Nie radzę sobie ze złościa faceta

11.05.14, 13:52
Mam problem jak w tytule. Aktualnie mój facet jest po operacji nosa. Wyszedł już ze szpitala ale jeszcze przez jakieś dwa tygodnie musi mieć w nosie tampony. Oddycha wiec przez buzię. Jest to dla niego bardzo kłopotliwe i męczące. Okazuje to złoszcząc się, klnąc na czym świat stoi. Ja nie radzę sobie z jego złością. Jak coś powiem, żeby tak nie narzekał to mówi do mnie: to się zamień ze mną i zobaczysz jak to jest. On oczekuje zrozumienia dla jego stanu ja nie radzę w tym momencie ze swoimi emocjami, bo na złość reaguję złością. Tak jest zawsze jak coś mu dolega. Mój facet ciężko znosi wszelkie niedogodności i reaguje na nie irytacją. Czasami zdarza mu się zapalenie korzonków. Jest wtedy unieruchomiony, zdany na mnie i też się złości, ze nic nie może, że go boli. Ja nie wiem co mam robić ze swoimi emocjami. Jak okazuję cierpliwość to potem wychodzi, ze stłumiłam swoją złość i jak on już dojdzie do siebie to wtedy ja mogę te złość wyrzucić. Jak wy sobie radzicie w takich sytuacjach? W sumie to jak ja patrzę na siebie to widzę, że jak mi cos boli to cierpię w milczeniu a nie psioczę na cały świat.
    • berta-death Re: Nie radzę sobie ze złościa faceta 11.05.14, 13:57
      Daj mu valium albo coś w tym rodzaju.
      • ursyda Re: Nie radzę sobie ze złościa faceta 11.05.14, 13:58
        albo cykutę.
        • gdybymtojamiala Re: Nie radzę sobie ze złościa faceta 11.05.14, 14:12
          hmmm. A co to jest cykuta?
          • berta-death Re: Nie radzę sobie ze złościa faceta 11.05.14, 14:15
            Działa jak valium, tylko dłużej. Dużo dłużej.
            • ursyda Re: Nie radzę sobie ze złościa faceta 11.05.14, 14:23
              I skuteczniej, ale nie chwal się tym nikomu.
              • wilowka Re: Nie radzę sobie ze złościa faceta 11.05.14, 18:25
                Ursyda, Berta Kocham Was :D
                • kalllka Re: Nie radzę sobie ze złościa faceta 11.05.14, 18:47
                  Wilowka to ładny ptaszek

                  • jan_hus_na_stosie2 Re: Nie radzę sobie ze złościa faceta 11.05.14, 18:57
                    a tej tylko ptaszki w głowie

                    • kalllka Re: Nie radzę sobie ze złościa faceta 11.05.14, 20:35
                      Uhym:/ głownie wyłapywanie takich co w klatce powinny, a nie są.
            • panidemonka Re: Nie radzę sobie ze złościa faceta 13.05.14, 10:34
              berta-death napisała:
              Nawet do śmierci, dosłownie;)
              > Działa jak valium, tylko dłużej. Dużo dłużej.
          • jan_hus_na_stosie2 Re: Nie radzę sobie ze złościa faceta 11.05.14, 14:15
            gdybymtojamiala napisała:

            > hmmm. A co to jest cykuta?

            Niemiec określiłby to jako Endlösung

            • six_a Re: Nie radzę sobie ze złościa faceta 11.05.14, 14:53
              chyba pomyliłeś cykutę z cyklonem.
              młodzież taka niedouczona wow.
              • jan_hus_na_stosie2 Re: Nie radzę sobie ze złościa faceta 11.05.14, 14:56
                efekt końcowy ten sam, tylko skala inna

          • maitresse.d.un.francais Re: Nie radzę sobie ze złościa faceta 20.05.14, 21:09
            hmmm. A co to jest cykuta?

            Śmiertelna trucizna.
      • kaja206 Re: Nie radzę sobie ze złościa faceta 13.05.14, 17:19
        Oddaj do przytułku
      • jantoni.jajcorz Re: Nie radzę sobie ze złościa faceta 16.05.14, 08:06
        Skuteczniej działa aplikacja wałka:P
    • przeciezwiadomo Re: Nie radzę sobie ze złościa faceta 11.05.14, 14:18
      To nie cierp w milczeniu, tylko mu powiedz - boli mnie, gdy się na mnie odgrywasz. Podobno nie ma to jak prosty przekaz, a nie liczenie na domysły.
      • przeciezwiadomo Re: Nie radzę sobie ze złościa faceta 11.05.14, 14:19
        Aha, nie tylko "boli mnie". Jeszcze warto powiedzieć "Przestań tak robić". Imperatyw może pomóc zakreślić granicę.
        • jan_hus_na_stosie2 Re: Nie radzę sobie ze złościa faceta 11.05.14, 14:22
          odpowiedź będzie:
          - mnie boli realnie, twój ból jest twoim urojeniem, wysiliłabyś się choćby na odrobinę empatii

          • przeciezwiadomo Re: Nie radzę sobie ze złościa faceta 11.05.14, 14:29
            Niekoniecznie. Znasz tego faceta?
            • jan_hus_na_stosie2 Re: Nie radzę sobie ze złościa faceta 11.05.14, 14:30
              przeciezwiadomo napisała:

