małżeństwo

09.05.14, 09:04
jak kiedyś było to dla mnie jedynym słusznym kierunkiem w życiu pary, no wiecie, do grobowa miłość i inne bzdety... teraz chyba zaczynam przechodzić jego załamanie. Owszem mam kilka przypadków naprawdę świetnych i kochających się małżeństw, które przetrwały co najmniej 5 lat a nawet i 20 lat razem, ale fala tych nieudanych stanowiących zdecydowaną większość sprawia, że przestaję wierzyć w nie. Przejeżdżając obok jakichś domów, krzątających się par dookoła swoich domostw, kobitki w ogródeczkach, mężowie z kosiarkami albo przy remontach dachów, elewacji, zastanawiam się.. czy już ją zdradził, a może ona jego? Czy jeszcze ją kocha? Czy ona jest z nim dla pieniędzy? Z wygody, wyrachowania? Czy tam w ogóle jeszcze jest miłość? Czytając wiele wypowiedzi panów tu na forach, zaczynam wątpić w istnienie miłości w małżeństwie. Ktoś tu kiedyś napisał, że małżeństwo to biznes, sama chyba zaczynam tak to postrzegać... zwłaszcza, po ostatnich wybrykach mojego męża.. niby niewinnych..
    • pieknestraszydlo Re: małżeństwo 09.05.14, 09:11
      Bo małżeństwo to nie tylko buzi, buzi... To również ogródek i dach. To również kryzys i kłótnie, czasem nawet zdrada... W małżeństwie, jak we wszystkim w życiu, trzeba mieć szczęście. I może być naprawdę fajnie.
    • stokrotka_a Re: małżeństwo 09.05.14, 09:15
      anna_sla napisała:

      > jak kiedyś było to dla mnie jedynym słusznym kierunkiem w życiu pary, no wiecie
      > , do grobowa miłość i inne bzdety...

      Jeś ktoś wierzy w ideały i na tej podstawie próbuje "aranżować" swoje życie, to nic dziwnego, że w konfrontacji z rzeczywistością ma takie spostrzeżenia jak ty. Zostaw ideały idealistom i zajmij się rzeczywistością.
      • anna_sla Re: małżeństwo 09.05.14, 09:17
        to po co brać ślub gdy nie ma tam być miłości wieloletniej. Wspólny dom można prowadzić z każdym. Tu nie chodzi wyłącznie o ideały.
        • stokrotka_a Re: małżeństwo 09.05.14, 09:21
          anna_sla napisała:

          > to po co brać ślub gdy nie ma tam być miłości wieloletniej.

          A dlaczego nie ma? Przecież zazwyczaj jest? Natomiast w czasie brania ślubu nie można zagwarantować czasu istnienia tzw. miłości.

          > Wspólny dom można prowadzić z każdym.

          Nie sądzę, że można zkażdym, ale ślub w prowadzeniu wspólnego domu nie przeszkadza, choć nie jest konieczny.
        • slottka.ja Re: małżeństwo 09.05.14, 12:59
          anna_sla napisała:

          > to po co brać ślub gdy nie ma tam być miłości wieloletniej. Wspólny dom można prowadzić z każdym. Tu nie chodzi wyłącznie o ideały.

          Aniu, ślub jest wygodny z różnych powodów, posiadanie dzieci, wspólny majątek, rozliczenia...do tego mile widziany wzajemny szacunek i to jest udane małżeństwo. Miłość cóż...zdarza się również w małżeństwie, ale tylko na niej nie da się zbudować szczęścia, gdyż jest nietrwała. Chyba za dużo się naoglądałaś popkulturowej papki o tej całej miłości.
        • facettt małżeństwo czasem poplaca. 09.05.14, 15:07
          anna_sla napisała:

          Wspólny dom można prowadzić z każdym.


