł". Do wyrzeźbienia i schudnięcia najlepsze są ćwiczenia typu "duża ilość powtórzeń, małe obciążenie". Jeśli poczujecie, że robicie je na zupełnym lajcie, to macie do wyboru: zwiększać obciążenie lub liczbę powtórzeń. Kobietom lepiej zwiększać liczbę powtórzeń, natomiast mężczyźni z reguły idą w dokładanie odważników. Czyli jeśli robisz 10 powtórzeń, to rób 20. Pudzianem od tego nie zostaniesz, serio :)
      • rotkaeppchen1 Re: promowanie otylosci w mediach 10.05.14, 04:42
        Skoro cwiczysz i zdrowo sie odzywiasz a nie mozesz schudnac, majac duza nadwage, najprawdopodobniej jestes na cos chora i warto to sprawdzic, bo spora nadwaga to nie tylko brak wygody (nie mowie o estetyce, bo to kwestia indywidualna i warto umiec sie akceptowac w kazdej kategorii wagowej) ale dodatkowe obciazenie dla organizmu i ryzyko dalszych chorob. Jest wiele przyczyn braku spadku wagi, np niedoczynnosc tarczycy lub insulinoopornosc i niestety w przypadku tych przypadlosci otylosc to jedynie jeden z objawow, czasem nawet najmniej groznym.
        • berta-death Re: promowanie otylosci w mediach 10.05.14, 10:05
          Nie do końca, równie dobrze może to być taka uroda. Niektórzy naprawdę mają taki słaby metabolizm, że np jedynie 1200kcal, albo nawet mniej, spalają na dobę. Będąc zupełnie zdrowymi. Wtedy pozostaje ścisła dieta, albo intensywny trening fizyczny. A ścisłej diety nie da się opracować w ramach 1200kcal. Wg dietetyków jest to w ogóle niemożliwe, żeby opracować optymalną dietę poniżej 1500kcal. Podobno nawet taka w granicy 1500-1800 powinna być konsultowana z profesjonalistą, bo samemu bardzo szybko można doprowadzić do różnych niedoborów. I wtedy to już jest obsesja jedzeniowa, bo nie zjesz byle czego, byle gdzie, tylko cały czas musisz kombinować, stać przy garach i przede wszystkim myśleć o tym jedzeniu. I jeszcze nie prowadzisz dowolnego trybu życia, tylko musisz cały czas myśleć, że jeszcze nie spaliłaś tych nadmiarowych 500kcal dziennie i zaraz utyjesz jak nie będziesz te 2h dziennie ćwiczyć.

          Bo naprawdę nie ma uzasadnienia, żeby przy diecie 1200-1500kcal dziennie mieć 20kg nadwagi, będąc zupełnie zdrowym.
          • rotkaeppchen1 Re: promowanie otylosci w mediach 10.05.14, 16:22
            W takiej sytuacji warto zastosowac np metode metabolic balance, ktora nastawiona jest na naprawienie pracy metabolizmu.
        • anna_sla Re: promowanie otylosci w mediach 10.05.14, 23:45
          > Skoro cwiczysz i zdrowo sie odzywiasz a nie mozesz schudnac, majac duza nadwage
          > , najprawdopodobniej jestes na cos chora

          no jestem, mam niedoczynność i hashimoto
          • rotkaeppchen1 Re: promowanie otylosci w mediach 11.05.14, 22:41
            Tez mam hashimoto ale dzieki odpowiedniej suplementacji hormonu, nie mam niedoczynnosci. W niedoczynnosci schudniecie jest praktycznie nie mozliwe.
            • anna_sla Re: promowanie otylosci w mediach 11.05.14, 22:45
              > Tez mam hashimoto ale dzieki odpowiedniej suplementacji hormonu, nie mam niedo
              > czynnosci. W niedoczynnosci schudniecie jest praktycznie nie mozliwe.