              > Niekoniecznie. Znasz tego faceta?

              to nie kwestia płci, ale odmiennych oczekiwań w związku od drugiej strony



              • przeciezwiadomo Re: Nie radzę sobie ze złościa faceta 11.05.14, 14:33
                Nie odpowiedziałeś na pytanie. Jeśli nie znasz go osobiście, to mam drugie pytanie - jesteś jasnowidzem?
                • jan_hus_na_stosie2 Re: Nie radzę sobie ze złościa faceta 11.05.14, 14:36
                  to nie kwestia jasnowidztwa, ale prawdopodobieństwa :)

                  • przeciezwiadomo Re: Nie radzę sobie ze złościa faceta 11.05.14, 14:38
                    Na jakiej podstawie tak uważasz?
                • jan_hus_na_stosie2 Re: Nie radzę sobie ze złościa faceta 11.05.14, 14:39
                  chyba jednak jestem jasnowidzem :D swojego posta napisałem zanim powstał ten post forum.gazeta.pl/forum/w,16,150915063,150915525,Re_Nie_radze_sobie_ze_zloscia_faceta.html

              • gdybymtojamiala Re: Nie radzę sobie ze złościa faceta 11.05.14, 15:50
                "
                > przeciezwiadomo napisała:
                >
                > > Niekoniecznie. Znasz tego faceta?
                >
                > to nie kwestia płci, ale odmiennych oczekiwań w związku od drugiej strony
                >
                >
                > "

                możesz rozwinąć myśl?
                • jan_hus_na_stosie2 Re: Nie radzę sobie ze złościa faceta 11.05.14, 15:57
                  obydwoje macie inne oczekiwania odnosnie zachowań drugiej strony:

                  - on chciałby abyś werbalnie wyrażała swoje współczucie, pocieszała go (coś w stylu "wiem, że cierpisz, ale jeszcze tylko 2 tygodnie, dasz radę, potem będzie lepiej) i po tych słowach go przytuliła

                  - ty chciałabyś aby on swoje cierpienie i dyskomfort znosił w milczeniu, był twardym i męskim facetem, który nigdy nie narzeka, jest twoją podporą i nie potrzebuje wsparcia

                  zatem widzimy tu całkowite odmienne oczekiwania, których nie da się pogodzić



                  • gdybymtojamiala Re: Nie radzę sobie ze złościa faceta 11.05.14, 16:10
                    Skąd wiesz czego chce mój facet? Ja z jego zachowania tego nie wnioskuję. Co w moim opisie jego zachowania wskazuje na właśnie taką potrzebę?
                    Mogłabym go przytulać i pocieszać gdyby powiedział normalnie, że go boli, że nie wyrabia. Bez złości. Dla mnie złość odcina od bliskości.
                    Nie chodzi o to, że nie nie chcę być podoporą dla mego faceta i ma być on cały czas twardzielem. Mogłabym go pocieszać ale nie po tym jak się wyzłaszcza.
                    • przeciezwiadomo Re: Nie radzę sobie ze złościa faceta 11.05.14, 16:13
                      Po prostu Jan to dyskutant, który zawsze "wie lepiej" :)
                    • jan_hus_na_stosie2 Re: Nie radzę sobie ze złościa faceta 11.05.14, 16:18
                      gdybymtojamiala napisała:

                      > Skąd wiesz czego chce mój facet?

                      spróbuj się raz przełamać i postąpić wedle moich zaleceń, jeśli jego zdenerwowanie gwałtownie nie minie to oficjalnie na tym forum przyznam się do błędnej oceny sytuacji :)

                      • gdybymtojamiala Re: Nie radzę sobie ze złościa faceta 11.05.14, 17:30
                        Obiecuję, że spróbuję tak zrobić i zdam relację.
      • berta-death Re: Nie radzę sobie ze złościa faceta 11.05.14, 14:29
        O nie, nie uważałaś na wykładach. Psychoterapeuci w takiej sytuacji nakazują zadać pytanie: jak myślisz, jak ja się czuję jak ty mi mówisz to i to w taki a taki sposób.
        • przeciezwiadomo Re: Nie radzę sobie ze złościa faceta 11.05.14, 14:34
          Na jakiej podstawie założyłaś, że w ogóle byłam na jakimś "wykładzie" :) ?
      • gdybymtojamiala Re: Nie radzę sobie ze złościa faceta 11.05.14, 14:39
        Tylko ja mam problem z rozróżnieniem czy on się odgrywa na mnie czy nie. Bo on psioczy w powietrze: o ku... jak napie.... , nie na mnie.
        • przeciezwiadomo Re: Nie radzę sobie ze złościa faceta 11.05.14, 14:41
          No przecież to jasne, że chce zwrócić na siebie uwagę. Jak małe dziecko :P
          • liisa.valo Re: Nie radzę sobie ze złościa faceta 14.05.14, 12:48
            Trza go zapytać, czy jak mędzi jak własna matka, to go mniej boli?
    • stephanie.plum Re: Nie radzę sobie ze złościa faceta 11.05.14, 14:24
      kibicuj mu, klnąc razem z nim.
      oddychanie przez usta to koszmar.
      ja bym odniosła się ze zrozumieniem do złości i histerii, o ile cierpiący by się nie wyładowywał na mnie.