          - tak, ale nie z leniem, czy brudasem - bo takiemu daje sie kopa.

          natomiast, gdy ow len i brudas ma status meża - to spokojnie moze brudzic i leniuchowac :)))
    • przeciezwiadomo Re: małżeństwo 09.05.14, 09:33
      Mam podobnie, zwłaszcza, że w historii "choroby" też są porażki. Patrzę na różne pary i rodziny i myślę tak samo, jak Ty. Ale w kwestii mojego podejścia do małżeństwa czy związków wciąż mam nadzieję i wciąż wierzę, że to się może udać :)
    • feel_good_inc Małżeństwo to relikt przeszłości 09.05.14, 09:35
      ...pochodzący z czasów gdy bez chłopa baba z dziećmi umierali z głodu i ich związek musiał być utrwalony formalnie dla dobra gatunku.
      A z miłością, wbrew romantycznym bajkom opowiadanym przez niektórych, bardzo rzadko miewało cokolwiek wspólnego - w większości kultur królowały małżeństwa mniej lub bardziej aranżowane - wystarczy przypomnieć sobie swojską instytucję swata czy czarną polewkę u Sopliców. Niestety, sporo kobiet żyje w bajkowej fantazji, gdzie ślub jest najpiękniejszym dniem życia, po którym następuje długie i szczęśliwe życie na chemicznym haju zakochania.

      Tymczasem sprawa jest naprawdę bardzo prosta - w małżeństwie szczęśliwi są ci ludzie, którzy go nie potrzebują do szczęścia.
    • raohszana Re: małżeństwo 09.05.14, 10:48
      Co ma małżeństwo do miłości, bo nie kleję? Małżeństwo to pewna formalność, miłość to miłość, a związek się nie oprze na tylko jednym albo drugim.
      • light_in_august Re: małżeństwo 09.05.14, 13:11
        A dlaczego związek nie może być party tylko na miłości? :)
        • raohszana Re: małżeństwo 09.05.14, 13:13
          Bo to nietrwały, hormonalny haj. Ale jak dorzucić do tego przyjaźń, zrozumienie i parę innych rzeczy to można zmontować coś fajnego.
          • light_in_august Re: małżeństwo 09.05.14, 13:20
            No tak, jeśli mówisz o długotrwałym związku, to sama miłość nie da rady ;) Ale do pewnego momentu jest to całkiem możliwe.
            • feel_good_inc Re: małżeństwo 09.05.14, 13:31
              light_in_august napisała:
              > No tak, jeśli mówisz o długotrwałym związku, to sama miłość nie da rady ;) Ale
              > do pewnego momentu jest to całkiem możliwe.

              No jakieś dwa-trzy lata. Czyli tyle ile zazwyczaj trwa małżeństwo kończące się rozwodem :)
              • raohszana Re: małżeństwo 09.05.14, 14:11
                feel_good_inc napisał:
                > No jakieś dwa-trzy lata. Czyli tyle ile zazwyczaj trwa małżeństwo kończące się
                > rozwodem :)
                *
                No właśnie. A na co komu małżeństwo na 2-3 lata, skoro można się pozwiązkować, pobawić w dom, rozstać za porozumieniem stron i dalej bawić w miłości?
    • light_in_august Re: małżeństwo 09.05.14, 13:19
      Ja już dawno nie wierzę w miłości do grobowej deski. Miłość jest, a później wygasa (przynajmniej w interesującej mnie formie, przwyczajenie i przyjaźń to nie miłość dla mnie). A małżeństwo to układ: pragmatyczny jesteśmy razem, pchamy ten wózek w jednym kierunku, robimy wszystko, żeby sprawnie funkcjonował, mimo przeciwności (kłótni, zdrad, zauroczeń itp.). Bo razem w sprawdzonym związku jest wygodniej niż samemu. I tak do grobowej deski można spokojnie ciągnąć ;)
    • mmagi Re: małżeństwo 09.05.14, 13:37
      dawaj te wybryki,opowiadaj:)
      • anna_sla Re: małżeństwo 09.05.14, 14:09
        hehe.. żądna/y pikanterii? ;).
        • slottka.ja Re: małżeństwo 09.05.14, 14:10
          anna_sla napisała:

          > hehe.. żądna/y pikanterii? ;).