              nie dobijaj mnie :'(.. nie miałam żadnego wyboru, nie miałam na nic wpływu, jestem szeregiem błędów lekarskich i po prostu któregoś dnia wreszcie zrobiono mi na odczepnego badania i miałam już oba i to cholernie zaawansowane
              • rotkaeppchen1 Re: promowanie otylosci w mediach 12.05.14, 12:38
                Ej, nie dobijam!!! :-) przeciwnie - madz diagnoze - to juz sukces, ja nie mialam 15 lat. Suplementujesz tyroksyne? Jezeli tak, to wszystko w twoich rekach! Zbadaj ft3, ft4 i tsh. Podnos powoli dawke tak, zeby tsh spadlo ponizej normy a przy tym wolne hormony byly dosc wysoko. Do tego obserwuj samopoczucie. Klucz do lepszego samopoczucia znajdziesz w linkach w stopce. Najpierw zrob porzadek z hormonami a potem bierz sie za diete (jezeli chcesz schudnac, bo przeciez nie musisz, tylko dlatego, ze ja tak proponuje). Powodzenia!
                • rotkaeppchen1 Re: promowanie otylosci w mediach 12.05.14, 12:40
                  Sorry, tsh nie ponizej normy, tylko ponizej 1!
    • przeciezwiadomo Re: promowanie otylosci w mediach 08.05.14, 23:57
      Polskim kobietom przydałoby się trochę dowartościowania. Tu brakuje kobiet zadbanych z nadwagą 40 kg i brakuje sklepów z ładną odzieżą dla takich, może poza paroma sieciówkami (większe miasta), które mają taką linię dla puszystych.
      Nie popieram takiej nadwagi rzecz jasna, jeśli wynika z objadania się, ale mimo wszystko lepiej, żeby kobieta była ładnie ubrana, miała fryzurę i makijaż, niż chodziła ubrana w worek, potargana i ogólnie zaniedbana.
      • klawiatura_zablokowana Re: promowanie otylosci w mediach 01.06.14, 21:04
        To robi różnicę, serio. Miałam dwie koleżanki, co prawda waga ok. 100kg, za to zadbane, dobrze ubrane (niekoniecznie drogo, a raczej na pewno niedrogo, bo obie biedne studentki z małych miejscowości). Z facetami nigdy problemów nie było, zawsze adoratorzy się znajdowali, a wręcz wielu było odrzucanych, więc bez desperacji. I miałam też kumpelę podobnych gabarytów, ale nadąsaną na cały świat, zaniedbaną okrutnie. Uznała, że skoro tyle waży, to nie będzie się przejmować, czy fryzura pasuje, czy włosy czyste, czy ciuchy leżą itd. W podejściu też była trudna. A potem marudziła, jak to trudno faceta poznać i że na pewno chodzi o wagę... otóż nie, to nie jest takie proste. Znam też ludzi szczupłych, co mają problemy ze związkami i wcale nie dlatego, że z ich wyglądem coś nie tak.
    • shmu Re: promowanie otylosci w mediach 09.05.14, 10:26
      Calkowicie sie z Toba zgadzam, chociaz fakt, ze przerazliwa chudosc jest tez promowana. Dla mnie to w ogole kuriozum, ze modelki sa retuszowane.

      Ale nie o tym watek. Tak, tak, otylosc jest tez promowana w mediach, zobaczcie rodzine Lody, pania Wiadomosci-sportowe i pania Wszczepilam-implanty-w-tylek. Dla mie te panie sa otyle. Maja ladne buzie, godny pozazdroszczenia biust, ale sa otyle. I mowimy tu o 20-30, nie 5 kilo nadwagi.