      chyba, żebym czuła, że pomoże mu zdrowa awantura, to wtedy stanęłabym do boju.
    • light_in_august Re: Nie radzę sobie ze złościa faceta 11.05.14, 14:27
      To dziecko, a nie facet. Dorosły człowiek nie odgrywa się za swoje problemy na innych, tylko znosi to, co musi znosić. Możesz te 2 tygodnie przetrzymać, ale pomyśl, czy warto. Co będzie, jak sobie złamie nogę na nartach albo będzie musiał mieć usunięty chirurgicznie ząb? Masakra ;)
      Powiedz szczerze, że sobie nie życzysz takiego zachowania i żeby przestał się mazać jak przedszkolak. Może ostrzejsze słowa do niego dotrą i się chłop ogarnie.
      • ursyda Re: Nie radzę sobie ze złościa faceta 11.05.14, 14:32
        Bo jak nie to dostanie w tyłek i pójdzie do swego pokoju na tyle ile ma lat!
      • gdybymtojamiala Re: Nie radzę sobie ze złościa faceta 11.05.14, 14:37
        Tez tak myślę, że to dorosły facet a zachowuje się jak rozkapryszony dzieciak.
        Mówiłam mu, żeby nie przeklinał bo mi to przeszkadza to mówił, że nie wiem jak on się czuje bo ja tak nie miałam. Pewnie, nie miałam korzonków ani zatkanego nosa ale miewałam bóle miesiączkowe takie, ze ściany można gryźć i jakoś przeżywałam bez przeklinania. Miałam też kiedyś bardzo mocny ból głowy, który trwał około 2 tygodni. Leżałam i cierpiałam w milczeniu.
        Mam wrażenie, ze jak on cierpi to chce, żeby wszyscy o tym wiedzieli i cierpieli razem z nim.
        Mi jest głupio zwrócić mu uwagę na jego zachowanie. Czuję się winna, ze mam pretensje do chorego. Może niepotrzebnie?
        • ursyda Re: Nie radzę sobie ze złościa faceta 11.05.14, 14:44
          Nie porównuj bólu miesiączkowego (nawet tego najgorszego, przy którym się mdleje) do bólu korzonków.
          • light_in_august Re: Nie radzę sobie ze złościa faceta 11.05.14, 15:44
            Tu nie chodzi o natężenie bólu, tylko o odgrywanie się na osobach postronnych. Boli mnie, to boli, JA to muszę znieść, nikt inny bólu nie przejmie i znęcanie się psychiczne nad nim też faktycznej ulgi mi nie przyniesie ;) A postawa "ja cierpię, a ty nie - to niesprawiedliwe, więc ci dokopię" jest po prostu niedojrzała.
          • gdybymtojamiala Re: Nie radzę sobie ze złościa faceta 11.05.14, 15:49
            "> Nie porównuj bólu miesiączkowego (nawet tego najgorszego, przy którym się mdle
            > je) do bólu korzonków. "
            dlaczego? czy ból korzonków jest dużo intensywniejszy? Nigdy nie miałam to nie wiem. Ale wydaje mi się, że bóle miesiączkowe są potężne.
            • ursyda Re: Nie radzę sobie ze złościa faceta 11.05.14, 16:00
              Odbiera chęć do życia.
          • aerra Re: Nie radzę sobie ze złościa faceta 26.05.14, 22:07
            Nie byłabym taka pewna, czy porównanie wychodzi niekorzystnie właśnie w tę stronę. Te pierwsze mam co miesiąc i bez silnych leków nie jestem w stanie funkcjonować w ogóle, korzonki owszem nieprzyjemne i bolesne, ale porównania to nie ma, wolałabym co miesiąc mieć zamiast okresu.
        • sootball Re: Nie radzę sobie ze złościa faceta 11.05.14, 14:47
          to mu przeczytaj:
          (tekst krążący po sieci chyba od zawsze i wciąż aktualny)

          "Co robimy, gdy zatniemy sie w palec:

          ONA:

          1. mysli "au!"
          2. wklada palec do buzi, aby krew nie kapala na dywan
          3. druga reka siega po plaster, przykleja
          4. idzie dalej

          ON:

          1. wrzeszczy "k...!"
          2. odsuwa reke jak najdalej, bo nie moze zniesc widoku krwi
          3. wola o pomoc
          4. (w tym czasie tworzy sie na dywanie plama krwi)
          5. musi usiasc, bo nagle dziwnie sie poczul (w tym czasie nadchodzi pomoc, czyli ONA)
          6. lamiacym sie glosem wyjasnia, ze o malo nie stracil reki
          7. odmawia przyklejenia plastra, bo "na taka rane jest stanowczo za maly"
          8. potajemnie sprawdza w Encyklopedii Zdrowia, ile krwi moze stracic dorosly czlowiek, a mimo to przezyc (w tym czasie ONA leci do apteki po wiekszy plaster)
          9. z mezna mina znosi naklejanie plastra
          10. prosi o duzy stek na kolacje, aby przyspieszyc tworzenie sie czerwonych cialek krwi
          11. ostroznie kladzie nogi na stoliku (w tym czasie ONA smazy stek)
          12. stwierdza, ze przydalo by sie kilka piw, aby usmierzyc bol
          13. odkleja plaster, by zobaczyc, czy rana jeszcze krwawi (w tym czasie ONA jedzie na stacje benzynowa po piwo)
          14. tak dlugo kombinuje przy plastrze, ze znowu zaczyna leciec krew
          15. zarzuca jej, ze nie umie opatrzyc rany
          16. wzdycha i jeczy, kiedy ona odkleja stary i nakleja nowy plaster
          17. stwierdza, ze dzis wieczorem musza zrezygnowac z tenisa, ale za to calkiem przypadkiem w TV leci mecz Pucharu Europy w pilce noznej (w tym czasie ONA trze plame na dywanie)
          18. w nocy kilka razy wstaje do lazienki, aby sprawdzic, czy nie tworzy sie wokol rany zakazenie
          19. z tego powodu nastepnego dnia jest zmeczony i rozdrazniony
          20. zwalnia sie z pracy dwie godziny wczesniej do lekarza, aby potwierdzic, ze nie wdalo sie zakazenie
          21. w pracy kradnie potajemnie temblak z apteczki w pokoju sanitarnym
          22. prosi mila kolezanke o zabandazowanie i napawa sie jej wspolczuciem
          23. podniesiony na duchu idzie z kolegami do knajpy wieczorem i na
          pytania opowiada: "DROBIAZG, NIE MA O CZYM MOWIC!"
          • ijonaa.tichy Re: Nie radzę sobie ze złościa faceta 11.05.14, 15:23
            8. potajemnie sprawdza w Encyklopedii Zdrowia, ile krwi moze stracic dorosly czlowiek, a mimo to przezyc (w tym czasie ONA leci do apteki po wiekszy plaster)

            :D
          • gdybymtojamiala Re: Nie radzę sobie ze złościa faceta 11.05.14, 15:51
            to by pasowało.
        • agulha Re: Nie radzę sobie ze złościa faceta 18.05.14, 23:33
          Dwa tygodnie bardzo silnego bólu głowy? Rozumiem, że byłaś wtedy u lekarza i jakieś badania Ci zlecono? Jakie było rozpoznanie - zapalenie zatok? Jeśli nie, to czy były jakieś dodatkowe objawy, takie jak nudności, wymioty, zaburzenia równowagi, zaburzenia widzenia?
          Pewna jesteś, że to nie było pęknięcie małego tętniaka?
      • liisa.valo Re: Nie radzę sobie ze złościa faceta 14.05.14, 12:50

        light_in_august napisała:

        > będzie musiał mieć usunięty chirurgicznie ząb? Masakra ;)

        Potwierdzam. Zabieg prostowania przegrody w porównaniu z chirurgicznym usunięciem ósemki to małe miki. Po zębie myślałam, że zdechnę, a mimo to nie psioczyłam na czym świat stoi, tylko leżałam grzecznie na kanapie z mrożonym groszkiem w ręce i buteleczką ketonalu w drugiej :) Lubię ketonal.
    • gocha033 dziecia, wy sie nie bawcie razem ze soba, tylko... 11.05.14, 15:49
      kazde w swoja strone, gdyz w koncu sie pozabijacie, albo wyjedziecie kolejno do czubkow.

      (emocjonalna dziecinada trudno znosi konkurencje)
      • gdybymtojamiala Re: dziecia, wy sie nie bawcie razem ze soba, tyl 11.05.14, 15:53
        jak ja lubię takie komentarze, z których nic nie wynika. Jak masz coś do powiedzenia to powiedz konkretnie a nie tak żeby trzeba było się domyślać o co ci chodzi.
        • gocha033 Re: dziecia, wy sie nie bawcie razem ze soba, tyl 11.05.14, 16:15
          prosze: - chociaz mialam nadzieje, ze mozna grzeczniej...

          dwie emocjonalnie niezrownowazone osoby = mieszanka wybuchowa.
    • piataziuta Re: Nie radzę sobie ze złościa faceta 11.05.14, 20:20
      Och, biedaczko!
      A ile on choruje?
      200 dni w roku, że nie możesz ugryźć się w język i zamknąć gębę raz na jakiś czas?
      Bo rozumiem, że sama jesteś zawsze chodzącym ideałem, nigdy nie mającym gorszego dnia i nie tracącym kontroli.
      • ursyda Re: Nie radzę sobie ze złościa faceta 11.05.14, 20:31
        Jak to korzonki to może i więcej :)
        • piataziuta Re: Nie radzę sobie ze złościa faceta 11.05.14, 20:46
          z korzonkami i zapaleniem krtani śpiewałam kiedyś na sali kongresowej
          da się żyć :P

          a koleżanka zawsze może przecież ustalić ze swoim chłopakiem, że będzie się z nim widywała tylko, kiedy wyżej wymieniony jest zdrowy, ładny i w dobrym humorze
          • ursyda Re: Nie radzę sobie ze złościa faceta 11.05.14, 21:12
            mhm
            tylko pytanie co to za życie
            • piataziuta Re: Nie radzę sobie ze złościa faceta 12.05.14, 10:46
              życie pokraki :)
      • gdybymtojamiala Re: Nie radzę sobie ze złościa faceta 11.05.14, 21:19
        "> Och, biedaczko!
        > A ile on choruje?
        > 200 dni w roku, że nie możesz ugryźć się w język i zamknąć gębę raz na jakiś cz
        > as?
        > Bo rozumiem, że sama jesteś zawsze chodzącym ideałem, nigdy nie mającym gorszeg
        > o dnia i nie tracącym kontroli."