          dawaj Anka, nie daj się prosić:D
          pikantny akcent przy piątku:)
        • mmagi Re: małżeństwo 09.05.14, 14:37
          końkretów:D
    • ursyda Re: małżeństwo 09.05.14, 14:59
      Znając Ciebie to szybko ustawisz go do pionu. Czego Ci życzę:)
    • mendigo Re: małżeństwo 09.05.14, 15:35
      A ja jak patrzę na niektórych, to tracę wiarę w człowieka. No i co, mam się zamienić w psa czy co? Oczywiście, że istnieją mniej lub bardziej udane, czy zgoła nieudane, małżeństwa, ale żeby od razu w całą koncepcję kopać? No weźże.
    • paco_lopez Re: małżeństwo 09.05.14, 15:56
      .... ale do biznesu trzeba miec głowę, a czasami łeb jak sklep. ja sie kompletnie na nikogo nie oglądam i nie potrzebuję potwierdzenia tezy o istnieniu dogrobowej miłości na zewnątrz. w ogóle nie dywaguję na temat miłości. niezapuszczam się , nie dziadzieje, ona nie smędzi , nie truje chociaz czasem ma jazdy kontrolujące , ale per saldo opłaca mi się to zarówno zdrowotnie jak i finansowo, więc nie mam jakichś opcji uciekinierskich czy wyrzyganiowych. ostatnio zaproponowałem seks i chetnie przyszła rozebrana do naga. co tu kombinować ??
      • mariuszg2 Re: małżeństwo 09.05.14, 23:37
        paco_lopez napisał:
        > ałem seks i chetnie przyszła rozebrana do naga. co tu kombinować ??

        a tego to nie rozumiem....jak kobieta idzie do teatru to się ładnie ubiera, jak do kościoła to też.... ale już jak po seks to się rozbiera do naga.... ta rażąca niekonsekwencja i brak gustu mogą być zalążkiem frustracji....kobieta do seksu powinna być ogacona
    • piataziuta Re: małżeństwo 09.05.14, 16:01
      Ostatnio wśród moich znajomych taki wysyp ślubów i porodów, że juz zaczęłam podejrzewać, ze coś ze mną jest nie tak, bo w ogóle tych rzeczy nie czuję.
      Ale potwierdzacie tu na forum moje najgorsze obawy, dzięki.
      • stephanie.plum Re: małżeństwo 09.05.14, 17:10
        >wysyp ślubów i porodów

        skandal, pani, skandal.
        powinni tego zabronić.
        ;~)
        • piataziuta Re: małżeństwo 09.05.14, 19:18
          nie skandal tylko szok, pani
          razem ze mną bawili w piaskownicy, pierwsze piwo pić mi pomagali, a teraz wszyscy tacy starzy so i robią dziwne rzeczy, do których nie dorosłam
          • raohszana Re: małżeństwo 09.05.14, 20:46
            Tesztakmam. Fszysko dziecki, śluby, poważności i siem czuję jak przedszkolak :D
      • marzenka61 Re: małżeństwo 09.05.14, 21:10
        Mam tak samo:) Facebook jest caly w fotkach dzieci i par slubnych:P

        piataziuta napisała:

        > Ostatnio wśród moich znajomych taki wysyp ślubów i porodów, że juz zaczęłam po
        > dejrzewać, ze coś ze mną jest nie tak, bo w ogóle tych rzeczy nie czuję.
        > Ale potwierdzacie tu na forum moje najgorsze obawy, dzięki.
    • stephanie.plum Re: małżeństwo 09.05.14, 17:09
      no cóż, kto uważa, że MAŁŻEŃSTWO to jest jakis magiczny sposób na to, żeby ludzie nagle zaczęli być idealni, to się prędzej czy później srodze rozczaruje.

      "wstępując w związek małżeński" nie zostawiamy za sobą swojej natury. ani nawet - charakteru.

      mimo to jednak każdemu wolno próbować żyć w małżeństwie. ja wierzę, że wiele osób szczerze próbuje być dobrym mężem czy żoną, ale to normalne, że nie każdemu się udaje.

      doświadczenie, o którym piszesz to ZGORSZENIE w sensie dosłownym.
      byłaś świadkiem zła (zdrady, wyrachowanie). i to zło miało na ciebie taki wpływ, że teraz wszystkich podejrzewasz o złe rzeczy.
      zostałaś ZGORSZONA. coś ci odebrano. współczuję.
      • light_in_august Re: małżeństwo 09.05.14, 18:12
        > zostałaś ZGORSZONA. coś ci odebrano. współczuję.

        A kto nie został? Kto sam nie doświadczył paskudnego końca miłości? Że kochał x lat, a potem któregoś dnia się obudził i nie mógł już patrzeć na tę drugą osobę? Zdrady swojej lub cudzej? Kto nie widział, jak ludzie się rozwodzą? Kto nei widzi, że par, które się rozstały jest w otoczeniu więcej niż tych, które ciągle są razem? Takie życie i nie ma co dramatyzować o odbieraniu niewinności i "zgorszeniu" ;)
        • stephanie.plum Re: małżeństwo 09.05.14, 18:41
          light_in_august napisała:


          > A kto nie został? Kto sam nie doświadczył paskudnego końca miłości? Że kochał x
          > lat, a potem któregoś dnia się obudził i nie mógł już patrzeć na tę drugą oso
          > bę? Zdrady swojej lub cudzej?

          no, tak się składa, że ja (jeszcze?)nie.