      I bez przesady, nie trzeba sie katowac i umierac na awitaminoze, zeby to zrzucic. Jedzac 200 kalorii mniej kazdego dnia, zrzucasz kilo na miesiac (mozna zrezygnowac z ciasteczek na rzecz jablka, przestac slodzic kawe czy herbate lub nie pic slodkich napojow gazowanych). Dodaj JAKIKOLWIEK ruch - spacer, rower, czy bieg (silownia rzeczywiscie wymaga wiecej czasu i zaangazowania) i mozna stracic kolo 20 kilo na rok przy bardzo malym wysilku...
      I tak, wiem, ze jest jakis procent ludzi, ktorzy sa chorzy i z tej choroby wynika otylosc i sa momenty w zyciu, kiedy jedzenie to jedyna przyjemnosc. Ale wiekszosc ludzi jest otylych bo uwaza, ze to ok lub nie chce im sie wlozyc minimalnego wysilku, zeby cos z tym zrobic.

      I zeby nie bylo. Moja rodzina CZESTO robi uwagi w stylu, ze ktos jest dziwny, bo uprawia sport, albo, ze ktos jest glupi bo lubi zdrowo zjesc, oczywiscie w stosunku do mnie. Wiec jakkolwiek wygladasz i cokolwiek robisz, zawsze znajdzie sie ktos, kto rzuci ironiczne spojrzenie czy powie cos obrazliwego. Dziala w obie strony... (((Moja kolezanka, ktora jest w wagowej normie, po stracie ciazy uslyszala zdanie, ze to pewnie przez to, ze jest taka chuda (nie jest chuda, ma , tylko drobna budowe ciala, waskie biodra). I nie od lekarza, powod byl inny)))
      • anna_sla Re: promowanie otylosci w mediach 09.05.14, 11:36
        > I tak, wiem, ze jest jakis procent ludzi, ktorzy sa chorzy i z tej choroby wyni
        > ka otylosc i sa momenty w zyciu, kiedy jedzenie to jedyna przyjemnosc. Ale wiek
        > szosc ludzi jest otylych bo uwaza, ze to ok lub nie chce im sie wlozyc minimaln
        > ego wysilku, zeby cos z tym zrobic

        o tak, ale problem w tym, że zawsze wszystkich wrzuca się do jednego wora ZAMIAST przestać się na kogoś gapić i go oceniać nie zależnie czy za grubych czy za chudych, krzywych czy owakich.
        • mendigo Re: promowanie otylosci w mediach 09.05.14, 12:36
          Tylko że jak się przestanie oceniać innych, trzeba będzie przestawić się na ocenianie samego siebie i przestanie być tak słodko ;)
      • maitresse.d.un.francais Kto ma implanty w tyłku? 15.05.14, 21:55
        Bo jako żywo pierwsze słyszę. A w guglu wyszła mi Amy Winehouse. Nie wygląda na 30 kg nadwagi.
      • klawiatura_zablokowana Re: promowanie otylosci w mediach 01.06.14, 21:14
        >Tak, tak, otylosc jest tez promowana w mediach, zobaczcie
        > rodzine Lody, pania Wiadomosci-sportowe i pania Wszczepilam-implanty-w-tylek.

        Nie tyle otyłość, co konsumpcja. Bo tak, chudość jest super, ale jedzenie też jest super. Najwięcej reklam jest właśnie jedzenia. Pizza pyszna. Lody pyszne. Hamburgery świeże i dorodne śmieją się z plakatów. Frytki żółciutkie i gorące. Czekolada smakowicie leje się na ekranie. Modelki omdlewają z rozkoszy jedząc batoniki, czekolady, cukierki. Żyjemy w cudownych czasach kapitalizmu, kiedy nie ma pustych półek, produkty w markecie krzyczą "jedz, jedz, jedz!", "Spróbuj nowego smaku!", "Poznaj egzotyczne potrawy!", "Rozkoszuj się ekskluzywnymi produktami!"
        A z drugiej strony "bądź szczupły/a, chudnij, jedz naturalne produkty, żyj zdrowo". Żyjemy w kulturze, którą ktoś kiedyś ochrzcił bulimiczną. Najedz się, ale bądź chuda. Dogadzaj sobie, ale tak, żeby nie było widać. Pozwalaj sobie, nagradzaj się, masz stresujące życie, pozwól sobie, teraz możesz, jest to dostępne i nawet niedrogie, zrób sobie wolne, idź do knajpy, nie męcz się, zamów pizzę, nie trać czasu, kup gotowe. Ale zarazem: bądź szczupła, naturalna.

