twojabogini
12.05.14, 14:06
Czy sądzicie, że jeśli partner/ka odmawia seksu i odmawia udzielenia wyjaśnień jaka jest przyczyna takiego zachowania, daje to moralne prawo do skontrolowania partnera/ki bez jego/jej wiedzy?
Właśnie dostałam namiar na malutki sprytny i darmowy programik, który niezauważalnie monitoruje pracę komputera i aktywność w sieci. W obsłudze jest banalnie prosty. Od uruchomienia działa non stop i osoba nieświadoma nie ma szans dowiedzieć się, że jest szpiegowana. Programik potrafi w zasadzie wszystko - włącznie z pozyskaniem dostępu do haseł, zapisaniem odwiedzanych stron, treści wpisywanych tekstów, zrzutu z ekranów. Na nic więc zacieranie śladów, kasowanie historii itp.
Pytam, bo: często przychodzą do mnie osoby, które podejrzewają zdradę i skorzystanie z takiego programiku nie tylko w wielu przypadkach pozwoliłoby wyjaśnić sytuację, ale i ułatwiłoby mi pracę - łatwiej pracować z dowodami niż bez nich. Z drugiej strony wydaje mi się to także dobrym rozwiązaniem dla osób, które są dotknięte BSM: prześledzenie aktywności partnera w sieci na pewno pozwoliłoby wyjaśnić wiele wątpliwości (ogląda porno? ma konto w serwisie randkowy?, umawia się z innymi kobietami? ma kochanka?a może za pośrednictwem maili zwierza się bratu lub przyjaciółce?może jest gejem?).
Nie sądzę, że to lek na całe zło, rozumiem zastrzeżenia natury moralnej, niemniej jednak na pewno ileś tam skrzętnie skrywanych przed partnerem tajemnic ujrzałoby w ten sposób światło dzienne.
Jeśli jest fachowiec: na ile zainstalowanie takiego szpiega w kompie zmniejsza bezpieczeństwo korzystania z sieci? Hasła i loginy do kont bankowych także się zapisują...Nie wiem, czy program zabezpiecza je przed wyciekiem na zewnątrz, a zainstalowanie programu wymaga zignorowania komunikatów dotyczących bezpieczeństwa kompa.
P.S. zapewne zamieszczenie linku do programu naruszyłoby dobry obyczaj, ale jeśli ktoś chce i ma potrzebę skorzystać oczywiście udostępnię na priv.
Moja osobista refleksja: uważam taki program za przydatny. Nie zawahałabym się go użyć, gdyby coś się działo nie tak w związku, a mąż odmawiałby mi wyjaśnień. Tak też zamierzam póki co doradzać trafiającym do mnie kobietom.