        tak właśnie robię, zamykam gębę i nie mówię. Rzecz w tym, ze z tym sobie nie radzę.
        Po co te złośliwości? Opisuje tu sytuację i przyznaję, ze sobie z tym nie radzę.
        Nie jestem chodzącym ideałem ale dziwi mnie ta złość w sytuacji gdy się cierpi. Rozumiem inne uczucia w tej sytuacji ale złości nie rozumiem i źle ona na mnie działa.
        • simply_z Re: Nie radzę sobie ze złościa faceta 11.05.14, 21:31
          każdy inaczej znosi ból ,a operacja nosa(krzywa przegroda/) domyślam się,że boli jak diabli:/
        • piataziuta Re: Nie radzę sobie ze złościa faceta 12.05.14, 09:44
          Nie jestem chodzącym ideałem ale dziwi mnie ta złość w sytuacji gdy się cierpi.
          > Rozumiem inne uczucia w tej sytuacji ale złości nie rozumiem i źle ona na mnie
          > działa.

          Każdy może wyrażać swoje uczucia inaczej. Jedni płaczą, inni się złoszczą. Czego tu nie rozumiesz? Że nie reaguje tak.samo jak ty? Przecież nie jest tobą, na litość.
          A złość nie jest na ciebie, tylko z bezsilności. Jak sobie to uświadomisz, przestanie to źle na ciebie wpływać.
          • six_a Re: Nie radzę sobie ze złościa faceta 12.05.14, 10:05
            >Każdy może wyrażać swoje uczucia inaczej.
            właśnie. ja bym była za tym, żeby facet się zamknął :P
            • piataziuta Re: Nie radzę sobie ze złościa faceta 12.05.14, 10:42
              Wiadomo.
              Ja to bym sobie nawet często życzyła, żeby wszyscy wokół się zamknęli.
              Czasami też marzę, że biorę niektórych za włosy, rzucam w kierunku ściany, a oni po zderzeniu z nią dematerializują się.

              No ale przecież nie będę codziennie psuć sobie humoru z powodu konieczności koegzystencji.
              • six_a Re: Nie radzę sobie ze złościa faceta 12.05.14, 10:59
                a jak utrzymujesz humor przy takim marudzeniu kuśwa przez cały dzień? słuchawki na uszy? :)
                • piataziuta Re: Nie radzę sobie ze złościa faceta 12.05.14, 11:19
                  ja to wchodzę w rolę: "biedaczku titititititi, masz tu herbatkę"
                  a jak mam dosyć to po prostu: "zamknij się ku..., bo nie wytrzymam dłużej tego jojczenia"

                  o ile się najpierw zastosuje wersję pierwszą, to potem druga też jest skuteczna

                  • six_a Re: Nie radzę sobie ze złościa faceta 12.05.14, 13:54
                    metoda 1: skip, metoda 2: run

                    https://scontent-b-fra.xx.fbcdn.net/hphotos-ash4/t1.0-9/10325590_10154220331075227_5966846802329255125_n.jpg
    • lorelailee Re: Nie radzę sobie ze złościa faceta 11.05.14, 21:59
      to mu powiedz zeby sie na tobie nie wyzywal bo jest ci bardzo przykro i czujesz sie nieprzyjemnie. A jak nie przestanie to wyjdz do przyjaciolki albo na zakupy i powiedz ze wrocisz jak ochlonie.
    • nie.poprawna Re: Nie radzę sobie ze złościa faceta 11.05.14, 22:15
      Zycze cierpliwosci. moj u dentysty odstawia takie sceny jakby mial piecioraczki bez znieczulenia rodzic i dostaje sie kazdemu, lacznie z dentysta.
    • czoklitka Re: Nie radzę sobie ze złościa faceta 11.05.14, 23:44
      >On oczekuje zrozumienia dla jego stanu ja nie radzę w t
      > ym momencie ze swoimi emocjami, bo na złość reaguję złością. Tak jest zawsze ja
      > k coś mu dolega. Mój facet ciężko znosi wszelkie niedogodności i reaguje na nie
      > irytacją. Czasami zdarza mu się zapalenie korzonków. Jest wtedy unieruchomiony
      > , zdany na mnie i też się złości, ze nic nie może, że go boli. Ja nie wiem co m
      > am robić ze swoimi emocjami.
      > Okazuje to złoszcząc się, klnąc na czym świat stoi.