        Noż kurna, ALBO-ALBO. Gdyby ktoś chciał naprawdę sterować wagą populacji, powinien zakazać tych wszystkich reklam, szybkiej żywności, półproduktów. Wychowywać społeczeństwo w kulcie naturalności, zdrowego wysiłku włożonego w robienie posiłku od podstaw, sportu, ruchu itd. Ewentualnie druga opcja: skoro już konsumujemy, cieszmy się tym! Polubmy nadwagę, dajmy sobie siana z tą chudością. Naprawdę mało kto jest w stanie trzymać równowagę pomiędzy folgowaniem sobie a postem (chociaż są już całe diety na tym oparte, że nigdy nie jemy regularnie, na przykład 5:2).
    • nudzimisie_strasznie Re: promowanie otylosci w mediach 09.05.14, 10:41
      Co Ty masz za jazdy na wygląd? A to Ci gwiazdy w telewizji za mało odstawione, a to polki bez szans na wygląd z żurnala, a to żal nad zbyt małym pragnieniem luksusu w społeczeństwie, a teraz grubi ludzie. Ty daj może innym wyglądać jak im się podoba. Weź się odstaw na barbi, przystrój w versace i zadawaj szyku, ale już nie przynudzaj o tym jak inni powinni wyglądać.
      • nie.poprawna Re: promowanie otylosci w mediach 09.05.14, 10:56
        Tyle tu watkow, zalecam czytanie tematu, jest szansa unikniecia tych niegodnych uwagi i wzbogacenia swoimi cennymi przemysleniami tych o tematach bardziej gornolotnych.
    • fiigo-fago Re: promowanie otylosci w mediach 09.05.14, 13:04
      Generalnie nie zauważyłem aż takiego promowania otyłości.
      Jedyny powszechny przejaw jaki zauważam to idiotyczne BMI, które nijak się nie ma do procentowego nagromadzania tkanki tłuczkowej, i zostało wymyślone by poprawiać samopoczucie ludzi z nadwaga/otyłością. ;)
      • altz Re: promowanie otylosci w mediach 09.05.14, 18:19
        fiigo-fago napisał:
        > Jedyny powszechny przejaw jaki zauważam to idiotyczne BMI, które nijak się nie
        > ma do procentowego nagromadzania tkanki tłuczkowej, i zostało wymyślone by popr
        > awiać samopoczucie ludzi z nadwaga/otyłością. ;)