          >Kto nie widział, jak ludzie się rozwodzą? Kto nei widzi, że par, które się rozstały jest w >otoczeniu więcej niż tych, które ciągle są razem?

          Takie życie i nie ma co dramatyzować o odbieraniu niewinności i "z
          > gorszeniu" ;)

          moment.
          ja nie dramatyzuję, tylko współczuję. mam nadzieję, że to nie to samo.

          i nie mówię o odbieraniu niewinności (co ma niewinność do tego?)
          tylko o odbieraniu wiary w dobro albo nadziei, że może być dobrze.
          o zgorzknieniu i podejrzliwości.

          moim zdaniem istnieje takie zjawisko jak zgorszenie, kiedy napór złych doświadczeń złamie wytrzymałość człowieka.

          przykładowo, mam przyjaciółkę, której szef powiedział, że albo udzieli mu hojnie swych wdzięków, albo dostanie w owe wdzięki kopa i pożegna się z pracą. a nie jest to byle praca - takie stanowisko w Polsce jest tylko jedno.
          w efekcie przyjaciółka święcie wierzy, że jeżeli kiedykolwiek w dziejach jakaś kobieta zrobiła karierę, to NA PEWNO przez łóżko, a jeżeli któraś poszła z szefem do łóżka, to na pewno chodziło jej tylko o awans.
          została zgorszona.
          postrzega świat jako gorszy.
          sama, być może, stała się gorsza.
          • przeciezwiadomo Re: małżeństwo 09.05.14, 18:48
            > jest to byle praca - takie stanowisko w Polsce jest tylko jedno.

            Chyba mam za małą wyobraźnię, bo jedyne co przychodzi mi na myśl, to coś związanego z jakimś ministerstwem/rządem. Wszystko inne jest chyba 'powielalne'. Jeśli nie, to niech mnie ktoś oświeci.
            • stephanie.plum Re: małżeństwo 09.05.14, 18:52
              dobrze kombinujesz.

              choć w sumie to ja się zagalopowałam. takie niepowielalne stanowisko zajmuje ów szef, a ona, cóż, jest pod szefem.
              • przeciezwiadomo Re: małżeństwo 09.05.14, 18:58
                Jakoś mnie to nie dziwi. Sporo seksafer z tego szczebla już ujrzało światło dzienne.
                • stephanie.plum Re: małżeństwo 09.05.14, 19:01
                  chętnie rozprawiłabym się z tym gno-jem tak, że ujrzałby nie tylko światło dzienne, ale wszystkie gwiazdy...
                  gdyby mi tylko w łapy wpadł.
          • light_in_august Re: małżeństwo 09.05.14, 19:00
            Ja świetnie rozumiem, co mam na myśli przez odbierania i zgorszenie. Tylko że się nie do końca zgadzam :)
            Żyjąc w takim świecie, w jakim żyjemy i widząc to, co widzimy, najczęściej (poza nielicznymi wyjątkami) trudno nam zachowac idealizm. I nie chodzi o to, że ktoś jest zgorzkniały, chociaż i taki może być. Ja bym to bardziej realizmem nazwała ;) Zwyczajna ekstrapolacja: jeśli zauważasz pewną powtarzalność sytuacji - większość ludzi się rozstaje, część ludzi się zdradza, część oszukuje, część zaurocza, część się nienawidzi w związkach itp., a pozytywnych przykładów widzisz o wiele mniej - to masz prawo wysnuć z tego wniosek, że najczęściej właśnie tak to wygląda i że w twoim przypadku również tak to MOŻE wyglądać.
            • light_in_august Re: małżeństwo 09.05.14, 19:01
              > Ja świetnie rozumiem, co mam* na myśli przez odbierania i zgorszenie

              * co MASZ na myśli
              ;)
            • stephanie.plum Re: małżeństwo 09.05.14, 19:08
              no pewnie, że tak.