      Jest różnica pomiędzy uzewnętrznieniem bólu stękaniem w przyzwoity sposób, a agresywnymi zachowaniami faceta. Powinnaś mu zwrócić uwagę, aby tego zaprzestał (o ile sama tak się na co dzień nie zachowujesz), natomiast jeśli to nie poskutkuje, wówczas rozważ pozostawienie tego człowieka, tym bardziej, że takie sytuacje mają miejsce częściej. Przecież Ty nie musisz znosić chamstwa.
    • mendigo Re: Nie radzę sobie ze złościa faceta 12.05.14, 11:39
      Może zaatakuj z innej strony. Po prostu nie hamuj złości, którą jego złość w tobie wyzwala, i wylej ją na niego. Tak bez taryfy ulgowej, dowal mu tak, jak potrzebujesz. Niech będzie wielka awantura i koniec świata. Oczywiście wytłumacz też, że jego złość wyzwala złość w tobie. Być może w pewnym momencie trochę się opanuje, a wtedy ty elegancko przeistoczysz się w anioła miłosierdzia (o tej części nie możesz zapomnieć :D).

      Wiesz, tak jak się zwierzęta tresuje, tak i ludzi można odzwyczaić od pewnych zachowań. Przecież jeśli jego zachowanie nie przynosi mu żadnych negatywnych konsekwencji (bo tylko ty ich doświadczasz), to dlaczego miałby je zmieniać? Zadbaj o to, żeby odczuł złe skutki swojej złości, to w końcu sam ją porzuci. W każdym razie jest taka nadzieja.

      A, i nie wkręć się w jakąś uporczywą złość - ona ma być silna i doraźna, na zasadzie akcja - reakcja.
      • mendigo Re: Nie radzę sobie ze złościa faceta 12.05.14, 11:45
        Chociaż tak naprawdę zawsze lepsza jest oczywiście praca nad sobą i własnymi reakcjami. Zawsze lepiej rozmontować własną złość, niż próbować ingerować w cudze zachowanie. Bądź co bądź daje to większe szanse powodzenia.
      • gocha033 albo... 12.05.14, 15:02
        mendigo napisał:
        Zadbaj o to, żeby odczuł złe skutki swojej złości, to w końcu sam ją porzuci.

        albo... ją porzuci, co i chyba dla obojga nervusow lepiej.
        • mendigo Re: albo... 12.05.14, 15:20
          gocha033 napisała:
          >
          > albo... ją porzuci, co i chyba dla obojga nervusow lepiej

          Nie wiem, co na to autorka, ale ja sobie nie wyobrażam życia z facetem, który nie potrafi po męsku znieść faktu, że mu zdrowie szwankuje. Póki jest piękny i młody, a takie akcje zdarzają się sporadycznie, można zagryźć zęby i znieść takie histeryczne występy. Pomyśl jednak, jak to się rozwinie z biegiem lat, gdy fizycznie coś mu będzie doskwierało raczej częściej niż rzadziej. Z tego może się zrobić poważny problem, zwłaszcza jeśli pan nie wykazuje woli zrozumienia drugiej strony, bo przecież cierpi, ach!

          A rozumiem problem, bo sama na agresję reaguję agresją, i nie wytrzymałabym w takim towarzystwie, mimo że samokontrolę udało mi się już poważnie rozwinąć.
          • gocha033 Re: albo... 14.05.14, 09:45
            mendigo napisał:

            > A rozumiem problem, bo sama na agresję reaguję agresją, i nie wytrzymałabym w t
            > akim towarzystwie, mimo że samokontrolę udało mi się już poważnie rozwinąć.

            viem i vidze.
            ale "slabo sie starasz"