        Nie, raczej te wyniki są wyśrubowane, ale dotyczą osób z małą ilością mięśni. Można ważyć mniej i mieć nadwagę i więcej, i nie mieć nadwagi.
      • berta-death Re: promowanie otylosci w mediach 09.05.14, 18:28
        Nie do końca. De facto to nadmierny ciężar a nie tłuszcz jest szkodliwy. Sercu i całemu układowi krążenia jest wszystko jedno dlaczego ma ciężej pracować. Podobnie kręgosłup i stawy też mają w głębokim poważaniu jaki skład chemiczny ma coś co muszą dźwigać. Z pozostałymi częściami organizmu jest podobnie.
        • przeciezwiadomo Re: promowanie otylosci w mediach 09.05.14, 18:50
          No, oczywiście, tłuszcz w ogóle nie zatyka aort i tętnic, w ogóle nie szkodzi na serce i cały układ krążenia, skądże znowu :)
          • berta-death Re: promowanie otylosci w mediach 09.05.14, 19:07
            Przecież to nie ten sam tłuszcz zatyka naczynia co się odkłada w tkance tłuszczowej. Prawidłowo ma budować tkankę tłuszczową a nie zatykać cokolwiek. A jak ktoś ma jakieś zaburzenia, to nawet jak będzie szczupły to zawału dostanie. Nie da się nie mieć tłuszczu wcale.
            • przeciezwiadomo Re: promowanie otylosci w mediach 10.05.14, 09:16
              Jesteś lekarzem kardiologiem?
              • berta-death Re: promowanie otylosci w mediach 10.05.14, 09:55
                A co ma piernik do wiatraka. Tłuszcz z tkanki tłuszczowej nie wycieka, żeby cokolwiek miał zatykać. To niezdrowy tryb życia powoduje zagrożenie dla zdrowia i przy okazji odkładanie się tkanki tłuszczowej. Inną kwestią jest obciążenie organizmu nadmierną masą ciała.
          • rotkaeppchen1 Re: promowanie otylosci w mediach 10.05.14, 22:37
            Cholesterol zatyka, ten zly. Ja utywszy bedac w niedoczynnosci do 94kg mialam idealny cholesterol, nie tylko dlatego, ze calkowity nisko ale tez bardzo dobry stosunek dobrego do zlego. Mam natomiast kolezanke bardzo szczupla z cholesterolem trzykrotnie ponad norme.
    • light_in_august Re: promowanie otylosci w mediach 09.05.14, 13:26
      Ja zupelnie tego widzę. Raczej obserwuję tendencję przeciwną. Przynajmniej tu, w Polsce.
      Jakoś nie widze grubasków w reklamach, nie widzę ich wśród prezenterów tv czy wśród celebrytów. Co innego USA czy UK, gdzie ludzi otyłych jest sporo i stanowią potężną grupę konsumentów- to wiadomo, że firmy, chcąc pozyskać klientów i ich pieniądze, włażą im w tył ;
      • przeciezwiadomo Re: promowanie otylosci w mediach 09.05.14, 18:52
        A Dorota Wellman? Joanna Liszowska? :)
        • kol.3 Re: promowanie otylosci w mediach 10.05.14, 13:30
          Rozumiem że Wellman z powodu tuszy powinna być zwolniona z TV a Liszowskiej nikt nie powinien proponować rol? ;) Doprawdy chamstwo, że strony jakiegoś miliardera szwedzkiego, ze wybrał "otyłą" Liszowską na żonę. Powinno to być prawnie zabronione.
          • przeciezwiadomo Re: promowanie otylosci w mediach 10.05.14, 16:32
            Spokojnie. Podalam te przykłady jako odpowiedz na stwierdzenie, że w polskich mediach brak okraglejszych osób. Są :) i mają się dobrze :)
            • kol.3 Re: promowanie otylosci w mediach 10.05.14, 21:42
              Akurat Liszowską lubię. Wellman co prawda nie słucham, bo ona zwykle nadaje rano. Rano nie oglądam.
              • przeciezwiadomo Re: promowanie otylosci w mediach 10.05.14, 22:21
                Wellman zagrała w "Wałęsie" Henrykę Krzywonos-Strycharską i moim zdaniem była w tej roli fantastyczna :)
                Liszowską też lubię, co nie zmienia faktu, że ma - delikatnie mówiąc - tendencję do tycia. Ale ma też super buźkę i włosy :)
                Jest jeszcze Wojciech Mann, którego wszyscy niemal uwielbiają, postać niezwykle charakterystyczna i od zawsze okrągła :)
              • nie.poprawna Re: promowanie otylosci w mediach 10.05.14, 22:28
                Moim zdanie pani Liszowska wcale nie jest gruba, podobnie panie Grycan. tu juz wlasnie przesada w druga strone i porownywanie do szkieletow niedozywionych. Moja znajoma byla kiedys na gali fryderykow i zszokowana byla jakie one sa wszystkie wychudzone. Tv dodaje kilogramow. Te " grube" sa 2 razy szczuplejsze niz przecietna babka.