              można też prześledzić, jak dochodzi do klęski i przynajmniej próbować do niej nie dopuścić na własnym podwórku.
              prawie każdy ma takie doświadczenie, że pokocha i chce, żeby to było na zawsze.
              nie ma sensu od razu się poddawać, "bo i tak nic z tego nie wyjdzie"

              ludziska wciąż w totka grają, choć doświadczenie pokazuje, że o wiele więcej jest takich, którzy nic nie wygrali, niż tych, co trafili choćby piątkę. to pewnie głupie, ale każdy czuje, że "byłoby suuuper, gdyby się udało"
              • przeciezwiadomo Re: małżeństwo 09.05.14, 19:50
                stephanie.plum napisała:

                > ludziska wciąż w totka grają, choć doświadczenie pokazuje, że o wiele więcej je
                > st takich, którzy nic nie wygrali, niż tych, co trafili choćby piątkę. to pewni
                > e głupie, ale każdy czuje, że "byłoby suuuper, gdyby się udało"

                To jest prawda :)
              • light_in_august Re: małżeństwo 09.05.14, 20:01
                Wszyscy próbujemy :) Tylko z czasem, jak hormonalny szał opadnie i zacznie się szara rzeczywistość związkowa, to już trochę trudniej jest wierzyć, że będzie tak super ;)
                • przeciezwiadomo Re: małżeństwo 09.05.14, 20:05
                  Ale można mieć nadzieję i wyciągać wnioski z poprzednich zawałek :)
                  • marzenka61 Re: małżeństwo 09.05.14, 21:09
                    Moje słodkie koleżanki juz sa mężatkami, a ja jeszcze nie:))) I to ja mam dziecko, i to jakie duze:) Patrze na nie i nadal nie mogę pojąc jak one mogły isc tą drogą, mając po 25-27 lat!! I po co?? Mozna sie z chłopakiem spotykać rzadziej i to jest duzo zdrowsze niż.. wspólne zycie. Mozna z nim nawet pomieszkiwać:) Ale wychodzic za mąż..? Nie rozumiEE
                    Ale ja jestem jakaś dziwna:P
                    • lisia312 Re: małżeństwo 09.05.14, 21:51
                      no, pojechałyście po bandzie. Łaskawie mylicie ZAKOCHANIE ( max 2 lata) z MIŁOŚCIA!!!!
                      Zapewniam, że MOŻNA kochać kogoś nie z przyzwyczajenia wiele lat :)
    • fituq Re: małżeństwo z miłości to nowy wymysł 09.05.14, 23:43
      Małżenstwo z miłości to nowy wymysł, jeszcze 2 pokolenia wcześniej małżeństwa były z powodów majątkowo-racjonalnych. I jakieś zdrady, kochanki/kowie na boku były sprawą dość naturalną, byle kasy na to dużo nie szło i dzieci z tego nie było.
      Egzaltowana miłosć romantyczna jako podstawa małżeństwa to nieporozumienie- jej efekt jest taki jak widzisz, czyli rozwody, tragedie, histeria że co to będzie jak zdradzi..
      Proponuję wrócić do podstawowych racjonalnych potrzeb zabezpieczających gatunek i rodzinę - od razu będziesz zdrowsza na umyśle i nie tylko.
    • nstemi Re: małżeństwo 17.05.14, 21:13
      Ania, nie dołuj się. w każdym małżeństwie przychodzą chwile zwątpienia. Wiem jak to jest-byłam tam. Człowiek widzi zdrady, problemy i jeszcze na dodatek czyta fora internetowe :-), no i współmałżonek coś tam zrobi i już ma się ten stan "szklanki w połowie pustej".
      Tylko, że nie ma co patrzeć na życie innych ludzi. I ci w szczęśliwych związkach i ci w gorszych-każdy ma swoje życie i musi sam jej przeżyć. Nie ma się co porównywać do innych, ani na plus ani na minus.
      nie wiem, co zrobił Twój mąż, ale przecież nie ma ludzi idealnych, wszyscy popełniamy błędy. Mnie jakoś tak z wiekiem przychodzi spokój. Kocham mojego męża, ale chyba co ważniejsze po tych kilkunastu latach razem jesteśmy bardzo dobrymi przyjaciółmi, razem idziemy przez życie i wychowujemy dzieci. Nie mam zamiaru się zamartwiać, czymś czego nie ma a co z jakimś tam prawdopodobieństwem może się stać. Szkoda życia... carpe diem.
    • lacido Re: małżeństwo 20.05.14, 21:34
      Jak widzę przygotowania do ślubu koleżanki to mi się wszystkiego odechciewa. Dyskusje z narzeczonym, które kończą się na tym, że jedynym wyjściem z sytuacji są osobne wesela dla rodzin :)
Pełna wersja