            ______________________________
            mysl : Jerzy Skrzypczyk - Czerwone Gitary
            • mendigo Re: albo... 14.05.14, 16:14
              Tak, tak, oczyviście.
    • sofia41 Re: Nie radzę sobie ze złościa faceta 12.05.14, 12:14
      Tak, to nie jest łatwe. Mój mąż też po ciężkich operacjach w stosunkowo krótkim czasie. Druga dwa lata po pierwszej. Potrzebna jest dobra wola i zrozumienie z obu stron ale bardziej z twojej. Musisz sobie wyobrazić, że to nie facet a ty jesteś po operacji. Jestem pewna, że wymagałabyś od niego nawet więcej niż on teraz od ciebie. Kobiety są bardziej podatne na "współczucie". Twoja postawa zależy też od twojego stosunku do faceta. Jeśli ci na nim zależy, wytrzymasz jeżeli nie, zostaw i nie zawracaj jemu i sobie głowy.
    • soulshuntr Re: Nie radzę sobie ze złościa faceta 12.05.14, 19:54
      Gdzies ty tego "faceta" hyhy faceta znalazla? W sklepie "wszystko po 5 zl" czy w chinskim markecie? Nastepnym razem jak sie zacznie mazgaic sprzedaj mu kopniaka w jaja (jesli takowe posiada). Wtedy bedzie mial prawdziwy powod do jeczenia.
    • 10iwonka10 Re: Nie radzę sobie ze złościa faceta 12.05.14, 20:21
      Mysle ze chyba jestes troche nadwrazliwa. Ludzie maja czasem gorsze dni, zloszcza sie klna....nie maja ochoty na rozmowe.....
    • bokbok Re: Nie radzę sobie ze złościa faceta 12.05.14, 20:59
      Takie mazgajstwo jest niestety powszechne u wielu facetów, chyba zwyczajnie tak mają genetycznie. Czy to lekka grypa, ból zęba czy wycięty wyrostek zaraz przemieniają się w nieporadne cierpiące dziecko, nad którym musisz skakać. Wiele moich kol. ma takie sytuacje bo mężczyźni (duża część) zwyczajnie chyba źle tak na prawdę znoszą choroby i ból. Większość kobiet/matek zaciska zęby i mimo dyskomfortu, bólu zajmie się jeszcze dzieckiem, dom ogarnie, wysiedzi w pracy itd. Facet natomiast od razu "umiera" i nawet sobą się zająć nie potrafi. Powiedz mu lepiej żeby przestał się mazać bo to nie twoja wina, że cierpi i niech to robi z godnością a nie się z tym obnosi jakby miał co najmniej raka i nie traktuje cię jak wroga. Niech wydorośleje i tyle.
      • altz Re: Nie radzę sobie ze złościa faceta 13.05.14, 11:03
        bokbok napisał:
        > Większość kobiet/matek zaciska zęby i mimo dyskomfortu, bólu zajmie się
        > jeszcze dzieckiem, dom ogarnie, wysiedzi w pracy itd.
        > Facet natomiast od razu "umiera" i nawet sobą się zająć nie potrafi. Powiedz mu
        > lepiej żeby przestał się mazać bo to nie twoja wina, że cierpi i niech to robi
        > z godnością a nie się z tym obnosi jakby miał co najmniej raka i nie traktuje
        > cię jak wroga. Niech wydorośleje i tyle.

        Ciekawe są te wpisy kobiet. Równouprawnienie tak, ale facet ma być twardy i nie pokazywać niczego po sobie, nie mówić o problemach, tylko grzecznie wysłuchać kobietę ze zrozumieniem potakując. :-)
        Faktycznie, faceci częściej umierają przedwcześnie od kobiet, żyją zdecydowanie krócej, mają cięższą pracę, a na pewno są bardziej narażeni w pracy na wypadki i śmierć.
        Bardzo często nie pokazują tego po sobie, nie mówią żonie, bo albo będzie wielka histeria, albo agresja.
        Nie uważam, że kobiety nie mają problemów i że nie bywają dzielne, bo mają i dzielne są często, ale jeszcze nie spotkałem wpisu, żeby facet jeden drugiemu mówił, że ma kopnąć żonę, żeby faktycznie miała problem do narzekania. Zgroza!
      • gdybymtojamiala Re: Nie radzę sobie ze złościa faceta 13.05.14, 18:39
        Nie zrozumiałaś. On się nie mazgai. On się złości. dla mnie to spora różnica.
        • liisa.valo Re: Nie radzę sobie ze złościa faceta 14.05.14, 16:16
          Jasne. To jeszcze gorzej niż mazgaj.
    • gdybymtojamiala Re: Nie radzę sobie ze złościa faceta 13.05.14, 18:36
      Moim problemem nie jest to, że facet nie jest twardzielem, tylko, ze nie radzę sobie z okazywana przez niego złością.
      Po wpisach w tym wątku widzę, że ile ludzi tyle interpretacji sytuacji i tyle rad.
      Zastosowałam się do jednej z rad. Po prostu jak mi coś powiedział ze złością to odpowiedziałam też ze złością czyli ze stanem faktycznym. Pozbyłam sie trochę poczucia winy, bo pomyślałam, że zwariuję. I jest dobrze. Chodzi o to, ze ja też spuściłam swoją złość i nie kumuluje się ona we mnie. Nie sądzę, żeby to była krzywda dla niego.
      • katalonja Re: Nie radzę sobie ze złościa faceta 14.05.14, 09:38
        Moim skromnym zdaniem taka nadmierna złość/agresja, w dodatku z bluzganiem w tle ile, gdzie i kiedy popadnie, to dla mnie osobiście zapalona czerwona kontrolka. Strach pomyśleć, jak zareaguje twój facet w bardziej hardcorowych sytuacjach :/
    • liisa.valo Re: Nie radzę sobie ze złościa faceta 14.05.14, 12:46
      Ja bym go wysłała na jakąś terapię powstrzymywania gniewu. Mówię poważnie. To nie jest normalne.
      Miałam operację nosa, też miałam w nosie tampony przez tydzień, w dzień łaziłam jak zombie, w nocy się budziłam, bo wpadałam w jakieś bezdechy (miałam kłopot z oddychaniem przez usta) i w ogóle czułam się fatalnie, ale do głowy by mi nie przyszło, żeby wyżywać się na otoczeniu.
    • quba Re: Nie radzę sobie ze złościa faceta 14.05.14, 19:52
      dwa tygodnie tampony w nosie po operacji?
      zwykle takie tampony trzyma się w nosie 24 godziny
      • liisa.valo Re: Nie radzę sobie ze złościa faceta 15.05.14, 09:10
        Ja miałam prawie tydzień (5 dni) i kazali mi nie ruszać, żeby mi się nos nie zapadł.
    • milutka-malutka Re: Nie radzę sobie ze złościa faceta 15.05.14, 18:28
      ..."musi mieć w nosie tampony.Oddycha przez buzię..." i najlepsze z całego "wypracowania"
      to wyrażenie "jak mi coś boli..."
      Autorko ile Ty masz lat?
      W której szkole podstawowej odebrałaś edukację ?
      A może ten tekst pisało dziecko używając " ... przez buzię" zamiast ustami i "jak mi coś boli" zamiast jak mnie coś boli.
      Dziękuję wspaniałej, nie żyjącej już, p.Zofii Belczak za edukację, nie doczekała tych niechlujnych czasów.
      • mendigo Re: Nie radzę sobie ze złościa faceta 16.05.14, 10:18
        Ale zdajesz sobie oczywiście sprawę, że w twoim poście aż roi się od błędów wszelkiego rodzaju, nie? Przyznaj, że to wystąpienie to tylko przejaw specyficznego poczucia humoru, a zrozumiem.
      • chuda.ka Re: Nie radzę sobie ze złościa faceta 16.05.14, 10:43
        i zjawila się milutka-malutka i zbawila świat ! Dobrze, że przetlumaczylaś na j.polski wpis autorki, bo nikt zapewne nie zrozumial o co jej chodzi.
        A co do partnera autorki... moim zdaniem zachowuje się chamsko. Bo to, że faceci lubią w czasie choroby użalać się nad swoim stanem i ciągle o nim informować, to niejedna z nas już wie. Jednak nie jest to szkodliwe, gorzej jak taki delikwent zaczyna wyżywać się na otoczeniu. Ja bym zrobila tak: w chwilach jego spokoju bym mu dogadzala, matkowala, chodzila kolo niego i lączyla w bólu i cierpieniu - taka do rany przylóż, natomiast w momentach kiedy wybucha i krzyczy, oddawalabym tym samym. Wykrzyczalabym, że sobie nie życzę takiego traktowania, rozumiem, że cierpi i pomagam jak mogę, jednak czuję do niego niechęć kiedy się na mnie wyżywa.
        Twój facet jest w potrzebie i należy mu pomóc, to zrozumiale, jednak on ze swojej strony też powinien się zdobyć na odrobinę wdzięczności, a nie traktować Ciebie jak worek treningowy i slużącą w jednym.
      • quba Re: Nie radzę sobie ze złościa faceta 23.05.14, 19:18
        milutka-malutka napisała: A może ten tekst pisało dziecko używając " ... przez buzię" zamiast ustami i "
        > jak mi coś boli" zamiast jak mnie coś boli.