                • kol.3 Re: promowanie otylosci w mediach 11.05.14, 21:45
                  A ja widziałam kiedyś w naturze aktorkę Małgorzatę Potocką. W ogóle jej nie poznałam. Chuda, drobna blondynka, a w filmach wcale nie wygląda ani na chudą ani na drobną. Kamera dodaje kilogramów.
                  • six_a Re: promowanie otylosci w mediach 11.05.14, 22:04
                    są dwie potockie, a ta druga jest obfita. może tę drugą widziałaś.
                    • kol.3 Re: promowanie otylosci w mediach 12.05.14, 16:01
                      Wiem, że są dwie. Widziałam blondynkę, aktorkę, która na ekranie wygląda na kobietę normalnej postury. W naturze jest drobną osobą. Druga Potocka jest tancerką, brunetką z loczkami, kobietą obfitych kształtów.
                • six_a Re: promowanie otylosci w mediach 11.05.14, 22:05
                  > podobnie panie Grycan.
                  one nie są grube, one są chude inaczej.
    • nie.poprawna Re: promowanie otylosci w mediach 09.05.14, 21:33
      Czemu krytykuje do upadlego matke, dajmy na to posylajaca dziecko do solarium, a tuczaca dziecie w fast food juz nie?
      • raohszana Re: promowanie otylosci w mediach 09.05.14, 21:41
        Jak nie?
        • nie.poprawna Re: promowanie otylosci w mediach 09.05.14, 21:54
          Jakos nigdy nie widziala w solarium karnetu happy baby.
          • raohszana Re: promowanie otylosci w mediach 09.05.14, 22:00
            No i? To oferta restauracji, restaurator chce sprzedać żarcie każdemu, a nie potępiać. Solaryjne panie też nie potępią pani, która przyjdzie z dzieckiem i je usmaży, bo to zarobek. Marketing to marketing.
          • berta-death Re: promowanie otylosci w mediach 09.05.14, 22:06
            Bo trudno o happy baby w solarium. Fastfood jest szkodliwy tylko w nadmiarze, w umiarkowanych ilościach jeszcze nikomu nie zaszkodził ani nikogo nie utuczył. Jakiegoś gościa nawet odchudził. Natomiast solarium nawet w wersji minimalnej nie jest dla dzieci, zwłaszcza małych.
            • nie.poprawna Re: promowanie otylosci w mediach 09.05.14, 22:09
              naprawde??? Oto godne podsumowanie mojego tematu. Dzieki :)
    • nstemi Re: promowanie otylosci w mediach 09.05.14, 22:21
      ech, to promowanie chyba jest w odwrotną stronę. Super diety, fitness etc. Otyłość jest problemem i liczba ludzi otyłych rośnie więc jest popyt na fajne ciuchy w rozmiarach namiotu i tym podobne.
      Nawiasem mówiąc wydaje mi się, że otyłość to choroba ludzi nieszczęśliwych, więc jeśli gdzieś ktoś nawet dla kasy pokazuje, że jesteś OK to może być początek robienia ze sobą porządku. Tak mi się wydaje, bazuję tu na swoich doświadczeniach. Miałam taki okres w życiu, że byłam grubym babskiem, które musiało posadzić tyłek za biurkiem na min. 8 godzin dziennie. W międzyczasie gó...ane żarcie przed ekranem kompa.
      Dla aktywnej osoby, uprawiającej sport, która wcześniej codziennie biegała, kilka razy w tygodniu tłukła w tenisa to był dramat. Znienawidzona robota, brak czasu na ruch (próbowałam wstawać o 5 rano, zeby pobiegać ale długo nie dałam rady. Po pracy padałam na pysk), depresja i tyłek zwiększył rozmiar do jakiejś masakry.
      Co potęgowało problem, bo człowiek się obwinia, że jest leniwy i do bani. A jak stres to żarcie i kółko się zamyka. Trzeba mi było chwili, żeby sobie w głowie poprzestawiać różne rzeczy i zabrać się za zmienianie życia, które mi nie pasuje. I potem było z górki. Bez diety cud, bez na dzień dobry zakatowania się na siłowni (ot na początek odstawienie samochodu, gdzie się da piechotą. Bez używania windy), bez żarcia przed ekranem, tylko porządne śniadanie i obiad. Ja współczuję otyłym. Może mierzę ludzi swoją miarką, ale problem otyłości tkwi w głowie, nie w żołądku.
    • sootball Re: promowanie otylosci w mediach 10.05.14, 14:18
      No niedoczekanie, żeby byli grubi i dobrze się z tym czuli. Nie powinno się im na to pozwolić. Czułabyś się wtedy lepiej. Prawda? Więc to nie o nich chodzi, tylko o Ciebie.

      "Szczupli, społecznie uprzywilejowani biali ludzie tworzą ten mały gustowny krąg. I każdy wewnątrz niego jest normalny.
      A każdego poza kręgiem należy zmienić, złamać i przestawić tak, aby można było go przyjąć do kręgu. Jeśli się to nie uda, powinien zostać zamknięty. Lub co gorsza, budzić litość."

      (bardzo trafny cytat z House'a).

    • porazostatni Re: promowanie otylosci w mediach 10.05.14, 21:40
      nie.poprawna napisał(a):
      > Wiem ze jest wiele akcji fitnesowo- dietowych, ale moja uwage zwraca tez tenden
      > cja odwrotna.

      Media starają się dotrzeć do wszystkich ludzi. W kobiecych gazetach raz napiszą o diecie, innym razem, że grube kobiety nie gorsze. Tylko pytanie co tak tobie przeszkadza czyjś wielki tyłek ?

      >W wielu programach wmawia sie dziewczynom ze znaczaca nadwaga ze
      > to jest sexy, kobiece ksztalty, prawdziwe kobiety itp.

      Duży cycek kształt niekobiecy. Jak to w ogóle można pokazywać ludzi grubych i innych nie mieszczących się w kanonach przeciętności. Toż promocja, ładne są tylko wysokie, chude blondynki, a reszta dostosować się.

      >Wydaje mi sie ze to niezly chwyt marketingowy

      A to zdanie, że ładnego jest to co się komu podoba – też chwyt ? Pogląd, że ludzie nie muszą jednakowi i mogą być szczęśliwy, mieć fajne ciuchy i lubić siebie to takie zło, że aż walczyć.

      >My cie kochamy taka jaka jestes,

      Jak to można zaakceptować ludzi innych niż norma. Wstyd normalnie. Skandal grubas chce sobie kupić ładny ciuch. No zaraz grub y + ładnego, tak to nie może być !

      ?w sumie o odchudzaniu jest
      > rownie wiele, jednak widze na ulicach wiele pan, ladnie ubranych zadbanych z na
      > dwaga 40 kilo.

      A powinny mieć wory pokutne i tabliczkę: Przepraszam społeczeństwo, nie.poprawną, że żyje.

      > Czy to nie jest zerowanie na chorych ludziach?

      Pozamykać do ośrodków odchudzających, to wtedy ci poprawi humor, że dba o zdrowie. A w mediach jedna opcja grube to zło.
      Właściwie to nie żadnej widzę akceptacji, raczej przez wszędobylskie diety, trend, że rozmiar zero to piękno, sensacyjne straszenie, do czego to nie prowadzi otyłość, sprawia społeczeństwo jeszcze krzywiej patrzy na osoby otyłe. Zamiast promować zdrowie, to wzrasta nienawiść i nagonka na tych nie wpasują w słuszny trend.
      Wiesz co ci powinien na koniec wielce troskliwiej, zadumana na zdrowie ludzkości, to przez ciebie i takie osoby jak ty mam fobię społeczną.
Pełna wersja