        Nie "jak mnie boli" tylko kiedy mnie boli
        tak samo nie mówi się "jak szłam do kina" tylko "kiedy szłam"
        Zapamiętajcie sobie to, bowiem poprawiacie innych, sami jednocześnie robicie inne błędy.
    • paco_lopez Re: Nie radzę sobie ze złościa faceta 16.05.14, 10:25
      słowo facet ma tu kluczowe znaczenie. człowiek jest człowiekiem, ale facet mężczyzną nie jest. i tu własnie opisana została jedna z możliwych róznić pomiędzy tymi formami noszenia siurka i zarostu na szyi.
    • iskram Re: Nie radzę sobie ze złościa faceta 18.05.14, 16:33
      Zapomniałas jak stare babki kiedyś mówiły " chłopu nalej w dupę ukropu - a ty krzycz choć Ci nic" dobre na wszystkie czasy !
      • gdybymtojamiala Re: Nie radzę sobie ze złościa faceta 19.05.14, 19:38
        Nie zapomniała, nie znałam tego powiedzenia. Możesz mi je wytłumaczyć łopatologicznie bo jakoś nie łapię.
    • nstemi Re: Nie radzę sobie ze złościa faceta 24.05.14, 23:20
      Hmmm, tak prawdę mówiąc to ma facet przewalone po tej operacji i faktycznie może mu niewesoło. Korzonki to też tak średnio (btw, może niech sobie pójdzie do lekarza i sprawdzi o co kaman z tymi nieszczęsnymi korzonkami), boli jak jasna cholera.
      Mój mąż też kiedyś cierpiał na "korzonki", a mnie wkurzało, że tak marudzi. Rzeczone korzonki okazały się przepukliną jądra miażdżystego, konieczna była operacja. Potem i mnie się przydarzył wypadek i było niefajnie. A mój mąż był ostoją, opoką i czymkolwiek tam jeszcze.
      I tak sobie myślę: prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie. Jest fajnie jeśli ktoś się Tobą zaopiekuje, nie wkurza się złym humorem, bo boli i jest źle. Wiem, łatwo to pisać, ale może trochę wyluzuj...
    • pro100 zaklinanie bólu 01.06.14, 08:32
      po pierwsze przekleństwa nie są skierowane do ciebie tylko ogólnie w kierunku bólu. po drugie jest to najtańszy, najszybszy, bez skutków ubocznych i dostępny środek obniżający odczucie bólu. nie wierzysz - sprawdź. powodzenia we wzajemnym zrozumieniu i ekologicznym zwalczaniu bólu istnienia.
Pełna wersja